Kolejne pytanie do facetów.

02.10.06, 14:56
Czytam dosyć uważnie Wasze foro i zauważyłem pewnie ostatnio bardzo popularny
schemat. Kiedy kobieta dzieli się tutaj swoimi problemami natury seksualnej i
liczy na radę - odpowiadają jej faceci. I bardzo często narzekają na swoje
małżonki. Piszą o tym, że nie odpowiada im brak inicjatywy ze strony żony, że
nie podoba im sie rutynowe życie seksualne...

I tutaj pytanie.

Dlaczego zawarliście małżeństwo z kobietą, z którą źle jest Wam w łóżku?

A może wcześniej było lepiej. Tylko po ślubie od razu "z górki"?

em.


Ps. Zawsze mi sie wydawało, że przekonanie o tym, że jeżeli w długim związku
coś szwankuje to idealnym sposobem na naprawę jest zawarcie związku
małżeńskiego jest typowo kobiece...



_____
Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
    • anula36 Re: Kolejne pytanie do facetów. 02.10.06, 15:00
      skoro zadajesz takie pytania to znaczy ze nie czytasz uwaznie:) Temat byl juz
      walkowany do bolu.
      • raqu46 Re: Kolejne pytanie do facetów. 02.10.06, 15:01
        anula, wszystko juz było. a czy to znaczy, ze nie rodza sie inni i nie
        popełniaja naszych błędów?
        • anula36 Re: Kolejne pytanie do facetów. 02.10.06, 15:03
          nie no zalatwiles mnie:) nie sadze zeby mojawe byl przedstwwicielem nastepnego
          pokolenia:) A jesli nawet to nie usprawiedliwia pojscia na skroty.
          • mojave777 Re: Kolejne pytanie do facetów. 02.10.06, 15:29
            nie sadze zeby mojawe byl przedstwwicielem nastepnego
            > pokolenia:)

            Ja również:)

            A jesli nawet to nie usprawiedliwia pojscia na skroty.

            Nie zauważyłem wcześniej tak postawionego pytania jak moje.

            Być może był już ten temat ale w innej formie.

            Po mimo tego i tak chętnie przeczytam Wasze zdanie.

            em.
            ____
            Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
    • raqu46 Re: Kolejne pytanie do facetów. 02.10.06, 15:00
      nie zawsze było, alejesli chodzi o mnie, patrząc z dystansem, bo nie seks jest
      najwazniejszy, to myslałem jak byłem kawalerem ze jej tez chodzi oto, ze sie
      nauczy, ze polubi i ze bedzie ok.
      nie polubiła, a wszelkie inicjatywy traktowała kategorycznym nie!
      i czułem sie jak zbok, a nawet, hihi, biorac pod uwage religijne wychowanie, po
      cichu sie za takiego uwazałem. no bo jak mozna pragnąć "takiego swiństwa"
      niom. no to ma za swoje.
    • maja5952 Re: Kolejne pytanie do facetów. 03.10.06, 11:10
      Witam.
      Jest tutaj wiele postów na temat problemów "łóżkowych" pojawiających się po
      kilku latach małżeństwa. Jeśli problemy były już przed ślubem i ktoś liczył, że
      to się zmieni ale się nie zmieniło to rozumiem (chociaż decydować się na wspólne
      życie "do końca swoich dni" wiedząc, że są rzeczy z którymi sobie nie poradzimy
      jeśli partner w końcu się nie dostosuje to cholerne ryzyko).

      Większość piszących tutaj osób zapewnia jednak, że wcześniej było super i nagle
      coś się zepsuło. I w to właśnie najtrudniej mi uwierzyć (założyłam nawet kiedyś
      taki wątek). Ktoś kochał seks - nagle go unika, ktoś był towarzyski - nagle stał
      się odludkiem. Ludzie się zmieniają ale nie aż tak! Może po siedemdziesiątce to
      faktycznie nie będę miała siły i ochoty na pewne sprawy :-) ale będąc niecałe 10
      lat po ślubie, przed trzydziestką jestem taka jaka byłam 10 lat temu. I
      dokładnie to samo mogę powiedzieć o moim mężu. Wiele się w nas zmieniło, ale nie
      są to zmiany które mogłyby negatywnie wpłynąć na nasze wspólne życie (wręcz
      przeciwnie :-)).

      Nie chcę nikogo oskarżać, nie po to jest to forum, ale znam osobiście kilka par
      (są to moi znajomi) u których w małżeństwach "coś się popsuło" chociaż oni
      utrzymują, że kiedyś to było suuuuper. A ja patrzę na to wszystko z boku, znam
      ich od dawna i jakoś nie pamiętam kiedy u nich było super. Mają wobec siebie
      ciągle te same zarzuty jakie mieli długo przed zawarciem związków małżeńskich,
      tylko teraz po latach urosły one do rangi wielkich problemów :-(
      Przepraszam, że się tak rozpisałam ale w życiu jestem gadułą :-)
      Pozdrawiam i życzę wszystkim życiowego optymizmu.
Pełna wersja