lozkowe problemy niedoswiadczonej

10.10.06, 15:02
Witam.
Z tego co widze, macie tu drodzy forumowicze powazne problemy i byc moze moj
wyda sie blahy. Ale ja naprawde nie mam sie do kogo zwrocic, wiec bardzo
prosze o pomoc. Nie jestem mezatka, nikt mnie nie zdradza (a przynajmniej tak
mi sie wydaje), ja rowniez tego nie robie, sytuacja wyglada tak: (uwaga dlugie!)

Moj pierwszy partner seksualny. On doswiadczony, z duzym apetytem na seks. Po
ok. dwoch miesiacach "treningu" doprowadza mnie do... hmmm... orgazmu:). Nie
spodziewalam sie tego, bo duzo sie nasluchalam o dziewczynach, ktore latami
nie odczuwaja przyjemnosci. Mysle, ze jestem szczesciara. Jest super, orgazmy
osiagam bardzo latwo. Po tych dwoch miesiacach, ze wzgledu na moje studia i
fakt ze mieszkamy daleko od siebie przechodzimy w faze zwiazku na odleglosc -
spotkania co trzy, cztery tygodnie na kilka dni (3-4). Zaczynam brac tabletki
anytkoncepcyjne bo jest nam w lozku bardzo dobrze a zapowiada sie, ze bedzie
jeszcze lepiej (ja przeciez taka niedoswiadczona, chce sprobowac absolutnie
wszystkiego!). Biore tabletki przez 7 miesiecy i okazuje sie ze przez te 7
miesiecy moge zapomniec o przyjemnosci z seksu - zero ochoty, podniecenia,
pozadania, jestem permanentnie sucha, seks mnie po prostu strasznie boli!
Najpierw mysle, ze po dwoch miesiacach czestego seksu takie kilkutygodniowe
przerwy mi szkodza. Moje cialo zapomina jak to bylo i musi uczyc sie od nowa.
Jestem wobec tego przekonana, ze jak tylko, po skonczeniu moich studiow,
zamieszkamy razem i znow bedziemy ostro "cwiczyc" wszystko wroci. Niestety nic
nie wraca. Mieszkamy razem. Jest coraz gorzej. Postanawiamy odstawic tabletki
(bylam glupia, przeciez w ulotce bylo napisane, ze wlasnie takie sa skutki
uboczne ich zazywania!). Bol przechodzi jak reka odjal! Uwazam to za wielki
sukces. Jednak do formy jaka osiagnelismy na poczatku naszego wspolnego zycia
seksualnego nie mozemy jakos powrocic. On sie stara bardzo ale ja mimo, ze nie
odczuwam juz bolu, nie odczuwam tez zadnej przyjemnosci, kocham sie z nim no
bo tak sie robi w zwiazku i staram sie cierpliwie czekac. Nic na sile. Jednak
po kolejnych dwoch miesiacach moj chlopak zaczyna stawac sie... hmmm... obcy.
Kochamy sie coraz rzadziej i rzadziej. Mowi, ze jest zmeczony. Niepokoje sie.
Przy jego dotychczasowym apetycie zmiana jest zauwazalna. Przestaje inicjowac
zblizenia, malo tego, unika seksu nawet jesli ja cos inicjuje (rzadko). Jesli
juz sie kochamy, to on robi to machinalnie i unika mnie jak juz jest po
wszystkim. Jestem w szoku bo to bardzo kochany i czuly facet. W koncu wyznaje
mi, ze jest kompletnie sfrustrowany. Nie czuje sie jak mezczyzna bo od tylu
miesiecy nie moze mnie zaspokoic. Tworzy teorie, ze pewnie pomimo moich
szczerych wyznan, ze bardzo go kocham i pragne, to moje cialo jakos
podswiadomie go odrzuca (jak przeszczep:)). Ja oczywiscie przez caly ten czas
obwiniam siebie - widocznie jestem z tych tzw. "ozieblych", on robi co moze,
to moja wina, ze mu sie nie udaje. Jestesmy sfrustrowani oboje. Umawiamy sie,
ze seks dwojga sfustrowanych ludzi nie moze byc udany i dajemy sobie spokoj
(tzn. nie zmuszamy sie do seksu tylko dlatego, ze nie kochalismy sie juz tyle
i tyle i zeby zachowac dotychczasowa srednia, albo zeby wszystko wygladalo
ok). I co sie dzieje? Budzi sie we mnie... demon seksu! Zaczynam obsesyjnie o
tym myslec, bez przerwy, nieustannie jestem podniecona, fantazjuje o tym co
moglibysmy robic gdybysmy w tym momencie byli razem, przy kazdej nadazajacej
sie okazji pokazuje mu jak wielka mam na niego ochote, jak duzo wieksza niz
dotychczas! Wczesniej nie mialam takich odlotow. Ciesze sie bo mysle, ze chyba
wlasnie o to chodzilo. On mowi, ze mu to pomaga, ze jego pewnosc siebie jako
kochanka jakby powraca ale... nadal mnie unika i odmawia. Nawet pomimo faktu,
ze zaczelam miewac orgazmy lechtaczkowe, w trakcie tych nielicznych razow
kiedy udaje mi sie go skusic. Wczesniej ich nie mialam. Mysle, ze nareszcie
jestesmy na dobrej drodze zeby odzyskac to co osiagnelismy na poczatku, przed
braniem tabletek.Ale on wydaje sie byc nieprzekonany.

I teraz pytanie:
Czy on sie odblokuje? Ja wiem, ze to bardzo frustrujace, jesli zalezy ci na
zadowoleniu partnera/partnerki, i nie mozesz mu tego dac, ale panicznie sie
boje, ze on sie z tego powodu na mnie zamknie, ze nie bedzie chcial probowac,
bojac sie porazki, ze w koncu przestane go podniecac. Fakt doprowadzenia mnie
do orgazmu to dla niego sprawa honoru i chyba nie moze czerpac z seksu pelnej
przyjemnosci jesli ja tez jej nie mam. Nigdy nie narzekalam, nigdy nie mialam
zadnych pretensji, zawsze powtarzalam ze uwielbiam sie z nim kochac (bo t o
prawda!). Orgazm lechtaczkowy to dla niego za malo, on chce zebysmy
szczytowali razem (co nam sie na poczatku pieknie udawalo). Ja wiem, ze od
poczatku za malo okazywalam mu zainteresowania, nie okazywalam pozadania - na
poczatku bylam dziewica, nie bylam rozbudzona i odpowiadalam tylko na jego
"podchody", sama nie inicjowalam, chociaz niejednokrotnie mialam ochote (coz,
niesmialosc:)), potem byly tabletki i zainteresowania w sensie seksualnym po
prostu nie czulam - nie moglam wiec tego okazac. Teraz, kiedy to sie w jakis
magiczny sposob odmienilo boje sie, ze w nim cos do mnie umarlo i ze juz sie
nie da tego odzyskac!!! Czy mozliwe, ze mu przejdzie i bedzie tak jak bylo na
poczatku??? Ze bedzie taki namietny jak kiedys? We mnie zbudzila sie
niewyobrazalna namietnosc a w nim jakby umarla. Czy to mozliwe?Jak ja mam sie
w tym wszystki zachowac? Czy jest juz za pozno?
    • lolant Re: lozkowe problemy niedoswiadczonej 10.10.06, 16:02
      Myślę , że nie jest i myślę , że on ma przerost ambicji :)
      ale to nie takie straszne , naprwadę .
      Nie można seksu traktować tak śmiertelnie poważnie , oczywiste , że chce się ,
      aby obojgu było jak najlepiej , ale życie jest pełne niespodzianek i nieraz
      przeciwności , warto przejść je razem z uśmiechem i nadzieją na lepsze jutro.
      Poza tym nie myślcie tak o tych orgazmach , jesteś młoda , to normalne , że
      czasem są , czasem nie .
      Wszystko jest w głowie , nie na darmo ktoś tu napisał , że organem seksualnym
      kobiety jest właśnie głowa .
      Nie możecie po prostu być razem ? Pożądanie samo wróci jeśli oboje jak się to
      mówi " wyluzujecie " - wszystkiego dobrego życzę :)
      • astrogena Re: lozkowe problemy niedoswiadczonej 11.10.06, 08:50
        Dzieki!:)

        Fakt, traktowalam sprawe tych orgazmow smiertelnie powaznie ale mowicie, ze jak
        wyluzuje to wszystko samo wroci? Troche mi ulzylo...
        To wszystko przez to forum!:) Tyle sie tu naczytalam o unikaniu seksu jako
        symptomie: a)znudzenia b)niedopasowania c)zdrady itd. i wpadlam w mala obsesje.
        Ale nadal bede czytac...:) Plus obowiazkowo pozycje, ktore polecil joy44.

        Pozdrawiam.
    • joy44 Poczytaj 10.10.06, 16:06
      Rachel Swift Rozkosze kobiet
      Kim Cattrall Mark Levinsom Satysfakcja
      Allegro dobre na wszystko
      Sukces to produkt uboczny ciężkiej pracy.
      O ironio.
      Nastawienie na orgazm paraliżuje Ciebie i Jego.
      Paradoksalnie trzeba o nim zapomnieć.
      Rozwiązaniem na suchość są żele w każdej aptece.
      j
      • ice-tea Re: Poczytaj 11.10.06, 12:42
        Mi żele nigdy nie pomagały, zaraz się wchłaniają i nic z tego, często nawet
        oliwa niewiele daje.Może któraś z Was też tak ma i mnie rozumie?

        Monika
        • 83kimi Re: Poczytaj 11.10.06, 20:16
          A nie mozesz z nim szczerze porozmawiac? Powiedz, co czujesz, co pragniesz,
          zapytaj go, czego on chce...
Pełna wersja