z00sia
24.10.06, 15:59
Witam
mam troche problemów zwiazanych z seksem. wielu z was pewnie usnie czytajac
moj post bo problem jest klasyczny.
Mam meza od kilku lat, dziecko.
Niestety seksu nie mam wacale. To znaczy jakbym chciala to bym miala.
niestety moj maz to nie ogier i nie umie sie kochac tak aby dac mi malutka
przyjemnosc. Moze to zwalanie winy bo ze mnie tez nie super babka w lozku.
Od przeszlo roku zyje w uswiadomieniu ze on mi rozkoszy nie da, seks wydaje
mi sie glupi i nie potrzebny w moim zyciu codziennym. Maz ma inne zdanie.
Seksuolog moze cos da ale co mi da ? nauczy mojego meza praktyk w lozku,
powie mu jak zadowolic wlasna zone?
Doszlo do tego ze zyjemy obok, bez kochania, widze e moje uczucia tez troche
stygna.
Wiem zaraz ktos powie widzialy galy... ale galy byly zaslepione uczuciem,
wtedy wydawalo mi sie cudownie a seks jako cos nowego super...
Niestety jestem kolejna zona rozczarowana zyciem. Nic nie sprawia mi
przyjemosci, no moze oprocz dziecka.
Juz wiele razy myslalam nad rozstaniem, zeby i jemu i mi zycia nie marnowac...
Nie wiem czy chce jakiejs rady czy tylko sie wygadac, wyzalic.
Prosze nie mowice mi o seksuologu, nie wierze ze moge sie przed kims tak
otworzyc i mu to powiedziec, ze moj wlasny maz mnie nie umie zadowolic.
kolejna nieszczesliwa:(