sadman79
08.11.06, 15:18
piszę, ponieważ, jak zauważyłem często zdarzają się tu wypowiedzi osób sensownych i rozsądnych (nie wszystkich niestety).
mój problem jest wręcz podręcznikowy, jednak żaden podręcznik nie podaje rozwiązania:
1. moja żona jest osobą, której wystarcza jedno zbliżenie w miesiącu.
2. ja kiedyś byłem jurnym :) mężczyzną, który mógł to robić wszędzie, zawsze i z kimkolwiek ;)
3. od czasu jak wzięliśmy ślub sporadyczne zbliżenia stały się jeszcze bardziej sporadyczne.
4. bardzo brakuje mi doznań w tej sferze, a nie chcę zdradzać mojej żony, którą kocham (jednak jest to uczucie ze względu na to co napisałem wcześniej, dla mnie przynajmniej niekompletne).
5. rozmawialiśmy już o tym kilkukrotnie, jednak:
a) nie za bardzo nam takie rozmowy wychodzą: zazwyczaj kończą się kłotnią i wzajemnym obwinianiem, tłumaczeniem, że jest zmęczona, że nie ma ochoty, że nie to jest najważniejsze, itp.
b) prowadzą one do ograniczenia i tak skromnej ilości zbliżeń.
6. nie lubię się o nic prosić, a tak się czuję próbując kochać się z moją żoną.
7. nie wiem co zrobić: rozwód? wolałbym nie. zdrada? niestety nie potrafię całkowicie oddzielić seksu od miłości i wkrótce skończyłoby się rozwodem. dla mnie sytuacja bez wyjścia.
8. prosiłbym o rady osoby, które były w podobnej sytuacji.
z góry dziękuję za wszystkie rzeczowe wypowiedzi i rady