zdradzał ponad rok i co dalej...

28.11.06, 14:37
    • maripel Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 14:44
      przyjdzie rok nastepny
    • natka305 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 14:53
      witam wszystkich.wiem,że tego typu postów jest tu wiele, ale bardzo licze na
      wasze opinie bo samej ciężko jest się z tym uporać.moj jeszcze maż zdradzał
      mnie dosyć długo, o czym dowiedziałam się zupełnie przypadkowo kilka dni temu.w
      końcu się przyznał-od ponad roku miał na zmianę dwie kochanki..ukrywał to
      idealnie-służbowy telefon, panienki nie maiały jego prywatnego numeru, więc
      żadnych niepokojących sygnałów nie było, nie spóźniał się, nie kręcił wszystko
      wydawało się być ok.wpadł przez głupotę... na poczstku nie chciał się przyznać
      ale gdy zobaczył że nie jest w stanie się wybronić nie miał wyjścia.zdradzał
      mnie dosyć długo bo obydwie znajomuści utrzymywał około roku, był
      przedstawicielem handlowym i robił to w godzinach pracy...teraz kiedy kazałam
      mu się wyprowadzić,świat mu się zawalił...przysięga że popełniłnajwiększy bład
      w swoim życiu i zrobi wszystko żeby nas odzyskać- mnie i syna który jest dla
      niego całym światem...jest gotów podjąć terapie i wszystko czego zażdam, byle
      mógł do nas wrócić.wiem że wina zawsze leży po obu stronach...z drugiej strony
      czy z czymś takim można żyć dalej?
      • zona.zmierzchu Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 15:03
        natka napisała:
        "mógł do nas wrócić.wiem że wina zawsze leży po obu stronach...z drugiej
        strony; > czy z czymś takim można żyć dalej?"

        Dobrze postawione pytanie - nawet w stosunku do osoby. Ktoś kto przez ponad rok
        premedytacją prowadzi podwójne życie nie powinien zasługiwać na przypisywanie
        mu cech ludzkich.

      • surfmag76 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 15:19
        Faceci sa czasami naprawde zalosni. To on sobie przez ROK sypial z panienkami,
        a teraz - jak sie wydalo! - sie ocknal, ze popelnil najwiekszy blad swojego
        zycia??? Jakby to bylo raz, moze nawet i dwa, to bym taki wniosek jeszcze
        zrozumiala, ale po regularnym bzykaniu przez rok? Co on sobie mysli, ze ma
        idiotke w domu??? Mial caly rok, zeby sie nad tym zastanowic! A ten sobie
        wygodne zycie prowadzil, na wyjazdach z babkami, w domu zonka, synek, obiadki,
        wyprane skarpetki! Skandal! Wykop go z domu i tyle. Jak jest mu naprawde tak
        zle, to niech ta terapie zrobi - sam. Niech teraz pokaze, jak mu zalezy. Ale
        niech wie, ze posunal sie za daleko i ze zastanowic sie trzeba bylo przed! A
        nie rok po... I zrozum (i daj to tez jemu do zrozumienia), ze jakby sie to tak
        przez glupote nie wydalo, to on sobie by tak spokojnie dogadzal dalej - i
        napewno by nie wpadl na to, ze to najwiekszy blad w jego zyciu....
        • mreck Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 15:23
          moz zyc bez nogi, mozna i bez męża. moz zyc z hivem to mozna i z czyms takim.
          cokolwiek zrobisz bedziesz załować.
          tylko nie słychaj cudzych rad. nimi jest piekło wybukowane.
          • avide Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 07:07
            mreck napisał:
            > cokolwiek zrobisz bedziesz załować.
            > tylko nie słychaj cudzych rad. nimi jest piekło wybukowane.

            święta, trochę piekielna ale prawda.
            Co bys nie zrobiła łatwo nie będzie.
      • misssaigon Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 18:35
        wyglada to na zdrade z premedytacja - dla seksu - bo trudno uwierzyc, że
        zakochal sie naraz w dwoch panienkach...trudno uwierzyc rowniez, żeby
        zrezygnowal na zawsze z urozmaicania sobie pozycia malzenskiego na boku - skoro
        czynil to z takim zaangazowaniem i bez wyrzutow sumienia i czynil by dalej gdyby
        nie wpadka.

        mozna oczywiscie probowac odbudowac zwiazek - ale ...czy mu kiedykolwiek
        zaufasz? moze kiedy zostanie palaczem w waszej osiedlowej kotlowni i bedziesz go
        miec stale na oku - tez nic pewnego
      • miko74 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 03.12.06, 22:42
        Zdradę da się wybaczyć.. Ze zdradą można żyć. Zaufanie można odbudować (chociaż
        wiele to kosztuje...)
        Zawsze pozostaje pytanie czy się tego chce. I tez czy druga strona tego chce..
        Ja kiedyś zdradę wybaczyłem. Ale to wybaczenie nie potrzebnym poswięceniem
        było. Bo ona i tak wolała już z kimś innym być.. I to był problem..
        Bo że poszła do łózka z innym - cóż - ważne byo dla mnie to że miedzy nami jest
        dobrze.. Ale się skończyło :(
        Szczerze mówiąc to ja osobiście wolałbym zonę zdradzającą mnie ale z którą się
        świetnie dogaduję i kochamy się, niż wierną zołzę rzucająca garnkami..
        Chociaż przyznam szczerze że wolałbym o tych zdradach nie wiedzieć..

        M.
      • kopolimer Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 07.12.06, 14:19
        Natka można żyć, spróbuj go zrozumieć. może cie kochać i potrzebować zdrady.
        jest taki gen D4-7, mały defekt w DNA. Sam zdradzam i zmieniam partnerki dość
        często. Czasem nawet 3 w jednym czasie się zdarzały. Nie wiem dlaczego w polsce
        jest takie podejście, że nie potraficie oddzielić sfer duchowych od fizycznego
        spełnienia. We Francji to bardziej normalne. Ja przed ślubem cywilnym pomimo
        nauki u Dominikanów zapowiedziałem żonie, że nie wezmę ślubu kościelnego
        ponieważ lubię seks z różnymi kobietami. Pobraliśmy się i pierwsze 3 m-ce
        skupiałem się na pracy. miałem do napisania dość trudny program i nie w głowie
        mi były amory. Potem się zaczęło... Do dziś. Po 3 latach małżeństwa jestem
        uzależniony od romansów, w sumie jest/bylo ich ok 30. Ale nie o liczby chodzi.
        Sama zdrada tylko dla spełnienia jest do wybaczenia. Można nawet się
        przyzwyczaić, że mąż tak ma. Moja żona jest pracownikiem naukowym. Kiedyś
        delikatnie jej zasugerowałem, żeby spróbowała w pracy romansu, ale wszystko na
        nic. Jej wychowanie to jakby ją w klasztorze trzymali... Moja rada, przebacz
        mężowi, na trapię szkoda kasy, dalej będzie Cię zdradzał, ale będzie Cię
        kochał. Większość mężczyzn zdradza lub myśli o zdradzie w sposób mniej lub
        bardziej dyskretny. Jego błąd, że Cię nie poinformował, że wcześniej się nie
        potrafił określić. Problemem chyba nie jest sama zdrada tylko kłamstwo.
        • nutelka79 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 07.12.06, 14:25
          to kawał ch..uja z ciebie. Po co brac ślub, przysięgać wierność i miłość...i
          piperzyć dz iwki na boku. Nie no facet, poprostu "żenuła"
          • kopolimer Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 07.12.06, 15:57
            Kobietto to moja rada do autorki postu. Ponadto c z y t a j z e z r o z u m
            i e n i e m ! ! ! Nie przysięgałem przed Bogiem, kiedyś złoże tę przysięgę, ale
            jeszcze nie jestem gotów
            Pozdr.
    • ninkaa4 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 15:28
      Współczuję bardzo, tym bardziej, że masz dziecko. Myślę, że na pewno w takim
      wypadku przydałaby się separacja. A co dalej to czas pokaże. Zależy od
      zachowania męża.
      • raqu46 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 15:32
        ważne jest tez to czy ty uświadamiasz sobie czego Ty chcesz.
        • anula36 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 15:50
          no wlasnie - pytanie brzmi - czy ty z tym wszystkim bedziesz mogla zyc dalej i
          dobrze sie czuc z takim zyciem.
          Jak Mreck napisal - opiniami innych sie nie przejmuj - pomysl czego chcesz ty
          sama.
          • zdzichu-nr1 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 17:08
            Są choroby zawodowe pewnych profesji.

            Przedstawiciele handlowi cierpią na "kobiety-delegacje". Okazja czyni złodzieja,
            a każdy mężczyzna chce mieć jak najwięcej kobiet w łóżku. W dodatku nie za
            bardzo możesz go na tych wyjazdach kontrolować. Więc albo zakończ to całkiem,
            jeśli nie jesteś w stanie znieść myśli o zdradzie, albo zrób dobrę minę do złej
            gry, przyjmij przeprosiny i skruchę, a na przyszłość po prostu nie myśl o tym.
    • kinomi Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 28.11.06, 19:59
      No cóż zdradzał, to i będzie zdradzał, to uzależnia, wciąga, ciągle nowe emocje,
      nowe kochanie,olej go, nic z tego nie będzie,nie wierzę w powroty,pękniętego
      dzbanka nie skleisz , a jak się uda, to i tak będzie rysa, i już nigdy nie
      będzie taki ładny jak był....Pozdrawiam
      • natka305 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 08:10
        witam wszystkich ponownie.
        bardzo dziękuję za wasze opinie.wiem,że decyzja należy wyłącznie do mnie ale
        sami wiecie jak trudno ją podjąć. wiem,że powinnam go wyrzyćić z hukiem i raz
        na zawsze wykreślić z naszego życia, bo prawdopodobnie nie zaufam mu nigdy. czy
        wybaczę? zdrady się nie wybacza.. ze zdradą się żyje.przecież nie da się
        odbudować związku w którym jedna strona przez tak długi okres z premedytacją
        okłamywała drugą. tak jak się domyśliliście chodziło głownie o sex robiły
        wszystko co chciał-wiem bo rozmawiałam z jedną z nich 18 letnia siksa...ach
        szkoda gadać.nie wiem czy mogę to zrobić dziecku-pozbawić go ojca..oni są
        bardzo ze sobą emocjonalnie związani.synek ma 1,5 roku i chyba czuje,ze coś
        jest nie tak, bo kedy on przychodzi nie odstępuje go na krok.. a ja? jak go nie
        ma jest dobrze. jak przyjdzie wiem że tam w środku coś do niego czuję pomimo
        tego co robił. nie da sie przecież tego wymazać.pozdrawiam
    • sagittka Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 13:33
      Zastanawia mnie przy okazji twojego wątku taka sprawa: otóż zdaję sobie sprawę,
      że można się przez lata kryć ze zdradą, jeśli jest dobrze zorganizowana, ale czy
      ty naprawdę przez ten rok nie zauważyłaś, że mąż był inny, zmienił się jakoś?

      Myślę, że nawet jeśli nie zaangażował się uczuciowo, jeśli to był wyłącznie seks
      w godzinach pracy, to jednak pozostawiało to jakiś ślad na jego psychice,
      zachowaniu, pożądaniu do ciebie.

      Może był przygnębiony (wyrzuty sumienia) lub euforystycznie zadowolony z siebie
      (zdobył 2 kobiety, ma seks na życzenie). Starał się być dla ciebie milszy, czy
      przestał cię pożądać i nie inicjował seksu? A może tobie było to na rękę, że
      zmniejszyło się jego libido, gdy ty miałaś malutkie dziecko? A może to ty po
      urodzeniu synka odsunęłaś go od łoża i ten seks pozamałżeński był tego rekompensatą?

      Wydaje mi się, że jak jest się z kimś blisko, jak jest seks, to łatwiej
      zauważyć, że coś się dzieje, że pojawiają się inne reakcje, emocje, zachowanie,
      no i facet zaspokojony ma mniejszy pęd do szukania seksu poza domem (choć są
      wieczni łowcy i odkrywcy nowego).

      PS. Mój mąż jest przeze mnie dość mocno eksploatowany, więc myslę, że nie byłby
      w stanie regularnie obsługiwać seksualnie jeszcze dwóch innych kobiet.
      • mreck Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 13:39
        etam sagitko, byłby. mimo swoich 47 lat ja mógłbym. zapewniam.
        no moze nie codziennie z trzema, ale nowe ciało podnieca tak bardzo, ze nie
        widzę problemu.
        pozostałe uwagi bardzo trzexwe.
        • sagittka Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 16:50
          mreck napisał:
          > etam sagitko, byłby. mimo swoich 47 lat ja mógłbym. zapewniam.
          > no moze nie codziennie z trzema, ale nowe ciało podnieca tak bardzo, ze nie
          > widzę problemu.
          > pozostałe uwagi bardzo trzexwe.

          Pisałam, że regularnie z dwiema dodatkowymi to na dłuższą metę nie da rady.
          A to że nowe ciało itd. to mam świadomość. Mimo jego średniego libido, wiem że
          seks z nową młodą byłby bardziej ekscytujący, niż z żoną po 15 latach pożycia
          (dla mnie zresztą też w analogicznej sytuacji).
          TYlko że nie ekscytacja i zdobywanie nowego jest najważniejsze, prawda?
      • natka305 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 13:59
        czy przez rok nie zauważyłam zmian w jego zachowaniu?niestety nie po przyjściu
        do domu był naprawdę oddanym mężem i cudownym ojcem.no a jeżeli chodzi o
        pożądanie, masz rację nie da się ukryć że spadło, ale oczywiście nie nastąpiło
        to tak z dnia na dzień.seksu praktycznie nie inicjował zbyt często a jak już to
        w taki sposób że czułam się traktowana zbyt mechanicznie i raczej nic z tego
        wychdziło. ja oczekiwałam czułości, dłuższej gry wstępnej a czułam że on chce
        tylko zaspokoić swoją potrzebę.nie było mi to na rękę, wieczorami ryczałam w
        poduszkę,że nie stanowię obiektu seksualnych zainteresowań dla męża... i
        czekałam na jego krok.na pewno masz też rację w tym,że po urodzeniu
        odsuneloiśmy się od siebie.może to jest sposób-wyeksploatować go teraz do
        granic możliwości:)
        • mreck Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 14:05
          obok współczucia które żywie dla ciebie nie moge sie nadziwić babskiej głupocie.
          ty czekałas na czułość? najpierw sie ja daje garsciami a potem coś skapnie.
        • manix7 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 07.12.06, 16:16
          Dzięki natka już mialem zrobic to co twoj mąz,ale dzieki tobie wiem ze puki
          żyje się w związku nie można drugiego czlowiek/partnera/oszukiwać.
    • agatelek2 Re: zdradzał ponad rok i co dalej... 29.11.06, 17:54
      Ja bym nie wybaczyła....
      • ambx Synek, alimenty i niech używa ile chce... 05.12.06, 19:36
        Daj mu pełnię szczęścia. Zarabia tyle, że go stać na osobną kawalerkę niedaleko
        i szczodre alimenty. Daj mu praktycznie nieograniczone prawo do widywania
        dziecka. Niech się do niego przywiąże, zanim któraś go spróbuje "złapać" go na
        kolejne. Warunek: rozwód z jego winy. Ty nie czuj sie winna i szukaj nowego
        faceta, choć rozwódka z dzieckiem to "towar z odzysku" na matrymonialnym rynku.
        Gdy złość minie - możesz poprosić eksia o korepetycje z francuskiego, po starej
        znajomości;-0
Inne wątki na temat:
Pełna wersja