brak orgazmu...:(

29.11.06, 07:00
Kochamy sie regularnie od 5 miesiecy.... Ufam mu i nie mam zadnych
zachamowan, ale... jak dotad tylko raz mialam orgazm. Zaczyna mnie to
irytowac, myslalam ze sie "dopasujemy" wiadomo jak bywa na poczatku. Kochamy
sie 3-4 razy w tygodniu.
Czy jest mozliwe ze po prostu nasze ciala do siebie nie pasuja?
    • maripel Re: brak orgazmu...:( 29.11.06, 07:24
      zuzzanna1 napisała:
      > Czy jest mozliwe ze po prostu nasze ciala do siebie nie pasuja?
      Nie prawda.
      Zwyczajnie traktuje Ciebie jak hot-doga.
      Powiedz mu ze jestes najlepsza restauracja w miescie.
      Troche poczeka,troche rzadziej, ale za to uczta lepsza.

      • opksp Re: brak orgazmu...:( 30.11.06, 17:22
        powiedz mu niech znajdzie jezykiem lechtaczke,to dziala
    • ms.hyde Re: brak orgazmu...:( 29.11.06, 09:55
      przy takich psotach zastanwia mnie jedno - a sama szczytujesz? umiesz sama doprowadzic się do orgazmu?
      gdybym ja czekała aż mnie "in-out-in-out" doprowadzi na szczyt to bym nigdy nie miała orgazmu..
    • kachaa17 Re: brak orgazmu...:( 29.11.06, 13:27
      jakos nie sądzę, żeby wasze ciałą były niedopasowane. To byłoby bardzo dziwnie.
      Kochacie się często więc rozumiem, ze pozadanie między wami jest. To chyba
      tylko pozostaje doskonalenie. a czy podczas stosunku jesteś stymulowana ręką ?
      (mam na mysli łechtaczke). Nie zawsze da sie osiągnąć podczas stosunku bez
      dodatkowej stymulacji. Do tego potrzeba troche praktyki i znajomosci swojego
      ciała
      • mreck Re: brak orgazmu...:( 29.11.06, 13:45
        ja tez tak myslę, ze niema co robić alarmu sztomowego na spokojnym morzu.
        jezeli jest pożądanie, miłść, akceptacja i orgazm sie pojawi. wiem, ze to brzmi
        sucho i technicznie, ale trzeba próbować, zmieniajac pozycje,
        okoliczności "przyrody" i postepować śmiało i otwarcie. i cóż czasem spróbować
        tego o czym marzysz. nawet jesli wstydzisz sie tego przed sama soba.
        • aretuza Re: brak orgazmu...:( 01.12.06, 10:42
          z własnego doświadczenia wiem, że orgazm tak naprawdę niewiele ma wspólnego z
          facetem, któy ewentualnie ma Ci go dać:)To Ty musisz być przygotowana na takie
          przezycie, potrafić tak sie rozluźnic, dac szansę swojemu organizmowi. A z
          innymi jak było? A sama potrafisz szczytowac?:) Bo kochanek jest lepszy albo
          gorszy, szybciej albo wolniej doprowadza, albo też wcale... a to,że Ty
          szczytujesz to jest umiejetnośc, do której sama musisz dojść..
          Ja od rozpoczecia zycia seksulanego przez kilka lat nie miałam orgazmu, juz
          myslałam,że coś ze mna nie tak:) Ale od czasu, gdy 1- szy raz sie zatraciłam (
          hm.. po dużej ilości alkoholu ) juz nie mogę sie opamietac , teraz to no
          problem:)
          Orgazm to po prostu kwestia czasu:)
Pełna wersja