czy lubicie się całować?

06.12.06, 19:29
Właściwie to nie wiem, czy dobrze zadałam pytanie i czy zawiera sedno sprawy,
którą chcę poruszyć.Ale może , gdy przeleję na "papier" swoje odczucia
wreszcie mi się ulży!. Chodzi mi rzecz jasna nie o takie sobie całowanie, ale
takie, jakie może być między dwojgiem sobie bliskich osób, jakimi są mąż i
żona. Zwracam się z tym pytaniem szczególnie do osób w trwałych, długoletnich
związkach, chociaż wszystkie wypowiedzi będą mile widziane.Otóż problem,
który mnie dotyczy jest trochę złożony(tak mi się przynajmniej wydaje) i
chciałabym poznać obiektywne opinie na ten temat, nawet te krytyczne, bo może
wreszcie dotrze do mnie, że to Ja wyolbrzymiam problem i ktoś pomoże mi
wreszcie "mocno stanąć na ziemi". Już sama nie wiem co o tym sądzić,
zwierzyłam się kiedyś przyjaciółce, ale chciałabym zasięgnąć opini większej
liczby osób, żeby ocenić, czy to co się dzieje w moim małżeństwie jest
normalne, czy nie.Ale może zacznę od początku. Ja mam 33 lata, mąż 35, 12-
letni staż małżeński. Dzieci nie mamy po części z własnego wyboru, ale kiedy
już się zdecydowaliśmy niestety poroniłam. Piszę o tym, żeby naświetlić, że
akurat w naszym przypadku na sferę intymną nie ma wpływu wychowywanie dzieci,
co nie ma się co czarować, jak wynika z wypowiedzi wielu ma znaczący wpływ
na pożycie małżeńskie.Problem w tym, że mój mąż nie chce się ze mną całować!
a ja bardzo tego pragnę. Wiadomo, że nie zawsze jest ochota na "romantyzm",
bo praca, bo tysiące innym problemów, ale uważam, że całowanie jest normalną
potrzebą człowieka i rzeczą jak najbardziej mile widzianą w związku dwojga
ludzi.Przed ślubem całowaliśmy się długo i namiętnie, seks jako taki nie
wchodził w rachubę, ale oboje byliśmy zgodni, że poczekamy z tym do ślubu. To
mąż jako pierwszy zainicjował pierwszy pocałunek, zresztą dla mnie w ogóle
pierwszy w życiu. Od tamtej pory całowaliśmy się często i to był właściwie
jedyny sposób na bliskość.Nic nie wskazywało na to, że mąż nie lubi albo z
jakiegoś powodu nie chce się całować. Po ślubie bywało różnie, ale ponieważ
daliśmy upust swojemu pożądaniu poprzez seks, całowanie zeszło na plan
dalszy, ale było! W końcu coraz rzadziej się całowaliśmy , właściwie , jeśli
już to odrobinę podczas seksu a tak normalnie pozostały tylko całusy ot tak
takie zwykłe, na "powitanie" i "pożegnanie" i tak pozostało do tej pory. Ale
właściwie to ja odczuwam większą potrzebę przytulania się , obejmnowania i
całowania męża( rzadko w usta , jeśli już to tylko "cmoknięcie") i przychodzi
mi to całkiem spontanicznie , może dlatego, że jestem kobietą , ale też
bardzo KOCHAM męża i zależy mi na jego szczęściu, więc nie żałuję mu
czułości, może po części, żeby zaspokoić swoje pragnienia.Jednak od pewnego
czasu zaczynam odczuwać brak tego intymnego gestu jakim jest całowanie się i
to takie namiętne. Starałam się znależć przyczynę tego stanu rzeczy.
Rzeczywiście jakiś czas po ślubie mąż zaczął mi coraz częściej zwracać uwagę,
że czuć mi z ust. Na początku bardzo się tym przejmowałam i było mi po prostu
przykro.Ale starałam się to zrozumieć, chociaż bliską mi siostę nie raz
pytałam czy tak jest i ona, no może za wyjątkiem paru razy, zaprzeczyła.
Nigdy nie przypuszczałam, że mogę mieć z tym problem tym bardziej, że zawsze
dbam o higienę, zęby mam wszystkie wyleczone, ale może to sprawa "żołądkowa"?
W każdym razie tłumaczyłam to sobie jakoś, w końcu też zauważam, że niektórym
czuć z ust, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Ale niejednokrotnie pytałam męża,
czy zawsze tak jest, że czuć mi z ust i mówił, że nie zawsze, więc jak
próbowałam się do niego zbliżać to najpierw dyskretnie próbowałam wyczuć, czy
aby znowu nie pojawił się ten problem, żeby nie zrażać do siebie męża.
Ostatni raz całowaliśmy się tak namiętnie rok temu i owszem zdarza się to a
właściwie zdarzało baaaardzo rzadko. Więc nie rozumiem w czym problem? Kiedy
w końcu chciałam męża wypytać o co chodzi był mocno podirytowany. Co prawda
nie był to dla nas ciekawy czas, bo poroniłam, ale fakt ten uświadomił mi jak
bardzo potrzebuję męża i jego bliskości. I właśnie wtedy też próbowałam
zainicjować zbliżenie najpierw zaczynając od delikatnego całowania.Mój mąż
był jednak niewzruszony. Czułam się wtedy okropnie, było mi żal i przykro,
zresztą nie był to jedyny raz, kiedy zdobyłam się na odwagę, żeby zacząć się
całować z własnym mężem.Dziwne jest to, że jak on chce się całować , choć
baaardzo rzadko to jest Ok, ale jak ja chcę to pojawia się problem. Ale wtedy
już nie wytrzymałam i prawie wymusiłam na mężu, żeby mi powiedział o co
chodzi. Prawie, że w nerwach odpowiedział mi, że właśnie z tego powodu, że
czuć mi z ust nie chce się ze mną całować, a nawet jeśli mi nie czuć to i tak
ma złe skojarzenia i gdyby się zmusił do całowania ze mną znienawidziłby sam
siebie. Po tym co usłyszałam, choć było to dla mnie przykre, uznałam, że nie
bedę się nad sobą rozczulać.Przeprowadziliśmy jeszcze parę poważnych rozmów
niestety padły i inne słowa, bo starałam się z mężem porozmawiać , jak on
widzi nasz związek,co do mnie czuje itd.Ja ze swojej strony zapewniałam go,
że bardzo go kocham i im dłużej jesteśmy razem moje uczucia do niego są
głębsze , że jest dla mnie najważniejszy, najprzystojniejszy itp. na co on
owszem odpowiedział,że ja też jestem dla niego najważniejsza, ale seks uważa
za "zło konieczne" a mnie "kocha" tzn. toleruje i że emocjomanie
się "wyczerpał". No cóż, mój mąż nie był nigdy wylewny i z tym się
pogodziłam, dlatego uznałam,że rozmwy z nim na takie tematy przynoszą mi
więcej goryczy i smutku niż pozostawienie tego biegowi zdarzeń. A muszę
powiedzieć, że na co dzień jest Ok, staram się być dobrą żoną i mąż próbuje
to jakoś odwzajemniać,staram się w końcu nie oczekiwać od męża tego czego nie
może mi dać i zwracam uwagę nawet na małe szczegóły jego adoracji mną bo
wiem, że na więcej go po prostu nie stać.Ogólnie jest dobrym człowiekiem i
mężem. Tylko, że tak mało emocjonalny, ale niestety wielu mężczyzn tak ma.Ale
wracając do tematu, kiedyś całowanie się nie miało dla mnie aż tak wielkiego
znaczenia, ale zaczęłam dostrzegać , nie wiem czy słusznie, że chyba brak
całowania się w małżeństwie nie jest dobrą oznaką . Zaczęłam zauważać, że
ludzie się całują i to jest normalne, nawet przyjaciółka mi powiedziała, że
nie wyobraża sobie seksu bez całowania. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że
w końcu przychodzą mi takie chwile, też nie często, że odczuwam ogromne
pragnienie całowania się z meżem i nie mogę sobie z tym poradzić.Uważam, że
jeśli się kogoś kocha a mój mąż na swój sposób mnie kocha to się akceptuje
tego kogoś takim jaki jest.Kocham mojego męża i dla mojego i Jego dobra nie
poruszam już tego tematu i sama zaprzestałam inicjować całowanie w usta, bo
zaczęłam się krepować, ale i bać ponownego odrzucenia. Zawsze wydawało mi
się, że jak będę z "tą" drugą osobą, to w takich sprawach nie będzie tajemnic
i będziemy sobie bardzo bliscy a to właśnie taka bliskość powoduje, że
pozwalamy sobie na czułość i intymne gesty bez obawy, że komuś się będziemy
narzucać.Dodam, że jeśli chodzi o seks, to raczej nie mamy z tym problemu,
chociaż to ja częściej wychodzę z inicjatywą.Na początku myślałam, że coś
jest nie tak, że mąż ma mniejszą ochotę na seks( zdrada jest wykluczona i o
tym jestem przekonana na 100%), ale po czasie sama doszłam do wniosku, że to
mnie samej bardziej odpowiada branie spraw "w swoje ręce" właśnie w tej
dziedzinie życia.Dlatego do samego seksu nie mam żadnego "ale" jest Ok.,
zresztą lubię sprawiać meżowi przyjemność i daje mi to ogromne
zadowolenie .Nie wyobrażam sobie też, zeby stwarzać sytuację, żeby mąż
poczuł, ze niejako musi sie mnie prosic o seks. zawsze była na te sprawy
otwarta i poza wyjątkami, raczej zdrowotny,i, nigdy nie odmówiłam męzowi
sejsu, jeśli miał na to ochotę.Ale czasem to mnie przychodzi ochota właśnie
na pocałunki
    • anulka322 Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 19:40
      przepraszam, że się tak rozpisałam i za błędy na koniec postu, ale pisałam już
      w pośpiechu. Mam nadzieję, że jasno wyraziłam swoje odczucia. Może ktoś powie,
      że robię z siebie "idealną żonę", ale opisałam wszystko tak jak ja to odczuwam.
      Powiedzcie mi tylko , Moi Drodzy, jak to jest u was, czy się po prostu
      całujecie...
      • killarney5 Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 20:08
        >
        > Powiedzcie mi tylko , Moi Drodzy, jak to jest u was, czy się po prostu
        > całujecie...

        Oczywiście, że tak - bo to jeden z piękniejszych sposobów okazywania miłości i
        bliskości.
    • killarney5 Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 20:06
      Spójrzymy trzeźwo kilka rzeczy wyłowionych z Twojego długiego listu:

      I właśnie wtedy też próbowałam
      > zainicjować zbliżenie najpierw zaczynając od delikatnego całowania.Mój mąż
      > był jednak niewzruszony.

      Niezwruszony wobec czułości ze strony żony??? Jeśli nie byliście w danym
      momencie o nic skłóceni, oznacza to jego niechęc wobec Ciebie, a co najmniej
      brak jakichkolwiek cieplejszych uczuć.

      > Prawie, że w nerwach odpowiedział mi, że właśnie z tego powodu, że
      > czuć mi z ust nie chce się ze mną całować, a nawet jeśli mi nie czuć to i tak
      > ma złe skojarzenia i gdyby się zmusił do całowania ze mną znienawidziłby sam
      > siebie.

      Czyli znienawidziłby siebie za danie ci dowodu bliskości, którego pragniesz. No
      cóż - mówisz, że on kocha cię " nas swój sposób" - ale miłość polega przecież
      przede wszystkim na dawaniu szczęścia drugiej osobie, a jego słów nie da się z
      taką postawą pogodzić.

      > a ze swojej strony zapewniałam go,
      > że bardzo go kocham i im dłużej jesteśmy razem moje uczucia do niego są
      > głębsze , że jest dla mnie najważniejszy, najprzystojniejszy itp. na co on
      > owszem odpowiedział,że ja też jestem dla niego najważniejsza, ale seks uważa
      > za "zło konieczne" a mnie "kocha" tzn. toleruje i że emocjomanie
      > się "wyczerpał".

      Seks jako "zło konieczne"????!!! Czy ty naprawdę nie widzisz, czy raczej nie
      chesz widzieć, co to wszystko znaczy???

      Na początku myślałam, że coś
      > jest nie tak, że mąż ma mniejszą ochotę na seks( zdrada jest wykluczona i o
      > tym jestem przekonana na 100%), ale po czasie sama doszłam do wniosku, że to
      > mnie samej bardziej odpowiada branie spraw "w swoje ręce" właśnie w tej
      > dziedzinie życia.

      Tobie odpowiada branie inicjatywy, czy raczej on nie chce podejmować incjatywy -
      bo według niego seks "to zło konieczne"?

      > Dlatego do samego seksu nie mam żadnego "ale" jest Ok.,
      > zresztą lubię sprawiać meżowi przyjemność i daje mi to ogromne
      > zadowolenie .

      A czy on lubi sprawiać tobie przyjemność? Spójrz na temat całowania...

      > Nie wyobrażam sobie też, zeby stwarzać sytuację, żeby mąż
      > poczuł, ze niejako musi sie mnie prosic o seks. zawsze była na te sprawy
      > otwarta i poza wyjątkami, raczej zdrowotny,i, nigdy nie odmówiłam męzowi
      > sejsu, jeśli miał na to ochotę.

      Ale on nie ma żadnego problemu z odmawianiem ci calowania - a jak jest z seksem?

      Reasumując; ty dostosowujesz się do niego, lubisz sprawiać mu przyjemność, boisz
      się jego dezaprobaty, starasz się nie myśleć o tym czego Ci w tym związku
      brakuje - i usilnie sama siebie przekonujesz, że maż Cię kocha. Przykro mi - z
      twojej własnej relacji wynika, że uczucie twego męża do Ciebie wypalilo się i
      żadane wmawianie sobie, że jest inaczej, tego nie zmieni. A kwestia całowania to
      tylko symptom tej sytuacji - tak znaczący, że nie mogłaś tym razme wmówić sobie,
      że wszystko jest OK. Bo nie jest. Spójrz na sytuację trzeźwo i przestań się
      okłamywać - bo jesli nic nie zmeinisz w waszym związku, dalej będzie tylko
      gorzej. Szkoda życia...
      • wolfinka Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 21:24
        Może będzie to przykre dla Ciebie ale sama chciałaś szczerych słów.Z Twojego
        postu wyrażnie wynika , że mąż już Cie chyba jednak nie kocha. Zadziwia mnie
        jedynie Twoja poddańczość w stosunku do niego. Robisz największy błąd jaki
        robią kobiety w stosunku do swoich facetów. Dajesz mu do ręki mocną broń ,
        która , czego Ci nie życzę , może wypalić w Twoim kierunku. Przestań mu w końcu
        nadskakiwać , nie zadręczaj go swoim uczuciem , bo wg mnie jest on tym
        zmęczony.I nie usprawiedliwiaj go , że nie umie okazywać uczuć. Zapewniam Cię ,
        że potrafi to robić znakomicie , tylko może juz nie w stosunku do Ciebie.
        Zreszta przed ślubem umiał,a teraz, co, zapomniał? Zacznij może myśleć o swoich
        potrzebach, pragnieniach , może fantazjach i spróbuj samej sobie sprawiać
        radość a nie myśleć tylko jak sprawić jemu. Z życia wiem , że nie tędy droga do
        budowania trwałego związku.Tym nie zatrzymasz go przy sobie i wcześniej czy
        póżniej urwie się z Twojej smyczy. Zresztą podejrzewam ,że już to zrobił ,
        tylko Ty usprawiedliwiając go i wynosząc na piedestał boisz się dopuścić tej
        mysli do swojej świadomości. Obym się myliła , ale znając życie i schemat
        zachowania Twojego męża myślę swoje.
    • anulka322 Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 21:27
      dziękuję za wypowiedzi, choć czekam na więcej. Powiem tak: czasami gdzieś tam
      głęboko dochodzi do mnie, że chyba sama się oszukuję, że żyję złudzeniami o
      mężu jakiego chciałabym mieć a nie jakiego mam. Ale jak napisałam wcześniej,
      bardzo kocham mojego męża i nie wyobrażam sobie życia bez niego! To dziwne, ale
      On nie potrafi rozmawiać ze mną o swoich uczuciach a jeśli już to brzmi to
      oschle i bez wyrazu. Ale po tylu latach wiem, że go nie zmienię, boję się
      tylko, żeby nie było gorzej, żeby nie odsunął się ode mnie.Chciałabym, żeby
      mnie kochał tak jak ja jego, ale chyba to niemożliwe i może zabrzmi to
      jak "umartwianie się", ale godzę się z tym faktem. O rozstaniu nie ma mowy,
      popadłabym w wielką depresję, wolę chyba żyć tak jak do tej pory . Bardzo
      chciałabym, żeby mąż się przełamał i mnie zaczął całować, może w gruncie rzeczy
      oczekuję "bezsłownego" dowodu, że mnie potrzebuje i mu na mnie zależy? I o to
      chyba mi najbardziej chodzi, ale dlaczego On tego nie rozumie?
      • wolfinka Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 21:34
        Jeśli będziesz tkwić w takim żwiązku jak teraz i nic nie zrobisz to ZAPEWNIAM
        Cie , że popadniesz w depresję na bank. A miłości nie wyżebrzesz i nawet nie
        staraj się tego robić. Zastanów się dobrze czy warto tkwić w związku, który nie
        daje Ci spełnienia czy może lepiej ułożyć sobie życie z kimś innym. Czy tak czy
        tak już cierpisz. Dalej może byc tylko mocniej.Z Twojego opisu odnośnie
        zachowania się męża podejrzewam ,że narasta w nim psychiczna i fizyczna
        niechęć w stosunku do Ciebie.
      • killarney5 Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 22:12
        ardzo
        > chciałabym, żeby mąż się przełamał i mnie zaczął całować, może w gruncie rzeczy
        >
        > oczekuję "bezsłownego" dowodu, że mnie potrzebuje i mu na mnie zależy? I o to
        > chyba mi najbardziej chodzi, ale dlaczego On tego nie rozumie?
        Anulko droga, on to rozumie doskonale - ale nie chce ci dać tego dowodu, bo jego
        uczucie do Ciebie wygasło lub przerodziło się w niechęć. Zrozum, że nie zmusisz
        go do okazywania uczucia, których już wobec ciebie nie ma. Własnie stąd wynika, że:

        > On nie potrafi rozmawiać ze mną o swoich uczuciach a jeśli już to brzmi to
        > oschle i bez wyrazu.

        Bez wyrazu - bo to puste słowa, bez prawdziwej treści.

        > Ale po tylu latach wiem, że go nie zmienię, boję się
        > tylko, żeby nie było gorzej, żeby nie odsunął się ode mnie.

        Juz jest gorzej i już się odsunął. I na tym się nie skończy, obawiam się.

        > O rozstaniu nie ma mowy,
        > popadłabym w wielką depresję, wolę chyba żyć tak jak do tej pory .

        Sma chcesz przed sobą zamknąć świat i możliwość szczęścia? Bo szczęśliwa z
        pewnością teraz nie jesteś - i nie będziesz, bo , jak sama móiwsz on się nie
        zmieni. To raczej toksyczne uzależenienie, niszczące Twoje życie, niż miłość.

        A poza tym nawet jesli dla ciebie nie ma mowy o rozstaniu - to jak go
        zatrzymasz, jesli mimo wszelkich twych starań on będzie chciał odejść? Nie
        wymusisz miłości, której on nie czuje - proszę, zrozum to, że działasz na własną
        zgubę. Chowanie głowy w piasek nic nie pomoze.
        • coill Re: czy lubicie się całować? 06.12.06, 23:51
          czy poza tym proszeniem i marudzenie m oo pocalunki nic nie robisz?
          Inne ciuchy,uczesz sie, emanuj jednym slowem kobiecoscia i sexem i przestan go prosic imarudzic bo to dla niego jak zdarta plyta,a i tak jakwi dzisz nie dziala. Jestes kobieta,wiec nawet mimo braku jego uczuc - facet nie pozostaje obojetny na fizyczne wdzieki kobiet,wiec wykorzystaj swoj sexapil izaskocz,bo jakwidac przestalas na niego dzialac,wiec moze problem twki w tobie?

          2.a sex to "zlo koenieczne",a spytalas dlaczego/co odpowiedzial?
    • avide Re: czy lubicie się całować? 07.12.06, 09:31
      Uwielbiam się całować z żona. Czasami mógłbym to robic i godzinę. Jest to chyba
      jeden z niewuielu a napewno jeden z najskuteczniejszych sposobów na podniecenie
      żony. Problem w naszym całowaniu jest taki że mnie to cholernie rozpala.
      Namietny pocałunek powoduje natychmiastowe podniecenie i czesto również erekcje.
      Z kolei żona średnio przepada za długimi namiętnymi pocałunkami ale wynika to z
      faktu że ona poprostu nie protrafi oddychać podczas całowania. Śmieszne ale tak
      jest. Musi co jakiś czas przerwac żeby wziąść głębszy wdech bo by mi się
      dziewcze udusiło :)))
    • twarz2 Re: czy lubicie się całować? 07.12.06, 09:46
      A u mnie jest tak, ze mąż uwielbia sie całowac, a ja tak średnio ;-)
      Nie wiem z czego to wynika, ale nie jest to coś za czym przepadam i koniec.
      No, ale jego strasznie podniecają pocałunki i kiedy to czuje to jakoś idzie ;-)
    • metokard Re: czy lubicie się całować? 07.12.06, 10:24
      wczesniejsze komentarze wydaja mi sie sluszne. mam takie same wrazenia.
      1. bardzo skupiasz sie na samym calowaniu jako takim, a jest ono chyba tylko SYMPTOMEM tego, ze
      twoj maz sie od ciebie bardzo odsunal. sedno tego problemu maz wylozyl ci jak kawe na lawe: "seks to
      zlo konieczne", "emocjonalne wyczerpanie". te slowa chyba dosc dosadnie swiadcza o tym, ze uczucia
      meza sa bardzo letnie, jesli nie chlodne.
      na twoim miejscu skupilabym sie na takich wynurzeniach meza i probie zrozumienia przyczyn, dla
      ktorych powstala ta przepasc miedzy wami, a nie na samym calowaniu. a moze uczepilas sie tego
      calowania, bo chcialabys uslyszec, ze niektorzy mezczyzni tak maja? i moc zignorowac cala gore
      lodowa problemow, ktore sie kryja pod powierzchnia.

      2. tak jak innym, wydaje mi sie, ze bardzo mezowi nadskakujesz. w seksie skupiasz sie na tym, zeby on
      mial satysfakcje. a ty? jesli twoim glownym celem jest zadowalanie meza i ciche znoszenie jego chlodu,
      to gdzie przepraszam miejsce na twoje szczescie?
      >Nie wyobrażam sobie też, zeby stwarzać sytuację, żeby mąż
      > poczuł, ze niejako musi sie mnie prosic o seks
      a czemu nie? moze nie tyle "prosic sie", ale czemu mialby nie poczuc, ze musi o ciebie zabiegac,
      uwodzic cie, zamiast miec wszystko podtykane pod nos?
      w tej chwili wyglada na to, ze ty sie musisz prosic o czulosc i to jest ok?

      3. kiedy maz mowi ze seks to zlo konieczne, ja pociagnelabym temat. a dlaczego? a kiedy to sie
      zmienilo? a co jest tego przyczyna? a jak wyobraza sobie wasze wspolne zycie?

      4. reasumujac, wydaje sie, ze ty wynioslas meza na piedestal, on ma gdzies twoje potrzeby. traktuje cie
      obojetnie, a ty zebrasz o pocalunki, czulosc i slowa. ale im bardziej go holubisz, zebrasz i przynosisz
      mu wszystko na tacy, tym bardziej on ma cie gdzies... moze rzeczywiscie przestan nadskakiwac,
      zacznij gdzies wychodzic sama. to nie rozwiaze problemu, ale moze da mu jakis sygnal. a przede
      wszystkim to powazna rozmowa o twoich potrzebach, jego uczuciach i wybrazeniu o wspolnej
      przyszlosci.
    • europa63 Re: czy lubicie się całować? 07.12.06, 10:30
      Cytując Avide "uwielbiam się całować" i nie wyobrażam sobie życia bez
      pocałunków-takich krótkich i (zwłaszcza!) tych dłuższych. Co jest warta gra
      wstępna bez pocałunków???!!! Przecież takie pocałunki potrafią tak rozpalać i
      sama nie wiem, które z nas bardziej mnie czy męża.Jak można z tego zrezygnować?
      Przecież to sama czułość i słodycz. Jak można z tego dobrowolnie rezygnować?

      Kochana, nie wydaje mi się, aby nie dostrzeganie braku czułości męża (kompletna
      niechęć do pocałunków żony) dawała nadzieje na przetrwanie związku.
      Jego oschłość to konsekwencja wygaśnięcia jego uczuć do ciebie - dojrzyj to w
      końcu. Jeśli jeszcze nie zdradził, to już wkrótce-to pewne.NIESTETY.
      I proszę, nie bądź pewna jego wierności.Na jakiej podstawie tak twierdzisz?100%?
      Bzdura!Przemyśl to, dla własnego dobra.Ten związek cię niszczy,zwyczajnie
      giniesz. nie żyj dla jego zadowolenia.
      pozdrawiam

      PS.
      jedna uwaga
      to, że wraca z pracy prosto do domu to nie znaczy, że nikogo nie ma.Nie musi
      znikać na pół nocy.Może w godzinach pracy? We to pod uwagę.
      trzymaj się
      :)
    • onisiaa Re: czy lubicie się całować? 07.12.06, 11:06
      Twój post do najkrótrzych to naprawdę nie należy :-) Mi się wydaje, że nie
      można z góry zakładać że każdy od razu kogoś ma. Piszesz że mąż jest dobrym
      człowiekiem i mężem, seks też jest ok. Może po prostu nie jest wylewnym
      człowiekiem zarówno w słowach jak i gestach. Może mało okazuje swoje uczucia i
      tyle. Przecież mówi że kocha itp. Wygląda na trochę znudzonego raczej. Przestań
      może go osaczać tym całowaniem, odpuść troche a może samo wróci. Bo jak facet
      czuje presję to tym bardziej się zamknie.
      • europa63 Re: czy lubicie się całować? 07.12.06, 12:35
        onisiaa napisała:

        > Może po prostu nie jest wylewnym człowiekiem zarówno w słowach jak i gestach.
        Może mało okazuje swoje uczucia i tyle. Przecież mówi że kocha itp.

        Mój też, z tym, że nieczęsto mówi, że kocha. Ale to okazuje!!!
        A tu?

        Wygląda na trochę znudzonego raczej.

        O rany, ja bym powiedziała-całkowicie.
        Może ma za dobrze?To po co się ma starać?

        Przestań może go osaczać tym całowaniem, odpuść troche a może samo wróci. Bo
        jak facet czuje presję to tym bardziej się zamknie.

        Zgadzam się w 100%.To jak z tym kotkiem,zagłaskanym na śmierć.
        Choć i tak myślę, że zdradza, no ale spróbuj,może...
    • anulka322 Re: czy lubicie się całować? 07.12.06, 17:26
      jeszcze raz, bardzo dziękuje wszystkim za wypowiedzi. Na pewno dało mi to
      myślenia. Ogólnie ustosunkowując się do całości pragnę dodać, że dbam o siebie
      tzn. makijaż, fryzura , może czasem solarium i takie tam. Nie uważam się za
      piekność, ale do najbrzydszych nie należę, z figurą też jest Ok, ale to już
      musieliby ocenić inni. Bynamniej dało mi się zaobserwować wielokrotnie, że inni
      mężczyźni zwracają na mnie uwagę a czasem usłyszę nawet jakiś komplement.(
      pracuję w sklepie, więc kontakt z ludźmi mam duży). Pewnie, że można zrobić
      jeszcze więcej i zapewne się do tego jeszcze bardziej przyłożę. Ale co z tego,
      jak mój mąż nie zwraca na to uwagi, albo zdarza mu się to naprawdę rzadko. Więc
      jak pisałam wcześniej, staram się wychwytywać te momenty kiedy mąż zwraca na
      mnie jednak uwagę. A co do tego, że może mój mąż wszystko otrzymuje jak " na
      tacy" być może, ale trudno mi poskromić moje odczucia i sposoby okazywania ich.
      Ale może powinna to przemysleć i byc bardziej powściągliwa, może to jest
      przyczyna, że mój mąż nie musi sie już o mnie starać jak kiedyś. Zatem, jestem
      dobrej myśli i jeszcze raz dziękuję!
Pełna wersja