avide
15.12.06, 08:26
Pytanie: Czy wy Forumowicze lubicie, czasem zaspokajać potrzeby seksualne
swoich partnerów tylko po to by zrobic im dobrze nie oczekując w zamian
niczego specjalnego??
Tak sobie siedze i czytam te wszystkie watki i posty, o tym jak ten chce a tej
sie nie chce i na odwrót i wiecie co .... tak sie zastanawiam czy ja z jakiejś
innej planety jestem.
O co mi chodzi ?? Otóz zastanawiaja mnie Ci wszyscy ludzie którzy twierdzą że
bardzo się kochają że nie widzą życia bez siebie ale jakoś do łóżka czyli sexu
to ich nie ciągnie i druga strona cierpi z tego tytułu. OKI niskie libido i
inne problemy powodujące brak podniecenia. Tak się więc zastanawiam że gdybym
tak miał, np. nie za częsta erekcja na widok kochanej na zabój żony, albo
gdybym (Panie Boże uchowaj :))) np stał się impotentem to do jasnej cholery
kutas przeciez to nie wszystko. Minetke by miała jak w banku, pocałunki po
całym ciele we wszystkie nawet jabardziej wyrafinowane miejsca i sposoby jakie
znam również do woli, bo przeciez do tego nie potrzeba u faceta erekcji,
piesczoty każdą pozostałą częścią ciała bym ją również obdarzał ile dusza
zapragnie, że o zabawkach dla dorosłych nie wspomne. Wszystko w celu uczucia
spełnienia. Przecież widzieć zaspokojona ukochana osobę to jeden z
piękniejszych widoków czyż nie ??? Poza tym cała ta intymność związku dwojga
ludzi jaka się przy tym buduje jest przecież nie do przecenienia, nawet jeśli
nie dochodzi do sexu w konwencjonalnym znaczeniu tego słowa??
Podobnie zresztą w drugą stronę kobieta-mężczyna.
Przecież "dawanie" jest rónwnie ekscytujące jak "branie". Jedynie czasem
trzeba sie troszeczkę wysilić. Nawet jeśli czasem jestem świadom że w drugą
strone nic nie będzie, tak po prostu upajam się dawaniem rozkoszy drugiej
osobie. Całym tym lizaniem, pieszczeniem, dotykaniem, igarszkami miłosnymi itp.
Powiedzcie czy tylko ja tak mam czy ktoś z was również ????
Pozdrawiam
Avide