instrukcja obsługi kobiety.

02.01.07, 13:32
tak jakos natchnął mnie jeden watek. Facet pisze, ze zona nie chce sie
kochać.
jakas forumowiczka napisała mu wprost, ze To on ma sprawic, zeby ona chciała.
gomory (bodajze) podaje nawet gotowy przepis, "kup badyla, złap za włosy..."

a ja tak myslę, ze to jest bardzo krzywdzace dla kobiet, ze traktuje sie je
jak pralke automatyczną, a nie jak myslące istoty.
te przepisy sa tylko zewnetrzymi formami okazywania uczuc.
usmiechaj sie a humor ci sie poprawi. ciekawe, do pewnego stopnia sie
sprawdza.

ale - jak w piecu wygasło, to trzeba dostarczyc paliwa, a nie dmuchac na
węgle.
basta, nie traktujcie siebie same jak pralki automatyczne.
    • europa63 Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 14:05
      mreck napisał:

      > basta, nie traktujcie siebie same jak pralki automatyczne.

      A widziałeś, ile stron ma taka instrukcja???!!! Właśnie nabyłam. Mocno się
      zdziwiłam. A ile funkcji różnorakich, z których będę korzystać raz na rok, albo
      wcale:)

      A to tylko pralka.
      To teraz wyobraź sobie taką instrukcję do kobiety. Dla ułatwienia - tylko
      jednej. Procesor by mi wysiadł chyba!!!!!! Operacyjna by się skończyła i ...
      klapa. NIEWYKONALNE!!!
      I dlatego mężczyźni są tak pogubieni... No, jak to? Tamta lubiła, a ta nie???!!!

      Więc widzisz, nie jest możliwe traktowanie kobiety jako pralki (skądinąd bardzo
      szanownego sprzętu) ani przez mężczyzn, ani tym bardziej przez kobiety.
      Nie ma przepisu na udane małżeńsrwo, na to jak zdobyć ukochaną/ego, jak
      sprawiś, by kochał/a się częściej... Nie ma i nie będzie... Takie poletko
      doświadczalne, gdzie każdy próbuje wygrać...
      czego wszystkim życzę
      • raqu46 Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 14:24
        bo to widzisz jest skomplikowane, atu takie proste recepty: kwiaty kup za włsy
        i do jaskinii.
        eh zycie,
        • europa63 Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 15:27
          A ja tak tęsknię za kwiatami...A tu nic. Ani kwiatów, ani świec...
          Są różne egzemplarze:)
          Ale przynajmniej nie powiem, że jestem zaskoczona..przed ślubem też nie
          przynosił. No - na zaręczyny. I wiązankę slubną... Jak myślicie, kiedy następne
          kupi? wyszło mi, że wieniec, ot co.

          I nic tego nie zmieni, w jego instrukcji ponimięto te funkcje...

          Ps, te świece odpuszczę, ale te kwiatki to by chociaż na dzień kobiet...:)
          • eeela Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 17:45
            Nie marze o kwiatach. Jesli juz, to wole doniczkowe ;-) Badyl nie zaciagnie
            mnie do lozka. Ani nawet kolacja przy swiecach. Nic mnie nie zaciagnie, jesli
            delikwenta nie lubie. A jak w delikwencie gustuje, nie potrzeba mi nic wiecej,
            jak tylko jego zainteresowanie :-)
            • europa63 Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 19:14
              Ale ja w tym gustuję...:)
      • ostudzona Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 14:49
        Oczywiście że nie ma recepty na udane małżeństwo.
        Mam wrażenie że zawsze w małżeństwie jedno się stara utrzymać związek, a drugie
        przyjmuje to jako dar niebios. Bądź jako coś co mu/jej się należy.
        Ja z góry założyłam że będę się starać. Nigdy nie zasłaniałam się bólem głowy,
        byłam aktywna i podobały mi się nowe pomysły. Dbałam o dom o dzieci o siebie.
        To on mnie przy każdej możliwej sposobności traktował jak pralkę. Zero
        czułości. Dawno powinnam go zdradzić, albo dać sobie spokój z tym małżeństwem.
        Może to nim by trochę wstrząsnęło. Po moich protestach, że dłużej tak nie
        wytrzymam, były chwile starań z jego strony.
        Niestety dalej byłam ślepa.
        Mam za swoje. Zaangażował się w romans.

        Jego tłumaczenie? Byłam za dobra a on po prostu nie doceniał tego.
        Okazuje się że każdy pretekst jest dobry aby znaleść sobie kochankę. Wystarczy
        tylko chcieć.
        Pozwoliłam mu zostać, ale nie staram się, bo i po co. I tak tego nikt nie
        docenia.

        • kici10 Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 15:10
          Bo ten, komu zależy bardziej ma z klucza przerypane.
          • europa63 Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 15:15
            No i to prawda. Niestety. A samemu dzwigać się nie da, trochę tak, ale potem...
        • your_and Robię to dla niego??? 02.01.07, 19:39
          Tak apropo instrukcji to sztadarowy teoretyk psychologii miłości Wojcieszke
          pisze że problem jest w swoistym pojmowaniu co jedno robi dla drugiego i
          subiektywnym poczuciu sprawiedliwości.
          Bo czesto kobiety robią cos dla siebie z myślą dla miego przeciez robie te
          porządki zajmuję sie dziećmi, a jemu brak porządku i brudna połoga nie
          przeszkadza. Podobnie facet zostaje w pracy dłużej "dla niej" a ona ma te pare
          złotych wiecej gdzieś, a on widząc jej kwaśna minę kwalifikuje to jako jej
          rażacą niewdzieczność i wzajemne rozczarowanie narasta. Naprawdę trzeba odnieść
          robię to dla niego - do tego czy on tego faktycznie chce czy ja uwazam ze tylko
          powinien chcieć.
          Kluczowa rolę w sukcesie w zwiazku jest faktyczne rozumienie komunikowane
          potrzeb (nie upraszczać do szczerej rozmowy) a potem wzajemne realizowanie ich
          z zachowaniem zasady sprwiedliwości. Symbioza - partnerstwo - a nie poświecanie
          się.
    • karol.01 Re: polityka kija i marchewki..:), 02.01.07, 15:34
      to jedyna metoda, która zdaje egazmin - długotrwała, ciężka, wymagająca
      cierpliwości i uporu ..:)

      To działa, od stuleci działało - tylko trzeba dużo wytrwałości i konsekwencji w
      działaniu, ciągłej uwagi na podchody Drugiej strony, etc, itp., itd.

      Pozdrawiam z Nowym Rokiem :)
    • kawitator Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 21:06
      Zgłaszam się do raportu bowiem jam to napisał com napisał
      a było to tak:
      Nie chcesz byc z dziewczyną postaw sprawe jasno. Nie zwracaj jej głowy. Może
      znajdzie kogos kto bedzie ja chciał.
      Chcesz z nią być to: uwiedź, poderwij, zawróć w głowie, przynieś badyla, nawijaj
      makaron za uszy, ugryź w ręke, zamów orkiestrę
      cygańska i dwa szmpany z lodu :-)))))) Potem za włosy i do wyrka To naprawde
      skutkuje. Raz juz ci sie udało ;-)))) masz syna
      To chyba nie tylko Ona ale przede wszystklim Ty sie zmieniłeś. Oklapłeś facio
      wiec albo sie pozbierasz albo ..... .

      Proszę nie wyrywać z kontekstu bowiem autor uważa, że było uzasadnione i jak
      napisał to sam się sobie dziwował ze takie fajne cuś mu wyszło ;-PPPPP

      Co do instukcji
      Nie ma nie było i nie będzie instrukcji: kobitki, faceta czy małżeństwa. Nie ma
      nie było i nie będzie pewnych, niezawodnych sposobów na szczęście osobiste,
      azczęście w małżeństwie, na to aby zapewnić sobie lojalności i wierność
      partnera/partnerki. Im dłużej żyję, im wiecej się dowiaduję z teorii i praktyki
      życia tym mocniej wierzę w to co powiedziałem powyżej. Nawet nie potrzeba
      wierzyć To można udowodnić na gruncie kombinatoryki, tyle że rozważania oparte
      nawet o taki prosty aparat matematyczny nie są tu popularne.

      Są oczywiście pewne zalecenia czy schematy postepowania tak cierpliwie tu
      linkowane przez Your-and'a One troszkę zwiekszaja prawdopodobienstwo. Nic
      więcej. Zastosowanie takich "niezawodnych" sposobów skutkuje tylko w niewielkim
      procencie przypadków a i to spodziewny efekt jest w niewielkim procencie
      zbliżony do oczekiwanego. Czy wobec tego z nich korzystać ? Jak najbardziej ale
      należy traktować je jak wiedzę a nie jak recepty. Ta wiedzę trzeba mieć aby nie
      popłeniac dużych błędów. Poza tym wiele cierpiwości,wyrozumiałosci nie dla
      siebie bo o to to łatwo ale do partnera, olbrzymia empatia, akceptacja partnera
      takim jak jest z jego niedoskonałościami, dystans do siebie i cholernie dużo
      szczęścia żeby druga strona była podobna. Wtedy obie strony znajdą taki kluczyk
      do siebie . Tylko że ten właśnie kluczyk ma to dosiebie za pasuje tylko do
      jednego otwieranego i działa w rekach jednego otwierającego. Jest jedyny i
      niepowtarzalny. Wtedy ten szczęśliwiec będzie mogł napisac instrukcję do swojej
      kobitki/faceta. Będzie działało jak dobrze pójdzie przez czas jakiś a potem
      trzeba szukać kluczyka/wytrycha od nowa.
      Dlatego nie jest nudno ;-)))))))))))))))))))))))))))))))0
      Nikt nie obiecywał, że bedzie łatwo. Może być super ale nie latwo.
      • your_and Re: instrukcja obsługi kobiety. 02.01.07, 21:14
        > Są oczywiście pewne zalecenia czy schematy postepowania tak cierpliwie tu
        > linkowane przez Your-and'a One troszkę zwiekszaja prawdopodobienstwo. Nic
        > więcej. Zastosowanie takich "niezawodnych" sposobów skutkuje tylko w niewielki
        > procencie przypadków a i to spodziewny efekt jest w niewielkim procencie
        > zbliżony do oczekiwanego.

        Cóz naszym życiem steruje wewnętrzna chemia, homony, feromony, i pobudznie lub
        nie ośrodków przyjemności w mózgu :)
        A cos takiego jak miłośc opiera sie racjonalnym wytłumaczeniom. Ale nad
        zwiekszaniem prawdopodobieństwa ukcesu zawsze warto popracować. Tym bardziej że
        odwaznym szczęscie sprzyja.
    • klaris29 Re: instrukcja obsługi kobiety. 03.01.07, 15:28
      mreck napisał:
      nie traktujcie siebie same jak pralki automatyczne
      Przyłączam się do apelu...kiedyś na podobną uwagę zostałam zbesztana
      zdrowo...ale jak to mówią, kto głupi to niech cierpi, taka cena ;-)))
      Klara
Inne wątki na temat:
Pełna wersja