Reglamentacja seksu

03.01.07, 04:41
To tak a propos watku 'praca za seks'.

Oczywiscie sytuacja opisana w w/w watku jest juz niezdrowa. Ale zdarzylo mi
sie natknac osobiscie/zaobserwowac oskarzenia w stosunku do kobiet o
reglamentacje seksu w zupelnie innych sytuacjach. Klotni mianowicie. Mezczyzni
czesto uwazaja, ze odmowa wspolzycia po klotni jest pomyslana jako kara. Blad
straszliwy! To nie jest kara. Ale kobieta po klotni jest smutna, roztrzesiona,
zmeczona. To absolutnie nie sa odpowiednie warunki do igraszek. Dla mezczyzny
seks jest rozladowaniem napiecia. Kobieta natomiast musi byc zrelaksowana,
zeby miec ochote na seks!
Tak wiec panowie: zanim zaczniecie naklaniac do igraszek, pozwolcie babie
ochlonac i zapomniec. Tak wiec wszyscy: mniej sie klocic, wiecej do siebie
usmiechac, a moze wiecej seksu wam sie trafi :-)

(To tak z serii 'rady podstawowe', co to sie jakis czas temu na forum zaczela
;-) )
    • your_and Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 07:57
      > Mezczyzni
      > czesto uwazaja, ze odmowa wspolzycia po klotni jest pomyslana jako kara. Blad
      > straszliwy! To nie jest kara. Ale kobieta po klotni jest smutna, roztrzesiona,
      > zmeczona.

      To nie mniej prawdziwe jak stwierdzenie że faceci leją baby po kótni nie za
      karę wcale tylko dlatego ze sa porywczy i jak kobiety nie sa w stanie
      rozładować admosfery i napiecia słowani. :) Psychologicznie też prawda. I taki
      sam ma destrukcyjny wpływ na związek którego nic nie tłumaczy.
      • petar2 Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 08:32
        Zgadzam się z tym co napisała Eeela i nie ma żadnej analogii do sytuacji
        rękoczynów ze strony mężczyzny. Bicie jest spowodowane silnymi emocjami i
        porywczością i choć nie zawsze można nad tym zapanować (a tłumić nawet
        niewskazane) to sposób ich rozładowania w postaci rękoczynów zdecydowanie
        negatywny.

        Do seksu z kolei potrzebne jest pozytywne nastawienie i otwarcie na partnera.
        To warunek konieczny dla kobiety. Nie ma na to szans w sytuacji gdy kłótnia nie
        zakończyła się pewnego rodzaju "protokołem rozbieżności" czy wyjaśnieniem i
        pogodzeniem. Zgoda na seks w takiej sytuacji to dla kobiety poczucie, że ona
        sama bagatelizuje kłótnię (a była zapewne dla niej bardzo istotna) i uznaje
        sprawę (faktycznie niewyjaśnioną i zawieszoną) za zakończoną.

        Oczywiście seks może być elementem pogodzenia ale muszą pojawić się wcześniej
        przesłanki do pewnego porozumienia, niekoniecznie werbalne.
        • your_and Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 09:02
          > Zgadzam się z tym co napisała Eeela i nie ma żadnej analogii do sytuacji
          > rękoczynów ze strony mężczyzny. Bicie jest spowodowane silnymi emocjami i
          > porywczością i choć nie zawsze można nad tym zapanować (...)
          > Oczywiście seks może być elementem pogodzenia ale muszą pojawić się wcześniej
          > przesłanki do pewnego porozumienia, niekoniecznie werbalne.

          Jedno i drugie to naturalny destrukcyjny konfliktu i kłótni psychologicznie
          inny na obie płcie nad którym trzeba zapanować jeśli nie chce sie rozpadu
          wzajemnej więzi.
          Bo reglamentowanie seksu przez kobiety rozgrywające za pomoca tej broni
          konflikty jest na czele listy wymienianych typowych przyczyn rozpadu więzi.
          • petar2 Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 09:11
            Nie za bardzo rozumiem.
            Czyli po takiej "zawieszonej" kłótni która nie zakończyła się pewnym rodzajem
            porozumienia, gdy, jak pisała Eeela, kobieta jest "smutna, roztrzesiona,
            zmeczona" i nastawiona negatywnymi emocjami wobec faceta, powinna rozchylić
            nogi jak mu się zachce?
            Nie mówimy tu o reglamentacji seksu ale o prawie decydowania.
            • your_and Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 10:15
              > Nie mówimy tu o reglamentacji seksu ale o prawie decydowania.

              Kobietom do seksu porzebne jest poczucie bliskości. Mężczyznom do nawiązania
              poczucia bliskości potrzebny jest seks. (Oczywiście to statystyczne
              uogólnienie) Dlaczego uważasz że to włąśnie mężczyzna zawsze powinen sie
              bardziej starać zrezygnować i przełamywać blokady psychiczne? Jest
              równouprawnienie. Obu stronom powinno równie zależeć na budowaniu więzi.

              Równie dobrze można założyć że facet któremu żona odmówi ma prawo być w
              depresji, niemiły, opryskliwy, obnosić się ze złym humorem i wściekac na byle
              co. Bo tak jest jego konstrukcja psychiczna. Brak seks powoduje u niego spadek
              poczucia bliskości i kumuluje negatywne emocje wobec partnerki. To znowu
              gwarantuje brak seksu u kobiety. I kółko sie zamyka.
            • kawitator Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 10:38
              Czyżby to długo się ciągnący syndrom dnia następnego lub pogoda tak wpływa na szanownych dyskutantów.
              Następny post to będzie chyba „ale o co chodzi ?”

              Nie mówimy tu o reglamentacji seksu ale o prawie decydowania.
              Toż to jest tożsame Kazdy z nas ma prawo do decydowania i kiedy mówi nie to reglamentuje partnerowi seks.

              Konflikt dobrze wytłumaczyła juz Ella w pierwszym poscie
              Dla mezczyzny seks jest rozladowaniem napiecia.
              Kobieta natomiast musi byc zrelaksowana, zeby miec ochote na seks!

              Po koflikcie i jego rozwiązniu facet ma ochotę na bzykanko a kobitka nie Niezaleznie od tego czy seks będzie czy nie jedno bedzie niezadowolone

              Prawdziwa jest tez wypowiedz Petera
              Zgoda na seks w takiej sytuacji to dla kobiety poczucie, że ona
              sama bagatelizuje kłótnię (a była zapewne dla niej bardzo istotna) i uznaje
              sprawę (faktycznie niewyjaśnioną i zawieszoną) za zakończoną.
              Prowadzi to jednak do tego co podnosi Your_and
              Bo reglamentowanie seksu przez kobiety rozgrywające za pomoca tej broni
              konflikty jest na czele listy wymienianych typowych przyczyn rozpadu więzi.

              kobieta jest "smutna, roztrzesiona,
              zmeczona" i nastawiona negatywnymi emocjami wobec faceta, powinna rozchylić
              nogi jak mu się zachce?
              Biorąc pod uwagę socjobiologiczna rolę seksu tak. Seks powstał w toku ewolucji jako forma zapłaty, manipulacji i broni kobitek które chciały zatrzymać przy sobie partnera w celu wspólnego wychowywania dzieciaka. Co miała do zaoferowania kobitka obarczona dzieckiem aby namówić faceta do przyniesienia do jaskini upolowanego zwierza Do łożenia na nią i ich dzieci Mechanizm był bardzo skuteczny dla obu stron bowiem sie rozpowszechnił.
              Dlatego nawet ospała kobitka nagle się uaktywnia seksualnie jak poczuje że mąż okazuje zainteresowanie innymi. Dlatego dobre spolegliwe chłopaki nie dostają seksu bo niby dlaczego ma się kobitka wysilać. Dlatego to właśnie kobitki dbają o to aby facet nie mógł sobie spokojnie pobzykać otaczając ostracyzmem takie które dają bez należnej zapłaty obniżając w ten sposób wartość „dupy” jako takiej
              Dlatego tak jak powiedział Your_and te oszołomione kobitki ograniczają seks. Bo nie bo nie mam ochoty bo.... Kocham tylko swego maluszka Budzą się potem z ręką w nocniku i pustym łóżkiem i komorą Pozwalają sobie na to bowiem współczesne społeczeństwo zmusza faceta do utrzymywania jej dziecka poprzez państwowy aparat przymusu Gdyby tego nie było Kobitki znacznie częściej by się bzykały w swoim dobrze pojętym interesie tak jak to drzewiej bywało
              :-PPPPPPPPPPPP
              Bowiem seks jest rodzajem waluty i nigdy facet nie ma go za darmo Zawsze płaci raz mniej raz więcej.
              • your_and Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 10:57
                > Bowiem seks jest rodzajem waluty i nigdy facet nie ma go za darmo Zawsze płaci
                > raz mniej raz więcej.

                A frajerzy z zasadami którzy o tym zapominają dadzą sie wydymać i nic nie
                dostaną zostając na lodzie :)

                P.S.
                Argumentacja trafiła mi do gustu.
                • kawitator Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 11:53
                  A frajerzy z zasadami którzy o tym zapominają dadzą sie wydymać i nic nie
                  > dostaną zostając na lodzie :)
                  A tu sie mylisz
                  Frajerki z zasadami dostają za seks najwięcej
                  Mówi o tym mądrość ludowa zawarta w poniższej dykteryjce
                  jak nazywamy kobitkę której dajemy stówę a potem mamy seks
                  - kurwa
                  jak nazywamy kobitkę której dajemy 1000 zł a potem mamy seks
                  - dziewczyna do towarzystwa
                  jak nazywamy kobitkę której oddajemy wszystkie pieniądze a potem mamy seks lub nie mamy seksu
                  moja kochana żona.

                  Z punktu widzenia ewolucyjnego a także zdroworozsądkowego kobitki lepiej się mają w społeczeństwach purytańskich restrykcyjnych obyczajowo
                  • your_and Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 15:02
                    > Z punktu widzenia ewolucyjnego a także zdroworozsądkowego kobitki lepiej sięma
                    > ją w społeczeństwach purytańskich restrykcyjnych obyczajowo

                    Do tego jednak trzeba wpływu kutury która musi zakwestionować wartość i wpoić
                    nieufność kobiet wobec własnej seksualności i przyjemności z seksu innaczej to
                    nie ma sensu bo obniża wartośc seksu jako waluty
                    I mamy w tym temacie świetne nawiązanie do artykułu: Orgazm przy okazji
                    kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57324,3817449.html
                    • petar2 Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 15:23
                      Czyli faceci, którzy stworzyli kulturę, zakwestionowali wartość i wpoili
                      nieufność kobiet wobec własnej seksualności i przyjemności z seksu" (no bo
                      przecież nie kobietki na własną niekorzyść) jednocześnie podwyższyli wartość
                      seksu jako waluty?

                      To oni jakieś duraki co to se sami zasiekami otoczyli źródełko rozkoszy albo te
                      wasze dywagacje "monetarne" funka kłaków warte ... :-)

                      Zgadzam się z Kawim, że w purytańskich, religijnych społecznościach jest
                      największa satysfakcja z seksu, co potwierdzają badania. Nijak pewnie do
                      pojmania przez większość z drugiego pokolenia rewolucji seksualnej.
                      • your_and Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 16:40
                        > To oni jakieś duraki co to se sami zasiekami otoczyli źródełko rozkoszy albo
                        > wasze dywagacje "monetarne" funka kłaków warte ... :-)

                        Też sensu tego nie rozumiem.
                        No, po za tym że kurs na antycielesność w chreścijaństwie położył Augustyn,
                        który się najpierw wyszalał a potem nabawił impotencji i wziął za teologię.

                        > Zgadzam się z Kawim, że w purytańskich, religijnych społecznościach jest
                        > największa satysfakcja z seksu, co potwierdzają badania. Nijak pewnie do
                        > pojmania przez większość z drugiego pokolenia rewolucji seksualnej.

                        Kosztem frustracji, wbijania w poczucie winy, zanegowania wartości seksualności?

                        No, to rozumowanie krwestionuję. To jakby zachwycać się PRLem bo tam zakup i
                        spożycie szynki było tak rzadkie że było celebrowane i stanowiło przeżycie
                        godne wspomnień.
                        • blaszany_dzwoneczek Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 16:50
                          your_and napisał:

                          > No, to rozumowanie krwestionuję. To jakby zachwycać się PRLem bo tam zakup i
                          > spożycie szynki było tak rzadkie że było celebrowane i stanowiło przeżycie
                          > godne wspomnień.

                          Akurat to porównanie jest trochę jak strzał we własną stopę, bo co jak co, ale
                          pod względem szynki to akurat ja się zachwycam czasami PRL-u. Teraz jadam szynkę
                          znacznie rzadziej niż w dzieciństwie, mimo że mogę ją kupic wszędzie i zawsze,
                          bo nie mam ochoty, taka teraz jest ta szynka. Kiedyś to była szynka... Wolałabym
                          taką zjeść z rzadka, niż codziennie to coś szynkopodobne, co jest obecnie w
                          sklepach...
                        • petar2 Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 22:17
                          > Też sensu tego nie rozumiem.

                          Dlaczego też? Ja rozumiem. Jedna z dwóch rzeczy nie gra, albo logika naszej
                          cywilizacji i chrześcijaństwa albo Wasze wywody. Z całym szcunkiem dla Was, nie
                          gra to drugie.

                          > No, po za tym że kurs na antycielesność w chreścijaństwie położył Augustyn,
                          > który się najpierw wyszalał a potem nabawił impotencji i wziął za teologię.

                          Taaa, rozpustnik Augustyn jak został impotentem narzucił światu na półtora
                          tysiąclecia seks rzadki, siermiężny i wylgarny. Zaiste, nawet na
                          racjonalista.pl ludkom by szczęka opadła :-)

                          Rezultat takiego kursu Augustyna musiał być straszy, społeczeństwa z zanegowaną
                          seksualnością,kobietami z poczuciem winy i frustratami facetami zapewne musiały
                          wrócić do jaskiń i na drzewa. Na szczęście świat to nie tylko nieludzkie
                          chrześcijaństwo. Rzućmy okiem jak to wygląda dziś, gdzie indziej.
                          - Niektóre ludy Afryki, zresztą zainspirowane islamem, dla upodmiotowienia
                          kobiet i dowartościowania ich seksualności, wycinają im łechtaczki.
                          - W krainie Kamasutry szacunek dla kobiet jest jeszcze większy. Dla
                          przyspieszenia dla nich koła reinkarnacji, wysyła się je w inne wcielenie tuż
                          przed lub po urodzeniu. (20mln zabitych płodów pow. 30 tygodnia lub noworodków
                          płci zeńskiej w ciagu 10 lat).
                          - równiez potomkowie samurajów są niezwykle wrazliwi na seksualność kobiet i
                          podkreślają to średnio 42 stosunkami na rok. (średnia dla Europy i Polski
                          przekracza 110)

                          > Kosztem frustracji, wbijania w poczucie winy, zanegowania wartości
                          > seksualności?
                          > No, to rozumowanie krwestionuję. To jakby zachwycać się PRLem bo tam zakup i
                          > spożycie szynki było tak rzadkie że było celebrowane i stanowiło przeżycie
                          > godne wspomnień.

                          Your_and, popełniasz bład w rozumowaniu. Stawiasz się ponad omawianymi grupami
                          jako wszystko wiedzący i pozornie obiektywny.
                          Poczucie satysfakcji jest całkowicie subiektywne. Kowalski może być
                          usatysfakcjonowany seksualnie kochając się bardzo tradycyjnie z nieatrakcyjną
                          żoną 4 razy w miesiacu a sąsiad może być seksualnym frustratem mając laski na
                          pęczki i testujac z nimi najnowsze trendy pornobiznesu.

                          Kwestionujesz wyniki badań bo nie zgadzają się z Twoją teorią. Nie może być że
                          one z jednym facetem, tylko po ślubie, po ciemku i bez urozmaiceń mogą byc
                          zadowolone (to mówią badania, myslę że rzetelne) więc wmówmy im frustrację,
                          poczucie winy i zanegowanie seksualności??





                          • your_and Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 11:10
                            > Taaa, rozpustnik Augustyn jak został impotentem narzucił światu na półtora
                            > tysiąclecia seks rzadki, siermiężny i wylgarny. Zaiste, nawet na
                            > racjonalista.pl ludkom by szczęka opadła :-)

                            No popatrz, a nie jest to moje własne odkrycie, poczytaj co na ten temat pisze
                            Oszajca (w kwestii jego manicheistycznego wpływu na kurs cheścijaństwa, nie
                            impotencji).
                            www.mateusz.pl/wdrodze/nr346/01-wdr.htm
                            > - Niektóre ludy Afryki, zresztą zainspirowane islamem, dla upodmiotowienia
                            > kobiet i dowartościowania ich seksualności, wycinają im łechtaczki.

                            Rozumiem że tym sposobem zwracasz uwagę że jednak są jeszcze gorsi od kursu
                            Augustyna :)
                            Ja wolałbym poszukać tych lepszych wzorców

                            > Your_and, popełniasz bład w rozumowaniu. Stawiasz się ponad omawianymigrupami
                            > jako wszystko wiedzący i pozornie obiektywny.

                            Ejże, sam bodajże wczoraj pisałeś komuś że na forum wymieniamy sie poglądami i
                            posiadanymi wiarygodnymi informacjami a nie przekonywujemy. Dlaczego zakładasz
                            że ja mam sie za wszystko wiedzacego a Ty nie?

                            > Poczucie satysfakcji jest całkowicie subiektywne.(...)
                            > Kwestionujesz wyniki badań bo nie zgadzają się z Twoją teorią. Nie może byćże
                            > one z jednym facetem, tylko po ślubie, po ciemku i bez urozmaiceń mogą byc
                            > zadowolone (to mówią badania, myslę że rzetelne) więc wmówmy im frustrację,
                            > poczucie winy i zanegowanie seksualności??

                            Kwestinuję nie bo mi nie pasują tylko dlatego że ma na uwadze inne wypowiedzi
                            profesionalistów w tej dziedzinie (seksulogii) (ja nim przecież nie jestem) w
                            kwestii frustracji i negowania seksualności jak chocby aktualnie omawiany na
                            forum artykuł:
                            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3817449.html
                            A co do subiektywności badania poczucia satysfakcji to sie zgadam. Cały czas
                            uważam że przykład z szynką z PRLu jest trafny. Za to odwrotnie, badanie
                            poziomu frustracji w psychologii i jego psychosomatycznego wpływu jest
                            wiarygodne.
              • petar2 Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 12:13
                > Prawdziwa jest tez wypowiedz Petera
                > Zgoda na seks w takiej sytuacji to dla kobiety poczucie, że ona
                > sama bagatelizuje kłótnię (a była zapewne dla niej bardzo istotna) i uznaje
                > sprawę (faktycznie niewyjaśnioną i zawieszoną) za zakończoną.
                > Prowadzi to jednak do tego co podnosi Your_and
                > Bo reglamentowanie seksu przez kobiety rozgrywające za pomoca tej broni
                > konflikty jest na czele listy wymienianych typowych przyczyn rozpadu więzi.

                Nie prowadzi. Seks to nie prawo do przyjemności (czy zaspokojenia potrzeby)
                kiedy przyjdzie ochota, przyjemności niezależnej od aktualnej sytuacji między
                partnerami. Do seksu potrzebne są pewne warunki minimalne. Jakie? Myślę, że
                pewien pozytywny stan emocjonalny. Jeśli taki stan istnieje a kobieta mimo to
                często odmawia i reglamentuje to faktycznie wykorzystuje to jako broń czy kartę
                przetargową.

                W sytuacji podanej przez Eeelę nie ma minimalnych wymagań, wręcz przeciwnie, po
                niewyjasnionej kłótni, bez gestów pojednawczych jest stan wykluczający dobry
                seks. Jeśli kobieta mimo to się zgodzi, nie dość że uczyni to wbrew swoim
                emocjom to niejako podważy wagę konfliktu.

                Jej świat oparty jest bardziej na emocjach, słowach, gestach, odznakach
                zrozumienia i współodczuwania. Te potrzeby nie dość, że niezrealizwane, to
                jeszcze przez "wymuszony" seks zostają zlekceważone przez męża, co z tego że
                dostanie być może orgazm, przytulenie na koniec i może przeprosiny? Próbuje
                zasnąć z poczuciem kompletnego niezrozumienia i świadomości pochrapującego
                błogo męża, do której się zresztą głupia przyczyniła, że jest ok. Myślę, że
                kobiety wiedzą o czym piszę.

                Świat faceta to bardziej fakty, czyny, decyzje. Niedokończona dyskusja nie jest
                dla niego specjalnym problemem, on tam "wypluł" swoje argumenty i racje, ominął
                zgrabnie rafy gdzie nie zanlazł rozwiązania oraz dokonał dedukcji i analizy
                problemu. Jej przebieg pewnie nie zakłóci mu na długo snu, na drugi dzień
                pewnie by do niej nie wrócił. Seksik utwierdzi go w przekonaniu, że kłótnia nie
                była warta dużych emocji i wszystko wraca na swój tor.
      • chcemisiespac Re: Reglamentacja seksu 13.01.07, 12:58
        Jeśli facet leje "babę", to jest dupkiem, nie ważne jaki jest tego powód. A
        porównywanie bicia z odmową seksu, to chyba chore!
    • europa63 Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 10:41
      A moja rada podstawowa jest taka:

      NIGDY nie iść do łóżka w gniewie.

      Mam to na myśli wieczorne kładzenie się do snu albo do seksu...
      Bo albo ze złości i złych emocji czeka was bezsenna noc,
      albo zero seksu i ...też bezsenna noc.

      pozdrawiam:)
    • psottka Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 19:55
      Ech.... troszkę się zagotowałam po przeczytaniu niektórych wypowiedzi...

      Kłótnia, awantura, często polegająca na wzajemnym obrzucaniu się wyzwiskami, podważaniu wykształcenia, doświadczenia etc.... (wiemy jak to momoże wyglądać)
      Na koniec facet trzaśnie drzwiami i rzuci jeszcze kilka 'panienek'...
      2-3 godziny później ON ma ochotę pobzykać bo mu adrenalinka w czasie awantury skoczyła... no i nie robił już tego od 2-3 dni!!! ;-)
      ONA - nadal roztrzęsiona, właśnie zastanawia się nad sensem związku i sama zachodzi w głowę jak mogła się z kimś tak niewrażliwym/upartym/złośliwym związać... przełyka łzy goryczy...
      ale oto wchodzi ON.. władca... trzeba rozłożyć nogi i jęczeć w rozkoszy... och zapomniałam na początek lodzika strzelić..

      tia... bo inaczej to jestem niedobra, reglamentuję seks....

      ręce opadają
      _______
      Psottka
      • eeela Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 20:16
        A no wlasnie. Dzieki bogom zwiazek obfitujacy w tego typu incydenty mam juz za
        soba, ale pamietam dobrze, jak bardzo mozna sie czuc zraniona. Nie ma sily na
        seks w takim stanie. Trzeba przeczekac, babe ulagodzic,pozwolic odetchnac i
        zrelaksowac sie. Nie oskarzac o reglamentacje czy zamierzone karanie, bo to
        wcale nie o to chodzi.
      • kawitator Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 21:37
        Właśnie potwierdziłaś nasze poprzednie analizy

        Kłótnia, awantura, często polegająca na wzajemnym obrzucaniu się wyzwiskami, podważaniu wykształcenia, doświadczenia etc....
        (wiemy jak to momoże wyglądać)

        czyli kłótnia wzajemna. Musisz być niezła cholera tak nawiasem mówiąc ;-))))

        I teraz co mamy
        facet się nie sprawdził bo :
        Na koniec facet trzaśnie drzwiami i rzuci jeszcze kilka 'panienek'...
        więc ma za swoje :nie ma bzykanka bo
        ONA - nadal roztrzęsiona, właśnie zastanawia się nad sensem związku i sama zachodzi w głowę jak mogła się z kimś tak
        niewrażliwym/upartym/złośliwym związać... przełyka łzy goryczy...

        gdyby facet się sprawdził czyli
        Przeprosił za swoje i nieswoje winy. Ukorzył się Wysłuchał z cierpliwością i wyrozumiałością obrzucanie wyzwiskami i co tam jeszcze wymieniłaś na koniec wyciągnął z zanadrza bilet do teatru
        Wróć to nie ta bajka
        Wyciągnął z zanadrza bukiet z 53 róż bo przewidział że kochana żona będzie dzisiaj wkurwiona
        Wtedy by zasłużył i dostał by dupci a nawet lodzika.
        Nieprawdaż ???

        Wniosek seks jest waluta i wartością za pomocą której kobitki płaca facetowi za wymagane przez nie zachowania
        \CBDO
        • justysialek Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 22:03
          J bym chciała inną kwestię zaznaczyć.
          Drogi Kawitatorze!
          Jeśli twoja partnerka dawałaby ci seks zawsze, kiedy tego chcesz, równiez
          wtedy, gdy nawyzywałeś ją od takich i owakich, bo, dajmy na to, wywaliła twoją
          kolekcję monet, czy wtedy nadal byś ją szanował? i czy ten seks miałby dla
          ciebie jeszcze jakiś znaczenie?
        • europa63 Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 22:25
          Kawi, bardzo sobie cenię twoje wypowiedzi, ale ta to...
          Darujmy sobie...
          Kłóce się , ale przed nocą jest pokój...
          Seks niekoniecznie, ale buziak na dobranoc się należy...
          Nikt nie trzaska drzwiami, bo ktoś - ON - musiałby to naprawić:)
          Wyzwiska - to niższa liga, te panienki latające...no, daj spokój, to ci nie
          pasuje...
          Facet nie może przepraszać "za nie swoje winy, bo to nijakiego głębszego sęsu
          nie ma...Kwiatki też nie...

          I w udanym związku seks nie jest walutą.
          Jest nagrodą, na którą trzeba zapracować. Chodzi o obie strony:) Po równo:)
          Z tą walutą to ostrożnie, b oto miecz obosieczny:)
        • psottka Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 22:45
          kawitator napisał:
          > Właśnie potwierdziłaś nasze poprzednie analizy
          > Kłótnia, awantura, często polegająca na wzajemnym obrzucaniu się wyzwiskami,
          > ....czyli kłótnia wzajemna. Musisz być niezła cholera tak nawiasem mówiąc ;-))))

          I tu się bracie mylisz - to schemat, akurat ja nie używam wyzwisk i zawsze staram się używać logicznych argumentów. Wyzwiska i inne 'niskie chwyty' to domena mego jeszczemęża :D

          _______
          Psottka
        • your_and Re: Reglamentacja seksu 03.01.07, 23:25
          Toś je dopiero teraz tym rosierdził :)
          • kawitator Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 07:25
            Toś je dopiero teraz tym rosierdził :)
            Bo chciałem
            Zauważ ze jak w każdej prawie dyskusji kilku chłopków dyskutowało sobie o
            sprawach ogólnych. Żaden z nich nie brał tej dyskusji do siebie Chłopki chciały
            uchwycić jaks prawidłowość chocby z grubsza. Kobitki natomiat zgodnie z
            wypowiedzia Petera

            Jej świat oparty jest bardziej na emocjach, słowach, gestach, odznakach
            zrozumienia i współodczuwania.
            Czyli kazda taka dyskusję przekładaja na osobiste doświadczenia
            Poglady wyrażone w dyskusji nawet powiedziane w wyraźnym polemicznym celu
            natychmiast utożsamiają z autorem.
            Klasycznym przykładem niech bedzie zdanie
            - kawi uważa ze domy publiczne pełnia dobra społeczną rolę bo..... tu
            uzasadnienie lepsze lub gorsze
            Będą nastepujące odpowiedzi
            -No co ty nie spodziewałam sie tego po tobie
            -A chodź sobie chodź złapiesz Hiva
            Gdybym taka opinie napisał na forum kobieta lub feminizm ( sprawdzone
            doswiadczalnie) to najłagodniejsza odpowiedż byłaby mniej wiecej taka:
            - Ty surwielu twoja żona dba o ciebie, zapracowuje się, prasuje koszule, gotuje
            obiadki a ty sie puszczasz z kurwami. Powinna cie skurwielu wygonić
            Oczywiście przedstawienie forum SwM jest tendencyjne ;-))) bowiem bywają nie
            takznowu wyjatkowo odpowiedzi kobitek na temat:
            Uwazam ze domy publiczne to zło bo.... i tu uazasadnienie
            W tym wątku kobitki pisza o jednym a faceci o drugim
            Postaram się coś napisać w kobiecej częsci wątku.
            • petar2 Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 11:04
              heheheee, przykład o domach publicznych świetny :-)

              Ano zdolność abstrakcyjnego myślenia i utrzymania dystansu Pon Bocek jakoś
              nierówno rozdzielił miedzy płci, widocznie miał w tym jakiś zamysł.
              Twoje stwierdzenia o wyższości emocji nad argumentacją w dyskusji (jakiś czas
              temu) potwierdza wątek o higienie w sposób wręcz akademicki. Ostrą
              listę "minimum higieny dla facetów" poparło bezwarunkowo i entuzjastycznie
              grono kobiet, które następnie stoczyły ognistą batalię z nieistniejącą tezą iż
              lepiej śmierdzieć niż się myć. Przyczyną zupełnego braku dystansu i logiki był
              w każdym wypadku fakt iż mają one w swoim otoczeniu do czynienia ze śmierdzącym
              brudasem, czy to mężem czy pasażerem.
              Emocje potrzebują obiektu na którym mogą się rozwinąć więc dokonał się cud:
              internet przeniósł zapachy i okazało się, że ja jako najaktywniejszy adwersarz
              też śmierdzę!
        • eeela Re: Reglamentacja seksu 13.01.07, 13:51
          > Właśnie potwierdziłaś nasze poprzednie analizy

          > ONA - nadal roztrzęsiona, właśnie zastanawia się nad sensem związku i sama zach
          > odzi w głowę jak mogła się z kimś tak
          > niewrażliwym/upartym/złośliwym związać... przełyka łzy goryczy...
          >
          > gdyby facet się sprawdził czyli
          > Przeprosił za swoje i nieswoje winy. Ukorzył się Wysłuchał z cierpliwością i wy
          > rozumiałością obrzucanie wyzwiskami i co tam jeszcze wymieniłaś na koniec wy
          > ciągnął z zanadrza bilet do teatru
          > Wróć to nie ta bajka
          > Wyciągnął z zanadrza bukiet z 53 róż bo przewidział że kochana żona będzie dzis
          > iaj wkurwiona
          > Wtedy by zasłużył i dostał by dupci a nawet lodzika.
          > Nieprawdaż ???


          Nieprawda.
          Nie od razu, nie tak szybko, jakby chcial przynajmniej. Bo kobieta musi
          ochlonac, wyciszyc sie. A jak juz ochlonie i sie wyciszy, po prostu moze miec
          ochote na seks.
          Seks owszem, dziala jako karta przetargowa czasami, ale nie po klotni. To raczej
          mezczyzni tak go pojmuja. Trzeba sie wyseksic, to bedzie dobrze, a winy zostana
          zapomniane. Kobieta po klotni nie traktuje braku seksu jako kary - kobieta nie
          ma ochoty na seks w obu sytuacjach, gdy facet przyniosl 53 roze czy facet
          wyszedl rzucajac kurwami i trzaskajac drzwiami. Jesli na ten seks godzi sie z
          powodu tych 53 roz, ma to wymiar raczej dydaktyczny - samej sie nie ma ochoty,
          ale wiadomo, ze facet tego nie zrozumie i zacznie mu sie wydawac, ze wychodznie
          w akompaniamencie kurew i trzaskania drzwiami byloby jednak lepszym rozwiazaniem.
    • karol.01 Re: Reasumując, seks dobrem 03.01.07, 20:51
      luksusowym, na kartki, od święta ?

      To idźmy dalej - są inne dobra luksusowe, które można wydzielać partnerce/żonie
      w nagrodę za seks z jej strony, no nie ?:)
      • brass_monkey Re: Reasumując, seks dobrem 03.01.07, 22:14
        karol.01 napisał:

        > luksusowym, na kartki, od święta ?
        >
        > To idźmy dalej - są inne dobra luksusowe, które można wydzielać
        partnerce/żonie w nagrodę za seks z jej strony, no nie ?:)

        Karol, jezeli odpowiesz na to pytanie to z pewnoscia wygrasz nagrode Nobla.
        Przynajmniej w dwoch kategoriach: ekonomii i pokoju.

        Byc moze stanie sie to w tym samym czasie kiedy fizycy odkryja tajemnice zimnej
        fuzji.
    • kici10 Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 09:32
      To ja może też wtrącę swoje trzy grosze. Zacznę od tyłka strony.
      Wiadomo, że to co jest wartościowe, porządane, na co jest duży popyt, trzeba
      chronic.
      Z ulubionego przez panów, biologicznego punktu widzenia, chodzi o to, by
      umieścic gdzieś swoje geny. Skupmy się więc na rzeczonych kurwach, damach do
      towarzystwa, żonach. Wyżej wymienione kurwy za stówkę obsłużą wielu partnerów.
      Nie jest to zbyt wygórowana kwota. Szanse na umieszczenie w nich swojego
      materiału genetycznego są więc znikome. Trochę większe szanse są w przypadku
      dam do towarzystwa (mniejsza liczba partnerów - większe prawdopodobieństwo
      zapłodnienia własnym nasieniem). W przypadku żon te szanse wzrastają do 90 %
      (wg. statystyk). I za to płacicie drodzy panowie. Za 90% pewnośc, że
      inwestujecie we własny materiał genetyczny.
      • kawitator Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 10:12
        W przypadku żon te szanse wzrastają do 90 %
        > (wg. statystyk). I za to płacicie drodzy panowie. Za 90% pewnośc, że
        > inwestujecie we własny materiał genetyczny.
        Teraz to facet moze mieć już 100% pewności Co prawda prawo polskie jeszcze do tego nie dorosło ale już niedługo będzie musiało zmienić jeszcze starą rzymską zasadę: "Matka jest pewna a ojciec domniemany"
        jest to bardziej wygodne dla pojedynczego faceta ale szkodliwe dla populacji jako całości tak zreszta jak wiele innych osiągnięc cywilizacji .
        • petar2 Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 10:31
          > jest to bardziej wygodne dla pojedynczego faceta ale szkodliwe dla populacji j
          > ako całości tak zreszta jak wiele innych osiągnięc cywilizacji.

          Prostota i banalnie niskie koszty instalacji kamer internetowych, podsłuchu
          telefonicznego, pluskiew, możliwośc namierzenia tel. komórkowego, możliwości
          śledzenia aktywności w sieci czy przechwytywanie haseł, elektorniczne
          śledzenie" aktywności człowieka (np system opłat za parkowanie w Londynie
          skanujący nr rejestracyjne pojazdów wjeżdżajacych do strefy) itd itp

          Nadmiar informacji i utrata anonimowości czy intymności już niedługo zacznie
          nam się odbijać czkawką. Korzysci zostaną przysłonięte przez wady, Orwell się
          kłania.
          O tym jak boli nadmiar informacji przekonał się beztroski zwolennik podglądania
          w wątku, który skupiał uwagę parę tygodni temu.
          • kawitator Ab Ovo czyli wracamy do początku 04.01.07, 10:45
            Chciałbym wrócić do początku wątku
            Mezczyzni czesto uwazaja, ze odmowa wspolzycia po klotni jest pomyslana jako kara. Blad
            straszliwy! To nie jest kara. Ale kobieta po klotni jest smutna, roztrzesiona, zmeczona.
            Kobieta natomiast musi byc zrelaksowana, zeby miec ochote na seks!

            Tu jest pies pogrzebany. Facet sam sobie strzela gola i słusznie zostaje odstawiony od cycka.

            Wśród zwierzaków wszelakich a ludź to też zwierzak płeć żeńska gwarantuje stabilność gatunkową a płać męska zmienność Wynika z tego też, że rozrzut genotypu u facetów jest zacznie większy niż u kobitek czyli wśród facetów jest znacznie więcej ciężkich idiotów ale z drugiej strony więcej jednostek wybitnych ( he he nie wskazując palcem na kilku bywalców tego forum ;-))PPP ) Aby zapewnić stabilność gatunku to kobitki wybierają facetów a nie odwrotnie Faceci się puszą pokazuję swoje walory ale to kobitki wybierają kogo dopuszczą do cycka i troszkę dalej. Facet który zdobył już taką kobitkę koniecznie chce się bzykać przynajmniej 2 razy w tygodniu bowiem umieszczając w kobitce swoje nasienie praktycznie uniemożliwia zapłodnienie jej przez innego faceta. Aby to robić musi cały czas tak oddziaływać na kobitkę aby ona też chciała. Facio który trzaska drzwiami lub kurwuje bez potrzeby niestety nie jest dopuszczany i z jednej strony jest coraz większe prawdopodobieństwo, że to ktoś inny mu zapłodni kobitkę Na skutek takiego postępowania kobitki zwija żagle i szuka szczęścia przy innej.
            Nieważne co zrobi lub nie zrobi facet jak jest dobry to będzie postępował tak, że będzie dopuszczany te dwa razy w tygodniu Jeżeli tego nie potrafi to znaczy ze się nie nadaje i jego geny znikną z puli genowej populacji .
            Dla utrudnienia dodam ze wszelkie te procesy decyzyjne przebiegają poza udziałem naszej świadomości. Potem próbujemy uzasadnić nasze wybory czy postępowanie ale świadomie nie podejmujemy tych decyzji..
            • kici10 Re: Ab Ovo czyli wracamy do początku 04.01.07, 13:52
              Facio który trzaska drzwiami lub kurwuje bez potrzeby
              niestety nie jest dopuszczany i z jednej strony jest coraz większe
              prawdopodobieństwo, że to ktoś inny mu zapłodni kobitkę

              No właśnie. Jaki jest pożytek z faceta, który jest pieniaczem. Nie gwarantuje
              wychowania potomstwa. Czasem je sam zagryza. Jest więc biologicznie zbędny.
              Mówisz, że idzie szukać szczęścia przy innej kobitce . Ale charakter mu się
              nie zmienia i prędzej, czy później jest to samo. Co więcej, badania dowodzą,
              że kobitka może zablokować się na danego osobnika. Tzn. jej organizm nie
              pozwoli mu się zapłodnić.
              A teraz z innej beczki. Robiono kiedyś badania nad aktywnością mózgu kobiet i
              mężczyzn. Badano jaka część mózgu jest aktywna, gdy człowiek wypoczywa. Otóż
              mózg wypoczywającego faceta jest w 25% aktywny, podczas, gdy wypoczywająca
              kobieta nie traci nic ze swojej aktywności mózgu. Cały czas pracuje na 100%.
              Jest to z penością uzasadnione biologicznie, bowiem nie może potomstwa spuścić
              z oczu nawet na chwilę. Stąd przypuszczam, po kłótni, facet wypoczywa, a babka
              nadaje jeszcze na wszystkie możliwe sposoby. Dalej się kłóci, tyle, że w
              środku, sama ze sobą. Nie można tego wyłączyć. Zaczyna się dzielenie włosa na
              czworo. "A jak on to powiedział, to co on miał na myśli. Pewnie to i to". I
              tak po takiej wewnętrznej dyskusji wychodzą jej bardzo różne rzeczy, które w
              rzeczywistości często nie mają miejsca. Jeśli wyjdzie jej, że facet jest tuż
              przed złożeniem papierów rozwodowych, a on w tym czasie chce się kochać, to
              zgadnijcie jaka jest reakcja. Tak więc tutaj dobra rada. Kłótnię należy wykonać
              do końca. Nie pozostwiać żadnych niedomówień, bo możecie się zdziwić wnioskami.
              Druga sprawa to konieczność zrelaksowania. Możecie się panowie wściekać, ale
              tak nas natura urządziła. Żeby odczuwać przyjemność, musimy wyłączyć tzw. jądra
              migdałowate, które tak łatwo wyłączyć się nie dają. Zawiadują bowiem lękiem i
              niepokojem. Jak je więc wyłączyć po kłótni? Stąd chyba bierze się
              stwierdzenie, że kobieta, w przeciwieństwie do faceta orgazmu musi się
              nauczyć. Tzn. pozwolić się ponieść.
              Proszę nie traktować tego tekstu jako krytykę facetów, a próbę pokazania
              psychiki kobiety. Mam nadzieję, że z pożytkiem dla Waszych związków.
      • your_and Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 11:35
        > Z ulubionego przez panów, biologicznego punktu widzenia, chodzi o to, by
        > umieścic gdzieś swoje geny.

        Rozumiem że tłumaczy to też czemu moment po urodzeniu pierwszego dziecka
        stanowi statystycznie najgłebszy krzys w zwiazkach.
        Geny umieszczone - do widzenia.

        > (wg. statystyk). I za to płacicie drodzy panowie. Za 90% pewność, że
        > inwestujecie we własny materiał genetyczny.

        Ciekawe w ilu % przypadków pewność że inwestuje się w materiał genetyczny
        spwodowałby panikę i ucieczkę tych panów :)
        • eeela Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 13:16
          To tez jest sprawiane natura, niestety. Natura goni ich, zeby material
          genetyczny jak najbardziej rozpowszechnic, a tu bach, kultura contra natura, za
          zaplodnienie kaza mu sie na cale zycie ograniczyc do jednej samiczki. Och,
          biedacy. Och, my okrutne.
          ;-P
          • kici10 Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 14:20
            za
            > zaplodnienie kaza mu sie na cale zycie ograniczyc do jednej samiczki

            To też chyba nie do końca tak. Nie sądzę by sama kobieta, nie wsparta naturą
            miała taką moc, by utrzymać przy sobie kogoś, kto panicznie nie chce. Wynika z
            tego, że skoro zostają, to chyba tego chcą. Coś ich trzyma. Zresztą
            statystycznie seksu w małżeństwie mają więcej, niż w sporadycznych kontaktach z
            płcią przeciwną, w które to kontakty trzeba bezustannie inwestować energię ,a
            które nie dają gwarancji bzykanka. Mało tego, żadają wypełniania powinności
            małżeńskiej - raz dziennie, raz na dwa dni, raz na tydzień, raz na miesiąc, czy
            kilka razy dziennie, w zależności od fantazji i poziomu testosteronu we krwi.
            To im się kurna należy, jak psu kiełbasa.
        • kici10 Re: Reglamentacja seksu 04.01.07, 14:09
          Rozumiem że tłumaczy to też czemu moment po urodzeniu pierwszego dziecka
          > stanowi statystycznie najgłebszy krzys w zwiazkach

          Padło w tym wątku takie stwierdzenie, że facet pomaga kobiecie wychowywać "jej
          dzieci". To jak to jest? Trzeba się sprężać, żeby umieścić "własny materiał
          genetyczny", a potem to są jej dzieci? Czyli co, materiał został umieszczony, a
          dalej to jej dzieci, które traktujecie jak pojemniki noszące wasz drogocenny
          materiał? A gdzie opieka nad własnym materiałem genetycznym - żeby przetrwał?
          Twierdzisz przecież, że o to w tym wszystkim chodzi. Czy nie jest tak, że
          strzelacie sobie gola do własnej bramki? Po umieszczeniu własnego DNA w
          pojemniku, przestaje was on interesować. Szukacie następnego pojemnika? A
          kobitka ma myśleć jak ten pojemnik utrzymać, żeby posłużył następnemu pokoleniu?
          Następuje kolizja interesów. Jeśli ją znowu zapłodnicie (zbyt szybko), ucierpi
          na tym poprzednie dziecko, które nie dostanie szansy na maksymalny rozwój. Tu
          chyba również biologia zadbała o to, by zmniejszyło się libido po porodzie.
          Dając tym samym maksymalne szanse na prztrwanie nowemu życiu.

          Geny umieszczone - do widzenia.
          I tak nie macie źle. Modliszka np. pożera swojego partnera podczas kopulacji.

          Ciekawe w ilu % przypadków pewność że inwestuje się w materiał genetyczny
          > spwodowałby panikę i ucieczkę tych panów
          To już są chyba peryferia biologii. Taki odprysk biologiczny.
          • robber3 Re: Reglamentacja seksu 12.01.07, 21:45
            nie przepadam za dziećmi i sie cieszę, że nie jestem modliszkiem...
            poza tym, myślę że mam wszystkich w domu
    • poisona Re: Reglamentacja seksu 16.01.07, 15:08
      Eee tam Ja nie lubię strzelać fochów:) Jak już po kłótni to miło się ładnie
      pogodzić. Po kłótni rozumie się brak poczucia winy, wyjaśnioną sprawę,
      przyznanie się do ewentualnej winy i zrozumienie obu stron.... Chociaż Ja nie
      uznaje kłótni za to cenie sobie rzeczowe spokojne rozmowy.
      Pzdr.
      • eeela Re: Reglamentacja seksu 16.01.07, 16:11
        ja tez nie cierpie i w obecnym zwiazku nie praktykuje ak na razie, dzieki
        opatrznosci.
        Moje glebokie lefreksyje byly w wyniku doswiadczen poprzednich ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja