sekrety sztuki uwodzenia

03.01.07, 23:39
Od jakiegos czasu zagladam regularnie na to forum i mam nadzieje, ze
bedziecie w stanie mi pomoc. Sprawa wydaje sie dosyc banalna, aczkolwiek
ostatnio zaczyna urastac do rangi problemu. Otoz moja zona twierdzi, ze
zupelnie nie potrafie jej uwodzic. Lojalnie przyznaje, ze rzeczywiscie mam z
tym problemy i coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze tak naprawde
chyba nie wiem co to znaczy uwodzic kobiete. Moja prosbe zatem o rady i
wskazowki w tym temacie. Mam nadzieje, ze zarowno panowie zdradza tu swoje
sekrety sztuki uwodzenia, jak rowniez panie wyjawia jak chcialyby byc
uwodzone przez swoich partnerow. Za wszelkie wpisy i pomoc ogromne dzieki.
Pozdro :-)
    • alta_rica Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 00:22
      Problem jest taki, że każda kobieta lubi inaczej ;-)

      Ale wielki punkt dla Ciebie, że chociaż próbujesz się nauczyc. Powodzenia !
      • langutssa Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 16:59
        ja tam się nie bawię w uwodzenie - za włosy i do jaskini :)
        • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 17:04
          Zawsze? Zero subtelności?
    • petar2 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 00:39
      Jesteś szczęściarzem, Twoja żona to prawdziwa kobieta.
      Dała się uwieść facetowi który nie potrafi uwodzić a teraz wymaga od niego by
      ją uwodził.
      Może uwiedź ją tak jak za pierwszym razem, co?
    • eeela Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 00:40
      W warunkach domowych lubie gdy:
      - leniwie i niewinnie lekko drapie mnie po karku, zeby stopniowo a
      niespodziewanie przejsc do rzeczy
      - znienacka oblapia w kuchni
      - masuje stopy

      W warunkach pozadomowych:
      - glaszcze mnie po udach pod stolem albo 'dobiera sie' pod bluzke z tylu, gdy
      nikt nie patrzy
      - szepcze cos na ucho i je potem caluje

      Zdarza ci sie robic takie rzeczy?
    • justysialek Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 01:29
      Jak już mówimy o sztuce! uwodzenia to ja bym sie nie ograniczała do pieszczot
      (które tak czy owak sa częścią gry wstępnej).
      Ja bym zaczęła od romantyzmu na codzień! Prawdziwe uwodzenie to sprawienie, by
      kobieta tak kochała i pożądała, aby sama cię błagała o seks. A taki stan można
      uzyskać jedynie poprzez spełnianie jej zachcianek (ile się da). czyli ogólnie
      rzecz biorąc - robisz wszystko, by ją zadowolić: pomagasz, słuchasz,
      zaskakujesz, obdarowujesz. Bądź miły bez powodu, ugotuj coś dla niej, zrób jej
      herbatkę, zabierz do kina - i to wszystko bez seksu!!!
      Dopiero jak zmięknie - zaczynasz z grubej rury walić:
      kolacje przy świecach, upominki, kwiaty, masaże, kapiele... i mówisz do niej:
      jesteś piekna, niczego tak nie pragnę jak ciebie teraz, co ty ze mna robisz,
      kobieto...itp
      I wtedy, jak już zemdlona opada w twe ramiona...a no właśnie! Teraz ty pozwól
      sie trochę pogonić. Uśmiechnij się i czekaj. Przerwij masaż i zapal papierosa...

      W tej sytuacji sa dwa mozliwe zakończenia:
      1. rzuca sie na ciebie, gryząc do krwi i jęcząc z rozkoszy...
      2. obraża się - bo nie jest taka jak ja i lubi inny sposób uwodzenia :-((

      Ach te kobiety!!!
      • mkostki Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 01:45
        A ja osobiście postawiłabym na gadanie. Na wiele kobiet działa, w tym na mnie:-
        ), jak najlepszy afrodyzjak. Generalnie rzecz polega na tym, że się trzeba
        zachwycać. Uwodzoną kobietą, rzecz jasna. Ale nie tak ogólnie, tylko
        szczegółowo tzn. nie "ładnie wyglądasz" tylko "masz piękne oczy, włosy,
        usmiech, mały palecu nogi" czy co tam ma pieknego. Komplementy rozbudowywać.
        Zachwyt może dotyczyć też tego, co ona robi, mianowicie: Doskonale prowadzi
        samochód, fenomenalnie kroi warzywa na sałatkę, rewelacyjnie ułozyła kwiatki w
        tym wazonie, jest mistrzynią świata w zapamietywaniu fabuł telenowel :-)itp.
        Wachlarz tematów jest nieograniczony, warto by miało to deko wspólnego z
        rzeczywistością. Przesada wskazana. (Byle bez przesady:-) tj. w granicach normy
        zamiast "lubię" mówisz "uwielbiam", zamiast "ładna" "piękna" zamiast "dobrze" -
        "fenomenalnie" itp. ) grunt, żeby było duzo entuzjazmu a wyrazy przesadne temu
        sprzyjają. Acha, dobrze te pochwały,które się do tego nadają wypowiadać
        publicznie (liczba punktów za takową mnozona jest przez 2:-)
        Zasadniczo tak traktowana kobieta czuje się dowartościowana a swojego
        dowartościowywacza uwielbia. Gwarantuję, że z tego wynikają rozmaite korzyści,
        seks między innymi.
        Gadanie ma też tę zaletę, że nic nie kosztuje.
        Pozdrawiam
      • rosemarybaby Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 12:48
        justysialek napisała:

        ...... A taki stan można
        > uzyskać jedynie poprzez spełnianie jej zachcianek (ile się da). czyli ogólnie
        > rzecz biorąc - robisz wszystko, by ją zadowolić: pomagasz, słuchasz,
        > zaskakujesz, obdarowujesz. Bądź miły bez powodu, ugotuj coś dla niej, zrób
        jej
        > herbatkę, zabierz do kina - i to wszystko bez seksu!!!
        > Dopiero jak zmięknie - zaczynasz z grubej rury walić:
        > kolacje przy świecach, upominki, kwiaty, masaże, kapiele... i mówisz do niej:
        > jesteś piekna, niczego tak nie pragnę jak ciebie teraz, co ty ze mna robisz,
        > kobieto...itp

        jezooo...która by to wytrzymała w takiej dawce....nie do przełknięcia.
        od razu spytałbym sie czy nie jest przypadkiem chory;)
        • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 23:18
          Ty masz rację:)

          Gdyby zaczął spełniać mojen zachcianki, to szlag by mnie prędzej trafił, niż
          podniecił!!!

          No, co byście powiedzieli o facecie króry nigdy nie przynosił kwiatów, a teraz
          stoi z całym bukietem??? a jeszcze

          > pomagasz, słuchasz, itd...nie!


          rosemarybaby napisała:
          >jezooo...która by to wytrzymała w takiej dawce....nie do przełknięcia.
          > od razu spytałbym sie czy nie jest przypadkiem chory;)

          Taaaaaa, i podejrzewała, że coś przeskrobał i to grubo...
    • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 11:40
      Generalnie kobiety maja dosyć banalne oczekiwania. Ich wyobrażenia o uwodzeniu
      sa kształtowane poprzez namiętne oglądanie kiczowatych seriali w TV.
      Wyobraź sobie jak nieodwracalne i niebezpieczne zmiany w psychice kobiety mogą
      nastapic po oględnięciu 1873 odcinka "Mody na sukces" - istna masakra.
      Reasumując , kobiety uwielbiają naiwnych, hojnych, średniorozgarniętych,
      paplajacych banalne komplementy misiów lub kotków .Niektóre bardziej
      rozgarnięte, używają termonologii entomologicznej np. żuczek lub chrabąszczyk.


      • yvona73pol Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 12:14
        pogrzalo cie drak? nie wierze ze wiekszosc kobiet tak ma, to chyba jakies
        wyjatkowo "romantyczne" (bleee) egzemplarze....
        albo, pardon le mot, tzw. slodkie idiotki.....
        inteligencja, sposob bycia i sluchanie (= slyszenie co jest do osobnika mowione
        i pamietanie istotnych tresci ) wielce wskazane ;)
        plus dbanie o swoja atrakcyjnosc ( jako i druga strona czyni ;))))
        • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 12:32
          yvona73pol napisała:

          > pogrzalo cie drak? nie wierze ze wiekszosc kobiet tak ma, to chyba jakies
          > wyjatkowo "romantyczne" (bleee) egzemplarze....
          > albo, pardon le mot, tzw. slodkie idiotki.....
          > inteligencja, sposob bycia i sluchanie (= slyszenie co jest do osobnika
          mowione
          >
          > i pamietanie istotnych tresci ) wielce wskazane ;)
          > plus dbanie o swoja atrakcyjnosc ( jako i druga strona czyni ;))))

          Ywona, mój post jest tylko podsumowaniem udzielonych wcześniej rad przez
          szanowne i szacowne forumowiczki. Rozmumiem doskonale twój punkt widzenia,
          kobiety lubią i doceniają odmienność, stąd ich potrzeba dostrzegania w
          partnerze inteligencji. Nie przeceniałbym natomiast słuchania czyli zgodnie z
          twoją definicją "słyszenia co jest do osobnika mówione" i jakby tego było
          mało "zapamiętywania istotnych tresci".To, że kobiety potrzebują wolnego i
          spolegliwego , przytakującego słuchacza jest dosyć oczywiste, kobiety mówią w
          zasadzie bez przerwy, ich potrzeba wypowiadania się na każdy temat jest
          bezgraniczna. Przy czym bardzo trudno jest znaleźć w takim słowotoku
          jakiekolwiek istotne treści warte zapamiętania. :)
          • yvona73pol Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 13:51
            Rozmumiem doskonale twój punkt widzenia,
            kobiety lubią i doceniają odmienność, stąd ich potrzeba dostrzegania w
            partnerze inteligencji.

            ech, dziadu, zlosliwcze jeden... ;))))) panie czesto ukrywaja swoja
            inteligencje, bo sie panowie boja ;)))

            Nie przeceniałbym natomiast słuchania czyli zgodnie z
            twoją definicją "słyszenia co jest do osobnika mówione" i jakby tego było
            mało "zapamiętywania istotnych tresci".

            dobrze, wyjasniam: pamietania, ze partnerka powiedziala, ze na przyklad costam
            (wstaw sobie dowolnie) lubi, albo jakis konkret, konkret nie pamietanie
            dywagacji sobie a muzom....

            To, że kobiety potrzebują wolnego i
            spolegliwego , przytakującego słuchacza jest dosyć oczywiste, kobiety mówią w
            zasadzie bez przerwy, ich potrzeba wypowiadania się na każdy temat jest
            bezgraniczna. Przy czym bardzo trudno jest znaleźć w takim słowotoku
            jakiekolwiek istotne treści warte zapamiętania. :)


            pudlo: byc moze wiele kobiet mowi duzo i bez zastanowienia (sama znam takie)
            ale sporo tez lubi milczec.... ja na przyklad, jak nie mam nic do powiedzenia,
            koknretnie, to raczej sie nie odzywam, wiesz ile mialam z tego powodu klopotow
            i korowodow? ;))) w koncu z trudem wypracowalam sobie umiejetnosc gadania o
            d... maryny ale czasami mi sie nie chce ;)))
            draku drogi, panie tez mowia konkretnie, tresciwie i rzadko ;))))
            • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 15:23
              yvona73pol napisała:

              >
              > pudlo: byc moze wiele kobiet mowi duzo i bez zastanowienia (sama znam takie)
              > ale sporo tez lubi milczec.... ja na przyklad, jak nie mam nic do
              powiedzenia,
              > koknretnie, to raczej sie nie odzywam, wiesz ile mialam z tego powodu
              klopotow
              > i korowodow? ;))) w koncu z trudem wypracowalam sobie umiejetnosc gadania o
              > d... maryny ale czasami mi sie nie chce ;)))
              > draku drogi, panie tez mowia konkretnie, tresciwie i rzadko ;))))

              Przepraszam za złośliwosci, mam przeczucie, że byłoby bardzo przyjemnie móc
              pomilczeć sobie razem :))
              • yvona73pol Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 00:36
                :)))))
                ech, milczenie razem jest bardzo przyjemne....
                duzo mowi o relacji rowniez, tak sadze.....
                • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 09:13
                  yvona73pol napisała:

                  > :)))))
                  > ech, milczenie razem jest bardzo przyjemne....
                  > duzo mowi o relacji rowniez, tak sadze.....

                  Milcząc można bardzo dużo powiedzieć, mozna również wiele przemilczeć.
                  Zaczynam filozofować tak jakbym nawąchał się kleju:))

          • mkostki Re: sekrety sztuki uwodzenia 09.01.07, 22:33
            "To, że kobiety potrzebują wolnego i
            spolegliwego , przytakującego słuchacza jest dosyć oczywiste, kobiety mówią w
            zasadzie bez przerwy, ich potrzeba wypowiadania się na każdy temat jest
            bezgraniczna. Przy czym bardzo trudno jest znaleźć w takim słowotoku
            jakiekolwiek istotne treści warte zapamiętania. :)"

            Ha, jakież rózne ludzie mają problemy. Nie dalej niż wczoraj na tzw. mem łonie
            wypłakiwał się osobnik twierdząc, iż nie ma o czym z żoną rozmawiać,zaś
            pytanie "co o tym sądzisz?" wzbudzau zony zauważalny popłoch. Małżeństwo z
            bardzo krótkim stażem opisuję tu.
      • justysialek Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 12:23
        Ośmielę sie nie zgodzić. Przynajmniej w moim przypadku (no, bo nie moge ręczyć
        za wszystkie kobiety!).
        Otóż wszystkie te zabiegi: komplementy, spełnianie zachcianek i prezenty -
        działaja tylko wtedy, gdy kobieta jest w mężczyźnie już zakochana, on jej
        imponuje! Czyli np w stałym zwiazku. (mnie właśnie rzuca na kolana, jak taki
        inteligentny, twardy, znajacy swą wartość facet robi dla mnie te wszystkie
        rzeczy - bo to swiadczy o prawdziwej miłości)
        Jesli znalazł by sie w moim otoczeniu jakiś misiowaty, głupkowaty i ogólnie -
        miałki facet, to takie bieganie za mną, dogadzanie i obsypywanie prezentami
        doprowadziłoby do zgłoszenia na policję, że ktos mnie dręczy! A wszelkie
        komplementy szeptane do ucha - wywoływałayby dreszcz, ale obrzydzenia!
        Po prostu takie dzałania (rodem z romansów) maja swój skutek, gdy mężczyzna juz
        wczesniej pokazał swą wartość, okazał sie ciekawy i godny miłości, a teraz chce
        odświeżyć uczucie kobiety. Nie nadają sie na uwodzenie kobiety po raz pierwszy.
        • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 12:37
          Z tego co zrozumiałem autor postu nie chce uwodzić obce kobiety tylko własną
          żonę.
          • justysialek Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 13:14
            No własnie, dobrze zrozumiałeś. Więc jeśli dla własnej żony, trochę sie wysili
            i powygłupia, to już jest misiowatym kretynem (czy co tam sugerowałeś) a ona
            słodką idiotką?!
            • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 13:20
              justysialek napisała:

              > No własnie, dobrze zrozumiałeś. Więc jeśli dla własnej żony, trochę sie
              wysili
              > i powygłupia, to już jest misiowatym kretynem (czy co tam sugerowałeś) a ona
              > słodką idiotką?!

              Nie użyłem słowa kretyn ani tym bardziej "słodka idiotka" . Wogóle nie używam
              takich brzydkich słów, jestem grzecznym chłopcem.
              • justysialek Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 14:44
                Dobrze, czyli jest: "naiwnym, hojnym, średniorozgarniętym,
                paplajacym banalne komplementy misiem lub kotkiem"?
        • anulek773 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 15:28
          ośmelę sie podpisać pod tą wypowiedzią
          mam takiego jednego absztyfikanta - im bardziej on miękki miś, tym mnie
          bardziej cofa, i częsciej komplamentuje tym jak go "zrypuję...kiedy podniosę
          głos...mówi mi, że mu imopnuje moja siła...
          echhh...:)))
          • anulek773 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 15:30
            uppsss...justysiałek, to miało być pod Twoim poprzednim wpisem:)
          • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 15:50
            anulek773 napisała:

            > ośmelę sie podpisać pod tą wypowiedzią
            > mam takiego jednego absztyfikanta - im bardziej on miękki miś, tym mnie
            > bardziej cofa, i częsciej komplamentuje tym jak go "zrypuję...kiedy podniosę
            > głos...mówi mi, że mu imopnuje moja siła...
            > echhh...:)))

            To tzw typ " misio ciepła klucha" uważaj , bo jak się wkurzy powie ci "a fe
            ty brzydki brutalu" :)
            • anulek773 Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 09:40
              oj brutlako, jesli już ;)))
              a wiesz, bardzo bym chciała, żeby się odczepił, no przynjmniej w tym swoim
              misiowatym adorowaniu mnie...
      • eeela Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 13:22
        amiętne oglądanie kiczowatych seriali w TV.
        > Wyobraź sobie jak nieodwracalne i niebezpieczne zmiany w psychice kobiety mogą
        >
        > nastapic po oględnięciu 1873 odcinka "Mody na sukces" -

        Nie ogladam. Widzialam kilka w zyciu, i faceci nie oblapiaja tam swoich
        partnerek w kuchni. Nie rozumiem, czego sie czepiasz. A jak nie zdarza ci sie
        robic rzeczy przeze mnie opisanych, biedna twoja baba.
        • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 13:31
          eeela napisała:

          >
          > Nie ogladam. Widzialam kilka w zyciu, i faceci nie oblapiaja tam swoich
          > partnerek w kuchni. Nie rozumiem, czego sie czepiasz. A jak nie zdarza ci sie
          > robic rzeczy przeze mnie opisanych, biedna twoja baba.
          >

          Właśnie ze obłapiają w kuchni jak równiez w innych pomieszczeniach (w docinku
          np w odcinku 1655 doszło do obłapiania w pomieszczeniu gospodarczym).
          Wogóle się nie czepiam , wyraziłem tylko swoja opinię wszak forum jest dostępne
          również dla tych którzy mają odmienne zdanie.
          Nie mam baby (chłopa też nie mam) - mam żonę :)
          • eeela Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 13:44
            I zony w kuchni znienacka nie oblapiasz? Stop zmeczonych jej nie masujesz? Nie
            dobierasz sie do niej po tajniacku, jak jestescie z wizyta? I jestes taki
            strasznie pewien, ze jej z tym dobrze? I ze to sa tanie pomysly, ktorym glupie
            baby nabijaja sobie glowy za pomoca serialow?
            • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 14:08
              eeela napisała:

              > I zony w kuchni znienacka nie oblapiasz? Stop zmeczonych jej nie masujesz? Nie
              > dobierasz sie do niej po tajniacku, jak jestescie z wizyta? I jestes taki
              > strasznie pewien, ze jej z tym dobrze? I ze to sa tanie pomysly, ktorym glupie
              > baby nabijaja sobie glowy za pomoca serialow?
              >

              Znienacka to można dostać co najwyżej w twarz.
              Przytulam moją żonę wybierając bardziej romantyczną scenerię niż kuchnia.
              Stóp nie masuję, widocznie jestem swołocz i niewdzięcznik.
              NIe dobieram się po tajniacku , tym bardziej jak jestem z wizytą.
              Ograniczam się do czułych pieszczot gdy jesteśmy sami - taki ze mnie dziwak.
              Nie jestem pewien czy jest jej z tym dobrze , zapytam dzisiaj.
              Nie twierdziłem, że to są "głupie pomysły , którymi głupie baby nabijają sobie
              głowy za pomoca seriali" .
              Szanuję kobiety i nigdy nie użyłbym tak obraźliwych dla nich stwierdzeń.
              Pozdrawiam serdecznie:)
              • eeela Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 14:17
                To malo fantazji w seksie masz ;-P
                • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 14:21
                  eeela napisała:

                  > To malo fantazji w seksie masz ;-P
                  >

                  Dlatego jestem na forum.
                  Liczę na to że czegoś się nauczę , od Ciebie również:)
                  • eeela Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 16:30
                    Zatem powiem ci, ze moim zdaniem oblapianie znienacka i tajniackie dobieranie
                    sie nie jest (nie musi byc) wynikie braku szacunku, a jedynie dowodem
                    nieustajacego pragnienia. Sama swiadomosc, ze kochany facet tak bardzo chce, ze
                    nie moze sie powstrzymac, dziala na kobiete elektryzujaco.
                    • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 17:06
                      eeela napisała:

                      > Zatem powiem ci, ze moim zdaniem oblapianie znienacka i tajniackie dobieranie
                      > sie nie jest (nie musi byc) wynikie braku szacunku, a jedynie dowodem
                      > nieustajacego pragnienia. Sama swiadomosc, ze kochany facet tak bardzo chce,
                      ze
                      > nie moze sie powstrzymac, dziala na kobiete elektryzujaco.
                      >

                      Dziękuję za fachowy instruktaż, postaram się zastososwać do powyższych
                      wskazówek. Czuję że mam szanse zostać mistrzem obłapywania znienacka i
                      tajniackiego dobierania się. Zaczaję się wieczorem za szafą, może mnie nie
                      zauważy :) Pozdrawiam serdecznie
                      • eeela Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 18:30
                        Tylko wiesz, tak z wyczuciem znienacka... nie chcesz, zeby ci kobita palpitacji
                        serca dostala, nespa? ;-)
      • klaris29 drak02 05.01.07, 19:34
        drak02 napisał:
        Generalnie kobiety maja dosyć banalne oczekiwania
        Gościu, skoro uzywasz w swoich wypowiedziach tak krzywdzących całą prawie
        populację kobiet, to zdaj sobie sprawę, że myslisz stereotypami. A stereotyp to
        jest schemat, utarty schemat, niewiedza o rzeczywistości, po proetu głupota,
        więc jesli wyładowujesz w ten sposób swoje flustracje, to czyń to przynajmniej
        z klasą.

        Klara
        • eeela Re: drak02 05.01.07, 20:35
          Mnie sie wydaje, ze Drak nie do konca pojmuje znaczenie slowa 'banalny',
          ewentualnie stosuje je w sposob nieusprawiedliwiony wzgledem zwyklych ludzkich
          zachowan. Mowienie 'kocham cie' nasz Drak zapewne tez moglby uznac za banalne,
          poniewaz tak mawia sie w argentynskich mydlanych serialach. Oblapienie kochanki,
          gdy ta para sie zmywaniem garow, tez jest banalne i tandetne, bo tak robi Rysiu
          z Klanu. Zastanawia mnie, co zatem banalnym nie jest. Bo po usunieciu ze swojego
          repertuaru zachowan wszelkich tego typu banalnych rzeczy nasz Drak staje sie
          banalnym gburem, ktory nie jest w stanie - ba! w ogole mu na tym nie zalezy! -
          uszczesliwic zadnej kobiety. Bo uszczesliwianie jest banalne.
          • klaris29 Re: drak02 05.01.07, 22:43
            eeela napisała:
            Mnie sie wydaje, ze Drak nie do konca pojmuje znaczenie slowa 'banalny',

            Masz rację. Dodam tylko jeszcze, że gość nie odkrył sekretu bycia szczęśliwym -
            prostoty.
            • eeela Re: drak02 09.01.07, 13:26
              Tez to zauwazylam. Ach, to delikatne zgorszenie z powodu kolokwializmow. Ach, ta
              wysublimowana niechec do oblapiania znienacka. Nie mam baby, mam zone. Wybieram
              bardziej romantyczna scenerie niz kuchnia. Wszystko na najwyzszy blysk, jeno
              zlosliwosci niskie jakies i nieprzystajace.
          • drak02 Re: drak02 08.01.07, 09:56
            eeela napisała:

            > Mnie sie wydaje, ze Drak nie do konca pojmuje znaczenie slowa 'banalny',
            > ewentualnie stosuje je w sposob nieusprawiedliwiony wzgledem zwyklych ludzkich
            > zachowan. Mowienie 'kocham cie' nasz Drak zapewne tez moglby uznac za banalne,
            > poniewaz tak mawia sie w argentynskich mydlanych serialach. Oblapienie
            kochanki
            > ,
            > gdy ta para sie zmywaniem garow, tez jest banalne i tandetne, bo tak robi
            Rysiu
            > z Klanu. Zastanawia mnie, co zatem banalnym nie jest. Bo po usunieciu ze
            swojeg
            > o
            > repertuaru zachowan wszelkich tego typu banalnych rzeczy nasz Drak staje sie
            > banalnym gburem, ktory nie jest w stanie - ba! w ogole mu na tym nie zalezy! -
            > uszczesliwic zadnej kobiety. Bo uszczesliwianie jest banalne.
            >
            >

            W słowie banalny nie widzę żadnego pejoratywnego zabarwienia, banalność jest
            dosyc powszechna ludzie doskonale funkcjonują powielająz w realznym życiu
            banalne schematy.
            Of, eeelaa , straciłaś przyjaciela :((
            Ps. Nie mam pojecia kim jest Rysio z klanu (chyba nie chodzi o gang mutantów )
            • eeela Re: drak02 09.01.07, 13:20
              > W słowie banalny nie widzę żadnego pejoratywnego zabarwienia, banalność jest
              > dosyc powszechna ludzie doskonale funkcjonują powielająz w realznym życiu
              > banalne schematy.

              Byc moze ty nie widzisz, ale tak jest powszechnie rozumiane. Uzycie slowa
              'banalny' zaklada z reguly protekcjonalny stosunek uzytkownika do opisywanej
              rzeczywistosci.

              > Ps. Nie mam pojecia kim jest Rysio z klanu (chyba nie chodzi o gang mutantów )

              Mialam sluznosc, przypuszczajac, ze uznasz za stosowne nie wiedziec. Ty jestes
              ponad wszelkimi sprawami prostego ludu.
        • drak02 Re: drak02 08.01.07, 09:50
          klaris29 napisała:


          > Gościu, skoro uzywasz w swoich wypowiedziach tak krzywdzących całą prawie
          > populację kobiet, to zdaj sobie sprawę, że myslisz stereotypami. A stereotyp
          to
          >
          > jest schemat, utarty schemat, niewiedza o rzeczywistości, po proetu głupota,
          > więc jesli wyładowujesz w ten sposób swoje flustracje, to czyń to
          przynajmniej
          > z klasą.
          >
          > Klara

          Rozumiem że tej klasy można nauczyć się stosując twoje eufemizmy typu "gościu".
          Z niecierpliwością czekam na równie błyskotliwe przemyślenia. Pozdrawiam
          Gościu drak
          Ps.Aby sprostać twoim oczekiwaniom , mam jescze jedno pytanie, gdzie
          zaopatrujesz się w swoje dresy?
          • klaris29 Re: drak02 08.01.07, 18:34
            znizyałam się po prostu do twojego poziomu, ale zeby to zrozumieć, trzeba miec
            trochę więcej w łepetynie niz masz, taka smutna prawda :P.
            Dresy najlepszego gatunku kupuję na bazarze, zaopatruje mnie w nie mąż świnia,
            kiedy siędzę przed telewizorem i oglądam seriale, a potem marzę o świecach
            kolacji i banałach, bo żeby d,,,dac muszę odczuć banalnosć i prostotę...hehehehe
            Klara
            • drak02 Re: drak02 10.01.07, 12:50
              klaris29 napisała:

              > znizyałam się po prostu do twojego poziomu, ale zeby to zrozumieć, trzeba
              miec
              > trochę więcej w łepetynie niz masz, taka smutna prawda :P.
              > Dresy najlepszego gatunku kupuję na bazarze, zaopatruje mnie w nie mąż
              świnia,
              > kiedy siędzę przed telewizorem i oglądam seriale, a potem marzę o świecach
              > kolacji i banałach, bo żeby d,,,dac muszę odczuć banalnosć i
              prostotę...heheheh
              > e
              > Klara

              Chyba nie warto komentować, pozdrawiam i współczuję:)
          • eeela Re: drak02 09.01.07, 13:16
            Jasne, dresy tez nie maja pejoratywnego zabarwienia.
            Drak, znizasz sie do tanich zlosliwosci wzgledem forumowiczow, a potem udajesz,
            ze czujesz sie niemile zaskoczony tokiem dyskusji. Co do 'goscia', proponuje
            przyjrzec sie w slowniku wyrazowi 'kolokiwalizm' i sprawdzic, czy nie ma
            przypadkiem zadnych wlasciwosci stylizacyjnych. Sama ich czesto uzywam i
            zapewniam, ze dresow nie nosze. Rany, co za poziom ironii z tym dresem, chlopie,
            po tych wszystkich eleganckich gadkach zaczynam miec wrazenie, ze taki
            'chrzczony' z ciebie inteligent, wiecej pretensji niz faktu.
            • drak02 Re: drak02 10.01.07, 13:00
              eeela napisała:

              > Jasne, dresy tez nie maja pejoratywnego zabarwienia.
              > Drak, znizasz sie do tanich zlosliwosci wzgledem forumowiczow, a potem
              udajesz,
              > ze czujesz sie niemile zaskoczony tokiem dyskusji. Co do 'goscia', proponuje
              > przyjrzec sie w slowniku wyrazowi 'kolokiwalizm' i sprawdzic, czy nie ma
              > przypadkiem zadnych wlasciwosci stylizacyjnych. Sama ich czesto uzywam i
              > zapewniam, ze dresow nie nosze. Rany, co za poziom ironii z tym dresem,
              chlopie
              > ,
              > po tych wszystkich eleganckich gadkach zaczynam miec wrazenie, ze taki
              > 'chrzczony' z ciebie inteligent, wiecej pretensji niz faktu.
              >

              Nie twierdziłem ze chodzisz w dresach. Słowo dres użyłem odpisując na post
              Klary, którą słusznie podejrzewałem o prostactwo.
              Niemniej jednak przepraszam jezeli poczułaś sie dotknięta moją ironią.
              Pozdrawiam
              • mateusz8p Re: drak02 10.01.07, 22:13
                Facet (cholera, straszny prostak ze mnie, skoro śmiem zwracacać się do Ciebie
                takim określeniem), zdecyduj się, czy jesteś elegantem, który nie ma pojęcia o
                Rysiu z Klanu, żonę dotyka tylko w okolicznościach romantycznych i bez
                świadków, czy chamem, który posługuje się tanią ironią, żałosnym sarkazmem i
                obraża użytkowników. Nazywasz innych prostakami, a sam prezentujesz żenujący
                poziom dyskusji na poziomie "gdzie się zaopatrujesz w dresy?". Zastanów się
                czasem, co piszesz.
                • kriss_7 Re: drak02 10.01.07, 22:55
                  ok_drak02
                • drak02 Re: drak02 11.01.07, 09:04
                  mateusz8p napisał:

                  > Facet (cholera, straszny prostak ze mnie, skoro śmiem zwracacać się do Ciebie
                  > takim określeniem), zdecyduj się, czy jesteś elegantem, który nie ma pojęcia
                  o
                  > Rysiu z Klanu, żonę dotyka tylko w okolicznościach romantycznych i bez
                  > świadków, czy chamem, który posługuje się tanią ironią, żałosnym sarkazmem i
                  > obraża użytkowników. Nazywasz innych prostakami, a sam prezentujesz żenujący
                  > poziom dyskusji na poziomie "gdzie się zaopatrujesz w dresy?". Zastanów się
                  > czasem, co piszesz.

                  Dobrze Mateuszku, już wszyscy wiedzą jaki jesteś szlachetny a teraz umyj
                  grzecznie ząbki, spakuj tornister i spać. Dobranoc.

                  • mateusz8p Re: drak02 12.01.07, 20:18
                    I ktoś taki zauważa u innych prostactwo... ;) Za szlachetrnego się nie uważam,
                    natomiast nie nazywam ludzi prostakami tylko dlatego, że taki mam akurat
                    kaprys ;). Jeżeli to jest już dla Ciebie oznaka szlachetności, to rzeczywiście
                    wiele się wyjaśniło. Uwagi o higienie i plecaku pozostawię bez komentarza.
                    Życzę tylko ciekawszych tekstów, jeżeli już bardzo chcesz nimi zabłysnąć. Ząbki
                    i tornister niestety nikogo chyba ani nie zaintrygują, ani nie rozweselą, więc
                    sensu takich wstawek w ogóle nie widzę.
                    • mateusz8p Re: drak02 12.01.07, 20:20
                      Ach, a jednak skomentowałem sprawę ząbków i tornistra ;). Przepraszam za
                      niekonsekwencję ;).
              • eeela Re: drak02 11.01.07, 19:50
                > Nie twierdziłem ze chodzisz w dresach. Słowo dres użyłem odpisując na post
                > Klary, którą słusznie podejrzewałem o prostactwo.

                Alez, misiu, ja umiem czytac i orientuje sie w strukturze drzewka watku. Nie
                wpadlo ci do glowy, ze postanowilam sobie pogardlowac na temat twojego
                niewlasciwego zachowania bez czucia sie urazona osobiscie?
        • mkostki Re: drak02 09.01.07, 22:28
          Gościu, skoro uzywasz w swoich wypowiedziach tak krzywdzących całą prawie
          populację kobiet, to zdaj sobie sprawę, że myslisz stereotypami. A stereotyp to
          jest schemat, utarty schemat, niewiedza o rzeczywistości, po proetu głupota,
          więc jesli wyładowujesz w ten sposób swoje flustracje, to czyń to przynajmniej
          z klasą.

          Klara

          Miałaś zapewne na myśli "frustracje", pozwolę sobie zauważyć. Warto sprawdzić
          znaczenie względnie poprawność pisowni słów,których znaczenia się do końca nie
          rozumie, zwłaszcza gdy zamierza się rugac kogoś za brak klasy i zarzucać mu
          głupotę...
          Magda
          PS. teraz czekam na lincz z okazji niezachowania zasady solidarności jajników:-)
          • klaris29 Re: drak02 09.01.07, 23:11
            Ot literówka, pełno takich robię, jest pewna zasada, mie masz argumetów,
            przyczep sę do czegokolwiek, ;-)
            Klara
    • larkoz to moze dodam jeszcze troche wiecej informacji 04.01.07, 14:48
      Na wstepie ogromne dzieki za wszystkie wpisy :-) i mam nadzieje, ze ozywiona
      dyskusja, moze nawet w jeszcze wiekszym gronie, nadal bedzie sie tu toczyc :-)

      Ogol rad, wskazowek i pogadow, jakie dotychczas sie tu pojawily zdaje sie
      potwierdzac, to co niestety przypuszczalem, ze problem uwodzenia jest bardziej
      zlozony i tak jak trafnie zauwazyly alta_rica i justysialek pewnie nie ma
      zlotej recepty bo kobieta zmienna jest, a na dodatek kazda na swoj sposob ;-)

      Tym bardziej bardzo cenie sobie poszczegolne rady i wskazowki kazdej z Pan, bo
      daje mi to pelniejszy obraz sytuacji, wieksza mozliwosc manewru i wiecej
      dostepnych strategii dzialan. I tym bardziej goraco zachecam takze inne Panie
      do wyjawiania swoich sekretow i oczekiwan :-)

      Jeszcze na koniec, zgodnie z tytulem, sprobuje dodac wiecej informacji o sobie
      i o nas (w nadzieji, ze moze pojawia sie takze wskazowki bardziej szczegolowe,
      wpisujace sie w nasza konkretna sytuacje), odpowiadajac jednoczesnie na ptania
      i watpliowsci jakie pojawialy sie pod moim adresem w dotychczasowej dyskusji:

      petar2 napisał:
      >Może uwiedź ją tak jak za pierwszym razem, co?

      Wydaje mi sie, ze to robie aczkolwiek jestesmy juz malzenstwem z 10-cio letnim
      stazem i moze rzeczywiscie troche zapomnialem jak to bylo na poczatku.


      eeela napisała:
      >Zdarza ci sie robic takie rzeczy?

      Niektore, takie jak np. szeptanie do ucha i calowanie tak. Z oblapywaniem
      troche gorzej (chociaz kiedys, w poczatkowej fazie zwiazku zdarzalo sie ;-)


      justysialek napisała:
      >Bądź miły bez powodu

      Staram sie np. z reguly to ja gotuje (na dodatek calkiem niezle) i zona
      uwielbia moje potrawy. Poza tym, kolacje niemal zawsze jadamy przy swiecach (i
      wino takze obowiazkowe) aczkolwiek nie ma az tyle romantyzmu, o ktorym
      piszesz ;-) Papieros tez nie wchodzi w gre bo nie pale :-)


      mkostki napisała:
      >A ja osobiście postawiłabym na gadanie.

      Moze rzeczywiscie problem troche w tym bo jestem raczej osoba malomowna.


      dark02 napisał:
      >Generalnie kobiety maja dosyć banalne oczekiwania. Ich wyobrażenia o uwodzeniu
      >sa kształtowane poprzez namiętne oglądanie kiczowatych seriali w TV.

      To raczej nie ten przypadek - TV nigdy nie mielismy, a zona nie zaczytuje sie
      harlekinami ;-)

      yvona73pol napisała:
      >inteligencja, sposob bycia i sluchanie (= slyszenie co jest do osobnika mowione
      >i pamietanie istotnych tresci ) wielce wskazane ;)

      Tu akurat w zasadzie jest ok :-) Z inteligencja chyba jest ok - posiadam (zona
      zreszta tez :-) doktorat, i dosyc aktywnie i z sukcesami pracuje naukowo.
      Sposob bycia tez chyba w miare ok.


      dark02 napisał:
      >kobiety mówią w zasadzie bez przerwy, ich potrzeba wypowiadania się na każdy
      >temat jest bezgraniczna.

      Czasami rzeczywiscie tak u nas bywa ;-)


      Ok, to tyle na razie w miare pojawiania sie nowych wpisow i wskazowek bede
      staral sie uzpuleniac te informacje i moze z Wasza nieoceniona pomoca uda mi
      sie zrozumiec gdzie tkwi zrodlo mojego problemu. Jeszcze raz ogromne dzieki :-)
      • justysialek Re: to moze dodam jeszcze troche wiecej informacj 04.01.07, 15:07
        > Staram sie np. z reguly to ja gotuje (na dodatek calkiem niezle) i zona
        > uwielbia moje potrawy. Poza tym, kolacje niemal zawsze jadamy przy swiecach (i
        >
        > wino takze obowiazkowe) aczkolwiek nie ma az tyle romantyzmu, o ktorym
        > piszesz ;-) Papieros tez nie wchodzi w gre bo nie pale :-)

        To może tutaj popełniasz błąd! Co prawda nie chcę odbierać luksusów twojej
        żonie, ale to co mogłoby być jakimś elementem gry miłosnej - stało sie
        codziennością i...przestało działać!
        Moja rada - spróbuj wybrać z tych rad coś, czego nie robisz na codzień,
        zaskoczyć ją czymś! Skoro jestes taki miły na codzień, to spróbuj właśnie po
        prostu wziąć ją mocno w ramiona i powiedzieć coś niegrzecznego, co byś chciał
        jej, z nią zrobić. Skoro jesteś małomówny - to na pewno twoja żona to doceni!
      • kici10 Re: to moze dodam jeszcze troche wiecej informacj 04.01.07, 16:05
        Staram sie np. z reguly to ja gotuje (na dodatek calkiem niezle) i zona
        uwielbia moje potrawy. Poza tym, kolacje niemal zawsze jadamy przy swiecach (i
        wino takze obowiazkowe) aczkolwiek nie ma az tyle romantyzmu, o ktorym
        piszesz ;-)

        To może przestań się przesadnie starać. Może zamiast kolacji przy świecach, dla
        odmiany, kaszanka na gazecie, ogórki kiszone i piwo. A po skończonej kolacji
        zwalić to wszystko na podłogę i pokochać się na tym stole.
        Kiedyś pisałam, że najbardziej (statystycznie) lubimy skrzyżowanie Rambo z
        Matką Teresą.
        A ponadto uważam, że w związku musi być równowaga pomiędzy braniem i dawaniem.
        Jeśli ktoś ciągle tylko bierze, to z biegiem czasu mu się myszki zaczynają
        pieprzyć w głowie.
    • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 15:51
      To zależy, co lubi Twoja partnerka. Moja np. lubi gdy jestem romantyczny. Więc
      jestem... ale tylko od czasu do czasu. Jakbym był romantyczny na codzień, to
      miałaby pretensje, że nie jestem bardziej męski, twardy. Wydaje mi się, że to
      odnosi się do wszystkich typów zachowań. Po prostu, kiedy wspólne życie staje
      się rutyną musisz jej pokazać za co Cię pokochała. Wtedy znowu zachowuje się
      przez kilka dni, a kiedy będziesz miał szczęście, kilka tygodni jak na początku
      znajomości. Takie są niestety kobiety. I nie licz na to, że ona wpadnie na to,
      żeby uwodzić Ciebie. Ograniczy się do narzekania na Ciebie.
      • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 18:11
        Za kobieta nie nadążysz, niestety. Albo i stety, bo ciekawiej. Sama po sobie
        wiem, że uwodzić mnie nie jest łatwo. Raz potrzebuję romatyzmu, patrzenia w
        oczy, miłosnych zaklęć i zapewnień, a gdy mnie się już znudzi, to oczekuję
        mężczyzny, samca po prostu. Myślę, ze u Ciebie zrobiło się za mdło. Romatycznie,
        grzecznie, ale za mdło. Zbyt pewnie. Twoja żona potrzebuje odmiany. Dobrze
        dziewczyny radzą, ze jest zbyt pewna Ciebie i Twoich zachowań. Jeżeli do tej
        pory byłeś milczkiem, to nie przestawaj Jej mówić, jak bardzo, ale to bardzo ...
        Jeżeli mówiłeś Jej, że Ją pragniesz, to teraz dla odmiany mów, ze po prostu Ją
        chcesz, a jak nie będzie chciała, to zrobisz z Nią tak, że będzie piszczeć i
        prosić o Ciebie. A najlepiej, to po prostu to rób. Tylko czujnie Ją obserwuj, by
        nie przegiąć ;). Sam pewnie będziesz wiedział do czego i jak daleko możesz się
        posunąć. Chociaż są kobiety, które nawet same nie wiedzą, jak bardzo samcze i
        władcze zachowania je kręcą. Mój mężczyzna powiedział: kocham mieć to, co chcę i
        mimo mojej z pozoru minki "przerażonej grzecznej dzieczynki" zawładnął mną na
        amen. Jest jeszcze jedna możliwość, można uwieść kobietę obojętnością, ale to
        już inny temat.

        Powodzenia.
        • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 18:22
          Jedyne z czm się zgadzam w wypowiedzi mutemuja to pierwsze zdanie. Reszta jest
          z pewnością prawdą ale trzeba być jasnowidzem albo niesamowitym ryzykantem,
          żeby dowiedzieć się, czego chce kobieta, która nie mówi wprost, o co jej chodzi.
          • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 18:33
            Ależ oczywiście. Gdybyśmy mówiły wprost, to nie byłoby już uwodzenia, a już na
            pewno nie byłoby to sztuką. Sekretną sztuką. Ja napisałam tylko w niewielkim
            ułamku, co mnie bierze, o co zresztą prosił autor tematu. Trzeba niestety krok
            po kroku, mozolnie, jezeli tylko się chce, oczywiście, wypróbowywać sposoby,
            które forumowicze podpowiadają.
            • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 18:45
              Zresztą, drogi mrdebo, żona larkoza nie zamknęła się w sobie, nie naburmuszyła,
              nie obraziła, tylko powiedziała wprost: zupełnie nie potrafisz mnie uwodzić:(
              Jak dla kobiety, to i tak dużo. I co? Ma teraz wskazywać palcem i mówić, a teraz
              przynieś mi kwiaty, wyślij czułego smsa,a najlepiej niejednego, a jeszcze lepiej
              telegram, zaproś na bezludną wyspę,albo do SPA, ocieraj się o mnie i obłapiaj,
              jak nie będę widziała/wiedziała, wejdź za mną pod prysznic, pomasuj mi nogi bez
              pytania, posmyraj po szyi, pobaw się moimi włosami, dotykaj dłońmi moich warg???
              To jest, owszem, jasne wyrażanie swoich potrzeb, ale to nie jest UWODZENIE.
        • pilotka12 Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 18:42
          Nie ma recepty na uwiedzenie kobiety. Wszak to sztuka. Trochę jest tak, że jak
          każdy facet chce mieć swiętą, ladacznice i kucharkę w jednym, tak kobieta chce
          faceta, który byby romantykiem, macho i kucharzem w jednym. Problem w tym, by
          umiec dostosowac proporcje. Zaskoczyć. Czasem dać odpocząć od siebie adorowanej
          kobiecie, czasem ją dopieścić, czasem postawić na swoim. Wiele kobiet tu może
          Ci napisać, co same lubią, ale tylko Ty możesz wyczuc, czego oczekuje Twoja
          żona. Moim skromnym zdaniem klucz to zaskoczenie, jakaś odmiana.
          • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 19:46
            A może jest po prostu tak, że partnerka larkoza wytyka mu nieudolnośc w
            uwodzeniu jej, bo sama dla siebie szuka usprawiedliwienia. To zależy, czy on
            próbował już wszystkiego, no... może wielu rzeczy, czy tylko narzeka.
            • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 20:49
              mrdebo napisał:

              > A może jest po prostu tak, że partnerka larkoza wytyka mu nieudolnośc w
              > uwodzeniu jej, bo sama dla siebie szuka usprawiedliwienia.

              Bardzo możliwe. Być może On już Ją tak nie pociąga, nie ekscytuje i teraz pewnie
              larkoz mógłby się starać i do końca świata, a Jej nie zadowoli/nie uwiedzie. Być
              może problem tkwi w Niej. Ale miejmy nadzieję, że któryś z sekretów uwodzenia
              jednak zadziała. Do czasu, aż przestanie działać, a wtedy trzeba będzie sięgnąć
              po inny.
      • larkoz Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 01:00
        mrdebo napisał:
        >I nie licz na to, że ona wpadnie na to,
        > żeby uwodzić Ciebie. Ograniczy się do narzekania na Ciebie.

        Nie licze ;-) Na palcach jednej reki moglbym policzyc sytuacje kiedy to ona
        zainicjowala seks (pewnie dlatego, ze unas to ja zawsze bylem strona o
        wiekszych potrzebach).
    • aretuza Re: sekrety sztuki uwodzenia 04.01.07, 22:57
      Najlepsze są stare i wypróbowane metody, ja sie zawsze na nie nabieram:) Kwiaty,
      dobra knajpa, kosztowny drobiazg, mnóstwo komplementów i jakieś małe szaleństwo
      od czasu do czasu ( jak np po wieczornej kłotni przez telefon i trzasnięciu
      słuchawka przejechał ponad 500km i czekał na mnie pod domem, kiedy rano
      wychodziłam, albo jak potrafil wpaść do pracy i zabrać mnie do parku na piknik,
      albo jak znienacka wracał wcześniej, i od progu sie do mnie dobierał ) , takie
      przejawy,że mu zalezy, nawet jak nie mialm racji to mnie przepraszał, zebym sie
      tylko nie zlościła.. Każda Ci bedzie z ręki jadła:) Ja na pewno..:))
      • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 00:28
        Nie zachwycaj się tak. Jak zaczniecie razem mieszkać to mu się pomysły skończą.
        • aretuza Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 21:06
          Hm..te przykłady nie dotyczyły jednego faceta, tylko dwóch:) Z jednym znich
          mieszkałam, całkiem długo nawet, i już jestesmy szczęśliwie po rozwodzie:) To,że
          był taki romantyczny nie tylko wobec mnie nie zmienia faktu,że uwodzicielem był
          naprawdę niesamowitym:)
    • larkoz Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 01:26
      Po przesledzeniu wszystkich dotychczasowych postow osmielam sie pokusic o
      wstepna analize swojego problemu i wysunac poczatkowe wnisoki. Otoz, zgodnie z
      przypuszczeniami, problem jest dosyc zlozony i wskazac chyba wskazac mozna
      kilka przyczyn. Po pierwsze, tak jak wiele osob zauwazylo, po tych 10-ciu
      latach w moim malzenstwie zaczela dominowac rutyna i swego rodzaju nuda. Musze
      zatem chyba zdobyc sie na wiecej spontanicznosci. Powinienem chyba takze,
      przynajmniej czasami, pokazac zonie jaki "dziki zwierz" we mnie drzemie ;-)
      Oczywiscie, problem moze tez czesciowo lezec po jej stronie - tak jak juz
      napisalem kilka watkow wyzej, to ja zawsze bylem strona o wiekszych potrzebach
      i w zasadzie to ja zawsze inicjowalem nasz seks. Moze zatem jej tlumaczenie o
      tym, ze nie potrafie jej uwodzic jest tez czesciowo dobra wymowka.

      To chyba tyle na razie. Jeszcze raz dzieki za wszystkie posty i mam nadzieje,
      ze dyskuja dalej bedzie sie rozwijac i np. kolejne osoby zdradza swoje sekrety
      zwiazane z uwodzeniem. Pozdro :-)
      • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 09:09
        larkoz napisał:

        > > Oczywiscie, problem moze tez czesciowo lezec po jej stronie - tak jak juz
        > napisalem kilka watkow wyzej, to ja zawsze bylem strona o wiekszych
        potrzebach
        > i w zasadzie to ja zawsze inicjowalem nasz seks. Moze zatem jej tlumaczenie o
        > tym, ze nie potrafie jej uwodzic jest tez czesciowo dobra wymowka.
        >

        Podejrzewam , że w powyższym twoim stwierdzeniu jest sedno sprawy.
        • yvona73pol Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 12:35
          no, ja tez, niestety, odnioslam takie wrazenie, ze to moze byc tez to...
          • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 13:32
            yvona73pol napisała:

            > no, ja tez, niestety, odnioslam takie wrazenie, ze to moze byc tez to...

            Ywona, czy obrazy , malunki i nie tylko to twoja strona?
            • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 16:31
              larkoz. Nie uważam się za uwodziciela. Potwierdzeniem tego może być fakt, że
              moja żona twierdzi dokładnie to samo, co Twoja. Ale znam swoją wartość i zdaje
              się, że nieraz udało mi się to co kręci ( wg powyższych wypowiedzi ) większość
              kobiet. Być skrzyżowaniem Rambo i Matki Teresy. Oto kilka przykładów:
              - często chodzimy do knajpki na piwo. Latem zabrałem bez jej wiedzy ze sobą
              ręczniki i winko i parę innych akcesorii i po opuszczeniu lokalu zamiast do
              domu pjechaliśmy nad wodę, gdzie kompletnie sami, w ciemności kompaliśmy się (
              i nie tylko )nago.
              - W rocznicę ślubu zabrałem ją na kolację przy świecach, potem dla
              rozluźnienia i przeczekania kilku godzin do naszej ulubionej knajpki i na
              koniec, ok. północy znowu bez uprzedzenia na kryty basen, gdzie znowu byliśmy
              sami.
              - Inna rocznica ślubu. Początek tradycyjnie: kolacja, knajpka. I znowu w nocy
              zabrałem ją do lasu, zawiązałem oczy i wyjąłem z bagażnika stolik turystyczny,
              przykryłem białym obrusem, zapaliłem świeczki, postawiłem kieliszki i szampan.
              Wtedy dopiero pozwoliłem jej opuścić samochód. Kiedy wypiliśmy prawie całego
              szampana wręczyłem jej złoty pierścionek, na który zbierałem 3 miesiące po
              kilkanaście złotych, żeby się nie zorientowała ( mamy wspólne
              konto ).Rozpłakała się. I cieszyłem się ogromnie, że mogłem ją uszczęśliwić.
              Nie muszę dodawać chyba, że i woda, i las były świadkami nie tylko
              poetycko - romantycznych scen.
              Więc... chcieć, to móc. Ale pamiętaj, że to zadziała tylko na dzień albo
              dwa i znowu potem będziesz musiał szukać nowych pomysłow.
              • larkoz Re: sekrety sztuki uwodzenia 06.01.07, 02:19
                mordebo - rzeczywiscie pomysly miales rewelacyjne i niemal kazda kobieta chyba
                przy czyms takim by "zmiekkla" :-) Mnie tez czasami udaje sie zaskoczyc i
                zaimponowac mojej zonie. Podam dwa skrajnie rozne przyklady:
                - kiedys w czasie wyjazdu do Los Angeles (mieszkamy w USA) chodzilismy po Rodeo
                Drive w Beverley Hills i przechodzlismy wlasnie kolo sklepu Tiffany, a tu
                widze, ze zona sie rozczulila (skojarzenie z filemem "Breakfast at Tiffany's").
                Skonczylo sie na tym, ze bez mrugniecia oka kupilem jej pierscionek z
                brylantem. Wprawdzie brylant byl zdecydowanie z tych mniejszych ale na obraczce
                wygrawerowne bylo slowo "Tiffany" - i rzeczywiscie moj gest zadzialal na zone
                jak dobry afrodyzjak ;-)
                - czasami wyjezdzamy w gory i chodzimy z plecakami, nawet kilka dni w zupelnej
                gluszy. Czasami zdarza sie, ze szlak idzie przez wartki strumien i trzeba sie
                przeprawiac - zawsze wtedy przenosze zone i jej rzeczy - to tez jej imponuje ;-)
            • yvona73pol Re: sekrety sztuki uwodzenia 06.01.07, 07:29
              drak: nie :(
              ja inaczej maluje ;)))) to jest strona mojej przyjaciolki, ktora para sie tym
              bardziej profesjonalnie i z wieksza dyscyplina ;)
              ja chwilowo mam przerwe, zawirowania rozne zyciowe ;)
              a ja robie za... siewce dobrej nowiny ;)
              • drak02 Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 10:03
                yvona73pol napisała:

                > drak: nie :(
                > ja inaczej maluje ;)))) to jest strona mojej przyjaciolki, ktora para sie tym
                > bardziej profesjonalnie i z wieksza dyscyplina ;)
                > ja chwilowo mam przerwe, zawirowania rozne zyciowe ;)
                > a ja robie za... siewce dobrej nowiny ;)

                " malowanie inaczej" - bardzo ciekawe.
                Wyobrażam sobie ze malujesz (i tapetujesz) ściany - to też moze byc bardzo
                intrygujace:))
    • klaris29 Re: sekrety sztuki uwodzenia 05.01.07, 19:36
      larkoz, nie wiem jak to jest, zdałam sobie sprawę, że nigdy się nad tym nie
      zastanawiałam, to po prostu jest albo nie ma, to jest coś chemia, wtedy
      wszystko działa, robi się to tak samo z siebie, na wyczucie. Poznaj
      swojąkobietę, dasz radę?
      Klara
      • mutemuja do mrdebo 05.01.07, 21:51
        To nie Twój wątek mrdebo, ale chcę pogratulować Tobie. Rzeczywiście cudne miałeś
        pomysły. Obawiam się, że my, kobiety, za bardzo się rozleniwiłyśmy. Chyba
        przyjmujemy postawę roszczeniową: mnie się należy, a Ty patrz i podziwiaj. Ja
        będę leżeć i pachnieć, a Ty się staraj. Do tego, niestety, dochodzi znudzenie
        partnerem. Cokolwiek by nie robił, jak się starał i tak będziemy na NIE.
        Ewentualnie damy trochę siebie co jakiś czas, aby Wam do goowki nie przyszło coś
        innego... A ponieważ przyzwyczailiście nas do tego,że nas uwielbiacie,
        wielbicie, świata poza nami nie widzicie, tylko dla tego, że jesteśmy, to możemy
        sobie tak życ dalej jak pączki w maśle. Do czasu. Tym do czasu, to jest zapewne
        jakaś inna kobieta. Albo Wasza obojętność, która i tak się kiedyś skończy, bo
        przecież doskonale wiemy, jak na Was działamy.

        A tak a propos braku zainteresowania swoim partnerem, chciałabym się dowiedzieć,
        czy i jak na Twoją żonę działają inni mężczyźni. NIe to co Ona mówi Tobie, ale
        to o czym nie miałaby nawet odwagi powiedzieć przyjaciółce...
        • mrdebo Re: do mutemuja 05.01.07, 23:31
          Właściwie w chwilach szczególnej frustracji myślałem dokładnie to, co
          napisałaś. Ale teraz na spokojnie uważam, że jesteś dla Was - kobiet zbyt
          surowa. Wystarczyłoby czasami przejąć pałeczkę (dosłownie i w przenośni) i
          zabrać się do faceta. A jak nie można albo nie ma ochoty, to traktować go tak,
          jak same chcecie być traktowane. Komplementować, mówić, że go kochacie, chwalić
          za drobnostki. My też jesteśmy ludźmi i tęsknimy za Waszymi ciepłymi słowami.
          Przecież to dla Was staramy się być mężczyznami.
          A co do Twojego pytania, sprawa wygląda nieco inaczej. Nie udzielę Ci chyba
          żadnej z odpowiedzi jaką spodziewasz się usłyszeć. Wiem, że ona potrafi
          reagować na innych mężczyzn bardzo prawidłowo fizycznie. Czyli potrafi się
          podniećić ( nie pytaj skąd wiem )Ale wiem też, że tak bardzo mnie kocha, że nie
          umie się kimś zafascynować w sensie emocjonalnym. I bardzo mnie to cieszy. Ale
          dlaczego mi tego nie okazuje, nie mówi itp ?
          • mutemuja Re: do mutemuja 05.01.07, 23:54
            mrdebo napisał:

            > Właściwie w chwilach szczególnej frustracji myślałem dokładnie to, co
            > napisałaś. Ale teraz na spokojnie uważam, że jesteś dla Was - kobiet zbyt
            > surowa.< Chciałabym, abyś miał rację.

            > Wystarczyłoby czasami przejąć pałeczkę (dosłownie i w przenośni) i
            > zabrać się do faceta. A jak nie można albo nie ma ochoty, to traktować go tak,
            > jak same chcecie być traktowane. Komplementować, mówić, że go kochacie, chwalić
            > za drobnostki.< A może przez Waszą dobroć, czułość i miłość w nadmiarze, nie
            dajecie nam szans? A może jesteśmy leniwe? Rozpieszczone? A może sfrustrowane?
            Nieszczęśliwe? A może zawsze ktoś kocha bardziej?

            > My też jesteśmy ludźmi i tęsknimy za Waszymi ciepłymi słowami.
            > Przecież to dla Was staramy się być mężczyznami.< I to jest w Was właśnie
            najwspanialsze!

            > A co do Twojego pytania, sprawa wygląda nieco inaczej. Nie udzielę Ci chyba
            > żadnej z odpowiedzi jaką spodziewasz się usłyszeć. Wiem, że ona potrafi
            > reagować na innych mężczyzn bardzo prawidłowo fizycznie. Czyli potrafi się
            > podniećić ( nie pytaj skąd wiem )Ale wiem też, że tak bardzo mnie kocha, że nie
            >
            > umie się kimś zafascynować w sensie emocjonalnym. I bardzo mnie to cieszy. Ale
            > dlaczego mi tego nie okazuje, nie mówi itp ?< A może taka już Jej uroda?Czy
            tak było od początku? Może to Ty kochałeś/kochasz bardziej i nigdy wcześniej
            tego nie zauważyłeś? Powiedziałeś Jej kiedyś, to co tutaj napisałeś? Jak bardzo
            potrzebujesz czułości? Że tego nawet prawdziwym mężczyznom brakuje?
      • larkoz Re: sekrety sztuki uwodzenia 06.01.07, 02:25
        Tak mi tez sie wydawalo, ze tak wlasnie jest - albo iskrzy albo nie w zwiazku,
        a jak zaiskrzy to wszystko jest calkowicie naturalne i spontaniczne.
        Tylko problem niestety jest taki, ze czesto po latach to iskrzenie juz nie jest
        takie jak bylo na poczatku.
        • larkoz powyzej to odpowiedz do postu klaris29 06.01.07, 02:27
        • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 06.01.07, 08:45
          larkoz napisał:

          > Tak mi tez sie wydawalo, ze tak wlasnie jest - albo iskrzy albo nie w zwiazku,
          > a jak zaiskrzy to wszystko jest calkowicie naturalne i spontaniczne.
          > Tylko problem niestety jest taki, ze czesto po latach to iskrzenie juz nie jest
          >
          > takie jak bylo na poczatku.

          Ależ oczywiście, że po latach iskrzenie już nie jest takie, jak na początku.
          Wszystko się zmienia, przechodzi etapy i ewouluje. I miłość, i pożądanie, i
          seks, no i sami my. Etap stanu zauroczenia i zakochania przechodzi w stan
          stabilizacji uczuciowej, dojrzałej miłości. Podobnie z namiętnością i seksem.
          Problem w tym, że trzeba to sobie uświadomić. Nie można być "wiecznie
          zakochanym", to niemożliwe. Chciałoby się, ale to niemożliwe. I największy z tym
          problem mają właśnie kobiety, które po latach pewnej stabilizacji uczuciowej,
          żeby nie powiedzieć stagnacji,oczekują od swoich partnerów cudów, aby było jak
          na początku. Stąd te: Ty mnie zupełnie nie potrafisz uwodzić. One nie przestają
          kochać, wręcz przeciwnie kochają dojrzale i mocno, ale znowu chciałyby poczuć
          motylki w brzuchu i płomienną fascynację tym samym partnerem.
          • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 06.01.07, 09:06
            A może taka już Jej uroda?Czy
            tak było od początku? Może to Ty kochałeś/kochasz bardziej i nigdy wcześniej
            tego nie zauważyłeś? Powiedziałeś Jej kiedyś, to co tutaj napisałeś? Jak bardzo
            potrzebujesz czułości? Że tego nawet prawdziwym mężczyznom brakuje?


            Może i tak było ale na pewno nie do tego stopnia, żebym musiał się prosić o to,
            żeby powiedziała, że mnie kocha. Bo ona ogranicza się tylko do "ja ciebie też"
            w odpowiedzi na moje wyznania. I drugie Twoje pytanie: Mówiłem jej to bez
            przerwy. Po kilku latach zrezygnowałem.
            Ale, żeby wszyscy nie myśleli, że to jakiś potwór bez serca. Jest wspaniałą
            kobietą, tylko zatraciła gdzieś po drodze spontaniczność i radość życia.
            Przypuszczam, że jest też w tym moja wina.
            • mutemuja Re: do mrdebo 06.01.07, 19:20
              mrdebo napisał:


              > Może i tak było ale na pewno nie do tego stopnia, żebym musiał się prosić o to,
              >
              > żeby powiedziała, że mnie kocha. Bo ona ogranicza się tylko do "ja ciebie też"
              > w odpowiedzi na moje wyznania. I drugie Twoje pytanie: Mówiłem jej to bez
              > przerwy. Po kilku latach zrezygnowałem.
              > Ale, żeby wszyscy nie myśleli, że to jakiś potwór bez serca. Jest wspaniałą
              > kobietą, tylko zatraciła gdzieś po drodze spontaniczność i radość życia.
              > Przypuszczam, że jest też w tym moja wina.

              Mrdebo, nawet przez chwilę nie pomyślałam, ze Twoja żona jest potworem bez serca.
              Zastanawiam się tylko, jak można zapewniać o swojej miłości, wierności i braku
              zainteresowania innymi mężczyznami, jeśli się postępuje, jak postępuje? Czy Ona
              tego nie widzi? Czy Ona tego nie czuje? Jak ktoś mnie obdarowuje czułością, to
              jak mogę tego nie odwzajemnić?! Jak się kogoś kocha, to nawet się nie czeka,
              samemu się daje, na Boga! Jak można się licytować, kto kogo przetrzyma (3 m-ce
              bez seksu)?! I tu mogłyby paść brutalne słowa, ale się powstrzymam.

              Zastanawim się też, jakim cudem nie znasz odpowiedzi kiedy i dlaczego Twoja żona
              zatraciła spontaniczność i radość życia. Gdzie Ty wtedy byłeś? To się nie stało
              nagle, przecież.

              I jeszcze jedno, przepraszam, jeżeli zbyt osobiste, jeżeli mówiłeś Jej, że
              potrzebujesz czułości i bliskości, to jaką odpowiedź otrzymywałeś?

              Ponieważ zrezygnowałeś z tego mówienia jakiś czas temu, to może czas znowu do
              tego powrócić? Może Ona na to czeka? Może sama nie potrafi po takim okresie
              zbliżyć się do Ciebie? Może jakaś głupia kobieca duma Jej na to nie pozwala?
              Może sama się już w tym wszystkim zapętliła i rozpaczliwie czeka na Twój gest???
        • klaris29 Re: do larkoz 06.01.07, 17:42
          Owszem nie jest tak, jak na początku. Kto łudził się, że będzie super do końca
          życia, ten życia nie znał. Jak uratować magię w związku? Recepta może być
          prosta zle wymaga wysiłku. Wszystkie badanie wskazują, że partnerów
          niepostrzeżenie zżera nuda i oczywistości. Niektórzy po jakimś czasie przy
          sobie pierdzą, inny bekają, łazą w maseczkach, opowiadają o wszystkim i dają
          się poznać od każdej strony. To błąd. Myślę, że trzeba związek trochę
          odświeżyć. Nei koncentruj się na zonie, ale na sobie. Bardzo męczy
          nadskakiwanie i potulność w oczach partnera. Zajmij się swoimi
          zainteresowaniami. Nie zachowuj się przewidywalnie, prznynajmniej w niektóych
          sytuacjach i zona nie musi wiedzieć o wszystkich twoich bolączkach. Odstaw ją
          na trochę ale nie bądź zbyt zimny, uczucia okazuj, jeśli zobaczysz że tego
          potzrebuje, lub gdy się dąsa. Ale niech się zdziwi, że potrafisz nagle tak
          długo bez seksu wytrzymać...
          Niech się tobą zadziwi, niech nie wie co się dzieje, oj podziała na nią
          powodzenia
          Klara
          • larkoz do Klary (klaris29) 07.01.07, 03:00
            klaris29 napisała:
            > Bardzo męczy nadskakiwanie i potulność w oczach partnera.

            Zgadzam sie z Toba calkowicie - to tak jak z jedzeniem - nawet najwiekszy
            przysmak moze sie przejesc i znudzic, jesli serwowany jest w nadmiarze.
            Dodatkowo jeszcze w przypadku facetow, zbyt duzo troskliwosci, uczynosci i
            czulosci pozbawia faceta sporej dozy meskosci (oczywiscie nie nalezy przegiac
            paleczki w durga strone i w ogole przestac okazywac czulosc i troskliwosc bo to
            najszybsza droga do stania sie gruboskornym, mrukowatym gburem).


            > Nie zachowuj się przewidywalnie, prznynajmniej w niektóych
            > sytuacjach i zona nie musi wiedzieć o wszystkich twoich bolączkach. Odstaw ją
            > na trochę ale nie bądź zbyt zimny, uczucia okazuj, jeśli zobaczysz że tego
            > potzrebuje, lub gdy się dąsa. Ale niech się zdziwi, że potrafisz nagle tak
            > długo bez seksu wytrzymać...
            > Niech się tobą zadziwi, niech nie wie co się dzieje, oj podziała na nią

            Dzieki za te cenne wskazowki. Tez instynktownie czuje, ze takie zdystansowanie,
            chociaz od czasu do czasu, moze wprowadzic ozywczy powiew w zwiazku, w ktorym
            zaczyna wkradac sie nuda. Pozdrawiam :-)
            • your_and nadskakiwanie 07.01.07, 10:41
              > Dodatkowo jeszcze w przypadku facetow, zbyt duzo troskliwosci, uczynosci i
              > czulosci pozbawia faceta sporej dozy meskosci

              No popatrz, a na tym forum kobiety jednak widzą jako panaceum które nie może
              sie przejeść.
    • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 06.01.07, 18:36
      Larkoz, a także mrdebo, nie znam zupełnie wersji Waszych partnerek, ale nie
      sądzę, aby problem leżał tylko po Waszej stronie. Na pierwszy rzut oka Panie
      trafiły na inteligentnych i czułych partnerów (mieszanka bardzo ekscytująca),
      przy takich mężczyznach nie trzeba się już tak starać,bo oni starają się za
      dwoje. Choć z początku zapewne i tak. Ale z początku, to każdy chce wypaść, jak
      najlepiej, tokuje i stroszy piórka. Ludzie dobierają się w związki z różnych
      powodów. Każda strona ma inny, choć oboje zgodnie twierdzą, ze to miłość, a
      reszta j a k o ś się wyrówna i dalej j a k o ś to będzie. Tam, gdzie są
      podobieństwa, to dobrze, tam, gdzie różnice, to ... też dobrze, bo nudy nie
      będzie. A potem, po latach wszystko idzie ku katastrofie. Bo każdemu, co innego
      się wydawało i teraz każdy ma inne potrzeby. Szczęśliwi Ci, którzy te potrzeby
      wzajemnie znają i zaspokajają.

      I doprawdy sama nie wiem, jak można ponownie uwieść swoją partnerkę i to w
      związku poprawnym, gdzie istnieje miłość, zaufanie, ciepło (zakładam, że tak
      jest)?! Na chwilę i owszem można, wzniecić namiętność, wprowadzić urozmaicenie,
      ale na Boga codziennie to niewykonalne! A do tego nudne, po prostu. Kobiety, to
      powinny wiedzieć, bo same przecież też zachodzą w głowę nad sposobem, jak GO
      uwieść, jak GO znowu rozpalić, jak GO zatrzymać, jak GO nie znudzić, itd. I
      jakie to trudne. Same powinny też wiedzieć, kiedy powiedzieć stop w swoim
      "nicnierobieniu", bo dla mnie kłóci się mówienie, że się kocha, ale starać się
      to tylko TY, dawać, to też tylko TY, a i martwić się, jak TO wszystko potem
      naprawić, to też tylko TY. A niby dlaczego?

      Myślę, ze rada klaris jest trafna. Na mnie też najbardziej działa przemyślana
      obojętność. Nieprzewidywalność. Nie ma to, jak nie być pewną swego mężczyzny.
      Można tego po sobie nie dać poznać, ale to co się dzieje z kobietą w środku, to
      uuuucccchhh. A jak się potem zdobywa tego swojego mężczyznę ... ech...
      • larkoz Re: sekrety sztuki uwodzenia 07.01.07, 03:32
        mutemuja napisała:
        > I doprawdy sama nie wiem, jak można ponownie uwieść swoją partnerkę i to w
        > związku poprawnym, gdzie istnieje miłość, zaufanie, ciepło (zakładam, że tak
        > jest)?!

        zalozenie bardzo trafne i poparte faktami :-)

        > Na chwilę i owszem można, wzniecić namiętność, wprowadzić urozmaicenie,
        > ale na Boga codziennie to niewykonalne!

        Bardzo sluszna uwaga bo rzeczywiscie nie da sie w sposob ciagly byc na zmiane
        Don Juanem, Ramobo i moze jeszcze Jamsem Bondem (nie mowie, ze to byloby czyms
        nieporzadanym ;-) bo po prostu, w zycie to nie Holywood. Warto oczywiscie
        jednak probowac moze chociaz czasami, nawet na krotka chwile przyblizyc sie do
        ktoregos z tych idealow amantow i uwodzicieli :-) No i oczywiscie, tak jak juz
        odpisalem klaris, zgadzam sie z Waszymi wskazowkami o tym by wprowadzac czasami
        pewien dystans i element nieprzewidzialnosci. Zwlaszcza, ze wiaze sie to z
        potencjalnie bardzo kuszaca ;-) nagorda:

        > co się dzieje z kobietą w środku, to uuuucccchhh. A jak się potem zdobywa
        > tego swojego mężczyznę ... ech...
    • your_and Wielorak? 07.01.07, 10:58
      wielorak napisała:
      > oto wszystko na ten temat..:
      > Seksualny klucz do kobiety
      > seksualny-klucz.zlotemysli.pl/zrobto.php?c=order&idEbook=238

      Jesteś sprzedawcą (sprzedawczynią), autorem, czy tylko czytelnikiem pod dużym
      wrażeniem ebooka który tak reklamujesz?
      Wyjaśnij tą sytuację żeby było jasne czemu tak namawiasz na wydanie tych 33pln?

      Sam parę razy polecałem książkę "Psychologia miłości" ale przy okazji starając
      sie zacytować czy nawiązac do pewnych myśłi - a ty ograniczasz sie do linku -
      kup a potem się dowiesz.
      • mutemuja Podstawy. 07.01.07, 14:21
        Larkoz, mrdebo, Panowie,
        gratuluję determinacji w zdobywaniu swoich Pań. Miło, że nie idziecie na
        łatwiznę i nie poszukaliście (na razie, przynajmniej) pocieszenia w ramionach
        innej kobiety. Ja wiem, że to transakcja wiązana i wizja nagrody nęci, ale
        brawo! Zresztą nagroda jest dla obu stron, więc warto.
        Dołożę jeszcze parę zasad uwodzenia własnej ukochanej, mając w założeniu
        niewątpliwe atrybuty męskości,a tym samym stabilizację w związku, takie jak:
        -inteligencja
        -wierność
        -czułość
        -oddanie
        -empatia
        -apetyczność (także higiena)

        Powiedzmy, ze to są podstawy i to związku jest, że tak powiem na co dzień. Teraz
        czas na miłe dodatki:
        -szczerość i bezpośredniość (nie mylić z gruboskórnością)
        -upór, konsekwencja, stanowczość
        -siła (psychiczna i fizyczna)
        -„samczość”
        -pasja, hobby, sport
        -poczucie humoru
        Żeby zbytnio nie wydłużać postów, zdecydowałam się je podzielić na części,
        reszta więc w kolejnych.
        • mutemuja Garść konkretów. 07.01.07, 14:28
          Cechy, nad którymi można popracować w zależności od temperatury w związku:
          -spontaniczność
          -nieprzewidywalność
          -obojętność
          -powodzenie u innych kobiet
          -szarmanckość i komplementowanie innych kobiet
          -izolowanie się fizyczne i emocjonalne (męska jaskinia)

          A z „powierzchowności”, które bardzo biorą ,a którymi można manipulować
          dowolnie, w zależności, co było do tej pory "na talerzu":
          -mężczyzna zaraz po prysznicu (mniam)
          -z mokrymi, pachnącymi włosami
          -świeżo ogolony na twarzy (albo z dwudniowym zarostem dla odmiany)
          i nie tylko (mmmmm!!!). I nie tylko rano, lalalala...
          -zaraz po seansach w saunie (uuucccchhh!)
          -mężczyzna z przewiązanym ręcznikiem na biodrach, takim trzymającym się ledwo,
          ledwo (można stracić głowę...ech)
          -usta, nie ma się wpływu na kształt, ale na ponętność tak (miękkość-nawilżanie,
          nawilżanie, nawilżanie!)
          -na przemian w obcisłej koszulce i jeansach, albo w garniturze i białej koszuli
          (wymiękam na widok męskiej ręki, gdy z rękawa marynarki wystaje mankiet białej
          koszuli, potem męski zegarek i zadbana dłoń)
          -albo w samych jeansach, góra naga (mmmm...)
          Ponieważ nie mogę i nie chcę za bardzo się obnażyć, pewne sekrety zostawiam
          tylko dla siebie. Ewentualnie priv.

          • mutemuja Niespodzianki. 07.01.07, 14:30
            No i niespodzianki! Prawdziwe niespodzianki, ale takie, których w żaden sposób
            nie można się domyślić:
            -drobne i nie tylko, prezenty
            -wypady za miasto, wczasy, weekendy, do hotelu (na noc, dzień, parę godzin),
            ”gdzieoczyponiosą”(bardzo, bardzo!), do kina, restauracji, do SPA (razem lub
            osobno), do kosmetyczki, do opery, na balet i takie tam
            -przez parę-paręnaście dni po jednym kwiatku przez posłańca do domu lub pracy
            (anonimowo!)
            -telegram lub liścik z czułym lub bardzo intymnym wyznaniem (może być anonimowo)
            -odpoczynek od siebie (ale bez fochów i żalów)
            • mutemuja Uwagi. 07.01.07, 14:33
              Większość powyższych manipulacji weźmie w łeb w niesprzyjającym okresie, tj.
              przed miesiączką (no, chyba że bierze tabl. anty.) lub w czasie (zależy od
              kobiety). Wtedy kobieta oczekuje od swojego mężczyzny bliskości czy obecności
              na dystans. Tak, aby wiedziała, że jest, ale aby się nie narzucał (np.,sam może
              przejąć domowe prace), nie dopytywał, nie zamęczał, a już w ostatniej kolejności
              nie uwodził czy namawiał do seksu (z pełnym zrozumieniem, bez miny męczennika!).
              Po paru kolejnych razach takiej izolacji, kobiety nie tylko będą Wam wdzięczne,
              ale i będą stęsknione. Największe powodzenie będziecie mieć w dniach owulacji,
              oczywiście. Ale to już wiecie.

              Powyższe zasady nie sprawdzą się też przy opcji, w której przy Waszej ukochanej
              istnieje już inny uwodziciel, czy to realny, czy wirtualny.

              No i Panowie? Domyślam się, że nie jesteście jasnowidzami i ryzykantami (według
              postu mrdebo), stąd Wasza obecność na tym forum, ale nie ma nic bardziej
              studzącego, jak poddający się mężczyzna. Mówię Wam, zaryzykujcie! I nie wszystko
              naraz, ale to też oczywiste.

              Mam nadzieję, że do listy moich sekretów dodadzą też swoje, inne forumowiczki
              czy forumowicze. Ze względu na oczywiste ograniczenia nie rozwijałam pewnych
              tematów, ale jeżeli chcecie wiedzieć coś więcej w stylu „co autor miał na
              myśli”, to pytajcie
              • mutemuja Prośba. 07.01.07, 14:45
                I ja mam prośbę. Zdradźcie, proszę swoje sekrety, jak chcielibyście być uwodzeni
                przez swoje partnerki. Mój partner nie jest jasnowidzem, ani ideałem i nie zna,
                niestety, wszystkich sposobów na uwiedzenie mnie, a ja Jemu tego nie powiem (nie
                ma nic bardziej studzącego mnie, jak powiedzieć o swoim pragnieniu, a partner
                skrupulatnie je spełnia:(). I tak sobie myślę, że jeśli Go zaskoczę i zobaczę,
                jak bardzo na Niego to działa, to samej będzie się bardzo, ale to bardzo
                chciało, bo nie ma przecież nic bardziej pociągającego i kuszącego, jak
                zachwycony ukochany. Panowie? Liczę na Was, śmiało!

                No i coś, co napisał, w którymś z postów, gomory, cyt. z pamięci: Jego uczucia,
                to Jego ciało. Najbardziej kuszącym jest poznać i poczuć moc męskiego
                pragnienia, poprzez Jego ciało. I oddać się w pełni. Bez zahamowań.
                • mutemuja Korekta cytatu. 07.01.07, 14:52

                  Cytat z postu gomorego, brzmiał: "Jego uczucia, Jego ciało".
                  Reszta, to mój komentarz. Przepraszam gomorego za zniekształcenie Jego
                  wypowiedzi. Nie było to moim zamiarem.

                  Pozdrawiam.
                  • mrdebo Re:do mutemuja ( Niespodzianki, Prośba ) 07.01.07, 17:30
                    Nie było mnie dwa dni - siła wyższa ( ale żałuję ). Co do Twojego postu
                    Niespodzianki, to większość już sprawdzałem z różnym skutkiem. Ale podsunęłaś
                    kilka fantastycznych pomysłów. Dziękuję. Skorzystam. Oczywiście w odpowiedniej
                    chwili.
                    Co do części Prośba - jak ja chciałbym być uwodzony ? Chciałbym widzieć miłość
                    i podziw w jej oczach po jakimś moim uczynku ( wspólny taniec po całym
                    parkiecie, gdy wszyscy się cofnęli i patrzą tylko na nas; moja rada, która
                    rozwiązuje jej problem w pracy - bardzo częste; zastosowanie się w stosunku do
                    niej zgodnie z zasadą savoir vivre, której już nikt nie stosuje itp, itd ),
                    wcześniej poruszane - okazywanie miłości, chciałbym np. kiedy leżę w łóżku z
                    książką, żeby położyła się obok mmnie ubrana w coś seksownego i odrzucając
                    książkę na podłogę powiedziała co chce mi zrobić albo dla odmiany rzuciła mnie
                    na łóżko i po prostu wzięła. To są oczywiście pomysły, na temat których można
                    tworzyć różne wariacje. Ty nie masz się czym martwić. Ty to potrafisz, skoro w
                    kilku zdaniach ( w poprzednich postach ) umiałaś nieznanemu, w gruncie rzeczy
                    facetowi popchnąć tyle komplementów mówiąc o naszej ( mojej i larkoza )
                    inteligencji, czułości, cieple itd. Przypuszczam, że larkoz przyłączy się do
                    twierdzenia, że m.in. o to chodzi. Dziękuję.
                    • mutemuja do mrdebo. 07.01.07, 22:22
                      Miło, że jeszcze tu zaglądasz:)
                      Ja również dziękuję, choć jest mi wstyd, ponieważ ta dyskusja otwiera mi oczy.
                      Otwiera mi oczy na potrzeby mojego partnera.I na moje zaniechania. Tak, tak, bo
                      ja też nie jestem idealna. I być może z uwiedzeniem partnera nie miałabym
                      problemów, to w drugą stronę jest już gorzej. To znaczy z uwiedzeniem mnie:(.
                      Już taka jestem, niestety.
                      I tak sobie dziś pomyślałam, pisząc Prośbę, że mogę się doskonalić, by chociaż
                      mojemu partnerowi (a w rozrachunku przecież i sobie) od czasu do czasu zrobić
                      przyjemność, zaskoczyć Go, albo po prostu upewnić o moim oddaniu. Tego nigdy za
                      wiele. Ale żeby się tak chciało chcieć!
                      Ten pomysł z książką np., taki oczywisty przecież i taki prosty. Myślę, że
                      działa w obie strony. I coś o czym już zupełnie zapomniałam. Patrzenie w oczy z
                      miłością i oddaniem! Dziękuję za przypomnienie. Tak, więc widzisz, mam się o co
                      martwić.A raczej mój mężczyzna. A inteligencję, czułość, ciepło, szacunek i
                      oddanie zawsze doceniałam i doceniam. Bez tego mężczyzna nie ma u mnie żadnych
                      szans!

                      Pozdrawiam.


                      • larkoz moje sekrety 08.01.07, 20:08
                        mutemuja napisala:
                        >I ja mam prośbę. Zdradźcie, proszę swoje sekrety, jak chcielibyście być
                        >uwodzeni

                        Mutemuja, przylaczam sie do tego co napisal Mordebo i mysle, ze Twoj partner to
                        prawdziwy szczeszciarz - trafil na kobiete o ogromnej dozie wyobrazni,
                        inicjatywy i inwencji (niezbitym tego dowodem jest chociazby sposob w jaki
                        rozwinelas ten watek i mnostwo zaproponowanych przez Ciebie swietnych pomyslow
                        i wskazowek). Jestem pewien, ze w Waszym zwiazku jestes strona aktywna i nieraz
                        sama uwodzisz partnera i zawsze masz jakies świeze i interesujace pomysly.
                        Prawodpodobnie zatem moje sekrety nie beda dla Ciebie czyms bardzo odkrywczym,
                        niemniej jednak postaram sie chociaz czesciowo podzielic sie swoimi
                        pragnieniami i oczekiwaniami w tym temacie. Otoz, ogolnie moje oczekiwania
                        wiaza sie z dosyc duza doza erotyzmu (ma to chyba podloze w
                        zdecydowanie "meskim" podejsciu do sprawy). A oto kilka konkretnych przykladow:
                        - zmyslowe, seksowne ciuszki (zarowno w, jak i poza domem) - np. nie bede chyba
                        zbyt oryginalny jesli powiem, ze krotkie spodnicznki (oczywicie o ile nie jest
                        za zimno) dzialaja bardzo zmyslowo i pobudzaja wyobraznie faceta, zwlaszcza
                        jesli kobieta ma ladne, zgrabne nogi (do tego oczywiscie wedlug uznania albo
                        seksowna bielizna albo wrecz jej brak ;-)
                        - pikantne smsy czy emaile (oczywiscie jak w kazdym przypdaku nie nalezy
                        przesadzic z czestotliwoscia bo przestaja dzialac)
                        - szeptanie do ucha zmyslowych swinstewek
                        - spontaniczne inicjowanie seksu (np. zupelnie spontaniczne "dobieranie sie" do
                        mnie zarowno w domu, jak i w miejscach publicznych o ile tylko da sie to robic
                        w miare dyskretnie, "dobieranie sie" do mnie o poranku jak jeszcze spie bo nie
                        ma to jak taka wlasnie pobudka ;-)
                        - od czasu do czasu (moze np. w urodziny lub z innej okazji) zmyslowy striptiz
                        - wspolne nagie kapiele czy to w gorskim jeziorze, w morzu, na basenie, w
                        jaquzi,...
                        To tyle przykladow. Jak widac to juz raczej gra wstepna niz uwodzenie, ale dla
                        mnie wlasnie tego typu elementy maja najwieksze znaczenie i czegos takiego
                        przynajmniej od czasu do czasu oczekuje i pragne. Oczywiscie, podstawa jest tu
                        calkowita spontanicznosc bo cala magia i czar pryska jesli "steruje sie"
                        partnerka, a ona realizuje jedynie omowiony wczesniej schemat dzialania.
                        Serdecznie pozdrawiam :-)
                        • mutemuja Do larkoza. 08.01.07, 21:07
                          Oj, larkoz, larkoz, dziękuję nie tylko za sekrety, ale i za utwierdzenie, że
                          jestem normalna, zdrowa i do tego kobieta. A ile się uśmiałam, czytając ten
                          post, to moje!

                          Larkoz napisał:
                          >Otoz, ogolnie moje oczekiwania
                          wiaza sie z dosyc duza doza erotyzmu (ma to chyba podloze w
                          zdecydowanie "meskim" podejsciu do sprawy).< I o to właśnie chodzi, by być
                          mężczyzną i mieć zdecydowanie męskie podejście do sprawy! Ja wiem, że mężczyzna
                          powinien mieć w sobie pierwiastek kobiecy, by być bardziej przyjaznym swojej
                          połówce, ale siakoś takoś im dalej w las, tym kobiecieje zupełnie. Sorki, to żart;))
                          Taaak, nie chcę komentować Twoich sekretów, które i w jaki sposób wykorzystam,
                          niech zostaną moją tajemnicą. Nawiążę do jednego, a może do dwóch. Krótka
                          spódniczka jest dla mnie zbyt ryzykowna, ponieważ jeżeli ją zakładam, to owszem
                          mój mężczyzna szaleje, ale niestety w ślad za nim i inni ;). No i ta bielizna, a
                          raczej jej brak. Uchhh, tu trzeba uważać, bo zdradzenie sekretu na uszko w
                          odpowiednim czasie i momencie (a najlepiej właśnie w nieodpowiednim), może
                          pociągnąć za sobą nieprzewidziane konsekwencje...;))

                          >To tyle przykladow. Jak widac to juz raczej gra wstepna niz uwodzenie...< dla
                          mnie uwodzenie równa się gra wstępna, w zależności od mocy pragnienia partnerów.
                          A w stałym związku tym bardziej.

                          No i clou Twojej wypowiedzi:
                          >Oczywiscie, podstawa jest tu calkowita spontanicznosc bo cala magia i czar
                          pryska jesli "steruje sie" partnerka, a ona realizuje jedynie omowiony wczesniej
                          schemat dzialania.< Też tak mam. Niestety. Wyjawione pragnienie traci swoją moc.
                          I co robić?

                          Dziękuję, również pozdrawiam.
                          • larkoz Re: Do larkoza. 08.01.07, 21:46
                            mutemuja napisała:
                            > Oj, larkoz, larkoz, dziękuję nie tylko za sekrety, ale i za utwierdzenie, że
                            > jestem normalna, zdrowa i do tego kobieta.

                            Po lekturze Twoich postow nie mam co do tego najmniejszej watpliwosci :)

                            > Krótka spódniczka jest dla mnie zbyt ryzykowna, ponieważ jeżeli ją zakładam,
                            > to owszem mój mężczyzna szaleje, ale niestety w ślad za nim i inni ;).

                            Nawet nie wiesz jak bardzo pobudzajaco moze dzialc na faceta fakt, ze jego
                            partnerka jest obiektem zywego zainteresowania innych ;)

                            >No i ta bielizna, a
                            > raczej jej brak. Uchhh, tu trzeba uważać, bo zdradzenie sekretu na uszko w
                            > odpowiednim czasie i momencie (a najlepiej właśnie w nieodpowiednim), może
                            > pociągnąć za sobą nieprzewidziane konsekwencje...;))

                            Tak z tym rzeczywiscie nalezy uwazac bo machina pozadania puszczona w ruch moze
                            wymknac sie spod kontroli ;)

                            Pozdrawiam :)
                            • avide Moje przemyślenia 09.01.07, 11:10
                              Witajcie
                              Przyznam że bardzo ładnie temat rozwinęliście.
                              Tak sobie osobiście podsumowując jedynie napisze że osobiście uważam "uwodzenie
                              żony" za taki sposób bycia na co dzień. Chodzi mi tu aby KAŻDA ze stron
                              pamiętała że na co dzień jesteśmy dla siebie partnerami w życiu i nawet
                              najpiękniejsze, spontanicznie wręczone, kwiaty nie pomogą jeśli na co dzień
                              jesteśmy głusi na potrzeby partnera/ki. Nie szanujemy się jestesmy
                              przysłowiowymi "burakami".

                              Co do pragnień męskich.
                              To zupełnie niedawno uświadomiłem sobie że chce widzieć moją kobietę ..... kobiecą.
                              Chcę by była zmysłowa, używała tych wszystkich kobiecych gadżetów. I żeby robiła
                              to na przemian z dresem i lokami :)) Czemu ??? Kontrast. Ot czemu.
                              Chcę by podeszła do mnie na przyjęciu czy zabawie i szepnęła na mi na ucho coś
                              niekoniecznie przyzwoitego i poszła sobie dalej do znajomych zostawiając samego
                              z tą wiadomością takiego rozgrzanego, podobnie żeby podeszła złapała dyskretnie
                              tu i tam i poszła. Żeby po przyjściu do domu złapała mnie za krawat bądź
                              koszulkę rzuciła na kanapę choć i podłoga jest ok :)) i kochała się i pieściła
                              tak spontanicznie, tak ja ONA lubi. Wreszcie żeby nie zapominała że ja również
                              lubię jej dotyk, nieistotne jaki - każdy. Dłońmi, ustami, policzkiem, piersiami,
                              tyłeczkiem, nogami czy w końcu stopami. To jest cholernie podniecające
                              Ot takie tam proste pragnienia .....
                              Pozdrawiam
    • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 07.01.07, 22:49
      Witam,
      wiem, że to nie mój wątek, ale muszę to napisać.
      Przeczytałam właśnie wszystkie wypowiedzi i doszłam do wniosku, że mój mąż mnie
      nie uwodzi! Taa...
      Owszem, okazuje miłość, szacunek, ale...nie uwodzi!
      Do cholery, od lat mnie nie uwodzi!
      Skarżyłam się już kiedyś, że nie kupuje kwiatów, prezentów, o świecach to chyba
      nie wie, że istnieją...
      I chyba tego mi brakuje, chyba tego chciałabym szukać u innego...
      Jeszcze skoczę do barku do winko i pomedytuję. Bardzo dziękuję za ten temat i
      wszystkie odpowiedzi. Jak widać, nie tylko autorowi wątku mogą dać do myślenia!

      pozdrawiam...
      • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 07:25
        europa63 napisała,

        >Przeczytałam właśnie wszystkie wypowiedzi i doszłam do wniosku, że mój mąż mnie
        nie uwodzi! Taa...
        Owszem, okazuje miłość, szacunek, ale...nie uwodzi!
        Do cholery, od lat mnie nie uwodzi!< Witaj w klubie europo63 ;))
        Mogłaś tu nie zaglądać, hi, hi ;)) Nie zauważyłabyś może (?), że Ciebie nie uwodzi.
        Z jednej strony, to od lat byłaś zadowolona ze swojego mężczyzny, prawda? A
        swoją drogą, że też kobiety częściej zauważają, czego mężczyzna nie zrobił, niż
        co zrobił...
        A tak między nami kobietami, to przecież kwintesencją kobiecości jest nie tylko
        umiejętność i możliwość kuszenia mężczyzn, ale i bycia uwodzoną, prawda?

        Pozdrawiam.

        • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 07:33
          mutemuja napisała:

          No to Witaj w klubie mutemuja ;)) Cholera...

          Widziały gały, co brały...Ale miał/ma tyle innych zalet...
          to ja teraz się zmieniam...
          > że też kobiety częściej zauważają, czego mężczyzna nie zrobił, niż
          > co zrobił...
          Eeee tam, ależ ja go naprawdę doceniam, za tą całą resztę - kim jest, jakim
          jest:)
          > umiejętność i możliwość kuszenia mężczyzn, ale i bycia uwodzoną, prawda?
          Ano tak, tak...

          Ale z powodu mojego wczorajszego "odkrycia" osuszyliśmy buteleczkę wina i on
          nawet nie wiedział, co świętujemy, taaaaaaa.....Tylko, co teraz...:)
          • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 09:24
            Gratulacje
            • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 11:02
              Lepiej późno niż wcale...
              Każdy powód jest dobry...

              Taaa......pozdrawiam:)
          • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 09:29
            Z racji tego wina?:)))))))))
            • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 10:50
              Że jest co świętować
              • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 10:51
                ;)
                • larkoz Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 20:47
                  europa63 napisala:
                  >doszłam do wniosku, że mój mąż mnie nie uwodzi! Taa...
                  >Owszem, okazuje miłość, szacunek, ale...nie uwodzi!
                  >Do cholery, od lat mnie nie uwodzi!....
                  >I chyba tego mi brakuje, chyba tego chciałabym szukać u innego...

                  Trafna diagnoza, to pierwszy krok do rozwiazania problemu. Teraz tylko pytanie
                  jak dac (bez uciekania sie do metod lopatologicznych) do zrozumienia mezowi, ze
                  tego wlasnie Tobie brakuje. Moze sprobuj wyjsc pierwsza z inicjatywa i wyslij
                  mu kilka prowokujacych sygnalow (sms, czuly liscik, itp.) - moze
                  zacznie "pozytywnie " odpowiadac ;-)

                  >Bardzo dziękuję za ten temat i
                  >wszystkie odpowiedzi. Jak widać, nie tylko autorowi wątku mogą dać do myślenia!

                  Zakladajac ten watek mialem wlasnie nadzieje, ze moze to byc swego rodzaju
                  poradnik takze dla innych forumowiczow. Pozdrawiam :-)
                  • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 21:02
                    Jak dać do zrozumienia?
                    tylko łopatologicznie:)
                    Zadziała albo nie...
                    SMSy go strasznie zdziwią, bo ja nigdy ich nie wysyłam:)
                    Ale zadzwonić...spróbujemy...
                    Ale niestety, znam go tyle czasu, że nie rokuję dużych szans...

                    No,taki już jest ten typ...
                    Ale rady były fjne, dzięki, czasem i kobietka po 40 czegoś się o młodszych
                    nauczy:)
                    pozdrawiam:)
                  • mrdebo Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 21:06
                    Witaj larkoz. Już się bałem, że zniknąłeś. Albo wędrujesz z plecakiem po
                    górach. Zrobiliśmy chyba Europie niedźwiedzią przysługę ( a na pewno jej
                    facetowi ). Za to teraz my możemy sypać radami. A co. Trzeba iść do przodu,
                    nie ? ; )
                    • mutemuja Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 21:10
                      mrdebo napisał:

                      > Witaj larkoz. Już się bałem, że zniknąłeś. Albo wędrujesz z plecakiem po
                      > górach. Zrobiliśmy chyba Europie niedźwiedzią przysługę ( a na pewno jej
                      > facetowi ). Za to teraz my możemy sypać radami. A co. Trzeba iść do przodu,
                      > nie ? ; )Taaaak?????? No to śmiało! Jeszcze, jeszcze!!!
                      • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 21:13
                        Panowie, jakie to słodkie:)
                        No to do przodu...
                        I co tam jeszcze macie?
                        Co tam, ja wytrzymała kobieta jestem, no ,dalej...
                        • larkoz Re: sekrety sztuki uwodzenia 08.01.07, 21:29
                          mrdebo napisał:
                          > Witaj larkoz. Już się bałem, że zniknąłeś. Albo wędrujesz z plecakiem po
                          > górach.

                          Jestem, jestem :) Z plecakiem to raczej w cieplejsze miesiace (bo taki totalny
                          hardcoreowiec to nie jestem ;). Ale rzeczywiscie w weekend troche nie mialem
                          czasu na forum i teraz probuje nadrobic :)

                          >Zrobiliśmy chyba Europie niedźwiedzią przysługę ( a na pewno jej
                          > facetowi ). Za to teraz my możemy sypać radami. A co. Trzeba iść do przodu,
                          > nie ? ; )Taaaak??????

                          Jak najbardziej - wlasnie sypnalem kilkoma radami kilka postow wyzej. Moze
                          teraz ktos dalej pociagnie temat ;)
    • misssaigon to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:03
      jak kobitka zakochała sie w zuczku gnojniku to niech nie ma pretensji do losu ,
      ze nie zamienil sie on w pieknego motyla Manuela - czas wyrosnac z bajek
      • europa63 Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:07
        Jeśli to do mnie, to wiem o tym doskonale i tak też pisałam:)
        • mrdebo Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:15
          misssaigon wyrasta normalnie na Zoila : )))))
          • europa63 Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:29
            Znaczy złośliwego, dokuczliwego krytyka?
            może tylko taki argument jej pozostał?:)
            • mrdebo Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:32
              Ale poczucie humoru godne jest naśladowania.
              • europa63 Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:38
                Tak?
                Hmmmmmmm........
                • europa63 Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:45
                  Ale sie narobiło...
          • misssaigon Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:47
            jedni lubia Zoila inni "humor w krotkich majteczkach"
            • europa63 Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 21:51
              Ale wszyscy lubią, jak się czyta dokładnie ich wypowiedzi:)
              • europa63 Re: to nie larwa - w motyla sie nie zamieni 08.01.07, 22:01
                Czyż nie????
    • europa63 Re: sekrety sztuki uwodzenia 09.01.07, 11:10
      A generalnie dziękuję autorowi...

      i pozdrawiam:)
    • avide Randka w ciemno z ..... własnym mężem 09.01.07, 11:39
      Wiesz co tak sobie czytam te wszystkie posty i dochodzę do wniosku że problem ma
      Twoje żona a nie Ty z tym uwodzeniem. Jej się trochę chyba zapomniało że facet
      podrywa, uwodzi... a i owszem ale kobiety również.
      Mam taka konkretną propozycję.
      Zarezerwuj stolik w jakiejś dobrej restauracji. Wyślij żonie ładny bukiet
      kwiatków z listem żeby o takiej porze i w takiej restauracji czekała na Ciebie
      piękna jak nigdy. Przez cały dzień nie odbieraj telefonów. Wyślij sms że nie
      możesz czy coś tam wymyśl. Ważne żeby nie mogła się dowiedzieć co i jak. Jak już
      przyjdzie do tej restauracji niech kelner zaprowadzi ją do stolika. Ale Ciebie
      tam nie będzie. Wskocz w jakieś najlepsze ciuchy jakie ona lubi. Stań sobie przy
      barze, poproś kelnera i zamów jej takiej samotnie siedzącej przy stoliku i
      czekającej na męża, drinka. Niech kelner go jej zaniesie i powie że to od tego
      pana przy barze :)). Podejdź chwilę później do niej i zgadaj tak jak byś
      spostrzegł piękną samotnie czekającą kobietę która została wystawiona do wiatru
      przez faceta. Wiesz prowadź rozmowę jak byście się właśnie poznawali. Podrywaj
      ją. Spytaj się czy jest mężatką. :)) Czy możesz jej dotrzymać towarzystwa do
      czasu pojawienia się męża. Obrzuć kilkoma nietuzinkowymi komplementami, jakimi
      się obrzuca kobietę na pierwszym spotkaniu chcąc wywrzeć na niej wrażenie.
      Prowadź rozmowę tak przez cały czas bycia z nią w tej restauracji. Na koniec
      skoro mąż ją zawiódł i się nie pojawił zaproś ją do siebie. A dalej .... uwodź
      ją dalej... w samochodzie... w mieszkaniu... jak będzie chciała się kochać...
      przetrzymaj ją jak najdłużej, na koniec jak już będzie kipieć sama cię przeleci.

      Po co cała taka maskarada ???? Jeśli Toja żona naprawdę che być uwodzona i
      potrafi się świetnie bawić, gdy zgadasz ją w resturacji jako nowo poznany amant
      podejmie wyzwanie i da się poderwać, czarując cię przy tym jak na pierwszej
      randce. A może będzie nawet lepiej niż wtedy bo w końcu jesteście starsi
      mądrzejsi itp. Wykaże się, że jest nietuzinkową kobietą, kobietą kochającą,
      zmysłową, czarującą, grzechu wartą. I daje sobie obciąć to i owo co mam
      najcenniejsze :))) że oczarujesz ją takim numerem.
      Jeśli zaś tylko jej się w głowie poprzewracało, szybko sprowadzi Cię na ziemię i
      randki z nieznajomym zrobi się kolacja mężem jakich wiele. Będziesz przynajmniej
      wiedział czy tak naprawdę chce być jeszcze uwiedziona w taki niebanalny sposób.
      Bo stosowanie całej reszty technik codziennego arsenału domowego uwodzenia to
      jak już pisałem wcześniej zupełnie inna historia :)).
      Wiele pań narzeka na swoich facetów ale jak przyjdzie co do czego mało która
      pójdzie na taką randkę w ciemno ze swoim mężem. Z cała tą grą i zabawą,
      stroszeniem piórek i przewracaniem oczu. Taj jak za pierwszym razem. :)))))
      Pozdrawiam.
      • europa63 Re: Randka w ciemno z ..... własnym mężem 09.01.07, 13:37
        avide napisał:

        No, zlituj się, człowieku nade mną!

        Ja tu tak siędzę sama i czytam tą poezję, to wiesz, jak mnie skręca????

        To po prostu nieludzkie, wiesz???
        I inne kobiety też trafia...

        Taki opis walnąłeś, że nic tylko zemdleć z wrażenia - oczywiście w ramiomnach
        męskich:)

        Jeszcze trochę, a zacznę wariować (ciekawe, jak by to było???)

        Zazdroszczę twojej żonce, normalnie zazdroszczę...(:::

        A mnie nie uwodzi,ooooooooo.....

        I teraz to dopiero mi smutno, nie to, co wczoraj,aaaa...
        Idę sobie pocztę poczytam, to mi może przejdzie...

        smutne buziaki od smutnej kobiety...
        • avide Re: Randka w ciemno z ..... własnym mężem 09.01.07, 13:47
          Eeeee tam, kurcze zrobiłbym jej taki numer. Ale żona to mi się nawet na kawę z
          uporem zgadza. Konsekwentnie wszystkich uwodzicieli trzyma na dystans bo to
          wierna żonka. :))). Mnie cholera tez. Toteż pozostaje mi dzień powszedni i te
          wszystkie kwiatki, łapanie za tyłek, przelotne buziaki, pieprzny sms czy kilka
          słów pożądania tak np. w środku dnia pracy. Czasem również w świeczki, dobre
          wykwintne danie, masaż i czerwone wino. Taki standard. Ale pomarzyć sobie można,
          czemu nie :)))).
          • europa63 Re: Randka w ciemno z ..... własnym mężem 09.01.07, 13:52
            Avide, kochany, widzisz...ja to bym się i na kawę zgodziła, ale on nie.......

            I niereformowalny, drań jeden...

            smutne buziaki
            • mutemuja sekrety uwodzenia 09.01.07, 17:47
              Avide, Twój pomysł z randką w ciemno znakomity. Zadziała w dwie strony. Ja już o
              tym wiem. Mój facet nie. Wolałabym jednak, żeby to On mnie. Hmmmm, da się to
              jakoś Jemu podpowiedzieć, żebym ja nie wiedziała???;)))

              Larkoz, mrdebo, tak sobie dumam i dumam, czy Wasze Panie Was uwodzą?
              Jeżeli tego nie robią, to kiedy narzekają, że Wy nie uwodzicie, albo nie
              potraficie, to można tak mimochodem rzucić, że One też tego w zasadzie nie robią
              (nie potrafią). A może, jakby tak Was troszku pokusiły, to Wy się skusicie, a
              potem One widząc Wasze pokuszenie, dopiero się na Was skuszą, co?;))) Namotałam???
              Z początku będą skonsternowane zapewne, ale jak się dobrze nad tym zastanowią,
              to fiu, fiu, może się dziać, oj, może!
              • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 18:44
                Lekko namotałaś, ale jak się wczytać da się zrozumieć : ) Z moją panią to jest
                tak, że już nie odzywa się na ten temat. Kiedyś jak był kryzys i miałem
                pretensje o brak seksu, wypaliła, że sie już o nią nie staram. Nie całkiem była
                to prawda, bo kwiaty, winko, liściki, sms-y iyd zdarzały sie w częstotliwości
                odpowiedniej, żeby się nie znudziło i żeby nie było ich brak ( wg mnie ). Ale
                jej to widać nie starczało albo się przyzwyczaiła i uważała za coś normalnego.
                Wtedy zacząłem z tymi pomysłami, które przytoczyłem. Teraz nie narzeka ale też
                się nie odwzajemnia. Po prostu - kryzys zażegnany, nie ma o czym gadać.
                Aaaale... Na następną rocznicę mam już załatwioną nocną saunę.
                • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 19:07
                  Mrdebo? A może Twoja Pani usycha bez Twojego starania i może Jej się nigdy nie
                  znudzi(a przynajmniej dłuuugo) takie uwodzenie??? My tu Tobie radzimy odpoczynek
                  i obojętność, a może Ona potrzebuje Ciebie codziennie czuć? Wtedy się
                  odwzajemni(?). Masz siły? I być może potem będzie nagroda. Bo wiesz, ja też
                  czułabym się niespecjalnie, gdybym wiedziała, że mój Pan tak tylko z doskoku
                  (bardzo uprościłam) się o mnie stara, bo ... wiadomo o co mu chodzi. Chociaż nie
                  odbieram Ciebie, jako takiego mężczyznę, to może jest coś na rzeczy???

                  Pozdrawiam.

                  P.S. Mrdebo!!! Ta NOCNA sauna!!! Zazdroszczę!!!
                  • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 19:24
                    mutemuja napisała:
                    a może Ona potrzebuje Ciebie codziennie czuć?

                    Sprecyzuj proszę. Czuć mnie fizycznie, czy czuć, że się o nią staram ? Bo nie
                    chciałbym Cię źle zrozumieć.
                    • europa63 Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 19:27
                      Chodzi o twoją obecność, o adorowanie nieustające...
                      Tak sądzę...
                      • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 19:31
                        europa63 napisała:

                        > Chodzi o twoją obecność, o adorowanie nieustające...
                        > Tak sądzę...

                        Dokładnie TAK.
                        • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 19:35
                          Nie wiem, czy dam radę. Musiałbym być ponad codzienne humory, nie reagować na
                          jej zły humor, nie dać się sprowokować. Mam silną wolę ale jestem też porywczy.
                          Taki temperament.
                          • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 19:47
                            A czy Ona mogłaby, na zadane pytanie: czy chciałaby i dałaby radę powalczyć o
                            Ciebie, odpowiedzieć: "nie wiem, czy dam radę. Musiałabym być ponad Jego humory,
                            porywczość i nie dać się sprowokować"?
                            • larkoz Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:01
                              Mrdebo, jak widac swietnych pomyslow Ci nie brakuje (a propos nocnej sauny) -
                              tak trzymac i powodzenia!!! :)

                              Avide, Twoj pomysl tez rzeczywiscie bardzo interesujacy i tylko zaluje, ze w
                              najblizeszej przyszlosci nie bede w stanie go wcielic w zycie :( W naszym
                              przypadku sprawa troche rozbija sie o szczegoly. W Warszawie np. czy w innym
                              europejskim miescie pomysl byloby w miare latwo zrealizowac - masa swietnych
                              restauracji idealnie nadajacych sie do takiego scenariusza. Natomiast tutaj
                              (mimo, ze miasto niemal 100 tysieczne) najblizsze dobre restauracje (np. w San
                              Francisco czy okolicach) sa jakies 2-3 godziny stad. Moze zatem powienienem
                              najpierw pomyslec o kawie tylko znowu pytanie gdzie? W Sturbucksie? Ale
                              przeciez tam nawet w filizankach tej kawy nie podaja (ach ta cala Ameryka).
                              Mimo wszystko dzieki za ciekawy pomsyl. Moze jednak uda mi sie zaadoptowac go
                              do lokalnych warunkow, czy to tu na miejscu, czy w czasie jakiegos wyjazdu ;)

                              Mutemuja, masz sporo racji bo rzeczywiscie mam wrazenie, ze moja zona ma dosyc
                              roszczeniowe podejscie i w zasadzie tez moglbym powiedziec, ze mnie prawie nie
                              uwodzi. Generalnie jest w tym temacie osoba dosyc bierna i czeka niemal zawsze,
                              abym to ja wychodzil z inicjatywa. I tak jak sugerujesz staram sie mimochodem
                              czasami zwracac na to uwage ale zazwyczaj Jej reakcja jest, ze tak powiem,
                              bardzo umiarkowana. Niemniej jednak oczywiscie nadal bede nad tym pracowal. I
                              np. wkrotce bedzie dobra ku temu okazja bo szykuje nam sie urlop w jednym z
                              najbardziej dziewiczych miejsc na swiecie - na jednej z wysp Oceanii ;)
                              • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:07
                                Nooooooo, nieeeeeee larkooooozzzzzz, nie myślisz chyba, że na tej wyspie też
                                będziesz Ją uwodził???????? Ona już jest twoja!

                                • larkoz Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:16
                                  My tam przede wszystkim zamierzamy duzo rybek i innych podwodnych zyjatek
                                  ogladac na rafie wokol wyspy ale mam nadzieje, ze mimo napietego grafiku
                                  nurkowan znajdziemy tez troche czasu dla siebie na samej wyspie ;)
                                  • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:24
                                    larkoz napisał:

                                    > My tam przede wszystkim zamierzamy duzo rybek i innych podwodnych zyjatek
                                    > ogladac na rafie wokol wyspy ale mam nadzieje, ze mimo napietego grafiku
                                    > nurkowan znajdziemy tez troche czasu dla siebie na samej wyspie ;)
                                    To znaczy, ze wybieracie się tam służbowo? Ale to nie ma nic na rzeczy! I tak
                                    jest Twoja. Nawet chodząc po górach wszystko sprzyja bliskości, te zapachy, te
                                    krajobrazy, ta adrenalina. A co dopiero takie klimaty, mmmmmmm....
                                    • mutemuja korekta 09.01.07, 20:31
                                      mutemuja napisała:

                                      > To znaczy, ze wybieracie się tam służbowo? Ale to nie ma nic na rzeczy! I tak
                                      > jest Twoja. Nawet chodząc po górach wszystko sprzyja bliskości, te zapachy, te
                                      > krajobrazy, ta adrenalina. A co dopiero takie klimaty, mmmmmmm....

                                      Oj, przepraszam, już doczytałam, wyjeżdżacie na urlop. Rozumiem.
                                    • larkoz Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:32
                                      Nie, nie. To wyjazd jak najbardziej prywatny - z parca nic wspolnego nie ma. To
                                      raczej realizacja naszego hobby - obydwoje jestesmy zapalonymi nurkami :) Gory
                                      to drugie hobby. Ale z nurkowaniem malo co sie moze rownac :)
                                      Ale zgadzam sie calkowiecie, ze jakikolwiek bezposredni kontakt z natura bardzo
                                      zbliza ludzi :)
                                      • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:54
                                        larkoz napisał:
                                        > Nie, nie. To wyjazd jak najbardziej prywatny - z parca nic wspolnego nie ma. To
                                        raczej realizacja naszego hobby - obydwoje jestesmy zapalonymi nurkami :) Gory
                                        to drugie hobby. Ale z nurkowaniem malo co sie moze rownac :)
                                        Ale zgadzam sie calkowiecie, ze jakikolwiek bezposredni kontakt z natura bardzo
                                        zbliza ludzi :)<
                                        Tak poza tematem, to ja odważyłam się na razie tylko na rurkę, ale widoki i tak
                                        zapierają dech w piersiach. To samo z trekingiem w górach. Ale tu liczy się dla
                                        mnie cała otoczka, uzgodnienie celu wyprawy, organizacja, współpraca, no i sama
                                        wyprawa. To też zbliża. I niepotrzebne jest juz żadne uwodzenie. Fakt, ze mam
                                        przy sobie mojego mężczyznę, który dba o mnie, opiekuje się mną, sprawia, ze nie
                                        potrzebne są żadne afrodyzjaki. Ale chyba odbiegłam od tematu, ups.
                                        • larkoz Re: sekrety uwodzenia 10.01.07, 01:07
                                          mutemuja napisała:
                                          > Tak poza tematem, to ja odważyłam się na razie tylko na rurkę, ale widoki i
                                          > tak zapierają dech w piersiach. To samo z trekingiem w górach. Ale tu liczy
                                          > się dla mnie cała otoczka, uzgodnienie celu wyprawy, organizacja, współpraca,
                                          > no i sama wyprawa. To też zbliża. I niepotrzebne jest juz żadne uwodzenie.
                                          > Fakt, ze mam przy sobie mojego mężczyznę, który dba o mnie, opiekuje się mną,
                                          > sprawia, ze nie potrzebne są żadne afrodyzjaki.

                                          Mutemuja, zgadzam sie, plywanie z nurka tez jest fajne, zwlaszcza na rafach,
                                          gdzie dobra widocznosci i duzo egzotycznych ryb. Goraco jednak polecam
                                          nurkowanie z butla. Po pwierwsze umozliwia ono swego rodzaju lewitacje i daje
                                          poczucie lekkosci i niewazkosci. A poza wszystkim, swiat podwodny ze swoim
                                          bogactwem i odmmiennoscia nadal jest dla wiekszosci ludzi niedostepny, a przez
                                          to jeszcze bardziej kuszacy (ups, chyba tez odbieglem nieco od tematu ;)

                                          I jeszcze raz zgdzam sie z Toba, ze wszelkie zajecia outdor'owe bardzo zblizaja
                                          do siebie ludzi (ups, chyba tez odbieglem nieco od tematu ;)
                            • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:04
                              Mogłaby, gdyby chodziło mi o codzienne uwodzenie mnie. Wg mnie to nierealne,
                              awykonalne. Chodzi mi o okazywanie miłości, czy - jak w temacie - uwodzenie,
                              kiedy ma napływ uczucia ( czy jego niespodziewaną świadomość ). Ja tak mam.
                              Leżę np. obok niej, patrzę jak śpi, czyta książkę i myślę: Boże jaka ona
                              śliczna. I już myślę nad następnym zaproszeniem, listem, kwiatkiem. I nieważne,
                              że nie zrealizuję pomysłu tego samego dnia. Może być na 2 dzień, za 2 dni itd.
                              Ważne, że wiem, że nadal jąkocham jak kiedyś i chcę, żeby ona to wiedziała.
                              Przepraszam, jeśli niezbyt składnie ale siedzi obok córka i czyta mi bajki.
                              Nie potrafię się skupić.
                              • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:11
                                powyższa wypowiedź tyczyła się teksty mutamuja:


                                A czy Ona mogłaby, na zadane pytanie: czy chciałaby i dałaby radę powalczyć o
                                Ciebie, odpowiedzieć: "nie wiem, czy dam radę. Musiałabym być ponad Jego humory,
                                porywczość i nie dać się sprowokować"?
                              • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 20:19
                                Mrdebo, no nie wiem, ale gdyby Twoja żona przeczytała to co przed chwilą
                                napisałeś, to nie mogłaby się nie wzruszyć. Ponawiam pytanie z początku wątku:
                                gdybyś do niej podszedł, wtulił się w nią i powiedział: tak bardzo Cię
                                potrzebuję. To co odpowiedziałaby? Mozesz napisać?

                                A tak a propos czytania bajek, to czytaliście kiedyś swoim paniom bajki, albo
                                książki? A śpiewaliście kołysanki? Mój męzczyzna tak potrafi zrobić, bardzo mnie
                                to rozczula...
                                • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 22:28
                                  Nie próbowałem. Ale zapytałem godz. temu, kiedy przyszła z pracy, czy ja ją
                                  uwodzę. Pomyślała, przemyślała i stwierdziła, że tak. Wymieniła konkretne
                                  przypadki. Zapytałem czy jej to wystarczy. Odpowiedź potwierdzająca. Nie
                                  komentuję. Czekam na Wasze komentarze.
                                  • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 09.01.07, 23:55
                                    No, to teraz to, co radziło wielu forumowiczów. Dałem przeczytać mojej żonie
                                    wątek "sekrety uwodzenia". Czytała, czytała... Wkurzyła się przy jakiejś
                                    wypowiedzi mutemuja ale jej wytłumaczyłem, że nie ma o co bo Ona nie zna naszej
                                    sytuacji i z pewnością porównuje ją do swojej. Trochę się uspokoiła. Zobaczę,
                                    co z tego wyniknie za kilka dni i nie omieszkam zdać raportu : ))))))
                                    • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 10.01.07, 00:32
                                      Aha. A jak będę miał przechlapane, to czekam na oferty, kto mnie przenocuje.
                                      Nie musi być na stałe. Wystarczy jak każdy z Was przyjmie mnie na 1 - 2 dni.
                                      Oferty przyjmowane będą wg kolejności zgłoszeń ; ))))))
                                      • europa63 Re: sekrety uwodzenia 10.01.07, 06:37
                                        Jakby co, to mam wolny pokój...
                                        tylko, że to pewnie nie po drodze...

                                        O rany:)
                                        • mrdebo Re: sekrety uwodzenia 10.01.07, 11:07
                                          Nic to. Trzeba poznawać swój kraj. Podróże kształcą.
                                      • mutemuja Oferta nr 2 10.01.07, 15:58
                                        Zapraszam. Może być whisky (to takie lekarstwo na bezsenność)?
                                    • mutemuja Re: sekrety uwodzenia 10.01.07, 15:51
                                      mrdebo napisał:

                                      > No, to teraz to, co radziło wielu forumowiczów. Dałem przeczytać mojej żonie
                                      > wątek "sekrety uwodzenia". Czytała, czytała... Wkurzyła się przy jakiejś
                                      > wypowiedzi mutemuja ale jej wytłumaczyłem, że nie ma o co bo Ona nie zna naszej
                                      >
                                      > sytuacji i z pewnością porównuje ją do swojej. Trochę się uspokoiła. Zobaczę,
                                      > co z tego wyniknie za kilka dni i nie omieszkam zdać raportu : ))))))

                                      Ups, dostanie się mnie? Możesz napisać o co poszło? A swoją drogą, to kobietka
                                      tolerancyjna jest, że tak tylko przy jednej wypowiedzi zawrzała. Gratuluję,
                                      mrdebo! Istnieje prawdopodobieństwo, że okazała emocje tylko raz, ale jak się w
                                      Niej teraz gotuje, uuu... Tylko czekać, aż się garnek kipiącej zupy wyleje. Ale
                                      może to dobrze, oczyści się trochę wewnętrznie;))Atmosfera znaczy.
                                      Wszystko przeczytała? To o niespodziance z sauną nocną, też?:((

                                      Pozdrawiam.

                                      P.S. Jak chce mi nawrzucać, to służę privem lub gg, może sobie nawet pogadamy?
                                  • mutemuja Komentarz. 10.01.07, 15:43
                                    Mrdebo, przepraszam, że tak na żywca i na forum, ale spróbuję być delikatna:
                                    Mrdebo napisał:
                                    > Nie próbowałem.<Dżizzzas, mrdebo!!! Jak to nie próbowałeś?! To potrzebujesz
                                    Jej czy nie??? I nie tylko seks mam na myślić, a nawet najmniej. Nigdy nie
                                    zwierzyłeś się Jej, jak bardzo potrzebujesz bliskości? Leżysz koło Niej, marzysz
                                    o Niej, rozczulasz się nad Nią i nie przyszło Tobie na myśl, aby wtulić się w
                                    Nią i powiedzieć, jak rozpaczliwie Jej potrzebujesz czy pragniesz?
                                    >Ale zapytałem godz. temu, kiedy przyszła z pracy, czy ja ją
                                    uwodzę.<Mam nadzieję, ze pora i sytuacja była odpowiednia, bo chyba nie
                                    powitałeś Jej w drzwiach z tym pytaniem?
                                    > Pomyślała, przemyślała i stwierdziła, że tak.<Bingo! Tak Ją uwodzisz, że
                                    musiała pomyśleć?! Przemyśleć?! Nooo, dobrze chociaż, że stwierdziła, że tak.<
                                    > Wymieniła konkretne przypadki.<Z ostatniego półrocza czy miesiąca?na palcach
                                    jednej ręki? (yyy, złośliwa jestem?)
                                    > Zapytałem czy jej to wystarczy. Odpowiedź potwierdzająca.<Nie sądzę.
                                    A zdążyłeś Ją zapytać, jak sądzi: czy Ona Ciebie uwodzi? Czy Tobie to wystarcza?
                                    No, to sobie ochłonę, bo się Tobie troszku dostało...
                                    • mrdebo Re: Komentarz. 11.01.07, 11:58
                                      Cześć. Żyję. Jeszcze. Wkurzyła się o tą wypowiedź:
                                      Obawiam się, że my, kobiety, za bardzo się rozleniwiłyśmy. Chyba
                                      przyjmujemy postawę roszczeniową: mnie się należy, a Ty patrz i podziwiaj. Ja
                                      będę leżeć i pachnieć, a Ty się staraj
                                      Nie przeczytała o saunie. W ogóle nie przeczytała do końca wątku, bo to jednak
                                      150 postów.
                                      > Nie próbowałem.<Dżizzzas, mrdebo!!! Jak to nie próbowałeś?! To potrze
                                      > bujesz
                                      > Jej czy nie??
                                      Nie próbowałem jej czytać bajek.
                                      A tak poza tym doszedłem do wniosku, że ona już się nie zmieni. "Nikt nie jest
                                      doskonały..." i nie piszę tego pół żartem a całkiem serio. I tak ją kocham.
                                      Pozostaje mi czekać do 40-tki i liczyć, że wzrośnie jej libido. Pa. Będę
                                      czasami wpadał. Aha. Dziękuję za whisky. Trzymajcie się ciepło.
                                      • mutemuja do mrdebo. 11.01.07, 22:48
                                        Trzymaj się! Zajrzyj do skrzynki.
                                        • mrdebo Re: do mrdebo. 12.01.07, 00:16
                                          Dzięki. Odpisałem. Zajrzyj również.
                                      • larkoz Re: Komentarz. 11.01.07, 23:58
                                        Mrdebo, nie chce Cie dodatkowo dolowac ale nie licz zbytnio na ten ogromny
                                        wzrost libido swojej zony (ja u swojej przez 10 lat zbyt duzego nie
                                        zauwazylem ;-)
                                        Tak czy inaczej podpisuje sie pod tym co napisala mutemuja - Trzymaj sie :-)
    • bomba44 Zmien taktyke 11.01.07, 01:28
      Kochany. Według mnie to klapa. Wszak to po prostu sygnał, że już jej nie
      kręcisz. W takim przypadku zamiast zastanawiać się nad nowymi technikami, co
      robić, a czego nie robić, co zmienić i jak ją zaskoczyć, radziłbym bardzo
      zadbać o siebie. Twoja kobieta jak zobaczy, że świetnie się bawisz, czujesz
      (nie tylko w jej towarzystwie), będzie się chciała do tej zabawy przyłączyć, i
      sama się zacznie zastanawiać, jak Cię zacząć kusić.

      Tak że bądź przyzwoity, kulturalny i miły, ale zacznij bardziej dbać o swoje
      samopoczucie zamiast jej nadskakiwać i próbować aranżować w prawdziwym życiu
      scenariusze z seriali telewizyjnych. Każdego wszak można przesłodzić.

      Pozdrawiam,
      • larkoz Re: Zmien taktyke 12.01.07, 02:33
        bomba44 napisał:
        > ...Wszak to po prostu sygnał, że już jej nie kręcisz....


        Pewnie troche tak jest ale to chyba norma, ze po latach pozadanie przygasa
        (feromony podobno wystarczaja tylko na kilka lat).
        Mysle jednak, ze moj problem (podobnie chyba zreszta jak problem wielu osob
        wypowiadajacych sie na tym forum) bierze sie z pewnego niedopasowania
        temperamentow. Tak jak wspominalem juz wczesniej, w moim malzenstwie to ja
        bylem i jestem strona o wiekszych potrzebach seksualnych, a dla mojej zony seks
        nigdy nie byl az taki wazny.
    • robber3 Re: sekrety sztuki uwodzenia 12.01.07, 21:37
      ja się czuję uwodzony na widok zrobionej mi herbaty... :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja