Spieszę zdać raport...

10.01.07, 14:09
Witam!

Wszystkich zainteresowanych tematem jak i tych mniej zainteresowanych
również:) Jako że obiecałam, że o Was nie zapomnę i będę się od czasu do
czasu odzywać - niniejszym to czynię:)
U nas wszystko jakby "wraca do normy". Po okresie burz i przejść, które tu
szczegółowo niegdyś opisałam nastąpiło "ocieplenie stosunków" opisane przeze
mnie również. Teraz nastąpiła chyba era "normalności", czy jak to tam nazwać,
nie wiem. Czyli: na pewno nie muszę się już zastanawiać gdzie jest i co robi -
nie, to NA SZCZĘŚCIE już minęło. Nie ma też również NIESTETY, fajerwerków,
które były przez krótki okres po, że tak powiem - wyjaśnieniu sytuacji. W tej
chwili jest jakby chłód emocjonalny i to nie bynajmniej z mojej strony. Ale
już jakby do tego przywykłam. Wygląda to mniej więcej tak (w dużym skrócie),
że to raczej ja jestem stroną, która dąży do jakiejś komunikacji między nami -
mojemu M., mam takie wrażenie, zupełnie nie przeszkadzałoby, gdybyśmy się do
siebie cały wieczór po powrocie z pracy nie odzywali. Oczywiście - żeby nie
było nieporozumień - spieszę dodać, że coś tam do mnie mówi, ale są to wg
mnie jakieś komunikaty, a nie normalna rozmowa. Coś na zasadzie: "mamy
dzisiaj beznadziejną pogodę" - moim zadaniem jest jedynie potwierdzić lub
zaprzeczyć. Nie zrozumcie mnie źle - mówiąc, że teraz jest "normalnie", nie
oznacza to, że wg mnie tak powinno być. Absolutnie nie - uważam, że tak być
nie powinno! Mam wrażenie, że funkcjonujemy jakby obok siebie. Ale zdaję też
sobie sprawę, że po tych wszystkich przejściach i wypowiedzianych w złości
słowach musimy sobie dać trochę czasu, aby było tak, jak dawniej.
Generalnie - da się żyć. Nie jest ani gorzko ani słodko. Tak jakoś - nijako.
Mam nadzieję, że to się w końcu zmieni.
Sfera intymna też jakoś tak została zaniedbana. Jak już coś jest - jest
bardziej niż OK, tylko jakoś tak rzadziej ten mój M. ma na to ochotę.
Pomijając już fakt, że praktycznie codziennie zasypia w salonie przed
telewizorem, przechodząc do łóżka grubo po północy, co skutkuje tym, że się w
tym łóżku raczej rzadko widujemy. Ech...
Sorry za to, że raczej nic konkretnego nie napisałam, ale też nic konkretnego
się nie zdarzyło (może i dobrze?).
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!

Elle
    • raqu46 Re: Spieszę zdać raport... 10.01.07, 14:19
      raport przyjęty.

      dlatego nie chciałem zostać.
    • sofi84 Re: Spieszę zdać raport... 10.01.07, 14:21
      trzymaj sie kochana. nie znam Twojej historii ale wydaje mi sie ze mialas rogi.
      mnie pewnie czeka to co opisujesz :| narazie sobie pogrywam z małżonkiem
      teraz ja wychodze wysylam smsy itd
      • elle1977 Re: Spieszę zdać raport... 10.01.07, 14:23
        Sofi, moja historia jest opisana gdzieś tu, na forum.
        Jeżeli Ty teraz przechodzisz przez to, co ja wtedy to naprawdę serdecznie Ci
        współczuję i trzymam za Ciebie kciuki.

        Elle

    • moore0803 Re: Spieszę zdać raport... 11.01.07, 22:45

      > Pomijając już fakt, że praktycznie codziennie zasypia w salonie przed
      > telewizorem, przechodząc do łóżka grubo po północy, co skutkuje tym, że się w
      > tym łóżku raczej rzadko widujemy. Ech...

      no to możemy sobie porozmawiać.... :(
      przy czym u nas raczej bez burz, ot po prostu, minęły 3 lata i tak to
      wygląda...
      w łóżku w zasadzie nie widujemy się wcale, mój M. chrapie na kanapie np. od 21.
      do 24., ja siedzę twardo i czekam na cud, a w zasadzie o 24 już wymiękam bo o 7
      pobudka, M. siedzi potem przed TV do 2 rano, wstaje o 6.
      ponieważ w domu buszuje moje małoletnie potomstwo, codziennie co najmniej do
      22.30, więc nie ma mowy o seksie po pracy, rano itp.
      porażka
      • elle1977 moore0803 12.01.07, 10:46
        No to współczuję... My też mamy maleństwo - 2,5 roczku, więc b. podobnie jak u
        Was...
        Dzisiaj mój M. przyszedł do łóżka o 4 nad ranem i to tylko dlatego, że obudziło
        mnie światło i grający telewizor i postanowiłam to wszystko powyłączać, więc
        się obudził i przeniósł do łóżka.

        Ech, szkoda gadać. Wiele razy próbowałam z nim na ten temat rozmawiać, ale
        twierdzi, że nie będzie się kładł do łóżka, bo nie może spać, po czym po 15tu
        minutach już chrapie w fotelu.
        • glamourous Re: moore0803 13.01.07, 00:44
          elle1977 napisała:

          > Ech, szkoda gadać. Wiele razy próbowałam z nim na ten temat rozmawiać, ale
          > twierdzi, że nie będzie się kładł do łóżka, bo nie może spać, po czym po 15tu
          > minutach już chrapie w fotelu.

          Ja mam zupelnie odwrotna sytuacje, ktora rowniez nie owocuje zbyt plomiennym
          zyciem seksualnym :
          mianowicie okolo 21 maz zazwyczaj rzuca haslo "idziemy do lozka sie poprzytulac"
          Ktos by pomyslal,ze pop takim zaproszeniu serwuje mi namietny wieczor. A tu
          niestety. Kladziemy sie do tego lozka i... gadamy sobie w najlepsze przez
          nastepne 3 godziny. W czasie rozmowy maz nie jest skory do pieszczot, bo nie ma
          podzielnej uwagi, wiec nawet jezeli go gdzies tam dotykam, to nie zwraca na to
          wiekszej uwagi, tak zajety jest rozmowa ;-) A potem robi sie strasznie pozno,
          przychodzi polnoc i oboje jestesmy juz tak zmeczeni, ze oczy nam sie same kleja.
          Jemu zwlaszcza, bo jest mniej odporny na zmeczenie i brak snu. I jezeli jest
          seks, to na zasadzie "o kurcze, juz 3 dni sie nie kochalismy, trza cos
          przedsiewziac" ;-) i wychodzi z tego szybki, niewyszukany kilkuminutowy numerek,
          po ktorym moj maz prawie natychmiast zamyka oczy i odplywa w sen ;-)

          Czyli widzisz elle, i tak zle i tak niedobrze : nadmierna komunikacja i
          spedzanie wieczorow w lozku tez niekoniecznie generuje fajerwerki i plomienny
          seks...;-)

          Pozdrawiam Cie, elle :-)trzymaj sie! W rzadko ktorym zwiazku jest idealnie, a Ty
          przynajmniej sie juz nie szarpiesz i odzyskalas chlopa w domu!
          • elle1977 Re: moore0803 14.01.07, 12:16
            >Czyli widzisz elle, i tak zle i tak niedobrze : nadmierna komunikacja i
            > spedzanie wieczorow w lozku tez niekoniecznie generuje fajerwerki i plomienny
            > seks...;-)
            >
            > Pozdrawiam Cie, elle :-)trzymaj sie! W rzadko ktorym zwiazku jest idealnie, a
            Ty > przynajmniej sie juz nie szarpiesz i odzyskalas chlopa w domu

            Witam Cie, Glamourous!

            Masz rację, kochana! Dlatego staram sie juz nie narzekać!
            I tak jest o niebo lepiej, niż bylo. A z tym odzyskaniem chłopa w domu to
            święta prawda:)

            Pozdrawiam Cię serdecznie!

            Elle
Pełna wersja