elle1977
10.01.07, 14:09
Witam!
Wszystkich zainteresowanych tematem jak i tych mniej zainteresowanych
również:) Jako że obiecałam, że o Was nie zapomnę i będę się od czasu do
czasu odzywać - niniejszym to czynię:)
U nas wszystko jakby "wraca do normy". Po okresie burz i przejść, które tu
szczegółowo niegdyś opisałam nastąpiło "ocieplenie stosunków" opisane przeze
mnie również. Teraz nastąpiła chyba era "normalności", czy jak to tam nazwać,
nie wiem. Czyli: na pewno nie muszę się już zastanawiać gdzie jest i co robi -
nie, to NA SZCZĘŚCIE już minęło. Nie ma też również NIESTETY, fajerwerków,
które były przez krótki okres po, że tak powiem - wyjaśnieniu sytuacji. W tej
chwili jest jakby chłód emocjonalny i to nie bynajmniej z mojej strony. Ale
już jakby do tego przywykłam. Wygląda to mniej więcej tak (w dużym skrócie),
że to raczej ja jestem stroną, która dąży do jakiejś komunikacji między nami -
mojemu M., mam takie wrażenie, zupełnie nie przeszkadzałoby, gdybyśmy się do
siebie cały wieczór po powrocie z pracy nie odzywali. Oczywiście - żeby nie
było nieporozumień - spieszę dodać, że coś tam do mnie mówi, ale są to wg
mnie jakieś komunikaty, a nie normalna rozmowa. Coś na zasadzie: "mamy
dzisiaj beznadziejną pogodę" - moim zadaniem jest jedynie potwierdzić lub
zaprzeczyć. Nie zrozumcie mnie źle - mówiąc, że teraz jest "normalnie", nie
oznacza to, że wg mnie tak powinno być. Absolutnie nie - uważam, że tak być
nie powinno! Mam wrażenie, że funkcjonujemy jakby obok siebie. Ale zdaję też
sobie sprawę, że po tych wszystkich przejściach i wypowiedzianych w złości
słowach musimy sobie dać trochę czasu, aby było tak, jak dawniej.
Generalnie - da się żyć. Nie jest ani gorzko ani słodko. Tak jakoś - nijako.
Mam nadzieję, że to się w końcu zmieni.
Sfera intymna też jakoś tak została zaniedbana. Jak już coś jest - jest
bardziej niż OK, tylko jakoś tak rzadziej ten mój M. ma na to ochotę.
Pomijając już fakt, że praktycznie codziennie zasypia w salonie przed
telewizorem, przechodząc do łóżka grubo po północy, co skutkuje tym, że się w
tym łóżku raczej rzadko widujemy. Ech...
Sorry za to, że raczej nic konkretnego nie napisałam, ale też nic konkretnego
się nie zdarzyło (może i dobrze?).
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie!
Elle