Męskie Libido

19.01.07, 12:17
Witajcie.
Od pewnego czasu zauważyłem, zauważam pewien schemat.
Kobieta z dużo wyższym libido wiąże się z mężczyzną który raczej średnio
wykazuje ochotę do baraszkowania. Zdezorientowana kobieta początkowo nie wie o
co chodzi. Myśli że jest nieatrakcyjna, nie pociąga partnera, że ma kochankę
itp. itd. Nie pomagają zapewnienia ze strony faceta. W końcu zdesperowana
zaczyna szukać przyczyny takiego stanu rzeczy. Zaczynają się liczna "szczere"
rozmowy, które kończą się zwyczajnie obietnicą mocnej poprawy (albo i nie) i
"pracy" nad związkiem nad "spontanicznością" (jak w wątku który obecnie jest
na tapecie obok). Zazwyczaj scenariusz takiej pracy u podstaw jest taki że po
kolejnej rozmowie następuje chwilowe ocieplenie, momenty spontaniczności i
jest fajnie. Niestety wszystko to trwa tydzień dwa, góra 1-1,5 miesiąca. I
sytuacja powraca do punktu wyjścia. Kolejna rozmowa, kolejna obietnica poprawy
chwile lepiej a kobieta wraz zęby w ścianę bo kochanek jakoś średnio się
spisuje. Większość z kobiet jest z partnerami bo to wspaniali ludzie itp i
tworzą "prawie" szczęśliwe związki. Z tym jednym małym defektem
Nie przypominam sobie aby którejś z Pań udało się na stałe zmienić partnera i
żeby sex był tak często jak chcą, żeby czuły się pożądane jak tego pragną, i
kochane nie tylko platonicznie.
Zatem śmiem twierdzić że nietety drogie Panie, możecie się oszukiwać że coś
zmienicie, ale faceci to na tyle proste istoty że albo mają ochotę na sex
(rodzą się z tym) i zapraszać ich do łóżka nie trzeba, albo całe życie
będziecie miały łóżkową gehennę. Wszystko zależy jak ważna jest dla was ta
sfera życia. Faceta libido nie wzrasta, z czasem może co najwyżej maleć. Wtedy
podziałać może jedynie nowa kobieta jako kop-afrodyzjakowy.
U kobiet, wiadomo, może wzrosnąć, zmaleć, pozostać przez bardzo długi czas na
stałym poziomie z wahaniami. Facet ma inaczej.
Zatem albo drogie Panie chowamy swoją seksualność do kieszeni, albo kupujemy
wibrator albo... no cóż jest przecież tylu innych (ale z innymi defektami)
facetów dla których ta akurat sfera nie stanowi najmniejszego problemu.

Jeśli się ze mną nie zgadzacie, jeśli którejś udało się zmienić NA STAŁE
faceta zapraszam, podzielcie się swoimi uwagami.

Avide
    • jaonmy Re: Męskie Libido 19.01.07, 12:25
      ja jeszcze w kwestii uscislenia zalozen
      a ta nowa kobieta-kop-afrodyzjak to tez nie na stale tylko dopoki pachnie
      nowoscia wiec sie nie liczy?
      Albo liczy ale jako zakonczenie jednego a rozpoczecie nowego zwiazku?
      • avide Re: Męskie Libido 19.01.07, 12:39
        Nie no jasne że nowa kobieta to taki "Red Bull" pity w trasie. Pomaga na raz,
        dwa, trzy, na chwile. Działa jako element nowości i tyle. Jak się opatrzy
        wracamy do punktu wyjścia.
      • avide Re: Męskie Libido 19.01.07, 12:42
        PS. Zakładając wątek miałem na myśli Kobiety żyjące w stałych związkach w
        których facet zwodzi a one głowią się co zrobić w takiej sytuacji.
        • jaonmy Re: Męskie Libido 19.01.07, 12:58
          Nie wiem czy zmiana na stale jest mozliwa. Wydaje mi sie ze mozliwe sa pewne
          modyfikacje wynikajace ze zmiany nastawienia (byc moze lekko przesadzamy z ta
          gehenna?), nieco wiecej inicjatywy wlasnej i tym podobne komunaly, ktore jednak
          choc oczywiste czesto pozostaja niedocaniane i trywializowane
          Wiadomo ze nie zrobia one seks maszyny z kogos kto nigdy nie mial wybujalego
          temperamentu ale moge rozbudzic namietnosc ktora zaczela przygasac, uswiadomic
          sobie ze nic nie jest nam dane na zawsze BO TAK i tylko ciaglymi staraniami
          mozna probowac zachowac zadowalajaca jakosc z pozycia... taki kopniak i
          przebudzenie w momencie kiedy cos zaczelo sie rozmywac
          • avide Re: Męskie Libido 19.01.07, 13:23
            czy nie przesadzamy z tą gehenna?????
            Nie mnie to pisz tylko tym wszystkim zdesperowanym kobietą które rwą włosy z
            głowy bo
            chcą wreszcie czuć się jak prawdziwe kobiety,
            chcą być pożądane przez swoich mężczyzn,
            chcą by oni je kochali, we wszystkie możliwe sposoby,
            chcę się czuć szczęśliwe u ich boku
            a niestety szczęścia tego nie mają o czym świadczą choćby ich wpisy na tym forum.
            Poza tym chyba lekko się nie zrozumieliśmy. Mi nie chodzi o podgrzewanie
            przygasłej namiętności. To normalne że tak jest a szczęśliwi Ci którzy pomimo
            upływu lat tego nie zaznali.
            Mi chodziło bardziej o związki kobiet z mężczyznami w których już po kilku
            miesiącach, czasem rok dwa po ślubie, albo nawet czasem od samego początku jego
            trwania, sfera seksualna szwankuje. Taki facet już nigdy nie będzie kochankiem
            gotowym pożądać swoją NAMIĘTNĄ kobietę na poziomie przez nią oczekiwanym. I
            wszelkie "próby" naprawy takiego gości na dłuższą metę nic nie dadzą. W takiej
            sytuacji będzie tylko gorzej.

            Napisałem o facetach gdyż z kobietami jest sprawa dużo bardziej skomplikowana.
            Tutaj nagle po 30-stce 35-tce czy 40-stce może obudzić się w niej kochanka. U
            faceta coś takiego potraktowałbym w kategoriach wyjątku potwierdzającej regułę.
            Pozdrawiam.
            • jaonmy Re: Męskie Libido 19.01.07, 13:46

              zrozumielismy sie doskonale, cytuje:

              „Wiadomo ze nie zrobia one seks maszyny z kogos kto nigdy nie mial wybujalego
              temperamentu“ (to oczywiscie moje zdanie)

              A o przesadzaniu pisze z wlasnego podworka, nie przecze ze bywaja momenty kiedy
              czuje sie wlasnia ta nieatrakcyjna, niepozadana itp itd
              Uswiadomilam sobie jednak ze przez dlugi czas prezentowalam postawe w
              wiekszosci bierno-roszczeniowa i zmiana owej postawy przyniosla efekty,
              podobniez jak male poluzowanie w tej kwestii
              Jesli jednak rozpatrujemy przypadek WYLACZNIE zakladajacy ze od samego poczatku
              seks kuleje z powodu niskiego libido mezczyzny, to odpowiadam jak powyzej... z
              pustego i salomon nie naleje
              Moze z jednym malym wyjatkiem, gdyby okazalo sie ze nasz partner cierpi na
              tajemnicza chorobe z ktorej nie zdawal sobie sprawy do tej pory, a obecnie
              podjal leczenie i nastapila poprawa, niejako uwolnienie temperamentu
              a na ile to prawdopodobne to chyba nie trzeba komentowac ;)
            • folavril :( 19.01.07, 19:40
              no to mnie zdołowałeś :(
    • misssaigon problem lezy w czym innym 19.01.07, 14:22
      a mianowicie w szczerosci w stosunku do siebie i partnerki

      w okresie stroszenia piorek niskolibidowemu libido wzrasta zeby przywabic
      skutecznie samiczke - podobnie u niskolibidowej samiczki, ktora moze stac sie
      nagle "napalona"...po czym nastepuje moment "x" i wszystko wraca do normy. Nikt
      sie dobrowolnie nie przyna, ze "seksu to wlasciwie nie lubi, nie kreci go, woli
      pograc w warcaby lub inn puzzle poukladac" - szczegolnie jest to widoczne w
      przypadku mezczyn - dla ktorych "zdolnosc i wydolnosc seksualna" jest miata
      meskosci, aktóry to sie przyna, ze on niemeski jest?...
      jesli tak oszukujemy sie juz na poczatku zwiazku - to potem zwykle nic dobrego z
      tego nie wynika - czasami frustracja, czasami zdrada, tragedia, rozwod albo
      uprzykrzanie sobie wzajemnie zycia przez lata..
      a wystarczy tylko byc uczciwym - i "geby sobie nie przyprawiac"

      ku rozwadze
      • jaonmy Re: problem lezy w czym innym 19.01.07, 14:55

        I tak i nie
        Wydaje mi sie ze z tak czystym wyrachowaniem mamy do czynienia naprawde rzadko
        W wiekszosci przypadkow kiedy afrodyzjakiem okazuje sie sam zapach nowosci,
        podmiot zostaje odurzony hormonami do tego stopnia ze nie zdaje sobie sprawy z
        wlasnego „oszustwa“ i faktu ze tak naprawde to nie ma takich mozliwosci. Dziala
        chwilowo pozbawiony poczytalnosci pod wplywem niezwykle silnych srodkow, co
        wplywa na zaskakujacy wzrost libido.
        Po wytrzezwieniu wraca do normy i nawet nie zauwaza zmian w postepowaniu – dla
        niego caly czas jest tak samo, bo jego potrzeby jak byly, tak w dalszym ciagu,
        sa zaspokojone. Gorzej z partnerka ktora roznice te odczuwa dramatycznie

        • misssaigon Re: problem lezy w czym innym 19.01.07, 15:08
          jakos sie nie moge zgodzic - odurzenie odurzeniem - ale abstrahujac od pewnej
          czesci która pozstaje przy pierwszym seksualnym partnerze - duza czesc z nas ma
          za soba okreslona ilosc doswiadczen - zwykle okolo 6 - to juz wystarczajaca
          ilosc aby sie zorientowac we wlanych potrzebach i mozliwosciach...ale czy to
          latwo powiedziec prosto w rozanielone uwielbieniem oczy - "kochanie - przykro
          mi, nie bede mogl ci sprostac w lozku"? hm?
          • jaonmy Re: problem lezy w czym innym 19.01.07, 15:34
            o jezusku! miss! wyobrazasz sobie takiego co by mial na tyle jaj zeby sie na to
            zdobyc?
            sklonna jestem przyjac do wiadomosci scenariusz ze jednak istnieja jednostki
            ktore sa zdolne do takiej gry i wyrachowania
            osobiscie jednak jestem z tych co to jeszcze wierza ze jak sami nie kombinuja
            to inni tez, bo niby po co?
            mysle ze tak naprawde kwestia sporna pozostaje rozklad proporcji
            prawdopodobienstwa z jakim moga zaistniec oba warianty. A kazdy wierzy wedle
            wlasnego doswiadczenia, zapatrywan i poziomu naiwonsci ;)
            • avide Re: problem lezy w czym innym 19.01.07, 16:45
              Wiecie co dziewczyny ...
              jakoś bardziej jestem ku teorii że jest to chwilowy afrodyzjak spowodowany
              chęcią zdobycia partnerki. Mówie tu o przypadku w któym niskie libido faceta
              chwilowo wzrasta na czas stroszenia piórek. Missajgon troche przesadziła z tym
              wyrachowaniem. Po prostu jak zadziała "chemia" może podświadomie spinamy się w
              sobie żeby zaimponować, zdobyć, nie być odrzuconym. Później gdy juz mamy co
              chcyliśmy napięcie szybko opada do poziomu pierwotnego i mamy zaspokojonego
              faceta, dumnego z siebie że ma kobietę jaka chciał i sfrustrowaną kobiete
              rozczarowaną facetem z którym miało być tak pięknie. Taka domowa rutyna.
              Ponieważ facet od początku był "wadliwy" więcej z siebie nie wykrzesi na "co
              dzień". Gdyby był "normalny" okaz :)) po opadnięciu uniesienia podrywu dalej by
              miał ochotę na równie wysokim poziomie gdzyż "ten typ tak ma". Oczywiście temat
              zawężam czysto do dyskusji o libido i samej ochoty na sex. Pomijam całą resztę,
              znudzenia partnerką, opatrzenia, późniejszego kuszenia itp.
              Jak to jaonmy napisała "Z pustego..." ale to wszyscy znamy tylko nie zawsze
              chcemy by to do nas dotarło. Bo przecież to najwspanialszy facet na
              "świecie"..... do czasu :(((. Niestety.
    • sagittka Re: Męskie Libido 19.01.07, 15:49
      Myślę, że to libido zmienia się wraz z wiekiem, stażem związku, zmianą
      (zazwyczaj spadkiem) atrakcyjności stałej partnerki.
      Chyba, że chodzi ci o to, że jak facet ma niskie libido w porównaniu do innych,
      to zawsze będzie miał niskie, niezależnie w jakiej akurat grupie badanych sie
      znajduje (np. wśród młodych, starych, żonatych, itp), czyli zawsze będzie w ogonie.

      Czy można wysnuć wniosek, że libido męskie jeśli się zmienia, to tylko spada?
      • sagittka Re: Męskie Libido 19.01.07, 15:54
        Czy można wysnuć wniosek, że libido męskie jeśli się zmienia, to tylko spada?

        Tak sobie myślę, że oczywiście zdarzają się sytuacje, w których mężczyźnie
        zwiększa się ochota na seks (np. poznanie nowej kobiety), ale jest to pociąg do
        tej konkretnej osoby, czyli obiektywny bodziec.
        Libido rozumiane jako wewnętrzna potrzeba seksu chyba jest stałe?
        Chociaż, chyba nie, bo wcześniej napisałam, że się zmienia wraz z wiekiem, itd.
        To moze jednak libido jest stałe, a zmienia sie jedynie jego uaktywnianie na
        zewnątrz.

        Ciekawy temat, może by się jakiś seksuolog wypowiedział?:)
        • avide Re: Męskie Libido 19.01.07, 16:34
          A co ja napisałem w pierwszym poście.
          Libido się zmienia ale tylko na niekorzyść.
          Choć przyznam że .....
          u mnie zaobserwowałem coś jakby wzrost. Z tym że ja nigdy akurat nie miałem w
          tej kwestii problemów i ten mój "niby" wzrost może być spowodowany spadkiem
          punktu odniesienia czyli spadkiem ilość kochania się z żoną w ciągu tygodnia.
          Dlatego może teraz bardziej zauważam problem.
          Nie mniej wg mnie u facetów to równia pochyła w dół wprost proporcjonalna do
          przybywania latek. (niestety).
    • glamourous No to ja juz jestem prawie pewna 19.01.07, 16:22
      ze u mnie skonczy sie na kochanku. Poczekam, moze pojawi sie ktos jakos tam mi
      sie spodoba, najwyzej bede powadzila podwojne zycie.
      W kazdym razie cos sie we mnie przelamalo, jestem na etapie pozbywania sie
      klapek z oczu ze "jak nie moj maz to nikt, ze nie chce nikogo innego, bo nikt
      mu do piet nie dorasta". Idealy na bok, bo nie mam ochoty, jak to ladnie
      okreslil Avide przez reszte zycia tkwic z zebami w scianie ;-/ jako
      niedopchnieta i zgryzliwa baba.
      Przestaje kultywowac w sobie monogamie. Czas przyzwyczaic sie do mysli ze tego
      kwiatu jest pol swiatu. A moj maz sam sobie bedzie winien, zreszta postaram sie
      robic tak, zeby sie nie dowiedzial.
      • jaonmy Re: No to ja juz jestem prawie pewna 19.01.07, 16:27
        tak to idealy siegaja bruku :-/
        • eeela Re: No to ja juz jestem prawie pewna 19.01.07, 16:43
          Ja bym tam nie byla sklonna jej za to winic.
          Moze tylko o tyle, ze mogla postarac sie lepiej zorientowac w tej kwestii
          jeszcze przed slubem.
          • avide Re: No to ja juz jestem prawie pewna 19.01.07, 16:49
            Przyznam że kobiety mają tutaj trochę łatwiejsze zadanie od facetów.
            No bo jak już wyżej się rozwodziłem facet ma jak ma i już.
            Gorzej gdy facet się ma "lepiej" zorientować przed ślubem.
            Jedno dziecko, burza hormonów, itp. i cały nasz dotychczasowy wulkan
            namiętności, pożądania i seksu może legnąć w gruzach. .... Przejdzie jej i już.
            Potem drugie dziecko i nagle znowu eksplozja seksulna...:))))
            Pokręcone to na maxa :))
            Pozdrawiam.
          • jaonmy Re: No to ja juz jestem prawie pewna 19.01.07, 17:02
            alez ten ideal to maz!
            idealny na poczatku a potem jak po rowni pochylej... prosto na dol
      • avide Ja niestety chyba też..... 19.01.07, 16:58
        wiesz co glamourous
        hehehe
        ja też właśnie stłukłem swoje "różowe okulary" cholera i zaczynam mocno się
        zastanawiać co dalej...
        Chwilami, jak mam lepszy dzień mówię sobie: "stuknie jej magiczna 30-stka i bedę
        najszczęśliwszym facetem na ziemi" ale chwilę później: 'kurcze ale to przecież
        przypomina granie w totolotka" w dodatku z takim samym prawdopodobieństwem
        wygranej. Niby nie realne ale się człowiek łudzi bo niektórzy przecież wygrywają.
        Mam o tyle gorzej że mogę się jeszcze łudzić i samemu oszukiwać.
        W końcu to kobieta nie facet i każda opcja wchodzi w grę. :((((
        Nie mniej obecnie jestem przekonany że w końcu skończy się
        A) rozwodem
        B) kochanką
        tylko jeszcze nie wiem w jakiej kolejności.
        Jest jeszcze
        C) ..... to ten totoletek o którym było wyżej i happy-end, wszystko kończy się
        jak w brazylijskim serialu jednym wielkim szczęściem.
        Tyle że życie to nie serial....
        Pozdrawiam.
        • jaonmy Re: Ja niestety chyba też..... 19.01.07, 17:09
          oj tam, avide, nie badz takim pesymista! 30tka czyni cuda!!!!
          mowie z doswadczenia ;P
          brazylijski serial jeszcze przed toba
          • europa63 Re: Ja niestety chyba też..... 19.01.07, 17:31
            Sorry, a ja w cuda nie wierzę...ani w cudowną przemianę....samo życie...
        • glamourous Re: Ja niestety chyba też..... 19.01.07, 17:37
          Chwilami, jak mam lepszy dzień mówię sobie: "stuknie jej magiczna 30-stka i bed
          > ę
          > najszczęśliwszym facetem na ziemi"

          Ty, avide, to przynajmniej masz jakas nadzieje w postaci jej magicznej
          trzydziestki, a ja to juz tylko na totolotka moge liczyc, bo chyba trzydziestka
          u mojego partnera nic dobrego pod tym wzgledem nie przyniesie ;-/

          (jako ze waszym zdaniem u faceta po trzydziestce to juz tylko Degrengolada
          Postepujaca, ktora przerwac moze jedynie jakas "kobieta-kop" - ale juz chyba
          niestety nie wlasna zona...)
          Ech...
          Lacze sie w bolu i pozdrawiam, avide :-)
          • avide Re: Ja niestety chyba też..... 19.01.07, 18:30

            > Ty, avide, to przynajmniej masz jakas nadzieje w postaci jej magicznej
            > trzydziestki, a ja to juz tylko na totolotka moge liczyc, bo chyba trzydziestk

            i tutaj się z Tobą nie zgodzę. Szczerze wolałbym nie mieć żadnych wątpliwości.
            Tak jestem na rozdrożu. Na twoim miejscu wiedział bym co robić. Tylko
            zastanawiałbym się nad kolejnością. :)))
            ale dzięki za pozdrowienia
            Pozdrawiam z wzajemnością. :))
            Avide
      • bomba44 Re: No to ja juz jestem prawie pewna 20.01.07, 01:32
        Glamourous napisała:

        > No to ja juz jestem prawie pewna
        > ze u mnie skonczy sie na kochanku.

        Brawo Glamourous! I wiesz co jeszcze dodam? Twój mąż wcale nie powinien mieć
        o to do Ciebie pretensji. Przecież dokładnie wiedział z jaką kobietą się
        żeni. A nie ma dymu bez ognia, i gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Moim
        zdaniem nie można oczekiwać wierności od kobiety, której się nie zaspokaja.

        Pozdrawiam, i życzę braku wyrzutów sumienia i samych radości,
    • bomba44 Re: Męskie Libido 20.01.07, 01:44
      Avide:

      Zgadzam się z Twoim wywodem w stu procentach. Dodałbym tylko jeszcze, że te
      sfrustrowane panie mają często tą dodatkową przypadłość: myślą nie wiedzieć
      czemu, że to z nimi coś jest nie tak, a swojego (nie do końca doskonałego)
      kochanka stawiają na piedestale doskonałości. Wpędzają się więc same powoli w
      poczucie winy, niskie poczucie własnej wartości, poczucie obowiązku zrobienia
      czegoś z tym problemem, i poczucie obowiązku wierności połączone z
      bałwochwalczym przekonaniem że ich (nie do końca doskonały) kochanek, jest tak
      naprawdę doskonały. I tak mi tylko szkoda patrzeć jak powoli usychają czekając
      na cud, będąc wierne nie wiedzieć czemu, i wielbiąc doskonałego partnera, który
      wcale nie jest doskonały.

      Pozdrawiam, ceniąc za trafność obserwacji i wypowiedzi. Rzeczywiście jak na
      razie chyba nikt nie podał przykładu "cudownego ozdrowienia".
      • oliviaaa1 Re: Męskie Libido 20.01.07, 10:04
        BOMBA Ty jesteś po prostu balsamem dla mojej duszy:)))))))))))))))) pisz pisz pisz, ja muszę to czytać!
        • bomba44 Do Oliviaaa 22.01.07, 21:54
          Oliviaaa1 napisała:

          > BOMBA Ty jesteś po prostu balsamem dla mojej duszy:))))))))))))))))
          > pisz pisz pisz, ja muszę to czytać!

          Oj Oliwkaaa! Dzięki za miłe słowa. Czego to ja bym nie zrobił, żeby zobaczyć
          Twój uśmiech. Coś mi się jednak zdaje że Tobie to nie balsam by pomógł.

          Pozdrawiam, i życzę DUŻO i DOBREGO seksu.
      • niezapominajka333 Re: Męskie Libido 20.01.07, 10:28
        Szkoda, że nie pisze tu Dosia_Samosia. Jej zwiazek tez się zaczął od
        wspaniałego seksu, ale gdy urodziła dziecko, mężowi przeszła ochota. Po wielu
        próbach przywrócenia dawnego stanu, zdecydowała sie na kochanka. Po pewnym
        czasie powiedziała mężowi o kochanku, ale zareagował dosc nietypowo. Potem
        przestała pisac, więc nie wiem, czy ich związek trwa, czy zakończył sie
        rozwodem.
        Myślę, że sprawa męskiego libido jest bardziej skomplikowana iwymyka się
        prostym schematom. Dobrze, Avide, ze poruszyłes ten temat, bo tworzy się
        ciekawa dyskusja.
        Myślę, ze pierwszy problem, to zderzenie wyobrażeń z rzeczywistoscią. Wyobrażeń
        o Wielkim Męskim Libido, obowiązkowo większym od kobiecego. Warto sie
        zastanowic, skąd sie wzięły? Utarło sie przekonanie, ze facetowi zawsze się
        chce, a biedna kobieta musi się od niego opędzac. Czy to nie pozostałośc z
        czasów, gdy seks był obowiazkiem małżeńskim i słuzył prokreacji, a nie
        przyjemnosci.
        Często kobiety nie potrafiły odczuwac rozkoszy, więc nie nalegały, a nawet
        cieszyły się, ze mąż nie domaga się zbyt często wypełniania tego obowiązku.
        Nawet, gdy kobieta lubiła seks, to nie wypadało jej sygnalizowac, ze go
        potrzebuje, nie wypadało inicjowac wprost, ani tym bardziej analizowac dlaczego
        mąz jej nie pragnie. Większośc małżeństw była zawierana pomiędzy osobami, które
        nie miały wcześniej kontaktów seksualnych ze sobą, nie miały kiedy sobą się
        znudzic. Do tego często kojarzenie par na zasadzie dobierania majątków,
        pozycji, często wymuszanie ożenku wbrew woli samych zainteresowanych sprawiały,
        ze seks rzeczywiscie był traktowany jak obowiazek przez jedną, albo obie
        strony. A gdy obowiązek był przykry, to zmniejsznie częstotliwości traktowane
        było jak wybawienie, nie jak zło konieczne.
        Co się jeszcze zmieniło i jaki to ma wpływ na męskie libido?
        Tych zmian jest wiele. Mnóstwo bodźców seksualnych dookoła, sposób ubierania
        się, filmy, reklamy, zdjęcia, dostęp do erotyki i pornografii - zalew bodźców
        stępiajacych zmysły. To juz nie sa czasy, gdy o sprawach seksu mówiło sie w
        sposób dwuznaczny, gdy kawałek odsłoniętej kobiecej nogi dzialał na mężczyznę
        elektryzująco.
        Kolejna sprawa - konkurencja. Inne przyjemności typu gry komputerowe,
        telewizja, komunikacja internetowa... Podobno najwiecej dzieci rodziło się w
        dziewięc miesiecy po dużych awariach prądu.
        Glamourous - napisałaś, ze na twojego męża nie działają seksowne koszulki,
        tylko ciepłe flanelowe piżamy. Myślę, że to nie gust mu sie zmienił, tylko
        zupełnie co innego sygnalizujesz facetowi w seksownej bieliźnie, a co innego w
        ciepłej bawełnianej pizamie. W tym drugim przypadku on nie czuje presji twojego
        oczekiwania... nie odbiera tego jako prowokację z twojej strony...
        • glamourous Re: Męskie Libido 20.01.07, 11:36
          niezapominajka333 napisała:

          > Glamourous - napisałaś, ze na twojego męża nie działają seksowne koszulki,
          > tylko ciepłe flanelowe piżamy. Myślę, że to nie gust mu sie zmienił, tylko
          > zupełnie co innego sygnalizujesz facetowi w seksownej bieliźnie, a co innego w
          > ciepłej bawełnianej pizamie. W tym drugim przypadku on nie czuje presji twojego
          >
          > oczekiwania... nie odbiera tego jako prowokację z twojej strony...


          Dokladnie tak jest : sam mi to nawet powiedzial, ze go "przestymulowalam" ze
          czuje sie troche osaczony zyjac na codzien z "panienka z playboya", biegajacej
          mu swiatek piatek przed nosem w stringach i ponczoszkach.
          Dzisiaj na przyklad spalam w sportowych bokserkach i topie do joggingu, efekt :
          poranny seks, jak najbardziej zainicjowany przez niego :-)
          Mysle ze to jest kwestia opatrzenia sie, stepienia zmyslow na pewne dostarczane
          w nadmiarze bodzce. Facet, ktorego zona chodzi na codzien w grzecznych
          bawelnianych gatkach, marzy o stringach i seksownych neglizach. Taki ktory ma te
          neglize na codzien - marzy o niewinnych bawelenkach i barchanach. Facet ktory ma
          zimna kobiete, marzy o goracej. Ten, ktory ma goraca na codzien, teskni do
          swietego spokoju i kobiety mniej roszczeniowo nastawionej do seksu. W gruncie
          rzeczy chodzi tutaj o odmiane i o taka psychologiczna prawidlowosc, ze zawsze
          sie teskni do tego czego sie nie ma, a rzyga sie tym, czego sie ma w nadmiarze.

          • kici10 Re: Męskie Libido 20.01.07, 12:19
            Mysle ze to jest kwestia opatrzenia sie, stepienia zmyslow

            A ja myślę, że jest to kwestia wywieranej presji.
          • bomba44 Re: Męskie Libido 22.01.07, 22:15
            Glamourous napisała:

            > Mysle ze to jest kwestia opatrzenia sie,
            > stepienia zmyslow na pewne dostarczane
            > w nadmiarze bodzce. Facet, ktorego zona chodzi na codzien w grzecznych
            > bawelnianych gatkach, marzy o stringach
            > i seksownych neglizach. Taki ktory ma te
            > neglize na codzien - marzy o niewinnych
            > bawelenkach i barchanach. Facet ktory ma
            > zimna kobiete, marzy o goracej. Ten, ktory ma goraca na codzien, teskni do
            > swietego spokoju i kobiety mniej roszczeniowo nastawionej do seksu. W gruncie
            > rzeczy chodzi tutaj o odmiane i o taka psychologiczna prawidlowosc, ze zawsze
            > sie teskni do tego czego sie nie ma,
            > a rzyga sie tym, czego sie ma w nadmiarze.

            Glamourous:

            Bardzo z Twojej strony ładnie, że starasz się zrozumieć, jak myślą mężczyźni.
            Niestety z tą Twoją wypowiedzią muszę się nie zgodzić. Moim męskim zdaniem
            nieprawdą jest, że każdy tęskni do tego, czego nie ma, a przesyca się i unika
            tego, czego ma w nadmiarze. Wierz mi, że są faceci, którym seks nie nudzi się,
            mimo, że mają bardzo namiętne kochanki za partnerki. Wierz mi, że są faceci
            którzy, gdy ich żony na co dzień chodzą w seksownej bieliźnie, nie nudzą się
            tym, a wręcz przeciwnie, bardzo to w nich cenią, na każdym kroku dają im do
            zrozumienia, że właśnie takie im się podobają, i że są szczęściarzami, że je
            mają. Wierz mi, że są faceci, którzy mimo, że seksu mają "niemal aż za dużo",
            to nadal będą dążyli do jego urozmaicenia, polepszenia, intensyfikowania,
            odmiany, doskonałości... Nie prawda, że wszyscy faceci "rzygają tym, co mają w
            nadmiarze". NIE WSZYSCY i NIE W PRZYPADKU SEKSU!!!

            Bardziej przychyliłbym się do tezy Avide, że są tacy, których to po prostu
            mniej kręci, no i tacy nigdy nie zaspokoją potrzeb gorących kobiet!

            Pozdrawiam, i życzę więcej doświadczeń z tym drugim rodzajem mężczyzn, dla
            których największą radością jest widzieć, podziwiać i pielęgnować ten żar
            kobiecych namiętności.
            • mutemuja do bomby44 22.01.07, 23:03
              bomba44 napisał:
              >Bardzo z Twojej strony ładnie, że starasz się zrozumieć, jak myślą mężczyźni.
              Niestety z tą Twoją wypowiedzią muszę się nie zgodzić. Moim męskim zdaniem
              nieprawdą jest, że każdy tęskni do tego, czego nie ma, a przesyca się i unika
              tego, czego ma w nadmiarze. Wierz mi, że są faceci, którym seks nie nudzi się,
              mimo, że mają bardzo namiętne kochanki za partnerki. Wierz mi, że są faceci
              którzy, gdy ich żony na co dzień chodzą w seksownej bieliźnie, nie nudzą się
              tym, a wręcz przeciwnie, bardzo to w nich cenią, na każdym kroku dają im do
              zrozumienia, że właśnie takie im się podobają, i że są szczęściarzami, że je
              mają. Wierz mi, że są faceci, którzy mimo, że seksu mają "niemal aż za dużo",
              to nadal będą dążyli do jego urozmaicenia, polepszenia, intensyfikowania,
              odmiany, doskonałości... Nie prawda, że wszyscy faceci "rzygają tym, co mają w
              nadmiarze". NIE WSZYSCY i NIE W PRZYPADKU SEKSU!!!

              Bardziej przychyliłbym się do tezy Avide, że są tacy, których to po prostu
              mniej kręci, no i tacy nigdy nie zaspokoją potrzeb gorących kobiet!<

              Podobało mnie się to, co napisałeś. Dziękuję za te słowa.

              Pozdrawiam.
            • avide Re: Męskie Libido 23.01.07, 10:02
              Boma44 nie chcę tworzyć kręgu wzajemnej adoracji ale zgadzam się z tą Twoją
              wypowiedzią. Z tym się po prostu trzeba urodzić albo trafić na odpowiednią osobę.
              Podam przykład swojej osoby. Jestem z żoną prawie 8 lat i nie zdarzyło się
              jeszcze żebym mnie głowa bolała ani żebym był przepracowany tak żebym nie miał
              na nią ochoty. Temat przestymulowania.... co to takiego?? No dobra, gdyby
              chodziła ciągle w tej samej bieliźnie przez miesiąc to bym ją poprosił aby
              zmieniła na inną i tyle. Jak czytam to forum i siebie chwilami obserwuje to sam
              się sobie dziwię. Powiem więcej, z latami, im dłużej jesteśmy razem, im
              dojrzalsza się staje, im bardziej kobieca z wiekiem się robi tym bardziej mnie
              kręci. Mam nieustającą ochotę na nią. Zawsze uważałem ją za piękna kobietę.
              Ostatnio jedna znajomo powiedziała mi że z tą "piękną" chyba lekko przesadzam...
              W łóżko technika też wiele pozostawia do życzenia a jednak, wystarczy pocałunek
              lekka zaczepka lub zwykły uśmiech i jestem gotowy. Może ktoś by mnie nazwał
              seksocholikiem, ale mam to w d... ONA po protu chyba ta na mnie działa, ja lubię
              ten sport i NIGDY się nie migam. NIGDY. Taki już jestem.
              Takich facetów jest więcej. Tylko że ci co lepiej trafili od Bomby44 czy mnie po
              prostu nie potrzebują czytać takich forów żeby próbować zrozumieć dlaczego ona
              nie skoro mówi że kocha itp. itd. ale to już sami znacie.
              Tak więc przyklasnę stwierdzenie

              "Nie prawda, że wszyscy faceci "rzygają tym, co mają w
              nadmiarze". NIE WSZYSCY i NIE W PRZYPADKU SEKSU!!!"

              Pozdrawiam.

        • kici10 Re: Męskie Libido 20.01.07, 12:17
          Wyobrażenie o Wielkim Męskim Libido.
          Prezentujący się tutaj panowie takie wyobrażenie o swoim libido mają. I czują
          się z tym świetnie. Ale. Mogą mieć takie wyobrażenie tylko w kontekście
          słabiutkiego libido swoich partnerek. Może im się wydawać, że z inną kobietą to
          ho ho ho. Tyle, że jeśli napotkają kobietę z większym libido od własnego, to
          ich własne robi się słabiutkie. A na to pozwolić nie mogą. Zaczynają się
          ucieczki służące wytłumaczeniu, że tak naprawdę to wszystko jest OK, tylko :
          partnerka ich nie kręci, zestarzała się, zbrzydła, zaniedbała, że pod presją
          nie mogą, że pies patrzy, że cudza trawa zieleńsza itd.
          Żeby ktoś miał wyobrażenie o swoim wielkim libido, to ktoś inny musi mieć je
          mniejsze.
          Pytanie za sto punktów do panów z wielkim niezaspokojonym libido.
          Co by się stało gdyby waszym partnerkom nagle wzrosło libido? Ale nie tyle, że
          bylibyście w stanie sprostać, tylko wielokrotnie więcej. Sytuacja nie
          pozbawiona realizmu. Jak wasze wyobrażenie o własnej mocy przenosiło by się na
          sypialnię. Czy wogóle wyobrażacie sobie taką sytuację, że partnerka chce
          wielokrotnie w ciągu dnia, a wy nie dajecie rady? Co wtedy? Pokornie godzicie
          się na pomoc innego faceta, czy faszerujecie viagrą? Czy dajecie dyla i
          szukacie takiej z mniejszym libido?
          • glamourous Re: Męskie Libido 20.01.07, 12:55
            Zgadzam sie w 100% z cala wypowiedzia kici10.

            Nie nalezy mylic temperamentu z niewyzyciem.
            • niezapominajka333 Re: Męskie Libido 20.01.07, 13:55
              Ta uwaga odnosi sie właściwie do wszystkich, którzy maja za mało seksu.
              Człowiek głodny - niewyżyty - przeszacowuje swój apetyt na seks. Wydaje mu się,
              ze mógłby kochac sie kilka razy dziennie i nigdy nie miałby dośc. Ale gdyby los
              postawił go w takiej sytuacji, gdyby ten stan był w miarę stabilny, to w miarę
              zaspokojenia apetyt by spadał i zaczęłoby się odmawianie, szukanie pretekstów
              typu ból głowy, a w koncu z goniącego stałby się uciekajacym.
              I dotyczy to obu płci, nie tylko mężczyzn.
              Właściwie, to trudno prognozowac jakie będzie libido, tak nasze, jak partnera.
              Nie można dac gwarancji, że nasza ochota na seks będzie taka, jak na początku
              związku, ani jak się będzie zmieniac.
              Wypowiadały sie tu kobiety, które po urodzeniu dziecka zupełnie straciły ochotę
              na seks, mimo, ze wcześniej było wszystko dobrze.
              W momencie decydowania się na stały związek - formalny, czy nie, nie jsteśmy w
              stanie przewidziec naszych własnych reakcji, nie tylko partnera.
              • kici10 Re: Męskie Libido 20.01.07, 14:19
                Dodam jeszcze, że "ryczące czterdziestki" mają się nieźle. Ku uciesze, a może
                na pohybel wszystkim niezaspokojonym we wcześniejszych fazach życia. No cóż, to
                tylko biologia.
                • europa63 Re: Męskie Libido 20.01.07, 15:13
                  Hmmmmmmm......:)
                  • kawitator Re: Męskie Libido 20.01.07, 15:28
                    Panie pozwolą, że do dyskusji o męskim libido włączy się facet. Może nie mam tak głębokiej wiedzy w w temacie jak kobitki ale ....
                    Dla kobitki chcieć to móc ma. Ochotę na seks to jedyny problem na jaki może napotkać ze swojej strony jest prosty i łatwy do usunięcia za pomocą jak to się teraz mówi „Lubrykant identyczny z naturalnym”
                    Dla faceta są to jak by dwie zupełnie różne sprawy Należy wyraźnie rozróżnić libido jako chęć na seks z możliwością wykonania tej chęci czasami nawet największe libido faceta w połączeniu a atrakcyjnością partnerki może zakończyć się niczym z prozaicznych kłopotów hydraulicznych.
                    Z różnych powodów zdrowotnych ( psychicznych i fizycznych) facetowi może nie stawać i wtedy nawet najbardziej zmysłowe kręcenie kuperkiem, niech będzie nawet przez obcą atrakcyjną kobitkę nie odniesie skutku Co z tego, że mu się chce ... nic z tego nie wynika .

                    A poza tym dobrze prawicie. Facetowi z wiekiem chęć na seks się zmniejsza mało ale możliwości hydrauliczne zmniejszają się znacznie szybciej. Dlatego nagabywanie go przez partnerkę wkurwia go niemożliwie bowiem uzmysławia mu naocznie i pokazuje, że jest z kim, jest gdzie ale nie za bardzo jest czym w tak małym odstępie czasu :-)))))))
                    Co to jest mały odstęp czasu i czy wynosi on w wartościach bezwzględnych 300 sekund, 300 minut lub 300 godzin to juz jest indywidualna sprawa
                    • kawitator Męskie Libido- kobiece libido wstep do wstepu 20.01.07, 15:50
                      Libido ludzi mieści sie w dosyć wąskim przedziale a opowieści drobnej treści jak któryś lub któraś to by „cztery razy po dwa razy , o północy jeszcze raz” to wynik frustracji a nie realnych potrzeb
                      Pozwolę sobie pokazać takią symulację gdzie pokazane zostaną potrzeby i możliwości ich spełnienia
                      Na dworcu w warszawie działa 10 kas Każda w ciągu godziny obsługuje 10 podróżnych
                      Jeżeli co godzinę przychodzi 100 podróżnych panuje tak oczekiwana równowaga libido potrzeby zarówno kas jak i podróżnych zostają zaspokojone tyle ile trzeba
                      Załóżmy jednak ze ilość przychodzących podróżnych wzrośnie o 5 % ( libido jednej ze stron )Niby niewiele
                      Po 10 godzinach przed kasami czeka juz 50 osób po tygodniu many tłum 840 osób kłębiących sie w sali przed kasami
                      Każdy kto go zobaczy zaraz powie Co a wielka dysproporcja trzeba by jeszcze z 10 kas aby to opanować ( to te chęci na bzykanie 3 razy dziennie przed śniadaniem )
                      Otwieramy jeszcze jedna kasę czy zwiększamy możliwości o 10 procent Po tygodniu nie ma juz kolejek a po następnym sytuacja sie odwraca to kasy czekaj sala jest pusta i uważamy że mamy o kilka kas za dużo.
                      Tak więc jeżeli cierpiący na ostry bark seksu facet lub kobitka spotka się z 10 % fluktuacją gdzie na przykład jego ochota spadnie o 5% a ochota partnera wzrośnie o 5% to okaże po krótkim czasie radości obu stron się ze z syndrom ostrego braku bzykania pojawi się u dotychczas cierpiącego na nadmiar partnera
                      • kici10 Re: Męskie Libido- kobiece libido wstep do wstepu 20.01.07, 16:45
                        Wynika z tego, że aby doprowadzić do równowagi, kobitka z mniejszym libido
                        powinna zaopatrzyć się w wiadro lubrykantu i przeczekać. Co zatem ma zrobić ta
                        z większym? Wiadro gipsu?
                        • kawitator Re: Męskie Libido- kobiece libido wstep do wstepu 20.01.07, 17:20
                          Wynika z tego, że aby doprowadzić do równowagi, kobitka z mniejszym libido
                          > powinna zaopatrzyć się w wiadro lubrykantu i przeczekać.
                          Jest to technicznie proste i zależy tylko do chęci kobitki Czasami to jest za dużo bowiem ONA nie chce i nie będzie sie zmuszać Też mi zmuszanie Żaden wysiłek mentalny może w trakcie pierwiastkować w pamięci liczby 3 cyfrowe to się czymś zajmie

                          Co zatem ma zrobić ta
                          > z większym? Wiadro gipsu?
                          Ani gips czy pręt metalowy z magnesem na szyi jako sroki ludowe niestety nie skuteczne
                          Trzeba dowalić do diety testosteronu w postaci prostej lub biosteronu na chęci a do tego Calis lub Viagrę na hydraulikę
                          Chłop nie pożyje długo ale co sie przed tym naciupcia to jego i oczywiscie jego kobitki jezeli postanowi ten nagły przypływ chęci i mozliwości z nia wykorzystać
                          • kici10 Re: Męskie Libido- kobiece libido wstep do wstepu 20.01.07, 18:36
                            Też mi zmuszanie Żaden wysiłek mentalny może w trakcie pierwiastkować w pamięci
                            liczby 3 cyfrowe to się czymś zajmie

                            Może ewentualnie jeszcze oglądać przez ramię TV, albo szydełkować. Chociaż to
                            też nie dobre, bo musi w międzyczasie tyłeczkiem ruszać. Inaczej on powie, że
                            leży jak kłoda. Dlatego te zajęcia muszą być mało angażujące mózg, bo musi
                            pilnować, żeby być w przeciwfazie.

                            Trzeba dowalić do diety testosteronu w postaci prostej lub biosteronu na chęci
                            > a do tego Calis lub Viagrę na hydraulikę

                            Oczywiście wszystko potajemnie, aby nie zchwiać dobrego samopoczucia, że to tak
                            samo z siebie.

                            Chłop nie pożyje długo ale co sie przed tym naciupcia to jego i oczywiscie jego

                            A potem mu wystawią nekrolog, że słabowitego był zdrowia, ale drwal nad drwale.
                            • misssaigon ad rem.. 20.01.07, 21:20
                              a jak juz zesmy poubolewali to moze cos konstruktywnego oprocz tego, ze jak nam
                              zle to zmienmy punkt odniesienia i od razu sie polepszy...?
                              • robber77 Re: ad rem.. 24.01.07, 02:02
                                Przepraszam, ze sie wcinam, w koncu jakas sensowna wypowiedź.
                                W pozostałych widac głód czegos tam....
                                Czy rozmawiacie czasami z wlasnymi partnerami w takim duchu j.w.?
              • bomba44 Re: Męskie Libido 22.01.07, 23:13
                Niezapominajka333 napisała:

                > Człowiek głodny - niewyżyty - przeszacowuje swój apetyt na seks. Wydaje mu
                się,
                ze mógłby kochac sie kilka razy dziennie i nigdy nie miałby dośc. Ale gdyby los
                postawił go w takiej sytuacji, gdyby ten stan był w miarę stabilny, to w miarę
                zaspokojenia apetyt by spadał i zaczęłoby się odmawianie, szukanie pretekstów
                typu ból głowy, a w koncu z goniącego stałby się uciekajacym. <

                Nie zgadzam się z Tobą absolutnie. Moim zdaniem piszesz z perspektywy kobiety,
                która trafiła na takiego właśnie kochanka, ale nie błędem jest generalizowanie
                tego na wszystkich facetów. ISTNIEJĄ DOBRZY KOCHANKOWIE, którzy wcale nie
                przestają być dobrzy w obliczu wymagających kobiet. Gdyby nie istnieli, to nie
                byłoby tyle pięknych, pałających energią i szczęściem kobiet wokoło. Moją
                odpowiedź, którą napisałem do Kici niżej w tym wątku adresuję również do
                Ciebie, Niezapominajko.

                Z resztą Twojej wypowiedzi na temat nieprzewidywalności to się zgadzam.

                Pozdrawiam,
                • killarney5 Re: Męskie Libido 22.01.07, 23:35
                  > Nie zgadzam się z Tobą absolutnie. Moim zdaniem piszesz z perspektywy kobiety,
                  >
                  > która trafiła na takiego właśnie kochanka, ale nie błędem jest generalizowanie
                  > tego na wszystkich facetów. ISTNIEJĄ DOBRZY KOCHANKOWIE, którzy wcale nie
                  > przestają być dobrzy w obliczu wymagających kobiet.

                  Bomba44, masz absolutną rację. Potwierdzam prawdziwość twoich słów z punktu
                  widzenie drugiej strony: kobiety o wysokim libido, która trafiła (po latach) na
                  odpowiedniego mężczyznę. Jest dokładnie tak, jak opisałeś w swoim drugim poście
                  Najważniejsza jest namiętność i zmysłowość - wysoka temperatura w związku, a nie
                  hydraulika. Problemem wielu kobiet z tego forum jest to, że trafiły na mężczynę,
                  który nie wie, co to namiętność. Wtedy żadne sztuczki nie pomogą...
                • niezapominajka333 Re: Męskie Libido 23.01.07, 18:45
                  Bomba44
                  Nie zgadzasz się ze mną w całej rozciągłości, czy chcesz powiedziec, że
                  istnieja wyjątki i że ty do nich należysz. Bo sądzę, że jesteś wyjątkiem i to
                  przetestowanym, w odróżnieniu od Avide, który składa gorące deklaracje, ale na
                  razie tylko deklaracje.

                  "...Moim zdaniem piszesz z perspektywy kobiety,
                  >
                  > która trafiła na takiego właśnie kochanka, ale nie błędem jest
                  generalizowanie
                  > tego na wszystkich facetów. ISTNIEJĄ DOBRZY KOCHANKOWIE, którzy wcale nie
                  > przestają być dobrzy w obliczu wymagających kobiet. Gdyby nie istnieli, to nie
                  >
                  > byłoby tyle pięknych, pałających energią i szczęściem kobiet wokoło.

                  Hmm...dlaczego sądzisz, że te pałające szczęściem i energią kobiety mają
                  dobrych kochanków? Jeśli seks nie jest dla nich ( przynajmniej dla częsci z
                  nich) istotny, to dobrym kochankiem będzie ten, który da im po prostu spokój w
                  tej kwestii.

                  Nie piszę z perspektywy kobiety, która trafiła na faceta z małym libido. Jest
                  raczej odwrotnie. Trafiłam na faceta, który ciągle chce i może, mimo, że już
                  skończył 43 lata. I codziennie mi udowadnia, że na niego działam, chociaż
                  prawde mówiac nie wiem dlaczego, gdyż (w odróznieniu od znakomitej większości
                  tutejszych forumowiczek) nie jestem specjalnie atrakcyjna ani zgrabna. Może
                  nie powinnam się tu przyznawac, bo to w końcu forum o braku seksu, ale do
                  niedawna nasza dzienna norma wynosiła 2 - 1,5 raza, a to dlatego, ze 1/4 nocy w
                  miesiacu pracuję i w pozostałe dni "trzeba nadrabiac" :). Piszę: do niedawna,
                  gdyż teraz nasza średnia spadła do zaledwie 1xdz. Ja pracuję na dwa etaty, mąż
                  dużo czasu spędza na budowie. Brak czasu i przemęczenie. Ale po przeprowadzce,
                  gdy już będziemy miec swój oddzielny, zamykany pokój to ......:)))
                  Piszę z perspektywy kobiety, która ma mniejsze libido, ale rozumie że druga
                  strona moze cierpiec z niedoboru seksu i nie sprawia mi przykrosci( a wręcz
                  odwrotnie) wyrównanie tych dysproporcji. Moze pod tym względem mamy ze sobą coś
                  wspólnego :))))
                  • bomba44 Re: Męskie Libido 24.01.07, 02:46
                    Niezapominajko:

                    Pytasz z czym się nie zgadzam więc spieszę z bardziej szczegółową odpowiedzią.
                    Nie, nie mam na myśli, że istnieją wyjątki i że ja do nich należę. Nie zgadzam
                    się z całym stwierdzeniem.

                    > Człowiek głodny - niewyżyty - przeszacowuje swój apetyt na seks. Wydaje mu
                    się,
                    ze mógłby kochac sie kilka razy dziennie i nigdy nie miałby dośc.

                    Nie zgadzam się, że głód i niewyżycie prowadzi do przeszacowania swojego
                    apetytu na seks. Twierdzę, że jest wiele osób, które po prostu to lubią. I
                    lubią to nadal, gdy mają tego pod dostatkiem. A gdy nie mają pod dostatkiem to
                    cierpią. Dalej:

                    > Ale gdyby los
                    postawił go w takiej sytuacji, gdyby ten stan był w miarę stabilny, to w miarę
                    zaspokojenia apetyt by spadał i zaczęłoby się odmawianie, szukanie pretekstów
                    typu ból głowy, a w koncu z goniącego stałby się uciekajacym. <

                    Absolutnie się z tym nie zgadzam. Twierdzę, że u wielu osób zaspokojonych
                    kochaniem się, apetyt by nie spadał i nie zaczęłoby się odmawianie, i to co
                    piszesz dalej. Wręcz przeciwnie, pojawiła by się więź z partnerką, o jakiej
                    się niektórym nie śniło. Pojawiły by się inne formy czułości, na innej
                    płaszczyźnie. Pojawiłby się podziw, wdzięczność, fascynacja... A granice
                    pewnie leżałyby zupełnie gdzie indziej niż dla partnerów, którzy tego nie
                    doświadczyli.

                    I nie zrozum mnie źle. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy zachowaliby
                    tak jak Ty piszesz. Nie zgadzam się natomiast z tym, że tacy, o których piszę
                    ja to takie wyjątki.

                    > dlaczego sądzisz, że te pałające szczęściem i energią kobiety mają
                    > dobrych kochanków?

                    Z doświadczenia!!!!! :)

                    > Jeśli seks nie jest dla nich ( przynajmniej dla częsci z
                    nich) istotny, to dobrym kochankiem będzie ten, który da im po prostu spokój w
                    tej kwestii.<

                    Zgadzam się z Tobą. Nic na siłę. Ja jednak nie o takich kobietach pisałem.

                    Podziwiam Cię za zrozumienie i docenienie stosunku Twojego męża do Ciebie. Na
                    pewno jesteś tego warta!

                    Pozdrawiam,
                    • niezapominajka333 Re: Męskie Libido 24.01.07, 07:02
                      Pytasz z czym się nie zgadzam więc spieszę z bardziej szczegółową odpowiedzią.
                      >
                      > Nie, nie mam na myśli, że istnieją wyjątki i że ja do nich należę. Nie zgadzam
                      >
                      > Nie zgadzam się, że głód i niewyżycie prowadzi do przeszacowania swojego
                      > apetytu na seks. Twierdzę, że jest wiele osób, które po prostu to lubią. I
                      > lubią to nadal, gdy mają tego pod dostatkiem. A gdy nie mają pod dostatkiem to
                      >
                      > cierpią.
                      A więc właściwie różnica poglądów sprowadza się do proporcji w tych grupach.
                      Może źle sie wyraziłam, gdy pisałam, ze głód prowadzi do przeszacowania apetytu
                      na seks. Powinnam powiedziec, że większośc osób tak ma.
                      Oczywiście pomijam tu fakt, że osoby, które cierpią na brak seksu w zwiazku
                      najczęściej hamują swój apetyt, wiedząc, że i tak nie dostaną tyle, ile
                      potrzebują.
                      Są takie osoby, jakich ty jesteś reprezentantem i sa takie osoby, o jakich ja
                      piszę. Problem w tym, że nikt nie wie, do jakiej grupy należy, dopóki los nie
                      postawi go w takiej sytuacji. Dopiero wtedy okazałoby się, czy będąc całkowicie
                      zaspokojonym, facet/kobieta ma taka samą ochotę na kolejną dawkę seksu jak na
                      ciekawy mecz w telewizji/bądź inne rozrywki i która ochota zwycięży.
                      Może wypowie sie na ten temat Abdulian, któremu sytuacja życiowa zmieniła się
                      na korzyśc.


    • koala1981 Re: Męskie Libido 21.01.07, 23:38
      Uderzyła mnie prawdziwość Twojej wypowiedzi... Aż boję się myśleć, co będzie
      dalej :(
    • avide Dlaczego założyłem ten wątek 22.01.07, 13:04
      No właśnie...
      Założyłem ten wątek pod wpływem wypowiedzi jednej forumowiczki. Dziewczyna zdaje
      się młoda, chętna, atrakcyjna, ze swoim jeszcze chłopakiem tworzą w oczach
      innych tzw idealną parę. Szwankuje, przynajmniej z tego co pisze właśnie sex. Są
      młodzi i "nieskażeni" rutyna związku długoletniego, znudzeniem itp. No i ta
      młoda kobieta szukając pomocy w problemie napisała nam to i owo.
      Na koniec po którejś z rad udzielanych przez forumowiczów pisze coś w stylu:
      "No to zabieram się za pracę na związkiem"
      Przyznam się że to właśnie tak mnie w oczy uderzyło. Kolejna młoda, naiwna
      myśląca że naleje z pustego dzbana. Osobiście uważam że jej praca nad związkiem
      powinna się ograniczyć do obserwacji nad partnerem. Wykluczyć wszystkie
      najważniejsze przyczyny które po wyeliminowaniu mogą spowodować że facet
      "zaskoczy" jak należy tj. przemęczenie, przepracowanie, choroby, początkowe
      onieśmielenie (na początku znajomości) itp. Jeśeli się okaże że wszytsko jest
      oki w tych kwestiach to niepozostaje nic innego jak zadać sobie, a później
      SZCZERZE przed samą sobą odpowiedzieć na pytanie:
      Jaką rolę dla mnie w życiu pełni sex ??????
      Oczywiście na pierwszy rzut wszyscy odpowiadają najczęściej ważna i che by
      wszystko grało. Ale tu chodzi o coś więcej.
      Czy potrafię żyć w związku bez lub z bardzo małą ilością seksu. Czy potrafię żyć
      z facetem którego nie kręcę do granic możliwości, który mnie nie pożąda tak jak
      JA tego pragnę??? Czy wg mnie seks jest spoiwem łączącym, cementującym związek,
      czy tylko igraszką, zabawą, fizycznym zaspokojeniem samej siebie. Jak tak
      naprawdę podchodzę do seksu w związku.
      Jeśli większość odpowiedzi będzie "ZA" ważnością seksu w związku to czas na
      obiektywne spojrzenie na naszego "idealnego" partnera. W takim układzie
      szwankuje mu "tylko" jedna z najistotniejszych dla mnie wartości w związku
      kobiety i mężczyzny, czy zatem to jest ta właśnie idealna partia która sprawi że
      będę czuła się kochana, pożądana, spełnię się jako matka, żona i kochanka ?????

      Jak seks potrafi kobiecie zatruć życie pokazuje przykład Trixie2 (wybacz że
      posłużę się Twoim przykładem, bardzo trafny i akurat na tapecie się znajduje:))
      ). Zaczyna się na seksie a kończy na dzieciach i zobojętnieniu (sama to Trixie2
      przyznałaś). Czyli frustracja seksualna powoduje powolny rozkład szczęścia na
      każdym poziomie. Żona, matka, kochanka że o poczuciu własnej niskiej samooceny
      (zupełnie irracjonalnej dodam bo to facet ma problem a nie kobieta) już nie wspomnę.
      Jak trudne są takie pytania, odpowiedzi i późniejsze podejmowanie działań nikt
      mi tłumaczyć nie musi. Ale to może sprawić że będziecie w życiu naprawdę
      szczęśliwe lub nie i będziecie na stałe klikać na tym forum. Niekoniecznie z
      ciekawości.
      Tak na koniec. W życiu żałuję jednej rzeczy. Mianowicie tego że nie trafiłem na
      takie forum jakieś 5 lat temu. wiele rzeczy robiłem instynktownie, co znaczy
      niekoniecznie dobrze. Teraz pewnie bym tu nie klikał. :(((((((((
      Macie wybór. Przestańcie się same oszukiwać i spójrzcie prawdzie w oczy i nie
      bójcie się zdecydowanych kroków. Zwłaszcza że 98% tutaj przynajmniej klikających
      uważa się za naprawdę atrakcyjne.
      Cholera aż kusi żeby się tak na kawę z którąkolwiek umówić i sprawdzić czy to
      prawda. :)))))))))))))
      Życzę właściwych wyborów (zazwyczaj one sa najtrudniejsze w życiu).
      Pozdrawiam serdecznie
      Avide.
      • koala1981 Re: Dlaczego założyłem ten wątek 23.01.07, 00:23
        Wiesz, avide, największym dramatem znakomitej większości tu piszących jest to,
        że czytamy cudze wypowiedzi jak własne, czytamy i piszemy dla nich rady, ale nie
        potrafimy tego odnieść do własnej sytuacji. Dzięki za założenie tego wątku, bo
        świetnie przedstawiłeś tu pewien schemat - gratuluję przenikliwości tych
        wszystkich rozedrganych kobiecych umysłów :) Moja historia jest podobna do
        historii innych kobiet, 5-letni związek, w sumie idealna para, on jest naprawdę
        w porządku facetem, ale to taki miś do przytulania... a ognia zero :/ Seks -
        jeśli już się zdarzy, jest naprawdę ok, ale dlaczego ciągle ja muszę go
        inicjować?!?! tu stały motyw poczucia nieatrakcyjności się pojawia - no bo skoro
        on nie ma na mnie ochoty sam z siebie, to chyba jestem brzydka, gruba, mały
        biust itd., itp. :/ Marzę po nocach o tym, żeby po prostu wziął mnie bez słowa
        przy ścianie, rozbierał mnie na schodach rozpalonymi dłońmi, szepnął jakieś
        świństewko do ucha, patrzył z pożądaniem, a nie ciągle udawał i grał. Z drugiej
        strony - jak tego nie docenić, gdy czasem tak się stara grać namiętnego
        kochanka? Oczywiście co jakiś czas wracają rozmowy (prośby, groźby, żarty,
        analizy), czasem wtedy jest super przez 2 tygodnie, a czasem jest kara dla mnie
        (!) za nachalność i monotematyczność i bezseksie. Gwoli wyjaśnień - mój partner
        nie jest jedynakiem wychowanym przez apodyktyczną mamusię, ma normalną rodzinę.
        Jest szalenie pewny siebie i uważa się za doskonałość. Czasem tylko okazuje się
        totalnie niezaradny życiowo (wszystko trzeba mu pomóc zrobić, bo jak nie to
        twierdzi, że sam wszystko robi i jest najbardziej poszkodowanym na ziemi
        człowiekiem). No i w łóżku jak mały chłopiec - tylko, że ja nie jestem pluszowym
        misiem do przytulania!!! I tak jeden miś w pościeli to już za dużo :/
        • koala1981 Re: Dlaczego założyłem ten wątek 23.01.07, 12:54
          Zapomniałam dodać, że zapewnienia o miłości (i poniekąd potwierdzają to
          czyny)słyszę kilkanaście razy dziennie...
    • bomba44 Do Kici: 22.01.07, 23:03
      Kici10 napisała:

      > Prezentujący się tutaj panowie takie wyobrażenie o swoim libido mają. I czują
      > się z tym świetnie. Ale. Mogą mieć takie wyobrażenie tylko w kontekście
      > słabiutkiego libido swoich partnerek.
      > Może im się wydawać, że z inną kobietą to
      > ho ho ho. Tyle, że jeśli napotkają kobietę z większym libido od własnego, to
      > ich własne robi się słabiutkie. A na to pozwolić nie mogą. Zaczynają się
      > ucieczki służące wytłumaczeniu, że tak naprawdę to wszystko jest OK, tylko :
      > partnerka ich nie kręci, zestarzała się, zbrzydła, zaniedbała, że pod presją
      > nie mogą, że pies patrzy, że cudza trawa zieleńsza itd.
      > Żeby ktoś miał wyobrażenie o swoim wielkim libido, to ktoś inny musi mieć je
      > mniejsze.

      Kici:

      Trochę mnie wkurzyłaś tą wypowiedzią. Odpowiem Ci tak: Piszące tu panie
      cierpiące na brak zainteresowania seksem, ich osobami, ich potrzebami ze strony
      swoich partnerów, próbują generalizować i przenosić niedoskonałości ich
      partnerów na całą populację mężczyzn. No jak to czytam, to tak mnie nosi, że
      aż kląć mi się chce!!!!!!!!!!! Nie, nie, nie, i jeszcze raz nie. To
      nieprawda, co piszesz. Nie wszyscy faceci są tacy, a temperament nie do końca
      jest rzeczą względną. Nie prawdą też jest, że faceci mogą mieć takie
      wyobrażenie tylko w kontekście słabiutkiego libido swoich partnerek!!!!!!!!
      Naprawdę, przykro mi, że tak piszesz, bo obrażasz w ten sposób całą rzeszę
      facetów naprawdę bardzo kreatywnych w ich związkach. Facetów, którzy nie tylko
      mają temperamentne partnerki, ale jeszcze potrafią się z nich cieszyć!!!!!!
      Przyjmij do wiadomości, że tacy faceci istnieją, a fakt, że Ty nie takiego
      sobie wybrałaś, nie oznacza, że wszyscy tak mają.

      No to teraz pora na odpowiedź na pytanie za sto punktów:

      > Pytanie za sto punktów do panów z wielkim niezaspokojonym libido.
      > Co by się stało gdyby waszym partnerkom nagle
      > wzrosło libido? Ale nie tyle, że
      > bylibyście w stanie sprostać, tylko wielokrotnie więcej. Sytuacja nie
      > pozbawiona realizmu. Jak wasze wyobrażenie
      > o własnej mocy przenosiło by się na
      > sypialnię. Czy wogóle wyobrażacie sobie taką sytuację, że partnerka chce
      > wielokrotnie w ciągu dnia, a wy nie dajecie rady? Co wtedy?

      To pytanie brzmi bardzo zaczepnie, ale odpowiem Ci, żebyś nie miała złudzeń,
      tylko i wyłącznie z własnego doświadczenia. Otóż sytuacja, którą opisujesz
      wcale nie jest pozbawiona realizmu. Tak, mojej partnerce wzrosło libido
      dokładnie tak, jak opisałaś. I wiesz co, ja się wcale tym nie martwiłem i nie
      unikałem zbliżeń. Wręcz przeciwnie, z ogromną radością, ciekawością,
      zafascynowany patrzyłem, jaka ona była z tym piękna. Z tą niezaspokojoną a
      jednocześnie niepohamowaną i nieskrywaną potrzebą, namiętnością. Z tymi
      niewyczerpanymi możliwościami. Zazdrościłem jej, że ona mogła wielokrotnie, a
      ja nie. Lecz, tak jak napisał Kawitator, jedyne problemy jakie ja mogłem mieć,
      mogły być natury hydraulicznej. I tu Cię zaskoczę. Hydraulika nie jest
      warunkiem koniecznym do udanego seksu i do zaspokojenia kobiety. Finezyjny
      kochanek potrafi doprowadzić kochankę do ekstazy nawet piórkiem, albo dotykiem
      rzęs. Penetracja wcale nie jest tu konieczna. Sprawa jest nawet łatwiejsza,
      bo są przecież jeszcze ręce, palce, usta, język... A przecież jeszcze jest
      tyle gadżetów którymi można się cieszyć razem. Przecież jest jeszcze
      masturbacja, która nie dla każdego jest czymś obrzydliwym, i niektórzy potrafią
      się nią wspólnie cieszyć. Innymi słowy, mimo Twoich czarnych wizji, ja
      potrafiłem w tej sytuacji zdecydowanej przewagi libido mojej żony nad moim,
      tyko się tym cieszyć. Potrzeba do tego tylko odrobinę finezji, wyobraźni,
      otwartości, chęci I RADOŚCI.

      Dalej pytasz:

      > Pokornie godzicie
      > się na pomoc innego faceta, czy faszerujecie viagrą? Czy dajecie dyla i
      > szukacie takiej z mniejszym libido?

      Ponieważ Twoje pytania są takie wprost, więc i ja odpowiem wprost. Tak, doszło
      nawet do tego, że moja pani miała tak niepohamowany apetyt, że miała ochotę na
      innych panów. I tu pewnie Cię zdziwię najbardziej, bo tak, zgodziłem się na
      to! Lecz nie było w tym nic pokornego. I nie faszerowałem się viagrą. I nie
      dałem dyla i nie szukałem takiej z mniejszym libido. Wręcz przeciwnie, jak
      widzisz, nadal fascynują mnie kobiety, które potrafią cieszyć się życiem,
      włączając w to otwartą radość z seksu.

      Pozdrawiam, i życzę przejrzenia na oczy. Nie wszyscy faceci to ofermy łużkowe.
      • bomba44 Re: Do Kici: 22.01.07, 23:04
        Za błąd ortograficzny przepraszam. W ostatnim zdaniu chodziło mi oczywiście
        o "łóżkowe".
      • avide Odp na pytanie za 100pkt. Do Kici 23.01.07, 10:43
        W wiesz że wielokrotnie się nad tym zastanawiałem. Niestety nie było mi dane
        przeżyć tego co kolega powyżej ale ja mam taką opinie w tej kwestii.
        Na pewno dał bym za każdym razem z siebie wszystko. Na różne sposoby. Jeżeli by
        hydraulika wysiadła, jestem tylko facetem i kto wie czy po którymś tam razie bym
        nie wymiękł to mimo iż najważniejsza część mojego ciała by miała dość, widok
        rozpalonej kobiety póki co tak na mnie działa że mając ręce, język, zęby,
        paznokcie, stopy, tors czy każdą inna część ciała starał bym się nadrobić braki
        hydrauliczne. Gdyby sytuacja stała się nagminna na pewno odwiedziłbym sex shop i
        zakupił kilka gadżetów to igraszek łóżkowych. Pisałem wcześniej kilka razy że
        sex to nie tylko wkładanie i wyciąganie, ruchy posuwisto zwrotne lędźwiami. To
        również a może przede wszystkim cała atmosfera, erotyka wisząca w powietrzu
        stworzona przez parę pragnących siebie kochanków. Seks się zaczyna dużo
        wcześniej niż erekcja. A kończy długo po niej. Wszystko zależy od podejścia.
        To całe kuszenie, uwodzenie, podrywanie, obojętność przemieszana z
        nieokiełznanym pożądaniem.
        Nie wiem co by było gdyby i to wszystko zawiodło. Czy bym się zgodził na innego
        faceta. Ciężka decyzja i dopóki nie zostanę przed nią postawiony nie potrafię
        odpowiedzieć z całą stanowczością. Wiem jedynie że gdybym nie mógł z jakich
        powodów, ale tak na całego, wtedy na pewno nie miałbym nic przeciwko. Tylko
        jeden mały warunek. Nie w domu i dyskretnie.
        Widok szczęśliwej, zaspokojonej pięknej kobiety to dla mnie jeden z
        najpiękniejszych widoków jaki facet może ujrzeć. A gdyby jeszcze to szczęście
        wynikło dzięki mojej osobie to jest to niesamowita satysfakcja. Ja przynajmniej
        tak ma.
        Tak więc widzisz Kici10 wszystko kwestia osobistego podejścia do tematu.
        Pozdrawiam.
        • petar2 Re: Odp na pytanie za 100pkt. Do Kici 23.01.07, 11:13
          (Z pamietnika Andrzeja Gołoty)

          Wiesz że wielokrotnie się nad tym zastanawiałem. Niestety nie było mi dane
          przeżyć tego co Rocky Balboa ale ja mam taką opinie w tej kwestii.
          Na pewno dał bym za każdym razem z siebie wszystko. Na różne sposoby. Jeżeli by
          prawa pięść wysiadła, jestem tylko facetem i kto wie czy po którymś tam razie
          bym nie wymiękł to mimo iż najważniejsza część mojego ciała by miała dość, widok
          rozjuszonego przeciwnika póki co tak na mnie działa że mając ręce, język, zęby,
          paznokcie, stopy, tors czy każdą inna część ciała starał bym się nadrobić braki
          prawej pięści.
          Gdyby sytuacja stała się nagminna na pewno odwiedziłbym stragan z kastetami i
          zakupił kilka gadżetów do pojedynków ringowych. Pisałem wcześniej kilka razy że
          boks to nie tylko okładanie pięściami, ruchy posuwisto zwrotne ramionami. To
          również a może przede wszystkim cała atmosfera, furia wisząca w powietrzu
          stworzona przez parę pragnących pokonać jeden drugiego przeciwników. Walka się
          zaczyna dużo wcześniej niż pierwszy gong. A kończy długo po ostatnim. Wszystko
          zależy od podejścia.
          Te całe pogróżki i pohukiwania na konferencjach, ważenie, ubliżanie, obojętność
          przemieszana z nieokiełznaną wściekłością.
          Nie wiem co by było gdyby i to wszystko zawiodło. Czy bym się zgodził na innego
          faceta. Ciężka decyzja i dopóki nie zostanę przed nią postawiony nie potrafię
          odpowiedzieć z całą stanowczością. Wiem jedynie że gdybym nie mógł z jakich
          powodów, ale tak na całego, wtedy na pewno nie miałbym nic przeciwko. Tylko
          jeden mały warunek. Nie na ringu i dyskretnie w ciemnej uliczce.
          Widok zbroczonego krwią, zniszczonego, słynnego przeciwnika to dla mnie jeden z
          najpiękniejszych widoków jaki facet może ujrzeć. A gdyby jeszcze to szczęście
          wynikło dzięki mojej osobie to jest to niesamowita satysfakcja. Ja przynajmniej
          tak mam.
          • avide Re: Odp na pytanie za 100pkt. Do Kici 23.01.07, 12:01
            No dobra pięknie napisane. Gołota bierze gościa na ring i w najważniejszych
            momentach dostaje każdy w jak i gdzie.
            Hymm zatem tak sobie myśle... czy ty chcesz żebym Cię przeleciał na
            potwierdzenie moich słów i sprawdzenie czy aby to nie czcze przechwałki ??????
            Jeśli o to Ci chodziło to z góry mówię NIE.
            Sorry jestem hetero i nic nie jest w stanie tego zmienić. :)))))))))
            Pozdrawiam
            • europa63 Re: Odp na pytanie za 100pkt. Do Kici 23.01.07, 12:13
              avide napisał:

              > czy ty chcesz żebym Cię przeleciał (...) ??????
              > Jeśli o to Ci chodziło to z góry mówię NIE.

              Avide, wiesz co?
              ja mam dzis taki szczególny nastrój i jakos tak głupoty piszę...
              ale te slowa to normalnie jawna prowokacje - takie propozycje , publicznie?
              Na tym forum to wysoce ryzykowne...
              wiesz, bo jak się te słowa wyjmie z kontekstu...noooooooo
              I chyba nie zawsze na taka propozycję powiesz NIE...
              Hmmmmmmmm......
              Głupoty wypisuję...Wyłączam laptopa....
            • petar2 Re: Odp na pytanie za 100pkt. Do Kici 23.01.07, 13:21
              > No dobra pięknie napisane.

              Sam napisałeś. Ja tylko parę drobnych zmian wprowadziłem i wyszło jak
              przechwałki zadziornego pięściarza :-) Bez urazy. Zastosowałeś po prostu język
              i styl w opisie zaspokajania kobiety jakbyś chciał wygrać "pierwszy krok
              bokserski" albo zdobyć Koronę Ziemi. Zabrzmiało zabawnie :-)

              Ale skojarzenia w stronę homo? Gdzie tego się doczytałeś? Masz bogatszą
              wyobraźnię niż ja.
              • avide Re: Odp na pytanie za 100pkt. Do Kici 23.01.07, 13:42
                Przyznaję że z wyobraźnią problemów nie mam.:)))))
                Ale idąc tym tropem Ty również się wykazałeś :)))).
                Zinterpretowałeś tak a nie inaczej mój post a mi się Twój jakoś z tak dziwnie
                skojarzył :)))). Wiesz na zasadzie: Bokser się przechwala i stroszy piórka na
                konferencji prasowej a później w ringu sprawa się wyjaśnia. Tutaj mamy inny
                rodzaj konferencji a później żeby sprawdzić kto miał rację jest tylko jeden
                sposób. Heheh z tym że tak bezpośrednia konfrontacja jakoś budzi mój niesmak,
                Twój zapewne również :)) choć ... jak to ktoś wyśpiewał: każdy swe zboczenie ma...
                Pozdrawiam i gratuluje parafrazy.
          • bomba44 Re: (Z pamietnika Andrzeja Gołoty) 24.01.07, 03:12
            petar2 napisał:

            > (Z pamietnika Andrzeja Gołoty)
            >
            > Wiesz że wielokrotnie się nad tym zastanawiałem. Niestety nie było mi dane
            > przeżyć tego co Rocky Balboa ale ja mam taką opinie w tej kwestii.
            > Na pewno dał bym za każdym razem z siebie wszystko.

            Petar:

            Dzięki za polemikę, szczególnie za bardzo dla mnie miłe porównanie (nie wiem,
            czy zamierzone, ale tak jakoś wyszło) do Rocky Balboa. Bardzo dowcipne!
            Dzięki.

            Pozdrawiam,
        • niezapominajka333 Re: Odp na pytanie za 100pkt. Do Kici 23.01.07, 18:06
          Avide - pięknie napisane.
          Tylko jakoś nie przekonują mnie słowne deklaracje, chocby najbardziej szczere.
          Bo, że szczere, to nie wątpię. Ale pisane z punktu widzenia niezaspokojonego
          faceta. Nie twierdzę, że nie byłbyś doskonałym kochankiem, gdybyś musiał
          sprostac zwielokrotnionym potrzebom swojej żony, ale pozwolę sobie powątpiewac.
          A możliwosci sprawdzenia nie ma.
      • kici10 Re: Do Bomby44 24.01.07, 01:04
        Po pierwsze nie piszę o wszystkich facetach. To tylko niektóre z refleksji,
        jakie mi się nasuwają po obserwacji siebie i otoczenia oraz tegoż forum. To
        nawet nie jest wprost moje życie.
        To również wnioski z rozmów z facetami, dla których ich libido jest
        wyznacznikiem ich człowieczeństwa. Irytuje mnie, że sami faceci trywializują w
        ten sposób swoje jestestwo. Czy facet jest tylko facetem wtedy kiedy jest
        stuprocentowo wydolny seksualnie? Piszesz, że w ten sposób obrażam facetów. A
        ja tylko chciałabym, byście spojrzeli trochę szerzej. Także na siebie samych.
        Wy natomiast za wszelką cenę staracie się siebie sprowadzić tylko do roli
        jurnych samców.
        Po drugie, to tylko głos w dyskusji, polemika, nie mająca na celu obrażania
        kogokolwiek, a jej zaczepna forma ma na celu sprowokowanie kogoś do riposty,
        niekoniecznie zgodnej z moimi poglądami. A może i do zastanowienia się nad inną
        perspektywą. To, że u Ciebie tak nie wygląda, nieoznacza, że u innych też nie.
        Nie pisałam nic o swoim temperamencie, ani partnera, tak więc nie wyciągaj
        pochopnie wniosków na podstawie tylko wyobrażeń.

        tu Cię zaskoczę. Hydraulika nie jest
        > warunkiem koniecznym do udanego seksu i do zaspokojenia kobiety. Finezyjny
        > kochanek potrafi doprowadzić kochankę do ekstazy nawet piórkiem, albo
        dotykiem
        > rzęs. Penetracja wcale nie jest tu konieczna. Sprawa jest nawet łatwiejsza,
        > bo są przecież jeszcze ręce, palce, usta, język... A przecież jeszcze jest
        > tyle gadżetów którymi można się cieszyć razem. Przecież jest jeszcze
        > masturbacja, która nie dla każdego jest czymś obrzydliwym,

        Dzięki Bomba za te słowa. Napisałeś coś, co dla wielu facetów jest księżycowe.
        I żadna kobieta nie potrafi im tego wytłumaczyć. Wybacz wulgaryzowanie, ale
        sądzą, że im dłuższy, sztywniejszy i głębiej, tym lepiej. Wierutna bzdura. Jest
        dokładnie tak, jak napisałeś. Przynajmniej w moim i znajomych mi kobiet
        przypadku. Ilu facetów mogłoby od dawna cieszyć się seksem, gdyby to w końcu
        zrozumieli. Ilu problemów można by uniknąć. Ale wiara w moc gabarytów jest
        niezachwiana.

        Krytykujesz, że piszę, że wszystko jest względne. A nie jest? Na dzień
        dzisiejszy można własne libido postrzegać jako bardzo wysokie. Ale czy to
        znaczy, że takie będzie zawsze, niezależnie od okoliczności. W wieku 20, 30,
        40 , 70 lat? Że po siedemdziesiątce dalej będziemy chcieli się bzykać, a nie
        woleli pokopać w ogródku? Uważasz, że jeśli będziemy mieli dramatyczne chwile,
        to nie wpłynie to na obniżenie się libido? Czy stresy w pracy przenoszą się na
        sypialnię, czy nie? Czy upierdliwość małych dzieci może wpłynąć na związek, czy
        nie? Czy tylko własny koniec nosa się liczy? Wszystko jest wzlędne. Również
        nasze niezaspokojenie seksualne.

        Ty już doświadczyłeś zmiany temperamentu partnerki. Poradziłeś sobie. Chwała Ci
        za to. Widocznie masz silne poczucie własnej wartości, nie oparte tylko na
        fiutku. Ale zastanów się, ilu facetów w podobnej sytuacji sobie poradzi. Czy
        nie napiszą dla siebie innego scenariusza (dadzą dyla).
        Innych sytuacja wzrostu libido partnerki dopiero czeka. Dopóki tego nie dotkną,
        to nie będą wiedzieli. A dzisiaj wydaje się im jeszcze, że fiutkami zawojują
        świat.
        To tylko refleksje i pytania, które zadaje sobie człowiek na pewnym etapie
        życia. Dokąd zmierzam i po co. Co jest ważne.
        Co do Twojej zgody na innych facetów, to chyba należysz do nielicznych
        wyjątków. To dosyć ekstremalne posunięcie. A ponadto niebezpieczne. Wiadomo, że
        wszystko może się zdarzyć, ale na własne życzenie?

        Pozdrawiam, i życzę przejrzenia na oczy. Nie wszyscy faceci to ofermy łużkowe

        Za daleko posunięty wniosek. Nic takiego nie napisałam. Kreatywność godna
        wystawienia laurki. Kiedyś mnie to przytłaczało, teraz korzystam. Tak długo,
        jak się da. Wszak wszyscy kiedyś będziemy woleli pokopać w ogródku.

        • bomba44 Re: Do Bomby44 24.01.07, 02:26
          Kici:

          Dziękuję za piękną i bardzo konstruktywną odpowiedź.

          Co do Twojego ostatniego listu, to jeśli poczyniłem jakieś błędne założenia co
          do Twojego temperamentu, to przepraszam. Nie miałem zamiaru Cię skrzywdzić, a
          jeśli to nieświadomie zrobiłem to i tak jest karygodne. Mam nadzieję, że mi
          kiedyś wybaczysz.

          Dzięki za wycofanie się z generalizowania. Głównie o to mi chodziło. Chyba
          się zgadzamy, że faceci są różni, są gorący i zimni. Mi chodziło też o
          pokazanie drugiego końca spektrum. Facetów, dla których bardzo wysokie libido
          partnerki (realne, doświadczone, a nie tylko upragnione) jest największym
          szczęściem, a nie zmartwieniem. Ty istnienie takich negowałaś w swoim pierwszy
          poście.

          Niestety wkradła Ci się następna generalizacja:

          > Wy natomiast za wszelką cenę staracie się siebie sprowadzić tylko do roli
          > jurnych samców.

          No niestety znowu nie mogę się zgodzić. Może po prostu znamy innych facetów.

          Co do dyskusji na temat względności libido, to jeśli chodzi o zmiany u osobnika
          z czasem, czy pod wpływem innych bodźców, całkowicie się z Tobą zgadzam. Ale
          chyba nie o tym pisałaś w swoim pierwszy poście. Tam napisałaś, że:

          > Żeby ktoś miał wyobrażenie o swoim wielkim libido, to ktoś inny musi mieć je
          > mniejsze.

          I to wywołało moją gwałtowną reakcję. Bo z tym się nie zgadzam. Może są tacy
          ludzie, ale na pewno nie wszyscy. Wierzę, i wiem z doświadczenia, że partnerka
          nie musi mieć mniejszego libido, żeby partner miał wysokie wyobrażenie o swoim.

          Co do zgody na innych facetów, to po prostu chciałem odpowiedzieć na wszystkie
          zadane przez Ciebie pytania. Nie chcę tutaj się więcej rozpisywać, bo to
          wykracza daleko poza temat tego wątku. Jeśli kogoś to zainteresuje to niech
          pyta dalej. Mogę Ci tylko powiedzieć, że z perspektywy czasu uważam, że było
          to bardzo mądra decyzja.

          Jeszcze raz przepraszam, jeśli dokonałem nadinterpretacji tego co napisałaś.
          Ale może warto było, żeby poczytać Twoje wyjaśnienia. Mam nadzieję, że z
          pożytkiem również dla innych czytelników forum.

          Pozdrawiam, i jeszcze raz dziękuję za bardzo konstruktywną odpowiedź.


          PS. Wiesz, pojawiły się dziewczyny, które się z Twoją teorią bardzo chętnie
          zgodziły. A ja uważam, że może to być dla nich krzywdzące. Bo taki
          zgeneralizowany, nieprawdziwy (i chyba jednak negatywny) wizerunek mężczyzn
          może prowadzić do obniżenia u dziewczyn atrakcyjności mężczyzn jako partnerów,
          do obniżenia standardów, oczekiwań. Do akceptacji bylejakości, porzucenia
          pragnień, marzeń, namiętności, pasji. Do akceptacji beznadziejności. A to są
          ostatnie rzeczy, których życzę tym kobietom, również Tobie.
    • bajeczka35 nieeee 23.01.07, 23:29
      Nie można wszystkich mężczyzn mierzyć jedną miarą, to co opisujesz, zgodzę się, zdarzają się takie dupki. ale nie można uogólniać facetów, są tak różni jak kobiety, nie zgodzę się z tym, że facet na którego trafiłaś ma obniżone libido, bo bym się zastanawiała: dlaczego teraz mam obniżone libido! odp. nie umiesz do niego podejść, widocznie coś niegra, że tak reaguje a nie inaczej. Nie jest to absolutnie Twoja wina, tylko wina leży po dwóch stronach, moim zdaniem brak wzajemnego zrozumienia. Inaczej, np., seks który Ty mu proponujesz, nie spełnia jego oczekiwań, bo o innym myśli, stąd ten brak chęci. Tylko pytanie czego on chce i czy to Ci będzie odpowiadać....
    • bomba44 Re: Męskie Libido 24.01.07, 03:02
      Chciałem podziękować wszystkim, którzy włączyli się do dyskusji, między innymi
      Olivaaa, Mutemuja, Avide, Kawitator, Killarney, i innym. Piszcie, bo bez
      Waszych wypowiedzi czytelnicy tego forum mogliby nabrać przekonania, że faceci,
      o których ja piszę to jakieś białe kruki. Podziękowanie kolektywne żeby nie
      rozdmuchiwać wątku.

      Avide: nie wahaj się przed zakładaniem kręgów wzajemnej adoracji. Czyż jednym
      z naszych oczekiwań od forum dyskusyjnego nie jest chęć dowiedzenie się, jak
      wielu jest ludzi myślących podobnie do nas?

      Niezapominajko i Kici: Dzięki za bardzo stymulujące wypowiedzi. Nie chcę,
      żebyście czuły się pominięte, mimo, że się z Wami czasem nie zgadzam.

      Pozdrawiam,
Pełna wersja