wena27
01.02.07, 08:48
Nasz seks jest w gruzach od kilku lat. Ten rok ładnie zapoczątkowaliśmy
seksem w Nowy Rok, no i od tego pamiętnego pierwszego dnia stycznia cisza....
Dzisiaj rano pokłócilismy się o to. On nie widzi wogóle gdzie jest problem.
Przeleciał palcem cały miesiąc tłumacząc: tu nie mogliśmy bo miałaś okres,
potem fakt może nie miałem ochoty przez tydzień, półtorej, później na weekend
miałaś zajęcia na uczelni, później miałaś egzaminy i byłaś zmęczona to nawet
nic nie sugerowałem (ja już też nic nie sugerowałam bo pierwszy egzamin
miałam 20 stycznia, czyli 3 tyg. po naszej inauguracji roku :(
No a teraz jestem znów zniedysponowana, bo minął miesiąc :( Widzicie,bardzo
ciężo znaleźć czas na seks :(
Poprosiłam go zeby mi powiedział ja to robią inni, jak oni znajdują czas.
Cisza....
On nie ma pojęcia jak się kochają inni. Mysli że 2 razy w miesiącu to
standard i że tak wszyscy mają. A kiedy ja po 3,4 tygodniowej przerwie nie
mam już ochoty bo mnie szlag trafia i nie mogę uciągnąć tak dłużej - To on
interpretuje to pewnie w taki sposób, że w naszym związku to jego żona nie
ma ochoty na seks.
Podjęłam decyzję. Koniec moich prób naprawy. Może po kilku miesiącach braku
seksu zastanowi się nad czymś. Nie zacznę też kolejnej rozmowy. One nic nie
wnoszą. CZy ktoś z was słyszał o choć jeszcze jednym takim przypadku. Mam
wrażenie że mam chlopa o najniższym libido w kraju.