....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego?

15.02.07, 12:41
jestesmy kilka miesięcy po slubie
...i zyjemy na pustyni seksualnej...

a wszystko zaczęło się tak:
mam 26 lat, jestem ładna, inteligentna, podobam się męzczyznom (wiem skądinąd)
z domu nie wyniosłam wychowania pruderyjnego, ale takie rzec by można...
neutralne, nikt o seksie nie gadał przy obiedzie, ale w razie potrzeby mogłam
porozmawiać sam na sam z kim chciałam
jestem otwarta, chciałam zyć w wolnym związku najchętniej, cieszyć się seksem
i poprostu być szczesliwa z tym własciwym partnerem
nie byłam molestowana i zadnych zahamowań u siebie nie dostrzegam
kilka lat temu poznałam Jego
ON:lat tyle co ja, pochodzi z raczej pruderyjej rodziny w której temat seks
nie istnieje a dzieci przynosi bocian (tak w cudzysłowiu)
katolik wierzący praktykujacy
dobry, uczciwy, kochany, wierny, szanuje mnie, inteligentny, przystojny
idealny ?
zostalismy parą i ... on chciała poczekać do slubu z seksem
uszanowałam to... chyba sie zakochałam
ale nie myslcie sobie nic o nim... , bo facet to jak się okazało facet(pomimo
pogladów religijnych, często mielismy okazję spac w jednym łózku i ciągnęło
go bardzo...moge powiedzić ze przespalibyśmy sie ze sobą wiele razy, ale...
jako ze oficjalnie nie było takiego założenia, ja nie chciałam i nie dałam
się (poza trochę oral), bo 1 :nie brałam pigulek a bez tego odpada 2: czułam
ze to byłoby nie w porzadku wobec niego, ze on by pozniej mogł w głebi serca
żałować tego ...za dobra byłam? czemu tak postępowałam, czemu nie chciała go
wykorzystać mają az nazbyt wiele ku temu okazji?
chociaż mi tez sie chciała bardzo a nawet bardzo bardzo...
CIEZKO BYŁO TAK ZYC......................................
powiedziałam, albo slub albo spadaj

poprostu chciała faceta przy ktoreym nie czułabym się winna w łozku
ON mnie chciał poządał itp ale... wiem ze dla niego doczekanie do slubu
stanowiło wartosc, nie chciałam mu tego odbierać, czułabym się winna
zaspokajając swoje potrzeby
choć on w koncu stwierdził ze czemu nie... już normalnie chciał isc ze mną do
łózka rzucając w kąt swoje przekonania bo tak bardzo mnie kochał i chciał...
ja tez go kochałam, ale jakoś do łozka z irracjonalnych powodów nie chciałam,
choć ochote miałam i skoro zdecydowalismy się na slub, to juz chciałam do
tego czasu doczekać

pobralismy sie, miało być ok

ale nie jest, nie wiem czemu..............straciłam chęć
ODECHCIAŁO MI SIĘ
gdy próbowalismy bolało, nawet BARDZO, ale nie o to chodzi
jakoś mi sie nie chce
czuje zal (o co?) jestem sflustrowana, choc patrzą z boku nie powinnam mieć
ku temu powodów: facet chce mnie zaciągnąć do lózka ... a ja się nie daje
czy ja jestem nienormalna? czemu tak się stało? kilka miesięcy po slubie
nadal jestem dziewicą...
tak wiem... to żenujace, ale mi sie poprostu ODECHCIAŁO

mam ochote rzucic to w diabły

ps. ale czasem robię to sama ze sobą i z tym jakos nie mam problemu

moze ktos cos napisze prosze



    • ziutek2005 Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 15.02.07, 12:53
      Zagmatwane to co napisałaś. Ciekawe jakie jest jego zdanie. Czy powiedziałaś mu
      o tym? Może małymi kroczkami naleZy dążyć do celu a wszystko wróci do normy.
      Powiedz mu co Cie najbardziej rajcuje. Napewno to zrobi i może wtedy sie
      odblokujesz.
    • kitek_maly Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 15.02.07, 13:05
      a jak dlugo byliscie ze soba przed slubem?

      jesli chodzi o bol, to na pewno moze zniechecac do dalszych prob. moj pierwszy
      raz tez nie byl za ciekawy- bol jaki poczulam gdy partner we mnie wszedl (i to
      nawet niezbyt gleboko) byl tak potworny, ze myslalam, ze zemdleje. i na tym sie
      moj pierwszy stosunek zakonczyl :) po jakims czasie ponowilismy probe i bylo
      juz calkiem przyjemnie, ale bez zadnych fajerwerkow. odczuwania przyjemnosci z
      seksu trzeba sie nauczyc po prostu :)

      hm piszesz, ze mieliscie jakies doswiadczenia przedmalzenskie. jesli sprawia Ci
      to przyjemnosc to kochajcie sie oralnie i jak bedziesz bardzo nakrecona to
      pewnie bedziesz chciala sprobowac normalnego seksu. chyba, ze tez Ci sie tego
      (oralnie) nawet odechcialo..

      czasami po prostu sedno sprawy nie lezy w samym seksie, to jest tylko pole, na
      ktorym zupelnie inne problemy w zwiazku sie uzewnetrzniaja. moze parter nie
      spelnia Twoich oczekiwan jako maz? czy po prostu mezczyzna? moze Cie juz nie
      pociaga? moze masz jakies inne problemy i nie mozesz na niego liczyc?
      • sangritt Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 15.02.07, 14:02
        czasem mysle że on jest doskonały... ale nie taki, jakiego bym chciała
        tak długo nie dopuszczałam do siebie tych mysli...że w koncu za niego wyszłam
        (moze to był lek przed rozstaniem i mysli ze juz nikogo tak wspaniałego nie
        spotkam)
        moze sadziłam ze jakos pogodze sie z tym ze on jest jaki jest, a to ja jestem
        zła chciałabym niewiadomo czego
        czasem chciałbym się z tego wyplątać

        piszą tu mezowie, ze ich zon nie interesuje seks
        może własnie z takich powodów jak u mnie...
        bo zona moze kochać lub KOCHAĆ


    • carrara Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 15.02.07, 17:09
      sangritt, szalona kobieto ładujecie się oboje do strasznego dołłłłłaaaa.Pędź do
      ginekologa i to jutro rano. Nie zastanawiaj się - tylko pędź.Powiedz o tej
      wizycie mężowi.Rozwiązanie znajdzie się szybko. A potem już wspólnie nuczycie
      sie uprawiania rozkoszy. Bo taka prawda-tylko szczerość w łóżku daje
      rokosz.Dacie radę, trzymam kciuki.
      • romulus11 Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 15.02.07, 22:33
        Wyjedzcie do dobrego hotelu z jaccuzi,sauna,co najmniej dwa szampany,super
        kolacja i jak facet bedzie facetem to samo poleci.Brrrrrrrrrrrrrr wytrzymac tak
        dlugo bez seksu.Nie moglem sie doczekac konca tego cholernego wesela jak
        pamietam,chociaz dawno to bylo.
    • renebenay Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 00:40
      Normalnie kobieta i mezszczyzna przezywajacy wspolnie pasje milosci przechodza
      do wspolzycia seksualnego bardzo latwo i szybko,to jest calkowicie naturalne bo
      ich pasje z czasem oslabna i tym samym czestotliwosc raportow seksualnych sie
      zmniejszy.W Waszym przypadku przegapiliscie moment kiedy bedac zakochanymi i
      oczarowanymi soba odmowiliscie swiadomie prawo do rozkoszy waszym
      cialom,zrobiliscie to oboje w imie obyczajow,tradycji,kultury i nie wiem czego
      jeszcze.W milosci sie nie mysli,w milosci sie bierze i daje a u was wy sami
      wprowadziliscie trucizne czekania i powstrzymywania,dla Twego meza oczywiscie
      jest wszystko w porzadku bo dyktat religijny zostal dotrzymany ale Ty z kolei
      sie wypalilas,nie ma u Ciebie juz tej pasji jak kiedys i cialo juz nie akceptuje
      partnera.Musisz powtornie sie rozkochac w mezu i wszystko bedzie dobrze,musisz
      rowniez szczerze porozmawiac o tym z mezem bo to jest wasz wspolny problem.Pzdr.
    • avide Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 08:44
      Jedną z przyczyn dlaczego Ci się nie chce może być ten ból. Nawet podświadomie
      może nie dopuszczasz do siebie takiej możliwości ale tak może być. Przyczyny
      moga być przeróżne. Byc może na początek zaczynaliście od niewłaściwej pozycji.
      Wisłocka i jej Szuka Kochania świetnie pokazuje podobny przypadek jak Twój.
      Przyzczyną była
      A) niewłaściwa pozycja współżycia do momentu aż narządy płciowe rozbudziły się
      seksualnie
      B) zbyt mocna błona dziewicza, która pęknąć nie chciała :))
      Wiem że być może brzmi to strasznie ale radzę wizytę u Ginekologa i powiedz mu o
      problemach. Poradzi Ci co i jak.
      Pisze zupełnie poważnie choć brzmi to strasznie.

      Pamiętaj że kobieta seksualnie musi się rozbić. Mało która od samego początku
      jest wulkanem seksu. Poza tym z tego co piszesz zaczynasz sobie w głowie
      wytwarzać jakieś urojenia że to że tamto. Pamiętaj że psychika u kobiety jest
      podstawą udanego współżycia. Jeśli się zablokujesz z jakiegoś głupkowatego
      powodu możesz poważnie sobie namieszać.
      Przestań myśleć negatywnie, zacznijcie się pieścić po CAŁYCH ciałach, tak by
      twoje podniecenie się obudziło. Nigdzie się nie śpieszcie. Ciesz się jego
      ciałem, jego pożądanie, jego miłością, tym co chce ci zaofreować. Spokojnie ale
      systematycznie do przodu.
      Łatwo się pisze "nie myśl negatywnie" ale jak to zrobić ... wiesz jest taka
      technika. Jak zaczynają mnie nachodzić jakieś dziwne myśli, i spostrzegę to to
      patrze na żonę i myślę o tym co mnie w niej kręci, o tym gdzie lubię być przez
      nią dotykany, mówię jej o tym ona mnie tam dotyka a ja wtedy z kolei myślę o tym
      co czuję pod wpływem jej dotyku. Po prostu zajmuję głowę pozytywnymi myślami i
      wtedy nie ma miejsca na negatywne myśli. :)))) Sam tak troszkę oszukuję mój
      mózg. Nie daje mu szans na złe myśli :)). U mnie działa może i u Ciebie poskutkuje.

      Pozdarwaim
      Avide
      PS. Tak na marginesie... kobiety ... ach :))) ciężko was czasami pojąć jak Boga
      kocham. :)))))
    • feniks36 Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 09:06
      troche cie rozumiem ja jestem po slubie połtora roku i z moja jedyna robilismy
      to raz w mieciacu ...dlaczego? nie wiem jakos na sie nie chciał. moze chemi
      brakowało,...teraz juz na nie ma.
      • life_ever Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 18:06
        Najpierw wizyta u gina. Jeśli wszystko O.K., to trzeba delikatnie zacząć
        próbować. Nie wstydź się zapytać lekarza o to, co Cię nurtuje - on po to jest,
        ma doświadczenie i naprawdę może doradzić np. odpowiednią pozycję.
        Z tego co piszesz wyłania się frustracja. Bo z jednej strony mąż taki super a z
        drugiej nie jesteś pewna swych uczuć. Nie sypiacie ze sobą, więc właściwie nie
        jesteście małżeństwem, tylko przyjaciółmi. Związek dwóch dusz, ale ciał już
        nie. Stąd być może i pojawia się wątpliwość "kocham czy nie kocham".

        Jeśli wizyta u gina nie pomoże, to chyba zostaje rozmowa z mężem i terapia u
        seksuologa. Może blokują Cię wasze postanowienia sprzed ślubu?

        Nota bene, w tym jednym punkcie nie zgadzam się z wymaganiami wyznawanej przeze
        mnie religii - zachowaniem czystości aż do ślubu. Jestem za to za zachowaniem
        wierności po ślubie. :)
        • sangritt Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 20:08
          nie trakujcie mnie jak nastolatki która ginekologa na oczy nie widziała
          widziałam, nie jednego, rozmawiałam, fizycznie wszystko ze mna ok
          i kilka ksiązek nt. seksu juz w zyciu przeczytałam i pigułki biore, niektóre
          dziewice nie sa az tak zacofane

          moja sytuacja to efekt rozbieznych pogladów:
          on był zwolennikiem czystosci do slubu - ja nie
          ja ustąpiłam - czy miałam prosic faceta "pójdz ze mna do łózka bo inaczej mi
          odbije"? to byłoby ponizajace
          chyba gdzies w srodku cały czasu czułam sie w jakiś sposób odrzucona, jego
          przekonania były dla niego ważniejsze niz ja
          natomiast dla mnie nie było nic wazniejszego od niego......
          i tak się to we mnie zebrało przez te kilka lat
          mam w sobie czasem takiem odczucia które opisałabym słowami:
          "nie chciałeś mnie wtedy, to teraz wcale mnie nie dostaniesz"
          wiem, ze to niewłasiwy tok myslenia, ale takie sa moje uczucia, nie potrafię z
          nimi sobie poradzić

          gdybysmy oboje byli zwolennikam powstrzymywania sie do slubu,nie byłobyproblemu
          ...chyba wieć lepiej rozwazyc powaznie zwiazek z taką osobą

          • kitek_maly Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 20:25
            sangritt napisała:

            > nie trakujcie mnie jak nastolatki która ginekologa na oczy nie widziała
            > widziałam, nie jednego, rozmawiałam, fizycznie wszystko ze mna ok
            > i kilka ksiązek nt. seksu juz w zyciu przeczytałam i pigułki biore, niektóre
            > dziewice nie sa az tak zacofane
            >

            hmm ja w zadnej z tych sugestii o wybraniu sie do ginekologa nie doszukalam sie
            nawet cienia traktowania Cie niepowaznie. wyluzuj troszke i potraktuj to jako
            dobre rady osob, ktore moze maja troszke wiecej doswiadczenia od Ciebie i
            przeciez dlatego odpisuja, bo chca Ci pomoc :) skoro wystapil problem to moze
            warto byloby go skonsultowac z ginem.


            > moja sytuacja to efekt rozbieznych pogladów:
            > on był zwolennikiem czystosci do slubu - ja nie
            > ja ustąpiłam - czy miałam prosic faceta "pójdz ze mna do łózka bo inaczej mi
            > odbije"? to byłoby ponizajace
            > chyba gdzies w srodku cały czasu czułam sie w jakiś sposób odrzucona, jego
            > przekonania były dla niego ważniejsze niz ja
            > natomiast dla mnie nie było nic wazniejszego od niego......
            > i tak się to we mnie zebrało przez te kilka lat
            > mam w sobie czasem takiem odczucia które opisałabym słowami:
            > "nie chciałeś mnie wtedy, to teraz wcale mnie nie dostaniesz"
            > wiem, ze to niewłasiwy tok myslenia, ale takie sa moje uczucia, nie potrafię
            z
            > nimi sobie poradzić
            >

            jesli rzeczywiscie jest tak jak piszesz to przydalaby sie pomoc psychologa lub
            seksuologa.


            > gdybysmy oboje byli zwolennikam powstrzymywania sie do slubu,nie
            byłobyproblemu
            > ...chyba wieć lepiej rozwazyc powaznie zwiazek z taką osobą
            >

            hmm no jak ja czytalam Twoja historie to jakos dziwnie mialam wrazenie, ze
            jednak tej czystosci nie bylo. niby nie bylo calkowitej konsupcji, ale jednak..
            wydaje mi sie, ze skoro masturbacja jest grzechem to tym bardziej 'masturbacja'
            drugiej osoby (i to oralnie ;) ) tez.

            mnie sie po prostu wydaje, ze jest tak jak ktorys z poprzedniokow napisal,
            przegapiliscie TEN wlasciwy (przynajmniej dla Ciebie) moment.
          • life_ever Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 20:28
            Nie chciałam Cię urazić tą wypowiedzią o ginie. :) Nawet mi do głowy nie
            przyszło, by uważać Cię za zacofaną tylko dlatego, że jesteś dziewicą. Sugestia
            wizyty pojawiła się jako jeden z wielu sposobów na to, jak się postarać coś
            zmienić w Twojej sytuacji.

            Pewnie, zawsze możesz rozważyć poważnie związek z taką osobą a nawet się z nią
            rozwieść.
            Ale skoro jesteście po ślubie, to może warto byłoby spróbować jakoś to
            poukładać? Np. pójść do seksuologa? Oczywiście, jeśli kochasz męża, bo jak nie
            to sprawa właściwie jasna.
            • wolfinka Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 16.02.07, 20:42
              Zadaj sobie najpierw pytanie CZY CHCESZ być z nim,bo go kochasz. Jesli
              chcesz/ale tylko szczerą odpowiedz bierz pod uwagę/ to WALCZ o związek.
              Psycholog,ginekolog,seksuolog,pozytywne myślenie /ukłony dla avide:-)/i praca
              nad związkiem.Jeszcze wszystko do naprawienia, ale tylko gdy NAPRAWDE CHCESZ.
              Jesli chcesz sie poświęcić dla niego w imię jego silnej religijności, to się
              poświęcaj.Ale do tego trzeba mieć duzo siły zwłaszcza psychicznej. A tej już
              teraz Tobie brak.Ratuj swój związek , ale nie na siłę .Chociaż tak naprawdę to
              powinniście OBYDWOJE go ratować.Jeśli obydwoje tego CHCECIE.
    • renebenay Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 17.02.07, 02:17
      Wszystko zalezy od meza,czy potrafi powtornie wzniecic ogien milosci w Twoim
      sercu,niestety to jest jedyne wyjscie.
    • goaa Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 17.02.07, 11:32

      Każda para buduje w swoim "łózku"własny wzorzec bliskości i seksu.
      W twoim przypadku tym wzorcem do tej pory był brak seksu i tłumienie pożądania
      nic dziwnego,że z chwilą otrzymania"papierka"nic ci się nie zmieniło.
      Nie wiem czy pomoze ci jacuzzi i gin,proponowałabym raczej seksuologa.
      A swoja drogą nie mogę pojąć jak kochający sie ludzie mogą
      miesiacami(latami)tłumić pożądanie dlatego,ze brak im pieczatki w dowodzie?
      • life_ever Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 17.02.07, 12:30
        Właśnie, goaa.
        Oczywiście wybór należy do każdego z nas. Ale są gorsze i cięższe grzechy niż
        współżycie z partnerem przed ślubem.
        Swoją drogą często bywa tak, że udaje się zachować wstrzemięźliwość przed
        ślubem, a potem są poważne problemy z zachowaniem wierności po ślubie.

        To już drugi podobny wątek na tym forum w ostatnim czasie. Ostatnio czytałam
        post mężczyzny, który ożenił się z kobietą tak jak on sam - bardzo religijną.
        Pierwszy stosunek dopiero po ślubie. Po kilku latach zaledwie kilka stosunków i
        troje dzieci. Żadnych wyrafinowanych pieszczot, wszystko przy zgaszonym
        świetle. Żona członka do ust nie bierze, bo to grzech.
        Efekt? Po kilku latach związku facet wylądował w burdelu i miał tam najlepsze
        pieprzenie życia, że się tak wyrażę... I mówi, że będzie z tych usług korzystał.

        Ciekawa teraz jestem, czy grzech zdrady zostanie mu zniwelowany przez
        wtsrzemięźliwość, którą zachował przed ślubem? Wiem, że jestem ironiczna, ale
        nic na to nie poradzę.
        Kiedyś byłam bardzo gorliwą katoliczką. Nadal nią jestem, tylko że dziś na
        niektóre przykazania patrzę dość krytycznie i mam odwagę zadać sobie pytanie o
        ich sens.
    • witkacy1975 "sfrustrowana", a nie "sflustrowana" 17.02.07, 14:37
      :))
      • sangritt ....................... 18.02.07, 11:11
        jestem zła i sflustrowana, ze dałam sie wciagnac w ramy tego co społecznie
        akceptowane, chociaz wczesniej zakładałam inną drogę
        jestem zła i sflustrowana ze postapiłam jak grzeczna dziewczynka, najpierw
        chodzenie za rączkę, pozniej slub i dopiero po tym seks
        duszę się w tym
        jestem zła i sflustrowana, ze miała, slub wprawdzie piękny, ale nie taki jak
        kiedys marzyłam, na bezludnej wyspie na plazy daleko od wszystkich
        bo moj mąz stwierdził ze nie mozna tak wszystkich olać, całej rodziny, ze jego
        rodzina by sie obraziła (moja nie), a ja głupia sie zgodziłam
        jestem zła ze nie potrafiłam postawić na swoim, nie miałam odwagi, choc w
        innych kwestiach jestem podobno osobą dominującą której nie mozna się
        sprzeciwić i z która nie ma kompromisu - tak twierdzi moj maż
        czuję się jak grzeczne dziecko które zrobiło tak jak babcia kazała
        i tak mi z tym ch... ŻLEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE
        mam ochotę się pociąć
    • ravicowaa Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 18.02.07, 12:20
      Rozumiem Cię. Bardzo kochałaś zgodziłaś się na wstrzemięźliwość wbrew sobie. I
      zapewne nie chodzi o to, że nie czułaś się zaspokojona, tylko nie dosyć
      adorowana, nie dosyć kochana, właśnie odrzucona. Skoro Ty oddałabyś całą siebie,
      to oczekiwałabyś tego również od mężczyzny. Tak potwierdzamy swoją atrakcyjność.
      Pochlebia nam, że facet szaleje na naszym punkcie, również w łóżku. Przystałaś
      na to, czego nie rozumiesz. Twój mąż ma zupełnie inny światopogląd, ja mam
      przybliżony do Twojego i dlatego mogę sobie wyobraźić, co czujesz. Z drugiej
      strony myślę, że skoro tak bardzo kochałaś, że zgodziłaś sie przystać na jego
      warunki, wiedziałaś że jest to dla niego ważne, to teraz trzeba walczyć o miłość
      i małżeństwo. Warto rozmawiać, a może udać się do mądrego psychologa. Twój mąż
      po prostu został tak wychowany, myślał że tak trzeba.Na pewno jesteś kobietą
      jego życia.Musicie się oboje postarać to przezwyciężyć, zrozumieć siebie
      nawzajem, może przeprosić. Może Twój mąż żałuje, że nie doszło do tego przed
      ślubem?Ty zapewne postrzegasz jego poświęcenie dla religii jako egoistyczne
      względem Ciebie. Musicie gdzieś pośrodku drogi spotkać i sobie po prostu
      wybaczyć. Jeszcze macie czas na cieszenie się seksem. dzięki temu że teraz
      zaczniecie znowu będziecie sobą zauroczeni jak na początku. Nie karaj go już za
      to że Cie nie chciał, bo przecież Cie chciał bardzo, tylko uważał że nie
      powinien. Jeżeli sami nie dojdziecie do porozumienia, to musicie udać się po
      pomoc do specjalisty.
      • yvona73pol Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 18.02.07, 12:39
        witkacy, zostales olany.... ;)))) wiec zaapeluje i ja:
        na tym moim ulubionym forum, prosze, blagam, oczy mruze.... sFRUstrowana, jak
        fru fru ;)))
        flu, to jest jak sie, za przeproszeniem, w angielskim kiblu wode spuszcza
        (flush) ;)))))))))
        literowki to pikuz, ale, na litosc, jak sie nie zna slowa, to sie unika... ;)
        (tudziez ;))))) zastepuje innym ;))
    • sagittka Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 18.02.07, 13:06
      Napisałaś, że przed ślubem nie chciałaś również dlatego, że nie brałaś jeszcze
      pigułek. Teraz bierzesz pigułki, ale nie chcesz.

      Może w tym też tkwi przyczyna spadku libido. Źle dobrane hormony w wielu
      przypadkach prowadzą do oziębłości.
      • renebenay Re: ...Sagittka... 18.02.07, 20:26
        Tu nie ma zadnego spadku libido,tu zaden lekarz tez nie pomoze bo nikt nie
        potrafi strzelic palcami i wyczarowac szczescie czy tez zlota rybke."Sangritt"
        coraz bardziej jest pewna ze,zrobila glupstwo wychodzac za maz i ze,postapila
        wbrew swoim konwikcjom,juz nie mowie o uczuciu do meza bo tu napewno nie jest
        tez lepiej.Prawdopodobnie jest jeszcze wiecej o czym ona nie pisze,sam tez
        ozenilem sie z gleboko wierzaca katoliczka i wiem jak ciezko sie z tym zylo
        przez dobrych kilka lat,kiedy bylem juz zdecydowany na porzucenie zony ona sama
        mi oznajmila ze,przestaje chodzic do kosciola i od tego czasu zapanowalo
        szczescie w naszej rodzinie,-zona miala powazna klotnie z ksiedzem ktory byl
        babiarzem a chcial uczyc moralnosci innych.Dla Sangritt nie jestem za zbyt
        optymistyczny bo prawdopodobnie ona rzuci wszystko,zreszta ona tez nie ma wiele
        do stracenia,wszystko zalezy tylko i wylacznie od jej meza-czy bedzie na tyle
        mezszczyzna i mezem ze,zaakceptuje jej odrebnosc i wolnosc a takze czy potrafi
        rozkochac zone do siebie.
        • sangritt Re: ...Sagittka... 18.02.07, 21:13
          dzięki że mnie rozumiecie w przeciwienstwie do niego
          • sangritt ......................... 25.02.07, 21:37
            ostatnio się załamałam
            kilka dni nie wychodziłam z domu i leżałam w łózku
            póżniej było prawie dobrze, prawie się pozbierałam
            i dziś znów się pokłóciliśmy, o to że mamy różne priorytety a ją czuję sie
            niedoceniona, bo dla niego nie ma znaczenia to wszystko co dla niego robię...
            a ja jeszcze się nie pozbierałam po ostatnim
            zamknęłam się w sobie, załamałam się
            a on, " może pójdziemy jutro do kancelarii i unieważnimy małżenstwo, bo
            właściwie i tak jak na razie jest nieważne..."
            pojechał na koncert bo się umówił z kolego ze go odwiezie (tamaten mieszka
            w "głuszy")
            mam ochote nie wiem co zrobić isc do apteki po kalms, łyknąć pol opakowania i
            spac do jutra, ma ochote zniknąć , pociąć się
            moze ja sie uzalezniłam odniego, gdy mowi o rozstaniu myslę: nie
            ale pozniej dostrzegam znów jego wady i ...
            tak bardzo boję sie bólu rozstania, panicznie,
            • romulus11 Re: ......................... 25.02.07, 22:13
              Bardzo trudny przypadek.Nie rozumiem jednego,jak nie dac sobie
              czulosci,bliskosci,poczucia bezpieczenstwa.Przeciez od tego zaczyna sie
              wszystko.mysle ze Twoj facet jest troche niedojrzaly i nie wie lub nie chce jak
              dotrzec do kobiety.Z drugiej strony kobieta jest cudem ktory dla jednego faceta
              "gra"jak on chce a drugi nie zrobi nic.Moze Twoj maz jest tym
              drugim.Najwazniejsze zapewnic kobiecie poczucie bezpieczenstwa i pokazc jej ze
              zalezy mi na niej jak nikim na swiecie.A reszta jest wtorna i idzie juz "jak po
              masle".Nie pociesze Cie bo problem lezy wylacznie po stronie Twojego
              faceta.Bedziesz sie gryzla a to Ci nic nie da.Jezeli On tego nie zrozumie to
              moze lepiej to wszystko skonczyc nim sie zaczelo i moze byc juz tylko lepiej.Nie
              obwiniaj sie,nie tnij,nie pakuj w siebie prochow bo jestes normalna wspaniala
              kobieta,cudownym instrumentem ktory czeka na wlasciwego muzyka,mistrza.
            • wolfinka Re: ......................... 25.02.07, 22:52
              Sangritt bardzo Cię rozumię i szczerze Ci współczuję.Przypadek Twojego
              małżeństwa jest przykładem na konflikt poglądów. Ty uszanowałaś jego
              religijność i zgodziłaś się na wstrzemięzliwośc seksualną przed ślubem. Widać
              go naprawdę kochałaś. Ale , co do jego uczucia względem Ciebie juz miałabym
              pewne wątpliwości.Nieudany seks, nieporozumienia,kłotnie,załamania. A co
              słyszysz z usta swojego męża : a on, " może pójdziemy jutro do kancelarii i
              unieważnimy małżenstwo, bo
              > właściwie i tak jak na razie jest nieważne..."
              Chwila moment , dlaczego nieważne? Jeśli by Cię naprawdę kochał , to szukałby
              rozwiązania tego problemu razem z Tobą. A on zachowuje się jak struś, chowa
              głowę w piasek i wystawia na Ciebie tyłek / nie obraz sie ,że napisałam tak
              dosadnie./ OnCi nie pomoże rozwiązać Waszego problemu, chyba , że stanie się
              jakiś cud. I jeszcze jedno.Taki gorliwy katolik i nie wie , że małżeństwo się
              wspiera i razem pokonuje przeciwności?Nie wie , że , co Bóg złączy , niech
              człowiek nie rozłącza? Coś z tą jego groliwością jest nie tak. Gorliwy i
              pobożny jak mu pasuje. Niestety życie niesien nam wiele niespodzianek.Mamy
              dylematy,wątpliwości i one Ciebie też nie ominęły.Ja osobiście nie wróżę dobrze
              Waszemu małżeństwu , ale jeśli naprawdę będziecie CHCIELI naprawić swój
              związek , to musicie to zrobić razem. Jeśli nie , to będziecie się motać a
              zwłaszcza Ty. Już teraz brak Ci odporności psychicznej.Zastanów się dobrze czy
              go naprawdę kochasz i jeśli sama zadasz sobie odpowiedz TAK do daj mu jeszcze
              szansę na ratowanie Waszego związku. Jeśli NIE to daj sobie z nim spokój , ale
              wtedy przygotuj się na trudności,stres w rozwiązaniu Waszego problemu. A tak na
              marginesie to Ci powiem , że prawdopodobnie z Twojego męża jest
              wygodny,unikający rozwiązywania problemów introwertyk. Czeka ,aż ktoś rozwiąze
              problem za niego.Dziewczyno nie łam się, nie tnij się , najwyżej wez leki na
              uspokojenie i zacznij myślec logicznie. A wtedy zobaczysz ,że będzie Ci łatwiej
              przejść przez to , co teraz przechodzisz.Wytrwałości i powodzenia i uwierz w
              siebie, bo jesteś tego warta.Pozdrawiam.
              • ambx Judeochrześcijańska obyczajowość niszczy związek.. 04.03.07, 15:06
                ...kolejnej parze w XXI wieku. System obyczajowy który doprowadził ich do tego
                nieszczęścia matrymonialnego, kształtował się na Bliskim Wschodzie ponad dwa
                tysiące lat temu. Sprzedawana mężowi dwunasto - czternasto letnia dziewczynka
                była całkowicie od niego zależna. Rodzina nabywcy, która płaciła, miała prawo
                wymagać by "towar" za który dają parę wielbłądów lub inne dobra był nie
                używany. Teraz żyjemy dłużej i inaczej. Współczesne panny młode mają dwa - trzy
                razy więcej lat i same wybierają sobie życiowego partnera. Pierwsza miłość - to
                czs by oddać się sobie bez reszty, by się sobą zachłysnąć. Antykoncepcja daje
                możliwość by czynić to bezpotomnie, co umożliwia odwrót, gdy zachwyt przeminie
                a przyjdzie etap "gdzie ja oczy miałam". On zmusił ją, by czekali do ślubu,
                który też miał być jak Pan Bóg przykazał. Ona widziała w nim wartości cenne u
                życiowego partnera i szła na kolejne kompromisy, wbrew sobie. I co teraz?
                • sangritt teraz mam DEPRESJĘ.................... 05.03.07, 17:17
                  odwiedzam serwisy randkowe, przeglądam anonse, umieszczam własne, różni
                  męzczyzni do mnie piszą, ja odpowiedama na pierwszy list i ... milczę.... z
                  jednej strony mój mąż ma większośc zalet mojego wymarzonego partnera życiowego
                  i kocha mnie bezgranicznie... z drugiej strony ja...kocham go napewno, ale
                  chyba jak...brata? czuję sie jakbym chodziła do łóżka z własnym bratem
                  dziwne to uczucie...
                  boję się ze nie spotkam juz kogoś tak dobrego który bedzie mnie tak kochał...
                  mam pozostać związku na pozór doskonałym dajacym poczucie bezpieczeństwa i
                  wszekie wygody...
                  lecz powodującym gdzieś wewnatrz...frustrację? niespełnienie?
                  z rozsadku?
                  chyba jestem tchórzem
                  • gomory Re: teraz mam DEPRESJĘ.................... 05.03.07, 20:14
                    Wiesz co... moze zapisz sie na joge? No nie wiem... jakas relaksacyjna
                    medytacje? Da Ci to jakies odprezenie od ziemskiej cielesnosci. Zdazaj w
                    kierunku nirvany, skoro nie mozesz maszerowac sciezka pozadania. Najlepiej
                    jakbys sie zaszyla w lesnej chatce, w gluszy, gdzie nie zawita nawet zblakany
                    grzybiarz.
                  • gardenersdog Pieprzyć to!!!! :-))))) 05.03.07, 21:40
                    Ty nie chciałaś 'grzecznie', on tak; ustąpiłaś z poczuciem bycia ukaraną ,
                    spacyfikowaną ?, no i wypłynęła cała agresja, frustracja. Teraz to już chyba
                    kaskadami spływa...
                    Psycholog czy seksuolog to dobry pomysł, o ile nie odczytasz tego tak, że to
                    znowu ty musisz iść na kolejne ustępstwo, bo to tylko cię dodatkowo nakęci

                    W ogóle po co wam to było? I tak pieściliście się oralnie, a teraz bierzesz
                    pigułki...dziwna konsekwencja.
                    Proponuję zatem nawzajem sobie nawrzucać dla oczyszczenia atmosfery, potem się
                    rozwieść, zaopatrzyć w najbardziej wyuzdane gadżety i zaszyć się z kilkoma
                    butelkami Chianti w leśnej głuszy na dziki i radosny seks :-))
                    I absolutnie żyć w grzechu do końca życia!! Tak trzymać i nie puszczać (się;))-
                    chyba, że trafi się naprawdę wyjątkowy okaz;))
                    Pozdrawiam.
                    • sangritt _________________________ 08.03.07, 13:18
                      nie potrafie zmusic sie do niczego...
                      nawet majac na horyzoncie powazne tego konsekwencje
                      wszystko mi zobojetnialo
                      leze, spię, mam takie ciekawe sny
                      nie wychodze z domu
                      nie myje sie, nie czesze sie
                      jem tylko czekolade mam cały zapas
                      nawet tv nie chce sie mi ogladac
                      nic pustka
                      mąż chce bym sie obudziła robiła cos ale po co
                      straciłam do niego wszyskie uczucia
                      nic nie czuje nic nie chce tylko spac
                      w dzien bo w nocy nie moge
                      antydepresanty na mnie nie dzałaja
                      nie mam siły na cokolwiek, w glowie mi sie kreci
                      czy obudze sie w innym zyciu?
                      sorry za ciagne ten nudny watek, ale nie mam sie do kogo odezwac
                      przez miesiac nieobecnosci na uczelni nikt nawet nie zadzwonił
                      miałam taka potrzebe napisania jeszcze tych kilku słów
                      wiecej nie bede, postaram sie
                      • gardenersdog Re: _________________________ 08.03.07, 14:25
                        Ty po prostu upajasz się niszczeniem siebie,z determinacją, z sadystyczną
                        przyjemnością. Jeśli masz jeszcze siłę, by to wszystko skrupulatnie rejestrować,
                        to chyba nie jest jeszcze tak zle...
                        Zastanów się, czy powód Twojego zachowania jest proporcjonalny do tego, co teraz
                        wyczyniasz
                      • jackie71 Re: _________________________ 08.03.07, 15:25
                        Sangritt, Ty przede wszystkim powinnas iśc do psychiatry- DOBREGO!, bo źle z
                        Tobą, naprawdę. Masz głęboką depresję. Nie ma Ci kto pomóc? Mama, siostra,
                        ktokolwiek. A jak juz się wygrzebiesz z tej deprechy, to dopiero przyjdzie czas
                        na rozważania, czy Twoje małżeństwo ma sens ( z tego, co do tej pory napisałaś
                        ja wnioskuje, że raczej go nie ma, ale wiem, że to, co przedstawiałaś jest
                        niejako 'skażone" Twoim samopoczuciem.) Czy Twój mąż nie widzi, co się dzieje?
                        Sorry, moze nie powinnam Cię dobijac, ale ja mam wrażenie, że jemu juz na was
                        nie zalezy i jedyne, czego chce- to tzw. rozwód kościelny, coby byc zgodnie z
                        własnymi przekonaniami... Dla mnie to dośc niefajny typ... Ale z drugiej strony
                        to sobie myśle, że dla Ciebie to też lepsze rozwiązanie, bo jesteś młoda i
                        życie przed Tobą. Banał, a jednak prawda. Fajnych facetów całkiem sporo na tym
                        swiecie.
                      • lena2505 Re: _________________________ 22.05.07, 14:40
                        nie myślisz , że jesteś na granicy jakiegoś szaleństwa?
                        wiesz, że jeste źle i nic z tym nie robisz, uciekasz w łózko, na jakieś portale randkowe...tylko po co? co chcesz dalej z tym zrobić? bo jak na razie biadolisz tylko i końca nie widać.

                        "weź się w garść i zacznij wszystko od nowa"
    • kaktusica6 Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 08.03.07, 22:27
      Potrzebujesz dobrego psychologa, nie antydepresantów ani kalmsu...
      • sangritt chyba nadszedł czas... 10.05.07, 01:22
        ... aby przekonać się czy istnieją na tym swiecie normalni, mili mężczyżni,
        inni niż mój obecny (niestety jeszcze ) mąż
        bo wszystki wskazuje na to że jesli będę nadal tkwiła w tym związku, komuś
        stanie się krzywda

        pozdrawiam wszystkich
        • polityk71 Re: chyba nadszedł czas... 10.05.07, 09:14
          jeśli masz na myśli zdradę... to może rzeczywiście znajdziesz kogoś kto
          ostatecznie rozwiąże problem Twojej błony dziewiczej... tyle, że po takim skoku
          nie będzie już żadnych szans na powrót do małżeństwa...
          tylko włąściwie to waszego mąłżeństwa nigdy nie było... jeśli jesteś jeszcze
          dziewicą jak piszesz to związek nieskonsumowany można w każej chwili
          unieważnić..
          czy Ty przez ten czas rozmawiałaś ze swoim męzem o waszym związku...
          bez ostatecznej rozmowy z mężem nie powinnaś podejmować nie rozważnych kroków..
          • sangritt Re: chyba nadszedł czas... 10.05.07, 11:53
            nie, nie myślę o zdradzie... bez sensu
            myślę o zakończeniu tego rozdziału, wyprowadzce, i poszukaniu szczęscia gdzie
            indziej

            ps. mój mąż nie ma aż tylu atutów, bym z nim była będąc nieszcześliwa i
            szukajac na boku kogoś
            wolę seryjną monogamię niż poligamię
            • polityk71 Re: chyba nadszedł czas... 10.05.07, 12:31
              chyba rozumiem...
              przynajmniej z rozwodem nie będziecie mieli kłopotów... jeśli to jakieś
              pocieszenie....
              zawsze możesz sobie ułożyć życie... masz je tylko jedno... zdaję sobie z tego
              sprawę, że twić w takim maraźmie się nie da ...życzę powodzenia!
    • gardenersdog Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 10.05.07, 02:09
      Fajnie, że dajesz oznaki życia;)
    • miedzianakonefka Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 10.05.07, 18:33
      Ja się pewnych rzeczy nie doczytałem bo sporo tego ale istnieje jeszcze jedno
      ciekawe wyjście. Jeżeli nie jesteś na utrzymaniu mężą (ech te katolickie
      rodziny) to znajdz sobie pokój do wynajęcia i się wyprowadź. Powiedz że na
      jakiś czas żeby przemyśleć, a jak będzie to się okaże w praktyce. Chociaż z
      twoich postów wynika że raczej masz dość tego związku.


      Alleluja i do przodu...
      • mao16 Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 11.05.07, 21:56
        oczywiscie rady najłatwiej udzielac, samemu sie do nich nie stosujac :P

        nie jestem za rozbijaniem malzenstw, ale mysle ze w polityce spolecznej panstwa
        powinno byc takie cos pod nazwa " druga szansa" czyli np. malzonkowie sie nie
        dobrali i jedno z nich pragnie odejsc i panstwo powinno takiej osobie pomoc np.
        w zorganizowaniu taniego mieszkania, bo u nas w tej kochanej Polsce jest tak ze
        ludzie nieszczesliwi zyja ze soba do smierci, bo nie maja sie gdzie podziac,
        caly ich dorobek to wspolne mieszkanie, dom i strasznie ciezko podjac taka
        decyzje o odejsciu i rozpoczeciu nowego zycia. ok. pofantazjowac chyba mozna,
        przeciez wiem ze giertych z moherami na to nie pozwoli w tym pseudo katolickim
        kraju....

        • miedzianakonefka Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 11.05.07, 22:38
          Ekhm... czy ja Cię gdzieś już nie widziałem... :P A swoją drogą to właśne się
          do takiego wyjścia przymierzam, Mam nadzieję że chwila samotności i możliwość
          przemyślenia na spokojnie pozwoli mi podjąć decyzję że albo w tą albo w tamtą
          stronę. Ciężko się żyje w wiecznym rozkroku :P

          Alleluja i do przodu...
          • lilyrush Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 22.05.07, 14:48
            Konefka...wiesz do jakeigos wnisku dojdziesz- ze byleś glupi, ze tyle czasu
            tkwiłes w tym czymś. Nie wiem komu takie separacje maja pommóc w powrocie do
            sibie. Mi po wyprowadzce męża jest o tyle lepij, ze nei wybrazam sobie powtoru
            do popredniego marazmu
    • dzekson22 Re: ....BRAK seksu w małżenstwie...dlaczego? 23.05.07, 04:41
      ta bo ty jesteś ta dobra a on ten zły
Pełna wersja