sangritt
15.02.07, 12:41
jestesmy kilka miesięcy po slubie
...i zyjemy na pustyni seksualnej...
a wszystko zaczęło się tak:
mam 26 lat, jestem ładna, inteligentna, podobam się męzczyznom (wiem skądinąd)
z domu nie wyniosłam wychowania pruderyjnego, ale takie rzec by można...
neutralne, nikt o seksie nie gadał przy obiedzie, ale w razie potrzeby mogłam
porozmawiać sam na sam z kim chciałam
jestem otwarta, chciałam zyć w wolnym związku najchętniej, cieszyć się seksem
i poprostu być szczesliwa z tym własciwym partnerem
nie byłam molestowana i zadnych zahamowań u siebie nie dostrzegam
kilka lat temu poznałam Jego
ON:lat tyle co ja, pochodzi z raczej pruderyjej rodziny w której temat seks
nie istnieje a dzieci przynosi bocian (tak w cudzysłowiu)
katolik wierzący praktykujacy
dobry, uczciwy, kochany, wierny, szanuje mnie, inteligentny, przystojny
idealny ?
zostalismy parą i ... on chciała poczekać do slubu z seksem
uszanowałam to... chyba sie zakochałam
ale nie myslcie sobie nic o nim... , bo facet to jak się okazało facet(pomimo
pogladów religijnych, często mielismy okazję spac w jednym łózku i ciągnęło
go bardzo...moge powiedzić ze przespalibyśmy sie ze sobą wiele razy, ale...
jako ze oficjalnie nie było takiego założenia, ja nie chciałam i nie dałam
się (poza trochę oral), bo 1 :nie brałam pigulek a bez tego odpada 2: czułam
ze to byłoby nie w porzadku wobec niego, ze on by pozniej mogł w głebi serca
żałować tego ...za dobra byłam? czemu tak postępowałam, czemu nie chciała go
wykorzystać mają az nazbyt wiele ku temu okazji?
chociaż mi tez sie chciała bardzo a nawet bardzo bardzo...
CIEZKO BYŁO TAK ZYC......................................
powiedziałam, albo slub albo spadaj
poprostu chciała faceta przy ktoreym nie czułabym się winna w łozku
ON mnie chciał poządał itp ale... wiem ze dla niego doczekanie do slubu
stanowiło wartosc, nie chciałam mu tego odbierać, czułabym się winna
zaspokajając swoje potrzeby
choć on w koncu stwierdził ze czemu nie... już normalnie chciał isc ze mną do
łózka rzucając w kąt swoje przekonania bo tak bardzo mnie kochał i chciał...
ja tez go kochałam, ale jakoś do łozka z irracjonalnych powodów nie chciałam,
choć ochote miałam i skoro zdecydowalismy się na slub, to juz chciałam do
tego czasu doczekać
pobralismy sie, miało być ok
ale nie jest, nie wiem czemu..............straciłam chęć
ODECHCIAŁO MI SIĘ
gdy próbowalismy bolało, nawet BARDZO, ale nie o to chodzi
jakoś mi sie nie chce
czuje zal (o co?) jestem sflustrowana, choc patrzą z boku nie powinnam mieć
ku temu powodów: facet chce mnie zaciągnąć do lózka ... a ja się nie daje
czy ja jestem nienormalna? czemu tak się stało? kilka miesięcy po slubie
nadal jestem dziewicą...
tak wiem... to żenujace, ale mi sie poprostu ODECHCIAŁO
mam ochote rzucic to w diabły
ps. ale czasem robię to sama ze sobą i z tym jakos nie mam problemu
moze ktos cos napisze prosze