małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci......

19.02.07, 12:16
Nie będę opisywać całej historii-dlaczego i jak. Po prostu jestesmy 4 lata po
ślubie, w zeszłym roku zaczęło się wszystko rozpadać (nie ma osób trzecich na
razie-jest to powiedziałabym śmierć naturalna z powodu różnicy środowisk z
których pochodzimy oraz wzajemnych urazów które narosły przez te 4 lata).W
każdym razie z mojej strony mniej więcej od połowy ubiegłego roku powstało
uczucie totalnej niechęci do tego faceta (coś w stylu otworzyły mi się oczy
po 4 latach,ze to nie jest ten człowiek na którego się kreował przed
małżeństwem !!!!!! i z którym chciałabym być, a on raczej nie widzi w sobie
powodów,żeby cokolwiek zmieniać). Uczucie to przekłada się na kompletną
niechęć fizyczną do niego i blokadę kontaktów z nim (mimo,że wcześniej
należałam do osób aktywnych i pomysłowych).
Najchętniej wystąpiłabym o rozwód i miałabym....problem z głowy.
Facet jednak rozwodu nie chce i będzie robił dużo przeciwności, a poza tym są
malutkie dzieci.
Czy ktoś z Was żył w "takim układzie" bez sekscu, bez możliwości pogadania z
kimś bliskim tylko rzekomo dla "dobra" dzieci (dla mnie to nie wydaje się
dobrem)i jak to wytrzymał?? Czy znalazł sobie kogos bliskiego na boku??
Czekam na opinie.
    • admoc Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 19.02.07, 13:09
      ...my jednak próbujemy coś zmienić...
      ...próbujemy coś układać...

      ...zmieniam się... dla swojego dobra... to bardzo trudne...
      ...ona też... zmienia się...
      ...obydwoje zupełnie inaczej postrzegaliśmy/postrzegamy siebie... chcielismy i
      nadal chcemy czegoś innego...
      ...chyba doszliśmy do punktu gdzie gotowi jesteśmy "poświęcić"/"zrezygnować"...

      ...katalizatorem zmian jest nasz syn...
    • myszonka1 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 19.02.07, 15:27
      wysłałam @ na priv
    • renebenay Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 19.02.07, 19:37
      To jest Twoje zycie i ulozysz sobie jak chcesz,dla mnie osobiscie bylaby to
      chora sytuacja i nie do przyjecia.Twoim obowiazkiem jest wychowanie dzieci a
      meza zabezpieczyc to wychowanie finansowo,z kolei w zadnym wypadku nie powinnas
      mieszkac dla picu z facetem do ktorego nic nie masz-to by bylo najgorsze co by
      moglo Cie spokac.Mieszkajac przed laty we Francji i teraz w Niemczech widzialem
      wiele i wiem jakie sa Francuski czy Niemki,jest milosc to wszysko gra a jak nie
      ma uczucia to rozwod.Przeciez tez napewno bedziesz chciala poznac kogos,byc
      szczesliwa z kims i dlatego w zadnym wypadku nie pozostawaj z mezem.
    • wolfinka Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 19.02.07, 20:04
      Juz Twój nick,rannypromień daje dużo do myślenia.Jest w Tobie dużo radości i
      chęć życia szczęsliwego u boku kochanego faceta.Niestety wybrany mąż nie jest
      już przez Ciebie akceptowany.Tak w życiu też bywa.Ale promyczku powiem Ci, że
      gdybyście obywdowje z mężem CHCIELI naprawic relacje między sobą, to jest to
      możliwe.Ale jak CHCE tylko jedno, to trudno ,wręcz niemozliwe jest tego dokonać.
      Twoje życie , w Twoich rękach. Jeśli czujesz się na siłach
      fizycznych,psychicznych i materialnych , że podołasz samotnemu wychowaniu
      dzieci, to rozważ i mozliwość rozwodu.Lepiej dla dzieci, gdy będą mieć mamę
      szczęśliwą,uśmiechniętą choć samotną.A skąd wiesz czy nie czeka gdzieś na
      Ciebie miłość?? Decyzja jednak należy do Ciebie.
    • c.rayback Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 19.02.07, 21:16
      Z perspektywy czasu wydaje mi sie ze uniknalem takiego zwiazku.Chodzilo wlasnie o owe "roznice srodowisk" i mysle ze sknczyloby sie tak samo,moze nawet wczesniej.Wydaje mi sie ze nie wytrzymalbym w takim ukladzie.Podziwiam Cie tym bardziej,ze stawka jest wysoka,wieksza niz wlasne widzimisie.

      Trzymaj sie.
      • rannypromien Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 19.02.07, 22:14
        Właśnie -stawka jest wysoka, bo z jednej strony małe dzieci i powszechne
        przekonanie,żeby nie wiem jak było źle w związku to rodzice powinni na siłę go
        utrzymywać dla dobra dzieci,a z drugiej własne życie które jest tylko jedno.
        Jesli poczekam sobie przynajmniej z 15 lat aż te dzieci podrosną....to przegram
        swoje życie...Ile lat można wysłuchiwać czepiania się o wszystko faceta,patrzeć
        jak nie ma żadnych ambicji zawodowych, nie mieć o czym z nim pogadać....przecież
        przytulenie się do dzieci to nie to samo co do dorosłego mężczyzny,z dziećmi
        człowiek się nie podzieli swoimi problemami i radościami (a z kimś bliskim tak).
        I nie sama pustka braku seksu mnie przeraża,ale pustka domu do którego nie chce
        się wracać i z którego wieje chłodem i pustynią....i myśl,ze kiedyś się
        załamię,bo bedzie mi brakowało tej bliskiej osoby....(a ja nie lubię jakiś
        układów za plecami)...
        • blaszany_dzwoneczek Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 20.02.07, 10:07
          rannypromien napisała:


          > I nie sama pustka braku seksu mnie przeraża,ale pustka domu do którego nie chce
          > się wracać i z którego wieje chłodem i pustynią....

          I jeszcze dobrze wziąć pod uwagę, że wychowywanie dzieci w takim domu, w takiej
          rodzinie, w takiej atmosferze, im też wyrządza krzywdę. Jeśli nie da się
          naprawić relacji między Tobą a mężem, to taki układ nie jest dla nikogo dobry, a
          frazes, że to "dla dobra dzieci" jest tylko frazesem.
          • c.rayback Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 21.02.07, 19:26
            Wlasnie,bardzo dobrze i trafnie napisane.

            Pozdrowionka.
          • kitek_maly Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 21.02.07, 19:33
            dokladnie!
            bo dzieci chlona to co widza w swoim rodzinnym domu, mimochodem koduja relacje
            miedzy rodzicami jako cos normalnego.
            kiedy nie widza tego ciepla na codzien nauka tego w doroslym zyciu jest
            niezmiernie trudna. znam to z autopsji.
          • ich7 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 23.02.07, 14:25
            "to taki układ nie jest dla nikogo dobry, a
            frazes, że to "dla dobra dzieci" jest tylko frazesem"

            A ty blaszany skad wiesz z e to tylko frazes , to jakas bzdura ,
            wyobras sobie jak sie musi czuc taki malec jesli odchodzi jedno z rodzicow ,
            nie masz najmniejszego pojecia ,
            nawet szkoda z toba polemizowac o krzywdzie jaka sie wyrzadza dzieciom jesli
            one widza jak jego matke stuka inny facet , a potem jeszcze inni , i co z tym
            nowym nastepnym nie ma awantur , k......... szkoda gadac
            Juz sie napztrzylem na rozbite malzenstwa i takich bzdur nie mozna sluchac


    • johajma Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 22.02.07, 18:28
      Witam.Nie mam siły dzisiaj aby pisac więcej ale jestem w podobnej sytuacji.Nie
      wiem co robic, jak się zachowywac.Co będzie dobre dla dziecka i dla mnie.To
      jakis dramat.Jesli bedziesz mogła to napisz.
      • wolfinka Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 22.02.07, 19:15
        Promyczku bardzo rozumię Twój problem i Twoje rozterki. Ale zapewniam Cię , że
        rozwiązanie jest w Tobie samej. I ja miałam dylematy życiowe, gdy rozum mówił
        co innego , a serce co innego. Tylko ,że odpowiedz, co wybrać, rozum czy serce
        jest zawsze tylko jedna. Wybieram , co mówi SERCE.Wsłuchaj się we własne serce
        a znajdziesz odopowiedz, co robić.
        • maka2007 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 06.03.07, 06:59
          Dzięki Wolfinko u mnie serce walczy z rozumem na noże, psyche siada a dusza wyje
          z bólu.
          • 71w5 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 25.03.07, 11:53
            Maka to poco tak walczysz????co cie nadal tak czyma w tym związku?????????
            czlowiek powinien suchac serca i dac sobie szanse na szczęście;]
    • ich7 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 23.02.07, 14:38
      zastanow sie jaka jest twoja wina w tym wszyskim i czy historia sie nie
      powtorzy z nastepnym facetem , jesli to ty jestes winna a nie on to masz
      podwojny problem .To co napisalas mogla napisac rowniez moja zona , a prawda
      okazala sie calkowicie inna , to co ja grzeszylem to pestka z tym co wyprawila
      moja zona , doszlo kiedys do konfrontacji i do szczerej rozmowy , chcialem w
      koncu wiedziec co ja takiego zlego robie i uslyszalem , uslyszlem pare rzeczy
      byly to raczej przywary meskie , typu pilot w rece i TV , a ona coz ,
      rozpierdolila nasze zycie zdradami , randkami , lenistwem , a szkoda gadac ,
      zrob lepiej rachunek sumienia - i jesli ci wyjdzie ze to ty zawalilas sprawe to
      sie zastanow nad decyzja
    • julia355 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 26.02.07, 12:05
      Moja historia jest podobna, tylko że ja byłam z mężem dla dobra dzieci 16 lat.
      A teraz po tylu latach pojawił sie ten drugi, jestem szczęsliwa i chyba
      niebawem podejmę jakąs decyzję . Trochę żałuję tych straconych lat....
    • humorek77 podobnie mam, myślę, że to naturalna kolej rzeczy. 05.03.07, 23:31
      kilka lat po ślubie, o kilka więcej w związku, dziecko, praca, problemy,
      których powoli coraz więcej....

      ludzie nie zostali stworzeni do życioa w monogamicznym zwi ązku, to religia
      i "zasady" nakazują, wbrew sobie, wbrew naturze, ileż można wytrzymać
      sprzeciwianie się głosowi wewnętrznemu.

      ze mnie zaczyna wychodzić. kiedyż mogłem zrobić numerek na szybko, bez
      wiekszegfo stresa, a teraz, jestem już za stary ;) nie pamiętam jak to isę
      robi ;)
      poznałem laskę, ładnych kilka lat młodszą studentkę. jak jestem z nia, to mnie
      aż kręci, zeby cos z nią pokombinować, mimo, ze prawei nic do tej pory, mimo
      pokus, zachet i bliskości. mam wyrzuty sumienia i zachowuję sie jak szczeniak -
      nie wiem co robić!!!!!

      ale pękam coraz bardziej, mysle, ze lada dzień będę wył jak wilk !!!!!!!!!!!!11

      młoda dusza daje mi pałer niezły, a żonka prawie jak ja wiosen ma....
    • nico_priv Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 07.03.07, 13:20
      Skąd ja to znam - zwłaszcza te urazy, które nazbierały się przez te kilka lat
      (u nas 5 lat). Coraz częściej zastanawiam się - i już? I nic więcej dobrego
      mnie nie spotka? Gdyby nie dzieci, spakowałbym trochę ubrań, wziął szczoteczkę
      do zębów i wyprowadził się. Chyba moja żona też czuje blokadę przez kontaktem
      seksualnym ze mną. Widzę to i czuję. A bez seksu nie da się zbudować dobrych
      relacji. I kółko się zamyka.
      Rozmowy niestety nic nie dają - ja mam inne potrzeby, żona inne. Ja chcę
      spełniać jej potrzeby, ale ona moich nie. Jak się staram i niestety nie jestem
      wynagradzany, to po jakimś czasie przestaję się starać. I wtedy jest jeszcze
      gorzej.

      Znaleźć kogoś bliskiego "na boku" - nie takie proste. W końcu jak się pracuje,
      a potem wraca do domu, to kiedy spotykać się "na boku"? W weekend zajmowanie
      się dziećmi.

      Znajomy będący przez wiele lat w podobnej sytuacji (żona codziennie zmęczona)
      powiedział mi kiedyś, że tylko czeka, aż dzieci dorosną i przeprowadza się na
      mazury. Właśnie zakupił dom i wykańcza go. Tylko, że on ma już dorosłe dzieci,
      właśnie poszły na studia. Pomyśleć, że tyle trzeba czekać lat.

      Pozdrawiam gorąco.
      • julia355 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 12.03.07, 13:48
        uważam, że życie jest zbyt krótkie ,aby czekać...chociaż często sama się waham
        i myślę czy słusznie postępuję to nie czekam ,aż mój mąż mnie zauważy,
        zainteresuje się mną, bo takie czekanie, rozmowy na ten temat nie mają sensu
        wiem to od wielu lat, ale wyrzekać się wszystkiego dla dobra dzieci to
        głupota...one odrosną , pójdą w świat, założą rodziny a wtedy może być już za
        późno na szukanie nowego partnera i na układanie sobie życia na nowo. Nie
        szkoda lat?
        • nico_priv Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 13.03.07, 11:20
          Szkoda lat, tylko jak patrzę na maluchy, to serce nie pozwala. To nie jest tak,
          że my się kłócimy itp. W zasadzie można powiedzieć tak - gdybym nie interesował
          się seksem (tak jak żona), to byłoby udane małżeństwo. W dodatku, mimo że
          straciłem nadzieję na porozumienie, to wewnętrzne poczucie odpowiedzialności
          nie pozwala na zostawienie żonie na głowie takiego bałaganu.
          Największy problem chyba jest taki, że jestem bardzo aktywnym człowiekiem i
          jakiekolwiek próby znalezienia sobie zajęć pozwalających zmniejszyć myślenie o
          seksie nie pomaga - wręcz przeciwnie.
          Dno.
          • julia355 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 15.03.07, 09:24
            Mój mżą też jest bardzo odpowiedzialny, co do kłótni to raczej nie istnieją,
            gdyż z biegiem lat pojawiła się obojętność. Tylko ,że to on nie chce sexu a nie
            ja. Czekałam tyle alt ażcoś się zmieni, ponawiałam tyle prób...było coraz
            gorzej. kobiecie bez miłości ,czułości , ciepła jest bardzo źle. Teraz kogoś
            mam i wiem że brakowało mi tego przez wiele lat. Wiem trudno odejść kiedy są
            dzieci ale tkwić w związku na zasadzie przyjaźni tak jak w twoim przypadku?
            Myślę, że to do czasu jest tylko możliwe....
            • zazulka10 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 20.03.07, 13:12
              To dziwne jak podobne są historie. Ja także jestem w takiej sytuacji.Po latach
              walki o szczęśliwe życie pozostał nieczuły obojętny mąż, zimne łózko do tego
              małe dzieci, brak pracy i osobnego mieszkania. A druga strona to kochany czuły
              wrażliwy człowiek, który powoduje, że się uśmiecham mimo wszystko. Tak bardzo
              boję się, że życie ucieka a ja będę samotna, bo nie podejmę trudnej decyzji w
              porę, wszystko co może mnie czekać dobrego przeminie a mąż mnie zostawi, bo w
              tak toksycznym związku nie wytrzyma i wykorzysta swój moment.Ratunku oszaleje.
          • lilyrush Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 20.03.07, 15:37
            mam dokładnei to samo z tą róznica, z eon interesuej sie seksem ze mna ale ja
            nie seksem z nim...i zrób coś z tym :-(
            Jest w sumie obojetnosć, jest moja dpresja, sa jednak próby znaleziania kogos
            obok.
          • zwiednieta_roza Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 20.03.07, 17:33
            czytam co tu napisales i zastanawiam sie czy przypadkiem nie jestes moim
            mezem :-)) ale pewnie nie. Sytuacja identyczna jak w moim zwiazku, wiem ze to
            samo on czuje co Ty. Gdybym mogla sie przemoc (ale jakos nie jestem w stanie)i
            kochac sie z mezem, to pewnie bylibysmy calkiem udanym malzenstwem. Ale nie
            moge, jest to cholernie trudne, nie umiem udawac, wrecz sie brzydze. Ciezko mi
            z tym, ale mam dwojke malych dzieci......
    • bessa123 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 20.03.07, 20:21
      no cóz moja historia jest prawie identyczna...mamy 2 synów 4 i 1,5 roku i nie
      wyobrazam sobie rozwodu. I nie chodzi tu o odwage, wzgledy finansowe czy nawet
      akceptacje rodziny bo to jest wszystko ok, tylko po prostu dzieci sa tak male i
      bezbronne a moj maz jest naprawde swietnym ojcem. Jedyne czego mi brakuje to
      pieszczoty i czulosci ktorych po 7 latach malzenstwa jak na lekarstwo, nie
      wpominajac o pocalunkach, których doświadczam tylko gdy sie kochamy tzn raz na
      2-3 tygodnie, szybki numerek, bo "wg meza dzieci spia płytko, nie można
      hałasowac bo mieszkamy w bloku i o zgrozo za rzadko sie kochamy wiec on musi
      szybko". Bez tego umieram, non stop mysle o innych facetach i rozwodzie bo
      ilekroc próbuje inicjowac przytulanie czy calowanie, nie wspominajac o seksie
      to nie ma checi z tej drugiej strony. Na marginesie dodam, ze jestem
      atrakcyjna,on tez, nie ma mowy o zdradzie /pomijajac okresowo ogladane przez
      meza filmy erotyczne gdy mnie nie ma co mnie bardzo zastanawia??/Jestem w
      depresji, mam obnizenie wlasnej wartosci,etc etc Oczywiscie liczne rozmowy na
      ten temat nie skutkuja.
      Przepraszam ze tak sie rozwleklam , ale mam jeszcze 2 pytania
      1/ do kobiet jak sobie radzicie z taka okropna oziebloscią?
      2/ do panow jak na was wpłynac zeby poziom erotyzmu w zwiazku nieco sie
      podniosl?
      pozdrawiam wszystkich forumowiczow
      • zazulka10 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 23.03.07, 21:38
        No właśnie z taką oziębłością nie można sobie poradzić, ciągle narasta i czuję
        się jak bomba zegarowa, która wybuchnie jak tylko zauważy ją jakiś facet.
        Jestem tak poddatna na komplementy i drobne gesty innych facetów, że aż wstyd.
        I jak to się skończy? Chyba scenariusz rysuje się sam.
      • zarazpl Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 24.03.07, 16:12
        >2/ do panow jak na was wpłynac zeby poziom erotyzmu w zwiazku nieco sie
        > podniosl?
        Traktowac druga osobe z czuloscia i zrozumieniem. Porzadanie pojawi sie samo
        jesli widzi sie w nim kogos wartego porzadania. Najbardziej podnieca to ze ktos
        porzada nas, ze jest podniecony. Zadna bielizna nei zastapi ci tego ze bedziesz
        chciala sie z nim kochac, i tego ze on bedzie chcial ciebie.

        A moja historia jest taka: Jestem facetem, z zona nie kochamy sie od kilku
        miesiecy. mamy male dzieci, ciaza byla ciezka, staralem sie bardzo. Do dzisiaj
        chociaz pracuje i dojezdzam do pracy, zajmuje sie dziecmi w nocy, rbie co moge
        aby ulzyc zonie. Ale jest coraz gozej. Obcy ludzie w domu sa traktowani lepiej
        niz ja. Do nich ma sile sie usmiechnac, ze mna rozmawiajac niezmiennie jes
        smiertelnie zmeczona, zcemu w jakis nieokreslony sposob mam byc winny.
        No i na koniec powiedziala ze mnie nie kocha.
        Jestem z nia, bo ja kocham, ale kocham ja coraz mniej, coraz bardziej jako
        wspomneinie a coraz mniej jako kogos z kim jestem. To usycha.
        Nawet jej nie winie za to specjalnie, widac ma swoje powody, ale nie umiem
        zniesc bycia traktowanm jak piate kolo u wozu. Chce aby mnie ktos kochal. Mimo
        ze jestem facetem, potrzebuje ciepla i milosci jesli mam z kims byc. Znieose ich
        brak:sam. Ale nie w fikcyjnym zwiazku.
        rozpisalem sie.
        nie che rozwodu, rozstania: che widziec swoje dzieci codzien, nie che miec z
        nimi widzen, che je przytulac, chce do nich mowic.
        i powoli staje sie coraz gorszym czlowiekiem.
        • julia355 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 24.03.07, 18:26
          Ja to wszystko znam. Mój mąż jest taki sam o myślę,że to wszystko przez to że
          mnie nie kocha, bo kiedy nie ma uczucia już to rodzi się oziębłość....
          • zarazpl Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 24.03.07, 20:35
            w wypadku ludzi ktorzy maja male dzieci, czy dzieci wogole, jest to straszny
            konflikt. Nie wyobrazam sobei zamieszkania z daleka od nich: widzenie sie z nimi
            wydzielane jak widzenia w wiezieniu jest czyms nie do przyjecia. Zarazem zyje
            sie raz, tracic czas z kims dla kogo ma sie poczucie bycia ciezarem jest takze
            bez sensu. Nie da sie tyhc rzeczy pogodzic: miec kogos na boku to dac sie
            upodlic, to nie honorowe, to koltunizm, jak mzona wychowac wowczas dzieci na
            dobrych ludzi, skoro samemu postepuje sie zle.
            No i niemal grecka tragedia tak sie rodzi: zadne rozwiazanie nie jest dobre, bo
            zostajac w zlym zwiazku takze dziecom nie da sie szczescia.
            • raqu46 Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 25.03.07, 11:39
              trwa u siąsiada... no cóż kaktusy tez są zielone.
    • artemisia_gentileschi Re: małżeństwo bez seksu tylko dla dzieci...... 25.03.07, 13:35
      Cóż, jakoś funkcjonuję w takim układzie (chcielismy wziąć rozwód, ale sąd zmusił
      eksa do wycofania pozwu, niby ze względu na dobro dzieci). Tak więc na razie z
      rozstaniem musimy się wstrzymać, staramy się bardzo ze sobą współpracować w
      kwestiach wychowawczych (jest świetnym ojcem), nie poruszamy drażliwych tematów,
      żeby jeszcze bardziej nie zaogniać. Pewnie za jakiś czas się rozwiedziemy, na
      razie musi być tak, jak jest.
Pełna wersja