rannypromien
19.02.07, 12:16
Nie będę opisywać całej historii-dlaczego i jak. Po prostu jestesmy 4 lata po
ślubie, w zeszłym roku zaczęło się wszystko rozpadać (nie ma osób trzecich na
razie-jest to powiedziałabym śmierć naturalna z powodu różnicy środowisk z
których pochodzimy oraz wzajemnych urazów które narosły przez te 4 lata).W
każdym razie z mojej strony mniej więcej od połowy ubiegłego roku powstało
uczucie totalnej niechęci do tego faceta (coś w stylu otworzyły mi się oczy
po 4 latach,ze to nie jest ten człowiek na którego się kreował przed
małżeństwem !!!!!! i z którym chciałabym być, a on raczej nie widzi w sobie
powodów,żeby cokolwiek zmieniać). Uczucie to przekłada się na kompletną
niechęć fizyczną do niego i blokadę kontaktów z nim (mimo,że wcześniej
należałam do osób aktywnych i pomysłowych).
Najchętniej wystąpiłabym o rozwód i miałabym....problem z głowy.
Facet jednak rozwodu nie chce i będzie robił dużo przeciwności, a poza tym są
malutkie dzieci.
Czy ktoś z Was żył w "takim układzie" bez sekscu, bez możliwości pogadania z
kimś bliskim tylko rzekomo dla "dobra" dzieci (dla mnie to nie wydaje się
dobrem)i jak to wytrzymał?? Czy znalazł sobie kogos bliskiego na boku??
Czekam na opinie.