Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety...

02.03.07, 18:09
Jestem szczęśliwą mężatką,ale kocham też kobiety..
Przed mężem bylam w związku z kobietą oraz z nią też była moja pierwsza
styczność seksualna..
Po rozstaniu z nią i po tym jaką krzywde mi wyrządziła obiecałam sobie ,że
już nie będe nigdy wiecej z kobietą..
Wyszłam za mąż,urodzilam dziecko..
Teraz w moim życiu znowu pojawila sie kobieta..Dotykałysmy sie,głasziłysmy
swoje włosy,rozmawiałysmy..
Było tak miło,że ani przez chwilę nie pomyślałam,ze robie coś
złego.Tymbardziej,ze mąz powiedział iż kobieta mu nieprzeszkadza...
Pojawiła sie i tak szybko znikła..
Tylko w głowie pojawia sie myśl: Ile jeszcze będe uciekać przed tym co mam
zapisane w swoim kodzie genetycznym..Jak długo jeszcze będe uciekać przed
swoją przeszłością i skłonnościa seksualna do bycia biseksualna osobą..?
Czy wiecie jak trudno pogodzić sie z myślami ktore gryzą sie nawzajem?Jak
zwalczyć w sobie to wszystko i powrócić do normalnego życia..?
Tylko pytanie kiedy ono bylo normalne skoro od dziecinstwa kiedy siegam
pamięcią inspirowały mnie kobiety..Ich wdziek,delikatnośc,tok
myślenia,zapach..Ach .....
    • loppe Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:12
      Całkowicie Cię rozumiem, mnie też pociąga zapach kobiet, ich delikatność.
      Powiem więcej - o ile Ty masz pewną tolerancję dla mężczyzn, dla mnie mogliby
      nie istnieć, może poza hudraulikiem.
      • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:23
        Loppe hah dobre stwierdzenie..
        Jestem z mężem bo jest dobry,troskliwy,dba o mnie i nasze dziecko a
        przedewszystkim kocha nas z całego serca.Jest człowiekiem wyrozumialym który
        rozumie moje skłonności i o dziwo wspiera mnie w nich ,doradza.W małych
        sporadycznych przypadkach można spotkać własnie takiego mężczyzne za jakiego
        wyszłam za mąż.
        Wiem,że nie jestem osobą idealną.Wiem,że doradza mi i wspiera,ale mimo tego
        ranie go swoimi słowami,ze pragnę kobiety..
        To normalne,że człowiek chciałby miec tylko dla siebie osobę która kocha..
        Wiem tez,ze jestem egoistyczna bo ja w zyciu niechcialabym aby pociągali go
        faceci tymbardziej kobiety...
        Jestem typem zazdrosnicy,upartej egoistki...A jednak nadal mnie kocha i jest
        przy mnie..
        A z kobietami jest zupełnie inaczej..Z kobietą mogłabym spłonąć w wirze uczucia
        miłości,namiętności i dzikości...Dzikości milości i dzikości namiętnośći
        wspolnie podnieconych ciał..Dotykam ją na 1000000 możliwych różnych
        sposobów.Różnymi delikatnymi przedmiotami,częsciami mojego ciała..
        • loppe Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:29
          Wiesz co pomyślałem?

          Nie zgadniesz...

          Szkoda że Małgorzata Foremniak nie trafiła na tę kobietę! tylko na tego
          R.Masteraka! (i nie jestem bynajmniej Waldemar Dziki;)
          • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:37
            heheh Foremniak jest naprawde ciekawą,ładna i zadbaną kobietą w sumie nie
            dziwie sie,że wolała młodszego mężczyzne niż swojego męża...Maserak
            atrakcyjniejszy a kobieta jeszcze bardziej:D:D no ,ale to jej wybór:D
            • loppe Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:45
              Jeśli pozwolisz, bo to fascynujące, Penis...to plus, nic, z Twojej perspektywy?
              • loppe Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 19:20
                rozumiem, pff
              • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 03.03.07, 10:11
                Penis to penis:):) Perspektywa kiedyś była i to nawet dłużej..
                Obecnie wolę seks z kobietą co nieoznacza,ze gdy mąż mnie dotyka jest mi żle..
                Poprostu seks bez samego wejscia do środka też jest przyjemny..
                • loppe Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 08.03.07, 19:09
                  "seks bez samego wejścia do środka" - jakże świeże interesujące
                  sformułowanie...aż mi się ten wątek o penetracji waginalnej przyp.
                  • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 08.03.07, 21:53
                    heh:D nic dodać i nic kompletnie ując:):):D
    • eeela Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:14
      Jezeli maz nie ma nic przeciwko temu, co stanowi problem?
      • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:26
        Problem polega na tym,ze bardzo angazuje się w związki z kobietami..A wręcz
        można powiedzieć,ze zakochuje..A moze kocham za to,ze własnie są kobietami?
        Anielskimi stworzeniami o niezwykłych osobowosciach,temperamentem?
        • eeela Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:32
          Zawsze mozecie zyc w trojke, jesli tylko zniesiesz meza obrabiajacego takze to
          drugie poletko ;-)
          • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 02.03.07, 18:38
            Nie.To zdecydownie odpada..
            • ambx Szczęsliwa jesteś dzięki takiemu mężowi... 04.03.07, 11:49
              Twój nick dobrze oddaje twoją sytuację. Mam nadzieję, że kobiety - samotne i
              zamężne, które tak jak ty pragną bliskości innej kobiety nawiążą z tobą
              kontakt. To dobrze, że twój mąż rozumie twoje inklinacje - że zgodzi się, byś
              czasem spędziła noc czy weekend "u koleżanki". Świadczy to o jego miłości do
              ciebie i wierze w wasz związek. Szanuj go za to, bo zasługuje na szacunek. Mam
              nadzieję, że znajdziesz sobie wartościową partnerkę i przyjaciółkę. Ale
              najlepiej jak rodzinę i "przyjaźń" oddzielisz żelazną kurtyną. Trygonometria
              erotyczna to wyrafinowana dziedzina, pełna zdradliwych pułapek. Dobrze, że twój
              kochający mąż nie chce nic takiego. Masz wielką sznsę być szczęśliwa. Nie lękaj
              się!
              • putmein Re: jesteś dzięki takiemu mężowi... 04.03.07, 12:52
                A jak kobitki zareagowalybyscie gdyby on sobie tak od czasu do czasu spedzil
                weekend z kolega.
                Tez takie wyrozumiale, czy ochyda?
                • kawitator Re: jesteś dzięki takiemu mężowi... 04.03.07, 13:23
                  A jak kobitki zareagowalybyscie gdyby on sobie tak od czasu do czasu spedzil
                  > weekend z kolega.
                  zadajesz retoryczne pytanie Męzataka juz odpowiedziała
                  Autor: happymezatka
                  Data: 02.03.07, 18:38

                  Nie.To zdecydownie odpada
                • anais_nin666 Re: jesteś dzięki takiemu mężowi... 04.03.07, 17:55
                  putmein napisał:

                  > A jak kobitki zareagowalybyscie gdyby on sobie tak od czasu do czasu spedzil
                  > weekend z kolega.
                  > Tez takie wyrozumiale, czy ochyda?

                  Tam zaraz ohyda. Nie miałabym nic przeciw. Zwłaszcza gdyby pozwolili mi
                  podglądać. Mąż jednak zdecydowanie hetero i na tego typu sugestie reaguje
                  mdłościami i sugestią, że jednak mam nierówno pod sufitem:)
                • szklany_klosz Re: jesteś dzięki takiemu mężowi... 01.02.08, 11:15
                  Nie wiem, z czego to wynika, ale rzeczywiscie łatwiej sobie
                  wyobrazić seks między kobietami niz miedzy mezczyznami. A co
                  sądziłabym o weekendzie mojego faceta z męzczyzna? Ohyda.
              • happymezatka Re: Szczęsliwa jesteś dzięki takiemu mężowi... 05.03.07, 21:51
                Masz rację zdecydowanie..Choć w dzisiejszych czasach bardzo trudno zdobyć ową
                oddana przyjaciółkę psychcicznie i fizycznie a przedewszystkim uczciwą..
                Gdziekolwiek sie obejrzysz wokół pełno ludzi pilnujących tylko swoje terytorium
                i dbających tylko o siebie.Przedewszystkim o siebie a co nie moje to niech
                zginie..Oprócz tego oczywiscie wiele ludzi sobie ceni seks bez zobowiązań
                jednodniowy,wyrywkowy z byle kim.Ja tak nie chce..Więc trudno znależć
                odpowiednią partnerke..Ostatnio myślałam,ze spotkałam wyjątkową osobę,ale
                niestety pomyliłam się..:)
                • happymezatka Re: Szczęsliwa jesteś dzięki takiemu mężowi... 05.03.07, 21:54
                  Powyższa odpowiedz była skierowana do ambx :)


                  Ogień, który Cię sparzy, to ten sam, przy którym się grzejesz.
        • anais_nin666 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 04.03.07, 18:02
          happymezatka napisała:

          > Problem polega na tym,ze bardzo angazuje się w związki z kobietami..A wręcz
          > można powiedzieć,ze zakochuje..A moze kocham za to,ze własnie są kobietami?
          > Anielskimi stworzeniami o niezwykłych osobowosciach,temperamentem?

          Boisz się, że zakochanie w kobiecie odsunie Cię bardzo od męża? Że będziesz
          chciała żyć z inną kobietą, nie z nim?
          Mężczyźni często bardzo liberalnie podchodzą do spraw seksu, a nawet miłości
          swoich partnerek do innych pań. Mam wrażenie, że nie do końca zdają sobie
          sprawy, że za pożądaniem innej kobiety może też iść i wielka miłość, tak duża,
          by wlaśnie chcieć z ową kobietą żyć. Panowie nie traktują serio takich zakochań,
          bo sądzą, że nic nie zastąpi penisa;) Tymczasem okazuje się, że częściej powodem
          do pozostania z mężczyzną jest nie ów penis, a zwykły strach przed tym jak
          radykalną decyzję o życiu z kimś o tej samej płci zniesie rodzina, znajomi. Gdy
          ma się dzieci trudno zdecydować się na taki krok, mimo że serce mówi TAK.
          • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 05.03.07, 22:02
            Wiesz być może tak..Myślę,że chcialabym pokochać
            kobiete,płomiennie,szalenie,mocno,inaczej..Wiem jedno,ze zrobić tego nie mogę
            bo stanełabym przed cieżką decyzją o której napisałas..Drugi fakt to taki,że
            mimo wszystko cokolwiek by sie nie działo kocham swojego męza..Jako ojca mojego
            dziecka,człowieka który zawsze służy mi oparciem,rozlużni,usmiechnie się,spedzi
            czas..Każdy kto ma rodzinę dokładnie wie o czym mówię..
            Odkąd siegam pamięcią w moim życiu istniały kobiety..Wspomnieniami powracam do
            czasu kiedy z kuzynką bawiłysmy sie w doktora w wieku 6 lat.W wieku 8 w druga
            koleżanka udawałyśmy,że sie całujemy i uprawiamy sex bo widzialysmy to w
            telewizji..W wieku 10-11 lat z koleżankami bawiłysmy sie w dom pod ułożonymi
            namiotami z koców by nikt nas nie dojrzał...W wieku 14 lat uwiodła mnie ona..

            Póżniej długa,dłiga przerwa i jeszcze dłuższa..W wieku 18 lat poznałam mojego
            obecnego męża..Zanim wzieliśmy ślub mineło parę lat...A i po ślubie też już
            troszkę czasu mineło..Więc hm to wszystko powróciło całkiem niedawno...Owszem
            wczesniej myślałam,wspominałam,ale niezaczynałam działać..
            Ostatnio sama boję się siebie i tym kim jestem i boję się dojśc do tego czego
            tak naprawde Chce...
    • gomory Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 05.03.07, 13:50
      Sklonnosci do swojej plci moze miec rozna moc. Jesli Ciebie zdecydowanie pociagaja kobiety a nie mezczyzni, to wspolczuje Twojemu mezowi. On Twoja obecna fascynacje moze odbierac jako intrygujace erotyczne doswiadczenie. Jesli jednak to nie tylko seks, a w gre wchodza uczucia nad ktorymi nie panujesz to stanie sie piatym kolem u wozu. Smutne.
      • ambx A może Happy Mama? 06.03.07, 18:52
        Mężatko! Słodki ptak młodości powrócił i macha kolorowymi skrzydłami odmiany, a
        ty jesteś pełna obaw i lęku. A może przegonić go na pare lat nocnymi płaczami
        nowej dzidzi? Rozumię, że macie na razie jedno dziecko. I tak nie dobijecie do
        2,1 dzidzidzi na pare ale dużo bliżej... Nie lękaj się miłości macierzyńskiej!
        • happymezatka Re: A może Happy Mama? 06.03.07, 19:57
          Ambx nie lękam się miłości macierzyńskiej.Mamy 1,5 roczną córeczkę i jak
          piszesz w nocy nie pozwala mi nadal spać.Kocham ją z całego serca,ale to nie
          jest w stanie odpędzić na całe życie tego kim tak naprawde jestem.Mogę
          zapomnieć gdy sie do mnie smieje,bawi się,broi...Ale kiedy usypia,mąż w pracy w
          domu pojawia się cisza..Myśli same bięgną ku sobie..
          • ptasia30 Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 20:56
            Tyle delikatności w twoich wypowiedziach co obaw.Rozumieim cie doskonale,że
            boisz się i nie wiesz jak to dalej.Niestety ale my te zwiewne,ulotne istoty
            boimy się zranienia.A kiedy kochasz jak mówisz z siłą ogromną(bo w sumie nie da
            sie inaczej poświęcić dla tej drugiej-bez miłości,choc jak wiemy wiele ludzi
            potrafi tak mechanicznie dla zaspokojenia potrzeb)dajesz i oczekujesz tego
            samego.
            • ptasia30 Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 21:06
              Stereotypowe myslenie w niczym nie pomoże,a wręcz przeciwnie z biegiem czasu
              doprowadzic może do frustracji.Trzeba znaleźć złoty środek i jak słusznie
              wczesniej ktoś napisał oddzielic życie rodzinne od życia z partnerką żelazna
              kurtyna.Takie trio budzi obawy,złe emocje z czasem.A tak to zostaje to jedyne
              uczucie-oczekiwania,tęsknoty tylko dla ciebie i dla niej.Nikt w to nie
              ingeruje.I to jest piekne.Jesli poznasz tę za którą bedziesz pewna,to
              wiesz....trzeba walczyc o swoje szczęście!Co prawda nie po trupach,bo rodzina
              zawsze rodziną i to najwazniejsze.Ale gdy poczujesz,że warto,że to jest
              to....to na co czekać?Życie jest takie krótkie..
              • ptasia30 Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 21:11
                Polecam ci dobry film,co prawda o dwóch młodych mężczyznach ale przesłanie
                wybitne.Walczyc o swoje szczęście jesli ma się w zasięgu ręki tę ukochaną.
                "Brokeback Mountain"
                ...miłość siłą natury....
                • anais_nin666 Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 21:12
                  Piękny film:)
                  • ptasia30 Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 21:23
                    Nooooo aż się płakać chce.Więc radzę z dobroci serca-wlaczyc o swoje.Ważne,że
                    mąż wie co lubisz i za czym tęsknisz,i wazne,że się kochacie i to
                    tolerujecie.Reszte los pokaże.Ale czyż życie nie składa sie z tych
                    ulotnych,zaczarowanych chwil szczęścia? ;)
                    • kawitator Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 21:55
                      Znany polski filozof prof Tatarkiewicz w swoim traktacie "O szczęściu" stwierdził:
                      Nie istnieje nic takiego jak stan szczęscia. Istnieją tylko szczęśliwe chwile i te należy zbierać kolekcjonować jak koraliki Pod koniec życia jak będziesz miała duży ich sznur będziesz mogła powiedzieć
                      Żyłam szczęśliwe
                      Nie dotyczy oczywiście tylko tego wątku.
                      • happymezatka Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 22:15
                        A co z tymi złymi chwilami..?Palić je jak zniszczone kartki?Czy zbierać jak
                        koraliki i się przy każdym wyciągać wnioski i starać sie dać z siebie
                        wszystko,naprawić błędy i już ich nie popełniać?
                        -
                        Ogień, który Cię sparzy, to ten sam, przy którym się grzejesz.
                        • your_and Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 22:24
                          Złe chwile i tak przyjdą same, można sie na nie przygotować lepiej lub gorzej.
                          Tym szczęśliwym z reguły trzeba pomagać aby się trafiły, z rzadka można sie
                          spodziewać że spadną z nieba.

                          Gdzieś wyczytałem że tym różni sie pamięć osoby dorosłej od dziecka, że dziecko
                          zaciera z czasem pamięć o tych smutnych chwilach i kojarzy swych bliskich z tymi
                          szczęśliwymi chwilami, dorośli zatracają tą umiejętność i pamiętają sobie
                          wzajemnie głównie urazy...
                          • happymezatka Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 22:37
                            A ja słyszałam,że z wiekiem zanika ludzka szczerość którą mamy podczzas bycia
                            dzieckiem..Może nie do końca,ale około 80%.Z wiekiem człowiek zaczyna uczyć sie
                            kłamać.To przykre ,ale niestety prawdziwe..Co do urazów to całkiem możliwe,ale
                            to w sumie też zależy od człowieka i jego osobowości:)



                            Ogień, który Cię sparzy, to ten sam, przy którym się grzejesz.
                            • kawitator Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 23:01
                              Z wiekiem człowiek zaczyna uczyć sie kłamać. To przykre ,ale niestety prawdziwe

                              Prawdziwe ale dlaczego przykre ? Są ludzie absolutnie szczerzy To tacy co nie kłamią To ma nawet swoją nazwę chorobową. Oni wylatują ze społeczeństwa
                              Jak byś chciała to mogą pokazać na tobie Nie będzie to miłe doświadczenie Zastanów się ile razy dziennie nie mówisz tylko prawdy i całej prawdy.
                              Tak więc umiejętności mijania sie z prawdą przemilczania i kłamania zawdzięczamy możliwość życia w rodzinie i społeczeństwie
                              Nie należy oczywiście a tym przesadzać Ale reguła złotego środka dotyczy chyba wszystkich aspektów życia.
                              • your_and Re: A może Happy Mama? 08.03.07, 01:27
                                kawitator napisał:
                                > Prawdziwe ale dlaczego przykre ? Są ludzie absolutnie szczerzy To tacy co nie
                                > łamią To ma nawet swoją nazwę chorobową. Oni wylatują ze społeczeństwa
                                > Jak byś chciała to mogą pokazać na tobie Nie będzie to miłe doświadczenieZasta
                                > nów się ile razy dziennie nie mówisz tylko prawdy i całej prawdy.

                                Szczęście płynące z miłości, to możliwość swobodnego otwarcia się przed drugą
                                osoba.
                                Tajemnica miłości, to mozliwość przemilczenia wielu słów.
                                Sigmund Graff
                      • ptasia30 Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 23:22
                        kawitator napisał:

                        > Znany polski filozof prof Tatarkiewicz w swoim traktacie "O szczęściu"
                        stwierdz
                        > ił:
                        > Nie istnieje nic takiego jak stan szczęscia. Istnieją tylko szczęśliwe chwile
                        i
                        > te należy zbierać kolekcjonować jak koraliki Pod koniec życia jak będziesz
                        mi
                        > ała duży ich sznur będziesz mogła powiedzieć
                        > Żyłam szczęśliwe
                        > Nie dotyczy oczywiście tylko tego wątku.
                        Właśnie!Oj cięzkie to nasze zycie,zawsze pełne wyborów...trudnych lub łatwych.
                        • happymezatka Re: A może Happy Mama? 08.03.07, 21:52
                          Tak to prawda..Życie to ciągłe dokonywanie wyborów..To co dla nas może być
                          proste i wogole nie stwarzające problemów dla drugiej osoby może być końcem
                          świata..
                        • corinth Re: do ptasia30 30.04.07, 10:15
                          Bardzo mi się podoba twoje podejście do tematu.
                          Poniewaz sama miałam "epizod" z dziewczyną więc wiem, że sprawa wcale nie jest
                          taka prosta. Czasem trudno zrozumiec, że mając męża i dzieci można spac z
                          kobieta a jednak! Poniewaz historia kołem się toczy moja "koleżanka" z którą
                          kiedyś łączyło mnie coś więcej /dawno to było jakieś 8 lat temu / własnie na
                          nowo stała sie moim łóżkowym towarzyszem. Dziewczyna własnie się rozwodzi,
                          potrzebowała wsparcia , ciepła i jakoś zabrnęłyśmy dalej...Najciekawsze jest
                          to,że wzbudza we mnie tak intensywne emocje i uczucia,że nie zawsze potrafię je
                          opanowac. Oczywiście można zastosowac chirurgiczne cięcie i sprawę zakończy.A z
                          drugiej strony chce skorzystac z tej "chwili" chociaz wiem,ze nie będzie trwała
                          wiecznie. Liczę na Twoją opinię.
                          • happymezatka Re: do ptasia30 30.04.07, 23:47
                            Uważam,że każdy powinien sam dokonywać wyborów świadomie.Myślę,że jest to
                            zależne od osobowosci i zasad ustanowionych w swoim życiu.\
                            Jeżeli przynosi Ci to szczęscie i ukojenie uważam ,że warto o to dbać i
                            pielegnować by wykielkowało jeszcze bardziej..
                            • corinth Re: do ptasia30 01.05.07, 00:04
                              Niestety mam świadomość tego, że sprawa nie będzie trwała wiecznie.
                              Czuję się z nią fantastycznie,tęsknie jak nigdy i kocham się jak nigdy.
                              Korzystam bo wiem że to jest tylko chwila!
                    • happymezatka Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 22:13
                      Ptasia dzieki napewno obejrzę filmik..
                      Tak słusznie zauwazylaś..Mam wiele obaw a to wszystko dlatego,że wciąz nie
                      potrafię sobie wszystkiego poukładać w głowie..Myślałam,że znalazłam
                      odpowiednią partnerke,ale to okazało sie fiaskiem..Teraz gdy nie mam partnerki
                      trudno mi ogarnąć wszystkie wokół siebie myśli a co dopiero kiedy ponownie
                      jakaś kobieta miałaby się pojawić na horyzonie..A z drugiej strony tak bardzo
                      tesknie za tym,tak bardzo chciałabym by ona,wyjątkowa była koło mnie..Po tych
                      myślach zaraz myślę o męzu i o tym,ze jestem okrutna myśląć tak jak
                      myślę..Ponownie gdy widzę ładną kobiete to wszystko ulatuje a moje oczy gapią
                      się na nią jak sepy na ludzkie zwłoki które będą zaraz umierać w powolnej
                      agoni..
                      Porównanie dość obrzydliwe,ale realne do odniesienia mojej częstotliwości
                      spuszczania wzroku na pośladki kobiece i ponownego unoszenia ich by wbić się w
                      oczy i odkryć ich kolor..
                      • ptasia30 Re: A może Happy Mama? 07.03.07, 23:20
                        Kochana nie wstydź się tego uczucia.Człowiek jest z natury stworzeniem
                        stadnym,wiec jak głodny to poluje ;)
                        Natura!!Tego nigdy nie da sie przezwyciężyć,i to ma się do popędu,do
                        prokreacji,do głodu,do bólu.....Po prostu życie.
                        Więc jak widzisz piekną kobietę to patrz!Widzisz ,faceci są wzrokowcami.Zawsze
                        tak było i będzie,choc kobiety majace swoich partnerów chciałyby zachować ich
                        spojrzenia dla siebie i tylko na siebie.Ale...to jest natura,z tym nie da sie
                        walczyc.Jesli partner znajduje partnera i dopasowuja się do siebie idealnie ;)
                        to zostaje to na amen.Niektórym szczęście z partnerem pisane jest na krótko,a
                        innym na całe życie.I sęk w tym,żeby sie dopasować.
    • ptasia30 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 07.03.07, 23:29
      Mniemam,że jesteś młodą mężatką.Więc ta młodość,świeżość ma pole do popisu.
      A jak,że tak niedyskretnie zapytam się kochacie-często?czy jest to dla Ciebie
      jakaś "ofiara"?czy nie masz żadnego problemu?Wybacz,że tak z grubej rury ale ...
    • ptasia30 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 07.03.07, 23:31
      Napisałabym Ci cos jeszcze ale to raczej nie nadaje sie na forum i do
      publikacji.Lec jutro do sklepu,wypożyczalni i obejrzyj ten film.Koniecznie.Masz
      to na zadanie domowe!hi hi Powodzenia.Wpadne tu jutro.
      • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 08.03.07, 22:05
        Ptasiu..
        U nas ze zbliżeniami różnie..
        Mąż zawsze chętnie,owszem mogłby to robić co chwilę...
        Kiedyś mogłam się kochać codziennie..Nigdy nie byłam bierna w sprawach
        seksualnych.Przeważnie to ja inicjowałam każde zbiliżenia..Mąz też
        inicjowal,ale ja częściej bo wtedy mialam zdecydowanie znacznie wieksze
        potrzeby..
        A teraz hm wystarczy mi dwa,trzy razy na tydzien..Jak jesteśmy pogniewani to hm
        raz na tydzień..Dwa lata temu robiliśmy to jeszcze od 2 do 4 razy dziennie..
        W dniach kiedy szczególnie myślę o kobietach moja bierność wzrasta.Jestem
        rozkojarzona i stęskniona.Mimo to często staram sie to zwalczyć w sobie i
        wtulam sie w męża,ale to nie oznacza,że jestem na niego napalona..
        Jeżeli chodzi o obecny mój stan od wczoraj chodze na niego napalona,ale jakos
        nie było okazji i mam nadzieje,ze do jutra wytrzymam i nic tam nie zrobie pod
        kołdrą ..
        • kropidlo1 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 08.03.07, 23:02
          no cóz takie zboczenia chyba jeszcze mozna leczyc
    • wicekanclerz Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 08.03.07, 23:08
      droga happymezatko
      w pełni cię rozumiem, ponieważ moim udziałem sa podobne odczucia
      parę lat temu dokonałam wyboru - miedzy kobieta, a mężczyzna
      (na korzyść tego ostatniego, jesteśmy małżeństwem)
      kobiety w dalszym ciągu wzbudzają moje pożądanie.
      dobrze to ujęłaś: ach...
      • ptasia30 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 09.03.07, 00:47
        Kropidło1 a to co miało niby być???choroba....no wiesz..??
        To jak tak ci idzie z mężem to nie jest tak źle.Swoją drogą to pewnie środek
        cyklu,że chęci takie??hi hi.Obejrzałaś film?
        • kropidlo1 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 09.03.07, 08:05
          mam wrazenie że wątek ten założyl jakiś stary zboczony facet i napawa sie
          wynurzeniami, a jeżeli faktycznie załózycielem wątku jest kobieta to napewno ma
          cos nie w porządku pod sufitem, dlatego wczesniej pisalem że trzeba sie leczyc
          najlepiej w prywatnym gabinecie zeby nie obciążąc naszych wspolnych pieniedzy.
          • happymezatka Co za problem?? 09.03.07, 10:20
            Hm jeżeli sądzisz ,że jestem starym facetem-obrażasz mnie.
            Nie widzę powodu dlaczego jakiś stary facet miał zamieszczać taki
            post.Przychodzą tu ludzie dorośli,anonimowi więc dziwie się troche twoim
            stwierdzeniem takim hm- czysto gówniarskim.
            Hm jeżeli sądzisz ,że mam coś nie równo pod sufitem-obrażasz mnie.
            Jeżeli masz zamiar krytykować moje uczucia i poglądy poprostu nie czytaj postów
            ani nie wpisuj się.Co za problem?
            Ja nie widzę,żadego problemu od tego,żę niektorzy ludzię przychodzą tu
            wyładowywać swoj zły humor krytykując innych..A moze spojrz na siebie,co?:)
            • kropidlo1 Re: Co za problem?? 09.03.07, 10:41
              przepraszam źle ocenilem wiek ale to i tak nie zmienia faktu że jest to zwykla
              fikcja tylko że w wydaniu jak rozumiem mlodego faceta. A tak na marginesie to
              są uczucia i są zboczenia, pomijam fakt że te Twoje uczucia są do plci
              podobnej to zboczeniem są generalnie Twoje zachowania jeżeli to wszytko jest
              prawdą to powinni Cię pozbawic prawa do wychowywanaia dziecka bo wyrasta w
              patologicznej rodzinie.
              • happymezatka Re: Co za problem?? 09.03.07, 10:58
                Pomijając fakt,ze takich ludzie jest wiele i że żyje w obłudnym państwie gdzie
                jeżeli człowiek odrobinę odróżnia się od innych to już jest zboczony,tak?
                No jeszcze mi powiedz,że ty jesteś taki świety i z żoną w domu uprawiacie sex
                klasyczny i to dopiero po ślubie?
                Jeżeli chodzi o prawa rodzicielskie to nie widzę powodu aby mnie ich pozbawiona
                bo jestem dobrą matką,kochającą swoje dziecko i staram się jej dawać wszystko
                co najlepsze..
                A co do Patologi to widzę,że jej nie odróżniasz.Bo rodziny Patologiczne to
                pijaństwo,złodziejstwo,znecanie sie nad dzieckiem.U mnie czegoś takiego w domu
                nie ma.
                A jeżeli chodzi o moją seksualność to nie chodzę po ulicy i nie afiszuje sie z
                tym..
                Forum jest anonimowe więc mogę spokojnie napisać to co myślę..No przynajmniej
                myślałam ,że spokojnie bo jak już wczesniej zaznaczyłam są ludzie mało
                tolerancyjni wobec innych-Widzę drugi Giertych sie znalazł.
    • happymezatka Ptasia 09.03.07, 10:23
      Ptasia jeszcze nie wypożyczyłam filmu a nawet ściągnąć z neta nie mam
      czasu:),ale jak dziś bede w mieście to wypożycze:)
      Ptasia napisałas:Napisałabym Ci cos jeszcze ale to raczej nie nadaje sie na
      forum i do publikacji--Możesz napisać do mnie prywatną wiadomość bo jestem
      ciekawa co to takiego?:P
      Pozdrawiam
      • ptasia30 Re: Ptasia 09.03.07, 23:39
        Kropidło1 wrzuc sobie na luz człowieku.A może ty jesteś z takich,których
        rajcuje widok dwóch kobitek...a nie chcą się do tego przyznac,tylko szkalują....
        • happymezatka Re: Ptasia 10.03.07, 09:21
          Ptasia hm on jest napewno z tych przez których ludzie nie mogą spokojnie żyć bo
          są wytykani na ulicy:)
          Drażni ich osoba wyróżniająca się z tłumu,inna od wszystkich,niedopasowana do
          społeczeństwa..Odważna..
          • ptasia30 Re: Ptasia 10.03.07, 13:10
            :)i tak to własnie bywa......tolerancja i uczucia wyzsze idą w kont.
            • ptasia30 Re: Ptasia 10.03.07, 13:11
              ptasia30 napisała:

              > :)i tak to własnie bywa......tolerancja i uczucia wyzsze idą w kont.
            • ptasia30 Re: Ptasia 10.03.07, 13:11
              ptasia30 napisała:

              > :)i tak to własnie bywa......tolerancja i uczucia wyzsze idą w kont.
              kąt miało być.
              • raben3 Re: szczęśliwa? 11.03.07, 13:58
                trafiłem tu przypadkiem
                zaineteresował mnie Twój wątek, bo mógłbym założyć podobny,jako szczęśliwy? mąż
                • ptasia30 Re: szczęśliwa? 11.03.07, 19:12
                  Oooo a to ciekawe.Moze rozwiniesz??
                • happymezatka Re: szczęśliwa? 12.03.07, 07:52
                  Też zachęcam do rozwinięcia.Skrobne coś póżniej bo w tej chwili spiesze się do
                  pracy..
                  Pozdrawiam cieplutko wszystkich

                  Ps.A mam co do skrobania:)
                  • ptasia30 Re: szczęśliwa? 12.03.07, 11:17
                    Oj no to czekamy albo czekam na priva.Pozdrawiam.
                    • happymezatka Re: szczęśliwa? 15.03.07, 23:36
                      Dużo się działo w moim życiu podczas tych paru dni..

                      Było i znowu mineło.Z mojego wyboru..Hm nigdy nie byłabym w stanie być z kimś
                      kim musiałabym się dzielić i ktoś kto chciałby dzielić się mną..,A co na to mój
                      mąz..?On o niczym nie wie i mam zamiar ,ze nie dowie się ,że oddałam się komuś
                      innemu..Kobiecie..Słucham muzyki i dołuje się obecną sytuacją tym jaka
                      jestem.Tym jak chciałabym aby było i tym,ze tak nie jest..Smuce sie tym,że
                      myślę chociażby o tym..Nic mi nie pozostało tylko oddalić od siebie te myśli i
                      wyrzec sie ich..Wiem,ze nie ma sensu się doprowadzać do stanu smutku osobą
                      która nie doceniła tego ,że gdy byłam obok niewidziała kim dla mnie jest..A
                      przecież podobno dostrzegła jaka wrażliwa jestem..?Chyba niezbyt dobrze skoro
                      czuje sie jak czuje:) Ogólnie zaciełam się i trwam w milczeniu.Nie chcę mówić
                      już nic,żadnych słow jej jak mi przykro,ze nie czuje tego tak mocno jak ja..To
                      i tak nic nie zmieni..

                      Co do K. to nie wiem jak będzię..Narazie to tylko moja bliska koleżanka której
                      zależy na tym aby była dla mnie kimś wiecej..Ciekawe ile będzie mnie bolała
                      obecna sytuacja i jak o tym powiedzieć K.?Albo przemilcze wszystko w sobie..:)
                      Zobacze jeszcze..Ptasiu..Piszesz jakie mam szczęście czuć tak jak czuje..Teraz
                      też tak uważasz..?To raczej jakiś krzyż który niosę za sobą i który będę niosła
                      do końca życiu..W dniu ostatecznym będzie jeszcze cieższy i po stokroć będe
                      musiała odpokutować za moje grzechy..
                      • kropidlo1 Re: szczęśliwa? 16.03.07, 11:04
                        opowiadaj dalej staruszku
                        • happymezatka Re: szczęśliwa? 17.03.07, 11:23
                          Brak mi słów na Ciebie inteligencie..:-/
    • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 14.03.07, 23:19
      Parę dni mnie nie było i wiele się zmieniło..
      Tkwie gdzieś na rozdrożu i sama zupełnie nie wiem co począć i co czuć...
      W pracy pojawiła sie K. moja nowa koleżanka a w tej chwili ktoś bliższy.Od
      początku nie spuszczała ze mnie wzroku..W pracy rozmawiałyśmy.Po pracy
      umówiłyśmy na spacerek..W niedziele byłyśmy w kinie a gdy wracałysmy z tego
      kinia delikatnie chwyciła moją dłon.I tak sobie szłyśmy przez jakiś
      czas..Oczywiscie żadych ekscesów nie było,ale ogólnie to co sie działo to było
      we mnie..
      Natomiast sprawy się nieco bardziej skomplikowały..
      Bo w sobote znowu widziałam się z J. i w sumie doszło do czegoś
      poważniejszego..Z poniedziałku na wtorek mąz miał na noc..A J.się wróciła do
      mnie bo zapomniała mi oddać portfela który jej pare godzin wczesniej dałam aby
      mi go skowała bo nie miałam torebki..No i w nocy sie dzialo a działo..
      Znalazłam sie miedzy młotek a kowadłem już nie wliczając w to sytuacji mojego
      męza..Przestałam mu mówić wszystko,ogólem powiedziałam,ze z kobietami koniec by
      nie robić mu przykrości..Nie mówie mu całej prawdy poprostu..Myślę,ze mimo to i
      tak sie troszke domyśla..
      Zalezy mi na J. a na K.zaczyna.Kompletnie dziwna sytuacja.Na koniec wspomne ze
      kocham nadal męza..
      Jestem ciekawa ile pociągne w takich układzie i wogole wszystko jest do
      bani.Jakos moj wewnetrzny niepokoj staram sie nadrobić usmiechem..
      Znowu to już któryś dzień który nie uprawiamy seksu..Niby tęsknie,niby on
      tęskni,ale to wydaje sie już być normą..Tęsknie za czasami kiedy moj wzrok był
      przeznaczony tylko dla niego a kobiety wydawały się być dalekie od mojego
      realnego życia..Nie myślałam ze to powróci z podwójną siła..
      No cóż..
      Tęsknie za dniami kiedy
    • anais_nin666 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 17.03.07, 19:24
      happymezatka napisała: kiedy siegam
      > pamięcią inspirowały mnie kobiety..Ich wdziek,delikatnośc,tok
      > myślenia,zapach..Ach .....

      W sumie też zawsze uwielbiałam kobiety. Też mnie inspirowały. Mogę gapić się na
      kobiety godzinami. Zachwyca mnie kobieca uroda. Kobiece kształty, części intymne
      powodują przyjemne podniecenie, ba! czasem ogormne pobudzenie, ale realizować
      swe fantazje i tak chęć mam z facetem, niemniej to widok kobiety częściej mnie
      podnieca niż mężczyzny (poza małymi wyjątkami).
      Spedzanie z kobietami czasu, rozmowa, a zwłaszcza taniec z kobieta, to
      fantastyczna sprawa. Uwielbiam wtulić się w kobietę i z nia tańczyć. Kobiety są
      tak delikatne w dotyku, kruche i przy tym tak pięknie pachną.
      Wczoraj pół nocy przetańczyłam z koleżanką. Mrau, mrau. Zupełnie inny wymiar
      przyjemności...
      Tak sobie myślę, że chyba czułabym się nieźle zdezorintowana, gdybym jak
      Happymezatka oprocz uwielbienia czula jeszcze chec romansu z kobieta, zycia z
      nią, tworzenia rodziny... Nie zazdroszczę tego rozdwojenia potrzeb.

      Powzięłąś Happymezatko jakies decyzje?
      • ptasia30 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 17.03.07, 22:04
        Happy nie przejmuj się Kropidłem1.Trzeba puścic przodem.....
        Pozdrowienia.
      • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 17.03.07, 23:42
        Tak.Podjełam..
        J. nieodpuszczałą i dzwoniła,wysyłała sms aż w końcu zjawiła sie pod moją
        pracą.Wręczyła mi list.Przeczytałam go raz po wreczeniu i drugi raz dzisiaj w
        szatni w pracy.Boję sie czytać bo sprawia mi ból..Pisze,że jest w stanie dla
        mnie wiele poświecić i dać..Naprawde tak wiele?Nie jest w stanie zrezygnować z
        P.wiec tak naprawde nie jest się w stanie poświęcić..Najbardziej zastanawia
        mnie to co napisała na dole:zebym to dobrze przemyślała..
        Bo czy dobrze przemyślałam?Nie mam zielonego pojęcia co tak naprawde mam zrobić
        i robie coś to co w tej chwili mechanicznie.Moj mechanizm obronny sam sie
        uaktywnił a ja nie chce go rozbrajać bo nie widzę szans na uratowanie
        czegokolwiek co znajduje sie w środku mnie,tego co czuje..
        Mówi,ze nie zwracam uwagi na to co jest pozytywne ,że powinna sie liczyc ta
        chwila kiedy z nią jestem a chwile z J. to powinniem być inny świat.
        Niestety po raz kolejny mówie :nie potrafię i nie chcę robić czegokolwiek wbrew
        sobie,dusząc sie,zadławiając w tym co czuję..
        A czy chwile niepewności i zazdrosne są tymi szczęsliwymi?
        Mam na głowie masę problemów innych by zadreczać sie jeszcze bardziej..
        Chciałam zeby byla moja oazą..Widocznie szukałam tam gdzie nie powinnam..
        Powinnam sie zająć domem i rodziną. Podświadomie czuję sie okropnie,ale jakos
        nacodzien probuje zakryć to usmiechem,ale Ci co mnie znają wiedzą,że jest coś
        nie tak..
        Ogólem chciałabym zmyć z siebie moją seksualnosc i pociąg do kobiet.Czy jest to
        możliwe?
        Patrze się na męza i chce mi sie płakać,ze nie potrafię się zmienić chociaż
        probuje..Mam nadzieje ,ze kiedyś mi sie uda..
        • vannlover Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 18.03.07, 10:45
          Decyzje ktore podejmujemy nie zawsze sa sluszne, a zawsze gdy robimy krok na
          przod nawet gdy sie zaczniemy cofac, kolejny krok przychodzi nam znacznie
          latwiej, niz wczesniej, a im dalej pojdziemy tym gorzej wyjsc z tego...taki
          zaklety krag.....ja przed pociagiem do kobiet powstrzymywalam sie 20 lat nie
          bylo latwo....wytrzymalam ale coz, potem postanowilam sie wiecej nie
          powstrzymywac. Zadna sytuacja nie byla dobra dla mnie, ale byc moze latwiejsza
          byla wlasnie ta w ktorej sie powstrzymywalam....? moze to nie jest gra warta
          swieczki.Ale co sie stalo sie nie odstanie, a potem ciezej z tego wyjsc.duzo
          ciezej...a dla niekotrych moze byc nierealne. Milosc 2 oob to milosc prawdziwa,
          a nie zadne uklady.
          • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 18.03.07, 23:12
            Tak to prawda..Miłość do dwóch osób jest cieżka..Więc skoro mi tak cieżko
            najwidoczniej muszę ją czuć całą sobą.Dalej jestem nieogarnięta w środku z samą
            sobą..Zmieniam decyzje w sobie z minuty na minute.Myślałam,ze podjełam
            decyzje ,ale sama nie jestem zdecydowana.Cholernie zależy mi na niej i na
            rodzinie ,ale fakt ze jest jeszcze P.boli mnie zbyt mocno.
            • ptasia30 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 19.03.07, 10:07
            • ptasia30 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 19.03.07, 10:12
              Witaj Happy.
              Wiesz tak sobie myślę,że kiedyś ktoś musiał Cię nie raz skrzywdzić,bo boisz się
              tego,boisz sie decyzji.
              Nie wiesz którą wybrać na co się zdecydować,bo nie wiesz co będzie dle Ciebie
              dość dobre i wytarczające.Więc dlatego tyle mysli różnych i tyle
              rozwiązań,które i tak zastępuję co nowsze rozwiazania.
              Musisz zanleżć złoty środek,o który w zyciu bardzo ciężko.Może nie jestes pewna
              J i stąd to wszystko???
              • iskierka1985 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 19.03.07, 11:14
                przepraszam, ale nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi. Chcialam tylko
                powiedziec jak bardzo Cie rozumiem happymezatko. Ja tez mam takie pragnienia.
                Nie mam obecnie nikogo. Kiedys przez te moje pragnienia rozpadl sie moj
                zwiazek. Zwiazek, ktory bardzo duzo dla mnie znaczyl(mielismy nawet date
                slubu wyznaczona). Wczesniej przed tym narzeczonym i po nim bylam z kobietami.
                Sprobowalam nawet sexu w trojke (opisywalam swoja sytuacje kiedys na tym forum)
                Prawda jest taka ze nam bi seksualnym osoba jest o wiele trudniej zaznac
                szczescia w zwiazku, bo zawsze pozostaje pragnienie, ktorego nie da sie ugasic.
                Jesli partner akceptuje to ze to w nas drzemie to jest juz polowa sukcesu,
                duzo gorzej kiedy mowi ze akceptuje a jak dojdzie co do czego to wypomina to
                cale zycie. Ja tak nie potrafie. Nie wiem czy jestem w stanie teraz byc
                w zwiazku z mezczyzna, ale skad mam pewnosc ze bedac w zwiazku z kobieta nie
                zapragne niedlugo mezczyzny i nie skrzywdze tym samym mojej partnerki.
                Podziwiam Twojego meza, ale nie zadreczaj go za czesto swoimi marzeniami, bo
                w koncu pojawi sie w nim nuta irytacji i czystej zazdrosci, no i obawy
                ze sam nie potrafi sprastac Twoim wymagania.

                Przepraszam za zakrecenie tak tej mojej wypowiedzi, ale mam malo czasu i
                pisze szybko, no i moje mysli tez sa takie zakrecone. Zycze szczescia i
                spelnienia marzen.
    • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 20.03.07, 22:21
      J..Ja też K.C ,ale tak musi być..
    • gugitsa Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 21.03.07, 12:59
      > Tylko w głowie pojawia sie myśl: Ile jeszcze będe uciekać przed tym co mam
      > zapisane w swoim kodzie genetycznym..
      od kiedy genetyka i homoseksualizm maja ze soba cos wspolnego?
      • happymezatka Wystarczy poczytać.. 22.03.07, 22:16
        gugitsa jakbyś trochę poczytała to byś nie zadawała takich pytań..:)
        Pozdrawiam
        • ptasia30 Re: Wystarczy poczytać.. 23.03.07, 00:53
          Echhh czasem ludzie tacy nieoświeceni..........Happy nie przejmuj się!
          Pozdrawiam..!
        • vannlover Re: Wystarczy poczytać.. 14.04.07, 23:40
          temat skonczony? czy happy jest happy?
          • ptasia30 Re: Wystarczy poczytać.. 16.04.07, 14:22
            Własnie Happy?Co tam u Ciebie?Pozdrawiam..;)
    • rrezi Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 17.04.07, 09:56
      Happy, a ja Ci zazdroszczę tych romansów, rozterek, masz to wszystko... Ja
      kocham kobietę, z którą nie mogę być, mój mąż tego nie akceptuje..
      Ona ma dzieci i rodziny nie rozbije, ja mam w sumie udany związek z mężem, ale
      mój długo tłumiony biseksualizm niszczy mi życie. Kiedy słyszę teksty "żeby
      życie miało smaczek.." dostaję szału, nie macie pojęcia, jaką to męczarnia.
      W dodatku przyszło uczucie, a poza tym mąż choćby stawał na głowie nie da mi w
      łóżku tego, co ona.. Tak potwornie za nią tesknię.
      A ona wiedząc, że od tego zależy trwałość mojego małżeństwa oddala się, czuję,
      jak ją tracę coraz bardziej każdego dnia.

      Jeśli kiedyś tu trafisz, Moja Piękna, wiedz, że Cię kocham całym sercem, nigdy
      nie zapomnę i ciągle wierzę, że jeszcze kiedyś.. może...
      Nie zapomnij o mnie, proszę.
      • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 17.04.07, 20:51
        Witaj..
        Czy jestem szczęsliwa hm zbiegiem czasu zdaje sobie sprawe ,że J. to nie jest
        ta osoba której szukałam.. A ja trwam w takiej wegetacji i dobrze mi z tą
        myślą,żę bede bez niej..Po co być z kimś kto wiecznie mówi,ze to robie żle,albo
        to we mnie jest nie tak?Nie chce.. Mam dość.. Chce by odeszła z mojego życia i
        nie obejrze sie za siebie ani nie zapłacze..Bo mam dla kogo żyć...
        \
        \\
        \
        \
        \
        \
        Ogień, który Cię sparzy, to ten sam, przy którym się grzejesz.
        • rrezi Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 18.04.07, 09:01
          Skoro tak, to zerwij tę znajomość. Jeszcze znajdziesz tę jedyną, zobaczysz.
          Przynajmniej po zerwaniu nie wrócisz do pustego domu ;-)
          • kropidlo1 Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 18.04.07, 18:59
            az tak mozna byc zboczonym?
            • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 19.04.07, 23:58
              Popatrz na siebie. Bynajmiej na starość nie zostanie mi tylko komentowanie
              notek na necie:)
        • vannlover Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 20.04.07, 17:33
          Mozliwe ze to nie byla ta od samego poczatku, tylko brakowalo Ci kobiety i cos
          jakby Cie "zaslepilo"...moze poznasz albo poznalas juz kogos...czasem
          rozwiazanie jest blizej....niz sie mysli...wazne zeby sie nie spieszyc.
          • happymezatka Re: Szczęsliwa mężatka kochająca kobiety... 20.04.07, 19:58
            Nie wiem do końca sama tego poniekąd myślę,ze gdybyśmy się inaczej zachowywały
            byłoby idealnie.Ja zaborcza i uparta a ona za nic nie chciała zrezygnować z
            innej osoby twierdząc ,że mnie kocha.
            Zbyt dużo kłotni doprowadziło do tego ze w tym momencie jest jak jest..\
            Cholerny brak zaufania z mojej strony i niepewność sprawiły,ze w środku bolało
            na tylę mocno,że na zewnatrz zrobiłam sie zimna i oschła. Nie pozwoliła mi
            rowinąć moich skrzydeł poprzez swoje zachowanie hamowała moje skrywane uczucia.
            \Jeszcze wczoraj jej proponowalam przyjażn mimo wszystko,ale widzę,że jednak
            nawet na nią nie ma szans..Zbyt duże emocje w nas siedzą więc myślę,ze to juz
            naprawde koniec i sie nigdy nie spotkamy..Jestem wkur** całą tą sytuacja,że
            wogóle zaistniała,ze dopuscilam do tego,że sama ją napedzałam......wiedząc,że i
            tak ostateczny wynik bedzie negatywny..\
    • happymezatka Od 1 mojego postu mineło 10 miesięcy!!! 25.01.08, 22:34
      Mineło 10 miesięcy od tego postu..W moim życiu tylę sie
      zmieniło..Ach może nie tyle zmieniło co wydarzyło od momentu
      pojawienia sie mojego postu.Od czego by tu zacząć hmmmmm...
      Więć z J. mi nie wyszło..Rozstałyśmy się,ale mimo wszystko nadal
      utrzymujemy kontakty i żyjemy w przyjażni..Po jakimś czasie poznałam
      na czacie E... To było czyste szaleństwo z mojej strony..
      Dziecko,mąż,praca,dom i te póżne godziny nocne spędzone przed
      klawiaturą..Wzrok wbity w jej kamere..Upragniona miłość która
      wydawała sie być coraz bardziej idealna..Sypiałam może po 2,3
      godziny dziennie..Czasem sie zdarzało,że spałam godzinke..Chodziłam
      jak zombie..Szczęśliwy zombie..Miałam wszystko czego pragnełam...
      Ona rudziutka z pasemkami blond z piegami na bużce,na ustach..Włosy
      rozkosmane jak u szaleńca..Ten dziwaczny chód i lekkie
      zgarbienie..Ten słodki głos który potrafił napełnić moje serce tak
      wielką radością..Ja delikatna,kobieca,spokojna..Zupełnie inna od
      niej..Mój gust zawsze był zupełnie inny..A tu
      BUM..Zdziwienie..Pokochałam jej styl i za to,że jest jaka
      jest..Idealna dla mnie mimo wad..W między czasie układy z mężem
      zaczeły sie psuć..Poczuł zagrożenie i nie dziwie mu sie..Oszalałam
      na jej punkcie i wiem,że jego strach byl słuszny..
      Zaczeła sie walka..Moja o nią..Jego o mnie..
      Jestem i byłam suką..Cholerną suką która nie widziała tego jaki
      skarb ma przy sobie: rodzine..!
      To jaka jestem i jaką mam seksualność nie upoważniało mnie do tego
      by zadawać ból najukochanszej osobie która bezwzgledu na wszystko
      zawsze przy mnie byla i będzie..To,że nie miałam prawa zostawiać ich
      na weekendy kiedy przejeżdzałam kilometry do Wrocławia do niej..I
      to,że nigdy nie powinnam zachować sie tak w stosunku do mojej
      rodziny,że pomimo wszystko zawsze powinnam mieć ją na 1 miejscu..
      Nie wiem co sie właściwie ze mną stało.. Czy na tym polega
      zakochanie,że człowiek traci całkowicie zmysły i zatraca sie..Chce
      wiecej i wiecej..Chce czuć cała sobą i być szczęśliwym..?Czy to po
      prostu tylko ulotne zafascynowanie i euforią inną osobą..?
      Zostawiła mnie bez słowa...A może raczej ze słowem:wypaliłam się
      podczas gdy 3 godziny wczesniej przez telefon mówiła jak bardzo mnie
      kocha a za 3 dni byla już z inną..?Moja rodzina w rozpadzie..Przeze
      mnie..?????!!!!! Moje zalamanie..Staje w tej chwili na nogi..Dwie
      Panie które chciały stworzyć ze mną zwiazek dostały kosza..
      Wiem już co sie liczy w życiu.O mało nie straciłam rodziny.
      • wild_orchid Re: Od 1 mojego postu mineło 10 miesięcy!!! 26.01.08, 11:31
        Happymezatko,
        przeczytalam caly watek. I doszlam do wniosku, ze najnormalniej
        zdradzalas swojego meza. On Ci zaufal, a Ty w waszym lozku
        zdradzalas go. Musial miec anieska cierpliwosc, ze nie rzucil Cie.
        Jesli Twoja rodzina-czyli Ty, Twoj maz i dziecko bedziecie dalej
        razem, to mozna powiedziec, ze jestes happy.
        Zycze Ci szczescia mimo wszystko.Zebys Ty nigdy nie byla w sytuacji,
        ze to Twoj maz bedzie Cie zdradzal na Twoich oczach. Nawet nie
        wiesz, jaki bol mu sprawiasz. I twierdzisz, ze go kochasz?
        • niezapominajka333 Re: Od 1 mojego postu mineło 10 miesięcy!!! 26.01.08, 12:32
          Szczęśliwa mężatko
          Twoja sytuacja to dla mnie klasyka otrzeźwienia w sytuacji, gdy
          wielka miłość nie wypaliła, a grunt rodzinny zaczął usuwać Ci się
          spod nóg.

          Gdy tylko poczujesz stabilizację, więcej pewności w związku,
          zakazany owoc znowu zacznie kusić i trudno ci się będzie mu oprzeć.
          Ciekawe jak byś się zachowała, gdyby uczucia twojej kochanki się nie
          wypaliły? Gdyby romans miał szansę kwitnąć dalej, czy potrafiłabyś
          zerwać kontakt żeby ratować rodzinę?
      • krissdevalnor100 Re: Od 1 mojego postu mineło 10 miesięcy!!! 26.01.08, 17:10
        Nie widzę żadnej różnicy miedzy tym całym "zakazanym owocem" a tym,
        jak panna hetero zaczyna latać za nowymi spodniami. zakładając, ze
        jesteś naprawdę BI a nie strikte homo i panowie Cię męczą i nie
        kręcą.
        Przyjmij do wiadomości, że heteroseksualne też nie mogą mieć
        wszystkiego, bo żaden facet na świecie ni może być jednocześnie
        blondynem i brunetem, szczupłym i dobrze zbudowanym, z orlim nosem i
        subtelną twarzą, wojskowym i poetą, finansistą i neurochirurgiem.

        Ta Twoja histeria na temat KOBIETY jest albo wyrywającycm się na
        powierzchnię 100%towym "lesbijstwem";) albo wymyślną przykrywką dla
        charakteru, w którym tendencji do wierności i poważnego traktowania
        partnera nie ma za grosz- i z kimkolwiek wtedy byś nie była, to
        puścisz go w trąbę wcześniej czy później. Nie czaruj się.
        • klapoucha1 krissdevalnor100 brawo! 28.01.08, 15:49
          nareszcie ktoś napisał to,co ja myślałam czytając te wszystkie posty
          i zachwyty nad wlaściwie czymś obrzydliwym i godnym potępienia.Nie
          rozumiem,jak można pod przykrywką wielorakiej seksualności odrzucać
          wszelką lojalność i szacunek dla męża i tarzać sie w zdradzie,bo mi
          czegos brak.Pozatym cos mi tu śmierdzi-widziałam tylko rozległy opis
          afektu względem kobiet,a do męża przywiązanie,bo jest dobry.Gdzie tu
          bi?Dlaczego nie zdecydowałaś się po prostu na związki z
          kobietami,tylko musiałaś poślubić człowieka,którego z taką
          premedytacją ranisz?Kobiety też ranisz,bo stawiasz je w bardzo
          brzydkiej sytuacji,bo przecież masz rodzinę.Nieładnie.Żal mi twojego
          męża,chyba nie zasługuje na takie doświadczenia życiowe.
    • happymezatka W odpowiedzi na Wasze posty.. 29.01.08, 16:30
      Nie mam zamiaru sie przed nikim tłumaczyć:) Każdy ma prawo do
      wypowiedzenia własnego zdania,ale nie osądzania z góry nie znając
      faktów mojego pozycia małożeńskiego.Łatwo Wam osądzać?? Nie ma ludzi
      idealnych.
      Po 2 nigdy przed męzem nie ukrywałam tego jaka jestem i tego,że
      byłam z E.
      Jeżeli chodzi o obrzydzenia to każdy ma w sobie coś co jedną osobe
      obrzydza a drugą nie?
      I jeszcze jedno..Ktoś życzył mi żeby mąż nie zrobił mi tak jak ja
      mu..?A uważasz,że on nic nie miał w zamian...???;)
      Zastanów sie!!

      Ps.Jeżeli ktoś ma zamiar nawrzucać mi bo w życiu za bardzo wyzyc sie
      nie potrafi to najlepiej niech odrazu zamknie tą stronke i zachowa
      zdanie dla siebie.Niech nie marnuje swojego czasu na pisanie a
      mojego na czytanie.

      Pozdrawiam

      Ogień, który Cię sparzy, to ten sam, przy którym się grzejesz.
      • bydz Bez wyobraźni 04.02.08, 23:00
        zastanowisz się jak podłapiesz AIDS i wtedy twój mąż nie będzie taki
        wyrozumiały. Dlaczego tylko tacy kretyni niszczą zycie swoich
        dzieci, jak się będą czuły jak dzieci w szkole im wypomną że matka
        lesbi a tata gej???
        • angels-devil Re: Bez wyobraźni 05.02.08, 08:17
          Zakradła sie tu swego rodzaju nasza krajowa nietolerancja co?Dajcie żyć innym
          bez głupich komentarzy i krzywdzenia innych.Co z tego,że mogliby tak wołać..cóż
          od dawna wiadomo,że dzieci to zwierciadło rodziców...także nic tylko swoje
          pomysleć o takich rodzicach.Uczcie sie ludzie tolerancji,bo to nie boli.
        • angels-devil Re: Bez wyobraźni 05.02.08, 08:18
          Happy..pozdrawiam..
        • your_and Re: Bez wyobraźni 05.02.08, 09:09
          bydz napisała:
          > zastanowisz się jak podłapiesz AIDS i wtedy twój mąż nie będzie
          taki
          > wyrozumiały. Dlaczego tylko tacy kretyni niszczą zycie swoich
          > dzieci, jak się będą czuły jak dzieci w szkole im wypomną że matka
          > lesbi a tata gej???

          A jak twoje dziecko okaże sie gej albo les to wtedy z tym
          nastawieniem sama bedziesz niszczyć ich życie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja