faceci, co z Wami jest????

14.03.07, 18:52
na pewno to juz bylo. Nie raz. Ale moze znowu zapytam i dostanę odpowiedz,
która mi wreszcie wyjaśni to zjawisko: faceci, co z Wami jest??? Niech mi tu
napiszą Ci, którzy nie chcą swoich żon, jasno i wyraźnie: dlaczego????
Wyjaśnijcie nam to wreszcie do jasnej ...

(no dobrze, moze mam nadzieje, ze moj mąż mi to wyjaśni? tak, zebym
zrozumiała? Bo tego, co on mówi w kontekście tego, co robi (a raczej: nie
robi), to ja nie rozumiem).

I jeszcze dodam: u kobiet jest to w miarę jasne (przynajmniej dla mnie):
zmęczenie, zaniedbany mąż, laktacja lub małe dziecko, brak czułości itp ze
strony męża w dzień - to chyba najczęstsze przyczyny (+ oczywiście każdy ma
swoją własną, unikalną). A u Was panowie?
    • rumcajs-wrocek Re: faceci, co z Wami jest???? 14.03.07, 19:18
      Ależ my chcemy swoje żony ;)) Tylko niech się nam oddadzą w końcu ze dwa razy w
      tygodniu , a nie raz na miesiąc :((
      • dadaczka nie grzesz Rumcajsie i nie narzekaj ;-) 15.03.07, 08:47
        bo raz w miesiacu to jeszcze nie najgorzej :D (coś o tym wiem)

        może musisz po zbojnicku Hankę potraktować? ;-)
        • zygzak60 Re: nie grzesz Rumcajsie i nie narzekaj ;-) 15.03.07, 13:38
          dadaczka napisała:
          > może musisz po zbojnicku Hankę potraktować? ;-)

          żart żartem ale jest w tym beczka prawdy:
          tajemnica, niepewność, zaskoczenie
          a ze strony kobiety kusząca propozycja i rodzaj uległej bezbronności

          (ordynarnie sie to nazywa: 'dziwka w łóżku')

          żeby żony umiały rezygnowac 'do łóżka' z wszelkiej poprawności ...
          ech, rozmarzyłem się
          :)

    • gomory Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 09:31
      Dla mnie rownie jasne sa powody u mezczyzn. Zmeczenie, nudna zaniedbana zona, psychiczna kastracja, odmienne oczekiwania lozkowe, cukrzyca, problemy z cisnieniem, rutynizacja [+oczywiscie kazdy ma unikalna ;-)].
      P.S. Nie licz na to, ze maz Tobie przystepnie wyjasni swoje powody. W to bym raczej powatpiewal.
      • czerwone_francuskie Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 09:36
        Gomory, ta psychiczna kastracja mnie ciekawi...rozwin, prosze...
      • dadaczka no już własnie przestałam liczyć, dlatego pytam 15.03.07, 09:37
        innych

        I z Twojej listy odhaczam: co potencjalnie występuje w moim związku, a co nie.

        Proszę więcej o psychicznej kastracji, jeśli można
        • gomory Re: no już własnie przestałam liczyć, dlatego pyt 15.03.07, 11:46
          Jesli kobieta pozbawia faceta poczucia meskiej wartosci, to jego odruchem moze byc wycofanie sie z pozycia plciowego. Powody psychicznej kastracji moga byc rozne i trudno tutaj jednoznacznie to okreslic, poniewaz zalezy to od konstrukcji psychicznej konkretnego faceta. Generalizujac: powatpiewanie w sposob jawny lub skryty w potencje partnera. Wchodzenie w meska role glowy rodziny, decyzyjnosc. Mezczyzna najczesciej musi miec poczucie wladzy, gdy ja traci rodzi sie niepewnosc. Dla niektorych sukces zawodowy malzonki moze byc powodem wycofania sie, zwlaszca gdy kobieta z duma obnosi swoja wyzszosc materialna, a on czuje sie na tym polu niedowartosciowany. Podkreslenie wysokich lozkowych umiejetnosci "bylego", chwalenie zaradnosci zyciowej innego mezczyzny. Dawanie do zrozumienia, ze nie jest w stanie zaspokoic kobiecych potrzeb. Przewyzszanie go lozkowym potencjalem.
          Oczywiscie to jest zawsze w scislym zwiazku z suma zyciowych doswiadczen, lekow, kompleksow itd.
          • czerwone_francuskie Re: no już własnie przestałam liczyć, dlatego pyt 15.03.07, 11:50
            Gomory, ale w takim razie kazdy facet ma powody do kastracji psychicznej...
            • gomory Re: no już własnie przestałam liczyć, dlatego pyt 15.03.07, 12:22
              Nasi dziadkowie takich powodow nie mieli ;).
              Zwroc uwage na zdanie:
              "Oczywiscie to jest zawsze w scislym zwiazku z suma zyciowych doswiadczen, lekow, kompleksow itd."
              Mezczyzna z dobrymi wzorcami w dziecinstwie, bez zlych doswiadczen w zyciu, moze w ogole nie odczuc pewnych zachowan kobiecych jako kastrujacych. Ktos z bagazem meskich obaw wchodzacy w zwiazek z kobieta ktora go przytloczy osobowoscia, tylko poglebi swoja niepewnosc. Drogi zaczna sie rozjezdzac coraz bardziej - on sie bedzie wycofywal, a ona bedzie coraz bardziej zirytowana.
              Nie wszystkie kobiety wchodza w dominujaca role. Nie wszyscy mezczyzna im na to pozwola.
              Chyba Kazda osoba z ktora w zyciu sie stykam wyrzadzila mi kiedys jakas przykrosc. Wiec teoretycznie mam powod by kazdego nie lubic, ale wcale tak sie nie dzieje. Tylko niektorzy uderzyli mnie na tyle czule, bym za nimi nie przepadal ;).
              • tlustaklucha Re: no już własnie przestałam liczyć, dlatego pyt 19.03.07, 02:43
                Gomory, ale teraz jest już nowa era. Owszem, mężczyźni mają ciężko, bo spadają
                z piedestału, na którym utrzymywali się przez tysiąclecia, ale chyba odwrotu
                już nie ma. Musicie się chyba pogodzić z tym, że już nie dominujecie. Teraz
                jest, czy powinno być, partnerstwo. Jeśli on ma kłopoty ze zmieniającą się
                rolą, kobieta może go podtrzymać, może zwrócić się do psychologa (bo wartość
                nie musi być kojarzona z dominacją), ale namawianie kobiety do wycofania się,
                do podległości, prawdziwej lub udawanej, to już chyba przeżytek. Sądzę, że to
                nie kobieta kastruje mężczyznę, tylko on sam, bo tak mu się określone
                zachowania kobiety kojarzą. Np. więcej zarabiam, bo taką mam pracę i ani mi w
                głowie kastrować przez to mojego partnera. Ale, dajmy na to, on to tak odbiera,
                bo tak został wychowany, że jeśli facet nie zarabia więcej niż baba, to jest do
                dupy. Ale to jest wina wychowania, narosłych przez lata stereotypów, od których
                on, być może, nie umie się uwolnić, a nie moja! Ja go kocham, ale zostałam
                wychowana tak, że nie będę pełnić roli uległej w małżeństawie. Myślę, że
                męskość trzeba dziś na nowo zdefiniować. Wtedy nikt nie będzie czuł się
                kastratem bez powodu.
          • tlustaklucha Re: no już własnie przestałam liczyć, dlatego pyt 19.03.07, 02:53
            Gadać ob yłych nie należy i z kobietami. Takie porównania są niszczące dla obu
            stron. Ale dlaczego nie mówić, że coś robi źle? A jak on ma się wtedy poprawić?
            Delikatnie, jasna sprawa. Ja też wolę, kiedy partner mi mówi, kiedy coś źle
            robię, niż jak cierpi w milczeniu. Jeśli jamogę coś takiego wytrzymać, to
            dlaczego on nie?? Co to znaczy, przewyższanie go łóżkowym potencjałem? A jeśli
            partner ma mały potencjał? Kto go lepiej nauczy, niz kochająca kobieta?
            Mówię, rzecz nie zawsze tkwi w tym, co kobieta robi, tylko jak mężczyzna to
            odbiera. A jeśli źle to odbiera, to czy kobieta ma się wycofać, czy mu pomóc?
            Przecież oboje zyskają na zmianie?
    • nico_priv Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 11:17
      weszła do psiarni i woła "kici kici kici". Chcesz nas tylko zdenerwować?
      My NIE WIEMY jak można nie mieć ochoty na żonkę. Od siebie dodam - codzienną,
      nieustającą ochotę.
      I dupa.
    • misssaigon Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 11:21
      jakos nie wierze, ze w małżenstwie mozna naprawde szczerze rozmawiac o seksie -
      taka rozmowa to jak spacer po polu minowym - wszytsko moze zostac odczytane
      opaczne i zinterpretowane przeciwko sobie - dlatego rozwija sie sztuka uników -
      albo wymyslnie powdów w stylu kabaretowym typu "nie moge bo pies patrzy"
      • czerwone_francuskie Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 11:29
        nico_priv, nie wkurzaj, co? mozna nie miec ochoty na wlasna zone. albo inaczej: mozna ja miec raz w
        miesiacu. tez nie wolaj kici kici...cholerra...
        misssaigon, mozna o seksie w zwiazku rozmawiac. swietnie to wychodzi szczegolnie na samym
        poczatku...tylko pozniej cos sie dzieje.....i grunt podrasta minami....
        • gomory Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 11:49
          Na samym poczatku ma sie wrecz nieskonczone poklady wyrozumialosci, i latwo w takiej atmosferze rozmawiac na kazdy temat. Wtedy kazdy facet z zachwytem wysluchuje slow, ktore 3 lata pozniej okresla mianem nudnych pierdol ;).
        • nico_priv Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 12:05
          No ja wiem, że można nie mieć ochoty (czytam Wasze posty od jakiegoś czasu),
          tylko nie wiem - jak oni to robią?
          No i ci co tak mają, to tu się nie pojawiają ;-)

          kici, kici? A czemu nie wołać, jak dookoła tyle kociaków?
          • kici10 Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 13:31
            Co Was napadło z tym kici, kici?
            • nico_priv Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 13:35
              a tak się tylko wymskło ;-)
      • zygzak60 Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 13:48
        misssaigon napisała:
        > jakos nie wierze, ze w małżenstwie mozna naprawde szczerze rozmawiac o seksie

        można ale to bardzo trudne
        ja z zona dochodziłem do takich rozmów przez kilka lat
        stopniowo a i tak nie doszlismy do pełnej otwartości
        (może i nie warto za daleko zachodzić)
        pomocą, wyzwalaczem był szok, jaki zona przezyła odkrywając, że czatuje z jakąs
        kobietą, wcześniej taka mozliwośc jej do głowy nie przychodziła, podobnie jak i
        to, że nie mając z nia seksu onanizuję się - drugi szok dla niej ( O święta
        nieświadomość)
        ale najważniejsze, tak myslę, i trudne, było to, że stac nas było na szczerość


        • misssaigon Re: faceci, co z Wami jest???? 15.03.07, 18:32
          odzywaja sie ci , którzy chca i moga rozmawiac o seksie - natomiast dla wielu
          osób jest to temat tabu - z racji wychowania rodzinnego i indoktrynacji
          religijnej, róznorodnych blokad itd itp...

          ponadto z samego rozmawiania nic jeszcze nie wynika, czasami cala para idzie w
          gwizdek - w rozmowie sie dogadujemy a w łozku...pfff
    • tusku hej! 15.03.07, 20:59
      Dadaczka! Bądż wyposzczona pół roku i pracuj jeszcz wśrud przystojniaków
      młodych.I jak wogóle masz pocią sex...to musisz to zrozumieć dlatego małżeństwo
      jest dla mnie(i nie tylko dla mnie),jedną wielką LIPĄ i dobrze powiedziała
      jedna ze znanych polskich gwizd muzyki ,cytuję;Jesteś pięknym mężczyzną i chcę
      mieć z tobą dzicko ale nie związek'.Ja nie oszukuję swoją żonę ,ale która
      poszcząc faceta z temperamentem uwierzy w wierność chyba że jest(DUPA
      JAŚ),który się zamyka ze świrszczykiem w łazience.
      • tlustaklucha Re: hej! 19.03.07, 03:03
        Nieee no, chyba mozna rozmawiać o seksie szczerze.. Jeśli obie strony chcą coś
        zmienić.. Nie ma innej drogi. Mój ma z tym problemy, ale odkęd ja mu mówię
        wszystko, trochę się uczy. Jedna strona może drugą nauczyć, tylko trzeba
        totalnej szczerości. To otwiera. I jesłi ta driga strona w końcu coś z siebie
        wydobędzie, nie odbijajmy piłeczki, nie zaprzeczajmy, nie poddawajmy w
        wątpliwość. Chociażby nie wiem jak to było z naszego punktu widzenia błędne.
        Dla drugiej strony to był niesamowity krok. Warto się zastoanowić, dlaczego.
        Cieszmy się, że coś usłyszeliśmy. Potem dopiero się zastanówmy, co. Po paru
        takich "odsłonach" rozmowa będzie szczersza. Co nie znaczy od razu, że
        konstruktywniejsza.
        • gomory Re: hej! 19.03.07, 09:00
          > Cieszmy się, że coś usłyszeliśmy. Potem dopiero się zastanówmy, co. Po paru
          > takich "odsłonach" rozmowa będzie szczersza. Co nie znaczy od razu, że
          > konstruktywniejsza.

          Jesli do rozwiazania jest problem, to przedkladanie szczerosci na konstruktywne sformulowania wydaje mi sie niecelowe. Sensowniejsze wydaja mi sie rozmowy zmierzajace do wlasciwego celu, niz pozwalajace przerzucac na partnera jakis balast.
          • kropka991 co autor (kluska) miał na myśli 19.03.07, 09:15
            Gomory! Kluska napisała (pięknie!), żeby rozmowcy, który ośmielił się coś
            powiedzieć dać odczuć, jak się z tego cieszę. Jak cenię jego odwagę. I dopiero
            kiedy tę radość z odwagi przeżyjemy (bardzo ważne, bo to spowoduje, że będzie
            jednak w przyszłości mówił). Dopiero potem drugi kroczek czyli o meritum. Co
            ze "skutecznego parcia do mety", kiedy pośpiech spowoduje zgubienie przez
            rozmówcę dopiero co kiełkujacej odwagi na rozmawianie?
            • gomory Re: co autor (kluska) miał na myśli 19.03.07, 09:34
              taaa... w sumie racja ;)
    • ashton Re: faceci, co z Wami jest???? 19.03.07, 10:02
      Mój Mąż miał jedną odpowiedź: "bo nie jestem maszyną". Do tego "to trzeba było
      sobie wziąć kogoś, kto by cię chciał 24 godziny na dobę".
      Mam nadzieję że to już za mną.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja