jonmalevolt
27.04.07, 23:15
Czytałem tematy facetów na tym forum i znalazlem ludzi z podobnymi problemami
ale nie do końca. Mało odkrywcze? no może...
Zdecydowałem się napisać bo może jest ktoś kto z kolei ma tak jak ja.
Otóż większość ludzi ma problem z niedopasowaniem seksualnym parynera- za
rzadko za często itd.
To co mnie dręczy jest szersze i chociaż wynika z seksu to tak naprawdę jest
szersze bo dotyczy mojej tożsamości jako faceta.
Do rzeczy. Mam 30-chę, żone i 1, 5 roczne dziecko. Z pozoru z zewnątrz
wszystko super. Małżeństwem jesteśmy od 6 lat a wcześniej byliśmy ze sobą 3
lata
Niedawno dotarło do mnie coś co było od początku a nie chciałem tego
dostrzec: od początku to ja inicjowałem seks. A od kilku lat wygląda to tak,
że biorę ją na spiocha. Częstotliwośc to tak gdzieś 2 razy w miesiącu od
kilku lat albo rzadziej. Uwłacza mi, ze robię to w ten sposób więc wytrzymuję
ile mogę. wiem nawet kiedy dziecko zrobilismy bo tak rzadko to było
Najlepsze jest to ,że twierdzi, ze zawsze ma orgazm i to jednoczesny
(zjawisko niemal mityczne)ale jednocześnie nigdy nie dąży do seksu. Więc moim
zdaniem kłamie- tylko po co?skoro już dawno powiedziałem jej, że to graniczy
z niemożliwością
Ale to jest tylko wierzchołek góry lodowej
Kiedy dotarło do mnie jak to wygląda zrozumiałem, że tak bylo praktycznie od
zawsze. Nawet na początku kiedy było częsciej to też zawsze to była moja
inicjatywa a ona najwyraźniej nie potrafiła odmówić.
Zaczęły mi się otwierać oczy i dostrzegłem, ze to co brałem za oznaki
zainteresowania, czy uczucia do mnie to w rzeczywistości kontrola i
wścibstwo. Z czasem nabrało to formy wręcz przesłuchań np jeżeli mówięm że
dzwonił mój wspólpracownik to od razu pytania : po co, a dlaczego teraz, co
mówił i co jeszcze, a to nie możesz kiedy indziej, o czym z nim rozmawiałem.
I wszystko jest pretekstem do krytycznych zjadliwych uwag narzekania itd.
Przy czym nie interesuje jej tak naprawdę co ja robię. Oboje mamy to samo
wykształcenie i próbowałem nawet żeby zajęła się niektórymi zagadnieniami.
Wtedy odmawia. Podobnie niechęć okazauje do wszelkich moich zainteresowań-
wszystko jest głupie i dziwne.
Ostatnio zaczęła używać dZiecka do wywierania na mnie presji
Żeby była jasność od kilku lat to ja zarabiam znacznie więcej i utrzymuję ją.
Jestem odważny i dynamiczny- ostatnio zdecydowałem, że wyprowadzamy się do
innego miasta, sprzedajemy dom, który wybudowaliśmy. Znalazłem nową pracę w
nieznanym mieście i mam najlepszy wynik na tej działce, którą się zajmuję od
paru lat a teraz szukam dodatkowej pracy. Nie usłyszałem nigdy dobrego słowa,
no chyba, że wprost jej to mówię: dlaczego nigdy nie mówisz, że coś zrobiłem
dobrze.? Wtedy następuje krótki (dzień, dwa) okres sztucznych pochwał.
Po co to piszę? Żeby wprost powiedzieć, że samotnośc jest duzo lepsza niż
byćie z kimś takim
Ostatnio odkrywam, że czuję się super tylko gdy jestem bez niej. I to
naprawdę jest świetne. Nie boję sie samotności.
Ona jest jedyną kobietą jaką miałem. Kobiety nigdy się mną nie interesowały
Ona w sumie ( jak się teraz okazało) też nie. To osoba traktująca ludzi
instrumentalnie. Widocznie w chwili poznania się byłem ciekawostką.
Dotychczasowe doświadczenie nauczyło mnie, że nie powinienem szukać
samorealizacji w związku z kobietą. Jestem przez nie traktowany jako osobnik
aseksualny. I to nie jest moja wina. Jestem towarzyski, dowcipny,
wysportowany i pewny siebie a kobiety zawsze wybierały innych. Zawsze miałem
kupę koleżanek. Niektóre wprost mówiły mi, ze jestem bardzo fajnym gościem
ale tylko jako kumpel.
Dzisiaj wiem, ze na pewno żadna nie była mną zauroczona
Nie mam sobie nic do zarzucenia. Zawsze miałem kupę zainteresowań i byłem
postrzegany jako dusza towarzystwa i gośc pewny siebie. To kwestia mojej
genetyki: ale to odrębny temat
Nie żałuję tego co się stało - mam cudnego synka, którego nie zamieniłbym na
nic. Poza tym nie doszedł bym do tego co wiem dzisiaj. Czułbym się
nieszczęśliwy, że żadna kobieta nie chce ze mną być i szukałbym winy w sobie.
Więc nic na siłę czas zająć się bierkami :).
Nauczyłem się, że do szczęścia nie jest mi potrzebna absolutnie żadna
kobieta. Seks jest ważny ale nie aż tak żeby robić z siebie szmatę. Jeżeli
mam żebrać o seks to ja dziękuję. Dużo bardziej satysfakcjonująca jest zosia
rączkowska a poza tym są prostytutki- dopóki Roman Duży z Ziobrem nie zakażą.
Pozdrawiam