bugbuddy
06.05.07, 22:23
Po długim czasie panowania bawełnianych majciochów żona doszła do wniosku, że jednak trzeba mieć parę seksownych łaszków. Oj, trudna to była droga...
Może jestem zbyt wybredny i szukam dziury w całym, ale: jedyna chwila kiedy zakłada coś, to jest chwila pomiędzy prysznicem a pójściem do łóżka. Więc mogę jedynie popatrzeć sobie pod kołdrą...
Ok, faceci są wzrokowcami. Pewnie większość tego typu łaszków wymyślili faceci żeby sobie zrobić dobrze... Ale czy nie jest tak, że w związku robi się coś, co jest miłe drugiej osobie?
Takie noszenie seksi bielizny na siłę, na wyraźne życzenie drugiej osoby wcale nie podnosi poziomu adrenaliny...