Niczego nie czuję....

07.05.07, 15:36
Jestem tu nowa i postanowiłam napisać do tych, którzy "siedzą" tu w tematach.
Otóż mój problem może wydać się dosyć banalny, a może nawet i śmieszny jednak
dla mnie jest bardzo znaczący, bo jak mówi przysłowie "diabeł tkwi w szczegółach.

Jestem w stałym związku od 6 lat. Współżycie rozpoczęliśmy około 2 lata temu i
jest ono po prostu nijakie, przynajmniej z mojej strony. O tyle o ile gra
wstępna (mój chłopak, wie które miejsca pobudzać palcami)czasem doprowadza
mnie do orgazmu to seks nie daje mi NIC. Nie mówię tu o orgazmie, bo ja nawet
nie odczuwam jako takiej przyjemności - no może jedynie miło mi że mogę jemu
sprawić przyjemność. Często przy głębokiej penetracji odczuwam ból i to już
całkowicie mnie pogrąża (czekam tylko kiedy on skończy), dodatkowo problem
komplikuje to, że zaraz na początku współżycia zdarzyło mi się, że do pochwy
dostało się powietrze, co podczas poruszania wydawało hmm łatwo sie domyślić
jakie odgłosy. I od tamtej pory mnie to paraliżuje. Mój chłopak (niedługo
maż)jest czuły, troskliwy, kochany i kiedy ja czułam wtedy wstyd on tłumaczył
mi na spokojnie dlaczego tak jest i dlaczego to powietrze się tam dostaje.
Niestety mnie to tak zawstydziło, że mam chyba blokadę bo nie potrafię się
odprężyć podczas seksu, wyluzować ponieważ cały czas myślę czy znowu się to
powtórzy. Odechciewa mi się wszystkiego. Napisałam to chaotycznie i może
językiem typowej małolaty (mam 26 lat) ale niestety inaczej nie potrafię tego
wyrazić. Czy ktoś wie co na to poradzić.
    • anais_nin666 Re: Niczego nie czuję.... 07.05.07, 17:04
      Szamona...
      Sprawa nr 1 - ból. Do lekarza! Bo ból może oznaczać stan zapalny. Jeśli nie to
      jest jego przyczyną być może ginekolog pomoże Ci poszukac przyczyn owego bólu.
      Sprawa nr 2 - dźwięki. Myslę, że dużej częsci par sie przydarzyłe efekty
      dźwiekowe będące wynikiem nagromadzenia powietrza. Jeśli masz zaufanie do
      partnera, czujesz się z nim dobrze to mysle, że nie powinnas sobie tym zaprzątać
      głowy, ewentualnie unikaj pozycji, w której zaobserwowałaś, że masz z tym
      problem. Z tego co piszesz - parner jest wyluzowany i podchodzi do sprawy bez
      histerii;)
      Sprawa nr 3 - luz. Brak Ci go. Spinasz się. Nie koncentrujesz na przyjemności, a
      na tym co sie może zdarzyć.
      Pieszczoty, którymi Cie partner obdarowuje nie sa wystarczająco dobrym
      wprowadzeniem do seksu? Nie pobudzaja Cię na tyle byś chciała w końcu poczuć
      jego penisa w sobie? A może pozycje, w których się kochacie Cie nie pobudzają?
      Pomysl co Cię drażni w w tym jak się kochacie, oprócz tego o czym juz
      wspomniałaś. Spróbuj okreslić to, co Cię w Waszym seksie irytuje , co czujesz
      podczas seksu? Piszesz, że nic, jednak coś czujesz...;) Złość? Rozczarowanie?
      Znużenie? Wstyd? Zażenowanie? Pomysl nad tym...
      • misssaigon Re: Niczego nie czuję.... 07.05.07, 17:35
        szamona... czy ten ślub ma byc niedługo? moze trzeba poczekac zanim wasze
        pozycie sie unormuje..bo potem obecny narzeczony a potem maz nie byc taki
        wyrozumiały i cierpliwy...
    • lilyrush Re: Niczego nie czuję.... 07.05.07, 22:31
      albo on doprowadza Cię do orgazmu albo nie czujesz nic
      to ise wzajemnie wyklucza...
      a gra wstępna to też seks. Zapewniam Cię,ze jest tu wiele osób, które dałyby ise
      pokroić za taki seks ;-)
    • mao16 Re: Niczego nie czuję.... 09.05.07, 13:41
      tymi odgłosami się nie przejmuj, jak mnie i mojej dziewczynie sie to przytrafi
      to śmiejemy sie z tego i dalej dobrze sie bawimy.

      pozdrawiam
Pełna wersja