bez zakończenia??? (z życia wzięte)

10.05.07, 16:50
Witajcie!
Co powiecie o sytuacji kiedy rozochocony facet, po całkiem fajnych wspólnych
pieszczotach doprowadza partnerkę do końca a sam jeszcze długo, długo
skończyć nie potrafi chociaż chce?
I to tak na ogół.
Jestem zmęczona i zniechęcona. To "po mnie" nie przypomina już miłych
igraszek ale ciężką orkę.
    • miedzianakonefka Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 10.05.07, 17:07
      Podejrzewam że nie jednej pani pasowało by żeby partner mógł długo i wytrwale
      uprawiać tę orkę na ugorze :P Znowu się wszystko sprowadza do niedopasowania...

      Alleluja i do przodu...
      • victta Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 10.05.07, 17:11
        Zle podejrzewasz ,jest to bardzo rzadki przypadek dotykajacy 2% populacji
        meskiej i stanowi powazny problem,nie tylko dla mezczyzny ,ale dla kobiety rowniez.
        • miedzianakonefka Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 10.05.07, 17:18
          Najpierw należało by się dowiedzieć ile to jest długo... Bo nauka zna różne
          przypadki :)

          Alleluja i do przodu...
    • victta Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 10.05.07, 17:09
      Anorgazmia meska!
      Przyczyny:
      1.Problemy natury zdrowotnej
      2.Ukryta niechec i strach przed kobietami,wtedy nie mozna sie
      zapomniec,przezywajac orgazm-problem psychiczny
      3.Wysokie wymagania w stosunku do siebie,nie umiejetnosc brania,chec bycia
      kochankiem doskonalym-problem psychiczny
      4.Nieatrakcyjna partnerka
      5.Ukryte potrzeby sado-masochistyczne
      • avide Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 10.05.07, 17:26
        dorzuciłbym do tej wyliczanki jeszcze

        6. Przeciąganie w czasie. Jak przychodzi orgazm, powstrzymuje się żeby dać
        orgazm najpierw Tobie a potem brak już energii, podniecenia (które jest już w
        fazie opadającej), na własną satysfakcje.

        Spróbujcie się kochać tak żeby faceta zaspokoić najpierw. Niejako zamieńcie się
        rolami. Trudno raz czy drugi obejdziesz się smakiem albo zrobi ci dobrze w inny
        sposób. Niech facet skoncentruje się tylko na sobie, prostą droga do celu. Jeśli
        i przy tym ciągle będzie miał problem znaczy się że ma baaaaaaaardzo poważny
        problem i trzeba do seksuologa iść.
        Natomiast jeśli odprowadzi się bez problemu koncentrując się na sobie to :))) w
        sumie tez nie za wesoło bo cienko to wróży przyszłości. Może jednak jeśli uda mu
        się określić czas do pierwszego szczytu podniecenia znajdziecie jakiś konsensus.
        Pytałaś się go jak jest gdy się onanizuje ??? czy również ma problem z
        osiągnięciem orgazmu ????

    • zuza6661 Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 10.05.07, 19:53
      A nie ma takiego czegos co go doprowadza automatycznie do orgazmu? Moj M tez
      jest wytrzymaly az "do bolu" ;) Znaczy potrafi powstrzymywac sie pare razy,
      zebym to ja najpierw doszla i tez po ktoryms tam razie mam juz dosyc. Wiec zeby
      go nie urazic, zmieniam pozycje na taka, przy ktorej dlugo nie wytrzyma. To
      mnie ratuje.
      Poeksperymentuj. Jesli to nie jest problem zdrowotny, powinnac znalezc na niego
      jakis hayczyk. Tylko przygotuj sie na to, ze moze on potrzebuje czego naprawde
      odwazego...
      • lava71 Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 11.05.07, 09:32
        Masz całkowitą rację. Każdy facet ma swoją ulubioną pozycję w której dochodzi
        szybko. Wystarczy ją znaleźć. Aż mi się wierzyć nie chce, że inicjatorka tematu
        nie wiedziała o tym... W ostateczności można zakończyć to ustami. Jest mało
        facetów, którzy to wytrzymają.
        • avide Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 11.05.07, 09:51
          Jeśli chodzi o pozycje - dokładnie, każdy ma ta swoją w której ciężko się
          opanować. Trzeba sie wtedy pilnować żeby nie wytrysnąć za wcześnie bo całą
          zabawę można zepsuć.
          Zaś co do orala. Nawet jak jestem już wypruty i nie mam na nic siły, oralnie to
          jedyny sposób który ZAWSZE działa, nawet po maratonie. :))). Tylko umiejętnie
          oralnie, bo to ogromna różnica. ;)))
    • glosatorr Bo sie koncentrował na Tobie... 11.05.07, 00:52
      Dał z siebie wszystko A Ty zamiast mu sie odwdzięczyć, punktowałaś go.
    • not_forever Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 12.05.07, 23:27
      Przepraszam , że odzywam sie dopiero teraz ale nie miałam możliwości zrobić
      tego wcześniej. Bardzo dziękuje wszstkim za poświęcenie chwili uwagi.
      Pomogliście spojrzeć mi na problem z dystansu. przyczyny mogą różne ale wasze
      wypowiedzi troche zacieśniły mi możliwości. Już niekoniecznie wypatruję ich u
      siebie.
      Moj partner to człowiek raczej skryty,introwertyczny, nie okazujący emocji wiec
      zaczynam mysleć , że może ma on jednak jakąś blokade psychiczną albo zbyt dużo
      było "samoobsługi". Tak by to wyglądało bo przecież co któryś raz udaje mu się
      zakończyć. A nawiązując do którejś z wypowiedzi to oczywiście, że próbowaliśmy
      róznych pozycji (orala też - rzeczywiście bardzo lubi ale też nie kończy).
      Efekt zawsze podobny. Jesteśmy ze sobą już długo i to nie jest tak jak napisał
      Glosatorr, że go punktowałam. Doceniałam i też dawałam z siebie wszystko,
      starałam wspierać. Ale po kilkunastu minutach takiego "ostrego skakania po
      mnie" (sory za określenie) wierzcie, że wszystko bolało jescze na drugi dzień.
      To żadna przyjemność. I dla mnie problem może zaczął urastać bardziej niż dla
      niego bo po prostu czułam się do niczego. a przeciez to nie moj pierwszy facet
      i wiem, że może być fajniej.
      Tak więc dzieki za odrobine wsparcia. pozdrawiam.
      • mikoli1 Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 14.05.07, 16:01
        Jeżeli przy masturbacji facet nie ma problemów z dojściem, to niech po prostu ją
        ograniczy. Powinno poskutkować. Przynajmniej u mnie poskutkowało :) Miałem
        kłopoty z dojściem w ogóle, a potem w niektórych pozycjach. Najlepiej i
        najłatwiej dochodzę w 'misjonarskiej', w miarę spoko jest też od tyłu,
        najtrudniej na jeźdźca (raz w życiu mi się udało). Aha, i zauważyłem też że
        zależy to u mnie od pory dnia. Wieczorem jestem często zmęczony po robocie i
        męczę się niemiłosiernie, natomiast w weekend rano po przebudzeniu mogę skończyć
        w mig.
        • vasagirl Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 15.05.07, 09:01
          ja tez obstawiam masturbację jako winowajczynię tych problemów. gadałam wczoraj
          o tym z jednym takim i przyznał, że miał taki czas , że zaspokajał się sam w
          dwie sekundy i potem zadna kobieta nie potrafiła tak szybko go doprowadzic, bo
          dzaiłał tylko jeden rodzaj pieszczot - jego wlasna ręka, bo nawet jesli robiła
          to ona to i tak nie tak jak on. u nich tez zadziałała pozycja - kręci go na
          stojąco od tyłu i nie mogł sie po prostu powstrzymac. radzę więc poszukanie
          pozycji ktroa kręci go na maxa i poproszenie go o ograniczenie zabaw ręką:)
          • not_forever Re: bez zakończenia??? (z życia wzięte) 19.05.07, 23:48
            dzieki za rady. moze macie racje ze to glownie przez masturbacje. fakt ze przez
            jakis czas, właściwie nie kochalismy sie. Tylko nie bardzo wiem jak o tym
            porozmawiac z facetem, żeby glupio nie wyszło albo nie odniosło wręcz
            odwrotnego skutku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja