Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy

10.05.07, 18:38
Nie rozumiem zupełnie zachowania mojego kolegi z pracy. Filrtujemy od
dłuższego czasu. (oboje jestesmy zajęci, taki niewinny biurowy romans,
platoniczny - pewnie wynikający z tego, że potrzebuję takich wrażeń, ponieważ
seks z moim partnerem mnie nie zadowala. Własciwie to od jakiegos czasu nie
kochamy sie wcale - może dlatego mam ochote na flirty) Mailujemy sobie z
kolegą już ładny kawał czasu, tak z podtekstem.. Ostatnio odważyłam sie i wprost
zapytałam w mailu, czy mu sie podobam... To wynikało z kontekstu rozmowy i nie
było jakies bardzo nachalne, raczej zabawne. On odpowiedzial ze bardzo i
zrobilo sie gorąco..
Napisałam, ze robi sie ciekawie, a on stchórzył...
Nastepnego dnia w pracy nie spojrzał na mnie, schodził mi z drogi, bał sie
podnieść wzrok....
Czego on sie boi?????? Nie rozumiem tego. Fajna dziewczyna dała mu do
zrozumienia, ze jejk sie podoba, a koles sie wystraszł.... Czego on sie
wystraszył?????
    • miedzianakonefka Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 10.05.07, 18:45
      Jak się boi w realu to może napisz mu maila i się zapytaj ? A tak poważnie to
      może być tysiąc przyczyn dla których faceci się boją (i vice versa) Bez
      bliższych danych nic z tego nie będzie.

      Alleluja i do przodu...
    • sagittka Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 10.05.07, 19:17
      Napiszę ci z doświadczenia (podobnego).
      Możesz mu się bardzo podobać, kręcić go erotycznie, może lubić flirtować, ale
      to jeszcze nie oznacza, że ma ochotę na romans, na zdradę żony, na
      komplikowanie sobie życia osobistego i zawodowego (romanse biurowe szkodzą
      karierze).
      Dopóki był to flirt urozmaicający pracę, podnoszący samoocenę, było OK. To że
      on wycofał się, moze oznaczać że nie ma ochoty na nic więcej. A czego się mógł
      wystraszyć? Np. tego że się zakochałaś - to niektórych mężczyzn przeraża,
      zwłaszcza tych zajętych, dla których takie flirty są jedynie urozmaiceniem.
      • glosatorr Mogę prosić o rozwinięcie myśli? 11.05.07, 10:40
        sagittka napisała:

        > romanse biurowe szkodzą karierze

        Zaaciekawiło mnie to bardzo, bo ja raczej widzę, że romanse biurowe
        pomagają w karierze.
        Chcialbym poznać Twoje zdanie i zdanie Forumowiczów

        PS: A ten Pan z opowieści, to typ Wirtualnego Don Juana.
        Co innego nawet popisać i poflirtować, a czym innym
        jest dokonać zdrady de facto.
        Ale o tym już inni napisali :-)
        • sagittka Re: Mogę prosić o rozwinięcie myśli? 11.05.07, 19:51
          glosatorr napisał:

          > Zaaciekawiło mnie to bardzo, bo ja raczej widzę, że romanse biurowe
          > pomagają w karierze.

          Były nawet wątki na ten temat na tym forum.
          Np. dziewczyna dostaje awans przez seks z przełożonym (czyli pomogła karierze),
          ale potem nudzi się szefowi, staje się niedyskretna, zagraża mu (za dużo wie, o
          jego prywatności), plotki szkodzą także jemu, atmosfera robi się gęsta i
          zgadnij kto traci pracę?

          Nawet jeśli romans jest typowo koleżeński, to zazwyczaj w końcu się kończy i po
          rozstaniu nie jest łatwo współpracować lub spędzac 8 godzin w jednym biurze, w
          atmosferze żalu, pomówień, plotek, itp.

          • glosatorr Re: Mogę prosić o rozwinięcie myśli? 14.05.07, 11:09
            sagittka napisała:

            > glosatorr napisał:
            >
            > > Zaaciekawiło mnie to bardzo, bo ja raczej widzę, że romanse biurowe
            > > pomagają w karierze.
            >
            > Były nawet wątki na ten temat na tym forum.

            Wybacz, czytam w wolnych chwilach i jeszcze nie doszedłem.

            > Np. dziewczyna dostaje awans przez seks z przełożonym (czyli pomogła
            karierze),
            >
            To mówisz tylko o jednym aspekcie "romasó biurowych" - tu w układzie
            podwładny/a Szef/owa tak bywa chociaż już osoby, które coś takiego przeszły
            mają pewną broń na obronę, gdyby chcialy się przed tym bronić.
            Ale... ja znam kilka przykładów, kiedy romans odbywal się na poziomie pracownik-
            pracownica i ich małżeństwo spowodowało, że ich akcje wzrosły, co zakończyło
            się awansem jednego lub obojga. Tak więc różnie to bywa. Jeśli rzeczywiście
            mówimy tylko o romansie a nie czymś powaznym, to faktycznie ja odradzalbym
            romansów z przełożonymi.

            > ale potem nudzi się szefowi, staje się niedyskretna, zagraża mu (za dużo wie,
            o
            No jak się robi niedyskretna - to zwolnienie jest efektem niedyskrecji a nie
            romansu.
            >
            > jego prywatności), plotki szkodzą także jemu, atmosfera robi się gęsta i
            > zgadnij kto traci pracę?

            Nie muszę zgadywać - że osoba niżej od szefa straci pracę. Ale jesli już ktoś
            się zgadza na taki manewr to musi być cwańszy niż ustawa przewduje albo trzymac
            język za zębami. Bo prawda jest taka, że umiejętne wykorzystanie takiego faktu
            wcale nie musi zakończyć się wywaleniem pracownika. I szefowie wiele ryzykują...
            No chyba, że czegoś nie dostrzegam..

            >
            > Nawet jeśli romans jest typowo koleżeński,
            > to zazwyczaj w końcu się kończy i po
            > rozstaniu nie jest łatwo współpracować
            > lub spędzac 8 godzin w jednym biurze, w
            > atmosferze żalu, pomówień, plotek, itp.
            >
            Mówimy tutaj o romansach, w których jedna osoba nie ma klasy
            albo rozstano się w sytuacji konfliktu. To prawda, ponieważ
            większość ludzi zabiera się za coś, do czego nie dojrzali - stara
            zasada, że w firmie romans nie wchodzi w rachubę wciąż obowiązuje.
            Dziękuję za rozwiązanie zagadki - tylko dodam, że mam przyjaciela,
            który jest mężem szefowej i wszystko sie ułożyło dobze
    • justyna.ada Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 10.05.07, 21:17
      Bo flirt to jedno, a wykonawstwo to drugie.

      Chciał poflirtować (od tego są podteksty!) i się przestraszył Twoimi słowami, że:
      a. Ty naprawdę masz na niego ochotę, czyli przegięliście,
      b. Ty się zaangażujesz uczuciowo, czyli też nie o to chodzi.

      Po prostu nie ma ochoty gośc na wykonawstwo i już :-)
      • comotellama Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 11.05.07, 10:35
        A kto powiedział, że ja miałam? To wszystko bylo wirtualne - mail za mail.
        • lava71 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 11.05.07, 11:08
          jak widać nie zrozumieliście się. Dla Ciebie to było wirtualne dla niego już nie.
          Lepiej uzdrów klimat .. najlepiej żartem, to działa w większości przypadków.
          Z mojego doświadczenia wiem że to co facetów tak odbija to podejrzenie, że
          kobieta się zaangażowała uczuciowo.
          • comotellama Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 11.05.07, 11:23
            Dzieki! Chyba tak zrobię. Przy najbliższej okazji postaram się obrócić to w
            żart.
            Bo ja absolutnie nie zaangażowałam sie uczuciowo!
            Tylko troche...erotycznie;)
            • kici10 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 11.05.07, 14:09
              Czyli dobrze wyczuł, że masz ochotę na więcej?
    • zasmucony2 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 11.05.07, 13:34
      Sprawa jest bardzo prosta. Kiedy facet czuje ze ma kontrole nad wszystkim jest
      ok. Ale jesli wyczuje ze kobieta zaczyna za bardzo to ucieka. Strasznie sie
      boimy zakochanych czy zauroczonych kobiet...
      • brunetka95 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 11.05.07, 15:25
        no i prawdę napisałeś......udaję,że mi nie zależy a facet sam w ręce się
        pcha ,a jeśli zapomniałam sie.....cóż, milczał przez długi czas i nie dawał
        znaku zycia; ufff,jesteście troche skomplikowani !
    • switonemsi Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 11.05.07, 16:17
      Tchórz, dziwny jakiś.
    • absolutniewspaniala Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 14.05.07, 09:40
      hehee, flirtow takich wirtualnych to ja przezylam az za wiele. juz mnie
      znudzilo takie gadanie bla bla bla. tobie tez sie znudzi, zobaczysz;) nigdy z
      nikim innym nie poszlam, ale flirtowalam jak najeta, strasznie mi tego bylo
      potrzeba swego czasu, ale co za duzo to nie zdrowo. a jesli chodzi o faceta, to
      chyba za duzo mu pokazalas i moze jemu sie znudzilo, hmmmm
    • lambert77 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 14.05.07, 11:33
      Filtrowanie i żarty to jedno a zdradzenie żony to już całkiem inna para
      kaloszy. To że ty masz ochotę się puścić nie oznacza automatycznie, że i on to
      zrobi. Przestraszył się i tyle. Teraz nie wie co z tym zrobić bo boi się że go
      zgwałcisz
    • mario43 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 14.05.07, 22:57
      no cóz... facet pewnie flirtował bo miał jakis problem z samooceną. Dopóki
      wszystko nie przekraczało pewnych granic było ok i w ten sposób doskonale
      zastępowałas mu w tej materii żonę pssst! :)). Ale przegiecie byłoby zbyt
      niebezpieczne. Niewinny flirt tylko flirtem ale później to juz same problemy. Ja
      też bym z pewnością uciekł.
      • zasmucony2 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 17.05.07, 13:05
        Niewinny flirt tylko flirtem ale później to juz same problemy.

        Przerabiałem to kilka razy i mam dosyć. Nie warto jesli nie chce sie isc
        dalej...
    • kangur73 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 17.05.07, 12:55
      Może stało się za szybko, nagle, a może dupa nie chłop!
      • rudam1 Re: Jak nie mąż, to chociaż kolega z pracy 17.05.07, 22:32
        u mnie flirty zawsze konczyly sie seksem nie rozumiem po co mialbym flirtowac
        żeby nie uprawiac seksu.Tak sie zastanowilem i naliczylem cztery flirty
        zakonczone łózkiem, nawet flirtowałem (w łózku) :)z dziewczyna która byla
        sześć miesiecy po slubie kerde ale była jazda do dzis sie zastanawiam co sie
        dzialo z jej mężem ona poprostu mogla kochac się ze mna dwa razy podczas ośmiu
        godzin pracy.
Pełna wersja