Dodaj do ulubionych

już niedługo pierwsza rocznica i ZONK...

23.05.07, 21:57
dlaczego?? już wyjaśniam.I prosze o jakieś mądre rady bo zwariuje chyba...:(
przez ten cały rok kochaliśmy się może ze 20 razy?? może 25??? wiecie co to
jest??jak się czuje, jaka jestem nie wyżyta i sfiksowana emocjonalnie???
najpierw była wymówka ze jestem w ciąży,że coś może sie dziecku stać więc w
czasie ciąży kochaliśmy się może ze 6 do 7 razy.Potem był czas połogu więc w
gole seks odszedł do lamusa.Później gdy już mogłam a bardzo tego chciałam to
zaczęły się wymówki typu-może jeszcze poczekajmy, nie wiadomo czy cię nie
będzie boleć(tp chyba powiedziałabymmu przecież,prawda??) i inne.
Byłykłótnie, prośby, płacz do podyuszki,lamęt,złość, oskarżenia że ma
kochanke-przyżeka że nie ma.Podsumowując wychodzi że przez ten cały rok
kochaliśmy się coś kolo 20 razy, gdzie przed małżeństwem było tego znacznie
więcej ale teraz spoglądając na to z perspektywy czasu, też nie wiadomo
wjakich ilościach.
Jestem zalamana.
Mam dopiero 23 lata-7 lat młodsza od niego(a może on jest po prostu za stary
na mnie??) -uwięzniona w chorym związku bez namiętności,pożadania i seksu.
(Dodam że z zewnątrz tworzymy super kochające się małżeństwo. )
dla mnie seks jest jednym z głównych filarów/fundamentów małżeństwa. Co ja
mam robić??Coraz częściej myśle o odejściu, rozstaniu, separacji,
zdradzie....Nawet kiedyś mu powiedziałam że jak tak dalej będzie to źle się
to dla nas skończy ale on nic sobie z tego nie robi..
Ostatnio w jednej z mądrych książek przeczytałam, że faceci ponoć tracą chęci
i pożadanie jak stoją przy swojej kobiecie która rodzi, później jak karmi ich
dziecko-czy to prawda??
nie wiem co ja mam myśleć.Na początku myślałam że to może mojeciało tak na
niego działa, więc zaczęłam się katować,głodzić,ćwiczyć aby poprawić swój
wygląd-wszystko dlaniego.Niestety nie słysze z jego ust żadnych pochwał,
komplementów, tlyko od znajomych, sąsiadówczy teściów, co mnie bardzo boli bo
chciałabym usłyszeć je od mojego męża.

Na koniec

nie wiem czy też tak macie,ale czasami takmocno skrycie nie nawidze go zato
co mi robi -jak bardzomnie krzywidzi i upokarza ale kocham go i jak na razie
mam mętlik w głowie i nie wiem jakie rozwiazanie mogloby okazac sie dla mnie
lepsze.chcialabym sprobowac, przebolec-moze bedzie lepiej??ale czy to nie
moje zludne nadzieje??odejsc-tez dobre rozwiazanie ale co z naszym synkiem??
tez straci rodzine jak ja?nie chce tego,nie chce aby cierpial tak jak ja po
stracie jednego z rodzicow...
pomozcie
prosze o rady
pzdr
Obserwuj wątek
    • lis-33 Re: już niedługo pierwsza rocznica i ZONK... 23.05.07, 22:23
      Hmm, trudny orzech do zgryzienia masz, ja mam podobnie tyle ze w drugą strone ,
      no może z troche wiekszą częstotliwością jak Ty ale nie jest najlepiej i wierz
      mi że nieraz spodnie rozsadza.... Zadawałem sobie podobne pytanie- odejść,
      poszukać sobie kochankę, dusić w sobie, napiś się, pokłócić i szarpać nerwy ale
      w imię czego ?? w imię tego ze żona ma mnie i moje potrzeby gdzieś. Do dziś
      nie znalazłem odpowiedzi, magnesem naszego związku w znaczym stopniu są nasze
      dzieci i uczucie którą ją jeszcze darzę. Ja mam 34 lata ale temperament jak
      obserwuje po sobie został nadal przy 25, czasem musze "poradzić " sobie sam
      zeby na głowe nie dostać od myślenia, a czasem zagryzam zęby i wściekły kłade
      sie spać. Chyba tak już musi być ze w każdym związku zrodzi się taki problem,
      ale zawsze myślałem ze to tylko nasz męski problem ale od kiedy czytam to forum
      okazuje się ze nie. Pozrawiam i życzę wytrwałości
    • miedzianakonefka Re: już niedługo pierwsza rocznica i ZONK... 23.05.07, 22:31
      Problem jest. Zwykle faceci (i tak mam więcej lat jak twój mąż)lubią te sprawy
      a ciupcianie w szczególności. Jak nie ma ochoty na chędożenie to kłopot.Albo ma
      laskę na boczku i tam się spełnia, albo mu coś na temat białego małżeństwa sie
      zrobiło w głowie. W obu przypadkach smutno to widzę. Może jeszcze mieć jakiś
      kłopot do którego nie chce sie przyznac a który utrudna seksowanie. Osobiście
      zawlokłem sobie łapami na dzyndzla jakieś dziadostwo które wymagało interwencji
      dermatologa (taka praca że straszne syfy muszę dotkać ręcami) i to też
      spowodowało moją niechęć do baraszkowania na jakis czas a przyznać się było mi
      głupio więc unikałem sytuacji w których mogło dojść do czegoś. Co do rodzenia
      to słyszałem o gościu który stracił smaki na mażonkę po obglądnieciu porodu
      rodzinnego ale nie wiem czy to prawda bo ja się nie zdecydowałem. Wolałem pić
      wódę i czekać na telefon ze szpitala. Taka ze mnie męska świnia.


      Alleluja i do przodu...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka