Jak określić, czy kobieta jest namiętna?

24.05.07, 15:53
Może bardziej chodzi mi o "jak poznać, jakie ma libido", ale ta wersja brzmi
lepiej :).

Oczywiście libido zależy od nieskończonej ilości rzeczy, niemniej faktem jest
również, że niektóre kobiety tej ochoty na seks mają mniej, a inne więcej. I
jak to poznać?
Po rozmowie? Przecież żadna kobieta nie przyzna, że nie lubi seksu!
Po tym, jak jest na początku związku? Jak wiemy, to potrafi być bardzo złudne
(no a poza tym lepiej byłoby to móc określić *przed* wejściem w związek :)).
Hmmm... po tańcu?
Jakieś inne pomysły na odpowiednią korelację?

Pozdrawiam
    • a.b1 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 24.05.07, 16:33
      wiesz, kiedyś pewne bardzo "mądre" panie, stwierdziły, ze najlepszym miernikiem
      jest długość i wygląd kolczyków u kobiet. Na początku wydało mi się to
      potwornie głupie, ale...
      zaczełam rozmawiać z koleżankami i wyszło, że te bez kolczyków, albo z takimi
      maluśkimi, ledwo widocznymi to raczej nie mają ochoty na igraszki, te z
      długaśnymi, wydziwnionymi prowadzą dość bogate życie łóżkowe...
      dalej uważam, że to głupota, ale...
      to chyba tak samo jak wyciągnięcie opinii na temat faceta sugerując się stylem
      prowadzenia przez niego samochodu
      • eeela Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 24.05.07, 16:40
        W calym swoim zyciu ani razu nie przeklulam uszu ani tez zadnej innej czesci
        ciala :-)
      • glamourous Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 24.05.07, 17:01
        Nie no, to sa jakies zabobony...
        Okreslac libido po dlugosci...kolczykow, owszem - glupota :-)

        Ja kolczykow nie nosze juz od lat 10 - nosze raczej fryzury, ktore zaslaniaja
        mi uszy wiec nie widze potrzeby zeby cokolwiek.

        Wedlug tej teorii najlepszymi kochankami bylyby... Cyganki, i to te stare, hehe
        one maja tak wielkie i dlugie kolczyki ze az im uszy rozciagaja ;-)

        A tak na serio to zachodze w glowe po czym tu poznac... I jedyne co mi
        sensownego przychodzi do glowy to... kurwiki w oczach. Chyba po tym mozna
        poznac nieklamane kobiece libido. Odpowiednikiem tego u facetow sa tzw "kutasy
        w oczach", to widac od razu.

        Moj kolega twierdzi ze on widzi takie rzeczy po sposobie ubierania sie,
        chodzenia, poruszania sie - jezeli kobieta podkresla swoja seksualnosc (i nie
        chodzi tu bynajmniej o stroj tirowki) to lubi seksik, jesli ubiera sie w stroje
        maskujace ksztalty - to znaczy ze w lozku jest raczej cienka.

        To samo rowniez z bielizna, podpytaj ja dyskretnie czy lubi zgrzebna bawelne
        czy frywolne koronki. Jej preferencje w tej kwestii powinny odzwierciedlic jej
        stosunek do seksu, bo tu chodzi w gre podswiadomosc - towar ktory sam chce
        sie "sprzedac" bedzie staral sie kusic opakowaniem, ze sie tak wyraze :-)
        Chociaz moze sie myle :-)

        Proponuje jeszzce taki test : zabierz, yoric, dziewczyne na lody, kup jej
        wielkiego fallicznego loda w rozku i obserwuj katem oka jak ona go je. Jezeli
        bedzie lizala zmyslowo, a w jej oczach pojawia sie charakterystyczne iskierki
        to jest duze prawdopodobienstwo ze kobitka lubi ten sport ;-))))))

        Zycze owocnych testow :-)
      • adsa_21 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 10:16
        ale glupota.
        nie mam w ogole kolczykow
        za to jestem b. namietna:-)
        • gomory Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 10:35
          Wg mnie wcale nie jestes namietna.
    • anais_nin666 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 24.05.07, 18:17

      Sporo racji jest w tym co napisała glamourous.
      Zmysłowośc kobiety dostrzec możesz w jej ruchach, ubiorze (po części, też nie
      mam na mysli stroju a la tirówka, raczej elementy podkreślające kobiecość, mogą
      być drobiazgi, ale na tyle charakterystyczne, że szybko ocenisz ubiór danej
      kobiety jako kobiecy właśnie), stosunku do własnego ciała (lubi je czy też
      niekoniecznie, jeśli nie lubi, to można przypuszczać, że niezbyt chętnie będzie
      Ci je przezentować). Warto zahaczyć w rozm. o sprawy okołoseksualne. Kobieta
      mówiąca o erotyce bez większego skrępowania być może szybko przyzna się do tego
      co lubi, czego nie lubi i czy w ogóle lubi, bo może tylko ma chęc pogadać;)
      Jest cała masa drobnych elementów mogących wskazywać na typ seksualności,
      niestety to żadne pewniki... Jedynie drobne wskazówki mogące Cię naprowadzić,
      choć jak to forum pokazuje kocice po roku znajomości potrafią się maksymalnie
      rozleniwić i oczekują pieszczot li tylko raz na miesiąc, np. podrapania po
      grzbiecie;)
      Tak czy owak powodzenia.
      • ja.nika Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 24.05.07, 18:46
        Dobre 20 lat temu, kiedy w Polsce nie było jeszcze mody na usuwanie zbędnego
        owłosienia u kobiet byłam "szczęśliwą" posiadaczką zdecydowanie nadmiernego
        owłosienia, zarówno na nogach, miejscach intymnych jak i nawet brwi miałam
        trochę w stylu Breżniewa.
        Pewien mężczyzna zachwycony moimi owłosionymi nogami powiedział, że kobiety z
        tak silnym owłosieniem są zawsze namiętne, bo to kwestia zbyt dużego poziomu
        hormonów. Może jest to teoria z gatunku, że jak rozpoczniesz życie seksualne to
        wszystkie wypryski znikną automatycznie.Nie wiem.
        Inną sprawią jest, że w dobie wręcz obsesyjnego usuwania owłosienia nikt nie
        jest w stanie ocenić, jak w "naturalnych warunkach" wygląda dana kobieta. Mnie
        np. nikt by dziś nie podejrzewał o taką "futerkowatość" w naturze.
        • eeela Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 24.05.07, 18:52
          Przesady maja czasem swoje uzasadnienie w faktach :-)

          Zarowno nadmiar pryszczy, jak i spore owlosienie (w mlodym wieku, znaczy sie)
          wystepuja u kobiet czesto w wyniku nadmiaru testosteronu. Przy regularnym
          wspolzyciu wzrasta poziom estrogenow, wiec pryszcze moga zanikac. Jak ewentualny
          nadmiar testosteronu naturalny dla danej kobiety mialby wplywac na poziom jej
          namietnosci, tego nie wiem, ale moze istnieje taka zaleznosc?
    • yoric Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 24.05.07, 19:23
      Dzięki za odpowiedzi.

      Pytanie było pół-żartem, ale pół-serio.

      Można się zastanawiać nad różnymi korelacjami, np. odważny strój, odważny i
      seksowny taniec, budowa ciała (podobno tkanka tłuszczowa magazynuje estrogeny),
      ale niestety tylko pół-żartem, bo widać, że są to korelacje słabe albo żadne.
      Poza tym trzeba by się dokładniej zastanowić, czego to są wskazówki, bo kobieta
      otwarta na kontakty (i.e. 'szybka' :)), kobieta otwarta na eksperymenty w łóżku,
      kobieta namiętna i kobieta chcąca często i dużo to jednak różne rzeczy (nie
      żebym traktował przedmiotowo :)).

      > choć jak to forum pokazuje kocice po roku znajomości potrafią się maksymalnie
      rozleniwić i oczekują pieszczot li tylko raz na miesiąc, np. podrapania po
      grzbiecie;)

      No właśnie. Ale można bezpiecznie założyć, że dla kobiet z większym libido takie
      ryzyko jest mniejsze :). Zastanawaim się, teraz już pół-serio, czy to się da
      wysondować. Czy jeśli kobieta rozmawia o seksie bez skrępowania, to jest
      wskazówka (czy tylko reklama). Czy jeśli mówi, że z poprzednim partnerem bylo
      często, to to jest wskazówka. Itd.

      Pozdrawiam
      • deenzeel Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 25.05.07, 03:18
        nie można tego nijak określić
        dopiero jak skosztujesz będziesz wiedział
        jeśli będzie oki to pielęgnuj i dozuj
        dbaj by kwiatek nie uległ zwiędnięciu
        jak zwiędnie to też będzie twoja wina
        nie kwiatka i nie popadaj w rutynę
        zaskakuj, zadziwiaj w przewidywalności bądź
        nieprzewidywalny i dopieszczaj pozdrawiam
        • yoric Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 25.05.07, 03:57
          Tak, mamo.
        • babayaga78 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 14.06.07, 23:15
          Hmmm aż się rozmarzyłam.. Tego pragną kobiety:))
    • glosatorr Nie teoria ale praktyka.... 24.05.07, 19:38
      Przeczytałem posty w tym wątku i podzielę się moimi doświadczeniami.
      Na oko to chyba tylko chłop w szpitalu umarł.

      Tu na prawdę nie ma zasady - szatan wstępuje w kobietę wyglądającą jak szara
      myszka, a ta co na oko wygląda jak wulkan seksu potrafi w łózku być jak zimna kłoda.

      Oczywiście z własnych doświadczeń możecie wysnuć pewne przypuszczenia, ale tak
      na prawdę dopiero rozmowa, mowa ciała, wspomniane tu "kurwiki" w oczach mówią o
      tym czy trafiliście na wulkan przed erupcją, czy lodowiec.

      W moich kontaktach z kobietami zauważyłem, że kobiety, które zachowują się
      czasami wyzywająco, prowokująco - mające dużo sexappealu w sobie, nie zawsze są
      szatanami namiętności w łóżku. To co odbieramy jako seksualność kapiąca na
      kolana - jest ich wrodzonym sposobem na wabienie i flirt.

      Moja ostatnia partnerka miała takie naturalne zachowanie, że siadała czasami na
      przeciwko mężczyzny, rozstawiała kolana jak mężczyzna i patrzyła w oczy facetowi.
      Facet jeśli opanował wzrok na taki gest nie robiąc z twarzy Zachodu słońca -
      budził jej respekt i pożądanie.

      Tak samo kobiety noszące głębokie dekolty, seksowną bieliznę, etc.

      Ja w ogóle miałem jakieś szczęście do tego, bo trafiały na mnie kobiety nie
      wstydzące się swojego ciała, seksualności i bardzo kobiece.

      Natomiast ja mam zawsze sprawdzony sposób na przewidzenie, czy kobieta jest
      namiętna, albo ma przynajmniej zadatki na taką - jeśli widzę, iż kobieta
      wykazuje ochotę na zbliżenie, po prostu jest faktycznie namiętna, kiedy okazuję
      jej wtedy sprzeczne sygnały - przyzwolenie i lekki dystans - wtedy widzę, że one
      ten dystans pokonują same, nie pytając się o zgodę.

      Namiętność w kobiecie wyczuwam w głosie, rozszerzonych źrenicach, mimowolnych
      gestach jak zabawa rękami, głaskanie się, lekkie przygryzanie warg, oblizywanie,
      głaskanie uda, zmiana pozycji siedzenia, ruchy przy chodzeniu, etc., .... to
      sygnalizuje, że dla kobiety seksualność jest "żywą" sferą życia.

      A kobieta swoją namiętność tak na prawdę pokazuje wyłącznie wtedy, kiedy chce a
      kiedy chce, to zwykle już połowa jej bielizny leży na podłodze :-) a ona już
      jest w ramionach. Dla mnie kobieta namiętna po prostu namiętnie całuje :)


      Podsumowując, wszelkie teorie są super, ale dopiero w praktyce wszystko jest
      objawione - w całej prawdzie - nieskromnej, często lubieżnej odkrywającej w
      kobiecie jej mroczne choć słodkie tajemnice.
      • aandzia43 Re: Nie teoria ale praktyka.... 24.05.07, 22:20
        Ojezuuu, Glosator, aleś zagadał na koniec :-)))

        A ja bym stawiała na uważne obserwowanie mowy ciała, gdy rozmowa w towarzystwie
        schodzi nagle na temat seksiku. Jak się pani "rozpływa", rozluźniają się jej
        mięśnie, bezwiednie w sekundzie dopada ją poorgazmiczny wyraz twarzy, to znaczy
        lubi ten sport, oj lubi.
        Strój i sposób bycia rzeczywiście mogą bardzo zmylić. Bywają one czasem tylko
        "kostiumem", "mundurkiem" noszonym w danym środowisku, kręgu towarzyskim. Znam
        diablice w skórze myszek i zimne barbie na szpilkach i z cyckami na wierzchu.
        • lilyrush Re: Nie teoria ale praktyka.... 24.05.07, 22:37
          wiesz- ja pracuej w takeij działce, że mam wokól właściwie samych facetów.
          Jakiekolwiek prowokowanie strojem w pracy odpada, bo Ci ludzie maja ze mna
          pracowac a nie gapic mi sie za dekolt albo na nogi. Weic chyab miejsce pracy to
          nie jest koniecznie to do obserwacji.
          • aandzia43 Re: Nie teoria ale praktyka.... 24.05.07, 23:00
            Masz rację, czasem miejsce pracy jest równie odpowiednie do tego typu
            obserwacji, co imieniny u cioci moherowej. Specyfika miejsca i już. Wiadomo, że
            przychodzący tam dostosowują strój do wymogów.
            Pisałam o moich spostrzeżeniach w gronie prywatnym, na przestrzeni lat. I wydaje
            mi się, że strojem i sposobem bycia kobiety, panowie nie mają sie co zbytnio
            kierować w swoich ocenach i wyborach. Strój i sposób bycia nie zawsze
            odzwierciedlają osobowość, czasem to tylko "kostium" noszony w środowisku czy
            rodzinie. A co pod spodem, to już inna inszość...
            • glamourous Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 09:09
              aandzia43 napisała:

              Strój i sposób bycia nie zawsze
              > odzwierciedlają osobowość, czasem to tylko "kostium" noszony w środowisku czy
              > rodzinie. A co pod spodem, to już inna inszość...

              No wiec wlasnie dlatego w moim poscie wyzej doradzalam wziecie pod lupe kwestie
              bielizny. Akurat tu nie ma przeklamania jakie moze miec miejsce w kwestii stroju
              "wierzchniego". Wydaje mi sie ze kobieta broniaca sie przed seksem, pelna
              blokad, tradycyjnie wychowana czy purytanska, raczej nie bedzie inwestowala w
              seksowna bielizne i raczej nie zalozy przezroczystych ministringow ;-)) tylko
              raczj postawi na grzeczne bawelniane biustonosze i gatki.
              No wlasnie, grzeczne, czyli odzwierciedlajace jej podejscie do seksu...
              • avide Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 09:51
                glamourous napisała:

                > bielizny. Akurat tu nie ma przeklamania jakie moze miec miejsce w kwestii stroj
                > u
                > "wierzchniego". Wydaje mi sie ze kobieta broniaca sie przed seksem, pelna
                > blokad, tradycyjnie wychowana czy purytanska, raczej nie bedzie inwestowala w
                > seksowna bielizne i raczej nie zalozy przezroczystych ministringow ;-)) tylko
                > raczj postawi na grzeczne bawelniane biustonosze i gatki.
                > No wlasnie, grzeczne, czyli odzwierciedlajace jej podejscie do seksu...



                Ech...glamourous jak ja bym chciał żebyś w kwestii powyżej sie myliła....
                chciałbym...:))) niestety moje obserwacje z własnego podwórka potwierdzają w
                100% to co napisałaś.
                O ile ciuchy żona może jeszcze czasem jakieś odważniejsze założyć, dekolty, mini
                spódniczki, but na obcasie, o tyle w kwestii bielizny osobistej jest nieugięta.
                Bawełenka "uber alles". Majtki, ... jasne najlepsze te bawełniane biodrówki,
                atlantica :(((. Staniki w podobnym guście. Najbardziej wyrafinowaną bieliznę
                dostała ode mnie, przy czym i to było bez większych fajerwerków trochę takiej
                sexi koronki itp. bo jak bym zaszalał bardziej to sam bym mógł ją założyć ;((.
                Takie to wszystko "grzeczne"
                Tak beznadziejnie "grzeczne", co ma bezpośrednie odzwierciedlenie w sypialni,
                "grzeczne" odzwierciedlenie.

                Na pytania: "kochanie czemu czasem nie wskoczysz w coś bardziej wyrafinowanego,
                wiesz jaka byś mnie tym satysfakcję sprawiła" odpowiedź zawsze jest jedna: "Bo
                jak taka nie jestem !!!!" Czasem da się namówić, niezwykle rzadko dodam, ale
                zawsze zaakcentuje jasno i dobitnie, że robi to tylko i wyłącznie dla mnie.

                Czasami mam wrażenie, że ona rozumuje w swej podświadomości w ten sposób, że
                jeśli założy coś takiego to tak jakby zapraszała mnie do seksu, bardziej
                wyrafinowanego a ona woli ... grzecznie, spokojnie, czule, dlatego nie zakłada
                bo jak to sama mówi "taka nie jest".

                Wybadanie upodobań w bieliźnie wydaje mi sie bardzo mocnym argumentem :))).
                Dlatego Yoric podpytaj o ten szczegół.
                Wg mnie bielizna + strój + ogólne nastawienie do seksualności w rozmowie (choć
                niektórzy zwyczajnie nie umieją o tym mówić co nie znaczy, że nie są świetnymi
                kochankami) zmniejszy dość poważnie szanse trafienia kulą w płot.

                Pozdrawiam.
                • glamourous Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 11:14
                  avide napisał:


                  > Na pytania: "kochanie czemu czasem nie wskoczysz w coś bardziej
                  wyrafinowanego,
                  > wiesz jaka byś mnie tym satysfakcję sprawiła" odpowiedź zawsze jest jedna: "Bo
                  > jak taka nie jestem !!!!" Czasem da się namówić, niezwykle rzadko dodam, ale
                  > zawsze zaakcentuje jasno i dobitnie, że robi to tylko i wyłącznie dla mnie.
                  >

                  Avide, mnie zastanawia tylko jedno. Dlaczego ona Ci robi taka straszna łaske z
                  ta bielizna? Skoro Twoja zona lubi sie ladnie ubrac, lubi ladnie wygladac, lubi
                  podkreslac swoja kobiecosc, to DLACZEGO na Boga tak nie cierpi koronkowej
                  bielizny - obiektywnie przeciez o niebo ladniejszej i ladniej wygladajacej na
                  ciele niz proste, ascetyczne "atlantiki"?
                  Tu juz nie chodzi o to, jaki to ma wydzwiek erotyczny, ale przeciez
                  wyrafinowana bielizna tak PIEKNIE wyglada na zgrabnym, kobiecym ciele... Po
                  prostu ze wzgledu na sama estetyke moglaby nosic. Kragle bioderka i pupa w
                  fikusnych koronkach wygladaja o wiele lepiej niz w surowych bawelenkach. te
                  ostatnie zreszta wcale wbrew pozorom nie sa wygodniejsze - to w koncu kwestia
                  przyzwyczajenia...
              • be_lata1 Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 09:51
                Pod spodem miałam zawsze te bawełniane gatki i bluzki pod szyję. Nie uważam się
                wprawdzie za wulkan seksu ale potrzeby mam całkiem, całkiem dzięki mojemu
                mężczyźnie, który był na tyle cierpliwy i czuły, że rozbudził moje ciało. Teraz
                wcale nie jestem grzeczna. Jest to tylko jeden przykład ale chyba o czymś
                świadczy? Hindusi mówią, że kobieta jest jak pomarańcza, trzeba ją utrzeć w
                dłoniach, żeby wydała słodki zapach. Czyli próbowanie to chyba najlepszy
                sposób;-))
                • avide Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 09:55
                  No to się ciesz bo byc może jesteś wyjątkiem potwierdzającym regule.

                  Przecież to oczywiste że to nie jest schemat, tylko jedna z wielu możliwości.
                  Tutaj chodzi o zmniejszenia ryzyka trafienia osoby o nikim llibido, a to jest
                  właśnie jeden ze sposobów co wcale nie znaczy że nie można trafić wulkanu seksu
                  w bachranach, bo sa wygodne i już.
                  • glamourous Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 11:00
                    Hehe, dla mnie paradoksalnie wygodniejsze sa stringi. Nie plączą sie pod i nie
                    tworza waleczkow pod ubraniem, nie dziela pupy "na pol" pod obcislymi spodniami.

                    No i sa chlodniejsze na lato ;-)
          • zlotadusza Re: Nie teoria ale praktyka.... 24.05.07, 23:18
            Miała okazję poznać styl jazdy kilku panów i choć nie sprawdzałam ich libido,
            to dało się zauwazyć, że ten Pan, który prowadził odważniej, pewniej i
            precyzyjniej miał szczęśliwą żonę, a iskry miłości strzelały między nimi pomimo
            tego, że byli małżeństwem w średnim wieku. Ten Pan, który prowadził powoli i
            ociężale miał żonę kochającą acz nie do końca spełnioną w małżeństwie i szukała
            spełnienia w różnego rodzaju ciekawych hobby, dzięki którym miała okazję
            cześciej wybywac z domu. Pewien pan, który prowadził agresywnie i ciągle miał
            auto w naprawie był po dwóch rozwodach a jego byłe żony go nienawidziły.
            Mój mąż prowadzi tak jaki jest, czyli stracliwie, potrafi się kilometrami wlec
            za cięzarówką bojąc się ją wyminać, co mnie do szału doprowadza.
            Sama prowadzę odważnie i pewnie. W zależności od nastroju szybciej lub wolniej
            i uważam sie za lepszego kierowcę niż niejeden facet.
            Myśle, że cos w tym jest że libido ma spory związek z stylem prowadzenia
            samochodu.
            • avide Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 07:15
              A g. prawda. z tym prowadzeniem złotaduszo.
              Ja prowadzę auto przede wszystkim bezpiecznie i rozsądnie, a mogę Cie zapewnić,
              że problemów z libido i namiętnością nie mam najmniejszych. Ja po prostu, na
              drodze, nie chce kogoś zabić i już. Fakt, że jak jadę zupełnie sam .... :)))
              jadę szybciej, znacznie szybciej, ale z kimś zawsze, przede wszystkim
              bezpiecznie. Dość dużo do niedawna jeździłem po Polsce (1,5tyś km na tydzień) i
              nauczyłem się, że przy większych ilościach kilometrów taka szaleńcza jazda na
              ogół niewiele daje, gdyż u celu jesteś raptem kilkanaście minut wcześniej.
              Praktykowane i 180 km/h i 120 km/h na tej samej trasie. Dlatego teraz jak jadę
              zazwyczaj 100-120 nie przekraczam, bo to zwyczajnie nie ma sensu. Szkoda auta i
              benzyny.
              Mogłabyś zatem rzecz, że mam niskie libido, a w moim zyciu tylko raz mi nie
              stanął jak do tej pory. Jak czuję wiszący sex w powietrzu ... noo moja natura
              zmienia się zupełnie, z łagodnego uśmiechniętego wesołego człowieka potrafię się
              zrobić wyuzdanym krwiopijcą, otwartym na eksperymenty i nowe wrażenia dla
              którego sex oralny nie jest szczytem perwersji (jak to napisała kiedyś jedna
              moja znajoma :)) ).
              Za kółkiem nie potrzebuję leczyć żadnych kompleksów.
              Więc sama widzisz ... taka sama ta teoria jak ta o ubieraniu się wyzywającym
              kobiet. Jasne, znajdziesz kilka typów wpasowujących się w ten model, ale
              zapewniam Cię że to żadna reguła. Mój szwagier jeździ baaardzo bezpiecznie,
              normalnie, bez szaleństw, a w łóżku (jak opowiadała mi siostra :)) ach te
              plotkujące rodzeństwa :))) nie ma najmniejszych problemów tak więc.. wiesz...

              Jak dla mnie tylko jedna jest metoda, by określić namiętność łóżkową.

              Kiedyś spytałem eksperta od win jak poznać na półce sklepowej dobre wino.
              Przecież jest ich cała masa, butelki i etykiety najróżniejsze więc jak tu wybrać
              to jedne jedyne. Usłyszałem: Jest tylko jedna, ale za to niezawodna metoda,
              PRÓBOWAĆ PRÓBOWAĆ i jeszcze raz PRÓBOWAĆ.

              Taka metafora na koniec :))).
              Pozdrawiam.

              • wiktoriada111 Akceptowanie swojego ciała.... 25.05.07, 09:14
                Wydaje mi się, że to jak zachowujemy się w łożku, na ile luzu ssobie pozwalamy
                bardzo zależy od tego czy akceptujemy swoje ciało. Gdy kobieta zastanawia się
                jak wygląda w danej pozycji, jak sobie ubzdura że ma za grubą puę na jazdę od
                tyłu, to się nie zdecyduje na to, będzie unikać innowacji, pokazywania nagiego
                ciała, i będzie niepewna siebie skrępowana = beznadziejna w łóżku. (nie
                poruszam tu tematu, że partner może zmienić jej nastawienie do siebie, bo to
                proces długotrwały i nie zawsze się udaje)Natomiast jeśli kobieta akceptuje
                swoje ciało jest większe prawdopodobieństwo, że będzie chętna na zabawy
                pokazujące wpełni jej wdzięki. A jak to poznać? Wcale nie po mini i biuście na
                zewnątrz. Kobieta, która się wpełni akceptuje potrafi wyskoczyć z domu w dresie
                i bez makijażu i nie robi z tego tragedii, bo i tak ma świadomośc swojego
                ciała. Co nie znaczy że o siebie nie dba, albo ubiera się jak borciuch, ale np
                nie przestraszy jej wypad w góry, pod namiot, bez dostępu do suszarki,
                kosmetyków i innych upiększaczy, bo będzie czuła sie w swobodnie nawet nie
                umalowana, bez podrasownia swojej urody. Tak mi się przynajmniej wydaje....
              • zlotadusza Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 10:12
                Avide, troszkę mnie nie zrozumiałeś. Już pomijając czy faktycznie po sposobie
                jazdy mozna poznać libido, to dla mnie sposób jazdy jak to okresliłam "odważny"
                oznacza bezpieczny - czyli pewny, precyzyjny, ale w żadnym razie nie szalony i
                z ciągłym przyspieszaniem i hamowaniem! Też tego nienawidzę. Mój "odważny"
                sposób jazdy nie przekracza 120-140 km/h na prostej drodze typu autostrada. Ale
                też prawdą jest, że szybciej jadę jeżdżąc sama a o wiele wolniej z pasażerami.
                Natomiast fakt faktem, że na długich trasach irytuje mnie lęk mojego męża przed
                wymijaniem samochodów, nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i moja ocena
                sytuacji podpowiadają, że można bezpiecznie wyminąć. a co ciekawe, mój mą jak
                już wydaje mu się, że może jechać szybciej, to się rozpędzi a potem kiedy już
                trzeba zwolnić to on tak jakby się zagapiał i potem hamownie nie jest
                przyjemne. Nawet jeśli ogólnie licząc całą np 500 km trasę jedzie wolno, to nie
                powiedziałabym ze bezpieczniej. Po prostu mam wrazenie, że niektórzy mają
                problem z oceną sytuacji na drodze i takim jakby wyczuciem odległości i
                samochodu.
            • glamourous Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 09:16
              > Myśle, że cos w tym jest że libido ma spory związek z stylem prowadzenia
              > samochodu.

              Nie zgadzam sie, moj byly partner byl bardzo dynamicznym facetem we wszystkich
              dziedzinach zycia (robil swietlana kariere, swietnie i szybko prowadzil
              samochod) jednym slowem wydawaloby sie facet z ikra - a kochankiem byl baaaardzo
              cienkim, bo za duzym egoista byl po prostu. Z temperamentem tez mial zreszta
              dosc cieniutko.

              Znalam rowniez faceta, ktory prowadzil samochod jak szatan - gwaltownie hamowal
              i przyspieszal, az zoladek podjezdzal do gory (okropne to zreszta bylo,
              nienawidze jak ktos tak jezdzi!) a kochankiem byl dosc niezdecydowanym, takie
              cieple kluchy w lozku.

              Dla mnie ta teoria - podobnie jak rzekomy stosunek dlugosci nosa do rozmiarow
              czlonka - to wierutna bzdura.
            • miedzianakonefka Re: Nie teoria ale praktyka.... 25.05.07, 11:13
              A jak ktoś mięsem rzuca podczas jazdy to dobrze czy źle ?

              Alleluja i do przodu...
    • gomory Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 25.05.07, 12:01
      Chcialem napisac cos madrego na temat, ale do glowy przychodza mi same glupoty i znaki zapytania. Jest wiele obiegowych pomyslow na sprawdzenie tego (budowa, kolor wlosow, stroje, sposob jedzenia, tanczenia, siadania itd.), ale to raczej mozna potraktowac baaardzo przez palce. Ewentualnie cos moze nam powiedziec kobieca mowa ciala w stosunku do konkretnego faceta. Owszem sa kobiety ktora z zalozenia sa nastawione aseksualnie. Ale to jest naprawde znikomy margines. Ja sklaniam sie ku twierdzeniu, ze reszta zalezy od sparowania konkretnych osob. To sa wlasnie te znaki zapytania ;). Tak naprawde Ciebie nie interesuje jakie ta konkretna kobieta ma w ogole libido, ale jakie ono byloby z Toba.
      Kazdy ma o sobie niezle mniemanie. Latwo moze zauwazyc, ze np. mezczyzni zaludniajacy te grupe nie maja obiekcji co do wlasnego erotycznego czaru. No a przeciez musza miec swiadomosc, ze nie da sie byc atrakcyjnym dla wszystkich. Moge byc zarowno niezwykle interesujacym mezczyzna zyskujacym przy blizszym spotkaniu, jak i nieatrakcyjnym nudziarzem bedacym coraz bardziej daremnym typem z kazda minuta znajomosci. Zaleznie na kogo trafi ;). Nawet osoby bedace seksualnie zblokowane, moga sie ozywic przy innym partnerze, gdy zadziala chemia milosci. Jestem prawie pewny, ze wiele z "ozieblych" zon forumowiczow w innych ukladach byloby bardziej pobudzonych. Przynajmniej przez jakis czas ;).
      No i samo okreslenie namietnosci to tez jest klopot. Gdyby chodzilo tylko o checi to prym wsrod kobiet wiodlyby nimfomanki ktorym jest obojetne z kim i gdzie. Zawsze uwazalem, ze najbardziej namietna kobieta to ta, ktora lubi to co ja, i tyle co ja :). Zdecydowanie wiecej lub mniej, i drastycznie inaczej powoduje, ze dla mnie jest po kiepska partnerka w lozku. Co mi po tym, ze bylaby sroga domina, chetna na codzienne igraszki skoro mnie to nie satysfakcjonuje? DLA MNIE jest slaba kochanka mimo tego, ze dla Romka-Podnozka okazalaby sie mistrzostwem swiata. Odczucia seksualne sa bardzo egoistyczne. Owszem, czlowiek ulega wplywom i modom na tym polu, ale tez tylko w swoich wlasnych granicach. Upodobania niekiedy moze nieco rozwinac film, ksiazka, zazdrosc ale nie bedzie to wolta o 180 stopni.
      Gdybym komus mial doradzac, to chyba najpierw powinienem wiedziec czy w ogole mamy jakies zblizone oczekiwania co do partnerki ;-).
      • yoric Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 25.05.07, 13:09
        > Tak naprawde Ciebie nie interesuje jakie ta konkretna kobieta ma w ogole
        libido, ale jakie ono byloby z Toba (...) Nawet osoby bedace seksualnie
        zblokowane, moga sie ozywic przy innym partnerze, gdy zadziala chemia milosci.
        Jestem prawie pewny, ze wiele z "ozieblych" zon forumowiczow w innych ukladach
        byloby bardziej pobudzonych. Przynajmniej przez jakis czas ;).

        nie no jasne, to wszystko wiemy i nawet to zastrzegłem w którymś wpisie. Ale nie
        popadajmy w ekstrema. Np. piszesz, że nie jest się atrakcyjnym dla wszystkich.
        Owszem, jest się, tj. gusta gustami, a istnieje coś takiego jak ogólna atrakcyjność.
        Podobnie, chęć na seks zależy w dużej mierze od tego, z kim ten seks ma być, ale
        przecież to nie podważa faktu, że libido samo w sobie może być większe, lub
        mniejsze.

        Poza tym wrzucamy zbyt wiele rzeczy do jednego worka (jak już pisałem wyżej). W
        moim pytaniu chodzi tak naprawdę o to, czy kobieta *lubi seks*, tj. seks jest
        dla niej czymś ważnym, potrzenym, źródłem radości, czy ma wobec niego otwartą
        postawę. W drugiej kolejności chodzi o rozmiar jej potrzeb (jak często...), ale
        zakładam, że te rzeczy się wiążą. Mniej istotne są umiejętności łóżkowe,
        skłonność do odjechanych fantazji oraz szybkość lądowania w łóżku.

        ...mimo wszystko widzę, że wyłania się pewna ostrożna konkluzja. Ale jeszcze
        poczekam z podsumowaniem.
        • misssaigon Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 25.05.07, 13:18
          posiadamy rozny potencjal seksualnosci i zgadzam sie z pogladem, ze byloby
          idelanie od razu trfiac na osobe, ktora ten potencjal odkryje i bedzie potrafila
          wykorzystac..ale czasami nie trafia sie na taka osobe i pozostaje "zimnorybym"
          kwestia szczescia i okolicznosci
          • wolfinka Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 25.05.07, 23:10
            A może policzyć pieprzyki na ciele kobiety?? U mnie jest ich ci sporo,były od
            urodzenia, ale przez wiele lat druciarz był beznadziejny.I dopiero wspaniały
            kochanek odkrył we mnie niespozyte pokłady namiętności i wreszcie wszystko
            pasuje.Więc panowie za liczydła i do dzieła.:-))))
    • yoric PODSUMOWANIE!!! 31.05.07, 17:37
      1. Można sobie pożartować, ale jeśli chodzi o konkrety, to widzę tylko jeden.
      Warto szybko poruszać sprawy seksu w rozmowie. Jeśli kobieta nie mówi o tym
      otwarcie, jest skrępowana itd., to nie musi, ale może mieć zahamowania, nie
      lubić seksu, itd. Jeśli jest otwarta i pewna siebie w rozmowie - większa szansa
      (choć rzecz jasna nie pewność), że tak będzie i w łóżku.

      2. Przy okazji. Nie sądzicie, że kobiety w Polsce są erotycznie trochę
      stłamszone (repressed)? Wiele kobiet jest zaszokowanych znalezieniem porno u
      partnera, równie wiele jest programowo niechętnie nastawiona do eksperymentów
      typu seks analny (pomijam te powołujące się na ból, bo to akurat rzeczowy
      argument). Pytanie trzeba by doprecyzować i ustalić jak to jest w innych krajach
      i ew. innych kulturach, ale nadaje się to na osobny wątek.

      3. Zdecydowanie na osobny wątek nadaje się kolejne - a co najmniej równie ważne
      - pytanie z serii. Jak nie trafić na puszczalską? Obiecuję podjąć ten temat
      (mimo wyraźnej niechęci administratorów :P).

      Pozdrawiam
      • eeela Re: PODSUMOWANIE!!! 31.05.07, 17:47
        > Warto szybko poruszać sprawy seksu w rozmowie.

        W ogole warto o wszystkim rozmawiac zanim zacznie sie podejmowac wazne zyciowe
        decyzje. Lepiej przelamac swoje opory, ze 'nie wypada'/'nie przystoi'/'nie wiem
        jak zapytac'/'nie wiem co powiedziec'/'boje sie reakcji'. Zawsze w koncu
        przychodzi moment, kiedy wypada, przystoi, a nawet nalezy o danej rzeczy
        porozmawiac - oby nie bylo wowczas za pozno. Nie dotyczy to jedynie seksu.
        Dotyczy rowniez spraw takich jak zyciowe i zawodowe plany, malzenstwo,
        posiadanie dzieci. W przeciwnym razie, jesli nie rozmawia sie ze soba, w ktoryms
        momencie jedna ze stron zaczyna sie czuc oszukana badz wykorzystana - i teraz
        nie wiadomo, czyja to wina, tego, co nic nie mowil, tego, co o nic nie pytal?
        Rozmawiac trzeba. Milczenie jest zlotem, ale tylko od czasu do czasu ;-)
        • yoric Re: PODSUMOWANIE!!! 31.05.07, 20:40
          Nie no, jasna sprawa.

          Z tym, że ja mówię o czymś daleko przed "ważnymi decyzjami". Generalnie chodzi o
          to, żeby seks był obecny w rozmowie od początku. Najpierw w formie żartów (które
          komunikują pewność siebie i brak zahamowań w tej sferze), a potem na drugiej czy
          nawet pierwszej 'randce' można sobie bardziej na serio, albo pół-serio,
          podyskutować o upodobaniach. Żadna kobieta raczej nie przyzna dosłownie, że jest
          zakłopotana, czy obrażona, ale z reakcji i odpowiedzi będzie można dużo dowiedzieć.

          Pozdrawiam
          • gardenersdog Re: PODSUMOWANIE!!! 31.05.07, 20:53
            Yoric, to kiedy robisz casting???
            Gdzie można się zgłaszać?;)))
          • eeela Re: PODSUMOWANIE!!! 04.06.07, 16:28
            > Nie no, jasna sprawa.
            >
            > Z tym, że ja mówię o czymś daleko przed "ważnymi decyzjami". Generalnie
            chodzi
            > o
            > to, żeby seks był obecny w rozmowie od początku

            Ja w zasadzie tez :-) Uwazam, ze zwlekanie z precyzyjnym okresleniem swoich
            oczekiwan i marzen w zyciu jest swojego rodzaju oszustwem. Lepiej o wszystkim
            rozmawiac jak najwczesniej, zeby sie wzajemnie nie nakrecac zludzeniami.
      • aandzia43 Re: PODSUMOWANIE!!! 31.05.07, 22:33
        Post Scriptum do podsumowania Yorica

        Ad.1. Jeśli jest otwarta i pewna siebie w rozmowie i ma błysk w oku. Pani
        rozprawiająca o seksie zawsze beznamiętnie, jak o życiu karaluchów, chyba nie
        kręci tego mężczyznę, który siedzi we mnie. Ale nie wiem, jak zapatrują się na
        to panowie.

        Ad.2. Jak też sądzę, że kobiety w Polsce bywają erotycznie stłamszone. Miewają
        nieprzyjazny stosunek do własnego ciała i seksualności. Nie mają świadomości co
        do swoich potrzeb emocjonalnych, a jak ją mają, to i tak łatwo rezygnują z
        dążenia do jej realizacji. NIe zawsz potrafią jasno i śmiało precyzować swoje
        potrzeby i propozycje. NIe potrafią również mówić NIE (nie chodzi mi o
        odmawianie seksu, tylko protest przeciwko niesatysfakcjonującym zachowaniom
        partnera). Jednym słowem nie czują się dobrze w swoich ciałach i rolach, w
        swoich prawach i obowiązkach. A jak się nie ma twardego gruntu pod nogami, to
        łatwo się pogubić i dać sobie np. wciskać różne kity.

        Ad.3. Czekam z niecierpliwością na wątek o "puszczalskich". Niech Miłościwie Nam
        Panujący nie wycinają :-)))
    • drak02 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 12:55
      Myślę że jest koreacja pomiedzy libido a sposbem jedzenia.
      Kobiety o małym libido generalnie wymyślają i ciągle kombinują, wiecznie sie
      odchudzają i pitrasza jakieś dietetycznme potrawy, liczą ciągle kalorie i żują
      jakies musli fitness. Ciągle myślą o swojej wadze, wazą sie ciągle, w zasadzie
      chodza z wagą w torebce. Dzien zaczynają od marudzenia " ale jestem tłusta" i z
      obrzydzeniem dziubdziają jakiś chudy twarozek. Niskie libido mają gaduły, takie
      które wogóle nie zauwazają ze ich rozmówca dawno odszedł i ciągle musza coś
      gadać , w skrajnych przypadkach mówią same do siebie. Kobiety z niskim libido
      ogladają beznadziejne tasiemcowate romantyczne seriale i beznadziejne polskei
      komedie romanrtczne z z Podkoscielnym w roli głownej.
      KObiety z niskim libido zanudzaja otoczenie prezentacją zdjęć z wczasów w
      Tunezji. takie kobiety bezustannie pouczają innych, ciagle marudzą i są
      wiecznie niezadowolone. Sa egoistyczne i mają zerowa emapatię.
      • druginudziarz Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 13:00
        drak02 napisał:

        > Myślę że jest koreacja pomiedzy libido a sposbem jedzenia.
        > Kobiety o małym libido generalnie wymyślają i ciągle kombinują, wiecznie sie
        > odchudzają i pitrasza jakieś dietetycznme potrawy, liczą ciągle kalorie i żują
        > jakies musli fitness. Ciągle myślą o swojej wadze, wazą sie ciągle, w zasadzie
        > chodza z wagą w torebce. Dzien zaczynają od marudzenia " ale jestem tłusta" i z
        >
        > obrzydzeniem dziubdziają jakiś chudy twarozek. Niskie libido mają gaduły, takie
        >
        > które wogóle nie zauwazają ze ich rozmówca dawno odszedł i ciągle musza coś
        > gadać , w skrajnych przypadkach mówią same do siebie. Kobiety z niskim libido
        > ogladają beznadziejne tasiemcowate romantyczne seriale i beznadziejne polskei
        > komedie romanrtczne z z Podkoscielnym w roli głownej.
        > KObiety z niskim libido zanudzaja otoczenie prezentacją zdjęć z wczasów w
        > Tunezji. takie kobiety bezustannie pouczają innych, ciagle marudzą i są
        > wiecznie niezadowolone. Sa egoistyczne i mają zerowa emapatię.

        Po zesumowaniu wyszło mi że ok. 230% kobiet ma kiepskie libido 8]
        • eeela Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 14:38
          > Po zesumowaniu wyszło mi że ok. 230% kobiet ma kiepskie libido 8]

          Dobrze sam wiesz, ze glupoty ci wyszly w tych obliczeniach :-)

          Wsrod wszystkich blizej mi znanych kobiet nie ma ani jednej, ktora by nie lubila
          dobrze zjesc, kilka z nich marudzi na temat swojej wagi, ale bez jakichs
          dalszych tragicznych skutkow. Wiekszosc z nich jest doskonalymi, ciekawymi
          rozmowcami, potrafiacymi takze sluchac. Ogladaja seriale, ale raczej 'Sex and
          the city' niz 'Plebanie'. Zdjeciami wymieniam sie zas jedynie z najblizsza
          rodzina (wniosek: nie ma w moim otoczeniu kobiet, ktore zanudzaja mnie zdjeciami
          z Tunezji).
          • drak02 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 14:46
            Ela, wniosek ze otaczasz sie kobietami z wysokim libido (oczywiscie siebie
            równiez zaliczasz do tegoż szacownego grona jurnych lwic- przekonała,s mnie tą
            Plebanią i brakiem namolnosci w prezentuwaniu zdjęć z Tunezji-))
            eeela napisała:

            > > Po zesumowaniu wyszło mi że ok. 230% kobiet ma kiepskie libido 8]
            >
            > Dobrze sam wiesz, ze glupoty ci wyszly w tych obliczeniach :-)
            >
            > Wsrod wszystkich blizej mi znanych kobiet nie ma ani jednej, ktora by nie
            lubil
            > a
            > dobrze zjesc, kilka z nich marudzi na temat swojej wagi, ale bez jakichs
            > dalszych tragicznych skutkow. Wiekszosc z nich jest doskonalymi, ciekawymi
            > rozmowcami, potrafiacymi takze sluchac. Ogladaja seriale, ale raczej 'Sex and
            > the city' niz 'Plebanie'. Zdjeciami wymieniam sie zas jedynie z najblizsza
            > rodzina (wniosek: nie ma w moim otoczeniu kobiet, ktore zanudzaja mnie
            zdjeciam
            > i
            > z Tunezji).
            >
            >
            • eeela Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 22:03
              > Ela, wniosek ze otaczasz sie kobietami z wysokim libido (oczywiscie siebie
              > równiez zaliczasz do tegoż szacownego grona jurnych lwic-

              Oczywiscie, ze siebie zaliczam, trudno, zeby nie. Ale, jak Andza nizej napisala,
              jest nas o wiele wiecej. Jakbym ja napisala, ze 230% mezczyzn lezy na kanapie z
              piwem w podkoszulku i wyciagnietych gaciach, ma tluszcz na brzuchu, zlopie piwo
              i interesuje sie jedynie pilka nozna, to chyba bys sie obruszyl nieco.
              Interesujacych ludzi jest bardzo wielu, wystarczy otwierac oczy nie tylko na
              szklanke w polowie pusta.
              • druginudziarz Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 07.06.07, 11:44
                eeela napisała:

                > > Ela, wniosek ze otaczasz sie kobietami z wysokim libido (oczywiscie siebi
                > e
                > > równiez zaliczasz do tegoż szacownego grona jurnych lwic-
                >
                > Oczywiscie, ze siebie zaliczam, trudno, zeby nie. Ale, jak Andza nizej napisala
                > ,
                > jest nas o wiele wiecej. Jakbym ja napisala, ze 230% mezczyzn lezy na kanapie z
                > piwem w podkoszulku i wyciagnietych gaciach, ma tluszcz na brzuchu, zlopie piwo
                > i interesuje sie jedynie pilka nozna, to chyba bys sie obruszyl nieco.
                > Interesujacych ludzi jest bardzo wielu, wystarczy otwierac oczy nie tylko na
                > szklanke w polowie pusta.

                Hehehe :)) aczkolwiek te stereotypy skądś się wzięły, czyż nie?
                Do rzeczy: równie dobrze mogłem napisać 900% albo 90%.
                btw: zauważ że wg w-in-l wszystkie młode kobiety maja ochotę na seks.
                Po prostu zwróciłem uwagę, ze takie poszukiwanie "istoty" libido mają
                ograniczony sens.
                Libido jest tylko teoretycznym konstruktem, stworzonym po to by o pewnych
                sprawach łatwiej było rozmawiać, podobnie jak, bo ja wiem... jak np. patriotyzm.
                Popęd płciowy to _popęd_ płciowy, _pierwotny_ instynkt, podlega pewnym prawom,
                podobnie jak pozostałe instynkty.
        • aandzia43 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 20:56
          Druginudziarzu, jakże ci współczuję Przykościelnej kobiecości, z którą przyszło
          ci obcować w tak straszliwych ilościach!
          Podobnie jak Eeela i jej kompanija nie robię żadnej z tych rzeczy, które z taką
          swadą opisał Drako. Mam nawet (o zgrozo!) fałdę na brzuchu. A co :-)))? Nie mam
          za to wagi, odtłuszczonych pokarmów (ohyda!), albumu na zdjęcia na stoliku w
          salonie i słowotoków. Powiem więcej: nie mam nawet telewizora! Nie z biedy
          totalnej, jeno z wyboru. I powiem jeszcze więcej: jest nas więcej.
          • druginudziarz Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 22:35
            aandzia43 napisała:

            > Druginudziarzu, jakże ci współczuję Przykościelnej kobiecości, z którą przyszło
            > ci obcować w tak straszliwych ilościach!
            > Podobnie jak Eeela i jej kompanija nie robię żadnej z tych rzeczy, które z taką
            > swadą opisał Drako. Mam nawet (o zgrozo!) fałdę na brzuchu. A co :-)))? Nie mam
            > za to wagi, odtłuszczonych pokarmów (ohyda!), albumu na zdjęcia na stoliku w
            > salonie i słowotoków. Powiem więcej: nie mam nawet telewizora! Nie z biedy
            > totalnej, jeno z wyboru. I powiem jeszcze więcej: jest nas więcej.

            Łoo matko! chyba się zakocham w Tobie 8] ja też nie mam TV (tunera w kompie też
            nie). I jeszcze ta fałdka na brzuchu, no, no...

            • aandzia43 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 23:01
              Drogi Druginudziarzu, jam kobietą zamężną jest, a więc afekt Waćpana w próżni
              niespełnienia zawiśnie ;-)))))
              Ale jest nas dużo i jakaś Fałdka Bez TV, niezadługo zapewne, wysforuje się przed
              te 230% Zero-procent-tłuszczu tak, by oczy Waćpana ją dojrzały.
              Powodzonka :-))))
      • aandzia43 Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 20:57
        Drako, świetny tekst!
        • yoric Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 07.06.07, 01:16
          Jak na wątek "bardzo mądre pytanie" to całkiem niezły...
    • miedzianakonefka Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 06.06.07, 23:57
      A ja myślę że to się widzi. Są takie otępiałe troche zmysły u chłopaków które
      bez problemu wyszukają kobietę namiętną. Tyle że często nie słuchamy swoich
      odczuć tylko kierujemy sie rozsądkiem i pragmatyzmem ew. modą lub kasą.
      Przyroda to wszystko fajnie ustawiła tylko cywilizacja i kultura troche to
      popsuły... MHO wiele razy widziałem fajna dziewczynę co do której dałbym sobie
      rękę uciąć że spoko można by było zrobic razem cos fajnego ale rozsądek
      podpowiadał, daj spokój może sie mylisz, będzie wpadka, obciach i nie
      próbowałem... Ehhhhh. Kultura doprowadzi w końcu do upadku ludzkości ;)

      Alleluja i do przodu...
    • libressa Re: Jak określić, czy kobieta jest namiętna? 09.06.07, 16:53
      Yoric_zaproś kobiete na kolacje,obserwuj jak konsumuje ;)

      p.s
      Pamietacie z "Ziemi Obiecanej" scene z pociągu, Kalina Jedrusik i Olbrychski

      pozdrawiam
      Liressa
Pełna wersja