Dodaj do ulubionych

Nie lubię żebrać o miłość

29.05.07, 14:36
To żenujące, nie mam odwagi i męczę sie z tym. Zepsuliśmy nasz cudowny
związek, oboje mamy w tym swój udział. Padały wyzwiska, głównie ze strony
męża, ja krzyczałam z byle powodu. Ostatnio zwyzywał mnie okrutnie i
powiedziałam sobie, że miarka się przebrała. Są jakieś granice, nie ma
usprawiedliwienia dla pewnych słów. Mam 28 lat i ogromną ochotę na miłość z
mężem. Poprostu potrzebuję jego bliskości, ale w tej chwili honor nie pozwala
mi "zaczepiać" męża. Nie chcę mechanicznego seksu, brakuje mi miłości właśnie
z nim. Nie kochaliśmy się 2 m-ce, dzisiaj w nocy mąż zaczepiał mnie, ja nie
myśląc juz o całej trudnej sytaucji odpowidziałam, ale skończyło się na
niczym. Poprostu po chwili przestał mnie pieścić. To było bardzo przykre i
nadal jest. Czuję się odsunięta. Najbardziej zabolał mnie, że zrezygnował. I
nie wiem dlaczego, nie chcę nawet zapytać bo się wstydzę. Wstydzę się, że w
jego oczach całkiem już stracę honor i będę "panienką do bzykania". Płakać mi
się chce na to wszystko, już nie wystarcza mi sił.
Obserwuj wątek
    • glosatorr Ale żebrzesz... jeśli nic nie robisz. 29.05.07, 14:54
      pedantka napisała:

      > To żenujące, nie mam odwagi i męczę sie z tym. Zepsuliśmy nasz cudowny
      > związek, oboje mamy w tym swój udział.

      Wiesz czasami zastanawiam się, czy ludzie te same zdania, jakie tutaj
      wypowiadają korzystając z anonimowości, nie mogą powiedzieć sobie na spokojnie,
      czasami trzymając się za dłonie, nawet roniąc łzę?

      > Padały wyzwiska, głównie ze strony
      > męża, ja krzyczałam z byle powodu.

      Powiem tak - nie wiem jaki był powód tych wyzwisk. Generalnie jeśli to było w
      afekcie, w złości - oznaczać to może że się jeszcze kochacie. Ale jesli robicie
      to już tylko po to by się ranić, to jeśli rozmowa na spokojnie się nie udaje,
      to powiedzenie: "Słuchaj, nie sądzisz, że to co nas łączy to tylko nienawiść" -
      nie rpzynosi skutku, to naprawdę trzeba się zastanowić, czy nie czas na jakiś
      czas się rozdzielić.

      > Ostatnio zwyzywał mnie okrutnie i
      > powiedziałam sobie, że miarka się przebrała. Są jakieś granice, nie ma
      > usprawiedliwienia dla pewnych słów.

      Nie ma - i chociaż ich nie cytujesz, wszystko wskazuje, że przekroczono granicę.
      Tak, jeśli ludzie są razem, jeśli się kochają - nie ma miejsca na pewne
      zachowania i słowa. Bo slowa wyrażają wtedy brak uczuć.

      > Mam 28 lat i ogromną ochotę na miłość z
      > mężem. Poprostu potrzebuję jego bliskości, ale w tej chwili honor nie pozwala
      > mi "zaczepiać" męża.

      Honor, duma czy po prostu zranienie?
      Ja rozumiem, bliskość - czy czujesz ją do meża po takich upokarzających
      spektaklach?
      Tutaj widzę jakiś dysonans, niejasność i jakąs nierówność.
      To o co się za przeproszeniem kłocicie i skąd taka słowna agresja, jeśli
      czujesz do niego potrzebę bliskości?

      > Nie chcę mechanicznego seksu, brakuje mi miłości właśnie
      > z nim.

      A czy zadałaś sobie pytanie, czy Ty go jeszcze kochasz? Bo co do niego, z
      Twojego opisu wynika, że już chyba jest z Tobą bo musi a nie dlatego, że kocha
      Cię.

      > Nie kochaliśmy się 2 m-ce, dzisiaj w nocy mąż zaczepiał mnie,

      Co to znaczy - zaczepił? Stanął mu i niechcący poczułaś jego wzwiedzioną
      męskość, czy zaproponował Ci seks po kłotni co by znaczyło, że nie potrafi
      zrozumieć co robi, jak krzywdzi i uważa, że seksem można karać, nagradzać i
      zarzegnywać konflikty? Coś mi się wydaje, że Wasz związek o zaczyna być
      związkiem masochistyczno-sadystycznym.

      >ja nie
      > myśląc juz o całej trudnej sytaucji odpowidziałam,

      Co odpowiedziałaś?

      > ale skończyło się na
      > niczym. Poprostu po chwili przestał mnie pieścić. To było bardzo przykre i
      > nadal jest. Czuję się odsunięta.

      Mnie dziwi wogóle, czemu Ty wcześniej nie czułaś się odsunięta, sponiewierana i
      splugawiona i że wogóle chciałaś potym jak Cię poniewierał seksu.
      Zaczynam się zastanawiać, co Was wogóle jeszcze łączy? Czy przypadkiem nie
      macie dziecka?

      > Najbardziej zabolał mnie, że zrezygnował. I
      > nie wiem dlaczego, nie chcę nawet zapytać bo się wstydzę.

      Ja Ci powiem - ukarał Cię - wyczuł, że chcesz seksu a jego słowa miąły Cię
      zaboleć. Widząc, że nie bolą - ukarał Cię i tak na prawdę tym swoim zachowaniem
      też Cię obraził. Zdajesz sobie z tego sprawę?

      > Wstydzę się, że w
      > jego oczach całkiem już stracę honor i będę "panienką do bzykania".

      Jesteś na dobrej drodze - dajesz się upokarzać, dajesz się karać i jeszcze z
      tego powodu cierpisz. Nestety obawiam się, że Twój mąż lubi Cię sponiewierać i
      upokarzać a to co teraz odczuwasz, to upokarzaniem w łóżku...
      Miłości w tym wszystkim nie widzę za grosz. A Ty widzisz jeszcze?

      > Płakać mi
      > się chce na to wszystko, już nie wystarcza mi sił.

      A wiesz? Albo to zacznij zmieniać - najlepiej mówiąc mu: Wiesz, niedługo się
      zabijemy - dobrze nam zrobi jeśli się rozstaniemy. Albo... wykończysz się,
      stracisz szacunek do siebie i będziesz faktycznie czuła się tak jak on Cię
      nazywa.

      Weź się w garść i zacznij poprawiać swoje życie. Jeśli facetjeszcze myśli - a w
      to wątpię - może przejży na oczy? Ale wątpię czy już nie oślepł.

      --
      Pozdrawiam

      Blog mężczyzny
    • brunetta2 Re: Nie lubię żebrać o miłość 29.05.07, 16:39
      Ublizajac sobie nawzajem ,doprowadzicie ,do rozpadu malzenstwa.Bo jak to
      mowia ,ze slowa "gorzej bola ,niz uderzenie".Tylko kompromis i szczera
      rozmowa9bez emocji] ,nie ma innego wyjscia.Agresja rodzi agresje i do niczego
      dobrego nie doprowadzi.
      Moje motto zyciowe ,na klotnie nie mam czasu ,bo zycie jest tak krotkie i takim
      sposobem przezylam z mezem 27lat
    • aandzia43 Re: Nie lubię żebrać o miłość 29.05.07, 23:00
      Strasznie tu dużo emocji, gwałtownych i niszczących, ale nie tylko. Ciągnie cię
      do niego i to bardzo. O męzu wiemy juz, że gwatłownik pozwalający sobie na
      słowne poniewieranie przeciwnika. Numer w łóżku może świadczyć o tym, że to
      wredny manipulant i sadysta. Ale może też swiadczyć o tym, że i jego "ponosi"
      potrzeba zblizenia się do ciebie, że jego stosunek do ciebie nacechowany jest
      ambiwalencją.
      Czy to typ nierówny w emocjach, czy po prostu jednostajnie wredny? Jak to
      drugie, to ratuj sie i spadaj stamtąd.
      Co takiego zrobiłaś, że już "straciłaś honor" w jego oczach, a teraz miałabyś
      stracić go do końca.? Może coś nabroiłaś, zraniłas go, a może to on utrzymuje
      cię nieustająco w jakims sprytnie przez siebie wytwarzanym poczuciu winy?
      Co takiego zrobił ci on, poza oczywiście zadawaniem ci bólu wyzwiskami?
      A z twojej strony to uzależnienie, bo np. w ogóle łatwo uzależniasz sie od
      ludzi, czy uczucie do człowieka, który naprawdę cie kręci i który w dużym
      stopniu spełnia twoje emocjonalne oczxekiwania?
      Powodzenia :-)))


      • druginudziarz Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 12:05
        aandzia43 napisała:

        > Strasznie tu dużo emocji, gwałtownych i niszczących, ale nie tylko. Ciągnie cię
        > do niego i to bardzo. O męzu wiemy juz, że gwatłownik pozwalający sobie na
        > słowne poniewieranie przeciwnika. Numer w łóżku może świadczyć o tym, że to
        > wredny manipulant i sadysta. Ale może też swiadczyć o tym, że i jego "ponosi"
        > potrzeba zblizenia się do ciebie, że jego stosunek do ciebie nacechowany jest
        > ambiwalencją.
        > Czy to typ nierówny w emocjach, czy po prostu jednostajnie wredny? Jak to
        > drugie, to ratuj sie i spadaj stamtąd.
        > Co takiego zrobiłaś, że już "straciłaś honor" w jego oczach, a teraz miałabyś
        > stracić go do końca.? Może coś nabroiłaś, zraniłas go, a może to on utrzymuje
        > cię nieustająco w jakims sprytnie przez siebie wytwarzanym poczuciu winy?
        > Co takiego zrobił ci on, poza oczywiście zadawaniem ci bólu wyzwiskami?
        > A z twojej strony to uzależnienie, bo np. w ogóle łatwo uzależniasz sie od
        > ludzi, czy uczucie do człowieka, który naprawdę cie kręci i który w dużym
        > stopniu spełnia twoje emocjonalne oczxekiwania?
        > Powodzenia :-)))

        Andzia! zbyt daleko idziesz ze swoimi wnioskami.
        Skąd wiesz czy to nie jest ich taka gra? A że on krzyczy? sory ale pedantka sama
        napisała że też wrzeszczy i to bez przyczyny.
        Jak dla mnie bardzo znacząca jest uwaga, że czuje się zbyt duma żeby coś tam.
        No więc ok, niech sobie znajdzie mena którego całkiem podporządkuje i wtedy
        będzie chodzić dumna. Znam trochę dumnych kobiet, bardzo dumnych i bardzo
        samotnych.
        Pedantko: dlaczego zapytałem czy nie jesteś jedynaczką? tak jakoś, ogólne
        (stereotypowe nieco) wrażenie.
        • pedantka Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 14:39
          druginudziarz rozróżniasz dumę od honoru?! Widzę, że nie. I wsadź sobie w
          kieszeń kąśliwe uwagi. Nie wpadło Ci do Twojej mądrej głowy, że skoro piszę o
          problemie znaczy, że chcę go rozwiązać. Ale Ty widzę po prostej, bo tak łatwiej.
          • druginudziarz Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 17:27
            pedantka napisała:

            > druginudziarz rozróżniasz dumę od honoru?! Widzę, że nie. I wsadź sobie w
            > kieszeń kąśliwe uwagi. Nie wpadło Ci do Twojej mądrej głowy, że skoro piszę o
            > problemie znaczy, że chcę go rozwiązać. Ale Ty widzę po prostej, bo tak łatwiej.
            >

            Pewnie ślepy jestem bo żadnej kąśliwości ze swojej strony nie widzę, natomiast
            widzę Twoją drażliwość na słowa które Ci nie podchodzą.
            Mam wrażenie że owszem, chcesz rozwiązać swoje problemy ale po swojemu.
            Dla mnie jedno jest pewne (hint: to może Cię zaboleć), ja gadasz ze swoim tak
            jak ze mną tutaj to nie rokuję Wam powodzenia.
        • aandzia43 Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 20:06
          To nie są wnioski, to są pytania. Zauważyłeś znaki zapytania i słowa: czy, co,
          może? Ja nie mam zwyczaju wyciągać daleko idących wniosków z tak skąpej ilości
          materiału.

          Pomiędzy całkowitym podporządkowaniem się małżonce a obrzydliwym słownym
          folgowaniem sobie na wyzej wymienionej jest jeszcze całe spektrum zachowań dla
          mężczyzny. Dostępne i dla męża naszej bohaterki.

          Ja jestem dumna i bywam samotna. Ale akurat nie duma jest przyczyną moich
          okresów posuchy w kontaktach międzyludzkich.
          • justyna.ada Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 20:28
            Z tą dumą to jest trochę tak... jak ktoś nam dokopie, zrobi coś przykrego (albo
            nic nie zrobi) to potem na każdy miły/czuły gest jest nas wprawdzie stać, ale
            większym kosztem. Wiem po sobie. To nie tak, że duma prowadzi wprost do
            samotności, bo już to że się komuś ujawnia taki problem, jest szukaniem jakiegoś
            rozwiązania.
            Ale tak to jest (i na pewno mężczyźni tez tak mają) że po jakiejś scysji jest
            trudno wrócić ot tak sobie do stanu optimum, jakby się nic nie działo. Wraca się
            czasem bardzo długo i z podchodami, jeśli nie jest się typem osobowości "co w
            sercu to na języku". A wbrew pozorom chyba autorka i jej mąż nie są tacy bo
            wzajemne pretensje nie oznaczają wcale że są asertywni wobec siebie.

            Trudno coś poradzić przy tak skąpych informacjach. Ja ze swojego doświadczenia
            wiem tylko, że można przemycić te najważniejsze informacje (np. w kwestii
            pojmowania naszej relacji) drugiej osobie, ale wówczas gdy jest w usposobieniu
            żeby nas wysłuchać.
          • druginudziarz Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 21:21
            aandzia43 napisała:

            > To nie są wnioski, to są pytania. Zauważyłeś znaki zapytania i słowa: czy, co,
            > może? Ja nie mam zwyczaju wyciągać daleko idących wniosków z tak skąpej ilości
            > materiału.

            No wiem, że tylko pytania, wiem... Tylko widzisz, przecież spośród setek
            możliwych pytań do zadania padają akurat takie.

            > Pomiędzy całkowitym podporządkowaniem się małżonce a obrzydliwym słownym
            > folgowaniem sobie na wyzej wymienionej jest jeszcze całe spektrum zachowań dla
            > mężczyzny. Dostępne i dla męża naszej bohaterki.

            Czyli zauważasz że agresja słowna jest po obu stronach?

            > Ja jestem dumna i bywam samotna. Ale akurat nie duma jest przyczyną moich
            > okresów posuchy w kontaktach międzyludzkich.

            Ale pomyśl jeszcze nad tym czasem :) wiem co mówię, i z życzliwości to mówię.
            • aandzia43 Re: Nie lubię żebrać o miłość 31.05.07, 14:47
              Chyba co innego nazywamy dumą. Dla mnie to nie to samo co nieumiejetnosc
              wybaczania. Duma to poczucie własnej wartości, niepozwalanie na to, by
              bezkarnie przekraczano nasze granice. Jednym słowem praktykowanie szacunku do
              siebie i egzekwowanie go od innych. Dorzuciła bym jeszcze szacunek do bliźniego
              i nie zniżanie się do poziomu niektórych zagrywek przeciwnika (np. partnera).
              Umiejętność i gotowość wybaczania to piękne wartości i staram sie je
              kultuywować. Jak każdy z mniejszym lub większym powodzeniem. Duma i umiejętność
              kompromisu mogą swobodnie chodzić w parze.
              A jeśli cos w życiu straciłam, to raczej przez niedomiar dumy, tak, jak ja ją
              pojmuję.
              • druginudziarz Re: Nie lubię żebrać o miłość 01.06.07, 10:51
                aandzia43 napisała:

                > Chyba co innego nazywamy dumą. Dla mnie to nie to samo co nieumiejetnosc
                > wybaczania. Duma to poczucie własnej wartości, niepozwalanie na to, by
                > bezkarnie przekraczano nasze granice. Jednym słowem praktykowanie szacunku do
                > siebie i egzekwowanie go od innych.
                [ciach]

                Strasznie komplikujesz proste w sumie sprawy :))
                Duma to bardzo przereklamowane zjawisko.
                W zasadzie z dość dobrym przybliżeniem można by przyjąć, ze dumy nie ma.
                Jest tylko jasno wytyczony cel i środki by go osiągnąć.
                Duma, może być takim środkiem, ale praktyka pokazuje, że każde "usztywnienie"
                stanowiska (= dalej nie cofnę się ani o krok bo to narusza moją dumę!) jest mało
                skuteczną strategią. Zobacz kto tak naprawdę osiąga sukces: osoby potrafiące
                wypracowywać kompromisy (no i oczywiście osoby potrafiące socjotechnicznymi
                sztuczkami manewrować innymi, ale to już inny temat).
                • aandzia43 Re: Nie lubię żebrać o miłość 01.06.07, 21:05
                  Kompromis, wybaczenie to jedno (nie w głowie mi nawet podważać wartość tych
                  zachowań), a rezygnacja z priorytetów to zupełnie co innego. Czasem nie wolno
                  cofać się o krok, bo potem będzie juz tylko równia pochyła.
                  Wiedzą to tym wszyscy ci, którzy mają już teraz świadomość, że pozwolili
                  bliźniemu na ten jeden krok za daleko, że dali się skrzywdzić nie obstając
                  twardo przy swoim, w tym właśnie kluczowym momencie. Jest przecież wyrażenie
                  "zgniły kompromis"?
                  Ale konia z rzędem temu, kto potrafi zawsze w porę odróżnić priorytet od kaprysu
                  i zastosować zdrowy kompromis zamiast histerycznego NIEEEE!
    • druginudziarz Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 08:31
      pedantka napisała:

      > To żenujące, nie mam odwagi i męczę sie z tym. Zepsuliśmy nasz cudowny
      > związek, oboje mamy w tym swój udział. Padały wyzwiska, głównie ze strony
      > męża, ja krzyczałam z byle powodu. Ostatnio zwyzywał mnie okrutnie i
      > powiedziałam sobie, że miarka się przebrała. Są jakieś granice, nie ma
      > usprawiedliwienia dla pewnych słów. Mam 28 lat i ogromną ochotę na miłość z
      > mężem. Poprostu potrzebuję jego bliskości, ale w tej chwili honor nie pozwala
      > mi "zaczepiać" męża. Nie chcę mechanicznego seksu, brakuje mi miłości właśnie
      [ciach]

      Po mojemu to masz niezgorszy temperament dziewczyno, a mąż też kozak. A że każdy
      ciągnie w swoją stronę to i się potargało. Łóżko to efekt a nie przyczyna,
      trzeba by się zastanowić skąd te Wasze boje i czy na pewno nie da się czasem
      ustąpić, nawet jeśli duma nie pozwala. Oczywiście obustronnie, więc informuj
      męża na każdym kroku, że w słowniku języka polskiego jest takie słowo jak
      kompromis. Inaczej się nie da, zresztą nie tylko w małżeństwie.
      pzdr.

      BTW: czy aby nie jesteś jedynaczką?
        • druginudziarz Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 17:29
          pedantka napisała:

          > Piszę to co czuję, i widzę że stanowię doskonały obiekt do wyrażania
          > negatywnych opinii wszystkich Was niewątpliwie idealnych i i żyjących w
          > bezkonfliktowych związkach forumowiczów.

          No właśnie o takiej postawie napisałem wyżej :(
          • zlotadusza Re: Nie lubię żebrać o miłość 30.05.07, 23:59
            Pedantko, rozumiem co czujesz. My z mężem również mamy za sobą wiele kłótni,
            ale definitywnie umarły wszelkie ciepłe uczucia jakie do niego z trudem
            potrafiłam już od dłuższego czasu wykrzesać, kiedy przegiął z obelgami
            rzucanymi wobec mnie. Słowa, których uzył spowodowały, że emojonalnie zerwałam
            z nim definitywnie. Teraz jest dla mnie nikim i jedynie co mnie boli, to fakt,
            że ze względu na dzieci muszę z nim jakoś współpracować. Ale najchętniej
            odmówiłabym wszelkiej współpracy a jego wyrzuciła z domu i mojego życia. U nas
            również w pewnym momencie seks był kartą przetargową ale to ja sobie
            przysięgłam, ze po tym jak przegiął ze słowami już nigdy nie dojdzie między
            nami do zbliżenia. Faktem jest jednak, że mam krótką pamięć i zdarza się, że
            zapomnam o tym jak mnie kiedyś zranił, nie zawsze jestem z nim na ścieżce
            wojennej, jednak pewnych rzeczy się nie zapomina i juz nie potrafię go kochać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka