PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!!

31.05.07, 14:28
od czasu do czasu poczytuję sobie wasze forum. czasem coś tam skrobnę,
komentując wasze posty. czasem napiszę o moim problemie... i teraz właśnie
chcę się poradzić...

mam 21lat, mój chłopak 26lat. ostatnio pojawił się problem w łóżku. on chce
się kochać za każdym razem kiedy ma na to ochotę. nie jest dla niego ważne
to, że czasem ja jej nie mam. nie mieszkamy razem i każde nasze spotkanie w
tygodniu musi być zakończone seksem. jeśli tak nie jest, to słyszę pretensje
i różne niemiłe teksty :(

czy to normalne? czy ja jestem normalna? jestem młoda i powinnam mieć cały
czas ochotę na seks? czy seks 2 (czasem 3) razy w tygodniu to za mało?

nie wiem co mam robić... kiedyś seks mnie cieszył. teraz czuję się
wykorzystywana :((( wiem, że każde moje "nie" będzie oznaczało sprzeczkę.
dlatego najczęściej mówię "tak", a potem sama siebie obwiniam za całą tą
sytuację. jestem zagubiona :((( pomóżcie!!!
    • heimdallr Jesteś absolutnie normalna moja droga. Twój facet 31.05.07, 14:32
      najwyraźniej nie rozumie, że kobieta to partner a nie, mówiąc
      brutalnie, "organizm biologiczny utrzymujacy waginę przy zyciu". Porozmawiaj z
      nim i wytłumacz, że seks to jeden z elementów miłości a nie cel sam w sobie.
      Jeśli jest mądry i mu na Tobie zależy to na pewno zrozumie.
    • lilyrush Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 31.05.07, 14:33
      To, ze on chce jest normalne
      To, że Ty niekoniecznie tez

      problem tyko w zgraniu
    • z_szynka_raz Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 31.05.07, 15:22
      Dosyć częsty schemat. Robisz coś na siłę wbrew sobie, tracisz do siebie
      szacunek, pojawia się frustracja, przenosisz ją na osobę wywołującą, trwa to
      jeszcze chwilę i... koniec.
      Jeżeli chcesz sobie pomóc to po pierwsze i najważniejsze - masz prawo odmówić,
      to twoje uczucia, twoje ciało! Masz 21 lat i niczego nie musisz robić na siłę.
      Każdy ma prawo wyboru...

      > musi być zakończone seksem. jeśli tak nie jest, to słyszę pretensje
      > i różne niemiłe teksty
      Nic nie musi... to zależy od Ciebie
    • tultowa Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 31.05.07, 15:38
      Jeśli on ma czelność robić Ci wyrzuty z tego powodu że nie masz ochoty, to ty
      nie powinnaś mieć najmniejszego problemu z powiedzeniem mu wprost o swoich
      odczuciach i stanowczym postawieniem sprawy.Zmuszanie samej siebie do seksu dla
      świętego spokoju prowadzi do frustracji i może dojść do tego że nie będziesz
      miała ochoty na bzykanie wcale. Bo jeśli już teraz czujesz się wykorzystana po
      takim stosunku to w przyszłości stracisz zupełnie zainteresowanie facetem który
      cię "wykorzystuje" nawet jeśli on wcale tego tak nie odbiera. To są bardzo
      delikatne sprawy, pogadaj z nim teraz bo potem może być za póżno na rozmowy,
      zadra psychiczna może być duża.
      • martunia19811 Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 31.05.07, 20:23
        Nie, nie u wszystkich tak jest. Nie wyobrażam sobie uprawiać seksu gdy nie mam
        na to ochoty. Do tanga trzeba dwojga. Nie współczuję...sama się w końcu na to
        godzisz. Meżczyźni nie szanują kobiet które im na wszystko pozwalają i są 100%
        do ich dyspozycji.Po prosu sobie używają:)
      • polld74 Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 28.06.07, 07:24
        Jakie wykorzystywanie... jakbym posłankę Sobecką słyszał.
        Nie wiem jakie doświadczenie ma twój facet, ale być może po prostu nie wie
        niektórych rzeczy. Wytłumacz mu cierpliwie, (ale nie w łóżku), że kobiety w
        twoim wieku mają mniejsze potrzeby seksualne i trzy - cztery razy na tydzień
        starczy (a nie trzy razy dziennie). Wytłumacz mu, że kobieta jest bardziej
        skomplikowana i nie działa tylko pod prawami fizyki jak facet, który może być
        zmęczony, pijany, lub chory zawsze ma ochotę jeśli miał dłuższą przerwę.
        Wytłumacz mu, że u kobiety ochota na seks jest mocno powiązana z ogólnym
        nastrojem i samopoczuciem. Że kobieta wkurzona kłótnią z szefową w pracy nie
        będzie miała ochoty na seks dopóki nie uspokoi nerw. Wytłumacz, mu że czasem
        lubisz pobeczeć bez powodu w środku soboty i to wcale nie znaczy, że tobie jest
        z nim źle. Miałem sporo partnerek zanim poznałem żonę, ale dopiero przy niej
        poznałem tak naprawdę wnętrze (psychiczne mam na myśli) kobiety.
        Wytłumacz mu i zaoferuj prace ręczne. Poproś żeby cię przytulił itd...
        Od czego masz usta, ręce itd...

        p.s.
        Nigdy nie zostawiaj faceta bez wytrysku ze stojącym interesem, bo niezakończony
        seks lub onanizm to dla faceta prawdziwa trauma. Wytłumacz mu i po prostu
        powiedz co czujesz. Jeśli tego nie pojmie i będzie ci robić wyrzuty pogoń go w
        diobły
        • kropkaw Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 28.06.07, 07:56
          przeczytalam wiekszosc watkow na tym forum i dochodze do wniosku ze jestem albo
          zboczona albo nienormalna :)
          czuje sie po czesci jak mezczczyzna , o ktorym pisze autorka pierwszego postu :)
          ja mam ochote zawsze, kilka razy dziennie, natomiast moj chlopak mowi , ze to
          dla niego za wiele ... :/Mieszkamy razem i tez na poczatku nie moglam pojac,
          dlaczego ...co jest nie tak, ze on nie ma po prostu ochoty , malo tego mowi mi
          to otwarcie, czulam sie wtedy jak jakis perwers , albo myslalam, ze moze go nie
          pociagam, albo ze nie jest mu ze mna dobrze. dochodzilo do tego .. hehhe.. jak
          sobie o tym przypomne to chce mi sie smiac ... ze nie chcial mnie nawet bardziej
          namietnie pocalowac, albo jakos mile popiescic, posmyrac bo bal sie , ze bede
          oczekiwala wiecej a on znowu bedzie musial sie tlumaczyc ze seks kilka razy
          dziennie rozstraja go i powoduje znaczna utrate energii... :) bylo wiele klotni
          na tym punkcie, bo nie moglam sobie poradzic z libido... ale nie istotne.
          zmierzam do tego, ze kierujac sie miloscia, przestalam sie zastanawiac jak to
          jest ze mezczyznie nie zawsze sie chce, tzn ..moze sie i chce, ale nie zawsze
          musi konczyc sie seksem. Przestalam go meczyc.. troche wytlumilam moje libido.
          nie jest to moze najszczesliwsze rozwiazanie, ale bardzo go kocham, i nie
          wyobrazam sobie zycia z kims innym, nawet takim , ktorego libido bedzie
          dorownywalo mojemu. Seks jest wazny, ale nie najwazniejszy . A ze norme ( jak
          tutaj czytam - 3-4 razy wtyg) spokojnie wyrabiamy, a jest nawet wieksza, wiec
          przestalam sie tym kompletnie przejmowac. Smieszy mnie tylko to, ze wciaz czytam
          , ze to kobieta nie ma ochoty ... heh.. kompletnie tego nie rozumiem :) No ale
          znowu odbieglam. CHodzilo mi o to, ze jesli sie kogos kocha i bardzo ci na kims
          zalezy ,i kochasz moze bardziej jego wnetrze niż cialo , to stara sie zrozumiec
          druga strone i dopasowac, idac na kompromis, czasami kosztem wlasnych upodoban
          czy pragnien (ale bez przesady owczywiscie, nie mozna sie kompletnie zatracic ).
          Nie wiem czy mezczyzna jest w stanie pojsc na taki kompromis ( dotyczacy seksu
          ), ale na swoim przykladzie wiem, ze u kobiet jest to mozliwe. Moj mezczyzna,po
          szczerej rozmowie, tez zrozumial cos i zaczal sie liczyc z moimi czestymi
          potrzebami,ja zbastowalam, on troche nadgonil i teraz dobrze sie dogadujemy na
          kazdej plaszczyznie. Kwestia dopasowania, wzajemnego zrozumienia oraz liczenia
          sie z potrzebami tej drugiej osoby, nic innego .....
          Moze po prostu z takim dżolo trzeba powaznie porozmawiac, jezeli jest
          inteligentnym facetem i bardzo cie kocha, wydaje mi sie ze powinien zrozumiec,
          jesli jest jednym z tych dla ktorych seks liczy sie bardziej niz bliskosc
          drugiej osoby , to ... troche to przykre. W tej kwestii trzeba sie na prawde
          dobrze dogadywac, bo mimo tego ze seks nie jest najbardziej istotna sprawa w
          zwiazku, to jednak jest wazny, i jesli na tej plaszczyznie nie bedzie sie
          ukladac, to na innych tez moze byc problem.
    • miedzianakonefka Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 31.05.07, 22:58
      Za pięć lat stan się wyrówna a za dziesięć zaczniesz pisać znowu prosząc o radę
      bo on będzie oglądał mecze przed TV zamiast się kochać kiedy Ty będziesz miała
      straaaszną ochotę. Tak to dziwnie działa. Jeżeli chcesz zachować dla siebie
      szacunek nie poddając się wymuszonemu seksowaniu to teraz znajdz sobie pana
      koło czterdziestki a jak dojdziesz do jego wieku to osiemnastolatka :>

      Alleluja i do przodu...
    • deenzeel Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 01.06.07, 03:07
      szczerze : chłopiec lubi sobie podymać - niestety Twoim kosztem jesteś normalna
      to on niestety nie jest zrób mu laskę życia na dowidzenia a potem się zatnij
      zobaczysz o co mu chodziło...
      • druginudziarz Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 01.06.07, 10:15
        deenzeel napisał:

        > szczerze : chłopiec lubi sobie podymać - niestety Twoim kosztem jesteś normalna
        >
        > to on niestety nie jest zrób mu laskę życia na dowidzenia a potem się zatnij
        > zobaczysz o co mu chodziło...

        Myślę, że mówić "nie" też trzeba się naumieć. A już kompletną porażką jest
        strategia "nie bo nie" albo "nie, bo nie mam ochoty".
        Ja tego przy dzieciach się dopiero nauczyłem. Trzeba np. dać coś w zamian, albo
        odwrócić uwagę.
        Wydaje mi sie że widywałem poradniki typu "jak mówić nie: kurs w jeden weekend" :)
        Można oczywiście tego faceta, kopnąć w zadek tylko co dalej? szukać jakiego
        "idealnego"? może któraś z pań z tego forum odstąpi swojego takiego któremu się
        nie chce ;) (ten religijny wydaje mi się być dobrym kandydatem, bo zbyt szybko
        nie nie będzie szukał na boku). No chyba nie oto chodzi?
    • anais_nin666 Re: PROBLEM W ŁÓŻKU - POMÓŻCIE!!! 28.06.07, 10:42
      le.petit.chagrin napisała: czy to normalne? czy ja jestem normalna? jestem
      młoda i powinnam mieć cały
      > czas ochotę na seks? czy seks 2 (czasem 3) razy w tygodniu to za mało?

      Ty jestes normalna. On tez jest normalny. Inne są Wasze potrzeby.
      Dla Ciebie seks 3x w tygodniu to ilość wystarczająca, dla niego nie. Musicie sie
      jakos w tej kwestii porozumiec, bo będzie Wam z czasem coraz trudniej.
      On będzie chodził zły, że Ty mu odmawiasz, Ty będziesz się coraz bardziej
      zniechęcać do seksu, bo będziesz się czuła osaczona. W końcu zaczniesz unikac
      seksu lub kochać się z przymusu co tylko pogłębi problem.

      Jeśli na brak seksu Twój facet reaguje agresywnie (nieprzyjemne wyrażanie sie o
      Tobie traktuje jako zachowanie agresywne) pomyśl, póki jest na to czas, czy
      warto w to brnąć. Z czasem coraz tudniej będzie sie uwolnić od siebie, a z tego
      co piszez juz teraz macie problem z komunikowaniem i zrozumieniem własnych
      potrzeb. Co będzie później? Takie problemy maja tendencje wzrostowe nie malejące.
Pełna wersja