kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie

06.06.07, 08:54
Witajcie
Mam pytanie, kierowane w zasadzie do Panów, które nawiązuje do pojawiających
się tutaj wątków - mianowicie problemu dzieci po rozstaniu. Wielu z Was
radzi - rozstać się, właśnie między innymi dla ich dobra.

Zazwyczaj kończy się tak, że z dziećmi zostaje kobieta. Tata i owszem, włącza
się, może nawet na początku bardzo mocno. Z czasem pewnie nowe zycie zaczyna
kolidować z poczuciemobowiązku, a czesto zostaje weekendowym tatusiem. Wiem,
że sa wyjatki, ale te pomińmy w tym wątku. No chyba że jest sytuacja odwrotna
i to tata w zasadzie zajmuje się dzieciakami.

Powiedzcie Panowie, gdy taka kobieta z dziećmi (dodam, że w miarę normalna,
również w sferze seksu), kiedy juz będzie gotowa na nowy związek, byłaby dla
Was "dobrą partią", żeby budować wspólne zycie, nową normalną rodzinę, trwały
związek?

Czy ktoś z Was jest w takiej sytuacji?

Pytam, ponieważ moim zdaniem szanse takiej kobiety na założenie nowej rodziny
są niewielkie.
pozdr
pieg00ska
    • drak02 Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 09:27
      To zależy co rozumiesz pod pojęciem "w miare normalna".
      • gomory Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 09:30
        Rozumiem, ze to pocieszanie w stylu: nie martw sie - Brad Pitt przygarnal taka jedna z trojka dzieci ;).
        • pieg00ska Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 09:47
          :)))

          zapomniałam napisac: w miarę normalna kobieta i w miarę normalny facet :)

          Brad Pitt wykracza poza obszar mojego wątku

          Bynajmniej nie chodzi o pocieszanie, tylko o "wykonalność" zadania.
          pozdr
          pieg00ska
      • pieg00ska Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 09:42
        Normalna znaczy normalna:

        - mądra, wykształcona, inteligentna
        - całkiem ładna, zadbana, jeszcze w kwiecie wieku (już po 30-tce)
        - zdolna do kompromisów
        - chetnie poddająca się uciechom ciała i ducha
        - zdolna do okazywania miłości, czułości i bliskości
        - z potrzebą otrzymywania tych wyżej wymienionych
        - kochająca własne dzieci
        - ceniąca patrnerstwo w związku, lojalna i wierna w stosunku do partnera i tego
        samego oczekująca

        Taka po prostu, która ma w głowie poukładane i chce poukładać sobie życie.
        pozdr
        pieg00ska

        • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:11
          pieg00ska napisała:

          > Normalna znaczy normalna:
          >
          > - mądra, wykształcona, inteligentna
          > - całkiem ładna, zadbana, jeszcze w kwiecie wieku (już po 30-tce)
          > - zdolna do kompromisów
          > - chetnie poddająca się uciechom ciała i ducha
          > - zdolna do okazywania miłości, czułości i bliskości
          > - z potrzebą otrzymywania tych wyżej wymienionych
          > - kochająca własne dzieci
          > - ceniąca patrnerstwo w związku, lojalna i wierna w stosunku do partnera i tego
          >
          > samego oczekująca
          >
          > Taka po prostu, która ma w głowie poukładane i chce poukładać sobie życie.
          > pozdr

          Jeśli wszystko było takie normalne to dlaczego nie wyszło Ci z poprzednim związkiem?
          Jaką masz pewność że nie będzie to zamiana "siekierki na kijek"?
          masz siłę usłyszeć od czasu do czasu, w jakiś trudnych chwilach, jak Ci wrzyguje
          że musi harować na Twoje bachory?
          • sagittka Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:18
            > Jeśli wszystko było takie normalne to dlaczego nie wyszło Ci z poprzednim
            związ
            > kiem?

            Przepraszam, ze odpowiem za autorkę.
            Może maż mnie był normalny, poukładany, pragnący poukładanego życia (że użyję
            określeń piegooski)? Związek tworzą DWIE osoby i obie muszą w niego inwestować.
            • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:24
              sagittka napisała:

              > > Jeśli wszystko było takie normalne to dlaczego nie wyszło Ci z poprzednim
              >
              > związ
              > > kiem?
              >
              > Przepraszam, ze odpowiem za autorkę.
              > Może maż mnie był normalny, poukładany, pragnący poukładanego życia (że użyję
              > określeń piegooski)? Związek tworzą DWIE osoby i obie muszą w niego inwestować.

              Ależ oczywiście!
              Ale pisze że jest "mądra i inteligentna" więc czemu związała się z burakiem?
              No chyba że to nie był jednak zupełny cham i burak, tylko men z krwi i kości, a
              więc z rozlicznymi wadami i zaletami, no ale pisze, że jest wyrozumiała (więc
              chyba i dla tych wad) więc dlaczego?
              • sagittka Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:27
                co innego wyrozumiałość dla wad, co innego dla nielojalności i zdrady (która
                niestety może zdarzyć się każdemu i w każdym związku)
                • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:31
                  sagittka napisała:

                  > co innego wyrozumiałość dla wad, co innego dla nielojalności i zdrady (która
                  > niestety może zdarzyć się każdemu i w każdym związku)

                  No ale chyba wątki pomyliłaś ;) - pieguska nie pisze nic o zdradzie.
                  Zresztą tak czy inaczej - jak jestem "mądry" to nie dopuszczam do zdrady.
                  • sagittka Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:43
                    > No ale chyba wątki pomyliłaś ;) - pieguska nie pisze nic o zdradzie.

                    Nie pomyliłam, po prostu pamiętam jej wczesniejszy wątek.

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=62282285&a=62282285

                    > Zresztą tak czy inaczej - jak jestem "mądry" to nie dopuszczam do zdrady.

                    O, to znaczy że się mądrzysz. Owszem można zminimalizować ryzyko zdrady przez
                    partnera, ale w 100% nie mamy na to wpływu. Dlaczego zdradzane są nawet te
                    mądre, piękne i seksowne? Nie wszyscy mężczyźni zdradzają z braku seksu w
                    małżeństwie, braku więzi, czy wspólnych zainteresowań. Są i tacy, którzy
                    szukają odskoczni (tak, od mądrej i pięknej żony również) i odmiany lub
                    młodości (piekne, mądre i seksowne też się starzeją).
                    • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 11:24
                      sagittka napisała:

                      > > No ale chyba wątki pomyliłaś ;) - pieguska nie pisze nic o zdradzie.
                      >
                      > Nie pomyliłam, po prostu pamiętam jej wczesniejszy wątek.
                      >
                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=62282285&a=62282285

                      Aaaa, no chyba że tak.

                      > > Zresztą tak czy inaczej - jak jestem "mądry" to nie dopuszczam do zdrady.
                      >
                      > O, to znaczy że się mądrzysz.

                      Nooo, a do tego nudzę :P

                      > Owszem można zminimalizować ryzyko zdrady przez
                      > partnera, ale w 100% nie mamy na to wpływu. Dlaczego zdradzane są nawet te
                      > mądre, piękne i seksowne?

                      Moją odpowiedź znasz ;)

                      > Nie wszyscy mężczyźni zdradzają z braku seksu w
                      > małżeństwie, braku więzi, czy wspólnych zainteresowań. Są i tacy, którzy
                      > szukają odskoczni (tak, od mądrej i pięknej żony również) i odmiany lub
                      > młodości (piekne, mądre i seksowne też się starzeją).

                      Bywa i tak.
                      Ale piękna i mądra zminimalizuje takie ryzyko. A może nawet umiejętnie zaakceptuje?
                      • glamourous Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 19:53
                        druginudziarz napisał:

                        >A może nawet umiejętnie zaakceptuje?


                        No chyba zartujesz! Zaakceptuje zdrade??
                        Jeszcze czego!
          • gomory Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:27
            > masz siłę usłyszeć od czasu do czasu, w jakiś trudnych chwilach, jak Ci wrzyguje że musi harować na Twoje bachory?

            Kobieta nie jestem ale coz... nawet w najtrudniejszych chwilach ludzie prezentujacy pewien poziom pewnych rzeczy po prostu nie mowia.
            Takich slow moglbym nie wybaczyc nawet po wypiciu procentow. Wiec szukajac nowej partnerki, zwracalbym baczniejsza uwage na rzeczy ktore mnie rozczarowaly w poprzednim zwiazku.
            • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:36
              gomory napisał:

              > > masz siłę usłyszeć od czasu do czasu, w jakiś trudnych chwilach, jak Ci w
              > rzyguje że musi harować na Twoje bachory?
              >
              > Kobieta nie jestem ale coz... nawet w najtrudniejszych chwilach ludzie prezentu
              > jacy pewien poziom pewnych rzeczy po prostu nie mowia.

              Niby wiadomo, zwłaszcza jak uważa się za "gościa na poziomie", ale czy jesteś
              pewien, ze odpowiadasz za siebie za lat 20? Nie wszyscy z wiekiem łagodnieją.
              Czasem, jak dochodzą jakieś drobne psychopatologie czy zaburzenia osobowości
              bywa niefajnie. Ot, życie...


              > Takich slow moglbym nie wybaczyc nawet po wypiciu procentow. Wiec szukajac nowe
              > j partnerki, zwracalbym baczniejsza uwage na rzeczy ktore mnie rozczarowaly w p
              > oprzednim zwiazku.

              Dokładnie.
              Zwłaszcza jak już sie wie na co patrzeć. No i z uporem maniaka powtórzę -
              przyjrzeć się rodzicom tego ktosia.
          • pieg00ska Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 11:54
            Podsumowując Twoją odpowiedź - czyli uważasz, że kobieta po przejściach z owymi
            bachorami, aby nie ryzykować wpadki z deszczu pod rynnę, powinna zostac sama, i
            zadowolić się swoim status quo?

            W moim związku akurat "in minus" zasłużył się niestety mój mąż.

            Powtórzę także, że moje dzieci są zabezpieczone finansowo

            pozdr
            pieg00ska
            • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 13:08
              pieg00ska napisała:

              > Podsumowując Twoją odpowiedź - czyli uważasz, że kobieta po przejściachz owymi
              > bachorami, aby nie ryzykować wpadki z deszczu pod rynnę, powinna zostać sama,
              i zadowolić się swoim status quo?

              Nie.
              Powinna nie ufać "zakochaniu się" (bo raz ta metoda zawiodła) i dość chłodno
              ocenić swoje i potencjalnego drugiego właściwości i możliwości.
              Zgoda, nie wszystko można przewidzieć, ale ważne by nie popełnić starych błędów,
              o to chodzi.

              > W moim związku akurat "in minus" zasłużył się niestety mój mąż.

              Wyłączając sytuacje patologiczne - wina jest po obu stronach.
              No ale kto mądry pcha sie w sytuacje patologiczne?

              > Powtórzę także, że moje dzieci są zabezpieczone finansowo

              To wydaje mi się być podstawa, bo jak mawiają mądrzy ludzie: jest dobrze jak
              jest dobrze... nawet siebie i swoich reakcji nie można być pewnym w sytuacjach
              kryzysowych...
        • andreas3233 Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 16.06.07, 11:04
          Mimo samych widocznych zalet - zajscie Twego przyszlego zwiazku, uwazam za
          trudne. Ja bym sie nie odwazyl. Po co mi klopoty?
    • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 09:32
      pieg00ska napisała:

      > Witajcie
      [ciach]
      > Powiedzcie Panowie, gdy taka kobieta z dziećmi (dodam, że w miarę normalna,
      > również w sferze seksu), kiedy juz będzie gotowa na nowy związek, byłaby dla
      > Was "dobrą partią", żeby budować wspólne zycie, nową normalną rodzinę, trwały
      > związek?
      >
      > Czy ktoś z Was jest w takiej sytuacji?
      >
      > Pytam, ponieważ moim zdaniem szanse takiej kobiety na założenie nowej rodziny
      > są niewielkie.

      Być może mało kobiet tego próbuje.
      Zalety: potencjalnie spore doświadczenie życiowe, sprecyzowane już oczekiwania
      Wady: dzieci (aczkolwiek skoro urodziła to znaczy że płodna więc jest to też
      zaleta), uwikłania w poprzednie układy społeczne i konsekwencje tego: eks + jego
      krewni (=krewni dzieci)+ poprzedni krąg znajomych etc.
      Osobiście miałbym spore opory przed utrzymywaniem nie swoich dzieci. Może
      intercyza jakaś by sprawę rozwiązywała.

      • pieg00ska Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 09:45
        Zakładam, że dzieci utrzymuje ojciec. Moje dzieci są akurat w tej dobrej
        sytuacji, że nie musiałabym w sądzie wyszarpywać alimentów.
        pozdr
        pieg00ska
    • marii8 Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:35
      myślę,że to kwestia spotkania tego wlaściwego,mój ukochany był kawalerem a ja z trójką dzieci i wszystko się udało.Większym problemem w takich związkach są relacje dzieci- nowy partner mamy,szczegolnie w wieku dorastania ale i to da się okiełznać:)
    • divide1 Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 10:48
      Pieg00sko, pytałaś głownie Panów, ale pozwolisz, że się wypowiem, bo znam
      sytuację z autopsji.
      Najpierw wstęp: jestem kobieta po rozwodzie, z jednym małym dzieckiem, wiek
      zbliżony do Twojego. Kontakty dziecka z tatą ustaliliśmy w sądzie i jest
      odpowiedni zapis w wyroku, którego oboje się trzymamy. Dzięki temu mamy
      wypracowany rytm, który bardzo ułatwia nam życie i jest również korzystny dla
      dziecka. Nie zapominajmy, że dla dzieci (zwłaszcza małych) ważny jest przede
      wszystkim powtarzalny rytm w ich życiu, który daje poczucie bezpieczeństwa,
      stabilizacji, przewidywalności.

      Zanim podjęłam decyzję o rozwodzie do głowy mi nie przyszło żeby zastanawiać
      się, czy jeszcze kiedyś ułożę sobie życie w szczęśliwym związku, inaczej
      mówiąc – czy ktoś mnie „zechce”, bo mam dziecko, które mogłoby być dla wielu
      mężczyzn przeszkodą. Uznałam, że muszę brać na siebie odpowiedzialność za
      wszystkie swoje czyny i takie a nie inne konsekwencje, które z nich wynikły
      (jak np. powołanie dziecka na świat). Nie wyobrażałam też sobie tkwienia w
      nieszczęśliwym związku tylko dla dziecka, bo hipokryzja i życie w zakłamaniu
      brzydzi mnie najbardziej ze wszystkich cech.

      Niespodziewanie, kilka miesięcy temu pojawił się moim życiu mężczyzna. Byłam
      bardzo ostrożna, głównie ze względu na dziecko, bo nie jestem już na tym
      świecie sama – mam małą istotkę, za którą jestem odpowiedzialna i tę
      odpowiedzialność traktuję bardzo poważnie. Nie przyszło mi do głowy, że szukam
      ojca dla dziecka, bo on już swojego ojca ma. Uznałam nawet, że jeśli kobiety/
      mężczyźni samotnie wychowujący robią takie założenie (tzn. szukają drugiego
      rodzica dla dziecka) to jest to nieuczciwe, bo nikogo nie można zmusić do
      pokochania naszego dziecka. Jak ktoś chce mieć dziecko to się na nie decyduje,
      w różny sposób, również może to być poprzez związek z osobą „dzieciatą”, ale to
      ma być JEGO dobrowolny wybór i decyzja.

      Powiedzmy sobie szczerze, związek z osobą „dzieciatą” jest trudniejszy.
      Zmierzam do tego, że jak już pojawił się ten ktoś (po przejściach, ale bez
      dzieci), to zdałam sobie sprawę, że będzie nam trudniej, bo to już nie jest
      budowanie relacji ja-on, ale: ja-on, on-moje dziecko, my (nasza trójka jako
      nowa rodzina).
      Nie wyobrażałam też sobie, że można wybierać pomiędzy dzieckiem, a mężczyzną.
      Dlatego zapytałam go, czy zdaje sobie sprawę z tego, że mam dziecko?
      Odpowiedział, że tak i nie jest to przeszkodą – wie, że po prostu początki będą
      inne, trudniejsze i razem musimy stworzyć więzi rodzinne. Mam szczęście,
      trafiłam na bardzo mądrego i rozsądnego człowieka, który zna życie.
      Minęło jednak trochę czasu zanim zdecydowałam się poznać mojego mężczyznę z
      dzieckiem i zrobiłam tak mając na uwadze dobro dziecka, bo małe dzieci są ufne,
      mogą szybko zaakceptować, przywiązać się, pokochać. Gdyby okazało się, że nagle
      facet się wycofuje, bo stwierdza, że jednak nie daje rady, to dostarczyłabym
      dziecku, poprzez swoją lekkomyślność, niezłej, kolejnej traumy. Nie ma jednak
      mowy, przez najbliższych kilka, o wspólnym zamieszkaniu. Jest to nasza wspólna
      decyzja. My, we trójkę, musimy być pewni, że tego chcemy. Wolę małe kroczki,
      ale zmierzające ku szczęściu rodzinnemu.

      Kwestie finansowe też omówiliśmy. Wiem, przyziemne, ale po moich
      doświadczeniach uważam, że trzeba rozmawiać o wszystkim, a zwłaszcza pieniądze
      są często kością niezgody. Trochę się rozpisałam, przepraszam.

      Podsumowując: muszą na siebie trafić odpowiednie osoby. Uda się wtedy, kiedy
      będziemy wobec siebie uczciwi i mężczyzna powie „tak/ nie”, jestem w stanie
      stworzyć związek z kobietą z dziećmi.

      To tyle, pozdrawiam i gdybyś chciała, to napisz maila.
      • pieg00ska do divide i lilirush 06.06.07, 12:03
        Dzięki za rzeczowe odpowiedzi.

        Ja też nie myślę o układaniu sobie nowego życia. Na razie zdecydowaliśmy podjąć
        wysiłek, żeby poskładać nasz związek. Jest to cholernie trudne. Wymaga czasu i
        znacznie większego niż wcześniej zaangażowania ze strony mojego męża.

        Pytałam, ponieważ taka opcja wypłynęła podczas jednej z naszych rozmów na
        etapie "poznawania problemu". I interesują mnie nie "gdybania", tylko
        rzeczywiste sytuacje.

        pozdr
        pieg00ska

      • pieg00ska do drugiegonudziarza 06.06.07, 12:12
        Pisałam we wcześniejszym wątku: mąż nie jest z przypadku, to wieloletni
        związek, świadomy wybór obu stron, którego podstawą była miłość.

        Mąż nie jest,jak to określiłeś "burakiem". Ja nie jestem też desperatką, żeby
        decydować się na wspólne zycie I RATOWANIE związku z kimś, kto reprezentuje
        poziom owego warzywa.

        pozdr
        pieg00ska
        • druginudziarz Re: do drugiegonudziarza 06.06.07, 13:20
          pieg00ska napisała:

          > Pisałam we wcześniejszym wątku: mąż nie jest z przypadku, to wieloletni
          > związek, świadomy wybór obu stron, którego podstawą była miłość.

          Ale jednak coś niezatrybiło? Chyba nie wszystko można położyć na garb czasu...

          > Mąż nie jest,jak to określiłeś "burakiem". Ja nie jestem też desperatką, żeby
          > decydować się na wspólne zycie I RATOWANIE związku z kimś, kto reprezentuje
          > poziom owego warzywa.

          :) Nie miałem na myśli konkretnie Twojego męża, to był tylko hipotetyczny
          konstrukt w oparciu o słowa sagitki: "Może maż nie był normalny, poukładany,
          pragnący poukładanego życia". Ale to miło, że bronisz męża :)

          pzdr.
          • glamourous Re: do drugiegonudziarza 06.06.07, 20:01
            druginudziarz napisał:

            > Ale jednak coś niezatrybiło? Chyba nie wszystko można położyć na garb czasu...

            Nudziarzu, daj juz spokoj z tym swoim idealistycznym cynizmem, bo wyglada to tak
            jakbys kompletnie nie znal zycia.

            Powinienes przeciez wiedziec ze czasami jest tak, ze z jednej strony trybi, a z
            drugiej na poczatku trybilo a potem przestalo. Nie wszystko mozna przewidziec
            juz na starcie, bo ludzie i zwiazki ewoluuja, tym pierwszym czasem palma odbija,
            a zycie jest pelne nie zawsze milych niespodzianek.
            • druginudziarz Re: do drugiegonudziarza 07.06.07, 11:21
              glamourous napisała:

              > druginudziarz napisał:
              >
              > > Ale jednak coś niezatrybiło? Chyba nie wszystko można położyć na garb cza
              > su...
              >
              > Nudziarzu, daj juz spokoj z tym swoim idealistycznym cynizmem, bo wyglada to ta
              > k
              > jakbys kompletnie nie znal zycia.
              >
              > Powinienes przeciez wiedziec ze czasami jest tak, ze z jednej strony trybi, a z
              > drugiej na poczatku trybilo a potem przestalo. Nie wszystko mozna przewidziec
              > juz na starcie, bo ludzie i zwiazki ewoluuja, tym pierwszym czasem palma odbija
              > ,
              > a zycie jest pelne nie zawsze milych niespodzianek.

              Ach, ja po prosu nie wierzę w schemat typu "przed ślubem było cudownie,
              romantyczny/a, wrażliwy/a, demon seksu, etc. etc., rok po ślubie wszystko się
              zmieniło".
              Widzę dwie możliwości: albo byliśmy tak zakochani, że nie widzieliśmy
              wszystkiego, albo wybranek sprytnie się maskował i szydło wyszło z worka po
              pewnym czasie.
              Tak czy inaczej trzeba sobie powiedzieć że jednak nie jesteśmy tacy genialni,
              skoro daliśmy się wydudkać.
              Związki ewoluują? oczywiście, ale góra nie urodzi myszy. Jeśli spodziewam się
              bóg wie czego to tylko mój problem, albo jestem naiwny, że jakoś to będzie, albo
              mam wygórowane oczekiwania, kórych nikt nie udźwignie.
              (Czyli syndrom "women waiting for the perfect men" i wice versa
              www.hillsdalesites.org/personal/dwestblade/pix/humor/LadiesInWaiting.html )
              • xvqqvx Re: do drugiegonudziarza 07.06.07, 12:49
                > Widzę dwie możliwości: albo byliśmy tak zakochani, że nie widzieliśmy
                > wszystkiego, albo wybranek sprytnie się maskował i szydło wyszło z worka po
                > pewnym czasie.
                Jest jeszcze trzecia możliwość - naszym głównym celem było małżeństwo i dlatego
                akceptowaliśmy te wady, aby go osiągnąć.
                Tyle tylko, że na ślubie życie się nie kończy...
              • glamourous Re: do drugiegonudziarza 07.06.07, 12:59
                druginudziarz napisał:

                > Czyli syndrom "women waiting for the perfect men" i wice versa

                To naprawde nie jest takie proste ze jesli kobiecie nie udal sie zwiazek to
                znaczy ze byla glupia, myslala zyczeniowo i idealistycznie, cos przeoczyla,
                albo z kolei ze jest brzydka i facet sobie szuka lepszej. Nawet majac piekna i
                dobra w lozku zone facetowi po pewnym czasie moze zachciec sie odmiany,
                odskoczni, adrenalinki, bo choc zona piekna, madra itp, to jednak wciaz TA
                SAMA... Czasem po prostu okazja czyni zlodzieja, facet nie moze sie oprzec bo
                pokusa jest za duza a przeciez zyje sie tylko raz :-), a potem spirala zdrady
                nakreca sie sama.

                A co do tej "madrosci" i przewidywania... Owszem, kobieta inteligentna bedzie
                przewidujaca i nie zwiaze sie z zulem ani z patologicznym Casanova z
                oczywistych powodow - raczej poslucha glosu rozsadku i ulokuje swe uczucia w
                kims odpowiedniejszym. Tylko kto jej zagwarantuje ze ten idealny zwiazek nie
                pokryje sie kiedys patyna codziennosci, a nawet zakochanemu facetowi w tym
                wszystkim nie zachce sie na chwile odmiany. Przeciez kazdy, nawet najlepszy
                zwiazek to sinusoida, a nie konstans - wiele rzeczy ewoluuje i naprawde nie
                wszystko da sie przewidziec. Ze juz nawet nie wspomne o tym, jak bardzo czasami
                ewoluuja sami ludzie.

                Gwarantowac mozemy (ewentualnie) za siebie, zas za to co zrodzi sie w glowie
                mojego partnera za lat powiedzmy dziesiec ja bym sobie na przyklad reki uciac
                nie dala - choc znam go doskonale, obserwuje go codziennie i przeswietlilam na
                wylot sto razy jeszcze przed slubem.
              • sagittka Re: do drugiegonudziarza 11.06.07, 12:43
                > Ach, ja po prosu nie wierzę w schemat typu "przed ślubem było cudownie,
                > romantyczny/a, wrażliwy/a, demon seksu, etc. etc., rok po ślubie wszystko
                się
                > zmieniło".


                ...a 10 lub 15 lat po ślubie to już wierzysz?

                To że para świetnie razem żyła w wieku 25 lat, nie oznacza, ze tak samo dobrze
                będzie im ze sobą w wieku 45 lat. Kazdy z nas się zmienia, stopniowo i
                zazwyczaj nie diametralnie, ale jednak często jest to powodem spadku
                satysfakcji ze wspólnego życia, a wtedy wymaga to cięzkiej pracy nad związkiem
                (i sobą), bo inaczej związek staje się pusty (wtedy można się rozstać lub tkwić
                w beznadziei).

                Autorka wątku nie pisała, ze mąż się zmienił rok po ślubie. Przez lata byli
                dobrym małżeństwem, było między nimi uczucie. Kiedy u męża pojawił się gorszy
                okres, to poszukał łatwiejszej drogi. Tak jak wielu.
    • lilyrush Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 11:39
      Mam male dziecko i właśnei rozstaje sie z mężem z mojej inicjatywy.
      I zgadzajac sie z divide- ostatnią rzeczą o jakiej myśle w tej chwili jest to,
      czy mnie jais inny facet zechce z dizeckiem.
      Dziecko tate ma i zawsze miec bedzie
      Co do przyszłosci- podpisuej sie z divide- nowy zwiazek muusi brac pod uwage
      takze moje dizecko. I na pewno będę bardizej ostrożna.
      Nie rozwodze sie, bo chce nowej rodizny. Rozwodze sie, bo nie moge życ z mężem.
    • misssaigon Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 12:25
      jest kilka kwestii na które męzczyzni zwracaja uwage przy wyborze partnerki
      zyciowej np:

      - mozliwosc zawarcia slubu koscielnego
      - posiadane potomstwo
      - status materialny (własne mieszkanie)

      sama byłam zdziwona, ze duza czesc męzczyzn tak racjonalnie podchodzi do
      rzeczy...kobiety w takiej sytuacji maja zwykle podejscie hurraoptymistyczne albo
      myśla zyczeniowo...

      w moim pierwszym małzenstwie dzieci męża nie były przeszkoda dla mnie,
      aczkoliwek moja rodzina i znajomi mnie uczulali na ten problem...fakt, ze nie
      zawsze było łatwo i przyjemnie ale przy zachowaniu paru podstawowych zasad udało
      sie dojsc do porozumienia i w koncu z dziecmi mojego ex mialam lepszy kontakt
      niz on sam :))

      ad rem - nie chciałabym byc z meżczyzna, dla którego mieszkanie z moimi dziecmi
      byłoby problemem

      jesli mężczyzna związuje sie z kobieta po trzydziestce czy po czterdziestce to
      zdaje sobie sprawe, ze ma ona bagaz zyciowy i czesto lepiej ze go ma ...nizby
      była zywcem wyciagnieta z klasztoru dewotka lub wyemancypowana długoletnia
      singielka..

      • glosatorr Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 13:59
        misssaigon napisała:

        > jest kilka kwestii na które męzczyzni zwracaja uwage przy wyborze partnerki
        > zyciowej np:
        >
        > - mozliwosc zawarcia slubu koscielnego

        Przepraszam, że się wtrącę - ale to jest wyłącznie problem dla starych kawalerów

        > - posiadane potomstwo

        To jest problem wyłacznie dla zakomplesionych facetów kochających wyłacznie to
        co sami zrobią i siebie.

        > - status materialny (własne mieszkanie)
        >
        A to nie jest wogóle żadny problem.

        > sama byłam zdziwona, ze duza czesc męzczyzn tak racjonalnie podchodzi do
        > rzeczy...

        Każdy mężczyzna podchodzi racjonalnie do rzeczy :-)

        >kobiety w takiej sytuacji maja zwykle podejscie hurraoptymistyczne alb
        > o
        > myśla zyczeniowo...
        >
        Niektóre tak.


        >
        > ad rem - nie chciałabym byc z meżczyzna, dla którego mieszkanie z moimi dziecm
        > i
        > byłoby problemem
        >
        I bardzo słusznie

        Taki facet to nie facet - to zakompleksiony worek problemów

        > jesli mężczyzna związuje sie z kobieta po trzydziestce czy po czterdziestce to
        > zdaje sobie sprawe, ze ma ona bagaz zyciowy i czesto lepiej ze go ma ...nizby
        > była zywcem wyciagnieta z klasztoru dewotka lub wyemancypowana długoletnia
        > singielka..
        >
        Brawo brawo - podpisuję się pod tym. Dziewice i stare panny zostawiam męskim
        dziewicom i starym beznadziejnym kawalerom ;)))
      • your_and Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 06.06.07, 14:48
        Moim zdaniem jest pytanie czy emocjonalnie che ona tworzyć satysfakcjonujący
        zwiazek czy potrzebuje kogoś do pomocy przy dzieciach.

        Jeżeli nowy on poczuje że jest dla niej najważniejszą osobą na świecie (każdy
        zakochany to w końcu czuje) to jest szansa że sie uda. Jeżeli od razu odczuje
        że jest ewetualnie drugi trzeci w jej sercu (emocjonalnie) po jej dzieciach -
        nic z tego.
        Bo jeżeli rodzicielstwo przesłania bycie parą to nic z tego nie wyjdzie jak
        pisze Helliger.

        Kiedyś wdałem sie na innym forum w podobną dyskusję i babki na mnie naskoczyły
        że że facet musiałby być całkiem nienormalny żeby liczyć ze będzie dla babki z
        dziećmi ważniejszy od jej dzieci...
        • xvqqvx Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 07.06.07, 10:03
          > czy potrzebuje kogoś do pomocy przy dzieciach.
          Raczej chodzi o podejście w stylu: "Żeby dzieci dobrze się chowały, to w domu
          powinien być jakiś chłop.".:-)
        • glamourous Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 07.06.07, 12:05
          your_and napisał:

          > Jeżeli nowy on poczuje że jest dla niej najważniejszą osobą na świecie (każdy
          > zakochany to w końcu czuje) to jest szansa że sie uda.


          Ja natomiast sadze, ze facet nie powinien oczekiwac, ze po zwiazaniu sie z
          kobieta bedzie dla niej "najwazniejsza osoba na swiecie", ze dzieci zejda w jej
          hierarchii wartosci na drugi plan. Nie moze oczekiwac ze bedzie kochala JEGO
          bardziej niz dzieci i ze ON bedzie dla niej priorytetem. Taka sytuacja jest
          dziwna to nie najlepiej swiadczy o kobiecie, stad juz tylko krok do patologii
          typu mamusia tolerujaca konkubenta tlukacego jej wlasne dziecko - "bo
          zakochana". To oczywiscie ekstrema raczej nie zdarzajaca sie wsrod ludzi na
          poziomie, ale z czyms takim wlasnie mi sie kojarzy wymaganie you_and
          zeby "facet byl wazniejszy niz dzieci".

          Bynajmniej nie twierdze, ze sytuacja gdzie kobieta wiaze sie z facetem z
          rozsadku zeby miec chlopa w domu i tylko po to zeby miec darmowa pomoc przy
          dzieciach jest OK - ale tez nie popadajmy w druga skrajnosc gdzie zakochana
          mamusia zaniedbuje dzieci emocjonalnie bo facet staje sie dla
          niej "najwazniejszy".

          Owszem, mezczyzna moze stac sie dla takiej kobiety "najblizsza osoba na
          swiecie", ale nie "najwazniejsza" - to taka mala subtelnosc :-)

          Facet wiazacy sie z dzieciata kobieta powinien miec swiadomosc, ze dzieci
          potrzebuja duzego zaangazowania matki i nie moga zejsc na drugi plan ani w jej
          sercu, ani w jej zyciu. Takie sa prawa biologii i on powinien je zaakceptowac,
          w koncu nie oszukujmy sie - w normalnych rodzinach z dwojgiem biologicznych
          rodzicow sytuacja wyglada calkiem podobnie.

          Reasumujac : facet nie moze egoistycznie domagac sie u kobiety pierwszenstwa
          przed dziecmi, powinien zakceptowac jej hierarchie wartosci, ALE zeby zbudowac
          dobry zwiazek kobieta powinna okazywac mu mnostwo milosci, uwagi, zangazowania,
          zeby nie poczul sie jak przyslowiowe piate kolo u wozu. Powinna konsolidowac
          jego relacje z dziecmi, dbac o to zeby wytworzyl sie dobry uklad miedzy nimi.
          Powinna wkladac duzo energii w budowanie zwiazku, a nie tylko w nianczenie
          wlasnych dzieci, bo inaczej - bez wzgledu na to czy jej facet to biologiczny
          ojciec dzieci czy tez "przyszywany" - zaden zwiazek sie nie uda.
          • your_and Mąż czy dzieci? 16.06.07, 17:08
            glamourous napisała:
            > Ja natomiast sadze, ze facet nie powinien oczekiwac, ze po zwiazaniu sie z
            > hierarchii wartosci na drugi plan. Nie moze oczekiwac ze bedzie kochala JEGO
            > bardziej niz dzieci i ze ON bedzie dla niej priorytetem. Taka sytuacja jest
            > dziwna to nie najlepiej swiadczy o kobiecie, stad juz tylko krok do patologii
            > typu mamusia tolerujaca konkubenta tlukacego jej wlasne dziecko - "bo
            > zakochana". To oczywiscie ekstrema raczej nie zdarzajaca sie wsrod ludzi na
            > poziomie, ale z czyms takim wlasnie mi sie kojarzy wymaganie you_and
            > zeby "facet byl wazniejszy niz dzieci".

            Trudno mówić o kochaniu i miłości gdy jednocześnie sie kogoś rani i molestuje
            choćby innego. Priorytety uczuć to co innego, a zgoda na ranienie bliskich to co
            innego zupełnie.

            Ciągnąc temat:

            Świat się kręci wokół dzieci. To one są centrum wszechświata, to one mówią,
            krzyczą i są zawsze słyszane. To one detronizują mężów i sprawiają, że matki
            zapominają przy nich o całym świecie.Tak przynajmniej jest w większości
            przypadków tzw. dobrych matek. A jakie są te "złe" matki? Okazuje się, że tak i
            - pomimo, że należą do mniejszości - cieszą się życiom w dobrym związku ze swym
            partnerem. Zawdzięczają to ciągłemu zainteresowaniu sprawami partnera oraz
            gotowością do przeżywania seksualnego uniesienia w ramionach męża. I - dodajmy -
            uczciwego męża, takiego, który nie zdradza. Nie zdradza, bo nie ma potrzeby
            szukać poza domem kogoś, kto chętnie ofiarowuje mu coś z siebie.
            Zatem przysłowiowa "zła" matka to w istocie dobra żona, która potrafi rozbudzić
            w sobie pragnienie bliskości nie tylko z dzieckiem, lecz także z jego ojcem.
            Dzięki temu z pewnością nie znajdzie się we wciąż rosnącej liczbowo grupie
            rozwiedzionych kobiet, a zachowując zdrowy stosunek do dzieci pozwala im na
            przyjęcie w przyszłości zdrowej perspektywy wobec siebie i świata.
            Dzieci wychowywane w tak kochającej się rodzinie są zdyscyplinowane, wiedzą, że
            nie są pępkiem świata i rozumieją, że w żywym związku miłość rozwija się na
            różnych płaszczyznach.
            Mąż czy dzieci?
            kobieta.interia.pl/wiadomosc-dnia/news/maz-czy-dzieci,730023
            • misssaigon Re: Mąż czy dzieci? 16.06.07, 19:08
              ale sami nakrecamy te spirale...rozszerzamy nasz zakres zobowiazan wobec
              dzieci...zapominajac o jednej prawdzie - dzieci sie kiedys usamodzielnia i
              odejda do nowych zwiazkow..a te 20 lat (przykladowe) które mogłyby byc
              inwestycja w zwiazek czesto sa inwestowane li tylko w dzieci...

              dzieci sa jednym z wyzwan w zwiazku ale nie jedynym...zdarza sie, ze kiedy
              pojawiaja sie problemy miedzy partnerami - nastepuje ucieczka w dzieci - o
              dzieciach sie rozmawia w domu, im sie ppodporzadkowuje czas wolny, wakacje... a
              potem - juz nie umie byc tylko we dwoje
        • artemisia_gentileschi Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 08.06.07, 09:00
          Absurd, milosc do faceta to zupelnie co innego niz milosc do wlasnych dzieci,
          takie hierarchizowanie typu "kto wazniejszy" i traktowanie dziecka jako
          konkurencji od razu dyskwalifikowaloby faceta w moich oczach.
          • druginudziarz Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 08.06.07, 10:06
            artemisia_gentileschi napisała:

            > Absurd, milosc do faceta to zupelnie co innego niz milosc do wlasnych dzieci,
            > takie hierarchizowanie typu "kto wazniejszy" i traktowanie dziecka jako
            > konkurencji od razu dyskwalifikowaloby faceta w moich oczach.

            Że się (najpierw) spytam: a masz dziecko i męża?
            • artemisia_gentileschi Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 08.06.07, 11:18
              Dzieci mam, z mezem sie rozwodze.
      • al9 na co zwracają uwagę mężczyźni 06.06.07, 17:09
        missaigon pisze:
        jest kilka kwestii na które męzczyzni zwracaja uwage przy wyborze partnerki
        zyciowej np:

        - mozliwosc zawarcia slubu koscielnego
        - posiadane potomstwo
        - status materialny (własne mieszkanie)

        ------------------
        nie wiem jacy mężczyźni zwracają na to uwagę....
        Rozstałem się z młodszą ode mnie o 11 lat Partnerką (10 letni szczęśliwy
        konkubinat) ... I po roku samotności pokochałem Dziewczynę z dwojgiem dzieci,
        swoją rówieśniczkę.. Spotykamy się od miesięcy, nawet nie zapytałem ją o
        mozliwość ślubu koscielnego, jej stan materialny jest mi obojętny (mam wysokie
        dochody), inetresuje mnie jej dusza... (i ciało :-))

        Tyle tytułem polemiki,
        zwrócę tylko uwagę, że - juz to widzę - mężczyzna musi byc dyplomatą. Dzieci
        bywają niezwykle zazdrosne!
        Pozdrawiam
        al
    • glosatorr Wszystko jest możliwe 06.06.07, 13:55
      pieg00ska napisała:

      > Witajcie
      > Mam pytanie, kierowane w zasadzie do Panów, które nawiązuje do pojawiających
      > się tutaj wątków - mianowicie problemu dzieci po rozstaniu. Wielu z Was
      > radzi - rozstać się, właśnie między innymi dla ich dobra.

      Ja tak radziłem i będę radził.

      >
      > Zazwyczaj kończy się tak, że z dziećmi zostaje kobieta. Tata i owszem, włącza
      > się, może nawet na początku bardzo mocno. Z czasem pewnie nowe zycie zaczyna
      > kolidować z poczuciemobowiązku, a czesto zostaje weekendowym tatusiem.

      Różnie to bywa, ale zazwyczaj Tatuś bierze dzieci do siebie na weekend, aby
      zasymilowały się z nową rodziną tatusia - taka jest norma. A jak jest - różnie
      to bywa,

      > Wiem,
      > że sa wyjatki, ale te pomińmy w tym wątku. No chyba że jest sytuacja odwrotna
      > i to tata w zasadzie zajmuje się dzieciakami.
      >
      Też tak bywa.

      > Powiedzcie Panowie, gdy taka kobieta z dziećmi (dodam, że w miarę normalna,
      > również w sferze seksu), kiedy juz będzie gotowa na nowy związek, byłaby dla
      > Was "dobrą partią", żeby budować wspólne zycie, nową normalną rodzinę, trwały
      > związek?

      Oczywiście i może będe tutaj nie na czasie, bo teraz jestem sam, ale wszystkie
      moje niedoszłe partnerki były obarczone potomstwem po poprzednich związkach.
      W jednym dziecka nawet nie zobaczyłem, bo Pani powiedziała, że chce aby dziecko
      dowiedziało się o nowym partnerze który zawita na stałę a nie zniknie zaraz.
      Rozstaliśmy się po kilku miesiącach znajomości, bez zaznajomienia z jej
      dziecięciem. Moje dziecko przyjeło ją bardzo dobrze.

      Inna miała dziecko tej samej płci co moje - i nasze dzieci zapałały do siebie
      szybciej przyjaźnią niż obojgu nam się udało. Ja polubiłem jej dziecko ba, nawet
      z jego ojcem znaleźliśmy szybko wspólne tematy do rozmów. Moje dziecko któregoś
      dnia powiedziało do mojej niedoszłej Pani - mamo. Wszystko zmierzało do dobrego
      końca gdyby nie fakt, iż odkryłem obecność jeszcze jednego pana w jej życiu,
      który nie był wzmiankowany gdyż przebywał daleko za granicami tegoż kontynentu.

      Z wszystkimi Paniami obarczonymi potomstwem zawsze było ok. I jak się ktoś
      zapyta - dlaczego? Odpowiem bardzo prosto. Po prostu wiedziałem o co w tym
      wszystkim biega.
      Po pierwsze - nie chciałem tatusiować dzieciom kandydatek na moją wybrankę.
      Traktowałem je jednak z szacunkiem, po ludzku bardziej jak koleżeństwo. Nawet
      brałem stronę dziecka mówiąc jego Mamie, żeby nie była tak surowa. Najlepszą
      metodą na zjednanie Miłości mamy, jest stanąc po stronie jej dzieci.

      Po drugie - nie udawałem, nie przekupywałem, nie matkowałem dzieciom Pań. Po
      prostu miały bardzo fajne dzieciaki i je polubiłem.

      Po trzecie - atrakcyjność kobiet nie spada z powodu dziecka dla dojrzałego
      mężczyzny. Dla facecików to jest problem - ale jeśli zgłębić psychikę takich
      Panów, dla których dzieci to problem okazuje się wcześniej czy później, że albo
      są bezmyślni i zakompleksieni albo niedojrzali. Prawda życiowa jest prozaiczna -
      kochając kobietę z dzieckiem lub dziećmi, kocha się w jej dzieciach jej cząstkę.
      Jeśli facet jest w stanie pokochać tylko swoje dziecko - lepiej takiego od razu
      wykopać za drzwi. Z takim będą tylko problemy.

      Po czwarte - bycie dobrym kochankiem - to jedno ale bycie ojcem to zupęłnie inna
      śpiewka. Nie każdy facet doskonale nadający się na kochanka, spełni się i ma
      powołanie jako ojciec. Dlatego Mamy z dziećmi - muszą w swoich wyborach kierować
      się obiema przesłankami - mężczyzna ich nowego życia musi być dobrym kochankiem
      i dobrym ojcem. Jak rozpoznać dobrego ojca? Właśnie poprzez obserwowanie
      kontaktu męzczyzny z ich dziećmi.

      >
      > Czy ktoś z Was jest w takiej sytuacji?
      >
      Ja byłem i uwierz - dla kobiet to jest problem wyłacznie jednej natury -
      dobrania sobie nowego partnera. Mężczyzna może pokochać dzieci nieswoje, może
      być dla nich nawet lepszy niż ich rodzony ojciec. Ale taki mężczyzna musi być
      bardzo dojrzały i przede wszystkim musi mieć dobre zadatki na ojca. Zresztą dla
      mnie zawsze było przyjemnie obserwować, jak kobieta czuje obawy "jak moje
      dziecko Ciebie przyjmie" i nagle promienieje, kiedy widzi, że dziecko
      "akceptuje" jej nowego Partnera.
      Dla mnie to byłą zawsze wielka radość.

      > Pytam, ponieważ moim zdaniem szanse takiej kobiety na założenie nowej rodziny
      > są niewielkie.

      Nie są niewielkie. Są trudne ale wynika to wyłacznie z powodu jednego - macie
      drogie samotne Mamusie problem ze znalezieniem dojrzałego partnera. Ale to Wasz
      problem, jedynie wasz.

      > pozdr
      > pieg00ska

      Wszystkiego dobrego
    • sponsor301 oczywiście, że kobieta z dziećmi ma szanse... 06.06.07, 16:10
      jeżeli sytuacja z byłym mężem odnośnie alimentów jest wyjaśniona. Nie jestem
      filantropem, ale byłem przez kilka lat z matką dwóch dorastających synów.
      Kobieta po rozwodzie. Utrzymywałem całą rodzinę, od ojca dzieci trudno było coś
      wydostać bo zarabiał zbyt mało. Trzy lata trwał związek, potem miałem dość
      frajerstwa, gdy wydało się, że ex latał sobie na panienki i tak źle mu się nie
      powodziło, dzieciom wyrosły rogi, mogłem tylko dawać pieniążki ale do
      wychowania już nie wolno było mi się wtrącać. Następnym razem będę chciał mieć
      sytuację wyjaśnioną, czarno na białym. Koniec frajerstwa. ;-)
      A w ogóle to jako single też mi dobrze. Chyba, że znajdzie się znów ta jedyna ;-
      )
    • lilyrush Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 08.06.07, 16:54
      missaigon pisze:
      jest kilka kwestii na które męzczyzni zwracaja uwage przy wyborze partnerki
      zyciowej np:

      - mozliwosc zawarcia slubu koscielnego
      - posiadane potomstwo
      - status materialny (własne mieszkanie)

      No to mam przechlapane...
      - ślubu kościelnego ne będzie
      - potomstwo ja posiadam i nie ma opcji świadomego posiadania kolejnego
      - własne mieszkanie- jak spłace kredyt to bede miaął 75 lat. Teraz to będzie
      zdecydowanie mieszkanie banku ;-)
      • sponsor301 Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 11.06.07, 13:03
        lilyrush napisała:


        > No to mam przechlapane...
        niezupełnie

        > - ślubu kościelnego ne będzie
        wg mnie można żyć szczęśliwie nawet bez ślubu

        > - potomstwo ja posiadam i nie ma opcji świadomego posiadania kolejnego
        jedynego syna już wychowałem i niedługo będzie samodzielny, obowiązek ojcowski
        wypełniłem w 100%

        > - własne mieszkanie- jak spłace kredyt to bede miaął 75 lat. Teraz to będzie
        > zdecydowanie mieszkanie banku ;-)
        zamiast się wiązać z jednym mieszkaniem i mieć kredyt na karku, wolę
        wynajmować. W ten sposób jestem bardziej mobilny.



        • lilyrush Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 11.06.07, 13:52
          sponsor301 napisał:

          > zamiast się wiązać z jednym mieszkaniem i mieć kredyt na karku, wolę
          > wynajmować. W ten sposób jestem bardziej mobilny.
          >
          i tu mamy podstawowa róznicę- ja jestem kobieta i mam maleńkie dziecko, które
          potrzebuje stabilnosci i rodziny. Ja sobie nie mogę pozwolić na funfowanie mu
          przeprowadzek co roku w imi moje mobilnosci
          Jak to ładnie napisałes- Ty juz dziecko odchowałeś
          I chyba w tym poaście najlepiej wyszła róznica miedzy kobieta z dziecki m a
          meżczyzną po rozwodzie....
          >
          >
          • obmc Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 14.06.07, 09:33
            Biorąc pod uwagę, co napisałaś wcześniej:

            - potomstwo ja posiadam i nie ma opcji świadomego posiadania kolejnego

            To faktycznie masz przechlapane. Nie poszukujesz partnera, tylko nowego ojca
            dla swojego dziecka. A na to niewielu pójdzie, bo facet, który juz wychował
            swoje dzieci i potencjalnie mogłby być Twoim partnerem, nie spełnia Twoich
            oczekiwań.

            Życzę Ci jak najlepiej, ale z takim podejściem, to raczej zostaniesz sama...
            zreszta sądzę, że po pewnym czasie życie zweryfikuje Twoje poglądy. Teraz, moim
            zdaniem po prostu nie jestes jeszcze gotowa na normalny, nowy związek.

            • lilyrush Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 14.06.07, 09:41
              Ciekawa interpretacja tylko jej chyba nie rozumiem.
              Ja właśnie potrzebuej partnera, który beidze tez opiekował sie miom dzieckiem.
              Ojca to dziecko juz ma i miec zawsze będize.
              Zwyczajnie ja nie chce miec juz wiecej własnych dzieci (patrz- ja wiecej nie
              urodze). Ale to sie nijak ma do ewenualnych dzieci przyszłego partnera z
              poprzednich zwiazków.
              Życie nie zweryfikuje moich poglądów co do chęci urodzenia kolejnego dziecka
              • obmc Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 14.06.07, 10:00
                No to właśnie dlatego masz "przechlapane", bo pole ewentualych poszukiwań
                partnera drastycznie się zawęża. I tylko to miałem na myśli.

                Ja mam dziecko (2,5 roku - bardzo kochany szkrab) , żonę (typowa baba, której
                sie w głowie przewraca z nadmiaru pieniędzy i wolnego czasu - nie pracuje,
                zajmuje sie dzieckiem)... układa się średnio, raz lepiej, raz gorzej. Gdyby
                doszło do rozwodu, to bym został sam (skupiając sie maksymalnie na wychowaniu
                swojego dziecka, choć sędzina-kalosz i tak by pewnie przyznała opięke nad
                dzieckiem żonie). Wogóle w grę nie wchodziłby związek (dłuższy) z jakąś
                kobietą, zwłaszcza z dzieckiem (wychowanie jej dziecka = mniej czasu dla mojego
                dziecka). Poza tym, bo 4 latach małżeństwa mam serdecznie dosyć kobiet (mądra
                kobieta to skarb, który trafia sie nie częściej niz wygrana w lotto) i z cała
                pewnościa nie ładowałbym sie w związek z kobietą samotnie wychowująca dzieci,
                wystarczy, że moja żona miała psychike pokręcona przez swoich poprzednich
                partnerów (trzy lata wyciągałem ja z zaburzeń osobowości, ślady jednak zostana
                chyba juz na zawsze).

                Pozdrawiam i momo wszystko życzę szczęścia :)

                • lilyrush Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 14.06.07, 10:17
                  Dziękuje...mimo wszystko ;-)
                  Weisz, baz faceta an stałe tez można życ. Mój mąż dosc skutecznie mnie nauczył
                  radzić sobi samej
                  • aron95 A ja kobiety z dzieckiem szukam 14.06.07, 23:08
                    Jestem po rozwodzie mieszkam z synem i odpowiadała by mi pani z dzieckiem/ćmi .
                    Mając 40 + ciężko jest zdecydowac się na kolejne dziecko a tego oczekują
                    panny 30 + . Syn tez jest otwarty na przyszywane rodzeństwo .
                    Zdaje sobie sprawe z pewnych problemów które mogą wyniknąć w naszych relacjach
                    ale jestem gotów podjąć to ryzyko .
                    • artemisia_gentileschi Re: A ja kobiety z dzieckiem szukam 15.06.07, 08:26
                      Z Twoim patriarchalnym swiatopogladem mozesz szukac naiwnej do upojenia:P
                      • aron95 Re: A ja kobiety z dzieckiem szukam 15.06.07, 15:39
                        Jak można oceniać, nie znając kogoś ??
                        • lilyrush Re: A ja kobiety z dzieckiem szukam 15.06.07, 23:26
                          Aron...bądzmy szczerzy- Twój wizerunek, który byduej sie czytając Twoje posty na
                          forum jest srednio zachecający. Może nie tu, ale na "rozwodzie" na pewno.
                          Niezależnie od tego, ze cześto masz racje to przekaz Ci szwankuje
                          Ja wiem, ze net kłamie i w realu mozesz być cud facet i ksiazę z bajki, ale
                          poznajemy ise tutaj, prawda?
                        • artemisia_gentileschi Re: A ja kobiety z dzieckiem szukam 16.06.07, 08:29
                          Mozna po postach na forum rozwodowym, chociazby:)
                          • aron95 Re: A ja kobiety z dzieckiem szukam 17.06.07, 10:27
                            Na jakimkolwiek forum nie napiszę zawsze sie znajdzie jakaś z rozwodowego gotowa
                            mi dogadać . Uwielbiam Was za to .
    • lancelotte Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 15.06.07, 15:43
      Barierą są finanse.Są faceci którzy nie patrzą na historię czy przebieg życiowy
      partnerki.Ale z doświadczenia wiadomo że na co kupować cały browar kiedy i tak
      można się napić piwka.Dlatego tak często faceci lubią skok w bok a kobiety
      raczej wolą skok na kasę...na szczęście nie wszystkie.
    • weisefrau Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 16.06.07, 20:03
      Piegoosko, to jest absolutnie możliwe. Moja druga rodzina to moja córka, mąż i
      ja. Każdy ma inne nazwisko i tylko tym różnimy się od innych rodzin. Życzę
      powodzenia!
      • zlotadusza Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 16.06.07, 23:23
        Coś w tym jest co pisze aron. Zazwyczaj tk jest, że jeśli para
        rozwodników/ludzi po przejściach, w której jedna ze stron nie ma dzieci
        postanawia się związać na stałe, to ta strona bezdzietna będzie dążyła do
        posiadania potomstwa. Stronie "dzieciatej" niekoniecznie musi się spieszyć do
        kolejnych dzieci. Czasami taka sprzeczność "interesów" może być przeszkodą w
        tworzeniu udanego związku. Z tego co obserwuję, rzadko kiedy rozwodnicy palą
        się do kolejnych dzieci w nowych związkach.
    • adsa_21 Re: kobieta z dziećmi w nowym związku - pytanie 19.06.07, 09:46
      to chyba wszystko zalezy od wlasnego podejscia. bylam mloda, tuz przed
      rozwodem, mialam male dziecko i bylam klebkiem nerowo gdy poznalam JEGO (
      kawaler, bezdzietny, w moim wieku ).Pomogl mi przejsc przez pieklo rozwodu,
      wspieral gdy ex mi dokuczal, zaakceptowal, pokochal mnie i moje dziecko. Z exem
      sytuacja jest juz poukladana, dostaje alimenty, maly jezdzi do niego raz na
      jakis czas. A my mamy mnostwo planow min. wybudowanie domu i powiekszenie
      rodziny:-))
Pełna wersja