muzyka i seks

12.06.07, 21:44
Czy i jakiej muzyki słuchacie zabawiając się w dwoje w łóżku?
Ja z żoną nic specjalnego,gra radio(Złote Przeboje} i tak sobie baraszkujemy.
Na moją muze to żoneczka by nie poszła bo Pink Floyd to może by zniosła,ale
Bleck Sabbath czy Iron Maiden to nie
Pomysł na wątek z tond że pewien koleżka twierdzi że bez muzyki(ABBA)to nie
jest to,czy tak jest?
    • eeela Re: muzyka i seks 12.06.07, 22:31
      Wlacz Abbe i sprawdz :-)
    • te1109 Re: muzyka i seks 12.06.07, 22:43
      ABBA może być nawet i do tego,spróbuje
    • tultowa Re: muzyka i seks 13.06.07, 15:14
      To chyba nie o rodzaj muzyki chodzi , choć wiadomo ze kochanie się przy muzyce
      której się nie lubi, lub która nas irytuje albo wręcz śmieszy nie będzie niczym
      niezykłym ewentualnie postaramy się jej nie słyszeć ot tyle. Ale muzyka sama w
      sobie jest tą szczyptą soli, która wiele może uprzyjemnic. Rytm jest
      pobudzający tu się nie ma o co spierać. Każdy z nas chyba ma kilka ulubionych
      zespołów/wykonawców z różnych gatunków muzycznych. Osobiscię proponuję
      przetestować na przykład raz wieczorek salsy, a innym razem cos
      ostrzejszego ,a potem może poscielówa albo trans. Jest wiele możliwości a
      muzyka naprawde wspaniale doprawia wszelkie łózkowe potrawy, więc może zamiast
      sięgać odrazu po skórzane obroże czy wielkego czarnego przyjaciela pobudzmy w
      sobie coś co jest o wiele głębiej w nas- przecież seksem steruje mózg:)No chyba
      że partnerka słucha tylko disco dance a on tylko metalu to juz klapa.
    • glosatorr Ja oczywiście słucham najlepszej muzy na seks! 13.06.07, 15:50
      te1109 napisał:

      > Czy i jakiej muzyki słuchacie zabawiając się w dwoje w łóżku?


      Słuchaj - uwierz, beret z głowy mi spada jak w trakcie puszczam sobie "Marsz
      Walpurgii" (Ride Of The Valkyries )!

      > Ja z żoną nic specjalnego,gra radio(Złote Przeboje} i tak sobie baraszkujemy.

      Ride Of The Valkyries - z sondtrucku Apocalypse Now - obudzi w Was demony
      seksu!

      > Na moją muze to żoneczka by nie poszła bo Pink Floyd to może by zniosła,ale
      > Bleck Sabbath czy Iron Maiden to nie

      Czemu? Też dobre! A jeszcze mrugające światla, skórzana pościel, kacidła i
      dmuchany szatan z wielkim dzikim penisem - wszystkiego trzeba spróbować!

      > Pomysł na wątek z tond że pewien koleżka twierdzi że bez muzyki(ABBA)to nie
      > jest to,czy tak jest?

      Chłopie!Powiem szczerze, że jak puszczałem Money, money ABBY - to kobiety
      szczytowały! Coś w tym musi być!
      :-)))))
      • te1109 Re: Ja oczywiście słucham najlepszej muzy na seks 13.06.07, 16:22
        Człowieku wyluzuj,może słuchałeś Ride Of The Valkyries i żona nie dała?
        Nie wiem o co Tobie chodzi? Pa "Mały"
        • glosatorr Re: Ja oczywiście słucham najlepszej muzy na seks 15.06.07, 23:52
          :-) Mały... ha ha ha
    • wojowniczyzolwninja Re: muzyka i seks 13.06.07, 16:41
      barry white jest OK :)
    • sagittka Re: muzyka i seks 13.06.07, 17:26
      Właśnie pomyślałam, ze coś w tym jest, że rodzaj muzyki odzwierciedla trochę
      typ uprawiania seksu.
      Mój mąż najchętniej słucha bluesa i seks w jego wykonaniu jest właśnie taki
      bluesowy. Za mało taneczny i energiczny.
      • zuzia3331 Re: muzyka i seks 13.06.07, 21:19
        Ja uwielbiam kochać się przy tym...
        www.youtube.com/watch?v=k6eymfCLImA
        i przy tym...
        www.youtube.com/watch?v=locIxsfpgp4&mode=related&search=
        • malinowy000 Re: muzyka i seks 13.06.07, 21:51
          Leonard Cohen
      • wojowniczyzolwninja Re: muzyka i seks 14.06.07, 00:29
        blues może być baaardzo ennergiczny sagitko
        polecam np. stevie ray vaughan. wulkan energii :)
    • rude_diable Re: muzyka i seks 14.06.07, 00:04
      ella fitzgerald - takie mruczane kawałki, sama przyjemność :)
      • wiktoriada111 Re: muzyka i seks 14.06.07, 13:26
        Hmmm ja chyba lubię muzykę tylko przy grze wstępnej i to szeroko rozumianej (
        nie licząc spontanicznych numerków, bo przy takich nie ma czasu się zatanawiać
        bo i po co) Jeśli ma być romantycznie, długo i namiętnie to muzyka musi grać
        już przy kolacji, a najlepiej już jak ją sobie szykujemy ( co też uważam za
        super gre wstępną...wspólne przygotowanie posiłku)Co wtedy lubię? Ella, dusty,
        Otis, Miles, Billie, Norah albo z innej beczki czyli ogólnie znany i lubiany
        pop-rock, ale nie obecna sieczka. Ale już jak przechodzę do rzeczy to muzyka
        zaczyna mi przeszkadzać, to co grało na początku staje się za spokojne i za
        wolne, ale za szybka muzyka irytuje mnie, bo czuję jakby mi narzucała
        rytm.Stałe tempo i rytmiczne podskakiwanie?? NIE! Wolę już mój własny rytm,
        który mam w głowie, a najlepiej jak mój Pan ma ten sam rytm w swojej główce :-)
        • wolfinka Re: muzyka i seks 14.06.07, 21:15
          Music is Tke Key - szczytuje za kazdym razem po kilka razy.Ach te wrzaski :-))).
    • bugbuddy Re: muzyka i seks 14.06.07, 23:55
      Cóż, w tej chwili odczuwam wielką posuchę w tym temacie. Jednak mam baaaardzo miłe wspomnienia igraszek przy muzyce Manhattan Transfer.
      • brat187 Re: muzyka i seks 15.06.07, 00:05
        Hm,w zasadzie to niedostępna jakby ówczesnego wieczora. Ja rockendrolowy
        jestem, i nawet tego nie za bardzo lubię. Ale dałem "True" Spandau Ballet i
        porawiłem "Here waiting for you" - czy jakoś tak - plus odrobinka winka
        dobrego i poszły konie po betonie.
    • lancelotte Re: muzyka i seks 14.06.07, 23:57
      Muzyka i keks brzmi dziwnie.Seks i muzyka też dziwnie.Jak seks to muzyka,a jak
      brak muzyki to trzeba kupić bilety na koncert.Chyba że ktoś lubi saxofon.
      Mocna ideologia.A na co wam muzyka w seksie ?Przecież to rozprasza.Chyba że się
      jest z tych co to słoń nadepnął na łóżko :P
      Powodzonka w sesjach muzycznych
      • brat187 Re: muzyka i seks 15.06.07, 00:06
        Przy seksie oczywiście, nie - przed - na rozkminienie.
        • lancelotte Re: muzyka i seks 15.06.07, 00:08
          Seks to nie przyprawa, nie wymaga kminku.Chyba że oglądacie razem programy
          Pascal gotuj.
          • brat187 Re: muzyka i seks 15.06.07, 00:33
            Seks to nie przyprawa, nie wymaga kminku.

            Hm, uważam odwrotnie - to właśnie przyprawa do życia.Nie jest to (ten seks)
            ani dla mnie guru, ani wyznacznik ani sens życia. Właśnie przyprawa, tak .. na
            prędce podpisuję się pod pani świetną definicją.

            Z Pascalem nie gotuję. W ogóle słabo gotuję. Parzę dobrze. Kawę, znaczy się.
            • brat187 Re: muzyka i seks 15.06.07, 00:35
              "Here waiting for you" jest Richarda Marxa. Nie napisałem. Zresztą to stare
              dzieje. 8 lat ago.
            • lancelotte Re: muzyka i seks 21.06.07, 13:47
              Kawa wypłukuje magnez i druzgocze płytkę nazębną.Polecam zieloną herbatę.
          • avide Re: muzyka i seks 19.06.07, 10:55
            lancelotte napisał:

            > Seks to nie przyprawa, nie wymaga kminku.Chyba że oglądacie razem programy
            > Pascal gotuj.


            Ojj tutaj pojechałeś po bandzie.
            Seks można doprawiać na wiele sposobów. Muzyką (zmysł słuchu), zapachem (zmysł
            powonienia), smakiem (zmysł smaku), oddziaływać wizualnie (zmysł wzroku).
            Każdy z nich działa jak przyprawa.
            Podobnie jak bielizna pobudza nas przez wzrok, perfumy, czy zapach skóry
            podjudzają przez powonienie, tak odpowiednią muzyką tworzysz klimat,
            niezapomniany klimat. Powiem więcej, puszczając pewne dźwięki niejako
            programujesz siebie i swoją kochankę, uczysz odruchów warunkowych któe później
            mogą same zacząć wywoływać podniecenie, gdyż kochając się raz drugi czy trzeci
            zapamiętujesz sytuacje, sceny itp. Zatem jak najbardziej seks należy doprawiać,
            a im większy repertuar przypraw będziesz stosował tym lepszym kucharzem w łóżku
            zostaniesz i daje sobie obciąć najcenniejszą część mojego ciała, że każda
            kochanka to doceni.

            Dla mnie np. Vangelis 1942 i Queen Greates Hits na zawsze już będą się kojarzyć
            z podłoga, rozścielonymi kilkoma warstwami kołder tak by miękko było i późnym
            czerwcowym wieczorem gdy to po raz pierwszy poznawałem najintymniejsze wdzięki
            żony. Do tej pory jak sie kochamy czasami włączamy sobie te dźwięki i nie
            wiedzieć czemu kochając się jednocześnie odbywamy taka jedyną w swoim rodzaju
            podróż sentymentalną.

            A nawiązując do pytania z wątku.
            Przy "Do the Evolution" Pearl Jamu ciężko mi się opanować przed orgazmem :)))).
            Zwłaszcza solówka gitarowa w refrenie ..... ach miodzio. ;))
            Poważnie, ten utwór przyprawia mnie aż o ciarki na plecach tak na mnie działa
            dlatego w trakcie seksu .... :)))) staram się go za wcześnie nie słuchać.

            Niedawno zaś poleciał Perfekt. Było miło, kochaliśmy się w rytm muzyki, fajne
            uczucie. Tak spokojnie, relaksująco, szły kawałki typu "Nie płacz Ewka" i inne
            ballady, aż nagle losowo poleciał utwór "Ale w koło jest wesoło" :))) ale była
            jazda żeby tempo utrzymać :)))))),
            Niezły ubaw polecam :))).

            Avide
            • te1109 Re: muzyka i seks 19.06.07, 11:06
              a,czy wyobrażasz sobie seks(w domu)bez muzyki gdy jest cicho,taka martwa cisza
              mi by przeszkadzała
              • eeela Re: muzyka i seks 19.06.07, 11:10
                Jaka martwa cisza? A nasze wlasne glosy, szepty, oddechy? :-) Ja tam moge z
                muzyka, moge i bez :-)
                • te1109 Re: muzyka i seks 19.06.07, 11:15
                  eeela napisała:

                  A nasze wlasne glosy, szepty, oddechy?

                  ach cudownie o tym nie pomyślałem,tak to jest muzyka i to bardzo fajna,a jeszcze
                  tak wprost do ucha,rozmarzyłem się
              • avide Re: muzyka i seks 20.06.07, 17:09
                te1109 napisał:

                > a,czy wyobrażasz sobie seks(w domu)bez muzyki gdy jest cicho,taka martwa cisza
                > mi by przeszkadzała


                Nie no nie przesadzaj. Muzyka to dla mnie przyprawa którą serwuję co jakiś czas,
                żeby przełamać monotonie.
                Martwa cisza ??? nieeee sam oddech kochanki powoduje, że się nakręcam, a jak
                jeszcze wydaje z siebie jakieś odgłosy miłosne to już nic więcej mi nie trzeba.
                Podsumowując zdecydowanie muzyka muzyką ale wszystko w umiarze.

                Pozdrawiam.
                • lancelotte Re: muzyka i seks 21.06.07, 13:52
                  w umiarze rozmiar,zamiar w rozmiarze aż można się rozmarzyć zamierzając
                  rozmiarowi zamiar przedstawić.Chyba się rozmieniłem w rozmiarze na drobne
                  zamiary.
            • lancelotte Re: muzyka i seks 21.06.07, 13:50
              Wybacz mą szczerość ale seksu się nie doprawia.I nie myl fascynacji fetyszem z
              narządem wzroku.
              Kucharz w łóżku? Boże -zaczynam się niepokoić o jakość potraw serwowanych przez
              prawdziwych specjalistów.Kochacie się i odbywacie podróż sentymentalną? To
              jesteście multiplikacyjni.XXI wiek to jednak innowacje i postęp.Ciekawe czy
              muzyka dojdzie kiedyś do orgazmu sama.W ogóle to was kręci muzyka a nie to co
              ponad nią.Dobrze że mój słuch jest przytępiony.
              • lancelotte Re: muzyka i seks 21.06.07, 13:53
                to ad.vocem per vide
    • b.ev Re: muzyka i seks 22.06.07, 22:53
      Mnie nakręca muzyka czarnoskórych wykonawców, r'n'b, soul... jest bardzo
      namiętna i sexi, wyzwala we mnie wysokie fale pożądania ;)
      Szkoda tylko, że mój mąż ma inne upodobania - gustuje w muzyce mrocznej,
      gotyckiej. Dlatego jako "tło" w seksie wybieramy ciszę :]
Inne wątki na temat:
Pełna wersja