Kobietą się bywa...

16.06.07, 07:16
...na ogół, gdy wszystkie funkcje wobec gatunku zostaja spełnione.

Pan mąż, gromadka dzieci, zadbany dom, czyli podstawowa "komórka" w
społeczeństwie, to obowiązek samiczki gatunku Homo sapiens...

Drogi sa przewaznie dwie: wybiera samca, który przekaże odpowiednio silne
geny,ale bedzie trudnym partnerem, ojcem, albo druga, ktora co prawda nie da
silnych genów, ale zapewni spokój i stabilizacje związku.

Alternatywą jest, związać się z odpowiedzialnym partnerem, ale geny pozyskać
od "wojownika". Statystyki są okrutne dla biologicznych ojców.

A teraz najlepsze, pozbyła sie "gatunkowego bagażu" i zaczyna dostrzegać siebie.
Nagle zauważa, że istnieje cos,co tak naprawdę pozwoli jej być spełnioną, być
Kobietą.

Zabawa w "dom" juz poza nią, teraz chce zyć dla siebie, chce byc kochana i
kochać namietnie, nie za cerowanie skarpet, kulinaria i inne pierdoły.

Wszystko jeszcze przed wami, szanowne userki tego forum, nie zmarnujcie szansy
bycia Kobietą :)))

Libressa
    • niezapominajka333 Re: Kobietą się bywa... 16.06.07, 07:37
      Tak na marginesie...
      Kobietą się jest, a bywa się szczęśliwym.
      Dlaczego statystyki są tak okrutne dla biologicznych ojców?
      • libressa Re: Kobietą się bywa... 16.06.07, 10:28
        ...o tym czy jesteś kobietą dowiesz się od mężczyzny,ktory jest obok. Twoje
        wrażenie dotyczy co najwyżej "osobnika płci żeńskiej".

        Czesto jest tak,że jesteś kumplem, opiekunką, służącą, matką jego potomstwa, ale
        nie kobietą (co zresztą opisują forumki,na tym forum)

        Od ciebie zależy kogo "zagrasz" w związku, facet zrobi resztę :)))

        Może potraktować cie jak Światynie, w której się "modli", ale również niczym
        Karczmę, do której sie wpada na piwo.

        p.s
        Nie podam źrodła,ale czytałam artykuł dwoch badaczy brytyjskich,ktorzy
        dowiedli,ze 10% ojców biologicznych nie ma żadnego genetycznego związku z
        dziećmi,które wychowują w małżenstwie.

        Libressa
        • niezapominajka333 Re: Kobietą się bywa... 16.06.07, 10:56
          Bardzo interesujące te twoje definicje. No, ale skoro bez faceta nie czujesz
          sie kobietą, to nic dziwnego, że takie pojęcia tworzysz. Ale to już twój
          problem.
          Chociaz ciekawa jestem, gdzie w tej kategorii mieszczą się panie o
          preferencjach les.
          A jesli chodzi o biologicznych ojców...
          Genetyczny związek z potomstwem maja własnie ojcowie biologiczni, natomiast ci
          pokrzywdzeni, to własnie mężczyźni (ups...może powinnam napisac osobniki płci
          męskiej)wychowujacy dzieci w małzeństwie. Co wcale nie przesądza, ze całkiem
          spory procent z nich może byc ojcami biologicznymi dla dzieci, których nie
          wychowuje. A skoro tylko 10 procent, to statystyki wcale nie sa takie
          tragiczne.
          • libressa Re: Kobietą się bywa... 16.06.07, 11:12
            niezapominajka333 napisała:

            >(...)
            > Chociaz ciekawa jestem, gdzie w tej kategorii mieszczą się panie o
            > preferencjach les.

            Powinnas wiedzieć,ze w takich związkach, jedna pełni rolę mezczyzny ;)

            >(...)
            A skoro tylko 10 procent, to statystyki wcale nie sa takie
            > tragiczne.

            ...zapytaj takiego ojca,który miesci sie w tych 10% :))))

            Libressa
            • libressa Koretkta... 16.06.07, 11:19
              p.s
              Nie podam źrodła,ale czytałam artykuł dwoch badaczy brytyjskich,ktorzy
              dowiedli,ze 10% dzieci nie ma żadnego genetycznego związku z nominalnym ojcami
              biologicznymi.

              Libressa
              • niezapominajka333 Re: Koretkta... 16.06.07, 13:51
                Hm...byłoby dobrze, gdyby ci naukowcy zdecydowali się czy te 10% dotyczy ojców,
                czy dzieci. Bo to różnica.
                Bardzo jestem ciekawa, jak dobierano grupę do badania. Bo częśc mężczyzn
                swiadomie akceptuje fakt, że nie są biologicznymi ojcami.
                Dla pozostałych to zapewne przykre, jeśli sie o tym dowiedzą. Ale tu kłania się
                męska natura konkurencji dążącej do rozsiewania swych genów.
                Temat szeroki jak rzeka, nie do dyskusji z tobą Libresso.
                • your_and Re: Koretkta... 16.06.07, 14:40
                  niezapominajka333 napisała:
                  > Hm...byłoby dobrze, gdyby ci naukowcy zdecydowali się czy te 10% dotyczyojców,
                  > czy dzieci. Bo to różnica.

                  Te 10% jest stare, nieoszacowane (bo oparte na wykluczeniowej zasadzie grupy
                  krwi) nieaktualne i w dodatku dotyczy USA.
                  Starowicz podawał ze wszystkie badania na ten temat publikowane są bez
                  szczegółów w Europie i w Polsce w specjalistycznych publikacjach ze względów
                  społecznych ale u nas odsetek ten bliższy jest 30% niz 10%.
                  Podobnie z tych samych względów sądy w Polsce i UE niedopuszczaja wyników badań
                  DNA jako dowodu bez zgody matki "ze względu na dobro dziecka" jeśli ktoś chce
                  dowieśc że nie jest ojcem, a grupa krwi tego nie wyklucza.

                  trochę szczegółów dla uzupełniania:
                  wiadomosci.onet.pl/1415004,242,3,kioskart.html?drukuj=1
    • gardenersdog Re: Kobietą się bywa... 16.06.07, 10:35
      Libressa - królowa pszczół z pozagalaktycznego ula
      Przełącz się z trybu iussivus na optativus
      • libressa Re: Kobietą się bywa... 16.06.07, 10:51
        ...nie muszę ;)

        Libressa
    • aandzia43 Re: Kobietą się bywa... 16.06.07, 14:44
      Jestem kobietą, ktora zadania wobec gatunku uwaza za spełnione. Zabawę w dom mam
      poza sobą. Znalazłam partnera, wychowałąm dziecko, poprowadziłam dom i
      zbudowałam rodzinę tak, jak najlepiej umiałam, mogłam i jak pozwoliły mi
      okolicznosći. Wyszło, jak wyszło, nie najgorzej, a co było źle, to i tak juz nic
      nic w tej kwestii nei zmienię.

      Każdy okres w życiu ma swoje uroki, płaszczyzny do spełnianie się, ograniczenia,
      pułapki, możliwości itd. Cieszę się, że mam okres rozmnażania się, wicia gniazda
      i hodowli młodych za sobą, chciaz było fajnie i truizmem jest stweirdzenie, że
      wzbogaciło mnie to, pozwoliło dojrzeć i ukształtować się. Teraz czas na Nowe. Na
      nowe relacje z mężem, tryb życia, gdy dziecko wyfruwa z gniazda, nowe
      priorytety. Mam teraz innego rodzaju naped, energię. NIe trzymam się kurczowo
      przeszłości i ról, które pełniłam jeszcze niedawno. Wiem, że czas płynie i nie
      przeszkadza mi to. Lubię zmiany, bo lubię proces poznawanie i doznawania. Z
      wszystkiego, co mnie w życiu spotyka i dotyka, chciałąbym wyssac, bo się da
      najlepszego. Teraz chciłabym wskoczxyć w to Nowe gładko i będąc przygotowaną,
      nie obudzić się z ręką w nocniku.

      Ale nie wydaje mi się, by istniało zjawisko zwane "Kobietą", które tworzy
      kobieta wyabstrahowana zupełnie ze swoich funkcji biologicznych (rozmnażanie).
      NIe tweirdze oczywiście, że aby byc prawdziwą kobieta koniecznie trzeba mieć
      dzieci i wić gniazdo (sa takie oszołomy, które chciały by nam to wmówić), ale
      przegięcie w drugą stronę też mnie nie przekonuje. KOBIETA sie jest, lub nie,
      bez względu na LICZBE dizeci, mężów, ugotowanych obiadów, pocerowanych skarpet,
      kochanków i orgazmów. To chyba bardziej STAN świadomości i stosunku do, między
      innymi, wyzej wymienionych rzeczy.

      • woman-in-love Re: Kobietą się bywa... 18.06.07, 22:06
        Andzia, dzieki za ten post, jest wzruszajcy i piekny. Nic dodac nic ujac. I
        sorry za brak ogonkow, z przyczyn niezaleznych ;-)
    • druginudziarz Re: Kobietą się bywa... 18.06.07, 10:08
      libressa napisała:

      > ...na ogół, gdy wszystkie funkcje wobec gatunku zostaja spełnione.
      >
      > Pan mąż, gromadka dzieci, zadbany dom, czyli podstawowa "komórka" w
      > społeczeństwie, to obowiązek samiczki gatunku Homo sapiens...
      >
      > Drogi sa przewaznie dwie: wybiera samca, który przekaże odpowiednio silne
      > geny,ale bedzie trudnym partnerem, ojcem, albo druga, ktora co prawda nie da
      > silnych genów, ale zapewni spokój i stabilizacje związku.
      >
      > Alternatywą jest, związać się z odpowiedzialnym partnerem, ale geny pozyskać
      > od "wojownika". Statystyki są okrutne dla biologicznych ojców.
      >

      Dróg jest znacznie więcej. To że widzisz tylko dwie świadczy nie o drogach tylko
      o tym co o nich wiesz.
      BTW. Znam kilka sposobów na pchanie sznurka (pomijając sensowność tej
      czynności), choć uparcie twierdzisz, że da się go tylko ciągnąć :P
      pzdr.
      • libressa Re: Kobietą się bywa... 19.06.07, 06:30
        Szanowny _druginudziarzu",

        _Przeważnie dwie_ znaczy to samo co _tylko dwie_?

        chyba dokonales nadinterpretacji, ale nie dziwię się zbytnio,bo to powszechne
        zjawisko na tym forum ;P

        BTW moja sygnaturka, to mysl pewnego sceptyka :)))

        Pozdrawiam
        Libressa
Pełna wersja