któtki wątek -duże zmiany :)

24.06.07, 23:30
Jeśli można , to chciałam Wam napisac parę zdań , co u mnie - dla tych ,
którzy jeszcze pamiętają i na pociechę dla tych , którzy przeżywajżą swoje
mniejsze lub większe problemy.
Otóż korzystając w kilku rad ( tak to nazwijmy ) pozmieniałam co nie co w
życiu. Trochę nie sama , wiadomo , doszło mnóstwo obowiązków w związku z
pracą ( własny interes) i wszystko gra.
Pomyśleć , że prawie rok temu zalewałam się łzami i plotłam " trzy po trzy"
choćby tutaj.
Piszę , bo dziś miałam troszkę czasu i przypomniałam sobie o Was.
Nie zawsze jest tak tragicznie , jak to widzimy - warto złapać trochę
dystansu.To tyle - przepraszam , że może zaśmiecam to forum .
Pozdrawiam !!!
    • yoric Re: któtki wątek -duże zmiany :) 25.06.07, 03:05
      Konkrety, konkrety...
    • bugbuddy Re: któtki wątek -duże zmiany :) 25.06.07, 08:52
      Czy chcesz przez to powiedzieć, że brak seksu zastąpiłaś przez nadmiar pracy?

      Znamy, znamy...
      • socata Re: któtki wątek -duże zmiany :) 26.06.07, 11:10
        o ile dobrze pamiętam to lolant nie narzekała na brak seksu....

        PS. co to za interes lolant - budujesz stadiony...?
    • sagittka Re: któtki wątek -duże zmiany :) 25.06.07, 11:26
      pamiętamy, napisz coś więcej
    • abdulian Re: któtki wątek -duże zmiany :) 25.06.07, 17:09
      Dżizaasss :) No pewnie że pamiętamy - czekamy na konkrety a nie takie baju baju :)
    • yoric Re: któtki wątek -duże zmiany :) 27.06.07, 14:11
      >To tyle - przepraszam , że może zaśmiecam to forum .

      Więc zrób przysługę i nie zaśmiecaj.
      Pisz konkretnie albo nie pisz wcale.
      • lolant Re: któtki wątek -duże zmiany :) 27.06.07, 16:29
        Przepraszam , że mało tych konkretów :))
        no i przepraszam , że już w tytule zrobiłam błąd
        ale do rzeczy - skoro tu kiedyś trafiłam , to chyba nie przez przypadek ,seksu
        nie miałam tyle ile bym sobie życzyła i uważałam to prawie za konec świata.
        Wiem jak fatalnie może czuć się człowiek zepchniętny na boczny tor.
        Tyle , że ja się tak spychać nie dałam i po okresie płakania w poduszkę i
        użalania nad sobą , sprawę wyklarowałam absolutną szczerością . Trochę
        przyparłam do muru, a potem to już jemu bardziej zależało .
        Nie mogę napisać , że nagle jak ręką odjął i z łóżka nie wychodzimy , czasem
        zdażają się dłuższe przerwy , ale jakość , o jakość ponad przeciętność .
        Ta nowa praca wciąga nas nawet do przesady , ale daje nam satysfakcję i jakoś
        nakręca nasze życie.Pozytywnie , czy to recepta na szczęście ?? Nie wiem , po
        prostu człowiek czuje się dowartościeowany jak robi coś
        konkretnego ,odpowiedzialnego itd. To ma dla mnie duże znaczenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja