seks na "zielono"

28.06.07, 21:36
Powiedzcie jak to jest z seksem na łonie natury,jakoś nigdy nie było okazji
spróbować.
Drobna rada też się przyda,jak namówić żonę,może kiedyś da się uda i...
    • truskawkaaa1 Re: seks na "zielono" 28.06.07, 21:48
      ja tez jeszcze nie wiem jak to jest, ale normalnie marzeeeeee o tym :))) tak na
      łące w lesie lub nad jeziorem .. mmmm... to musi byc piekne :) tez musze
      namówic mojego na to ! pozdrawiam !
    • misssaigon Re: seks na "zielono" 28.06.07, 21:56
      te, czy twoja pomysłowosc konczy sie na watkach "zapytywujących" czy tez
      wykorzystujesz ja jakos w tzw "pozyciu"?
      • te1109 Re: seks na "zielono" 28.06.07, 22:00
        to chyba jest jedyny problem w moim pożyciu ten seks na trawce,o ile to można
        nazwać problemem,jakoś się dogadujemy i jest ok,ale chętnie bym skosztował
        gdzieś na łące lub lesie.
      • musica1 Re: seks na "zielono" 28.06.07, 22:43
        Na zielono jest tak:ptaszki cwierkają,las szumi,inni nic nie widzą lub udaja :-
        ), a w głowie szumi jak po szapmpanie i jest po prostu bosko.Polecam i
        namawiajcie swoje ukochane.
    • grazyna510 Re: seks na "zielono" 28.06.07, 21:56
      na plaży trzeba uważać , bo piasek dostaje sie... wszędzie i cały romantyzm
      sytuacji.. przepada przez przymusowy peeling;
      w lesie... mrówki ..a gałązki i kamyczki gniotą
      najlepiej było na łące..a właściwie na sianie : miękko, pachnaco i słoneczko
      tak miło przygrzewało w plecki
    • sagittka Re: seks na "zielono" 28.06.07, 22:13
      Dla odpornych na insekty, bo natura daje wyjątkowy nastrój, ale też bardzo
      rozprasza. Pamiętam takie leśne scenki, ale raczej nie na poszyciu, tylko np.
      na drzewie (czy raczej opierając się na nim :).



      PS. Lepiej na trawce, czy po trawce?
      • eeela Re: seks na "zielono" 28.06.07, 22:17
        Mnie tez sie zdarzylo kiedys w lesie o drzewo sie opierac :-)

        Co do pytania z post scriptum - na trawce stricte nie probowalam, ale po trawce
        jest fantastycznie :-)
        • elicostello Re: seks na "zielono" 28.06.07, 23:28
          na polanie:) no i opieranie się o drzewo:))))
          • te1109 Re: seks na "zielono" 28.06.07, 23:44
            fajnie, ale jak na mówić żonę
            • eeela Re: seks na "zielono" 28.06.07, 23:51
              Pojsc z nia na spacer do lasu i tam namawiac ;-)
              • te1109 Re: seks na "zielono" 29.06.07, 00:46
                a jak ktoś podpatrzy to co robić,wstyd na całą okolicę
                • eeela Re: seks na "zielono" 29.06.07, 01:16
                  Pojsc na ten spacer w nie swojej okolicy ;-)

                  (Ja co prawda nie bylam az tak rozwazna, no ale mialam wiecej szczescia niz
                  rozumu, i nikt nas nie podpatrzyl :-D )
                • jurre Re: seks na "zielono" 01.07.07, 16:14
                  A dlaczego wstyd? Myslisz, ze ten ktos to tego nie robi -nie uprawia seksu? nie
                  widzial tego nigdy? Najwyzej sprawicie mu radochy troche, popatrzy, moze nawet
                  sie podnieci i pojdzie do domu z uczuciem, ze przezyl cos nowego. Wstyd?
                  • eeela Re: seks na "zielono" 01.07.07, 16:53
                    Nie wszyscy tak to odbieraja. Ja nie mam okazji widziec, ale czesto slysze
                    kochajace sie pary sasiadow - mnie to wzrusza i ekscytuje zarazem. Ale niektorzy
                    moga sie czuc skrepowani, zazenowani albo wrecz zgorszeni - ich tez trzeba brac
                    pod uwage, nie wolno ich lekcewazyc.
        • wiktoriada111 Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 29.06.07, 08:47
          Powiem Ci Eeelu, że jak przeczytałam temat wątku, to od razu pomyslałam o tej
          drugiej zieloności. Ja jestem po prostu fanem kochania się "po zielonym"
          Na łonie natury tez się zdarzało:-) Jak to się kiedyś skończyło opisałam w
          którymś wątku: nie polecam kochania się na polu w ostach!
          W lesie jest przyjemnie, na polance, tylko na duuużym i grubym kocu, żeby się
          nic przez niego nie przebijało :-)
          Jak namówić żonę? Wybrac się na urlop w głębokie Mazury naprzykład, wziąć
          koszyk piknikowy, dużą butlę dobrego wina, rozłożyć się na zacisznej polanie w
          środku gęstego lasu i w ogóle nie zaczynać tematu seksu, po romantycznym
          karmieniu się kanapeczkami, owocami i popijaniu winka ochota powinna pomału
          sama przyjśc...jak już sie oswoi, że na pewno jesteście sami, że nikt Was nie
          zobaczy, że jest super romatico itp możesz zacząć wysyłać coraz czytelniejsze
          sygnały dotykowae hihihih :-) ( a co robactwa? Rozstaw w odległości spiralki na
          komary, te palące się, odstraszają wszystko :-) )
          • eeela Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 29.06.07, 10:23
            > Powiem Ci Eeelu, że jak przeczytałam temat wątku, to od razu pomyslałam o tej
            > drugiej zieloności. Ja jestem po prostu fanem kochania się "po zielonym"

            Ja ogolnie jestem fanka zielonosci, jesli tylko czlowiek zna umiar - mniej
            szkodliwe od papierosow i alkoholu razem wzietych, zadnego niebezpieczenstwa
            zataczania sie, zwracania pokarmow, ryczenia na cale gardlo - ot po prostu
            spokojny i wesoly relaks :-)

            A seks po drugiej zielonosci? Cos wspanialego. Zmysl dotyku jest wtedy tak
            niesamowicie wyostrzony! A zarazem czlowiek jest tak zrelaksowany, , ze moze
            wszystko (jest taka jedna sztuczka, ktora mi wychodzi tylko po zielonosci). A ze
            zielonosc poteguje rowniez w danym momencie przezywane emocje, przywiazanie i
            bliskosc, jakie sie wtedy odczuwa, sa bezmierne.
            • wiktoriada111 Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 29.06.07, 11:18
              Mój ostatni partner z którym właśnie burzliwie sie rozstałam na szczeście
              podzielał moje zielone fantazje (bo nie wszyscy patrzą na tą używeczkę
              przychylnym okiem, nikogo nie zmuszam i nie namawiam!) U mnie chodzi chyba
              głownie o ten relaks, alkohol tez działa podobnie,ale niestety większe ilości
              powodują u mnie zmniejszenie wrażliwości na bodźce, a po zielonym, jest sie
              zrelaksowanym ale w pełni świadomym tego co sie robi i czuje, a czuje się chyba
              nawet lepiej i jest sie rzeczywiście bliżej z partnerem... no i rano wstaje się
              jak młody Bóg, bez zbędnych sensacji żołądkowych, czy bólu głowy...ale wszystko
              z umiarem, bo zbyt dużo zielonego powoduje u mnie napad wilczego apetytu , ale
              na jedzenie a nie na seks a potem marze tylko o pójściu spać hahahahaha


              > mniej szkodliwe od papierosow i alkoholu razem wzietych, zadnego
              niebezpieczenstwa
              > zataczania sie, zwracania pokarmow, ryczenia na cale gardlo - ot po prostu
              > spokojny i wesoly relaks :-) BINGO!!
            • te1109 Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 29.06.07, 22:47
              eeela napisała:

              > A seks po drugiej zielonosci? Cos wspanialego.

              O takiej "zieloności"nie pomyślałem i jak gwiazdy na niebie spróbuję prędzej niż
              tej leśnej,a wtedy wszystko opiszę.
            • avide Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 03.07.07, 05:31
              Oj zielono mi .... święta racja :))).
              Jeśli ktoś nie próbował polecam oj polecam. Człowiek jest jak w transie, dotyk
              zupełnie inaczej odbiera, upaja sie każdym muśnięciem, no i jeśli ktoś ma jakieś
              kompleksy to jest spora szansa że po "zielonym" puści to i owo.
              Co by nie mówić, wychodząc z założenia że wszystko jest dla ludzi, seks po
              zielonym to prawdziwy odlot, z tym ważne by OBOJE byli po zielonym bo jeśli
              tylko jedna ze stron sie upali :)))) druga może mieć niezły ubaw :))).

              Ech.... ale żeście mi przypomniały :)) nie kochałem sie tak chyba z kilka lat :((.
              Hymmmmmmm czas to zmienić :))).
              Pozdrawiam
              Avide
              • gomory Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 03.07.07, 11:31
                Tym niemniej warto to wczesniej nieco przetestowac i byc gotowym na odwrotny skutek. Reakcje sa jednak dosc indywidualne, a liczne jest grono osob ktore po THC lapia senny nastroj.
                • wiktoriada111 Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 03.07.07, 12:30
                  Jak palisz codziennie to już tylko senny nastrój łapie :-D, więc lepiej
                  rzeczywiście żeby Ci bardziej podatni nie przesadzali i z ilością i
                  częstotliwością:-)
                  • aandzia43 Re: seks po "zielonym" czy na "zielonym" :-) 03.07.07, 16:15
                    Oj, tak zachwalacie dziewczyny, że chyba spróbuję seksu po zielonej trawce.
                    Różne rzeczy po niej robiłam, ale te jeszcze nie.
                    A na tej zwyczajnej zielonej trawce bywało fajnie. Osobiscie polecam zaciszne
                    zatoczki jezior letnią porą. Pora dnia obojętna. Nocą woda czarna jak asfalt i
                    gwiazdy, za dnia brylanciki kropelek za skórze. No i doznania płynąca z
                    kontaktu ciała z wodą. Mnie kręci.
    • elicostello Re: seks na "zielono" 28.06.07, 23:55
      to tak jakoś samo wychodzi:) zieleń relaksuje:)
      • te1109 Re: seks na "zielono" 28.06.07, 23:58
        do tej pory nie wyszło a i kolor chyba nie będzie odpowiadał,a mrówki,osy inne
        padalce
        • elicostello Re: seks na "zielono" 29.06.07, 00:18
          no po prostu bądź rycerzem,który obroni ją przed tym całym robactwem:) poetą,
          który jej wmówi, że to raj, że nic a nic złego w raju jej nie spotka, no bo jak?:):)
          • te1109 Re: seks na "zielono" 29.06.07, 00:22
            to całe robactwo to mój,nie nie napisze wstyd
    • mario43 Re: seks na "zielono" 29.06.07, 08:54
      fajnie fajnie.... a jak to zrobić?? po prostu ....wyprowadź ja na trawniczek a
      potem to juz samo przyjdzie :)))))))))))))))))))))))
      • alisza1 Re: seks na "zielono" 29.06.07, 10:06
        Hmm, po prostu sypialia trochę większa.
        Jest tak jak napisał mari43. A tak na marginesie przypomnij sobie zabiegi
        sprzed ślubu. A potem to już z górki.
    • glosatorr Zielonooooo mi :-) 29.06.07, 11:13
      Bardzo dziekuję za ten wątek.
      Oczywiście mamy wakacje, tak więc temat przypomniał mi parę wzruszających mnie
      samego chwil (wzruszam się ich pieknem i związanymi z tym przeżyciami).
      Parę pomyslów sprzedaję, bo nic tak ludzi nie lączy, jak kochanie się mając nad
      sobą niebo, pod sobą Matkę Naturę i wokół powietrze rozbzykane niczym innym jak
      kopulującym światem owadów i zwierząt (świadomość orgii w świecie owadów i
      zwierząt może stylulować).

      Erotyczne przygody na świeżym powietrzu są czymś samym w sobie ożywczym.
      Czasami związek już zdąży się rozpaść a jednak pamięta się jak to robiliśmy na
      plazy pomiędzy np. Rowami a Ustką lub na bezludziu jakiegoś ciepłego kraju..

      Ale wracając do tematu - trzeba idąc za naturą i zanurzając się w zieleń
      pamiętać o paru rzeczach. To, że Ty nikogo nie widzisz, nie znaczy że ktoś Cię
      nie widzi, tak więc idąc w plener trzeba pamiętać nie tylko o mrówkach,
      komarach i innych podglądaczo-konsumentach, ale również o ludziach, którzy
      potrafią się w najmniej oczekiwanym momencie naprzykrzać (w tym filmując i
      cyfrówkami fotografując i później umieszczając w sieci). Na marginesie wspomnę
      mojego kolegę, który wybrał się na Ukrainie ze swoją Koleżanką do lasu, i gdy
      właśnie zbliżał się wraz z nią do szczytów rozkoszy, nagle ktoś go szturchnął w
      plecy. Gdy przestraszony odwrócił się czując, jak cały jego czar chwili prysł -
      zobaczył dziada leśnego z dwururką wpatrzonego w całą scenę i celującego mu
      prosto między oczy. Kiedy zastygli oboje - On i jego partnerka, nie wiedząc czy
      uciekać, krzyczeć (po co krzyczeć, kiedy w lesie nie było zywej duszy tylko ten
      dziad z dwururką zarośnięty tak, że cały rysopis podany po wszystkim milicji
      ukraińskiej sprowadzał się do słów: cały w łachmanach i zarośnięty a oczy były
      mroczne za krzaczastymi brwiami) a jak uciekać to jak i gdzie. Dziad kazał
      mojemu koledze odstąpić od Pani i sam dokończył za niego resztę niedokończonej
      uczty miłosnej trzymając partnerkę za gardło a kolegę na muszce. Potem tylko
      przeszukał im samochód zabierając parę rzeczy i znikł tak nagle jak i nagle się
      pojawił. To mając na uwadze, chcącym zasmakowac miłosnej słodyczy na natury
      łonie proponuję:

      Woda: (jeziora, morze - nawet Polskie)

      To cudowne uczucie, jeśli znajdzie się gdzieś "mokre" bezludzie. Słusznie ktoś
      tu prawił, że z piaskiem trzeba uważać, dlatego zawsze proponuję aby miłosne
      karesy uprawiać w płytkiej wodzie. W morzu, nawet jeśli temperatura wody wynosi
      circa about 17-19 stopni C mężczyźnie staje a kobieta ma nawet lepsze
      ukrwienie, więc jeśli pozycja gdy Pan stoi w wodzie po mniej więcej piersi zaś
      pani trzymając się szyji partnera, obejmuje go udami dając się unosić falom i
      opuszczać na męskość gotową dać kobiecie rozkosz, ocierając się sutkami o
      zwilżoną męską klatkę, mając jego twarz przed sobą i ręce spragnione dawania
      rozkoszy - sprawia, że świat przestaje istnieć, a wszystkie zmysły gorące są
      pomimo chłodzacej wody. A gdy w ekstazie zanurzycie się pod wodę wstrzymując
      oddech, doznania i mężczyzny i kobiety mocniejsze są niż w innych
      okolicznościach. Wszystko to w zalezności od klimatu, pory dnia i nocy - czy po
      zachodzie słońca, czy pod gwiazdami czy o świcie, gdy mgły się płożą - dodają
      smaczku zalotom i po nich rozkoszom.

      Powietrze:
      Tu góry się kłaniają, skalne odstępy, jasne połoniny czy mroczne jaskinie.
      Wybór miejsc jest wielki, ale odradzam schodzenie ze szlaków a bardziej
      proponuję wybór skałek i nocne Polaków wyprawy ze schronisk. W tatrach proszę
      uważać na misie żerujące i patrole straży granicznej, ale jeśli mógłbym coś z
      mojej biblioteczki wspomniej polecić - piekne do tych celów są Pieniny,
      Bieszczady, oraz dolinki tatrzańskie późnym wieczorem - szczególnie Dolina
      Suchej wody, oraz Strążyska. Z jaskiń polecam Mylną (wejście od Kościeliskiej).
      Doznania kiedy gaśnie w jaskini światło (latarek) i odechy oraz bicie serca
      jest tak słyszalne, jakby biło ono w człowieku i wokół niego, kiedy nawet
      drobna pieszczota jest słyszalna a każde westchnienie wraca echem - daje
      niesamowite przeżycia wspominane po latach.

      Lasy:
      Oczywiście to standard o którym wspominacie. Wspomnę oczywiście o przeróżnych
      miejscach w lesie (kocyk i polanka albo jakiś leśny wąwóz to coś oczywistego).
      Ale polecam gorąco nocne kochanie się na myśliwskich altankach lub strażniczych
      wieżycach. Można czas poświęcić na ich za dnia odnalezienie a w nocy z Amorem
      miłosne zasiedzenie ;) Cudowne jest kochanie się w upalną noc gdy gwiazdy na
      niebie, odgłosy nocnych zwierząt i ptaków podnoszą adrenalinkę a mleczna droga
      oraz spadające meteoryty nastrajają romantycznie (roje Leonidów bodajże na
      przełomie lipca i sierpnia są najczestrze, może mylę z Perseidami ale podają to
      w gazetach). Ciekawe doznania daje też kochanie się, gdy w ciepłe dni
      przychodzą letnie ciepłe burze albo romantyczne deszczyki. Kochanie się na
      mokrej trawie albo w błotku daje równiez odlotowe doznania.

      Na robaczki polecam odpowiednie kremy, żele i areozole - ale wtedy trzeba
      pamiętać, by pewnych miejsc, szczególnie erogennych nie smarować, bo to się dla
      zdrowia źle kończy. Ale czy dla szczęścia i miłosnych doznań nie można w koncu
      zapomnieć na chwilę o dołączających się do trójkąta małych fruwających
      zboczeńcach i krwiopijcach? Można, bo gdy już w szał miłosny człowiek wpadnie,
      zapomina i o bzykaczach kąsających wszędzie czy zwierzetach, które na dziwne
      dzwięki rozkoszy wydawane przez partnerkę echem po lesie się niosą i je
      zaciekawiają :-)

      :-)
      Życze miłego odkrywania dziwów natury w towarzystwie Amora :-)
      Pozdrawiam
      • on322 Re: Zielonooooo mi :-) 29.06.07, 16:58
        a mi sie nie podobało na zielonym, muszki, komary gryzace wiadomo gdzie, klujaca
        trawa no i stres , ze ktos nadejdzie , a robilismy to w dosc cywilizowanej
        okolicy tyle, ze w wysokiej trawie ;)
        • romulus11 Re: Zielonooooo mi :-) 29.06.07, 22:09
          Polecam na masce samochodu przy cieplym deszczu
      • grazyna510 Re: Zielonooooo mi :-) 29.06.07, 23:02
        ale...jesteś ..artysta - słowa !....ciekawa jestem , czy w zwyczajnym
        życiu..też?
        • glosatorr Re: Zielonooooo mi :-) 30.06.07, 11:04
          Oczywiście. Przecież nie jestem fantastą sex-gawędziarzem!
          :-)
          • wiktoriada111 Re: Zielonooooo mi :-) 30.06.07, 13:35
            Glosatorr, popłynąłeś aż miło...:-)
            • glosatorr Re: Zielonooooo mi :-) 02.07.07, 20:15
              Ja popłynę jeszcze... to tylko próbka ;)))
    • euzebio56 Re: seks na "zielono" 30.06.07, 18:29
      Na zielono - super. W kupce siana rano o 5 tej latem, na polanie koło malin, na
      masce samochodu schowanego w lesie, a raz pamietam koło Lubniewic wieczorem w
      zaroslach a jak wrócilismy to dresy naszpikowane rzepami i znajomi z sąsiedniego
      namiotu wiedzieli wszystko. Na łonie przyrody jest fantastycznie tylko trzeba
      nastawić się na luz bo w mstrachu to żadna przyjemność. Polecam
      • maarcjanna Re: seks na "zielono" 01.07.07, 17:46
        cudnie jest na łonie natury..... ja jedynie wyszłam na tym z bólem w karku od
        nerwowego spoglądania na wszystkie strony - jak następnym razem to w dzikiej
        głuszy......
    • minsi Re: seks na "zielono" 02.07.07, 10:42
      trudno znalezc dobre miejsce, wszedzie pełno kleszczy mrówek komarów i
      wszelakiego pełzającego robactwa, trzeba miec spory koc czy recznik najlepiej
      jasny, na nim widac co łazi. Ew brzegi koca spryskać off-em.
      najłatwiej chyba na plaży, naprawde jest wygodnie, optymalna pora to tuz po
      zachodzie słonca, wtedy nawet przechodząca obok wycieczka z oazy nie
      przeszkadza. W wodzie nie zalecam, bo sie mozna nabawić bardzo nieładnych
      infekcji, a pozatym to wbrew pozorom woda wypłukuje śluz i sie robi troche
      nieprzyjemnie, no chyba ze ktos ma małego członka to mu nie bedzie robilo roznicy
      pzdr
      • przemek.plywak Re: seks na "zielono" 02.07.07, 11:08
        oj, marzy mi się seks w przyrodzie, ale żony na to nie namówię. Kiedyś kochałem
        się z dziewczynami w namiocie, ale to jednak przestrzeń zamknieta.
        Kochałem się też po trawce i nie podobało mi sie. Tak jak nie lubię seksu po
        alkoholu. Owszem, zaczyna się fajnie, duzo pomysłów, ale w grunice rzeczy to
        nie odczuwa sie tego, co najważniejsze, to troche jak seks we śnie, ja
        zdecydowanie wolę real!
        • minsi Re: seks na "zielono" 03.07.07, 11:28
          jaki problem
          znajdz sobie kochanke, jak zona nie chce
        • eeela Re: seks na "zielono" 03.07.07, 17:25
          > nie odczuwa sie tego, co najważniejsze, to troche jak seks we śnie, ja
          > zdecydowanie wolę real!

          To masz zupelnie odmienne odczucia niz ja, Witoriada i Avide najwyrazniej. Seks
          po trawce jest niesamowicie realny, kazdy najlzejszy dotyk jst percypowany o
          wiele silniej i bardziej swiadomie niz normalnie - i wlasnie to jest takie fajne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja