Jak to jest z gotowością do seksu Waszych mężów?

28.06.07, 23:12
Drogie Panie.
Bardzo interesuje mnie jedna sprawa. Jestem od 6 lat żonaty. Mamy dwójkę wspaniałych dzieci i
jesteśmy bardzo szczęśliwi. Jedyny deficyt dotyczy współżycia. Kochamy się 1-2 razy w tygodniu i z
mojego punktu widzenia jest to zdecydowanie za rzadko. Niestety bardzo często żonie coś
przeszkadza, a to jest zmęczona, a to boli ją głowa, a to mam nie dotykać bo nie jest wydepilowana.
Czasami żona nie chce, ponieważ miała trudny dzień, czasami natomiast w ogóle nie tłumaczy
dlaczego, mówi tylko, że chciałaby się tylko poprzytulać. Nie rozumie, że mnie nosi i że w takiej
sytuacji wolę spać osobno, ponieważ cierpię męki. Jeżeli już zdołam przekonać ją do seksu, to jest
potem najczęściej zadowolona, ale sama nie wychodzi raczej z inicjatywą. Poza tym ma pewne
zahamowania i nie na wszystko chce się zgodzić.
Sam nie mam wielkich doświadczeń z innymi kobietami - jak na razie moja żona jest moją pierwszą i
jedyną kochanką, ale z rozmów ze znajomymi wynika, że jeżeli pojawiają się problemy seksualne to
są właśnie tego rodzaju - wiążą się z małą chęcia żony. Tymczasem z gazet i mediów wyłania się
inna prawda - media starają się nam wmówić, że to mężczyźnie nie stają na wysokości zadania.
Niedawno była taka audycja w trójce - dzwoniło mnóstwo pań i panów z opiniami, że panowie się nie
sprawdzają. I tu moje pytanie. To jak to wlaściwie jest? Czy jesteśmy manipulowani przez media w tej
dziedzinie także? Czy nasza kultura stara się wykreować wbrew prawdzie obraz mężczyzny fajtlapy
seksualnego? Czy może moi znajomi wprowadzają mnie w błąd? Ale niektórych osób o to nie
podejrzewam. Jak to jest w Waszych związkach. Kto ma większy apetyt na seks? Szanowne Panie, czy
mężowie?
Bardzo dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam wszystkie forumowiczki i wszystkich forumowiczów.
Gibor
    • lida721 Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 28.06.07, 23:32
      Mam deficyt w tym obszarze mojego związku. Nie rozumiałam co się dzieje i nie
      rozumiem nadal, składam to na karb 10-letniego stażu. Chociaż ja nie jestem
      znudzona, przeciwnie, mam ochotę na coś nowego z mężem. Kochamy się rzadziej
      niż Ty z żoną, to ja cierpię z tego powodu. Uważam, że to nie jest normalne.
      Życie dojrzałych, ale wciąż młodych ludzi nie może sprowadzać się do rozmów,
      wspólnych posiłków, zakupów, czy nawet zainteresowań. To wszystko jest ważne,
      bardzo!! Ale kiedy zaczyna się wpadać w obsesję, bo ja chcę, a on nie, więc o
      co chodzi. Czy jest ktoś inny? Przez chwilę wykazywałam inicjatywę, ale bardzo
      się zniechęciłam.
      • te1109 Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 00:14
        Kobieta ma bardzo dużo możliwości w zdobywaniu męża i nie myśl że kogoś ma bo to
        zły doradca.Kup sobie jakiś fajowy ciuszek zrób szałową kolację potem film i tak
        dwa trzy dnia, a przy tym zero gadania o seksie i ulegnie,
        • sylwiamich Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 07:37
          Mój były mąż mógł w ogóle nie uprawiać seksu.Nie wiem czemu...Coraz częściej
          słyszę od koleżanek że ich mężowie/faceci nie spełniają ich oczekiwań.Tak więc
          zdarza się.
        • glamourous Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 09:20
          te1109 napisał:

          > Kup sobie jakiś fajowy ciuszek zrób szałową kolację potem film i tak
          > dwa trzy dnia,


          Tia...I znowu ta nieszczesna kolacja jako sposob na zrobienie z leniwego meza
          demona seksu ;-///

          Gdybys mial, te1109, troszke dluzszy staz na tym forum, wiedzialbys, ze rady
          tego typu zostaly juz tutaj, delikatnie mowiac, wielokrotnie zdyskredytowane.

          Gdyby nowy ciuszek czy kolacja (zwlaszcza ta kolacja wyjatkowo mnie bawi :-)
          potrafily zdzialac takie cuda w podnoszeniu libido, to hmmm, to forum nie
          mialoby racji bytu.

          • eeela Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 10:28
            Glam, ale tak nawiasem mowiac, a propos tej kolacji, to ja juz kiedys apelowalam
            o to - tylko nie o robienie jednej kolacji, a wielu i regularnie ;-) Mam na
            mysli po prostu wprowadzenie istotnych zmian w diecie. Nikt nigdy nie udowodnil,
            ze szparagi, ostrygi, czosnek czy pikantne zarcie istotnie sa afrodyzjakami, jak
            to lud powszechnie od wiekow wierzyl, ale lud powszechnie od wiekow wierzy
            czesto w calkiem rozsadne rzeczy, i dlaczego by nie probowac? Zwlaszcza, ze na
            dobre jakosciowo dla zarla to by na pewno wyszlo ;-)
            • glamourous Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 14:12
              eeela, ale wiesz chyba a propos tych regularnych afrodyzjakowych kolacji, ze
              codzienne faszerowanie chlopiny szparagami moze sie zle skonczyc? Za duzo kwasu
              szczawiowego, szkoda by bylo gdyby biedaczek przyplacil swoje udane zycie
              seksualne kamica nerkowa...;-)

              A tak btw a propos ostryg - czasami zastanawiam sie czy sa one afrodyzjakiem ze
              wzgledu na skladniki, czy tez dlatego, ze jedzenie takiej oslizglej,
              ociekakajacej sluzem ostrygi po prostu sie facetowi nie kojarzy z... no
              wlasnie :-) No i jeszcze ten sugestywny zapach, hehe...
              Wiec moze to proste skojarzenie dziala jak afrodyzjak, a nie skladniki... Kto
              wie? ;-)
              • eeela Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 18:46
                Bardzo mozliwe, ze to dziala na zasadzie skojarzen. W koncu nie tylko o
                ostrygach takie powszechne mniemanie panuje, ale o wszystkich owocach morza. Jak
                tez nie tylko szparagi, ale i inne produkty o fallicznym ksztalcie, sa uwazane
                za afrodyzjaki - jak pory czy pedy bambusa, seler naciowy... Sek w tym, ze tych
                objetych ludowa wiara rzeczy jest wiele i byc moze wprowadzenie ich do diety -
                UROZMAICENIE diety - moze sie po prostu okazac zbawienne dla naszych chuci i dla
                naszego zdrowia (moze po prostu to idzie w parze?) Bynajmniej nie namawiam do
                codziennego spozywania szparagow, ale regularne dodawanie nowych akcentow do
                naszej diety moze dobrze wplynac na nasze samopoczucie i zaopatrzyc nas w nowe
                dawki energii.

                Wiesz, ze nie mam za bardzo szerokiego pola do przeprowadzania porownan, ale
                jedno wiem na pewno - ten moj Latino spelnia z nadwyzka wszystkie legendy o
                energii swoich ziomkow. A jadaja tam - i on swoje zwyczaje kulinarne do Europy
                przywiozl - po pierwsze pikantnie, po drugie mnostwo owocow morza, po trzecie
                mnostwo czosnku. Moze jednak warto poeksperymentowac? ;-)
                • glamourous Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 30.06.07, 13:03
                  Wiem o czym mowisz, bo moj ukochany tez z pochodzi z, ze tak powiem, rejonow
                  przebogatych kulinarnie - niestety wiaze sie z tym nastepujacy mankament : nie
                  jestem w stanie go kulinarnie absolutnie niczym zaskoczyc ;-/

                  A wracajac do afrodyzjakow, nie jest to niestety panaceum na wszystkie problemy
                  i niemoce seksualne w zwiazku, to oczywiste. Bowiem wszystko zalezy od
                  temperatury zwiazku. Inne jest podloze meskiego zmeczenia i niecheci do seksu w
                  zwiazku w ktorym partnerzy sa nadal w sobie mocno zakochani (wtedy taka kolacja
                  ze szparagami moze rzeczywiscie przywrocic go do pionu ;-), inaczej zas to
                  wyglada gdy facet mowiac "nie dzisiaj kochanie, jestem zmeczony" ma na mysli
                  raczej znudzenie i zmeczenie zwiazkiem. Wtedy nawet szparagi, czosnek i ostrygi
                  razem wziete nie pomoga...
                  • eeela Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 30.06.07, 13:52
                    To prawda. Porady tego typu nalezy chyba wsadzic pomiedzy 'jak zapobiegac', a
                    nie 'jak naprawic' - zapobiegac utracie zdrowia, kondycji i energii, a przy tym
                    urozmaicac pozycie - ktore przeciez jest caloscia, nie zas seksem z osobna,
                    jedzeniem z osobna, rozmowami z osobna :-)
          • justysia34 Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 30.06.07, 12:48
            Tak na marginesie, poczytując sobie forum i rady typu "kup ciuszek", śmiem
            przypuszczać, ze odmawiające seksu żony po prostu znalazły sposób na
            powiększenie garderoby :-).
    • te1109 Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 28.06.07, 23:43
      Nie wiem czy w czymś to pomoże ale może w pewnym stopniu coś Tobie
      wyjaśni.Pierwsza ciąża żony wszystko przed porodem i po jest ok.czyli normalny
      seks taki jak zawsze zero problemów.Po około rok decydujemy się na drugie
      dziecko,ciąża wszystko ładnie,poród i po porodzie cały seks bierze w łeb,nie
      ważne co i jak tyle że nie jest tak jak było.Dwa lata nie chce pisać męczarni
      ale powiedzmy że nieciekawie i nowina jestem w ciąży,jak kiedy?Tak o koło 4-5
      miesiąca żona nabiera ochoty na seks i tak do porodu,po i do teraz.Dlaczego tak
      było nie mam pojęcia i żona też,
      Nie mówię Tobie że masz robić trzecie dziecko, ale tak jak my oboje uzbroić się
      w cierpliwość i może z czasem wszystko się ułoży.Nie powiem że było mi łatwo ale
      wiem że wtedy żonie było równie ciężko,bo zdawała sobie z tego sprawę że mi się
      chce a ona nie miała w ogóle na to ochoty.
      • magaly3 Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 08:37
        Dobre pytanie! U mnie gotowosc do seksu mojego M przejawia sie srednio raz na 2-
        3 tygodnie, w porywach do miesiaca! Wazne jest to, ze chodzi o seks ze mna, bo
        flimy porno i masturbacja chyba mu w zupelnosci wystarcza.
        I co z tego, ze "chodze na glowie", by dobrze wygladac, co z tego, ze ten sam
        maz zasypuje mnie komplementami na temat wygladu, co z tego, ze w seksownej
        bieliznie lasze sie do niego jak kot, gdy wiem, ze 95% zostane odepchnieta.
        Zdradzic? chyba jeszcze do tego nie dojrzalam i nie wiem, czy kiedykolwiek
        dojrzeje.
        Pozdrawiam!
        • sylwiamich Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 09:00
          U mnie na początku był rzadki seks...potem raz na tydzień, raz na 3
          miesiące...potem przez kilka lat nie.Do głowy mi nie przyszło żeby zdradzić.Do
          czasu.Ale nie polecam tej metody.Lepiej się najpierw rozwieść.Czemu?Bo wyszło
          na to że jestem amoralna.A czy moralne jest wychodzić za mąż/żenić się wiedząc
          że się tych rzeczy nie lubi?
    • markus_provizja Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 11:43
      Hmm..,jakby zonie robilo to przyjemnosc to moglbym 3 razy dziennie.
      Jak na razie jest srednio co drugi dzien (jak jest natchnienie to raz dziennie)
      Zonka jest z tego rozwiazania zadowolona.
      Raz na tydzien lub dwa robimy uczty seksualne(troche alkocholu,eksperymenow,nie
      spieszymy sie z niczym)
      Moze mam cos z glowa ale najlepszy seks jest wtedy kiedy wiem ze sprawiam jej
      przyjemnosc.
      Oczywiscie zdazaja sie numerki kiedy nie ma ochoty ale jest zajebiscie
      tolerancyjna i pozwala mi na szybkiego "spuscić cisnienie"
      Czasami brakuje mi tylko troche wiecej inicjatywy z jej strony,ale jeszcze
      mamy czas,od pieciu lat nasz sex rozwija sie niesamowicie,za kazdym razem
      jestesmy pewni ze lepiej juz byc nie moze a tu mila niespodzianka.
      Jesli chodzi o znajomych to wszyscy faceci chcieliby wiecej i nie spotkalem sie
      jeszcze aby ktorys powiedzial ze zona go napastuje.
      To propaganda z tymi leniwymi facetami albo zyje na innej planecie..
      Kobiety nie nic przyjemniejszego nisz kobieta inicjujaca zabawe

      • sylwiamich Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 12:04
        No jasne markus...siedzicie przy piwku...gadacie o meczu...śmiejecie się i
        opowiadacie pieprzne kawały a tu Żdzichu wyskakuje z tekstem: A ja nie lubię
        seksu, żona ciągle chce...a ja nie mogę.Co w takiej sytuacji byście sobie
        pomyśleli:"Matko boska....czy to zarażliwe?" czy też "Kurna...może to pedał"
        Dlatego nawet mój mąż to był macho-dżentelnem.Bo on nic na ten temat nie
        mówił...
        • markus_provizja Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 12:58
          Na seksualnej randce upijamy sie raczej winem, jest nalepsze w usuwaniu roznych
          blokad
          • sylwiamich Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 13:05
            Chodziło mi raczej o rozmowy w męskim gronie....
            • markus_provizja Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 13:14
              Nie załapałem.
              Wczoraj miałem małą zaprawę przed koncertem Heinekena,moze dlatego:)
              • sylwiamich Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 29.06.07, 13:18
                To tak jak ja:)Przesadziłam....



                mazusy.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?785270
      • truskawkaaa1 meza to ja nie mam, ale mam podobne problemy z.. 29.06.07, 19:51
        chłopakiem... dziwne to.. bo oboje jestesmy młodzi, a nie sypiamy ze sobą.
        jestesmy razem 5 miesiecy i nic. tzn. jakies pieszczoty itp. owszem, ale zero
        seksu. ja juz mam ochote na niego niesamowitą, a on jakby blokade mial. i to ja
        wlasnie aranzuje, zachecam, a on nic! czasem ppotrafimy przelezec cała noc bez
        zadnych pieszczot nawet. ehh...
    • glosatorr Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 29.06.07, 12:33
      Witaj Gibor...
      > Jestem od 6 lat żonaty. Mamy dwójkę wspaniałych dzieci i
      > jesteśmy bardzo szczęśliwi. Jedyny deficyt dotyczy współżycia.

      Gratuluję! Naprawdę gratuluję. Mam parę pytań.

      > Kochamy się 1-2 razy w tygodniu i z mojego punktu widzenia jest to
      > zdecydowanie za rzadko.

      1. A czy zadowalasz swoją żone seksualnie przy wzpółzyciu?
      2. Czy Twoja żona ma orgazmy? Czy o to czy ma pytasz ją czy ona sama Ci o tym
      mówi? Czy to po prostu wiesz?
      3. Czy Twoja żona jest cała w skowronkach jak kończycie się kochać? Jaka wogóle
      jest po?
      4. Czy kochając się z nią dbasz, by ona w pierwszej kolejności była
      zaspokojona, czy dbasz wyłacznie o zaspokojenie siebie? Czy jest to taki
      standardowy polski seks, gdzie Pan wchodzi na Panią robi swoje i zwala się
      zasypiając?

      > Niestety bardzo często żonie coś przeszkadza,

      No tak niestety z kobietami jest, że jak im coś przeszkadza, nie ma klimatu, są
      zmęczone, zdenerwowane, zestresowane, etc. to nie mają żadnej przyjemności z
      kochania się. Wtedy nawet wymyślają albo biorą z sufitu pierwszy lepszy
      argument, aby napalonego męza sprowadzić do narożnika. Wiedziałeś o tym>?

      > a to jest zmęczona, a to boli ją głowa, a to mam nie dotykać bo
      > nie jest wydepilowana.

      A czy zastanawiałeś sie, czy ona faktycznie nie jest zmęczona? (Macie dwoje
      dzieci - macie za sobą 6 lat małzeństwa, więc gdybam, dzieci są jeszcze
      malutkie, więc opieka nad dziećmi, przygotowanie ich do szkoły czy bardziej
      przedszkola, obowiązki domowe, pranie, gotowanie (a czy żona poza tym pracuje
      zawodowo?) to wszystko jest skutecznym środkiem zmieniającym nawet płonącą
      pożądaniem lwicę salonową i erotyczny wulkan orgazmow w wylenialego,
      zaniedbanego kocura albi wielką górę lodową. Jak to jest z Waszym podziałem
      obowiązków? Sprzątasz? Gotujesz a może pomagasz jej we wszystkim? A poza tym
      doceniasz to co robi? Chwalisz ją? Odciążasz dając czasami czas wolny by sobie
      zrobiła pedicure albo wyskoczyła z koleżankami na piwko? Co robisz, by Twoja
      żona chciała seksu?

      > Czasami żona nie chce, ponieważ miała trudny dzień,

      A to ile Ty masz lat i jak to jest, że przez 6 lat małżeństwa nie wiesz o
      podstawowej prawdzie, iż kobieta jak ma trudny dzień, to jest totalnie
      aseksualna?

      > czasami natomiast w ogóle nie tłumaczy dlaczego,

      A czemu ma się tłumaczyć? Aaaaaa bo Ty nie widzisz nawet takich podstawowych
      rzeczy?
      A ile razu Ci już tłumaczyła? Czy dotarło coś do Ciebie z tego co Ona Ci mówiła?


      > mówi tylko, że chciałaby się tylko poprzytulać.

      No widzisz - na seks potrzeba siły, ale ona potrzebuje czułości - ciepla - a
      jeśli Ci to mówi, to znaczy, że zdarza się, iż jej tego brakuje. Czułość,
      przytulanie - jest kobiecie bardziej potrzebne niż facetom seks. Aby kobieta
      chciała więcej, mężczyzna musi się wysilić.
      Dać coś wiecej z siebie niż to co uważa, że do niego należy.

      > Nie rozumie, że mnie nosi

      Ależ rozumie doskonale, że Ciebie nosi po ścianach i ze chcicy przeleciałbyś
      nawet psa sąsiada! Ale kobieta nie jest orgazmotronem na baterie. By kochac
      się, kobieta potrzebuje coś więcej niż twoje chcenie!

      > i że w takiej
      > sytuacji wolę spać osobno, ponieważ cierpię męki.

      A wiesz, że ona też cierpi męki? Bo jeśli ona nie wie, to wie przynajmniej od
      tych koleżanek, które mają bardziej starających się męzów, że kiedy widzi, jak
      mąż pozwala kobiecie odpocząć od calodziennej harówki, jest czuły, radosny,
      uśmiechnięty, wyczuwa jej potrzeby, stara sie pomagac, odciążyć - to kobieta
      odpręzona, czująca, że ma oparcie w mężczyźnie sama zaczyna być napalona!

      > Jeżeli już zdołam przekonać ją do seksu, to jest potem najczęściej
      zadowolona,

      A po czym to poznajesz, że jest? Wiesz, że kobiety udają orgazm a wcale nie są
      zadowolone? Potrafią zziajane p[rzytulić się do meżczyzny suche jak wiór i
      powiedzieć - Zenek, dzisiaj sufit zwalił mi się na głowę! I odwraca się plecami
      by mąż nie widział w jej oczach nie gwiazd rozkoszy ale błyskawic nienawiści...
      A kiedy Twoja żona nie była zadowolona - bo z tego co napisałeś, bywa różnie?

      > ale sama nie wychodzi raczej z inicjatywą.

      A to mnie nie dziwi - bo gdybyś zaspokajał ją tak, iż pół kamienicy nagrywałoby
      jej ryki, albo sąsiadom z dołu odpadałaby tynki z sufitu, to uwierz, ciągle by
      wykazywała inicjatywę. Ale aby kobieta chciała tego co chce mężczyzna, to w
      małżenstwie mężczyna musi się mocno natrudzić. Twoja żona i tak jest niezła, bo
      średna w Polsce jeśli chodzi o współzycie, to raz na tydzień a w niektórych
      województwach 2 razy w miesiącu...

      > Poza tym ma pewne
      > zahamowania i nie na wszystko chce się zgodzić.

      Jakie ma zahamowania?

      > Sam nie mam wielkich doświadczeń z innymi kobietami - jak na razie moja żona
      je
      > st moją pierwszą i jedyną kochanką,

      A wiesz, że nie ma się co tu tym chwalić? Bo ja po tym stwierdzeniu mam wiele
      obaw. Że:
      - jesteś bardzo ubogi w ars amandi a Twoja żona miała jakieś tam doświadczenia
      z innymi mężczyznami, i tylko dlatego, że Ciebie kocha, jakoś to dzielnie znosi
      stając się menczennicą małżeńskiego łoża albo...

      - starasz się jak możesz, ale nie znając pewnych technik, staneliście na pewnym
      etapie i Twoja żona po prostu spełnia wyłacznie swój małzeński obowiązek, zas
      obudzenie w niej lwicy łózkowej jest jeszcze przed Tobą.

      > ale z rozmów ze znajomymi wynika, że jeżeli pojawiają się problemy seksualne
      > to są właśnie tego rodzaju - wiążą się z małą chęcia żony.

      Co to za znajomi? Koledzy? Powiedz Kolegom, że tylko góra lodowa nie da się
      rozpalić! jesli pojawiają się takie problemy jakie opisujesz u siebie, to nie
      są to problemy seksualne żony, ale przyczyna jest głębsza - bardziej jest nie w
      sferze seksualnej, ale w sferze waszego zycia na codzień.
      Nie rozumiejąc podstaw, nie wiem na jakiej podstawie piszesz, że Twoje
      małżeństwo jest bardzo szcześliwe!


      >Tymczasem z gazet i mediów wyłania się
      > inna prawda - media starają się nam wmówić, że to mężczyźni
      > nie stają na wysokości zadania.

      I powiem Ci, że w tym co tam piszą - jest coś na rzeczy. Bo Tobie się chyba
      wydaje, że ty stajesz na wysokości zadania. A tych obaw tu na tym forum nie
      rozwiałeś.

      > I tu moje pytanie. To jak to wlaściwie jest? Czy jesteśmy manipulow
      > ani przez media w tej dziedzinie także?

      Nie - nie ma w tym żadnej manipulacji. Większość facetó nie ma zielonego
      pojęcia czego od nich oczekują, czego pragną i jakie sa potrzeby kobiet.
      Większośc facetów nie ma zielonego pojęcia jak z kobiety zrobić wulkan
      pożądania. A swoją głupota i analfabetyzmem podbudowanym pornolami jeśli chodzi
      o sferę uczuć wyższych, relacji z kobieta i ars amandi - po prostu gasza
      kobiete jak jesienna ulewa!

      > Czy nasza kultura stara się wykreować wbrew prawdzie obraz mę
      > żczyzny fajtlapy seksualnego?

      Nie - wspólczesna kultura zaczyna odważnie ujawniac fakty z życia. A poniewaz
      media do tej pory były w rękach facetów a coraz więcej maja do powiedzenia w
      nich kobiety - i kobiety są głownie sluchaczkami mediów - to tam coraz więcej
      odważają się powiedziec prawdy o facetach - tak, coraz większa liczba facetów
      to fajtłapy seksualne.

      > Czy może moi znajomi wprowadzają mnie w błąd?

      Tak. wprowadzają.
      Ja równiez pozdrawiam i tylko przypomnę inną moją wypowiedz, by się nie
      powtarzać:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=64977032&a=64997198
      • lilyrush Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 29.06.07, 13:56
        glosatorr napisał:

        > A czy zastanawiałeś sie, czy ona faktycznie nie jest zmęczona? (Macie dwoje
        > dzieci - macie za sobą 6 lat małzeństwa, więc gdybam, dzieci są jeszcze
        > malutkie, więc opieka nad dziećmi, przygotowanie ich do szkoły czy bardziej
        > przedszkola, obowiązki domowe, pranie, gotowanie (a czy żona poza tym pracuje
        > zawodowo?) to wszystko jest skutecznym środkiem zmieniającym nawet płonącą
        > pożądaniem lwicę salonową i erotyczny wulkan orgazmow w wylenialego,
        > zaniedbanego kocura albi wielką górę lodową.

        Glosatorr..ja sie tutaj z Toba kłocic będę. kobieta moze sama robic to wszytko,
        o czym piszesz i do tego wygądać normalnie, nie staszyć i jeszcze mieć ochote
        na seks. Do zamiany w wyleniałego zaniedbanego kocura trzeba mieć
        predyspozycje. A moze raczej- jeśli kobieta jest z natury takim zaniedbaym
        kocurem to nawet jeśli na "okres wabienia samca" zamienia sie w wampa, to wróci
        do swojej pierwotnej postaci przy pierwszej nadarzajacej sie okazji.
        A jesli kobieta zwyczajnie jest kobietą od zawsze to zawsze nią będzie- bo
        nawet w wypadkach oczywistych (typu urodzenie dziecka) ten okres rozmemłania
        beidze trwał minimalnie krótko.
        To, ze chęc na seks niekoniecznie musi wiazać sie z chęcia na własnego męża to
        juz osobna historia....
        • glosatorr Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 29.06.07, 14:10
          lilyrush napisała:

          > glosatorr napisał:
          >
          > >to wszystko jest skutecznym środkiem zmieniającym nawet płonącą
          > > pożądaniem lwicę salonową i erotyczny wulkan orgazmów w wylenialego,
          > > zaniedbanego kocura albo wielką górę lodową.
          >
          > Glosatorr..ja sie tutaj z Toba kłocic będę.

          Kobieto a kłoćże się ze mną - byleby tylko ludzie doszli do własciwych
          wniosków ;)


          > kobieta moze sama robic to wszytko,
          >
          Ale ja nie przeczę, że kobieta może wszystko. Szewińska też miała dzieci!

          > o czym piszesz i do tego wygądać normalnie, nie staszyć i jeszcze mieć ochote
          > na seks.

          Tiereszkowa też miała dzieci a nie tylko latala w kosmos, była pilotem
          oblatywaczem, pionierką kosmosu, bohaterką ZSRR to jeszcze matką i kochanką !

          > Do zamiany w wyleniałego zaniedbanego kocura trzeba mieć
          > predyspozycje.

          Lily - to przenośnia. Żona Pana może być znaną seksbombą.
          A i tak mentalnie może być rozlazłym starym kocurem - mi chodziło nie o wygląd
          ale o podejście do spraw seksu.

          > A moze raczej- jeśli kobieta jest z natury takim zaniedbaym
          > kocurem to nawet jeśli na "okres wabienia samca" zamienia sie w wampa, to
          wróci
          >
          > do swojej pierwotnej postaci przy pierwszej nadarzajacej sie okazji.

          Tu akurat się w pełni zgodzę.

          > A jesli kobieta zwyczajnie jest kobietą od zawsze to zawsze nią będzie- bo
          > nawet w wypadkach oczywistych (typu urodzenie dziecka) ten okres rozmemłania
          > beidze trwał minimalnie krótko.

          Lily - tak też bywa - ale to gdybanie. Może być tak, siak i jeszcze ta i
          jeszcze inaczej. Fakt jest faktem - jeśli kobieta tyra za dwoje a Pan potem
          rpzychodzi wypoczety od lenistwa lub nie przemęczania się i nachyla się nad
          padnięta żoną mrucząc: Kochanie, mam taką ochotę.... chodź się pomiziamy - to
          ja podziwiam taką kobietę, że nie odwróci się i nie odgryzie facetowi jego
          Mariana!

          > To, ze chęc na seks niekoniecznie musi wiazać sie z chęcia na własnego męża
          to
          > juz osobna historia....

          Nie, no o tym to ja wogóle nie pisałem - Lily - nie rób tu żadnych aluzji
          prosze ;))))
          • lilyrush Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 29.06.07, 14:37
            glosatorr napisał:

            > Lily - tak też bywa - ale to gdybanie. Może być tak, siak i jeszcze ta i
            > jeszcze inaczej. Fakt jest faktem - jeśli kobieta tyra za dwoje a Pan potem
            > rpzychodzi wypoczety od lenistwa lub nie przemęczania się i nachyla się nad
            > padnięta żoną mrucząc: Kochanie, mam taką ochotę.... chodź się pomiziamy - to
            > ja podziwiam taką kobietę, że nie odwróci się i nie odgryzie facetowi jego
            > Mariana!
            >
            > > To, ze chęc na seks niekoniecznie musi wiazać sie z chęcia na własnego mę
            > ża
            > to
            > > juz osobna historia....
            >
            > Nie, no o tym to ja wogóle nie pisałem - Lily - nie rób tu żadnych aluzji
            > prosze ;))))
            >
            widizsz- moje ostatnie zdanie nie moze byc oderwane od tego wcześniejszego
            fragmentu. Bo tu ise wspólnie zgadzamy, ze ja sie maz zachowuje jak Pan i
            nadzorca, to sie na seks z nim ochoty nie ma. Ale to nie wyklucza ocohty na
            seks jako taki. Tu aluzji i podtekstów nie ma. Znasz moje zdanie na ten temat.
            • glosatorr Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 29.06.07, 14:47
              lilyrush napisała:

              > widizsz- moje ostatnie zdanie nie moze byc oderwane od tego wcześniejszego
              > fragmentu. Bo tu ise wspólnie zgadzamy, ze ja sie maz zachowuje jak Pan i
              > nadzorca, to sie na seks z nim ochoty nie ma. Ale to nie wyklucza ocohty na
              > seks jako taki.

              Tu teraz mam jasność - ochotę na seks kobieta może mieć zawsze ale
              niekoniecznie na realizowanie jej z byle kim - np. takim leniącym się,
              egocentrycznym mężem.

              > Tu aluzji i podtekstów nie ma. Znasz moje zdanie na ten temat.

              No pewnie, że znam ;)))
              Trzym się
      • sagittka Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 29.06.07, 15:20
        > Twoja żona i tak jest niezła, bo średna w Polsce jeśli chodzi o współzycie,
        to raz na tydzień a w niektórych województwach 2 razy w miesiącu...

        Ale pocieszenie. Tymbardziej, że ta średnia niczego nie mówi, bo czy to jest
        średnia dla 6-letnich małżeństw z 2 dzieci, tak jak dla autora wątku?
        Zadowalająca częstotliwość uprawiania seksu różni się dla każdej pary, a raczej
        każdego partnera. Jesli autor uważa, że sporadyczny seks małżeński mu nie
        wystarcza, to nie pocieszy go fakt, że inni mają gorzej, albo jego żona jest
        powyżej średniej krajowej.
      • gibor Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 30.06.07, 00:34
        Witam serdecznie.
        Bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi, szczególnie za bardzo szczegółowe. Dziękuję za te z
        poradami, chociaż muszę przyznać, że przede wszystkim zależało mi na opiniach dotyczących apetytu
        seksualnego płci.
        Jeszcze raz może, króciótko o mojej sytuacji. Doskonale rozumiem, że małżonka może być zmęczona i
        m. in. tym tłumaczę tę sytuację. Przy wielu obowiązkach i małych dzieciach można się zmęczyć. Nie
        wiem, czy nie obudziłem w niej lwicy, raczej lwica zamieniła się w kotkę, bo drzewiej bywało o wiele
        częściej i lepiej. Rozumiem, że kobiety reagują i zachowują się inaczej i właśnie o to mi chodzi. Też
        jestem człowiekiem zapracowanym, który śpi 3-4 godziny na dobę i ma tylko raz w tygodniu okazję się
        wyspać, a jednak potrzebuję częstszego seksu. Moja żona potrzebuje natomiast całego szeregu
        warunków, ażeby dokonać ze mną aktu małżeńskiego. Na swój brak doświadczenia sprzed ślubu
        powoływałem się nie by się pochwalić (co tu jest do chwalenia się na forum o seksie), ale żeby pokazać,
        że na podstawie własnego doświadczenia nie mogę uogólniać i dlatego zaraz wspomniałem o
        znajomych z podobnym problemem. Chciałem zwrócić uwagę i wyrazić swoje zdziwienie, że chociaż
        obserwuję, że raczej mężczyźni mają większą ochotę na seks, to media zdają się przedstawiać sprawę
        inaczej. I nie chodzi tu o pozom wiedzy seksualnej czy erotycznej, gdyż tu duże braki znaleźć można
        także pośród kobiet. Moja żona była do naszego ślubu tak nieuświadomioną osobą, że nie mogłem
        uwierzyć, że jeszcze takie przypadki istnieją. Z wypowiedzi paru osób na forum zorientowałem się, że
        zdarzają się odwrotne sytuacje, tzn., że mężczyzna ma mniejszy apetyt, lub nie posiada go wcale.
        Tylko wciąż zdaje mi się, że częstsze są przypadki analogiczne do mojego.
        Serdeczne pozdrowienia
        Gibor
        • przemek.plywak Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 02.07.07, 11:30
          Gabor, powiem tylko tyle,że wystarczy zobaczyć szklankę nie pustą do połowy,
          ale pełną do połowy. Seks dwa razy w tygodniu to super często! ja ci szczerze
          zazdroszczę! Gdybym mógł moją zonę namówić na seks dwa razy w tygodniu, to w
          ogóle nie wchodziłbym na żadne forum, albo wchodziłbym tylko po to, żeby piać
          ze szczęścia.
          Rozumiem, że chciałbyś częściej (och, jak ja bym chciał, możemy sobie
          pogratulować), ale cały w tym ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
          Tak czy inaczej: spokoju, pogody ducha, radości z tego, co jest (jak piszesz,
          jest jednak cudownie), cierpliwości i... więcej ochoty u małżonki :-)
      • dadaczka Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 04.07.07, 08:40
        czapki z głow Panowie i Panie :-)
        • dadaczka Re: Choć do Pan, ale jako Pan odpowiem 04.07.07, 08:40
          chodziło mi o glosatora
    • miedzianakonefka Heh... długie. 29.06.07, 18:33
      Wystarczy zmienić w wierszyku ślub na seks i mamy jasność.

      Żuraw i czapla

      Przykro było żurawiowi,
      Że samotnie ryby łowi.

      Patrzy - czapla na wysepce
      Wdzięcznie z błota wodę chłepce.

      Rzecze do niej zachwycony:
      "Piękna czaplo, szukam żony,

      Będę kochał ciebie, wierz mi,
      Więc czym prędzej się pobierzmy".

      Czapla piórka swe poprawia:
      "Nie chcę męża mieć żurawia!"

      Poszedł żuraw obrażony:
      "Trudno. Będę żył bez żony".

      A już czapla myśli sobie:
      "Czy właściwie dobrze robię?

      Skoro żuraw tak namawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"

      Pomyślała, poczłapała,
      Do żurawia zapukała.

      Żuraw łykał żurawinę,
      Więc miał bardzo kwaśną minę.

      "Przyszłam spełnić twe życzenie".
      "Teraz ja się nie ożenię,

      Niepotrzebnie pani papla,
      Żegnam panią, pani czapla!"

      Poszła czapla obrażona.
      Żuraw myśli: "Co za żona!

      Chyba pójdę i przeproszę..."
      Włożył czapkę, wdział kalosze

      I do czapli znowu puka.
      "Czego pan tu u mnie szuka?"

      " Chcę się żenić". "Pan na męża?
      Po co pan się nadwyręża?

      Szkoda było pańskiej drogi,
      Drogi panie laskonogi!"

      Poszedł żuraw obrażony.
      "Trudno. Będę żył bez żony".

      A już czapla myśli: "Szkoda,
      Wszak nie jestem taka młoda,

      Żuraw prośbę wciąż ponawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"

      W piękne piórka się przybrała,
      Do żurawia poczłapała.

      Tak już chodzą lata długie,
      Jedno chce - to nie chce drugie,

      Chodzą wciąż tą samą drogą,
      Ale pobrać się nie mogą.

      Alleluja i do przodu...
      • krolewna_sniezka77 z dowiadczen znajomych 03.07.07, 18:14
        nie wiem, co mowi statystyka, co media, a co kumple przy piwku ;-)

        Z moich informacji o konkretnych znajomych parach:

        1) 10 lat stazu, 2 dzieci - pani ma większy apetyt na seks niz pan
        2) 6 lat stażu, 2 dzieci - pan ma większy (z relacji pani)
        3) 8 lat stażu, 1 dziecko - pani ma większy (z relacji pani)
        4) pół roku stażu - pan ma większy (tu akurat znam się z panem i usiłuję
        wytłumaczyć, że polityka "jakoś to będzie" chyba nie jest właściwa)
        5) 13 lat stażu, 2 dzieci, pan może zawsze i wszędzie, pani by wolała rzadziej
        ale lepiej (relacja, oczywiście, pani ;-))

        Nie ma reguły :-)


        PS.
        chyba zadebiutowałam w końcu na czytanym od nie wiem, kiedy forum :-)
        pozdrawiam wszystkich
    • jucia80 Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 03.07.07, 21:51
      Kwestia jest zdecydowanie sporna... W naszym przypadku ja mam większą ochotę,
      ale ja chwilowo nie pracuję- jestem na macierzyńskim, a uważam, że praca może
      czasami niestety wykańczać, ja jestem wyrozumiała. Po porodzie nie odczekaliśmy
      6 tygodni... jesteśmy ze sobą 8 lat. Średnio się kochamy co drugi dzień, czasem
      codziennie, o różnych porach, w różnych miejscach. Mamy znajomych, gdzie jest
      różnie, łącznie z tym, że ona z nim nie chce, ale z kochankiem tak, albo on
      odpuścił, bo już nie ma siły się starać. Wymówka "boli mnie głowa"- nie
      wierzyłabym w to, to moim zdaniem tylko pretekst.
      Jeśli chodzi o "nowości", to zależy od charakterrrrrku osób, zachamowań, ale ze
      swojego przykładu wiem, że zachamowania i stereotypy wpajane nam od dzieciństwa
      w odpowiednim momencie mogą pęknąć... wystarczy rozbudzić zmysły. A jak je
      rozbudzić... hmmm... to zależy od was, sami siebie nawzajem najlepiej znacie i
      kolacja przy świecach to raczej sposób na początku związku. Kobieta po latach
      związku powinna nadal się czuć piękna i atrakcyjna, kochana przez swego
      mężczyznę, a zapewniam, że jeśli i ona kocha prawdziwie, to będzie miała
      ochotę, nawet pomimo bólu głowy.
      Życzę powodzenia!
    • slonecznyslonecznik Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 03.07.07, 22:25
      pozazroscic meza :). u nas sytuacja odwrotna, to ja dopominam sie o sex,
      pocalunki i przytulanie.
    • kusiciel39 Re: Jak to jest z gotowością do seksu Waszych męż 03.07.07, 23:05
      Ja jestem gotowy 24/h nie tylko na żonę
    • gibor Jakie fajne jest to forum 04.07.07, 23:18
      Żona podejrzala mnie tu i przeczytała potem mój post. Wzięła sobie poważnie do serca i kochamy się
      teraz codziennie. Nie pomogła perswazja słowna, lecz wywleczenie sprawy na forum. Pewnie dopiero
      teraz najlepsza żona pod słońcem przekonała się, że ja tak na poważnie. Obawiam się co prawda, że
      wkrótce współżycie znowu powróci do skromnej normy, ale co przeżyję(my) to moje (nasze).
      Pozdrawiam wszystkich tu obecnych
      Gibor
      • glosatorr I to mi się podoba :-) 04.07.07, 23:42
        Pokazujcie to Forum Waszym ślubnym :)))
        Wszystko wróci do normy :)))
Pełna wersja