Porada dla facetów

30.06.07, 19:07
Chciałem dołączyć do mojego poprzedniego wątku, ale on zdaje się wyczerpał
swoje możliwości i poza tym został raczej zignorowany. Wklejam więc konkretny
cytat z lansowanego przeze mnie Davida DeAngelo. Ten materiał ogólnie nie
dotyczy małżeństw, lecz raczej krótszych znajomości, ale sądzę, że jego
adekwatność jest uderzająca.

"Antidotum (<The Wuss Cure>).
Przejmuje kontrolę w związku. Jest coraz mniej zainteresowana seksem. Ty
jesteś miły i starasz się coraz bardziej, ale ona tylko się wkurza i coraz
bardziej się oddala. Czy to brzmi znajomo?

Czy ktoś wam kiedykolwiek ktokolwiek powiedział wam, że zna ten rodzaj
sytuacji i poradził, co należy zrobić?
Prawdopodobnie była to wasza mama i powiedziała <kupuj jej więcej kwiatów>.

Antidotum: natychmiast przestań zachowywać się jak dupa.
Zachowaj trochę dystansu (od niej).
Dzwoń do niej raz na trzy jej telefony.
Spotykaj się z nią o połowę rzadziej.
Wypałnij czymś swoje życie i przestań być jej służącym.
Zrób sobie chwilę wolnego i starannie zastanów się, w jakich sferach życia
zachowywałeś się jak baba -
    • trybuszon Re: Porada dla facetów 30.06.07, 20:05
      kolejny banalny watek. napisz wreszcie cos od siebie.
      • yoric Re: Porada dla facetów 01.07.07, 16:25
        > kolejny banalny watek. napisz wreszcie cos od siebie.

        Poproś.
      • abdulian Re: Porada dla facetów 01.07.07, 23:27
        Kolejny banalny komentarz, napisz chociaż połowę tak wartościowych rzeczy jak
        yoric...
        • aandzia43 Re: Porada dla facetów 03.07.07, 16:50
          Właśnie, napisz wreszcie coś od soebie.
          Zachwalasz i zachwalasz, gdzie się tylko da ostre zagrywki panów wobec pań, ale
          nigdzie nawet słóweczka o osobistych doświadczeniach i refleksjach związanych z
          tak zalecanymi metodami.

          Czy nie jest to przypadkiem myślenie życzeniowe? Chciałbyś żeby działało, bo
          podoba ci się ideologicznie? A w życiu jak to w życiu: odwrotnie niż w książce
          bywa ROZNIE. Ja ci to mówię, bo ja porady z półki "Psychologia ewolucyjna"
          sprawdziłam na własnej skórze i skutki niejednokrotnie tu opisałam.

          Twoje rady tez są w gruncie rzeczy banalne. Jak sobie panowie rozmawiają po
          piwku, to tak sobie podrzucają sposoby radzenia sobie z kobietami. Tylko mniej
          wyszukanym językiem. Ani to mądre, ani głupie, po prostu czasem skutkuje
          dystans, a czasem kwiaty.
    • avide Re: Porada dla facetów 02.07.07, 07:35
      yoric, oczywiście celne spostrzeżenie choć Ameryki nie odkryłeś. Co jakiś czas
      można przeczytać i o takiej radzie tutaj. I wiesz co Ci powiem Yoric ??? ta
      również nie nie działa. Tzn działa ale krótkofalowo czyli jak wszystkie inne.

      Zaczynasz ją olewać, ona zaczyna się starać, jest fajnie, zaczynasz otwierać się
      przed nią na nowo ona czuje znowu grunt, zaczyna odpuszczać. Błędne koło się
      zamyka.
      Przepraktykowałem na własnym przypadku. Każda z rad jakie tutaj można przeczytać
      działa ale co najwyżej w krótkim okresie czasu. Jest impuls, na chwilę jest
      rekacja na owy impuls a po jakimś czasie, nie dalej jak 1-1,5 miesiąca wszystko
      wraca do normy. Po prostu natury nie da się oszukać. Każde z nas ma jakieś
      libido, można je stymulować w krótszych okresach czasu, przez tydzień, dwa
      będziesz mieć wulkan seksu, ... i na tym koniec, bo jeśli nie ma się tego w
      sobie, po pewnym okresie bycie wulkanem seksu jest dla takiej osoby jak orka na
      ugorze. Wszystko wraca do stanu pierwotnego, zaczynamy zabawę od nowa. Jedyne
      możliwe do korekty przypadki to ludzie o podobnych potrzebach w których przez
      np. grzech zaniedbania, lenistwa z którejś ze stron drugiej się odechciewa, lub
      tym podobne przypadki. Jak się źle dobierze para ....

      Siedziałem i główkowałem co począć by uzyskać coś na stałe. Ciągle było to samo,
      chwila dobrze, później znowu kiszka. W końcu zauważyłem w sobie pewną
      prawidłowość. Ja potrzebuje seksu do życia zwyczajnie jak wody i pożywienia.
      Mówi sie, że facet głodny to facet zły. Ja mam dokładnie tak samo z tą
      najintymniejszą sferą życia. Jeśli nie dostanę przynajmniej tego "minimum
      socjalnego" sam z siebie z uśmiechniętego, wesołego człowieka dzień po dniu
      zamieniam się w chodzącą zrzędę. Wprost nie idzie ze mną wytrzymać. Do tej pory
      dusiłem w sobie to zachowanie jak naganne w moim mniemaniu. Teraz przestałem.
      Przestałem prosić o seks, przestałem ją zaczepiać, teraz ona sama przychodzi.
      Mniejsza o ty czy jej się chce czy nie, w sumie przestało mi zależeć. Ja się
      starałem prawie 8 lat, teraz jak ma ochotę niech sie sama postara.
      Na początku nie zrobiło to na niej wrażenia poza pytaniami co się ze mna dzieje.
      Odpowiadałem wprost, chce mi sie zwyczajnie bzykać, a reka mi sie już znudziła.
      Jednak w takiej postawie jest jeszcze inne niebezpieczeństwo w które ja wpadłem.
      Taki mi się odechciało (ale zaznaczam że odechciało zabiegać o seks z żoną) że
      zwyczajnie w to uwierzyłem i teraz nawet jak ona mnie zaczepia jej dotyk działa
      na mnie jak dotyk co najwyżej siostry. Tzn dopóki jest w sferach
      ogólnodostępnych nie protestuję, jak zacznie sie dobierać uciekam, bo kto by sie
      tam chciał z własną siostrą przespać :)))). A teraz najlepsze. Wszystko to
      pewnie przeszło by bez echa, ale ostatnio wspomniałem o pójściu każde w swoja
      stronę bo po co się razem męczyć, nooooo teraz to sie zaczęło.
      Mam teraz żonę i kochankę w jednym. Zaczęła sie ubierać tak jak lubię i w końcu
      wyglądać jak kobieta a nie jak kumpel z podwórka, bielizna ta ładniejsza okazało
      się, że można ją nosić, cuda niewidy w kuchni zaczęła wyczyniać a do tej pory
      średnio ją to interesowało, uśmiecha się, przestała być zmęczona i w sumie tak
      dalej.
      Wszystko fajnie tyle że mi się ciągle nie zachciało, nie zachciało z nia, bo
      wiem że jak tylko wrócę do normalnej egzystencji ona również powróci i koło sie
      zamknie. Gdyby tak zrobiła jakieś 3-4 miesiące temu, pewnie bym w zachwyt wpadł,
      teraz to po mnie spłynęło. Ups, co za pech. :)))

      Zatem Yoric, sorry ale wg mnie przy zbyt dużych różnicach libido, zbyt różnym
      podejściu do spraw erotyki, nie ma rady która by pomogła, nawet ta przez Ciebie
      cytowana. Całe życie będzie jedną wielką orką. Takie jest moje zdanie,
      wyciągnięte na podstawie lektury tegoż forum, literatury fachowej i własnego życia.

      Wyprowadźcie mnie z błędu kochani forumowicze jeśli się mylę !!!!!!!!!

      Avide
      • libressa Re: Porada dla facetów 02.07.07, 08:05
        avide napisał:

        (...)
        > Wyprowadźcie mnie z błędu kochani forumowicze jeśli się mylę !!!!!!!!!
        >

        Nie mylisz się, nie mozna stac w miejscu,w którym juz nic nie wyrośnie ;)

        Libressa
      • minsi Re: Porada dla facetów 02.07.07, 10:35
        zwiazki generalnie rzecz biorąc rozwijają sie dzieki budowaniu relacji. Czasem
        oczywiscie te relacje sie psują, pojawiają sie nowe, mozna je odbudowywac etc.
        istnieje jednokowóż taki punkt, "point of no return", gdzie budowanie juz
        dalszych relacji nie ma sensu. Bo albo sie za duzo powiedzialo złych rzeczy
        drugiej osobie, albo przekazano jej za duzo negatywnej energii (sory za to
        słowo, chodzi tu o skrot myslowy a nie jakąs tantre w sensie energii) i wszystko
        co by jedna strona zrobiła, bedzie tylko pudrowaniem trupa, jakim jest zwiazek.
        Madrosc polega na tym, zeby 1) nie dopuszczac do powstawania takich punktow w
        zwiazku (rozumiem ze twoja zona swoją oziebloscią cos takiego zrobiła) 2) jesli
        juz sa, to zeby w miare szybko zwinąć zagle w sposob taki, zeby jak najmniej
        zaszkodzić.
        Życie jest tylko jedno i szkoda go marnować na nieudane związki.
        • libressa Doskonała nowa nazwa dla 02.07.07, 13:49
          tego forum "Pudrowanie trupa":))))

          To "zamiatanie pod dywan" (kasowanie postów i wątków) tak tez pewnie dzieje sie
          w waszych związkach, gratuluję!!

          Libressa
          • justyna.ada Propozycja zmiany nazwy... 03.07.07, 13:40
            libressa napisała:
            Doskonała nowa nazwa dla
            > tego forum "Pudrowanie trupa":))))
            >
            No tak, a ja proponuję w ogóle:

            a. skasować całe forum z zawartością, i
            b. w miejscu gdzie był link z nazwą forum, wstawić tekst: "Jak coś ci się nie
            układa z partnerem, zwiewaj stamtąd. Howgh."

      • aandzia43 Re: Porada dla facetów 03.07.07, 17:08
        Avide, może wasz problem nie leży w różnicach libido, ale polega na różnicach w
        potrzebach emocjonalnych. I możliwościach emocjonalnych. MOże twoja żona jest
        nieco hm.. chłodnawa emocjonalnie i ciut obojętna na potrzeby ludzi? Mało
        empatyczna? Nie traktuje ludzi instrumentalnie? Zastanów się, jakie są jej
        priorytety związane z relacjami międzyludzkimi. Czy są zbliżone do twoich?
        Tylko tak szczerze. Bo jak nie są, to kicha.
        Sorry, pewnie przyszalałam, ale tak mi sie nasunęło na myśl.
        • avide Re: Porada dla facetów 04.07.07, 12:01
          amdzia akurat jednego jestem pewien, to na pewno nie jest kwestia emocjonalna.
          No zależy jeszcze co rozumiesz przez sfere emocjonalną. Dla mnie to wyrażanie
          uczuć, okazywanie czułości, przutlanie, rozmowa itp. Z tym nie mamy oboje
          najmniejszych problemów. Lubimy to i jedno pod tym względem zaspokaja drugie
          całkowicie. Co do innych ludzi to tez nie. Oboje mamy takie same podejście, na
          pewno nie ma czegoś takiego jak patrzenie na kogos z góry, itp. Także to również
          nie to.
          Problem stanowi sam seks. Tam gdzie ja się zaczynam rozkręcać dla niej to szczyt
          wyrafinowania. Wybacz ale zrobienie mi laski z "łaski" okazjonalnie raz na jakis
          czas .... dziękuję postoje, to nie dla mnie. Powoli zaczynam dochodzić do
          wniosku że problem mam tak naprawdę ja. Nie potrafie sie zgodzić na miernotę,
          zadowolić taką "-3" gdy wiem, że stać mnie na co najmniej "-5". Przerost
          ambicjonalny ??? być może, w końcu penetracja po ciemku, pod kołdrą tuz przed
          zasnięciem raz w tygodniu to seks, jak i wyrafinowana zabawa własnymi ciałami
          dwojga ludzi dostarczająca im niesamowitej rozkoszy, zaspakajająca wszystkie
          pragnienia, tak to też seks, i od każdego z nas zależy na co się godzimy. Póki
          co ja się nie potrafie zgodzić na opcje nr1 i dlatego między innymi tutaj jestem.

          Gdy kobieta narzeka na faceta że jest za szybki, ze nie lubi gry wstępnej, że
          nie potrafi pieścić, że to, że tamto to jest oki, ja mam coś podobnego w druga
          strone. Stąd moja postawa o jakiej pisałem w poście powyżej, odechciewa się,
          poza tym jeszcze satysfakcja ze zbliżenia drugiej strony i nieumiejętność
          wyartykułowania własnych potrzeb (o ile takowe w ogóle sa bo czasami w tą tez
          watpię)... no jest tego troche.
          Jak widzisz zatem andzia to raczej sprawa czysto seksualna niż emocjonalna.
          Masz jakiś pomysł jak zaakceptować miernotę wiedzą że może być naprawdę dużo
          lepiej ????? zwłaszcza w sytuacji gdy owa miernota zaczyna znacznie rzutować i
          psuć całą resztę ??? bo niszczycielska moc niezaspokojenia seksualnego jest
          przeogromna !!!!. Jak masz jakiś sensowny pomysł z przyjemnością poczytam :)).

          Nie zawsze chodzi tylko o ilość u faceta, czasami również o jakość i nawet nie
          mam na myśli kobiety-kłody bo to nie ten typ, tylko całą masę różnych zahamowań
          często nie do przeskoczenia oraz zwyczajną chęć zaspokojenia potrzeb swojego
          partnera/ki. Ja tam nie mam oporów do najróżniejszych rzeczy by tylko ujrzeć ten
          niebiański widok kobiety usatysfakcjonowanej, zaspokojonej... ale to juz jest
          problem podejścia do tematu.
          Dobra kończe bu uzalać się zaczynam za bardzo.
          Pozdrawiam.
          Avide
          • aska372 Re: Porada dla facetów 04.07.07, 16:25
            Hmmma,ja mogłabym napisać to samo ale z drugiej strony medalu.
            Dociera się do momentu,w którym nie chce się chcieć gdyż mimo,starań drugiej
            strony to nie jest to i nigdy nie będzie.Smutna prawda.I co mam szukać?Do tego
            też już nie mam siły.W zasadzie jesteśmy dobraną parą ale nie tam gdzie to jest
            takie ważne- jak się okazuje po latach.Idea dobra i człowieczeństwa zanika w
            zderzeniu ze zwyczajnym nie dopasowaniem się.Wyć sie chce.Isn't it?
          • aandzia43 Re: Porada dla facetów 04.07.07, 17:22
            avide napisał:

            >
            > Masz jakiś pomysł jak zaakceptować miernotę wiedzą że może być naprawdę dużo
            > lepiej ????? zwłaszcza w sytuacji gdy owa miernota zaczyna znacznie rzutować i
            > psuć całą resztę ??? bo niszczycielska moc niezaspokojenia seksualnego jest
            > przeogromna !!!!. Jak masz jakiś sensowny pomysł z przyjemnością poczytam :)).
            >

            Nie Avide, nie mam pomysłu na to jak zaakceptować miernotę, kiedy się wie, ze
            stać nas na wiele i bardzo, bardzo pragniemy wiele. Tego się po prostu nie da
            zrobić.

            Gdyby chodziło tylko o ilość, sprawa byłaby prostsza, ale tobie chodzi przede
            wszystkim o jakość. Za wszelkie próby wyrzeczenia się dążenia do realizacji
            potrzeb jakościowych płacimy ciężką frustracją, poczuciem głębokiego
            nieszczęścia, a czasem depresją. A więc prób takowych nie polecam, mijają się z
            celem.

            Może twoja żona nigdy tak naprawdę nie była zmuszona do podjęcia pracy nad
            swoimi kompleksami, ograniczeniami? Może jest tak bardzo pewna ciebie, twojej
            stałosci, wierności, obecności w jej zyciu, że czuje, że nic nie musi? Ciężkiej
            harówy nad sobą nie podejmuje się raczej z własnej neiprzymuszonej woli.
            Podejmuje się ją w obliczu zagrożenia, straty, stojąc na rozdrożu.
            I przypominam, że seks nie jest oderwany od emocjonalności i uczuciowości. U
            twojej żony też nie.

            Jak by się nie ułożyło, życzę ci dużo siły i pogody ducha :-)))
    • al9 Re: Porada dla facetów 02.07.07, 16:11
      Generalnie nowoczesne kobiety chca żebysmy byli partnerami. Byli czuli i
      delikatni. Wyrozumiali i przyjacielscy. Mamy ich nie traktowac podmiotowo, dbac
      o ich rozwój, wykształcenie i siłę. A jak to wszystko robimy, to jesteśmy tacy
      niemęscy.
      Niewyraźni. Słabi....
      Niestety nikt nie kocha słabeuszy. Nie pożąda ich. Nie chce im robic laski....

      yoric ma rację niestety...
      Sam przez lata wzmacniałem swoją Partnerkę. Az jej siła obróciła się przeciwko
      mnie. Dziś jestem z inną. Ona sama...
      al
      • minsi Re: Porada dla facetów 03.07.07, 11:27
        al9 napisał:

        <ciach>
        > Niewyraźni. Słabi....
        > Niestety nikt nie kocha słabeuszy. Nie pożąda ich. Nie chce im robic laski....

        Oj prawda, prawda z tym robieniem laski, zawsze trzeba walczyć o swoje, znaleźć
        niewiastę co laskę robi z chęcią i właściwym zaangażowaniem jest naprawdę trudno....
        • al9 mnisi tylko Ci się wydaje, że jesteś ironiczna.... 03.07.07, 11:35
          Oj prawda, prawda z tym robieniem laski, zawsze trzeba walczyć o swoje, znaleźć
          > niewiastę co laskę robi z chęcią i właściwym zaangażowaniem jest naprawdę
          trudn
          > o....
          --------
          tego nie wiem...
          ja nie proszę...
          jesli ktoś myli moją delikatność ze słabością, albo mysli, ze będe błagał o
          seks - odchodzę....
          al
          • minsi ironiczny, ironiczny.... 03.07.07, 15:06
            och nie traktuj siebie za powaznie, jeszcze nikomu nie zaszkodziła odrobina
            dystansu do siebie
            popatrz na to z drugiej lepszej strony- nie daje Ci d... , zaoszczedzisz na kwiatach

            pzdr
    • miuz4 o to porady dla facetow!! 04.07.07, 08:36
      ci mężczyźni wiedzą co piszą!
      www.przeznaczeni.pl/index.php?id_d=&art_id=55&akcja=art_f&id_nr=374
      • yoric Re: o to porady dla facetow!! 04.07.07, 15:16
        bo to sam Bóg przez nich przemawia ;)))
    • anamorfik Re: Porada dla facetów 04.07.07, 18:10
      Ano sama prawda.
      Szkoda że dojście do tych samych prawd zajęło mi z 10 lat.
      Wychowanie , bądź miły, usłużny, adoruj kobietę, zgaduj życzenia kupuj kwiaty
      to istne bzdety, z seksu, pożadania i szacunku nic wtedy nie bedzie.
      Delikatność brana jest za słabośc, dominacja za męskość. Piewsza rzecz to
      zdobyć i pilnować szacunek, druga, ze mąż to coś cennego co jeśli sie nie
      zabiega można łatwo stracić, trzeba mieć zawsze jakąś znajomośc na boku, i być
      na tyle interesującym by takie znajomości nawiazywać. Wtedy można dopiero
      rozdawać karty.

      Powinno to byc w nagłówku tego forum, bo faceci co wypisują że doprowadzają do
      żebrania o seks to właśnie zdominowani służący, jak zresztą ja kiedyś. A że
      służącym można mieć seks jedynie z nudów.
      • libressa Re: Porada dla facetów 04.07.07, 19:11
        ...własciwie powinnam ci przyznać rację, ale nie zrobie tego.

        Nigdy nie miałam "służacego",straciłabym do siebie szacunek, tego bym nie zniosła.

        Mężczyzna powinien byc mądry, wrażliwy i konsekwentny,i oczywiście cierpliwy;)

        Kwiaty,podarunki,powinny byc nagrodą dla kobiety, a nie dawane bo tak wypada.

        Pozdrawiam
        Libressa
    • imba_one Re: Porada dla facetów 03.10.07, 12:10
      Jeden z najlepszych watkow, jaki tu czytalem !
      • your_and Re: Porada dla facetów 03.10.07, 13:02
        Ale wielu straci kolejne parę lat żeby do tego dojść.
    • loppe Re: Porada dla facetów 03.10.07, 13:13

      Jest to zasadniczo dobra porada, lecz oczywiście trzeba zawsze
      pamiętać że nie ma metody uniwersalnej, pasującej do każdej
      partnerki albo do kontekstu sytuacyjnego każdego związku
Inne wątki na temat:
Pełna wersja