Dodaj do ulubionych

Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu

05.07.07, 05:45
Hej,

Znalazlem sie w sytuacji, z ktorej nie widze dobrego wyjscia. Jestesmy
malzenstwem od 4 lat, co najmniej od 2 lat borykamy sie z problemem braku
seksu. Czasami bywalo lepiej, czasami gorzej, ale od 2 lat staje sie to
wszystko coraz gorsze. Seks stal sie calkowita rzadkoscia, kochamy sie raz na
2-3 miesiace. Dodatkowo zona z powodu bolu nie chce penetracji, seks oralny
tez juz odpadl i to co robimy, to w zasadzie tylko wzajmna masturbacja -
wszystko zajmuje 10 minut i koniec. Dodam moze, ze zona nie ma zadnych
problemow z orgazmem. Byla tez (jesli jej wierzyc) zadowolona ze mnie jako
kochanka.

Wciaz bardzo kocham zone. Poza seksem bawimy sie z soba dosc dobrze, mamy duzo
wspolnych zainteresowan, robimy duzo fajnych rzeczy razem. Oczywiscie nie
jestem idealny, mam swoje wady, ale generalnie jestem dobrym mezem: jesli
chodzi o romantyczna strone naszego zwiazku, to zonie nic nie brakuje,
wyreczam ja w wiekszosci prac domowych, zarabiam na nia (ona studiuje).
Wygladam dobrze, jestem atrakcyjny (jej opinia). Nie szukam seksu ani romansow
poza zwiazkiem. Tyle, ze seksu jak nie ma, tak nie bylo.

Chodzilismy juz na rozne terapie, do roznych psychologow i seksuologow. Teraz
tez jestesmy w trakcie terapii. Problem w tym, ze wciaz sie nic nie zmienia, a
ja juz dalej tak nie moge. Trace cierpliwosc i zaufanie. Zaczynam sobie
wyobrazac, ze moze tak to juz wszystkie kobiety maja. Zona z kolei oskarza
mnie o brak zaufania i pospieszanie jej. Co kilka miesiacy mamy o to klotnie,
po ktorej przez co najmniej miesiac czy dwa nie ma zadnych szans na seks.

No i teraz nie wiem, co robic. Wciaz kocham moja zone, nie chce jej zostawiac.
Jest mi z nia w ogole dobrze. Czuje sie tez zobowiazany do dbania o nia (jest
w trakcie studiow, ktore bedzie musiala przerwac, jesli sie teraz
rozstaniemy). Ale mysle, ze zostanie z nia bedzie oznaczalo juz na zawsze brak
satysfakjonujacego zycia seksualnego. Nie wiem, czy dam rade...
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 06:58
      Pomyslu na to jak prowadzic satysfakcjonujace dla Ciebie pozycie na razie nie macie, a to zla wrozba. Czy po tych wszystkich wizytach i terapiach wiesz dlaczego tak sie dzieje miedzy wami? Gdy zna sie powod, latwiej o rozwiazanie - skad jej bolesnosci? Rezygnujecie z pieszczot francuskich bo ona nie chce? Zawsze tak bylo?
      • sam_nie_wiem Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 07:50
        No wlasnie jeden z glownych problemow to to, ze ciagle nie wiem, co sie dzieje.
        Nie mam pojecia, czemu ona nie chce seksu. Moze na to sie sklada wiele reczy,
        nie wiem. Tak, rezygnujemy z wszystkiego w seksie, bo ona nie chce. Kiedys, na
        samym poczatku tak nie bylo, ale szybko zaczelo sie pogarszac.
        • gomory Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 08:40
          Moze powinienes sie bardziej skupic na tym co mowia do was specjalisci? Bez watpienia musieli wskazywac wam jakies powody. Albo oni nie potrafili do was dotrzec, albo nie da sie z wami przepracowac problemu. Moze nie macie wgladu w siebie, ktores jest uposledzone emocjonalnie, skrywa tajemnice, nie chce zobaczyc problemu albo cokolwiek innego.
          W koncu wasz zwiazek zacznie sie rozjezdzac. Bez satysfakcjonujacego pozycia zaczniecie czynic sobie wyrzuty w innych sprawach. Nie beda one rownowazone dobrymi uczynkami, a wtedy emocjonalna wiez rozpadnie sie blyskawicznie.
          Zachowujesz sie troche jak nadopiekunczy ojciec, ktory musi dzwigac odpowiedzialnosc za niesamodzielne dziecko. Twoja zona jest dorosla osoba, ktora powinna sama ponosic odpowiedzialanosc i konsekwencje swoich czynow.
    • eeela Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 10:12
      Sam_nie_wiem,

      Nic oczywiscie nikt z nas powiedziec ci nie moze z wielka pewnoscia, wiec wez to
      na poprawde, czytajac ponizszy, dosc radykalny tekst.

      Moim zdaniem nijak tego nie pociagniecie. Moim zdaniem jestes oklamywany (byc
      moze w dobrej wierze). Twoja zona nie ma orgazmu. Twoja zona nie ma do ciebie za
      grosz namietnosci. Bol przy penetracji - jesli byliscie u lekarzy i
      wykluczyliscie stany zapalne lub grzybiczne - swiadczy o nadmiernej suchosci
      pochwy, co najprawdopodobniej oznacza, ze nie reaguje ona na twoja bliskosc
      podnieceniem. Nie ma sens wierzyc jej, ze jest z ciebie zadowolona jako
      kochanka. Poczytaj w innych watkach, co kobiety pisza o rzeczach, ktore na nie
      dzialaja nastrajaja do seksu. Wszedzie stoi jak byk - mezczyzna. Mezczyzna w
      reczniku, w szlafroku, kawalek ramienia, karku, klata, barki, szyja, ucho,
      srodkowy palec u lewej stopy... jesli dzialasz prawdziwie na kobiete i przy tym
      nie jestes katastrofalnym kochankiem, sam twoj widok wystarczy to zachecenia jej
      do seksu. Nawet ta prawdziwa namietnosc w zwiazkach z dlugim stazem potrafi
      wygasac, ale to raczej po latach dwudziestu, nie po czterech.

      Zaden terapeuta ani seskuolog nie pomoga na to, ze twoja zona po prostu nie
      gustuje w twoich feromonach. Wiele kobiet popelnia ten blad, wiazac sie i
      wychodzac za maz, bo czynia nieuswiadomiona racjonalizujaca kalkulacje - fajny,
      nieglupi, przystojny, dba o mnie i bedzie dbal o dzieci - jak tu sie w takim nie
      zakochac, jak tu za takiego nie wyjsc za maz. A potem klops, bo prawdziwego
      pozadania nie ma. Moim zdaniem to jest zrodlo rzekomej ozieblosci u co najmniej
      90% kobiet, ze nie wybieraja na partnerow osobnikow, ktorzy naprawde na nie
      dzialaja, tylko takich, o ktorym wydaje im sie, ze powinni dzialac.

      Zrobisz oczywiscie, jak uwazasz, rozwazywszy rzecz samemu i nie polegajac
      jedynie na paru opiniach z forum. Moim zdaniem, jesli postanowisz z zona zostac,
      albo ona za jakis czas sama odejdzie, albo zacznie ci przyprawiac rogi, albo tez
      po prostu pozostanie taka typowa pseudo-oziebla zona, na ktora przy piwie
      narzekaja panowie i szukaja sobie na boku kobiet, ktore obdarza ich prawdziwa
      pasja - jak na przyklad tutejszy forumowicz Miedzianakonefka.
      • teraz_bedzie_inaczej Do Eeela o błędzie wielu kobiet 07.07.07, 00:40
        Eeelu:

        Dawno nie przeczytałem tak trafnej wypowiedzi. Ja myślę dokładnie tak samo,
        tylko gdy jako facet wypowiadam to zdanie, to spotykam się z zarzutami, że
        przecież co ja tam mogę wiedzieć o kobiecej psychice. Dlatego tak się cieszę,
        że napisałaś to Ty, Eeelu, - jako kobieta. I dodałbym jeszcze tylko, że żadna
        z tych 90 % kobiet, o których piszesz, nigdy przed tak cennym, złapanym mężem
        (a większość i nie przed terapeutą) mnie przyznają się do swojego sposobu
        myślenia.

        Gratuluję szczerości i trafności spostrzeżeń.

        Eeela napisała:

        > Zaden terapeuta ani seskuolog nie pomoga na to, ze twoja zona po prostu nie
        > gustuje w twoich feromonach. Wiele kobiet popelnia ten blad, wiazac sie i
        > wychodzac za maz, bo czynia nieuswiadomiona racjonalizujaca kalkulacje -
        fajny,
        > nieglupi, przystojny, dba o mnie i bedzie dbal o dzieci - jak tu sie w takim
        ni
        > e
        > zakochac, jak tu za takiego nie wyjsc za maz. A potem klops, bo prawdziwego
        > pozadania nie ma. Moim zdaniem to jest zrodlo rzekomej ozieblosci u co
        najmniej
        > 90% kobiet, ze nie wybieraja na partnerow osobnikow, ktorzy naprawde na nie
        > dzialaja, tylko takich, o ktorym wydaje im sie, ze powinni dzialac.
        • eeela Re: Do Eeela o błędzie wielu kobiet 08.07.07, 12:45
          I dodałbym jeszcze tylko, że żadna
          > z tych 90 % kobiet, o których piszesz, nigdy przed tak cennym, złapanym mężem
          > (a większość i nie przed terapeutą) mnie przyznają się do swojego sposobu
          > myślenia.

          Problem tkwi w tym, ze one czesto nie zdaja sobie same z tego sprawy. To czesto
          jest podswiadome. Orientuja sie glownie te kobiety, ktore maja porownanie - a to
          jest niestety mozliwe tylko juz po potknieciu. W moim przypadku potkniecie bylo
          bardzo krotkie i szybko skapowalam, o co chodzi, ale nie wszystkie kobiety sa
          tak szybkie w mysleniu jak ja ;-P
    • anais_nin666 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 11:25
      Dodatkowo zona z powodu bolu nie chce penetracji, seks oralny
      > tez juz odpadl

      Rozumiem, że odczuwa ból podczas stosunku (była zapewne u lekarza, jakie sa tego
      przyczyny?), ale nie bardzo pojmuje dlaczego odpadł seks oralny? Odczuwa ból ust
      ;)? Języka? A gdy Ty ja pieścisz to co? Drapiesz ją zarostem...i dlatego NIE?

      Chodzilismy juz na rozne terapie, do roznych psychologow i seksuologow. Teraz
      > tez jestesmy w trakcie terapii.

      Zmieniacie tych seksuologów i psychologów jak rękawiczki, bo efekty rozmów z
      nimi nie daja natychmiastowego rozwiązania? Żeby terapia przyniosła efekty
      trzeba trochę na nia pochodzić. Najlepiej do jednego terapeuty, nie do całego
      stada;)
      Czasem już po 1 czy 2 wizytach lekarz potrafi powiedzieć co jest przyczyna
      takiego stanu rzeczy. Długo trwa walka z pewnymi lękami, problemami, ale
      ustalenie przyczyn az tak wielka sztuką dla lekarzy nie bywa... A Wy po 2 latach
      nadal nie znacie przyczyn jej niecheci do seksu? Dziwne.
      • sam_nie_wiem Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 11:32
        Nie, nie zmieniamy tych psychologow ot tak. Raczej zmienilismy kraj zamieszkania
        (nie mieszkamy w Polsce), to tez zmienilismy psychologow.

        No wlasnie, oni wszyscy wymyslili juz 1000 przyczyn, ale jakos niczego to nie
        popchnelo do przodu. Nawet jak pojawia sie poprawa, to zaraz wraca do normy.
        • anais_nin666 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 11:38
          Skoro znaleźli przyczyny to w indywidualnej terapii powinni pracować z Twoja
          żoną nad zmiana jej stosunku do pewnych jej uprzedzeń czy co tam oni wymyslili.
          Na pewne sprawy trzeba mnóstwa czasu, ale szanse na poprawę są tylko wówczas,
          gdy istnieje owa wola poprawy. Czy Twa żona ja wykazuje - nie wiem.
          • sylwiamich Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 18:02
            Co jest przyczyną jej oziębłości...tylko ona wie, albo i nie.Nie jest
            bezwzględna prawdą że kobiety lubią być w ruchu.Zadowolenie czasami daje
            leżenie i pozwalanie na pieszczoty, czasami zajmowanie się
            partnerem.Podniecenie na widok mężczyzny...czasami przytojniak nie kręci,
            czasami facet nie kręci...ale potem dzieje się coś...i szał ciał.Do czego
            zmierzam...kobiety to tak wielkie indywidualności w tym względzie że
            szok...zreszta faceci też bardzo się różnią....ale seksualny świat kobiety jest
            pzrebogaty.
    • lilyrush Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 12:44
      Odpowieadajać formalnie
      Mówi sie o rozkładzie 3 więzi- fizycznej, emocjonalnej i gospodarczej.
      Fizyczna u Was wysiadła, emocjanolana zaraz zacznie. Zostanei gospodarcza i to
      z prostej przycyzny, ze Ty żone utrzymujesz.
      Jak nie bęidzesz chciał to warunki do rozwodu masz spelnione.

    • glosatorr Brak seksu ma swoją przyczynę. 05.07.07, 14:24
      A ta przyczyna może być powodą rozwodu

      Witam.

      sam_nie_wiem napisał:

      > Hej,
      >
      > Znalazlem sie w sytuacji, z ktorej nie widze dobrego wyjscia.

      Z p[rzykrością stwierdzam, że fakt, tu nie ma dobrego wyjścia.

      > Jestesmy
      > malzenstwem od 4 lat, co najmniej od 2 lat borykamy sie z problemem braku
      > seksu.

      Czyli przez dwa lata seks był w porządku. Co się stało 2 lata temu?

      > Czasami bywalo lepiej, czasami gorzej, ale od 2 lat staje sie to
      > wszystko coraz gorsze.

      Co to znaczy było lepiej. Co było lepsze gdy było lepiej a co gorsze, gdy było
      gorzej?

      > Seks stal sie calkowita rzadkoscia, kochamy sie raz na
      > 2-3 miesiace.

      Jest rzadkością, ale nie całkowitą.

      > Dodatkowo zona z powodu bolu nie chce penetracji, seks oralny
      > tez juz odpadl i to co robimy, to w zasadzie tylko wzajmna masturbacja -

      I tu mi Chłopie coś nie pasi.
      Podzielę się swoimi uwagami i przemyśleniami.
      Ból - jak przeczytałem w innych Twoich listach został przez specjalistów
      zbadany i nie wskazali oni żadnych przyczyn psychosomatycznych (np.
      dyspaurenia). Wnioskuję więc, że Twoja żona ma tzw. suchą pochwę co jest oznaką
      braku podniecenia. I tu będę gdybał.
      Co z tego co napisałeś pasi? Masturbacja - czyli ona jest w stanie doprowadzić
      się do orgazmu (odpada anorgazmia). Tu przypomina mi się przypadek pewnej Pani,
      która mogła wyłacznie się masturbowac. Są takie Panie, które się uwarunkowały
      na sposob uprawiania masturbacji i inną drogą nie dochodzą do satysfakcji.
      Nie wiem jak Twoja żona się masturbuje (stymulacja łechtaczki?) - ale na tej
      drodze uzyskuje orgazm?
      Jeśli więc jest w stanie tak uzyskać orgazm a nie napisałeś (każesz się
      domyślać, więc się domyślam) jak - więc nasuwa mi się wniosek, że Twoja żona ma
      wszystko na swoim miejscu, tylko: nie ma oznak towarzyszących podnieceniu
      (suchość w pochwie), zaś albo Ty nie umiesz jej pieścić oralnie (tak też może
      być) albo Twoja żona może tylko się sama pieścić (bo jest uwarunkowana np.
      dlugoletną masturbacją) albo i to bierzemy pod uwagę (i ja się przychylam do
      głosu jednej z koleżanek) Ona nic do Ciebie nie czuje. Dlaczego?
      O tym może później. Powiem tak, za mało danych by Ci z większą pewnością
      poradzić.

      > Dodam moze, ze zona nie ma zadnych
      > problemow z orgazmem. Byla tez (jesli jej wierzyc) zadowolona ze mnie jako
      > kochanka.

      I tu łapiemy ją na kłamstwie Kolego. Jeśli ona nie ma problemów z orgazmem, to
      czemu go uzyskuje tylko na drodze masturbacji? U kobiet, które mają problem
      Twojej żony są widoczne następujące przyczyny: Aseksualnośc męża, brak
      stymulacji, opory psychiczne, które wywołuje sam mąż, niedopasowanie seksualne
      wynikające z traumatycznych przeżyć kobiety z przeszłości, brak uczuć do męża a
      nawet podświadome lub świadome odrzucanie męża. No jest też nieumiejętnośc meża
      w technikach seksualnych, ale tę wiedze można zdobyć we dwoje.
      Wyczuwam w Twoich słowach wątpliwość w szczerośc wypowiedzi żony, jakieś
      załamanie zaufania do niej. Czy może masz wątpliwości, czy ona jest wobec
      Ciebie prawdomówna? Jakie jeszcze masz wątpliwości?
      Powiem Ci, że ja nie za bardzo wierzę w prawdomówność Twojej żony. A jeśli ona
      zna powód Waszych problemów ale go ukrywa, to i specjaliści niewiele pomoga.

      >
      > Wciaz bardzo kocham zone.

      W to nie wątpię - ale czy już zrzuciłeś różowe okulary?

      > Oczywiscie nie jestem idealny, mam swoje wady,

      Każdy ma jakieś wady - ale w czym Ty widzisz ten brak idealności w sobie?

      > zarabiam na nia (ona studiuje).

      A mam jedno pytanie, bo to jest ważne - Napisałeś, że pobraliscie się 4 lata
      temu, zaś problemy zaczęły się dwa lata temu. Jak długo znaliście się przed
      ślubem? Czy mam wnioskowac, że Ty jesteś dobrze sytuowany a jej dobrobyt jest
      związany wyłacznie z Tobą?


      > Problem w tym, ze wciaz sie nic nie zmienia, a
      > ja juz dalej tak nie moge.

      Wiesz, niektóre terapie trwają. Myślę, na podstawie tego co piszesz (mam
      nadzieję, że odpowiesz na inne moje pytania) przyczyna leży gdzieś po stronie
      żony. Oczywiście zakładając, że piszesz wszystko i niczego nie przemilczasz
      (jak np. w tym, że nie jesteś idealny w domyśle - wobec żony, ale nie piszesz w
      czym)

      > Trace cierpliwosc i zaufanie.

      To widać. Ale sam brak seksu nie daje powodów do utraty zaufania.
      Czy są jakieś jeszcze podejrzenia?

      > Zaczynam sobie
      > wyobrazac, ze moze tak to juz wszystkie kobiety maja.

      Nie - większość kobiet jest normalna - kochają się kochac.
      Potrzebują jednak do tego klimatu i kochającego i kochanego partnera.

      > Zona z kolei oskarza
      > mnie o brak zaufania i pospieszanie jej.

      O właśnie - w czym ją pośpieszasz?

      >Co kilka miesiacy mamy o to klotnie,

      To może powodować awersję seksualną - te klotnie też.

      > po ktorej przez co najmniej miesiac czy dwa nie ma zadnych szans na seks.
      >
      Karanie seksem. Albo nam czegoś nie mówisz, albo... Mam powazne obawy, że Pani
      mogła trafić na naiwnego. I możesz nie wiedzieć, że jest ktoś trzeci a ona tego
      nie ujawnia nawet terapeutom. To moje podejrzenia - takie na goraco.

      > Jest mi z nia w ogole dobrze.

      Co jest poza seksem dobre?

      > Czuje sie tez zobowiazany do dbania o nia (jest
      > w trakcie studiow, ktore bedzie musiala przerwac, jesli sie teraz
      > rozstaniemy).

      Nie da sobie sama rady? Czemu?

      > Nie wiem, czy dam rade...

      Nie dasz rady. To oczywiste. Licze na odpowedzi na moje pytania uściślające.
      Może wtedy coś więcej się dowiem?
    • avide Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 15:30
      sam_nie_wiem

      jako facet z niemal identycznym problemem co twój radzę ci 100 razy przeczytaj
      to co napisała eeela.
      Prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Znam to z autopsji, niestety.
      Wszystko, ale to naprawdę wszystko sie spiep...y jak nie będzie
      satysfakcjonowała WAS ta sfera życia.

      W to że moja żona mnie kocha nie mam najmniejszej wątpliwości. Jednakże to, że
      ona mnie kocha wcale nie oznacza że ją pociągam.
      Jeśli masz czas i ochotę przeczytaj sobie mój watek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=61399167&a=61399167
      moze dać ci coś do myślenia. Doszedłem do takich wniosków na podstawie długiej
      obserwacji i czytanie wieeelu wielu ludzkich historii, no i autopsji.

      Jak dla mnie to proste jak konstrukcja cepa (teraz oczywiście). Piszesz, że jest
      sucha, świadczy to o tym właśnie co napisała eeela. Ona nawet po twoich
      pieszczotach nie czuje podniecenia.
      Jak kobieta czuje podniecenie wilgotnieje, mniej lub bardziej, nie ma siły.

      W moim związku zawsze był problem z suchością pochwy. Długo zwalałem to na
      najróżniejsze problemy, potem przyszła autorefleksja, że to może ja jestem do
      dupy kochanek. Jak nastolatek zatem otworzyłem podręcznik do anatomii i
      przestudiowałem ciało kobiety od podstaw, do tego doszły jeszcze sposoby
      pobudzania, sfery erogenne itp. czyli mniej więcej wszystko co mona wyczytać w
      tej tematyce. Ambitny typ jestem więc zabrałem sie za to dość dogłębnie.
      Nafaszerowany "wiedzą teoretyczna" postanowiłem działać. Nowy lepszy, Avide :)).
      Jednak ona jak sucha była tak pozostawała. NIC kompletnie NIC nie działało.
      Mogłem sobie pieścić, dotykać, przygotowywać kolacje, ubierać się i rozbierać
      jak lubi, NIC. Wziąłem się za badanie kawałek po kawałku jej ciała. Pieściłem
      piersi mocniej, - NIC, słabiej NIC, minetka, mocniej, słabiej, szybciej,
      wolniej, z palcem, bez, łechtaczkę wargi, wszystko co mi przyszło do głowy, co
      gdzieś podpatrzyłem, przeczytałem.

      Okazało się, że kompletnie nie znała własnego ciała. Nie potrafiła wymienić ani
      jednej pieszczoty, która wywoływała by podniecenie. Nie przyjemność ale
      podniecenie, to bardzo wielka różnica. Bo przyjemność wywoływały wszystkie moje
      zabiegi ale jak była sucha tak była sucha. Działało to na zasadzie smyrania po
      włosach, miłe przyjemne ale raczej fiut po tym nie stanie. :)))

      Na pytanie co czuje podczas minetki odpowiedź brzmiała "lizanie, i takie
      dotykanie czymś miękkim", tak jak bys się sam po rece np polizał, poczujesz
      wilgoć śliny, ale raczej sie tym nie podniecisz.
      Całe to doświadczenie pod tytułem "Znalezienie sposobu na seksualne rozbudzenie
      żony" trwało prawie rok i zakończyło sie jedną wielka traumą z mojej strony.
      Jednak żeby było śmiesznie, czasami pojawiało sie podniecenie, stawała się
      wilgotna i dlatego to mi dawało do myślenia. Z tym że przychodziło to jak grom z
      jasnego nieba. Ja nie miałem na to najmniejszego wpływu. Dlatego nie twierdze,
      że jest osoba oziębłą. Problem w tym, że równie niespodziewanie jak sie pojawia
      tak samo znika, i również moge cuda w łózku wyczyniać a i tak nic nie zdziałam.
      Jako że chwile trzeba wykorzystać miałem po takim niespodziewanym podnieceniu
      jakies kilka minut na przeprowadzenie "akcji" :)). No problemu ze wzwodem nigdy
      nie miałem to jakoś szło, na początku. Niestety szybko sie połapałem że w
      związku z zaistniałą sytuacją seks to czysty przypadek, a jak chcę sobie cos
      zaplanować to pierwsze co muszę zrobić to tonę lubrykatu sobie kupić.
      Pech chciał że mi same szybkie numerki nie starczą, w dodatku tylko i wyłącznie
      jak sie jej zachce co z reszta często się nie zdarza. Lubie sobie czasem
      przeciągnąć całość w czasie by sie nacieszyć samym zbliżeniem, byciem w niej,
      czuciem jej.
      Czasami jak już przy pomocy lubrykatu sią troszeczkę rozkręciła to i
      zawilgotniała ale to ledwo namiastka tego jak normalna zdrowa kobieta reaguje na
      faceta który ją podnieca. Wiem, bo na szczęście/nieszczęście (sam teraz nie
      wiem) miałem okazję kochać się również z innymi kobietami i wiem jak reagują.

      A teraz najciekawsza cześć opowieści. Zacząłem wspominać o rozstaniu. Nawet
      odbyliśmy ze 2-3 rozmowy na ten temat. Przestraszyła się, ale tak na poważnie.
      Całość sytuacji tak mnie zniechęciła do zbliżeń z nią, że przestałem się starać.
      I co sie okazało ??? jednak potrafi się podniecić. Zauważ że pisze "potrafi się"
      a nie że "potrafię ją". Tak. Podczas tego całego badania i odkrywania
      seksualności jej ciała, trafiłem na dwie rzeczy, które połowicznie zadziałały.

      Kobieta ma seks w głowie tak ?? niby większość to wie. Mogłem sobie pieścić ale
      dopóki ona sama tak naprawdę nie nakręciła się w głowie to nic nie pomagało.
      Zatem auto-nastawienie, samonakręcanie na sex jako primo. Ona po prostu sama
      musi chcieć. Tutaj duży buziak dla naszej forumowej Glamourous bo ona mi
      zwróciła na to uwagę a niejako było to w pewnym sensie klucz do całości.
      Dwa to aktywność. Jak tylko leży a ja ją pieszczę ... lipa na maxa. Jeśli ona
      jest aktywna, a ja się "obijam" wtedy można liczyć na jakieś efekty podniecenia.
      Ona po protu musi być w ruchu bo inaczej podniecenie pryska.
      No i po trzecie, pobudzanie mechaniczne. Jedyny sposób jaki odkryliśmy na
      zawilgotnienie jej to jak swoimi udami ściska moje udo i ociera się o nie. To
      jedyny sposób by wywołać chociaż namiastkę podniecenia w niej. Ale pkt 3 to w
      sumie pochodna drugiego bo to też aktywność jej ciała. Żadne ale to żadne moje
      pieszczoty nie wywołują w żonie nic poza ogólnym uczuciem przyjemności dotyku.

      Dobra napisałem się troche, czas na jakies wnioski.
      Wszystko to trwało mniej więcej na przestrzeni 8 ostatnich miesięcy po prawie 8
      latach związku (błagam nie pytajcie mnie gdzie ja miałem oczy wcześniej bo sam
      się zastanawiam). No nic. Jak zatem widzisz podniecić żonę nie mam szans jeśli
      ona sama nie zechce się podniecić.
      U facetów to działa tak, (u mnie np ;)) ) że mogę sobie nie chcieć ale wystarczy
      że weźmie sie w obrotu ta najważniejszą cześć ciała a zazwyczaj i tak mi stanie
      mimo tego że oponuję temu w głowie. To jest odruch. Kobiety maja zdecydowanie
      inaczej. Bez jej zgody na seks na poziomie nazwał bym to podświadomym nic z tego
      nie wyjdzie. Z tym ze sama siebie musi o tego nastawić. Ja przynajmniej tak to
      widzę, (ciekawe co na to nasze forumowiczki ?????)

      Czemu wg mnie eeela ma racje. Widzisz czasami jednak zdarza się tak, że kobieta
      na sam widok, zapach, myśl o danym konkretnym mężczyźnie wilgotnieje. Bo ten
      facet na nią działa. U mnie jest tak, że pod każdym możliwym względem odpowiadam
      żonie. Mam status "super-mężusia". Pewnie dlatego jest ze mną i jeszcze w ogóle
      sypia ze mną. Takie troche poświęcenie z jej strony, mam przedziwne wrażenie że
      i u Ciebie może byc podobnie. Kobiety pod tym wzgledem sa niesamowite, duzo
      bardziej są skłonne do poswięceń tego typu niż mężczyźni.
      Taka jest brutalna prawda i trochę mi zajęło by do tego dojść. Wg mnie nie
      działam na nią w sensie seksualnym. I nie ma znaczenia, że jestem dla niej
      przystojny, że podoba się jej moje ciało, że ceni mnie za to jakim jestem
      człowiekiem, że lubi mój zapach, że to, że tamto. Po protu nie ten facet nie do
      tej kobiety, przynajmniej pod względem seksualnym. Wcale bym się nie zdziwił
      gdyb kiedyś gdzieś po tylu latach (nazwijmy rzecz po imieniu) nieudanego życia
      seksualnego spotkała kogoś i nawet mógłby to byc dużo mniej ode mnie przystojny
      fecet, być gorszym kochankiem itp., ale jego nazwijmy to "chemia", tudzież
      feromony spowodowały by, że na samą jego obecność by zawilgotniała, wszedłby w
      nią bez zbędnych ceregieli pieszczenia, pobudzania i miała by z nim mega-orgazm
      o jakim ze mną mogła by jedynie pomarzyć. Pisała o tym Wisłocka w swojej Sztuce
      kochania (wspomniałem o tym w cytowanym wątku).
      Acha bo zapomniałem napisać, całość sytuacji owocuje oczywiście brakiem orgazmów
      u żony, jedyne co sie czasami uda osiągnąć to stan ogólnego zadowolenia po
      • eeela Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 05.07.07, 18:56
        Avide, uwazam, ze twoje obserwacje i wnioski sa stuprocentowo sluszne. Przykro
        mi, ze musiales je zaobserwowac na samym sobie.

        Mam nadzieje, ze dla was obojga znajdzie sie jakies w miare dobre rozwiazanie.

        Ludzie roznie rozwiazuja te sprawe. Czasem sie rozchodza. Czasem utrzymuja
        instytucje, jaka jest malzenstwo, znajdujac radosc z pozycia poza nia. Trudno mi
        oceniac na poziomie ogolnym, ktore rozwiazanie jest sluszne; mysle, ze to
        niemozliwe - za bardzo uzalezione od indywidualnych potrzeb i dazen. Ale zycze
        tobie i twojej zonie, zebyscie znalezli rozwiazanie, ktore sprawi, ze bedziecie
        zadowoleni ze swojego zycia.
      • aandzia43 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 06.07.07, 01:43
        Kobieta, by odbyć satysfakcjonujący ją akt płciowy musi po pierwsze pragnąć
        tego, konkretnego mężczyzny, po drugie musi otworzyć się psychicznie na seks,
        nakręcić się nań, musi mieć miejsce auto-nastawienie. Pisał o tym Avide i pisano
        juz o tym na forum niejednokrotnie.

        Ja bym dorzuciła coś jeszcze: dojrzałość emocjonalną kobiety do związku z
        mężczyzą w ogóle. Jeśli kobieta traktuje swojego mężczyznę jak tatusia, który ma
        chronić ją przed światem, dopieszczać, wspierać nieustająco, chuchać i dmuchać,
        do tego być wspaniałym i godnym podziwu (jak posąg z brązu), to nie będzie go
        pożądac, bo na tatusia się nie leci (a fuj!) Będzie trwać przy nim
        usatysfakcjonowana, bo mała dziewczxynka, jaką jest w gruncie rzeczy, mimo lat
        na karku, fakultetów, liczby dzieci jest jak najbardziej usatysfakcjonowana! Dla
        niej funkcja mężczxyzny w jej życiu to TATUSIOWANIE. I koniec. Basta. Żadne tam
        seksy i inna fizjologia.

        Można sobie gdybać, co prowadzi do takiego zatrzymania się w rozwoju. Brak
        dobrego kontaktu z matką, własnym ciałem, emocjonalne uwiedzenie przez ojca itd.
        Ten wiktoriański ideał kobiety-żony, ten kobiecy eunuch, bo to przecież
        kobiecość wykastrowana, nie satysfakcjonuje większości współczesnych facetów. I
        chwała wam za to, panowie! Za to was lubię.
        Współczesny facet chce kobiety-partnerki, biorącej od niego emocjonalne i każde
        inne wsparcie, ale również DAJACEJ. Kobiety podziwiającej swojego mężczyznę, ale
        nie tak, jak córeczka wielbi tatusia: fasadowo, naiwnie, infantylnie.
        Podziwiającej jak dorosly czxłowiek dorosłego czxłoweieka: z wzglądem w niego,
        jako pełną istotę, czyli również istotę seksualną. Kobiety POZADAJACEJ! Kobiety
        wielbiącej męskie ciało, jego reakcje, potrzeby. Zdolnej współtworzyć więź
        seksualną, bez której nie ma dojrzałego zwiazku między kobietą a mężczyzną.

        Nie wiem, co nie pozwala żonom naszych formowiczów otworzyć sie na pożycie z
        mężem: blokady psychiczne, niechęć do tego konkretnego mężczyzny, czy też
        niemożność wejścia w dojrzały kontakt z mężczyzną w ogole. Jak by nie było,
        trzymam kciuki za najwłaściwsze i najszczęśliwsze dla wszystkich stron
        rozwiązanie :-)))

        • avide Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 06.07.07, 08:21
          aandzia43 napisała:

          "Współczesny facet chce kobiety-partnerki, biorącej od niego emocjonalne i każde
          > inne wsparcie, ale również DAJACEJ. Kobiety podziwiającej swojego mężczyznę,
          ale nie tak, jak córeczka wielbi tatusia: fasadowo, naiwnie, infantylnie.
          > Podziwiającej jak dorosly czxłowiek dorosłego czxłoweieka: z wzglądem w niego,
          > jako pełną istotę, czyli również istotę seksualną. Kobiety POZADAJACEJ!
          Kobiety wielbiącej męskie ciało, jego reakcje, potrzeby. Zdolnej współtworzyć
          więź seksualną, bez której nie ma dojrzałego zwiazku między kobietą a mężczyzną."


          W zasadzie nic dodać nic ująć. Sedno tematu jeśli chodzi o męskie oczekiwania
          współczesnych mężczyzn.

          Jednym z powodów dla których lubię czytać to forum to właśnie wypowiedzi
          forumowiczek dotyczące męskiego ciała i facetów jako mężczyzn, samców a nie
          chłopców, maminsynków, czy kolejnych wersji ich własnych tatusiów.
          To, jak opisują swoich facetów, jak poprzez słowa wyrażają podziw, pożądanie,
          dla męskiego ciała które mimo iż co by nie mówić brzydsze od płci pięknej :)))
          również potrafi być harmonijnie piękne i pociągające, jednym słowem MĘSKIE !!!.

          Ten co czuje i uważa się za faceta nie chce niańczenia, chce mieć kobietę -
          żonę, kochankę, partnerkę, w końcu matkę jego dzieci. Kobietę która będzie
          chciał brać to co ma do zaoferowania, bez zbędnej krępacji, będzie się domagała
          "swojego" ale równocześnie będzie dawała z siebie tyle samo. Bo równowaga między
          dawanie i branie w obie strony musi być zachowana. Tam gdzie powstaje przewaga
          jednej ze stron powstają konflikty.

          "Kobietą się bywa" .... trudno się z tym nie zgodzić.

      • avide Pytanie za 100 pkt. 06.07.07, 17:36
        No włąśnie nie wiem czy moja przegladarka spłatała jakiegos figla ale mam pytanie.
        Czy istnieje jakaś ograniczona długośc postu ?????

        Przeglądam sobie teraz ten wątek, patrząc czy ktoś coś ciekawego wpisał i
        spostrzegłem że w moim poście powyżej brakuje gdzieś 1/3 długości tekstu, z
        konkluzją pod tytułem "co dalej z tym fantem"

        jak to jest z tą długością posta oświeci mnie ktoś ??????

        Avide
        • gomory Re: Pytanie za 100 pkt. 07.07.07, 10:04
          > Przeglądam sobie teraz ten wątek, patrząc czy ktoś coś ciekawego wpisał i
          > spostrzegłem że w moim poście powyżej brakuje gdzieś 1/3 długości tekstu

          Nie przejmuj sie, pewnie nikt sie nie przebil poza 1/3 tego wodolejstwa ;).
          Jest ograniczenie w dlugosci posta, gdzies na forum "o administracji" to kiedys przeczytalem. Wtedy sadzilem, ze ilosc dostepnych znakow jest baaardzo duza.
          Teraz weryfikuje to zdanie. Bo przeciez moglbym zechciec opublikowac wszem np. swoje opowiadanie :P.
          • sylwiamich poza majtkowym tematem 07.07.07, 10:50
            Tak mi przyszło do głowy...byłam kiedyś z facetem...dawno temu.Pozwalałam mu
            sie dotykać, pieścić...ale nic więcej...czułam wtedy narastające
            poirytowanie.Po prostu oddawałam się swojemu czuciu a on mnie zupełnie nie
            obchodził.Drugi taki przypadak wydarzył mi się we śnie.Ja jestem typem hetero-
            do-nieprzytomności-bezapelacyjnie-seksualnej osoby.Gdy pomyślę o
            kobiecie...bllleeee.A we śnie pozwalałam jakiejś babce dotykać się i czerpałam
            z tego nawet przyjemność.I do czego zmierzam?Ze ja-kobieta potrafie wykorzystać
            inne osoby....zupełnie dla mnie aseksualne do "masturbacji"...ale to nadal nie
            wróży dobrze temu związkowi...bo do łóżka o bym wolała z kim innym
          • avide Re: Pytanie za 100 pkt. 07.07.07, 16:49
            wodolejstwo .....

            zgadzam się z Toba Gomory w 100%. Ale jak mam taki styl pisania. Poza tym
            napisałem tyle żeby wszystkich co to sa tutaj dla rozrywki zniechęcić zwyczajnie
            do czytania. Ci co faktycznie maja jakiś problem dobrną do końca, przemyślą i
            wyciągną wnioski.
            NIE DA SIE w 5 słowach odpowiedzieć na pytania tutaj zadawane (zazwyczaj).
            Przegadalibyśmy całą noc a i tak czasu by zabrakło. Ta tematyka taka ma
            specyfikę i sam o tym najlepiej wiesz.

            Co oznacza czytać tak długaśne posty, z punktu widzenia faceta wiem doskonale po
            lekturze postów glosatora :)))) prawie nigdy nie dociągam do końca :)). Nie ma
            siły, robie skróty :)). Facet bije na głowę nawet mnie mimo, iż często pisze i
            ciekawie i szczerze choć i złośliwości mu nie brak to przeczytać taki słowotok
            bywa czasami ciężko. :)))

            Zaś co do Twojego opowiadania Gomory, ja tam poczytam z przyjemnością bo prawdę
            powiedziawszy chwilami się zastanawiam co Ty właściwie robisz na forum ???? Choc
            w sumie jakie to ma znaczenie, dopóki piszesz ciekawie i z sensem przyjemnie sie
            to czyta.

            Pozdrawiam i bynajmniej nie zachęcam do czytania moich postów z kategorii
            wodotrysków :))).
      • teraz_bedzie_inaczej Re: Powod idealny. 07.07.07, 00:45
        Gacusia:

        Dzięki za słowa otuchy. Wierz mi, nie tylko Sam_nie_wiem, ale wielu innych
        mężczyzn wpada w przeświadczenie że wszystkie kobiety nie lubią seksu, na
        podstawie doświadczeń z kobietą, która ich upolowała, ale tak naprawdę nie
        czuje do nich pożądania.
    • libressa Kobietą sie bywa... 06.07.07, 06:47
      ...jeszcze raz o tym napiszę,to zdanie wywołało niezłe zamieszanie na forum,ale
      czytając kolejny watek, napisałam jeszcze raz. Bez urazy,ale to fakt ;)

      Pozdrawiam
      Libressa
    • kici10 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 06.07.07, 23:34
      Ok, to jeszcze ja dołożę swoje trzy grosze. Kobity prowadzą rozmaite strategie
      uwodzenia partnerów - długofalowe i krótkofalowe. Krótkofalowe wtedy, gdy
      zależy im na krótkim romansie - wtedy praktycznie natychmiast są dostępne
      seksualnie (na każde życzenie). I długofalowe, kiedy zamierzają z partnerem
      stworzyć związek. Wtedy nie idą na pierwszej randce do łóżka. Wiedzę tę czerpią
      z własnych domów rodzinnych, w których wpaja im się, że porządna kobieta
      powinna się szanować, że nie wypada jej czerpać radości z seksu. Że powinna
      cały czas się kontrolować, żeby nie posądzono ją o dziwkarstwo. I tak ją
      zafiksowują na całe życie. Zamyka się klapka. A ponieważ każdy z nas przypisuje
      swoje cechy innym ludziom, więc długo myślą, że faceci mają tak samo. Jedyne co
      wyznacza sposób postępowania takich kobiet to tzw. opinia publiczna, lub jak
      kto woli "co ludzie sobie o mnie pomyślą". Niektóre osoby są bardzo podatne na
      takie pranie mózgu, inne to olewają. Aż przychodzi moment, że niektóre z nich
      odrzucają to całe rodzinne wychowanie,olewają opinię ludzi, klapka odskakuje,
      i wtedy mega orgazm z przypadkowym facetem. To prawda, ochota na seks u kobiety
      rodzi się w głowie. Inaczej mówiąc w głowie rodzi się przyzwolenie na seks,
      reszta to już tylko tego konsekwencja. Uczeni nazywają to bardzo mądrze, że
      kobieta musi sama wyłączyć sobie tzw. ciało migdałowate, żeby móc osiągnąć
      orgazm. Niektóre nie mają problemu z tym odłączaniem, a inne są cały czas w
      stanie kontroli i czuwania. Jeśli kobieta czasami wilgotnieje, to znaczy, że
      czasami ta klapka odskakuje, czyli, że budzi się w niej seksualność. Problem,
      co zrobić, żeby na dobre odskoczyła.
      Jeśli, jak piszesz, zaspokajacie się masturbując, to rozumiem, że jest to
      masturbacja partnera, a nie samego siebie. Jeśli więc jesteś w stanie pobudzić
      ja w taki sposób, to znaczy, że działasz na nią. W przeciwnym wypadku robiła by
      to sama ze sobą, fantazjując. To znaczy, że przeżywa coś z Tobą, ale w innej
      formie, niż byś sobie tego życzył. I tutaj następuje zasadnicze pytanie. Czy w
      trakcie masturbacji nie robi się wilgotna? I co stoi na przeszkodzie, żeby w
      końcowym etapie tą wilgotność wykorzystać do stosunku? Przecież obustronna
      masturbacja często jest traktowana jako gra wstępna. Czyżbyś nigdy nie
      traktował tego jako gry wstępnej, tylko od razu wskakiwał?
      Jedno jest pewne - unika się tego, czego się nie lubi. Można z tego wysnuć
      wniosek, że dobrze masturbujesz, ale źle pieprzysz.
      • yoric Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 01:00
        No proszę!!!

        Kici, czyżby wreszcie zbliżenie perspektyw?!!
        Ja bym dodał tyle, że teoria OK, ale aplikacja trochę błędna - z partnerem,
        którego uważa się za atrakcyjnego seks zawsze będzie satysfakcjonujący,
        cokolwiek by nie zrobił(a).
        A tak off-topic dodam, że niestety babki - WSZYSTKIE - mają wbudowane tzw. LMR -
        last minute resistance. Czyli nawet kiedy stosują strategię krótkoterminową i
        niezależnie ile wypiły, ZAWSZE się bronią na etapie "majtek" (czasem tylko pro
        forma, a czasem niestety nie). Chyba założę wątek na temat jak sobie radzić z
        tym konkretnym zjawiskiem.

        Pozdrawiam
        • aandzia43 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 02:13
          Z partnerem, ktorego uwaza sie za atrakcyjnego seks ma DUZE SZANSE byc
          satysfakcjonujacy. Nie prawda jest, ze taki uwazany za atrakcyjnego partner moze
          sobie pozwolic na seksualny analfabetyzm i nadal jakims cudem byc sprawca
          rozkoszy. Niejedna pani sie na tym przejechala, a potem gorzko plakala. I
          niejeden pan wkurzony zgrzytal zebami.
          Pani, bo rozpalona, jak piec hutniczy poleciala na emanujacego krecacymi ja
          feromonami samca, przy blizszym poznaniu, czyli pierwszym stosunku, chama i
          tepaka. Pan...no tu nie wiem, moze pachnace lale kreca swoja fasadowa
          kobiecoscia przez iles tam stosunkow, ale naped mezczyzny tez sie kiedys konczy.
          Przepraktykowalam wariant pierwszy, damski, to wiem, co pisze. O drugim
          slyszalam opowiesci, na tym forum tez.

          A propos opierania sie na etapie majtek.
          Nie widze problemu. Jak sie pani troche certoli przy poszczegolnych bazach, to
          tylko wzmaga sie napiecie, a o to chyba chodzi, nie? Chyba, ze sie chce miec
          podana na tacy, od razu z rozlozonymi nogami, no coz... Przykre, szczegolnie dla
          pani.
          A jak broni dostepu do gaci nie tylko pro forma? To albo zle ocenila swoja
          wrazliwosc na atrakcyjnosc pana, albo pan sie nie sprawdzil w trakcie
          konkretnych dzialan.
          Watek mozna zalozyc, czemu nie. Ale mysle, ze wystarczy brac sie za trzezwe
          kobitki, trzezwo oceniac ich zaangazowanie w nasza, meska atrakcyjnosc, a jak
          ocena wypadnie na korzysc, to juz tylko sprytnie je rozbrajac, by same z siebie
          te gacie zdarly. Naprawde dziala.
        • gomory Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 09:59
          > A tak off-topic dodam, że niestety babki - WSZYSTKIE - mają wbudowane tzw. LMR - last minute resistance. Czyli nawet kiedy stosują strategię krótkoterminową i niezależnie ile wypiły, ZAWSZE się bronią na etapie "majtek"

          Ech... nie kumasz. One chce po prostu zaprezentowac swoja seksowna bielizne by wzmoc doznania wzrokowca ;).
          Dlatego wlasciwa kolejnosc jest: pieszczoty przez majtki, po osiagnieciu etapu |"zwiekszonej poufalosci" - reka wslizguja sie pod, a wtedy cel praktycznie osiagniety :). Dalej to kwestia czasu. Co najwyzej pani sie moze irytowac, ze zbyt opieszale sciagasz zbedne juz fatalaszki ;).
          • eeela Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 11:03
            > > A tak off-topic dodam, że niestety babki - WSZYSTKIE - mają wbudowane tzw
            > . LMR - last minute resistance. Czyli nawet kiedy stosują strategię
            krótkotermi
            > nową i niezależnie ile wypiły, ZAWSZE się bronią na etapie "majtek"


            Po pierwsze: w dlugich zwiazkach LMR stosuje sie juz tylko okazyjnie.

            Po drugie: w dlugich zwiazkach (jesli rozpatrujemy przyklad kobiety dobrze z
            partnerem dobranej pod wzgledem seksualnym), jezeli juz LMR sie stosuje, to
            robi sie to zazwyczaj z pelna premedytacja - bo trzeba podsycac w partnerze
            uczucie ciaglego zdobywania. Inaczej moze sie znudzic zbyt latwa zdobycza.

            Ale jak juz mowilam, stosuje sie to raczej okazyjnie.
            • yoric Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 13:26
              Uściślam, że cechy charakteru, takie jak polot i ogłada (przeciwieństwa
              wspomnianych przez Andzię chamstwa i tępoty) to też elementy atrakcyjności, może
              nawet główne. Chodziło mi o rozróżnienie na "postrzeganą atrakcyjność partnera"
              i jego umiejętności czysto techniczno-łóżkowe.
              IMO o zadowoleniu z seksu decyduje głównie atrakcyjność. Mogę się mylić, ale
              jestem przekonany, że bardzo atrakcyjny partner może sobie pozwolić na bycie
              leniuszkiem, a kobieta i tak będzie zachwycona.

              LMR - sorry za 'podpity' off-topic ;))).
              Dodam tylko, że faktycznie tu nie chodzi o związki, tylko o pierwszy raz z daną
              kobietą. Nawet, jeśli ona naprawdę ma na to ochotę, to zawsze przy majtkach
              włącza się alarm pod hasłem "jestem łatwa!" i facet musi umieć sobie z tym
              poradzić :).
              • aandzia43 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 13:46
                yoric napisał:

                > Uściślam, że cechy charakteru, takie jak polot i ogłada (przeciwieństwa
                > wspomnianych przez Andzię chamstwa i tępoty) to też elementy atrakcyjności, moż
                > e
                > nawet główne. Chodziło mi o rozróżnienie na "postrzeganą atrakcyjność partnera"
                > i jego umiejętności czysto techniczno-łóżkowe.
                >


                No to ja też uściślę:
                Chodziło mi o chamstwo, tępotę i nieudolność prezentowane w łózku, a zdarzające
                sie facetom inteligentnym, z ogładą, polotem, postrzeganym jako atrakcyjni
                partnerzy.
        • kici10 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 11:03
          z partnerem,
          > którego uważa się za atrakcyjnego seks zawsze będzie satysfakcjonujący,
          > cokolwiek by nie zrobił(a).

          Oczywiście, choćby on odgryzł jej cipkę, a ona mu fiuta.
          Takie postawienie sprawy, powoduje, że facet nic nie musi robić, tylko być
          atrakcyjny dla partnerki. A skoro nie jest, to powinien sobie poszukać innej,
          dla której będzie. Jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz.
          I w tym właśnie upatruję wielu problemów kobiet z facetami. Jest to
          wytłumaczenie własnego lenistwa i niechęci do nauki.
          Nie Yoric, nie jest tak, że cokolwiek facet nie zrobi, to seks będzie
          satysfakcjonujący. To bardzo złożone misterium. Przynajmniej w przypadku
          kobiet. Czasem bywa tak, że jest budowane napięcie, wszystko jest wspaniale, i
          nagle facet robi coś, po czym napięcie spada i nie jest się w stanie pociągnąć
          tego dalej. Stąd właśnie problemy kobiet z osiągnięciem orgazmu. Ne ma chyba
          ani jednej kobiety, która ze każdym razem by szczytowała. Zdarzają się puste
          przebiegi. Nie wiem, czy to z powodu zbyt małego nakręcenia się przed, czy z
          powodu niezdarności faceta. Niemniej czasami ta niezdarność, czy wykonywanie
          pewnych rzeczy nie w [porę, ma zasadnicze znaczenie.
          W zależności o tego, jak wszystko pójdzie, albo ma się satysfakcję i orgazm,
          albo ma się satysfakcję bez orgazmu (wiem, że tego nie rozumiecie), albo nie ma
          się satysfakcji. Generalnie, jeśli proporcje wynoszą 3:1:1, to jest bardzo
          dobrze.

          Co do majtek. Bywają dziewczyny, które mają gorące majtki, ale zwykle się
          okazuje, że takich nie szanujecie. Bo mają take same gorące na widok każdego
          faceta. A te, które w ostatniej chwili się certolą, pozwalają Wam zaspokoić
          wasze łowieckie inklinacje. Instynktowna gra na podgrzanie faceta. Nie macie
          wtedy podwójnej satysfakcji, że jednak udało Wam się te gacie ściągnąć?
          No i następna kategoria dziewczyn, które nie mają zamiaru wogóle tych gaci
          ściągnąć, i dla których nie, oznacza nie.

          last minute resistance Chyba założę wątek na temat jak sobie radzić z
          > tym konkretnym zjawiskiem.

          Nie poradzisz sobie z tym zjawiskiem. Wcześniej faceci musieliby zrezygnować ze
          swoich łowieckich predyspozycji. Akcja i reakcja. Dostosowujemy się do Waszych
          potrzeb, nawet tych utajonych.
          • yoric Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 13:30
            Kurczę, czemu jak ja piszę o tym, jak JEST, to dla kobiet oznacza to "jak
            powinno być"? Ja piszę jak jest (moim zdnaiem)! J.w. - atrakcyjność decyduje o
            zadowoleniu z seksu, a nie "facet nie musi nic robić"!

            Co do LMR to nie chodzi o to, że jedne szybciej idą do łóżka, a drugie wolniej,
            tylko jak już w tym łóżku są, to wszystkie mają ten etap.

            Pozdrawiam
            • kici10 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 14:38
              Kurczę, czemu jak ja piszę o tym, jak JEST, to dla kobiet oznacza to "jak
              > powinno być"? Ja piszę jak jest (moim zdnaiem)! J.w. - atrakcyjność decyduje o
              > zadowoleniu z seksu, a nie "facet nie musi nic robić"!

              Bo my som z innej gliny i lubimy czytać między wierszami. Zresztą nie
              bezpodstawnie. Sam bowiem zaraz piszesz, że atrakcyjny facet może sobie
              pozwolić na bycie leniuszkiem, a i tak zostanie mu to wybaczone. Zastanówmy się
              więc, co to znaczy atrakcyjny facet. Potrafisz podać definicję? Moim zdaniem
              dla każdej i każdego oznacza to coś innego. A może inaczej, każdy ma w sobie
              coś atrakcyjnego. Posiłkując się chociażby tym forum, widać, że wielu z nas
              mówi o sobie, że są atrakcyjni. Tak siebie postrzegamy. Tak więc, idąc tym
              tropem, każdy z nas, jako atrakcyjny osobnik może sobie pozwolić na bycie
              leniuszkiem. Czy tak?
              Zdaje się, że się Yoric trochę zapętliłeś.
              Tym bardziej, że atrakcyjność dla kogoś nie jest dana raz na zawsze. Po
              bliższym poznaniu może się bowiem okazać, że z pozoru atrakcyjny facet, to
              zwykły pustak i cham, a piękna panienka nie zproponuje ci nic oprócz
              pielęgnowania swojej urody. Krótkofalowo może to nie przeszkadzać, ale
              długofalowo jest nie do zniesienia.
              • yoric Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 16:56
                Niestety odpowiadam tylko za to, co napisałem, a nie za to, co komuś wydaje się,
                że napisałem :P.

                A - powtarzam - pisałem konkretnie o tym, od czego według mnie zależy
                zadowolenie z seksu. Nie pisałem, jaki facet powinien być w łóżku. Jeśli chcesz
                znać moje prywatne zdanie na temat, to uważam, że facet powinien się w łóżku
                starać na maxa.

                Pozdrawiam
                • kici10 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 17:37
                  Nie nerwuj się. Ty przedstawiasz punkt widzenia niektórych facetów, ja
                  niektórych kobiet. I to jest w porządku, na tym polega dyskusja. Dobrze by było
                  przyjąc do wiadomości, że takie odmienne punty widzenia występują i odnieść tę
                  wiedzę do swojego życia.
                  Wszyscy tutaj się chwalimy, jacy to wporzo jesteśmy, a tak naprawdę to mamy
                  swoje za uszami, oj mamy. Jedni mniej, drudzy więcej, niemniej ideałów tu nie
                  uświadczysz. A zresztą, na cholerę komu ideał. Mamy odmienną konstrukcję
                  psychiczną, i dobrze by było wykorzystać tę wiedzę, zamiast rozpoczynać kolejną
                  walkę płci.
                  Jak zapytasz tutaj na forum - kto jest wśród nas leniuchem, to zgadnij ile osób
                  Ci odpowie? Zresztą nie o to chodzi, by się deklarować, ale by w spokoju samemu
                  się zastanowić.
                  • yoric Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 07.07.07, 18:05
                    Nie denerwuję się, Kici. Po prostu to, co piszesz nie ma styczności z tym, co ja
                    piszę. Gdybyś mogła cytować konkretne wypowiedzi, odnosząc się do nich, pewnie
                    sporo by to pomogło :).

                    > Mamy odmienną konstrukcję psychiczną, i dobrze by było wykorzystać tę wiedzę,
                    zamiast rozpoczynać kolejną walkę płci.

                    Staram się! Jak wiesz, nie lubię kobiet, ale staram się to zmienić - zamiast
                    mieć im za złe pewne rzeczy i cechy, po prostu akceptować je, uważać je za
                    'urocze' i kombinować, jak przekuć je na własny pożytek.

                    Pozdrawiam
    • nina-0666 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 13.07.07, 19:13
      Na pewno to nie jest dobry powód do rozwodu!!!! Może powiesz,że wymądrzam
      się.... Jestem mężatką od 20 lat i nic poza seksem( chociaż i to już odchodzi w
      zapomnienie ) nie łączy mnie z mężem. Ileż dałabym za to, żebym mogła normalnie
      porozmawiać z mężem. Robię co tylko mogę. Zapraszam go na kolacje do lokali,
      wyciągam na spacery. Okazuję mu uczucie na każdym kroku(buzi na dzień dobry,
      biorę go za rękę na spacerze). I co? Olewa mnie totalnie. Nie ważny jest seks.
      Uczucie można okazać w całkiem normalny sposób. Seks jest tylko uzupełnieniem i
      można dużo zrobić,żeby nie cierpieć z tego powodu..... Pozdrawiam

    • mofisto31 Re: Czy brak seksu to dobry powod do rozwodu 30.05.20, 13:34
      KOCHANI !! ja też z reguły byłam zawsze bardzo apatyczna rzadko mam miałam ochotę na seks właściwie to mężczyźni niby mnie interesowali a jednak zawsze nie ciągnęłam tematu dalej i tak dociągnęłam w dziewictwie do 28 lat kiedy to postanowiłam coś z tym zrobić bo co jest ze mna nie tak skoro nie pociągają mnie ani mężczyźni ani kobiety. Byłam u kilku specjalistów i rozkładali ręce zdrowa jak ryba. Przeszukałam internet i zamówiłam sobie takie tabletki Feminam Libido dosyć sceptycznie bo wiadomo dużo różnych rzeczy o nich czytałam a które są prawdziwe?. No cóż ale skoro wydałam pieniądze zaczęłam je brać po dwie tabletki dziennie. I coś zaczęło działać po kilku dniach około tygodnia dostałam takiech ochoty sama nie wiem na zmianę w życiu
      zaczęłam więcej interesować się mężczyznami po prostu lubiłam popatrzeć na przystojniaków moja wyobraźnia zaczęła pracować jak nigdy dotąd, mężczyźni w pracy którzy nigdy mnie nie interesowali zaczęli być dla mnie atrakcyjni - zaczęłam zwracać uwagę na męskie pośladki !! nie sądziłam. Do tego doszły dziwne zachciewajki kupiłam strój sportowy i zaczęłam biegać w parku kilka razy w tygodniu. Ostatnio utworzyłam profil na portalu randkowym i już jestem umówiona z dwoma fajnymi mężczyznami. Zobaczymy jak to potoczy się dalej. Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka