Problem dzieciaka - ale prosze o powage :)

08.07.07, 10:35
Witam.
Szukalem w internecie podobnego problemu do mojego i trafilem na to forum ... moze sytuacja nie jest tak drastyczna jak u niektorych ( malzenstwa, ktore z powodu libido moga sie rozsypywac ), ale tez ostatnio zauwazylem u siebie frustracje itd.

Jestem z dziewczyna 8 miesiecy, mam 19 lat, ona 18. W ciagu tych 8 miesiecy zawsze jak zaczynalem z nia 'milosne igraszki' to zawsze konczylo sie na tym, ze to ja musialem ja zadowolic, a ona ignorowala moje potrzeby. Na razie obawia sie seksu (co, szczerze mowiac, troszke mnie irytuje) i mowi 'ze musze czekac'. Nigdy mnie jeszcze nie zadowolila i chyba uwaza to za normalne. Zawsze mowi, ze nie lubi jak ktos wywiera na nia presje. Tyczy sie to sytuacji kiedy lezymy obok siebie, calujemy sie i ja zdegustowany tym klockiem lezacym obok mnie zarzucam jej rece na moje plecy, zeby jakos ja 'rozruszac'. Nie wiem co robic, bo to mnie meczy. Mam duze libido, ale bynajmniej nie takie, ze nie da sie go zaspokoic. Frustracja i zdenerwowanie we mnie coraz bardziej narastaja i kiedy ja widze to mam czasami dosc. Od jakiegos czasu przestalem dawac jej przyjemnosc i 'troszke' sie mna zainteresowala, ale to raczej mozna porownac do dziecinnej ciekawosci, takie glupie zachowanie.

Zrozumialbym ja gdybym byl nie wiem... szpetny, albo niehigieniczny, ale to nie w tym rzecz. Mam powodzenie u plci przeciwnej, podobam sie dziewczynom. Tym bardziej boli mnie, ze w wieku kiedy powinienem sie wyszalec jestem stopowany przez betonowy klocek na drodze. Mimo wszystko zalezy mi na niej i chcialbym dalej ciagnac ten zwiazek, jednakze jak dalej bedzie taka sytuacja to nie dam rady.

Rozmawialismy o tym wiele razy, ale ona po prostu NIC nie ma do powiedzenia na ten temat :(. 'Uwolnic sie' poki moge ? PRosze o rade :)
    • tomeks87 Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 11:56
      A nie pomyslales, ze moze rzeczywiscie obawia sie ciazy? Zadna antykoncepcja nie
      daje 100% pewnosci. Jak bys sie zachowal, gdybys dowiedzial sie, ze jest w
      ciazy? Bylbys w stanie rzucic wszystko i sie z nia ozenic?

      Odpowiedz najpierw na te pytania, pozniej bedziemy mogli dyskutowac.
    • eeela Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 12:38
      No tak. Dobrze to nie wrozy. Dziewcze namietne z natury juz by sie zdazylo
      odrobine przez tak dlugi czas rozruszac; ale to tylko taka ogolna uwaga, a
      trzeba wziac pod uwage mnostwo poszczegolnych czynnikow.

      Moga to byc jej najswiezsze poczatki w seksie i mogla otrzymac dosc restrykcyjne
      wychowanie, ktore tlumi w niej chec okazywania uczuc za pomoca seksu. Moze ty
      nie potrafisz jej rozpalic? Moze ona nie 'wspolgra' z twoimi feromonami, hem?
      :-) Czy wilgotnieje przy tobie? Czy rece jej drza, gdy zaczynasz odwazniej sobie
      z nia poczynac? Czy zaczyna instynktownie wyginac biodra, gdy dlonie twoje
      zsuwaja sie nizej po jej ciele? Nie? To mozliwe, ze albo jest bardzo stlumiona
      wychowaniem i obawami, albo ty po prostu na nia odpowiednio nie dzialasz.

      Trudno wymagac od osiemnastoletniej panienki, zeby wiedziala, co poczac ze soba
      w lozku. Kobiety ucza sie tego latami. Jesli jednak nie ma zadnych symptomow, ze
      naprawde ja krecisz, to nie dasz rady jej rozkrecic na tyle, by zechciala sie
      przy tobie uczyc.
      • wiktor1123 Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 12:46
        ale rzecz w tym, ze ja juz wielokrotnie ja zadawalalem (milosc francuska). jak rozmawialismy na ten trudny temat to przyznala sie, ze miala orgazmy (no bo facet moze sobie dopowiadac, kiedy kobieta miala , a kiedy nie, a skoro ona to powiedziala - to chyba warto zaufac) .

        Co do rozpalania, raczej nie mam problemow z tym ... Tylko pozniej tak staje w miejscu i mimo ze rozpalona - wypala sie =P. Chyba ze ja zadowole, ale ona nic nie robi w moim kierunku.

        p.s
        do osoby, ktora jako pierwsza odpowiedziala : nie mowie odrazu o seksie vaginalnym czy analnym. Istnieja rozne metody zadowolenia czlowieka ...
        • eeela Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 12:52
          (no bo fac
          > et moze sobie dopowiadac, kiedy kobieta miala , a kiedy nie, a skoro ona to pow
          > iedziala - to chyba warto zaufac) .

          Sluchaj, mlodzianie, ja nie prowadzilam statystyk, i nie wiem, jak szybko to
          innym kobietom przychodzi, ale ja swoj pierwszy orgazm za sprawa faceta to
          przezylam dwa lata po rozpoczeciu wspolzycia. Kobiety dlugo sie ucza, jak sie
          otworzyc przy mezczyznie na tyle, aby pozwolic sobie na orgazm przy nim. Nie
          bierz wiec tak latwo za pewnik, co kochanki ci mowia o orgazmach, bo kobiety
          zazwyczaj nie mowia prawdy, jesli tego orgazmu nie maja.

          A ona w ogole wie, co to jest orgazm? Sama ze soba bawila sie, sprawdzila, wie,
          jak go osiagnac? Pytales?
          • izawawa Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 13:18
            Wydaje mi się, że problem tkwi nie w orgazmach ale w tym, że chłopak panienkę
            dopieszcza a panienka wręcz boi się go dotknąć. Nie pozostaje nic innego jak
            panienkę ... upić :)
            To żart, a tak serio mówiąc .. Może wspólna kąpiel..?? No... nie odmówi Ci
            przecież jak ją poprosisz o umycie ... pleców ;)) Ciepły prysznic lub odrobina
            bitej śmietany na cudzym ( w tym przypadku na Twoim ) ciele potrafi zdziałać
            cuda ;)
            Powodzenia :)
            • eeela Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 13:31
              > Wydaje mi się, że problem tkwi nie w orgazmach ale w tym, że chłopak panienkę
              > dopieszcza a panienka wręcz boi się go dotknąć. Nie pozostaje nic innego jak
              > panienkę ... upić :)

              Alez nie ma co sie smiac, to naprawde dobry sposob na rozruszanie poczatkujacej :-)

              Nie za bardzo, oczywiscie, ale tak, zeby ja rozluznic i wprawic w figlarny
              nastroj :-)
              • izawawa Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 13:41
                Toż ja wcale nie żartuję ale co miałam napisać ..??;) Kup pół litra..?? :-))
                Acha! I to ma być alkohol,który panienka lubi a nie który Ty lubisz :) Niech
                wybiera :)
    • leesiczka Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 08.07.07, 13:56
      Problem bynajmniej nie jest zarezerwowany dla dzieciaków, z egoizmem spotykają się starsi od Ciebie. Sztuką jest umiejętność dawania i brania, Twoja partnerka na ten moment posiadła tylko jedną umiejętnośc, zaś Ty drugą. Naucz się otrzymywać lub ją naucz dawać. Lepiej dla Ciebie będzie jeśli skoncentrujesz się na tym pierwszym, zaowocuje w każdym związku.
      • na_nie1 Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 09.07.07, 05:24
        >Kobiety dlugo sie ucza, jak sie
        otworzyc przy mezczyznie na tyle, aby pozwolic sobie na orgazm przy nim. Nie
        bierz wiec tak latwo za pewnik, co kochanki ci mowia o orgazmach, bo kobiety
        zazwyczaj nie mowia prawdy, jesli tego orgazmu nie maja.

        A ona w ogole wie, co to jest orgazm? Sama ze soba bawila sie, sprawdzila, wie,
        jak go osiagnac? Pytales?<



        ja Cie przepraszam, kobito daj sobie spokoj

        bawisz sie w ekspertke od seksu?
        czytasz czasami to co napiszesz?
        co za bzdury!
        • eeela Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 09.07.07, 13:32
          Nie bawie sie w ekspertke, tylko usiluje analizowac problm na podstawie wiedzy,
          ktora posiadam.

          Co dokladnie jest bzdurnego w mojej wypowiedzi, czy mozesz wskazac?
          • gomory Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 09.07.07, 13:49
            Dla mezczyzny to niepojete, ze mozna uznac "to" za orgazm, by pozniej sie przekonac, ze "to" jednak nie byl orgazm ;).
            Chlopcy od poczatku rozbudzenia seksualnego sa gotowi do wspolzycia (lepszego czy gorszego). Nie musza sie uczyc siebie, wsluchiwac w cialo by czerpac w lozku satysfakcje. Dla nas to jakas uczuciowa magia, ze np. pod wplywem milosci mozna sie radosnie poplakac, czy poczuciem szczescia zablokowac orgazm. A przy tym byc seksualnie zadowolonym.
            Dla facetow to bzdura :P.
            • eeela Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 09.07.07, 17:13
              Wspolczuje zatem partnerce owego chlopca, ktory mnie oskarzyl o pisanie bzdur.
        • eeela Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 12:03
          na_nie1 napisał:

          > ja Cie przepraszam, kobito daj sobie spokoj
          >
          > bawisz sie w ekspertke od seksu?
          > czytasz czasami to co napiszesz?
          > co za bzdury!

          A tak w ogole, to czymze sobie zasluzylam na ten honor, zeby specjalnie na
          potrzeby odniesienia sie do mojej wypowiedzi zakladac osobne konto na portalu
          gazety? ;-D
    • yoric Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 09.07.07, 14:38
      Pasuje jak ulał:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65134637
      Pozdr
    • minsi Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 09.07.07, 17:58
      no ale w czym problem
      jesli faktycznie jestes atrakcyjny, zakoncz ten -jakze nieudany- zwiazek i
      rozejrzyj sie za lepsza partnerką. W tym wieku nie powinno byc to dla Ciebie
      problemem. Chyba ze niewiasta z którą jesteś jest piekna jak venus, mądra jak
      Dalaj Lama albo jest kims w rodzaju córki prezesa deutsche banku, to lepiej jej
      nie zostawiaj.
      zycie jest tylko jedno, szkoda go dla nieudanych zwiazków.
    • mario43 Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 09.07.07, 22:56
      co masz robić?? nie zadawaj głupich pytań (tu przepraszam) tylko uciekaj gdzie
      pieprz rośnie :)))
    • glosatorr Zero powagi :) Cynicznie! 11.07.07, 14:54
      wiktor1123 napisał:

      > Moze sytuacja nie jest tak drastyczna jak u niektorych ale tez ostatnio
      > zauwazylem u siebie frustracje itd.

      Niestety nie spełnię obietnicy i się zaśmieję nie raz. Zacznę od tego.
      Oto frustrujący Wiktorek wyraził swój problem - w wieku 19 lat jest
      sfrustrowany z pożycia seksualnego z 18-latką. Dzieci kochane - oboje jesteście
      zieloni w sprawach seksu, zaczynacie od d.... strony a Ty nawet frustrujesz nie
      zdając sobie sprawy z własnej niedojrzałości.



      >
      > Jestem z dziewczyna 8 miesiecy, mam 19 lat, ona 18.

      Jesteście oboje dziećmi - Ty jeszcze większym dzieciakiem niż ona.
      Jak to zrozumiesz, może sam dojdziesz do właściwych wniosków. Nie będzie lekko.
      Innymi słowy zacząłeś współzycie tuż po uzyskaniu pełnoletności z dziewczynką
      mającą 17 lat skończone. Wasze doświadczenia seksualne pewnie były i są nadal
      zerowe. To, że Ty chcesz wsadzić swojego penisa i się wyładować w koleżance nie
      oznacza, że jesteście w jakim kolwiek związku. Jesteście wyłacznie parą
      starających się bzyknąć dzieciaków.
      Takajest prawda.

      > W ciagu tych 8 miesiecy zawsze jak zaczynalem z nia 'milosne igraszki'

      Jakie tam miłosne - po prostu w tym wieku Ty masz większe potrzeby do bzykania
      niż Twoje koleżanki. One jeśli chca się bzykać jak Ty - to po prostu to robią i
      zwykle szukają kogoś, kto wie jak to się robi albo szybko da się nauczyć.
      Błagam - nie pisz nic więcej o miłości - w tym co opisujesz miłości nie ma za
      grosz.

      > to zawsze konczylo sie na tym, ze to ja musialem ja zadowolic, a ona
      > ignorowala moje potrzeby.

      Innymi słowy - ona brała a nie chciała byś dawał. Gdybyś był bardziej kumatym
      facetem, to byś zrozumiał sam, że dziewczyna boi się zajścia w ciażę. I ten lęk
      przed tym sprawia, że uniemożliwia Ci wsadzenia Twojego penisa w jej vaginę
      (sorry, ale Ty pierwszy zacząłeś sypać tą terminologią, więc ja tylko
      cyunicznie ją małpuję, ale pokazuje to, jak bezdusznie do tego podchodzisz).


      >Na razie obawia sie
      > seksu (co, szczerze mowiac, troszke mnie irytuje)

      Myślę, że ona obawia się jednego - złego seksu i zajścia w ciąże, co dla takiej
      niedorosłej kobietki jest rzeczywistą tragedią o której Ty oczywiście zielonego
      pojęcia nie masz.

      > i mowi 'ze musze czekac'.

      I mówi mądrze. Musisz czekać.

      > Nigdy mnie jeszcze nie zadowolila i chyba uwaza to za normalne.

      A Ty ją zadowoliłeś? Widzisz, gdybyś Ty kobietę rospalił i dął jej to czego w
      jej łepku się nie pomięsciło, może ona też by Ci zrobiła dobrze a tak? Dajesz
      jej to co chce wziąść a Ty chcesz od niej nieproporcjonalnie cięzszego kalibru
      rzeczy - seksu, którego owocem może być Twoje i jej dziecko. I zadam pytanie za
      innymi - i co wtedy?
      Czy o tym chłopcze pomyslałeś przed>?

      > Zawsze mowi, ze nie lubi jak ktos wywiera na nia presje.

      Nikt tego nie lubi. I ja ją rozumiem. Ona nie jest gotowa na pełne współżycie,
      jakiego pewnie oczekujesz.

      > Tyczy sie to sytuacji kiedy lezymy obok
      > siebie, calujemy sie i ja zdegustowany tym klockiem lezacym obok mnie zarzucam
      > jej rece na moje plecy, zeby jakos ja 'rozruszac'.

      Łza mi pociekła jak taka parka tak opisuje swoje próby rozruszania.
      Wielu rzeczy chłopcze musisz się nauczyć... wielu. Rozrószania mlodej panienki
      również.

      > Nie wiem co robic, bo to mnie meczy.

      Kurcze, zostaje Ci masturbacja, albo znalezienie takiej, co Ciebie zmęczy. Ale
      wtedy musisz pomysleć o takich rzeczach jak: możliwość zarażenia się chorobami
      przenoszonymi drogą płciową, a także tym, że taka wszystkimdajka zajdzie akurat
      z Tobą w ciąże. Bo jak mawiał Murphy, jeśli ma się coś wydarzyć złego, zawsze
      się wydarzy w najmniej oczekiwanym momencie.

      > Mam duze libido,

      Oj nieeee - po porostu jesteś napalony jak młody cielaczek.
      Takie libido ma każdy nastoletni masturbant i młody byczek cieknący od
      testosteronu.
      To można opanowac i kontrolować, ale jestes zbyt niedojrzaly by o tym wiedzieć.

      > Frustracja i zdenerwowanie we mnie coraz bardziej narastaja

      Ciekawe, że narzekasz wyłacznie na dziewczynę, która w tym co robi widać,
      jeszcze myśli - ty wylacznie jesteś napalony i myślenie masz gdzieś w
      szczątkowej formie...

      > Mam powodzenie u plci przeciwnej, podobam sie dziewczynom.

      No to czemu nie lecisz do tych, którym się podobasz? Czy przypadkiem nie jest
      tak, że jesteś z tą, która Tobie się podoba? A Te którym się podobasz chciałyby
      przejść przez etap romantycznego chodzenia za rączkę i pierwszych westchnień po
      udanym petingu i neckingu?

      > Tym bardziej boli mnie, ze w wieku kiedy powinienem sie wyszalec jestem
      > stopowany przez betonowy klocek na drodze.

      Wiesz tym fragmentem spowodowałeś u mnie eksplozję śmiechu.
      A kto ci takich bzdur nawciskał? {Przeczytałeś to w Bravo girl? A może w
      Dziewczynie? Bzdura chłopcze. W tym wieku to Ci hormony kipią, ale aby pobzykać
      sobie trzeba się paru rzeczy nauczyć. Po pierwsze mieć wiedzę o kobiecej
      psychice i anatomii, po drugie być odpowiedzialnym, po trzecie zacząć
      dojrzewać. W tym co piszesz potwierdzasz zasadę pierwszych połączeń.


      >Mimo wszystko zalezy mi na niej i chcialbym dalej
      > ciagnac ten zwiazek,

      To nie jest związek. Kumasz?

      > jednakze jak dalej bedzie taka sytuacja to nie dam rady.
      >
      Bo co - bo chcica odbiera rozum?
      Wiesz dla dobra Twojej dziewczyny rzuć ją.
      Naprawdę - rzuć ją, bo trafiła na egocentrycznego dupka.
      Zrobisz jej przysługę. A sobie przyśpieszysz uświadomienie.

      > PRosze o rade :)

      Rzuć ją dla jej dobra a potem Ty rzuć się w wir panienek, dla których nie wazne
      kto i jak im wsadza i wyjmuje. Ale od razu Ci mówię - nastaw się, że usłyszysz
      taki tekst: "Dupa z Ciebie a nie kochanek".

      A teraz odnoszę się do tego co napisałeś w innym swoim liście:

      >ale rzecz w tym, ze ja juz wielokrotnie ja zadawalalem (milosc francuska).

      Oj czy napewno? Powiem Ci skąd mam tę watpliwość.

      > jak rozmawialismy na ten trudny temat to
      >przyznala sie, ze miala orgazmy (no bo facet moze sobie dopowiadac, kiedy
      >kobieta miala , a kiedy nie,

      O właśnie po tym kawałku. Masz rację - faceciki, takie jak Ty nieopierzeni
      kandydaci na kochanków z bożej łaski - muszą usłyszeć od dziewczynki, że ona
      miała orgazm. Nawet nie wiedzą jak go rozpoznać. Nie odróżnią go od udawanego
      orgazmu i jak im panienka powie po jakimś czasie (sama zresztą nie wiedząc
      cżesto, że to iż im było przyjemnie było początkiem fazy platteu a nie
      orgazmem) powiedzieć - "Tak, Zdzichu miałam zajebisty orgazm z Tobą. Kiedy? Nie
      pamiętam".
      Powiem Ci tak. Jeśli dasz młodej dziewczynie orgazm - taki prawdziwy a nie
      opisywany - to Ty o nic nie musisz się pytać. Jak kobieta Ci udami miażdży
      głowe gdy każdym dotknięciem języka (umiejetnym) czujesz jak jej drży to i owo
      (nie mam zamiaru Cie uswiadamiać, boś zielony chłopcze jak świeży szczypiorek),
      jak zaczniesz widzieć, czuć co sprawiasz kobiecie - to wtedy zacznij narzekać,
      jeśli Ci ona potem w szale uniesienia nie zostawi poszarpanej do krwu skóry na
      ramionach, plecach i prawie odgryzonego członka.
      Do tego czasu nie wierz żadnej kobiecie - Jeśli Ci powie: "Wiktor, miała orgazm
      za orgazmem - klamie" a jak się jej zapytasz "Jak było?" i w końcu dostaniesz w
      pysk, to trzymaj się tej dziewczyny jak pchla psiego zadu i ucz się w sztuce
      ars amandi zakładając, że jesteś totalnym nieukiem.

      > a skoro ona to powiedziala - to chyba warto zaufac) .

      No właśnie - jeśli Ci ona to powiedziała a Ty masz wątpliwości, to znaczy, że
      jej ufac nie możesz a sam jestem Takim AntiDonJuanem albo Casanovą z Kosiej
      Wólki.
      Kumasz?

      >
      >Co do rozpalania, raczej nie mam problemow z tym ...

      A ja Ci nie wierzę.

      > Tylko pozniej tak staje w miejscu i mimo ze rozpalona

      Jak staje w miejscu to nie jest rospalona, tylko Ty za przeproszeniem okazałeś
      się dyletantem.

      > - wypala si
      • nie_alicja Re: Zero powagi :) Cynicznie! 11.07.07, 15:49
        glosator nie tyle cynicznie, co złośliwie
        no i po co chlopcu powtarzasz tyle razy, że zielony? a jaki ma w tym wieku byc?
        lepiej Ci, jak sie ponaśmiewasz, maestro?
        rozumiem, że Ty od zawsze byłeś doskonały i nikt nie śmiałby Ci takiej k o n s
        t r u k t y w n e j krytyki zapodać.
        rozumiem, ze swoje pierwsze erotyczne znajomości z kobietami
        nazywałeś "hormonalnym szaleństwem mlodego cielaka".
        a teraz juz możesz zejśc z ambony :-P
        • glosatorr Re: Zero powagi :) Cynicznie! 11.07.07, 15:57
          nie_alicja napisała:

          > glosator nie tyle cynicznie, co złośliwie

          Cynicznie i złośliwie.
          Niech będzie.

          > no i po co chlopcu powtarzasz tyle razy, że zielony?

          Bo wolę wylać parę wiader wody niż stać z boku i głaskać cielaka po dupce :-)

          > a jaki ma w tym wieku byc?

          No zielony!

          > lepiej Ci, jak sie ponaśmiewasz, maestro?

          Call mi Zuitek - a nie maestro :-)))
          NO jako złosliwy cynik (nie karzeł, bo moje 2 m wołają wtedy o pomstę do nieba)
          ulżę sobie. Muszę caly czas być poważny - w pracy i tutaj? O nieeee.

          > rozumiem, że Ty od zawsze byłeś doskonały i nikt nie śmiałby Ci takiej k o n
          s
          > t r u k t y w n e j krytyki zapodać.

          Nie byłem doskonały. I może w odróżnieniu od takiego Witorka nie pchałem się z
          penisem w jego wieku wszędzie tam, gdzie można było go opróżnić. I jakoś z tego
          powodu nie zachorowałem na jakąs chorobe psychiczną, weneryczną czy psychiczną
          a za to osiągnąłem coś co bardzo sobie cenię. Święty spokój.

          > rozumiem, ze swoje pierwsze erotyczne znajomości z kobietami
          > nazywałeś "hormonalnym szaleństwem mlodego cielaka".

          Nie, ja je nazywałem inaczej - zajebistymi weekendami we dwoje, perwersyjną grą
          dwóch ciał, etc. - moje pierwsze doznania erotyczne były ściśle zaplanowane,
          przewidziane i nieziemsko udane. Dla obu stron. Potem popełniłem bład młodego
          Wiktorka - odebrałem zajebisty seks jako oznakę uczuć wyższych - ale jak
          powiedziałem, nie byłem doskonały bo nikt nie jest. Ale nie spieszyłem się.
          Zresztą - kto się spieszy jak pokazuje życie, temu Fortuna nie sprzyja! (ale
          sobie powiedziałem he he)

          > a teraz juz możesz zejśc z ambony :-P

          Dziękuję- koniec kazania - można zdjąć kaski i schowac cegły? :-)
          • yoric Re: Zero powagi :) Cynicznie! 11.07.07, 16:30
            Stary, Ty masz jakieś poważne problemy.
            • glosatorr Re: Zero powagi :) Cynicznie! 11.07.07, 18:19
              yoric napisał:

              > Stary, Ty masz jakieś poważne problemy.

              No pewnie! I to jak poważne! Jestem normalny :-)))
      • psottka Re: Zero powagi :) Cynicznie! 11.07.07, 16:42
        glosatorr.... poleciałeś dość mocno po biedaku.... :D
        ale... może to i lepsze wiadro zimnej wody przez internet niż w realu...
        _______
        Psottka
        • glosatorr Re: Zero powagi :) Cynicznie! 11.07.07, 18:20
          psottka napisała:

          > glosatorr.... poleciałeś dość mocno po biedaku.... :D
          > ale... może to i lepsze wiadro zimnej wody przez internet niż w realu...
          > _______
          > Psottka

          Psotka - jak to dobrze przeczytać Kogoś kto rozumie...
          Cieszę się bardzo... :)))
      • aandzia43 Re: Zero powagi :) Cynicznie! 12.07.07, 01:46
        Parę rzeczowych uwag - spoko. Jakiś zimny prysznic - spoko.
        Tylko po co ten kwiecisty jad?
        • glosatorr Re: Zero powagi :) Cynicznie! 12.07.07, 11:57
          aandzia43 napisała:

          > Parę rzeczowych uwag - spoko. Jakiś zimny prysznic - spoko.
          > Tylko po co ten kwiecisty jad?

          Jaki znowu jad?
          Pani Andziu - z takich właśnie chłopców potem wyrastają mężowie Pań, które tutaj
          potem wylewają łzy. Im wcześniej takiego walnie się w łeb - jest szansa, że
          jakaś dziewczyna kiedyś nie trafi na to Forum. Capisce?
          A ja nie należę do łagodnych baranków klepiących idiotów po ich pustych czerepach.
          • aandzia43 Walenie w łeb-TAK, kopanie po jajach-NIE! 12.07.07, 12:23
            Jest różnica między twardym i rzeczowym wyłuszczeniem komuś jego błędów i
            wypaczeń, a kpieniem z niego i naigrywaniem się. Moim zdaniem ty tę granicę
            przekroczyłeś w swojej wypowiedzi.
            • glosatorr Re: Walenie w łeb-TAK, kopanie po jajach-NIE! 12.07.07, 12:43
              aandzia43 napisała:

              > Jest różnica między twardym i rzeczowym wyłuszczeniem komuś jego błędów i
              > wypaczeń, a kpieniem z niego i naigrywaniem się.

              OK = Ty tego nie rób - ja to będę robił (nie zawsze, ale czasami tak) - może
              dlatego, że ja jestem mężczyzną i lepiej rozumiem takie nieopierzone kurczaki?

              >Moim zdaniem ty tę granicę
              > przekroczyłeś w swojej wypowiedzi.

              A ja uważam inaczej, no i co?
              Obraź się, możesz opluć i czytaj dalej. Bo przecież będziesz mnie czytać, prawda?
              Sama odpowiedz - czemu....
              Miłego dnia :)))
              • aandzia43 Re: Walenie w łeb-TAK, kopanie po jajach-NIE! 12.07.07, 13:12
                glosatorr napisał:

                >
                > Obraź się, możesz opluć i czytaj dalej. Bo przecież będziesz mnie czytać, prawd
                > a?
                > Sama odpowiedz - czemu....

                > Miłego dnia :)))
                >

                Glosator, jakby ci tu powiedzieć, hmmm...
                Nie wywołujesz we mnie swoimi wypowiedziami większych emocji. Nigdy czytając
                twoje posty nie obrażałam się i nie miałam zamiaru pluć. Jak się z czymś nie
                zgadzam, to sie odzywam i mówię swoje, ale niekoniecznie skacze mi ciśnienie.

                Oczywiście, ze będę cię czytać. Tak, jak do tej pory - co trzeci akapit w mniej
                interesujących mnie wątkach, całość - w wątkach ciekawszych (z mojego punktu
                widzenia), tak jak i wszystkie inne zamieszczone w nich wypowiedzi.
                • glosatorr Re: Walenie w łeb-TAK, kopanie po jajach-NIE! 12.07.07, 13:16
                  aandzia43 napisała:
                  > Oczywiście, ze będę cię czytać. Tak, jak do tej pory - co trzeci akapit w mniej
                  > interesujących mnie wątkach,

                  Dlatego nie dziw się, jeśli mnie nie zrozumiesz.
                  Ale dziękuję i życzę miłego dnia.
                  • aandzia43 Re: Walenie w łeb-TAK, kopanie po jajach-NIE! 12.07.07, 14:01
                    Glosator, nie jest moją ambicją zrozumieć CIE. Dla mnie to forum to nie
                    towarzystwo wzajemnej adoracji, a tym bardziej towarzystwo adoracji Glosatora.
                    Moją ambicją jest zrozumieć twój głos, twoje racje, zrozumieć cię w danej dyskusji.

                    Czytam uważnie i staram się zrozumieć wszystkie wypowiedzi w danym wątku, zanim
                    wypowiem się. Ponieważ tych interesujących mnie wątków jest dużo, zapamiętuję
                    wiele postaci z forum i mam jakieś rozeznanie w osobach tu piszących. Zauważyłam
                    cię i zapamiętałam, tak jak wiele piszących tu osób. Nie jesteś anonimowy, ale
                    czytanie wszystkich twoich wypowiedzi, po to by rzeczowo pogadać na jakiś temat,
                    to zbędne obciążenie.

                    Miłego dnia.
      • potosia Re: Zero powagi :) Cynicznie! 12.07.07, 09:51
        Brawo i jeszcze raz brawo cały ten wywód powinien mieścić się na liści lektur
        Giertycha jako lektura obowiązkowa dla chłoców w wieku 15-100 lat
      • studentka_z_czechoslowacji Re: Zero powagi :) Cynicznie! 17.07.07, 21:04
        Nie znam glosatorra (czyt. innych jego wypowiedzi), ale to co tu napisał jest
        moim zdaniem świetne :) Owszem dosadne i cyniczne, ale jakże trafne :) Jeszcze
        parę lat temu było się nastolatką, zupełnie w sferze seksu początkującą, a wokół
        kręciło się paru takich "dupków" (bez urazy), którym nie miał kto przemówić do
        rozsądku. Mam ochotę tym dupkom sprzed paru lat przypomniec to i owo i wysłac
        Twoj tekst ;)
        • loppe Re: Zero powagi :) Cynicznie! 17.07.07, 21:43
          popieram:)

          nb. własnie wrociłem z Czech
          • studentka_z_czechoslowacji Re: Zero powagi :) Cynicznie! 17.07.07, 22:11
            co nie ze ladny kraj ;)
        • glosatorr Re: Zero powagi :) Cynicznie! 17.07.07, 23:21
          studentka_z_czechoslowacji napisała:

          > Mam ochotę tym dupkom sprzed paru lat przypomniec to i owo i wysłac
          > Twoj tekst ;)

          Dobry pomysł - masz moje copyrights - ślij do woli :-)
          I dziękuję - bo mnie tu za chwilę oskalpują :)))
        • yoric Re: Zero powagi :) Cynicznie! 17.07.07, 23:52
          Co masz na myśli?

          Czyżbyś też miała za sobą takie epizod, że przez 8 miesięcy naciągałaś faceta
          lub facetów na dostarczanie sobie bodźców nie oferując nic w zamian? Szkoda, że
          facetom tyle to zajmuje, żeby dojść do wniosku, że szkoda na taką czasu...

          Pozdrawiam
      • czekolada88 Re: Zero powagi :) Cynicznie! 28.07.07, 20:25
        Brawo Glosatorr:))) Biore sie do roboty i wysylam Twój jakże trafny tekst paru
        kolegom.
    • pietruszka98 Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 11.07.07, 20:19
      Swietne, glostar..
      Usmiałam się dziś, jak dawno nie.
      Rewelka...

      Świetna odpowiedź..

      Fakt, nie ma w tym związku miłosci, jest tylko sex.
      • yoric Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 01:11
        Ale kurna, jaka świetna odpowiedź? No jaka?

        Że koleś wylał żółć pod adresem innego forumowicza oskarżając go mniej więcej o
        to, że jest młodszy? To jest, cyt. "świetne"?

        Pouczanie kogoś z wyższością, zwracając się per "chłopcze", jest co najmniej
        nieeleganckie. I jeszcze żeby te pouczenia ex cathedra miały cośkolwiek sensu.
        Ale to brzmi jak wypominanie komuś, że w wieku 19 lat w ogóle myśli o seksie. No
        sorry, a kiedy ma myśleć? Jak mu czterdziestka stuknie?
        Potem odkrywcze "że ona boi się ciąży". Przepraszam, a soki trawienne :)? Czy
        Wiktor mówił tylko o seksie, hmmm, waginalnym? Nie, mówił o ogólnym
        'nierozruszaniu' partnerki.
        I później co do orgazmu to już rewelacje miesiąca. Powiem krótko, jeśli
        Glosatorr uważa, że orgazm można rozpoznać za każdym razem i u każdej, to chyba
        on wyobrażenia czerpie z filmów porno.

        Może na przyszłość warto wyluzować z agresją, a zamiast tego przyłożyć się
        trochę bardziej do lektury.

        Pozdrawiam
        • minsi Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 09:27
          z glosatorem nie dyskutuj
          to typ nawiedzonego kaznodziei, a takich lepiej szerokim łukiem omijać
          do tego nie jest za bystry i odszczekuje sie jak smarkacz
          • potosia Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 09:55
            Wręcz przeciwnie miło poczytać inteligentnie i śmiesznie sformułowaną odpowiedź
            zwłaszcza jakże trafną. Żeby każdy facet znał tak kobiety to świat byłby
            lepszy.
            • minsi Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 10:34
              potosia napisała:

              > Wręcz przeciwnie miło poczytać inteligentnie i śmiesznie sformułowaną odpowiedź
              >
              > zwłaszcza jakże trafną. Żeby każdy facet znał tak kobiety to świat byłby
              > lepszy.

              jak ktoś agresję nazywa inteligencją, a szyderstwa śmiesznością to masz rację.
              Świat byłby lepszy, gdyby ludzie byli dla siebie życzliwsi, nawet ci sprzed
              ekraników.
              • potosia Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 10:39
                jeśli agresją nazywasz powiedzenie komuś co robi źle prosto w oczy a jeszcze
                dowcipnie to co powiesz na to, że chłoptaś 19 letni ma pretensje do 18 latki,
                że nie ma ochoty na seks i dziwi się że ona nie lubi by wywierać na nią presję,
                w tej kwesti to to jest właśnie dla mnie agresja i presja psychiczna
                • minsi Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 11:28
                  potosia napisała:

                  > jeśli agresją nazywasz powiedzenie komuś co robi źle prosto w oczy a jeszcze
                  > dowcipnie to co powiesz na to, że chłoptaś 19 letni ma pretensje do 18 latki,
                  > że nie ma ochoty na seks i dziwi się że ona nie lubi by wywierać na nią presję,
                  >
                  > w tej kwesti to to jest właśnie dla mnie agresja i presja psychiczna

                  W zasadzie poziom Twojej wypowiedzi jest niski i powienienem Cię olać, ale
                  zrobię wyjątek.
                  1. To jest forum O SEKSIE lub JEGO BRAKU a nie o miłości itp. jeśli człek ma
                  pytanie (zauważ bardzo konkretne) dotyczące seksu, to dlaczego ty i glosator
                  uwazacie za swoj obowiazek wysmiać go - doprawdy nie rozumiem
                  2. Dlaczego uwazasz 19 latka za debila i idiotę- zaprawde nie rozumiem. Ludzie w
                  tym wieku potrafią być wbrew pozorom bardzo dojrzali, chociaz na pewno brakuje
                  im doswiadczenia zyciowego i pewnego dystansu do swojej osoby. Moge Cie jednak
                  zapewnić, ze te cechy nie przychodza automatycznie z wiekiem.
                  3. Masz spore kłopoty z interpretacją tekstu czytanego, skoro uwazasz że jesli
                  młody człowiek opisuje swoje kłopoty z dziewczyną, to wywiera na nią "agresję
                  psychiczna". Tak jest ten świat skonstruowany, że ludzie potrzebują seksu, jesli
                  tego nie rozumiesz to zapisz sie do innego świata.
                  4. wracając do meritum - ludzkie sprawy są zbyt skomplikowane, zeby mozna było
                  autorytarnie stwierdzić kto ma racje, czyja jest wina etc na podstawie jednego
                  posta. Kto uwaza inaczej, po prostu jest głupcem. Moze dziewczyna tego chłopaka
                  zwyczajnie nie ma ochoty na seks, moze chce go wytresować, moze traktuje go
                  olewczo bo nie wiaze z nim zadnych planow, moze byc sto przyczyn ze jest jak
                  jest czyli nie za dobrze. Ale wielki, 2metrowy glos juz wie- on przenika umysły,
                  wysuwa wnioski na podstawie IP uzytkownika i juz wie - ma gotową w 100%
                  prawdziwą odpowiedź.
                  • potosia Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 12:35
                    ale ja nie miałam zamiaru nikogo wyśmiewać spodobały mi się jedynie trafne
                    wypowiedzi i sformułowania. A ty jak się zachowujesz odpisując, że mój czy
                    czyjkolwiek pozim pisania jest niski, też się mogę czuć urażona. Choć nie
                    jestem.
                  • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 12:41
                    minsi napisał:


                    > W zasadzie poziom Twojej wypowiedzi jest niski i powienienem Cię olać, ale
                    > zrobię wyjątek.

                    Wiesz a ja zauważyłem, że Ty od razu przeszedłeś do ataku, mimo, że Ciebie nikt
                    nie zaatakował, a wyłącznie parę osób ma odmienne od Ciebie zdanie. Ja też
                    Ciebie nie atakuję a wypowiadasz się o mnie z wyjątkową niechęcią. Czyżbym
                    pisząc poruszył w Tobie coś, czego sam o sobie nie przyjmujesz do wiadomości?

                    > 1. To jest forum O SEKSIE lub JEGO BRAKU a nie o miłości itp.

                    No właśnie zauwazyłem, że jest to Forum, na którym wielu ludzi cierpi z powodu
                    tego, że kochają a nie są kochani a to między innymi objawia się problemami
                    seksualnymi. Wiele osób, w tym jak widzę Ty nie rozumie, że w małżeństwie,
                    związku - ludziom ukłąda się lepiej, gdy się oboje kochają. W tym problemy
                    seksualne rozwiązuje się, gdy się ludzie kochają. Tak więc rozmowa o uczuciach
                    to także docieranie do korzeni problemów seksualnych. Związki nie opierają się
                    na seksie minsi. Może Ty tak uważasz, ale większość tutaj piszących sama to
                    stwierdza.

                    > jeśli człek ma
                    > pytanie (zauważ bardzo konkretne) dotyczące seksu, to dlaczego ty i glosator
                    > uwazacie za swoj obowiazek wysmiać go - doprawdy nie rozumiem

                    Już Ci wytłumaczę. Po pierwsze - facet mający 19 lat bzyka 18-latkę i wchodzi na
                    Forum na którym większość do ludzie w wieloletnich albo po wieloletnich
                    związkach, z jakimś doświadczeniem nie tylko seksualnym. Kiedy przeczytałem
                    Wiktorka, w odróżnieniu od paru poklepujących go ludzi przeraziłem się. Bo oto
                    widzę psychicznego baby, który posuwa odrobinę dojrzalsze baby i nie rozumie
                    tego co robi. Mogłem to olać - a co mi tam. Ale jak już tu wlazłem to napisałem
                    w żartobliwej formie, z ogromną dawką Cynizmu coś, co dla w miarę inteligentnej
                    osoby powinno dać coś do myślenia. Jak napisałem - wylałem kubeł zimnej wody.

                    I to wszystko

                    > 2. Dlaczego uwazasz 19 latka za debila i idiotę- zaprawde nie rozumiem.

                    Wcale się nie dziwie, że Ty tak uważasz - ja go nie uważam za debila i idiotę -
                    ale za dzieciaka, który co jak co - powinien odrobinę dojrzeć, jak jakieś
                    kilkanaście tysięcy dzieci w Polsce, które w jego wieku majstrują dzieci innym
                    dzieciom, łamią dzieciakom kręgosłupy, generują kompleksy na całe lata wielu
                    innym dzieciom, a jednocześnie robią w ich głowach i psychice takie spustoszenie
                    o jakim ty nawet minsi nie masz zielonego pojęcia. Połowa ludzi tutaj
                    wchodzących ze swoimi problemami nie wie, że przyczyna ich problemów dorosłych
                    jest m.in. skutkiem takich właśnie Wiktorków. Ty możesz bronić biednego Wiktorka
                    - ja nie mam dla niego litości. Koniec i kropka.

                    > w
                    > tym wieku potrafią być wbrew pozorom bardzo dojrzali,

                    Nie są w stanie poza drobnymi wyjątkami. Dojrzałość ludzi kształtowana jest nie
                    kiedy dają sobie upust swoim żądzom, ale kiedy dojrzewają w pokonywaniu
                    przeciwności, sytuacji granicznych, dramatycznych częston walcząc o życie swoje
                    i innych, opiekując się np. rodzeństwem, dbając o dom kiedy rodzice są zalani w
                    trupa, walcząc o przeżycie w domach dziecka, na ulicy często a nie grzdząc się
                    na lewo i prawo i płacząc, że ich panienka to kłoda! Albo jak pisze Wiktorek - kloc.
                    Takie dojrzałe dzieci, bijące często na głowe swoich rówieśników a nawet
                    starszych dorosłych - myślą i rzeczach bardzo poważnych, dojrzewają szybciej
                    walcząc z przeciwnościami losu i uwierz - nie myślą o seksie. Nie myślą o tym,
                    ale o rzeczach, które spowodują, że ich świat na stałę stanie się lepszy od tego
                    w jakim muszą żyć i przeżyć.


                    > Moge Cie jednak
                    > zapewnić, ze te cechy nie przychodza automatycznie z wiekiem.

                    A tutaj się Minsi z tobą zgadzam. Opisany Wiktorek to duże dziecko z jajami i
                    małym rozumkiem. O wiedzy seksualnej na poziomie facecika z dyskoteki.

                    > 3. Masz spore kłopoty z interpretacją tekstu czytanego,

                    Pozwolę sobie polemizować. I postawić Ci dokładnie tę tezę mogąc ją udowodnić na
                    przykładzie.
                    patrz niżej:

                    > Tak jest ten świat skonstruowany, że ludzie potrzebują seksu, jesli
                    > tego nie rozumiesz to zapisz sie do innego świata.

                    Wiesz seks jest na jednym z ostatnich miejsc na liście żywotnych potrzeb
                    człowieka. Bez seksu można przeżyć całe życie. Za to bez jedzenia, snu,
                    powietrza, czułości, dotyku, dźwięków (taka ciekawostka), ba - nawet bez
                    orientacji w przestrzeni, bez czucia bólu - człowiek w konsekwencji może umrzeć!
                    Z braku sexu cierpią wyłącznie osoby, które:
                    - nie są dojrzałe lub
                    - które nie są w stanie się opanować lub
                    - które się nudzą, czyli są puste wewnętrznie
                    - które są rozbudzone seksualnie lub
                    - które mają zaburzenia (lista ich jest długa)lub
                    - które nie dbają o higienę psychiczną lub
                    - które cierpią z powodu porzucenia i odrzucenia lub

                    i tak mógłbym wymieniać w nieskończoność.
                    Gdybyś miał rację - to gwałcicieli uniewinniano by w sądach ze względu na
                    ograniczoną poczytalność (tak chcieli seksu, że musieli gwałcić) a kobiet nie
                    chroniło by prawo (by gwałciciele mogli gwałcić do woli). Nie - sfera seksualna
                    jest pod kontrolą rozumu i można o nią dbać nawet w abstynencji (czasowej
                    zwykle). WIktorek niestety zupełnie nie jest przygotowany do życia seksualnego -
                    jest takim już deformującym się chwaścikiem, który kiedyś wyrządzi jakiejś
                    dziewczynie krzywdę. I jeśli Ty chcesz go bronić - to Ty umacniasz w nim
                    poczucie, że jest biednym skrzywdzonym dzieckiem, któremu należy się uczciwy,
                    śiermiężny seks. Ja się pod takim czymś nigdy nie podpiszę.


                    > 4. wracając do meritum - ludzkie sprawy są zbyt skomplikowane, zeby mozna było
                    > autorytarnie stwierdzić kto ma racje, czyja jest wina etc na podstawie jednego
                    > posta.


                    Bzdura - od tego mamy rozum, wiedzę, doświadczenia innych, seksuologię,
                    psychopatologię, patologię, historię, psychiatrię, medycynę, socjologię - by
                    czerpiąc z wiedzy i doświadczeń innych można było wypowiadać się z przekonaniem.
                    Ja nie uważam się za żaden autorytet. Poważnie :)
                    Za to jestem przekonany do tego co piszę. Ty masz inne zdanie, ktoś inny jeszcze
                    inne i dobrze. Ktoś kto myśli na podstawie róznych zdań wyrobi sobie własne :)
                    A jeśli się pomyli - będzie wiedział, kto miał rację a kto jej nie miał.
                    Proste?

                    A ja Minisi - nie drwię z Ciebie więc proszę - daruj sobie, ok? Ja Cię szanuję.
                    I o to samo proszę.
                    • minsi Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 18:27
                      glosatorr napisał:

                      > No właśnie zauwazyłem, że jest to Forum, na którym wielu ludzi cierpi z powodu
                      > tego, że kochają a nie są kochani a to między innymi objawia się problemami
                      > seksualnymi. Wiele osób, w tym jak widzę Ty nie rozumie, że w małżeństwie,
                      > związku - ludziom ukłąda się lepiej, gdy się oboje kochają. W tym problemy
                      > seksualne rozwiązuje się, gdy się ludzie kochają. Tak więc rozmowa o uczuciach
                      > to także docieranie do korzeni problemów seksualnych. Związki nie opierają się
                      > na seksie minsi. Może Ty tak uważasz, ale większość tutaj piszących sama to
                      > stwierdza.

                      Drogi Glosatorze. Wiem że chciałbyś żeby świat był dobry, ludzie szczęśliwie a
                      ich intencje szlachetne. A teraz powiem coś, o czym może nie wiesz: TAK NIE JEST.
                      Teraz uważaj : nie napisałem nigdzie że związki się opierają na seksie. Chociaż-
                      prawdę mowiąc- udany seks może poprawić niezbyt udane relacje, podobnie jak inne
                      rzeczy np. wspólne hobby.
                      Przeczytaj sobie mądrą książkę "17 nieseksualnych powodów dla których ludzie
                      uprawiają seks". Najważniejszą rzeczą jaka wynika z tej ksiazki jest to, że SEKS
                      POWINIEN SŁUŻYĆ ZASPOKAJANIU POTRZEB SEKSUALNYCH. Nie potrzeby dominacji,
                      okazania czułości, kontroli, zabiciu nudy etc ale zaspokajaniu potrzeby seksu,
                      jaka jest dana każdemu zdrowemu i dojrzałemu człowiekowi. Przy tym absolutnie
                      nie ma znaczenia czy się odbywa to w relacjach małżeńskich czy jakichkolwiek
                      innych. Oraz, więź emocjonalna jaka łączy (bądź nie) partnerów ma tak naprawdę
                      znaczenie drugorzędne. Mówiąc kolokwialnie, miłość to wspaniała rzecz ale zwykłe
                      bzykanie też dostarcza dużo radości. I tu się właśnie zastanawiam, dlaczego
                      uważasz że 19-latkowi taka radośc się nie należy.


                      > Już Ci wytłumaczę. Po pierwsze - facet mający 19 lat bzyka 18-latkę i wchodzi n
                      > a
                      > Forum na którym większość do ludzie w wieloletnich albo po wieloletnich
                      > związkach, z jakimś doświadczeniem nie tylko seksualnym. Kiedy przeczytałem
                      > Wiktorka, w odróżnieniu od paru poklepujących go ludzi przeraziłem się. Bo oto
                      > widzę psychicznego baby, który posuwa odrobinę dojrzalsze baby i nie rozumie
                      > tego co robi. Mogłem to olać - a co mi tam. Ale jak już tu wlazłem to napisałem
                      > w żartobliwej formie, z ogromną dawką Cynizmu coś, co dla w miarę inteligentnej
                      > osoby powinno dać coś do myślenia. Jak napisałem - wylałem kubeł zimnej wody.

                      Zaprawdę, musisz pochodzić z izraelickiej rodziny, bo w klasycznym judaiźmie za
                      męzczyzne pełnoletniego uwazano 30latka. W wieku 19 lat idzie sie do wojska, i
                      teoretycznie mozna zginąć za własny kraj. Naprawde, nie widze powodu zeby ktos
                      kogo MON moze powołać na obronce naszych granic nie miał sobie troche umilić życia.
                      A powiem Ci co mnie przeraziło- że oto pojawia sie na forum dla ludzi dorosłych
                      gosciu, który uwaza ze 19 latek jest za młody aby uprawiac seks. Naprawde, jak
                      chcesz pisac takie rzeczy wejdz sobie na portal "opoka" czy temu podobny. Nikt
                      nie potrzebuje takich rad czy ma uprawiac seks czy nie, ale ewentualnie w jaki
                      sposob to zrobić.
                      A i to Ty uwazasz ze piszesz zartobliwie - no to przyjmij do wiadomosci, ze w
                      tym przypadku tak nie było. Chyba że kopniecie kogoś w dupe nazywasz żartem, to
                      wtedy tak.


                      > Wcale się nie dziwie, że Ty tak uważasz - ja go nie uważam za debila i idiotę
                      > -
                      > ale za dzieciaka, który co jak co - powinien odrobinę dojrzeć, jak jakieś
                      > kilkanaście tysięcy dzieci w Polsce, które w jego wieku majstrują dzieci innym
                      > dzieciom, łamią dzieciakom kręgosłupy, generują kompleksy na całe lata wielu
                      > innym dzieciom, a jednocześnie robią w ich głowach i psychice takie spustoszeni
                      > e
                      > o jakim ty nawet minsi nie masz zielonego pojęcia. Połowa ludzi tutaj
                      > wchodzących ze swoimi problemami nie wie, że przyczyna ich problemów dorosłych
                      > jest m.in. skutkiem takich właśnie Wiktorków. Ty możesz bronić biednego Wiktork
                      > a
                      > - ja nie mam dla niego litości. Koniec i kropka.

                      Poruszyłeś dwie wazne kwestie. Jedna jest taka, że za całe zło wynikające ze
                      złego wychowania młodziezy, kryzysie instytucji, wartosci etc. winisz wiktorka,
                      i to tylko dlatego ze chciał podpytać jak zachęcic dziewczyne zeby sie z nim
                      chetniej bzykała. Cos takiego to ma nawet swoją nazwę w psychiatri.

                      A druga rzecz, mysle ważniejsza, jest taka "ja nie mam dla niego litości". To
                      oznacza, że nie lubisz ludzi. Traktujesz sporą część z nich jak wrogów. A tak
                      naprawdę nie masz powodów. Wiktor nikomu nie nawymyślał, przedstawił swój
                      problem aż za grzecznie jak na standardy forów GW- za co go nie lubisz? czy on
                      ci zrobił jaką krzywdę?


                      > Nie są w stanie poza drobnymi wyjątkami. Dojrzałość ludzi kształtowana jest nie
                      > kiedy dają sobie upust swoim żądzom, ale kiedy dojrzewają w pokonywaniu
                      > przeciwności, sytuacji granicznych, dramatycznych częston walcząc o życie swoje
                      > i innych, opiekując się np. rodzeństwem, dbając o dom kiedy rodzice są zalani w
                      > trupa, walcząc o przeżycie w domach dziecka, na ulicy często a nie grzdząc się
                      > na lewo i prawo i płacząc, że ich panienka to kłoda! Albo jak pisze Wiktorek -
                      > kloc.
                      > Takie dojrzałe dzieci, bijące często na głowe swoich rówieśników a nawet
                      > starszych dorosłych - myślą i rzeczach bardzo poważnych, dojrzewają szybciej
                      > walcząc z przeciwnościami losu i uwierz - nie myślą o seksie. Nie myślą o tym,
                      > ale o rzeczach, które spowodują, że ich świat na stałę stanie się lepszy od

                      Teraz to pojechałeś po bandzie. Jeszcze pokaż link do zdjęcia zębów wybitych
                      przez gestapo, włącz hymn a w tle niech powiewa flaga narodowa. O dojrzałości
                      nie masz człowieku pojęcia, więc lepiej o niej nie mów. Jeśli dla Ciebie wrogiem
                      nr 1 jest miły chłopak pytający starszych o radę, nie jesteś nijak dojrzały.

                      >
                      > A tutaj się Minsi z tobą zgadzam. Opisany Wiktorek to duże dziecko z jajami i
                      > małym rozumkiem. O wiedzy seksualnej na poziomie facecika z dyskoteki.

                      A tego kolego nie wiesz. A może Wiktor studiuje fizykę molekularną na poziomie o
                      jakim nawet nie wiesz ze istnieje? a moze ma IQ 180 i robi naraz 3 fakultety?

                      > Pozwolę sobie polemizować. I postawić Ci dokładnie tę tezę mogąc ją udowodnić
                      > patrz niżej:
                      >
                      > Wiesz seks jest na jednym z ostatnich miejsc na liście żywotnych potrzeb
                      > człowieka. Bez seksu można przeżyć całe życie. Za to bez jedzenia, snu,
                      > powietrza, czułości, dotyku, dźwięków (taka ciekawostka), ba - nawet bez
                      > orientacji w przestrzeni, bez czucia bólu - człowiek w konsekwencji może umrzeć
                      > !
                      > Z braku sexu cierpią wyłącznie osoby, które:
                      > - nie są dojrzałe lub
                      > - które nie są w stanie się opanować lub
                      > - które się nudzą, czyli są puste wewnętrznie
                      > - które są rozbudzone seksualnie lub
                      > - które mają zaburzenia (lista ich jest długa)lub
                      > - które nie dbają o higienę psychiczną lub
                      > - które cierpią z powodu porzucenia i odrzucenia lub
                      >
                      > i tak mógłbym wymieniać w nieskończoność.

                      nie przekonałeś mnie. To są tylko twoje tezy, nie poparte zadnym badaniem,
                      liczbami, statystyką. Niczym. Rownie dobrze mozesz udowadniac ze ufoludki zywią
                      sie koniczyną.

                      > Gdybyś miał rację - to gwałcicieli uniewinniano by w sądach ze względu na
                      > ograniczoną poczytalność (tak chcieli seksu, że musieli gwałcić) a kobiet nie
                      > chroniło by prawo (by gwałciciele mogli gwałcić do woli). Nie - sfera seksualna

                      Ależ człowieku !!!! w większości krajów świata (mówimy o większości w sensie
                      liczb a nie produktu krajowego brutto) nie ma w ogóle kary za zgwałcenie, nie
                      wypowiadam sie z czego to wynika i dlaczego i czy to dobrze czy zle, ale tak jest.


                      > jest pod kontrolą rozumu i można o nią dbać nawet w abstynencji (czasowej
                      > zwykle). WIktorek niestety zupełnie nie jest przygotowany do życia seksualnego

                      Zrozum- jakby Wiktor chciał
                      • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 20:32
                        minsi napisał:

                        > Drogi Glosatorze.

                        Ukłony Minsi :)

                        > Wiem że chciałbyś żeby świat był dobry, ludzie szczęśliwie a
                        > ich intencje szlachetne.

                        Skąd wiesz? Ja tego nigdzie nie powiedziałem. Mnie generalnie świat nie
                        interesuje, ludzie są szczęśliwi każdy na własny sposób (gdybym Ci przyznał
                        rację, to musiałbym bronić np. zoofilów, bo oni np. są szczęśliwi jak z jakimś
                        zwierzątkiem spółkują, albo bronić Obecnie Panujących w IV RP bo chcą władać
                        światem). O intencjach ja tam nic nie wiem poza swoimi. A moje intencje tutaj
                        są jasne - ktoś przychodzi, zadaje pytanie i chce poznac całe spektrum ludzkich
                        poglądów. Ja prezentuję wyłacznie swój własny.

                        > A teraz powiem coś, o czym może nie wiesz: TAK NIE JES
                        > T.

                        No nie wiem co Ty wiesz a czego nie wiesz, ale ja wiem, że tak nie jest ;)

                        > Teraz uważaj :

                        Już napiąłem pośladki, zwarłem łokcie, wybałuszyłem gały i skupiłem się tak, że
                        o mało nie popuściłem !

                        > nie napisałem nigdzie że związki się opierają na seksie.
                        > Chociaż - prawdę mowiąc- udany seks może poprawić niezbyt udane relacje,
                        > podobnie jak inne rzeczy np. wspólne hobby.

                        Z Twoich wypowiedzi Minsi (nie tylko tych z tego wątku) przypisujesz seksowi
                        magiczne włąściwości ;) Teraz będzie pasowało?

                        > Przeczytaj sobie mądrą książkę "17 nieseksualnych powodów dla których ludzie
                        > uprawiają seks". Najważniejszą rzeczą jaka wynika z tej ksiazki jest to, że
                        > SEKS POWINIEN SŁUŻYĆ ZASPOKAJANIU POTRZEB SEKSUALNYCH.

                        To logiczne, że seks służy zaspokajaniu potrzeb seksualnych - nie musze tej
                        książki czytać, po prostu to logiczne wnioskowanie. Problem którego Ty nie
                        dostrzegasz, że to nie wszystko :) Seks to nie tylko zaspokajanie potrzeb
                        seksualnych, poza tym potrzeby seksualne dzieli się na: patologiczne, zgodne z
                        normami społecznymi i im przeciwne, dojrzałe i niedojrzałe, i wiele innych
                        kategorii potrzeb seksualnych można tu wymienić.


                        >Nie potrzeby dominacji,
                        > okazania czułości, kontroli, zabiciu nudy etc ale zaspokajaniu potrzeby seksu,
                        > jaka jest dana każdemu zdrowemu i dojrzałemu człowiekowi.

                        Pedofilowi również?

                        >Przy tym absolutnie
                        > nie ma znaczenia czy się odbywa to w relacjach małżeńskich czy jakichkolwiek
                        > innych.

                        Acha - czyli wg. Ciebie z dziećmi, ze zwierzątkami, w gronie rodzinnym pomiędzy
                        rodzicami i dziećmi, wbrew woli też można prawda? Bo tak wynika z tego co
                        piszesz :-)

                        > Oraz, więź emocjonalna jaka łączy (bądź nie) partnerów ma tak naprawdę
                        > znaczenie drugorzędne.

                        Dla pewnej kategorii oczywiście. Ale uważasz to za właściwe, tak? I to samo
                        powiesz np. swojej córce?

                        > Mówiąc kolokwialnie, miłość to wspaniała rzecz ale zwykł
                        > e bzykanie też dostarcza dużo radości.

                        Współczuję Ci - naprawdę, jeśli zestawiasz te dwie sprawy. Dla mnie seks i
                        bzykanie się bez miłości oraz kochanie - to dwie rózne rzeczy. Takie zdanie
                        usłuszałem kiedyś z ust kolegi, który przekonywał takiego podrostka, zachęcając
                        go do pójścia do agencji towarzystkiej. Może ty opłacisz Wiktorkowi taką wizytę?
                        Bądź ludzki i zrób mu prezent!
                        :-)

                        > I tu się właśnie zastanawiam, dlaczego
                        > uważasz że 19-latkowi taka radośc się nie należy.
                        >
                        Już wyjaśniłem. Przeczytaj jeszcze raz mój tekst. Ja nie lubię się powtarzać.

                        >
                        > Zaprawdę, musisz pochodzić z izraelickiej rodziny, bo w klasycznym judaiźmie za
                        > męzczyzne pełnoletniego uwazano 30latka.

                        Nie wiem skąd posiadasz taką wiedzę, ale nie jest to prawdą. W wieku 33 lat
                        uważano Żyda za gotowego na spotkanie z Abrahamem (czyli starego). Maria matka
                        Jezusa wyszła za mąż mając niespełna 15 lat :-) Nie masz racji. Aha... nie
                        jestem Żydem, jeśli Ci to jednak przeszkadza, dla Ciebie mogę nim być :-) Wcale
                        Ci to nie ułatwia sprawy.

                        > W wieku 19 lat idzie sie do wojska,

                        Tak, nawet mają 18 lat i co to znaczy? Że już można bzykać co się rusza w
                        okopach? Kolegów również?

                        > i
                        > teoretycznie mozna zginąć za własny kraj.

                        Zginąc za kraj można i w łonie matki i co z tego?

                        >Naprawde, nie widze powodu zeby ktos
                        > kogo MON moze powołać na obronce naszych granic nie miał sobie troche umilić ży
                        > cia.

                        Aha - no genialny wywód, bardzo odpowiedzialny, oparty na "mocnych"podstawach i
                        przemyślany. Oczywiście, wg. Ciebie aby umilić sobie życie, można złamać je np.
                        komuś innemu - no tak... tak też można myśleć. Ok - Ty jesteś normalny a ja nie
                        jestem normalny - i wszystko gra. Tylko po co mi to piszesz? Chcesz mnie
                        przekonać, Wiktora, yorica czy siebie?

                        > A powiem Ci co mnie przeraziło- że oto pojawia sie na forum dla ludzi dorosłych
                        > gosciu, który uwaza ze 19 latek jest za młody aby uprawiac seks.

                        Aha - tak to zrozumiałeś. No więc uspokoję Cię. To nie ja tylko tak twierdzę.
                        Twierdzą to: psychologowie, seksuologowie i przede wszystkim socjologowie
                        wskazujący, że przyczyną patologii rodzinnych jest coraz niższy wiek inicjacji
                        seksualnej. Np. w slumsach, biednych krajach inicjacja ta wynosi 13 lat.
                        W ostatnim spisie ludności, analizując fakt iż związki w Plsce zawierają coraz
                        starsze pary wskazano na bardzo pozytywny aspekt tego zjawiska. Za to ilość
                        zawieranych małżeństw w wieku do 21 lat, w 60% to związki jaki powstały ponieważ
                        para "wpadła". Oczywiście Ty pewnie uznasz to za zjawisko normalne i prawidłowe.
                        Socjologowie biją zaś dziwnie na alarm.

                        > Naprawde, jak
                        > chcesz pisac takie rzeczy wejdz sobie na portal "opoka" czy temu podobny.

                        Dziękuję, ale pozwolisz, że nie skorzystam?

                        > Nikt
                        > nie potrzebuje takich rad czy ma uprawiac seks czy nie, ale ewentualnie w jaki
                        > sposob to zrobić.

                        Aha - Ty tak zdecydowałęś. Koniec i kropka. :-)
                        Ok - rozumiem. Ale nie podporządkuję się. Jestem z natury i charakteru
                        (wrednego) Niepokorny.

                        > A i to Ty uwazasz ze piszesz zartobliwie

                        Czasami tak.

                        > - no to przyjmij do wiadomosci, ze w
                        > tym przypadku tak nie było.

                        No cóż - trafiłem na dwóćh Panów, bez poczucia humoru za to zwolenników bzykania
                        się gdzie i jak popadnie a najlepiej jak najszybciej. Szanuję Wasz pogląd - ale
                        ja mam przeciwny.

                        > Chyba że kopniecie kogoś w dupe nazywasz żartem, to
                        > wtedy tak.
                        >
                        Nie zrozumiałeś aluzji, ja napisałem, że mój post, to kubeł zimnej wody. :-)
                        W dupę to Pan Panie usiłujesz mnie kopnąć ;) bezskutecznie

                        >
                        > Poruszyłeś dwie wazne kwestie. Jedna jest taka, że za całe zło wynikające ze
                        > złego wychowania młodziezy, kryzysie instytucji, wartosci etc. winisz wiktorka,

                        Nie widzę w Wiktorku. Ale pokazuję, że taka postawa jest m.in. przyczyną wielu
                        problemów z jakimi przychodzą tutaj ludzie.
                        >
                        > Cos takiego to ma nawet swoją nazwę w psychiatri.
                        >
                        Aha - ja jestem psychiczny a Ty jesteś normalny. Stoi :)))

                        > A druga rzecz, mysle ważniejsza, jest taka "ja nie mam dla niego litości". To
                        > oznacza, że nie lubisz ludzi.

                        Nie. Ja lubię ludzi a ludzie mnie lubią. Skąd taki wniosek?

                        > Traktujesz sporą część z nich jak wrogów.

                        Nieeee - czemu to insynuujesz?

                        > Wiktor nikomu nie nawymyślał, przedstawił swój
                        > problem aż za grzecznie jak na standardy forów GW- za co go nie lubisz?

                        A gdzie ja napisałem, że ja go lubię czy nielubię. On mi jest obojętny. Tak jak
                        Ty! Nie atakuję jego - ale swoim wywodem ośmieszam, szydzę z tego co napisał.
                        Mało tego - uzasadniam to, ale ani Ty, ani nikt się nawet do tego nie
                        ustosunkował. Razi Ciebie to, że ja go po plecach nie klepię, nie mówię, że
                        postępuje włąściwie i nie daje mu grosza na pójście do Agencji T. Gdzie jego
                        problem rozwiązałaby jakaś panienka! I ja to rozumiem, ale nie imputuj mi proszę
                        swoich przemyśleń jako moich :-)

                        >czy on
                        > ci zrobił jaką krzywdę?
                        >
                        On sobie i pewnej młodej pannie robi krzywdę.
                        Mi to on może skoczyć ;))

                        >
                        > Teraz to pojechałeś po bandzie. Jeszcze pokaż link do zdjęcia
                        • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) CD 12.07.07, 20:37
                          minsi napisał:

                          cd
                          >
                          > Teraz to pojechałeś po bandzie. Jeszcze pokaż link do zdjęcia zębów wybitych
                          > przez gestapo, włącz hymn a w tle niech powiewa flaga narodowa.

                          Manipulujesz ;)

                          >O dojrzałości
                          > nie masz człowieku pojęcia,

                          Mam - i ja to wiem.

                          >więc lepiej o niej nie mów. Jeśli dla Ciebie wrogiem
                          > nr 1

                          On nie jest moim wrogiem - to Ty tak uważasz - więc będę mówił cały czas to co
                          uważam za słuszne na takich samych prawach na jakich Ty mówisz to do czego
                          jesteś świecie przekonany. Jesteśmy na dwóch biegunach świata i dobrze ;)))

                          > jest miły chłopak pytający starszych o radę, nie jesteś nijak dojrzały.

                          Gorzej, jak Ci starsi, niby mądrzy dają mu radę pożal się Boże! :-)))

                          >
                          > > O wiedzy seksualnej na poziomie facecika z dyskoteki.
                          >
                          > A tego kolego nie wiesz.

                          Wiem = bo go czytam ze zrozumieniem.

                          > A może Wiktor studiuje fizykę molekularną na poziomie
                          > o jakim nawet nie wiesz ze istnieje?

                          No i co z tego? Wątpię, ale co z tego? To znaczy, że jest też specem od ars amandi?
                          W świetle tego co napisał, nawet nie wie co to jest orgazm (poza swoim własnym) :-)

                          > a może ma IQ 180 i robi naraz 3 fakultety?
                          >
                          W wieku 19 lat? Zakładając że masz rację, tu przypomnę teorię że im niższy wiek,
                          wyższe IQ tym niższe IE :)) o znajomości Ars amandi nie wspominając? I co?


                          >
                          > nie przekonałeś mnie.

                          Od pierwszego postu jaki napisałeś w tym wątku, wiedziałem to dokładnie :))

                          >To są tylko twoje tezy, nie poparte żadnym badaniem,
                          > liczbami, statystyką.

                          Aha - rozumiem Ty nie musisz kontrargumentować badaniami, liczbami i statystyką
                          a ja muszę? - pozwolisz, że nie będę Cię więc przekonywał dalej, bo nikt tu nie
                          argumentuje w ten sposób? Ty także :-)
                          :-))

                          > Niczym. Rownie dobrze mozesz udowa

                          Mogę wiele rzeczy udowadniać, ale los chciał i Ci ucieło :_)))
                          Buźka
                  • yoric Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 14:30
                    Trafne uwagi i to wszystkie cztery.

                    Dobry tekst: "Tak jest ten świat skonstruowany, że ludzie potrzebują seksu,
                    jesli tego nie rozumiesz to zapisz sie do innego świata."

                    Pozdrawiam
        • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 12:12
          yoric napisał:

          > Ale kurna, jaka świetna odpowiedź? No jaka?

          No taka...cyniczna
          >
          > Że koleś wylał żółć pod adresem innego forumowicza oskarżając go mniej więcej o
          > to, że jest młodszy? To jest, cyt. "świetne"?

          Przepraszam, nie oskarżam go o nic poza głupotą.
          Czy gdyby tutaj trafił 15latek płaczący, że jego 13 letnia koleżanka jest kłodą
          Ty byś się pewnie litował. Ja nie.
          To że dzieciaki zabierają się w ten sposób do życia i nazywają takie właśnie
          postępowanie związkiem - jest śmieszne samo w sobie. Tragiczne zaś jest to w
          konsekwencjach. To samo co ja zrobiłem, powinni zrobić to dawno rodzice tego
          dzieciaka. Jeśli Ciebie to oburza - to wybacz - po mnie to spływa.

          >
          > Pouczanie kogoś z wyższością, zwracając się per "chłopcze", jest co najmniej
          > nieeleganckie.

          Poważnie? A może gdybym do tego dzieciaka mówił Proszę pana, to już by Ciebie to
          nie oburzało? A moze powinienem jeszcze uklęknąć przed nim?
          To nie jest wyższość Drogi Panie - to jest po prostu normalna reakcja człowieka,
          który rozumie to co pisze dziecko.

          > I jeszcze żeby te pouczenia ex cathedra miały cośkolwiek sensu.

          Mają - ale przyznaj, że Ty tego nie rozumiesz.

          > Ale to brzmi jak wypominanie komuś, że w wieku 19 lat w ogóle myśli o seksie.

          Nie - ja nie wypominam mu, że ktoś będąc zdrowym cielaczkiem, takim
          przedwcześnie dojrzałym płciowo, ale ani emocjonalnie ani psychicznie
          niedojrzałym do życia seksualnego (o uczuciowym nie wspominając) Wiktorku myśli
          o seksie.
          ALe gdyby miał w sobie chodź cień dojrzałości emocjonalnej, ślad uczuć wyższych
          - to by sam zrozumiał, że jest nieodpowiedzialnym szczeniakiem. Każdy w różnych
          sytuacjach myśli o seksie. Tak nas Najwyższy skonstruował, że myślimy o seksie.
          Ale dał nam też Mózg, dał system obronny, dał systemy moralne, dał zdolność
          przewidywania konsekwencji swoich działań już nie mówiąc o wolnej woli, gdzie
          człowiek może się powtrzymać przed szkodliwym i nieodpowiedzialnym dla siebie i
          innych działaniem - by myśląc o seksie myśleć również o odpowiedzialności za
          dobro osoby, z którą ten seks chce się uprawiać. Nie jesteśmy pieskami, które
          jak widzą suczkę w rui, to muszą ją pokryć. A ona MUSI się na takie podejście
          zgadzać. Proszę więc mi niczego nie imputować. Ale czytać ze zrozumieniem

          > N
          > o
          > sorry, a kiedy ma myśleć? Jak mu czterdziestka stuknie?

          Nie - nauczyć się myśleć o seksie - to też sztuka. Myśleć nie tylko o seksie,
          ale również o konsekwencjach seksu, o odpowiedzialności za reakcje seksualne, o
          odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka. A do tego Panie Yoric
          potrzebna jest dojrzałość. Jak wiele jest nieodpowiedzialności w myśleniu o
          seksie pokazuje nie co innego jak właśnie to Forum. Szczególnie kiedy widać, że
          ludzie płaczą, chcą podejmowac dramatyczne decyzje kiedy okazuje się, że myśleli
          wyłącznie o seksie, kiedy szli do łózka z drugim człowiekiem.



          > I później co do orgazmu to już rewelacje miesiąca. Powiem krótko, jeśli
          > Glosatorr uważa, że orgazm można rozpoznać za każdym razem i u każdej, to chyba
          > on wyobrażenia czerpie z filmów porno.

          Nie - ja czerpię to wyłącznie z własnych doświadczeń. Filmy porno mnie nie kręcą
          - wolę to odkrywać w realnych relacjach pomiędzy mną a kobietą. Nigdy w życiu
          nie musiałem o nic pytać kobiety. Wiem co to rumień, wiem co to skórcze mieśni,
          wiem od czego pewne organa kobiety zmieniają się, a kiedy pieszczę kobietę -
          widze, czuję, słyszę jak to co robię działa na nią. Nie jestem teoretykiem jak
          wielu Panów tutaj, ale praktykiem - i wiem, że to może boleć.
          Ale jeśli facet nie wie co robi kobiecie - to wogóle za seks nie powinien się
          brać. A jeśli nie wie ponadto o tym jakie konsekwencje można ponieść po
          nieodpowiedzialnym seksie - to współczuje już teraz jego partnerkom,
          kochankom... i dzieciom/.

          >
          > Może na przyszłość warto wyluzować z agresją, a zamiast tego przyłożyć się
          > trochę bardziej do lektury.

          Nie - w tym co pisałem było zero agresji. Za to było 99% cynizmu. Jeśli nie
          wiesz co to jest cynizm, odsyłam do Wikipedii.

          >
          > Pozdrawiam
          Ja również ;)
          • yoric Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 14:27
            No to jeszcze dwie uwagi.

            Od setek tysięcy lat (na długo, zanim wymyślono "Najwyższego")ludzie w wieku
            18-19 lat wchodzą w związki - nawet małżeńskie - i uprawiają w nich seks. I jest
            całkowicie naturalne, że oczekują seksu.

            A dziewiętnastolatek to nie dziecko, ale młody mężczyzna. I za taki brak
            szacunku, jak okazany tutaj, w świecie rzeczywistym może i powinien dać w pysk.

            Może więc ochłonij chwilę i zamiast wymyślać skrajne diagnozy oparte na
            szczątkowym materiale, skieruj więcej zapału na ortografię.

            Pozdrawiam
            • nie_alicja Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 14:51
              hahha...
              a to się panowie zaperzyli :-)
              chyba przepłoszyliscie Wiktora?...
              zamotany tymi akademickimi dyskusjami pójdzie do kolegów, którzy udzielą mu
              porady krótko, klarownie i bez zbędnych dygresji ;-)
              • yoric Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 15:10
                Ja mu poradziłem... tam wyżej jest taki link.
              • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 15:18
                nie_alicja napisała:

                > hahha...
                > a to się panowie zaperzyli :-)

                Ja lubię dyskusje pełne emocji - no nic na to nie poradzę - że w ten sposób
                dyskusja stymuluje mnie do myślenia :)))

                > chyba przepłoszyliscie Wiktora?...

                Oj pewnie tak - no bo co miałby powiedzieć, że się obraził?

                > zamotany tymi akademickimi dyskusjami pójdzie do kolegów, którzy udzielą mu
                > porady krótko, klarownie i bez zbędnych dygresji ;-)

                Ale jak na tym wyjdzie on - to już jego sprawa. Nauczy się ponoszenia
                konsekwencji. Będzie bolało... no trudno.
              • potosia Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 15:56
                O co wy się sprzeczacie, przecież autor wątku sam się nazwał dzieckiem
            • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 15:17
              yoric napisał:

              > No to jeszcze dwie uwagi.

              Proszę uprzejmie.

              >
              > Od setek tysięcy lat (na długo, zanim wymyślono "Najwyższego")

              Najwyższego nie wymyślono - ale nie o tym dyskutujemy i nie jest to odpowiednie
              do tego miejsce.

              >ludzie w wieku
              > 18-19 lat wchodzą w związki - nawet małżeńskie -

              Setki tysiące lat temu, w związki (jak to dumnie brzmi, żadnych związków nie
              było, był samiec i stado samic - później było trochę bardziej cywilizowanie -
              był Pan, para żon i nałożnic - życie w monogamicznych parach to efekt
              ucywilizowania i przyjęcia wielu zasad, co było efektem rozwoju mózgu i myśli
              ludzkiej) to wchodziły osobniki nawet dużo młodsze - człowiek dojrzewał
              fizycznie w wieku około 11 lat. Osobniki płci męskiej musiały przejść przez tzw.
              rytuały męskości - wykazując się, iż są zdolne nie tylko do prokreacji ale i do
              utrzymania swojego własnego rodzinnego stada. Tzw. Inicjacja - nie miała wtedy
              zupełnie nic wspólnego z inicjacją seksualną. Już wtedy małe ludzkie
              społeczności wiedziały, że sex jest związany z odpowiedzialnością Yoric - i
              podajesz bardzo zły przykład.
              Zdolność do prokreacji to jeszcze nie jest zdolność do dojrzałałych związków.
              To, że kobieta jest w stanie zajść w ciąże (w Polsce do tego są zdolne nawet
              13-latki) nie oznacza zdolności do bycia matką i partnerką.
              To, że 19-latek wie jak wsadzić penisa, gdzie i jak wyjąć - nie oznacza, że jest
              dojrzały do odpowiedzialności za drugą osobę. Nawet w tym kraju by zawrzeć ważny
              związek małżeński mężczyzna musi mieć ukończone 21 lat. Jeśli ma mniej - musi
              mieć zgodę rodziców a czasami i sądu. Nie z powodu upierdliwości systemu
              społecznego cos takiego istnieje - to życie pokazuje, że do tego aby stworzyć
              zdrową komókę społeczną - zwiazek, rodzinę - potrzeba coś więcej niż udanego
              pożycia seksualnego.


              > i uprawiają w nich seks.


              Zapomniałeś o jednej rzeczy - o czasie przeszłym.
              W tamtych czasach jak człowiek przeżył 30 lat - to był uznany za staruszka a jak
              dożył 50-tki - to był matuzalem. Długość życia człowieka się wydłużyła, okres
              biologicznej dojrzałości niewiele ale też się wydłużył a zdolność do dojrzałości
              emocjonalnej opóźnia się masakrycznie. To co było kiedyś pokazuje, że to co
              dzieje się dzisiaj i co wielu ludzi uważa za coś normalnego - wcale normalne nie
              jest.

              > Dla mnie
              > I jest
              > całkowicie naturalne, że oczekują seksu.
              >
              Ok - i tu się różnimy - dla ciebie jest to naturalne, normalne i wszystko jest
              ok, że dziecko w wieku 19 lat bzyka się z dzieckiem w wieku lat 18 i uważasz to
              za zdrowe i naturalne. Ja to uważam za coraz większy problem, gdyż im
              wcześniejszy próg inicjacji seksualnej tym późniejsze dojrzewanie. Prawo
              pierwszych połączeń zostało szeroko opisane, jest zbadane i nic - ani Twoje
              przekonania ani moje tego nie zmienią. Jeśli będziesz miał 18letnią córkę,
              pewnie pochwalisz ją, że zadaje się z takim Wiktorkiem. Pewnie też za normalne
              przyjemiesz, jak taka 18-tka przyjdzie do Ciebie i powie: Tatuś, będziesz
              dziadkiem, kocham Wiktorka i chcę się z nim hajtnąć. Pewnie nawet pomożesz potem
              im ten związek zawiązać i będziesz bawił swoje wnuki i będziesz uważał to za
              normalne i naturalne. I tak bywa! I ja Cię nawet za to nie potępiam, bo wielu
              ludzi wciąż uważa takie podejście za całkowicie normalne.
              Ale ja w świetle takich rozwiązań i takich poglądów jestem nienormalny - i weź
              poprawkę na takiego wariata jak ja, który twierdzi, że jeśli dzieciaki zaczynają
              się bawić seksem tak wcześnie, nie rozumiejąc, że sama zabawa w orgazm wymaga
              dojrzałości emocjonalnej, zdolności ponoszenia konsekwencji swoich działań
              seksualnych oraz odpowiedzialności za osobę z którą się sypia (choćby to był
              przelotny seks pod schodami w dyskotece - to jednak istnieje coś takiego jak
              HIV, choroby weneryczne i postrzelone nastolatki, które mogą takiemu dzieciakowi
              np. zmarnować życie, etc.) No ja jestem nienormalny - przyjmij w świetle swoich
              poglądów moją tezę i niech tak zostanie. Ja w świetle mojego nienormalnego,
              debilnego patrzenia na świat, widzę jak wielu ludzi popełnia w ten sposób
              kardynalne błędy a potem w wieku 30-40 lat przychodzą tutaj i nadal nie wiedzą,
              czemu w ich życiu jest źle. W świetle moich nienormalnych poglądów ja wiem
              czemu, w świetle Twoich normalnych, powszechnych poglądów - oni wciąż nie wiedzą.
              Mamy już jasność stanowisk?

              > A dziewiętnastolatek to nie dziecko, ale młody mężczyzna.

              Dla mnie to dziecko, które ma już owłosienie, jądra opuszczone do moszny,
              przeszedł mutację i może zdał egzamin dojrzałości (czyli maturę, ale przed
              prawdziwym egzaminem dojrzałości to mu jeszcze daleko). Dla mnie to dzieciak,
              który wielu rzeczy musi się jeszcze nauczyć nim wsadzi swój penis w jakąś
              dziewczynkę. I proszę mi wybaczyć - ale dla mnie wręczenie dowodu osobistego nie
              czyni z dziecka dojrzałego mężczyzny. 19-latek to nie mężczyzna - to tylko
              nieopierzony facecik. Sorry - jeśli się ktoś na mnie obrazi - ale ja swoje
              poglądy jestem w stanie obronić ;))
              I w jednym napewno mamy zgodę - taki 19-latek może 18-latce zrobić dziecko nawet
              o tym nie wiedząc. Mało tego - może jej zrobić krzywdę nie wiedząc o tym. Ba -
              może jej sferę seksualną zwichrować na całe życie - nie wiedząc o tym. Ba! Może
              zepsuć innego dzieciaka, czy inne dzieci i zrobić z nich emocjonalne kaleki!
              Nawet nie wiedząc o tym. Bo taki dzieciak nie ma jeszcze zdolności do
              przewidywana swoich wszystkich działań. Ba! Nie jest w stanie wielu rzeczy
              wiedzieć! Bo nie ma na to szans. Nie jest też dojrzały do związku i nie wie czym
              jest związek - co pokazuje Wiktorek! A ja mam prawo napisać to co napisałem.
              Nawet jeśli on, Ty i parę jeszcze innych osób się na mnie obrazi. Macie prawo -
              jestem be i pod prąd :-)
              Ale nie bez sensu i racji.

              > I za taki brak
              > szacunku, jak okazany tutaj, w świecie rzeczywistym może i powinien dać w pysk.
              >
              Nie dałby mi w pysk, bo na mój widok by się wystraszył ;)
              Ale nie boję się - określ miejsce i czas. Kurcze, ostatni raz próbowano mnie
              walnąć w pysk, niech policzę.... w klasie maturalnej ;))) i było ich 6-ciu :)
              To mnie potem wezwano do dyrektora ;))) Nie ich - co za niesprawiedliwość ;)))

              A tak na marginesie - czy ty przed głupcem też klękasz i prosisz?
              Z szacunkiem? Ja zachowałem minimum szacunku i prosze mi nie wciskać kitu.
              Natomiast wiem, kto się na mnie za ten wpis obraża. Wiem...

              > Może więc ochłonij chwilę

              Ależ ja jestem tutaj na notorycznym luzie - czemu mi imputujesz, że działam w
              stanie wzburzenia albo wyższej konieczności? :-)

              > i zamiast wymyślać skrajne diagnozy oparte na
              > szczątkowym materiale, skieruj więcej zapału na ortografię.
              >
              Acha - stara metoda - jak już brakuje argumentów, to się chwyta za ortografię.
              Wybacz, ja popełniam błędy ortograficzne. Mam skrzyżowaną literalizację - cecha
              inteligentnych ludzi. Jak nie wiesz co to jest - to dalej się czepiaj. Po mnie
              to spływa. :-)))
              Co chciałm napisać Ty i tak przeczytałeś - chociaż niewiele zrozumiałeś...
              Ale to twój problem - nie mój - ja jestem zadowolony z życia :))
          • eeela Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.07.07, 14:47
            > > Ale kurna, jaka świetna odpowiedź? No jaka?
            >
            > No taka...cyniczna


            Glosatorr, ty masz czesto wiele ciekawych i wartosciowych uwag tak ogolnie, ale
            wez ty przestan wreszcie epatowac tym cynizmem, bo w twoich wypowiedziach go nie
            ma, ani w klasycznym rozumieniu, ani we wspolczesnym znaczeniu.
            • sagittka Re: glosator 12.07.07, 15:40
              glosator traktuje większość forumowiczów protekcjonalnie, podkreslając przy tym
              swoją mądrość (wprost, a to się rzadko zdarza), dojrzałość, doświadczenie i
              inne cechy, o których jest przekonany, że je posiada.

              Gdyby jednak jego wypowiedzi okroić z kwiecistych opisów, złagodzic ton
              wypowiedzi (ale wtedy siła oddziaływania byłaby słabsza), to większość z nich
              ma sens. Pisze to z pozycji osoby, która nie raz polemizowała z glosatorem, ale
              także ma jakieś doświadczenie życiowe, choćby z racji wieku, długiego związku,
              i zainteresowań.
              • yoric Re: glosator 12.07.07, 17:21
                > Gdyby jednak jego wypowiedzi okroić z kwiecistych opisów (...)

                to okazałoby się, że uprawianie seksu należy konstytucyjnie ograniczyć cenzusem
                wieku (najlepiej tak z 30 lat) i oczywiście zezwolić tylko seks małżeński - bo
                ciąża i HIV. Coś w stylu katechety, którego ominęły lata 60-te i antykoncepcja i
                który radzi chłopcom, żeby zamiast myśleć o seksie poszli odrabiać lekcje lub
                kopać piłkę. To tak piękne i szlachetne, że nawet zasługuje, by być prawdziwe ;).


                > swoją mądrość (wprost, a to się rzadko zdarza), dojrzałość, doświadczenie i
                > inne cechy, o których jest przekonany, że je posiada.

                ja tego nie kwestionuję! Ale zazanczam, że Glosatorr wypluwa tu swoje dość
                specyficzne i kontrowersyjne poglądy przedstawiając je jako prawdę objawioną. Do
                poglądów każdy ma prawo. Te akurat wzbudzają we mnie co najwyżej życzliwy uśmiech...

                ...a co innego niewybredne obrażanie innych.

                Pozdrawiam
                • sagittka Re: glosator 12.07.07, 17:32
                  yoric napisał:
                  > Coś w stylu katechety (...) To tak piękne i szlachetne, że nawet zasługuje,
                  by być prawdziwe

                  i właśnie dlatego, taki głos na forum tez się przydaje, choćby dla równowagi


                  > ...a co innego niewybredne obrażanie innych.

                  zgadzam się, że styl nazbyt wyniosły i z pedagogicznym smrodkiem, a tego nikt
                  nie lubi

                  pozostaje zaapelować do glosatora o powściągliwość w odniesieniach personalnych
                  i trzymanie się merytoryki tematu

                  • glosatorr Przykład manipulacji :-) 12.07.07, 19:43
                    > pozostaje zaapelować do glosatora o powściągliwość w odniesieniach personalnych
                    > i trzymanie się merytoryki tematu

                    No przecież ja jestem powściągliwy! - przecież w swoim poście
                    odpowiedzi zastosowałem takie sformułowania pod adresem Wiktorka:

                    "frustrujący", "sfrustrowany", "Dzieci kochane", "zielony/i", "dzieci",
                    "chłopcze" (mam prawo tak napisać, gdyż jestem znacznie od niego starszy),
                    "napalony młody cielaczek cieknący od testosteronu" (wniosek z jego własnej
                    relacji - innego się nie da wyciągnąć", "dyletant"

                    Wszystkie powyższe wypowiedzi podkreślone przeze mnie, zawierały z założenia
                    szyderczy, cyniczny ton i uzasadniłem wypowiedzią dlaczego.
                    Ja rozumiem, że odpowiedź Pana Minsi na ten list, grono Forumowiczów uważa za
                    celne, delikatne, wychowawcze i przepełnione mądrością życiową, więc przypomnę
                    co Panowie doradzali niespełna 19latkowi, który narzeka na 18latkę, którą bzyka
                    od lat 17 :-). Oto cytaty:

                    Minsi orzekł:

                    "o ale w czym problem jesli faktycznie jestes atrakcyjny, zakoncz ten -jakze
                    nieudany- zwiazek i rozejrzyj sie za lepsza partnerką. W tym wieku nie powinno
                    byc to dla Ciebie problemem.

                    Chyba ze niewiasta z którą jesteś jest piekna jak venus, mądra jak
                    Dalaj Lama albo jest kims w rodzaju córki prezesa deutsche banku, to lepiej jej
                    nie zostawiaj. zycie jest tylko jedno, szkoda go dla nieudanych zwiazków. "

                    Pełna przemyśleń i głębi (Dalaj lama), wnikliwa i trafiająca w sedno, pełna
                    delikatności, wyważenia i szacunku do Pana Wiktora, dojrzała w każdym calu i
                    dająca mu po prostu dobrą radę jak osiągnąć życiowe i uczuciowe szczęście.
                    A moja była wszeteczna, wstrętna, obleśna, krzywdząca i wogóle bez sensowna, tak
                    ćwe bleeeeee ,aż mnie się teraz w zestawieniu z mądrymi moimi wspaniałymi
                    Przedmówcami po prostu bardzo się nie podoba :-)

                    Za to Pan Yoric na moje dicta tak się wyraża o mnie lub mi przypisuje:
                    "Stary, Ty masz jakieś poważne problemy"
                    "niewybredne obrażanie innych."

                    A minsi personalnie o mnie:
                    "to typ nawiedzonego kaznodziei, a takich lepiej szerokim łukiem omijać
                    do tego nie jest za bystry i odszczekuje sie jak smarkacz"

                    "Zaprawdę, musisz pochodzić z izraelickiej rodziny, bo w klasycznym judaiźmie za
                    męzczyzne pełnoletniego uwazano 30latka" (nie przypisuję tutaj antysemickiego
                    wymiaru wypowiedzi i sugerowania bardzo delikatnej aluzji, o bzdurze nie
                    opowiadając, bo odpowiem jeszcze Panu Minsi)


                    Do Pani Potosi minsi napisał:
                    "W zasadzie poziom Twojej wypowiedzi jest niski i powienienem Cię olać, ale
                    zrobię wyjątek. "

                    "dlaczego uwazasz 19 latka za debila i idiotę" (nikt go nie uważał, ale...)

                    wsadził mi w usta swoją ocenę:

                    "jak ktoś agresję nazywa inteligencją, a szyderstwa śmiesznością"


                    No... to przejrzałem wątek. Ok - przyznaję (czego nie ukrywałem) - potraktowałęm
                    dzieciaka z prąciem w zwodzie tak jak uważałem za stosowne - Nie żałuję!
                    Jestem czasami cyniczny - Nie żałuję. Nie stosuję obraźliwych stwierdzeń, nie
                    nazywam ludzi głupcami, debilami, etc. Za to jeśli widzę, że ktoś postępuje wg.
                    mnie - durnie, to nie będę mówił, że robi dobrze i mądrze. Jeśli ktoś wsadza
                    rękę do ognia, to nie mówię mu złośliwie - a wsadź sobie a ja popatrzę, tylko
                    staram się powstrzymać go. Różnię się w podejściu do życia niż Pan Yoric i
                    Minsi. To oczywiste. Osobiście do nich nic nie mam. Natomiast mam wielką prośbę
                    - nie manipulujcie Panowie moimi wypowiedziami - będę wdzięczny. I jeśli Potosi,
                    ja czy parę innych osób mamy odmienne zdanie, to tylko wzbogaca te Forum a nie
                    zubaża. No chyba, że chcecie, aby wszystcy sobie i Wam przytakiwali. Wtedy
                    odejdę i nawet tu nie spojrzę. Mam gdzie pisać. :-)

                    A co do stylu - mam swój styl, lubię go a to, że taki tylko widzicie na
                    lekcajach religii - to tylko dobrze świadczy o Katechetach ;) Są merytoryczni -
                    a to wiem, może wkurzać.
                    Obiecuję sagittce - że nie robię i nie robiłem wycieczek personalnych, bo nikogo
                    personalnie nie znam. Natomiast mam nadzieję, że po zapoznaniu się z moją
                    odpowiedzią, zobaczysz jak można manipulować i jak się manipuluje (tu ukłon w
                    stronę Pana Minsi, który agresywnością mnie przewyższa a jakoś Pan Yoric w swoim
                    głębokim, mądrym obiektywizmie, mi tę agresywność przypisał u Pana Yorica już
                    jej obiektywnie pewnie nie widząc).

                    Ja nie lubię być nadymany - a na zakończenie - zawsze merytorycznie trzymam się
                    tematu.

                    Będę więc jako wolny strzelec i nie zrzeszony ale reprezentujący swoje poglądy -
                    może odosobnione - ale nadal wyrażał w sposób tak wszeteczny i tak nieobyczajny :)
                    Ukłony
                    • yoric Re: Przykład manipulacji :-) 12.07.07, 21:06
                      Kawitator, który był starym zgorzkniałym dziadem, miał jeszcze tyle klasy, żeby
                      się do tego przyznać.
                      A Ty, Glosatorr, sorry, ale jesteś po prostu starym, zgorzkniałym dziadem. O
                      moherowych poglądach. Ja tu nie widzę pola do dyskusji. Bez odbioru.
                      • kawitator Re: Przykład manipulacji :-) 12.07.07, 21:24
                        Kawitator nie był a jest starym zgorzkniałym dziadem ;-)))
                        Co więcej jest upierdliwy zrzędny a na dodatek używa słaow takich
                        niepolitycznych jak dupa czy pedał Dlatego z przyjemnością podczytuje Yorica ,
                        Gomorego i Glosatora Ponieważ jest taki jak napisano powyżej to jednak ma uwagę
                        do tego ostatniego Jak byś drogi kolego poświecił trochę czasu i zagęścił
                        skoncentrował swoje wypowiedzi to byłyby super. to tak jak onego czasu napisał
                        list do przyjaciela który zakończył: Wybacz przyjacielu napisałem list na 4
                        strony bowiem nie miałem czasu aby zawrzeć do w kilku zdaniach.
                        • glosatorr Re: Przykład manipulacji :-) 12.07.07, 22:32
                          kawitator napisał:

                          > Kawitator nie był a jest starym zgorzkniałym dziadem ;-)))

                          Witam Kolegę ;)

                          > Co więcej jest upierdliwy zrzędny a na dodatek używa słaow takich
                          > niepolitycznych jak dupa czy pedał Dlatego z przyjemnością podczytuje Yorica ,
                          > Gomorego i Glosatora

                          No ja też jestem upierdliwy, chociaż nie uważam się za zrzędę i staram się nie
                          używać bezsensownie takich nieparlamentarnych słów (używam je z sensem).

                          > Ponieważ jest taki jak napisano powyżej to jednak ma uwag
                          > ę
                          > do tego ostatniego


                          Zamieniam się w wybałuszone ślepia.

                          > Jak byś drogi kolego poświecił trochę czasu i zagęścił
                          > skoncentrował swoje wypowiedzi to byłyby super.


                          Wiesz, ja i tak mam chwilkę by napisać tu czasami, ale jeśli miałbym jeszcze
                          dodatkowo zagęścić tekst, to obawiam się, że spędziłbym tutaj wieczność.
                          Ale będę się starał - obiecuję.

                          > to tak jak onego czasu napisał
                          > list do przyjaciela który zakończył: Wybacz przyjacielu napisałem list na 4
                          > strony bowiem nie miałem czasu aby zawrzeć do w kilku zdaniach.

                          No ja rozumiem człowieka, ale co ja poradzę, że czasami myśl ucieka a palce same
                          walą w klawiaturę i jednocześnie muszę się czasami sam cenzurować. Przecież nic
                          za darmo!
                          Ale będę się starał....
                        • yoric Re: Przykład manipulacji :-) 13.07.07, 02:51
                          > Kawitator nie był a jest starym zgorzkniałym dziadem ;-)))

                          Witam ponownie dziada, co więcej, witam z należnymi mi szacunkiem, respektem i
                          dystynkcjami :).
                          • yoric Re: Przykład manipulacji :-) 13.07.07, 13:47
                            należnymi MU... echh to piwo
                        • misssaigon Re: Przykład manipulacji :-) 13.07.07, 09:26
                          kawitator napisał:

                          > Kawitator nie był a jest starym zgorzkniałym dziadem ;-)))
                          > Co więcej jest upierdliwy zrzędny a na dodatek używa słaow takich
                          > niepolitycznych jak dupa czy pedał Dlatego z przyjemnością podczytuje Yorica ,
                          > Gomorego i Glosatora Ponieważ jest taki jak napisano powyżej to jednak ma uwag
                          > ę
                          > do tego ostatniego Jak byś drogi kolego poświecił trochę czasu i zagęścił
                          > skoncentrował swoje wypowiedzi to byłyby super. to tak jak onego czasu napisał
                          > list do przyjaciela który zakończył: Wybacz przyjacielu napisałem list na 4
                          > strony bowiem nie miałem czasu aby zawrzeć do w kilku zdaniach.


                          niektórzy uwielbiaja się unosic na skrzydłach włąsnej elokwencji a styl pisanie
                          forumowego kolegi, szczegolnie to "szatkowanie" postow niczym kapusty przypomina
                          mi maniere niejakiego petara2 - nieprawdaz?
                      • glosatorr Re: Przykład manipulacji :-) 12.07.07, 22:28
                        yoric napisał:

                        > Kawitator, który był starym zgorzkniałym dziadem, miał jeszcze tyle klasy, żeby
                        > się do tego przyznać.

                        Do czego?

                        > A Ty, Glosatorr, sorry, ale jesteś po prostu starym, zgorzkniałym dziadem. O
                        > moherowych poglądach. Ja tu nie widzę pola do dyskusji. Bez odbioru.

                        Nie jestem starym, zgorzkniałym dziadem a do moherowych poglądów mi tak samo
                        daleko jak do Ciebie.
                        Faktycznie - nie ma tu pola do dyskusji - bo trzeba wiedzieć, o czym się dyskutuje.
                        Ale napewno do jednego Ci się przyznam - mam inne poglądy niż grupa, którą
                        reprezentujesz - może dlatego nie jestem taki sfrustrowany?
                        :-) Powodzenia
                        • yoric Re: Przykład manipulacji :-) 13.07.07, 02:51
                          Peace.
    • loppe Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 17.07.07, 21:33
      Są dwie możliwości: jest oziębła lub nie dzialasz na nią. Kiedy ostatnio
      leżałem obok dziewczyny w wieku Twojej dziewczyny, a nic jeszcze między nami
      nie było, ona po prostu po godzinie leżenia powiedziała - czy móglbyś popieścić
      mnie oralnie? Rozumiesz...albo nie byla oziebła, albo działałem na nią
    • wiktor1123 Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 19.07.07, 00:04
      Szczerze mowiac nie przegladalem juz tego watku. Teraz cos mnie natchnelo zeby przeczytac co tam ludzie napisali. Szkoda tylko, ze niektorzy cynicy sa ironicznymi chamami, radze poczytac o cynizmie ;).

      Na poczatku pare wypowiedzi, do ktorych sie ustosunkuje :

      >> A tutaj się Minsi z tobą zgadzam. Opisany Wiktorek to duże dziecko z jajami i
      >> małym rozumkiem. O wiedzy seksualnej na poziomie facecika z dyskoteki.
      >A tego kolego nie wiesz. A może Wiktor studiuje fizykę molekularną na poziomie o jakim nawet nie wiesz ze istnieje?

      Co do drugiej wypowiedzi (" A tego... ") - blisko ;).

      >>A dziewiętnastolatek to nie dziecko, ale młody mężczyzna. I za taki brak
      szacunku, jak okazany tutaj, w świecie rzeczywistym może i powinien dać w pysk.

      Coz, niektorzy moze lubia sie wywyzszac wiekiem i/lub fiutkiem, bo nie maja czym wiecej ? Co do "dawania w psyk", nie jestem tak prymitywny jak glosator, on moglby sie na to skusic, a i 2 m mnie nie przestraszyloby, bo nie duzo mniej mam. Powiem Ci tyle glosatorku - kwiczalbys oktawe wyzej jakbys mi tak zaczal gadac w twarz, jak juz wspomnialem - chcialbys zeby to byl cynizm. To bylo chamstwo.


      >>No... to przejrzałem wątek. Ok - przyznaję (czego nie ukrywałem) - potraktowałęm dzieciaka z prąciem w zwodzie tak jak uważałem za stosowne - Nie żałuję! Jestem czasami cyniczny - Nie żałuję. Nie stosuję obraźliwych stwierdzeń, nie nazywam ludzi głupcami, debilami, etc.

      Okazujesz brak szacunku oraz dobrego wychowania. Nie jestes cyniczny, jestes ironicznym pozerem. Stosujesz obrazliwe okreslenia, poszukaj w temacie.


      Teraz cos od serca:
      Nikt nie mowil, ze jestem rozpalonym osiolkiem, ktory chce siegnac zadka jakiegos konika,bo mu sie trafila okazja. Chodzilo mi raczej o totalny brak zainteresowania partnertki moim cialem. Ani razu nie wspomnialem o seksie vaginalnym, wiec cala czcza dysputa tutaj konczy swoj sens. Chodzilo mi o cos w stylu "co zrobic, zeby zainteresowac kobiete, aby dostrzegla moje potrzeby". Widac - niektorzy nierozumieja.

      Glosatorku dla Twojej (szacunek, jasne) wiadomosci, wiem jak wyglada orgazm kobiety. Nie pytalem sie jej o to "czy miala", po prostu kiedys wyniklo z rozmowy, sam myslalem, ze bedize bardziej przezywac. Ona nie jeczy, nie drapie, nie krzyczy. Wiem jak to jest, kiedy kobieta probuje mnie udusic ramionami, bo zadawalam ja reka. Wiem rowniez jak to jest kiedy sciska mi glowe udami i delikatnie sie rzuca na lozku. Widze kiedy sie jej podoba to co robie, a kiedy nie. Westchniecia, glebszy oddech i dociskanie mojej glowy to jednak oznaki, ze lubi jak to robie. Moze Twoj maly fiutek nie potrafi zrozumiec tego, ze ktos pomimo 19 lat potrafi zadowolic kobiete. Przynajmniej ona wstaje z usmiechem na ustach i nie narzeka. Mysle nawet, pod wzgledem oralnym moglbys sie czegos nauczyc ;). Nie chodzi tylko o sposob wyrazania mysli.

      Z frustracja chodzilo mi o to mniej wiecej, ze nie wymagam od niej odrazu rozlozenia nog na boki i powiedzenia "wbijaj". Tutaj przyznam, jestem malym egoistycznym chwascikiem, ktory chcialby byc zaspakajany przez swoja partnerke. Nie uprawialismy seksu vaginalnego (gdzies tak juz sobie wymysliles w tym watku). Nie chce tez seksu analnego. Skoro jedna strona uprawia petting, druga tez moglaby sie ruszyc i ... chociaz sprobowac.

      Wszystkie zwierzeta uprawiaja seks wtedy kiedy maja tylko okazje. Ludzie tez sa zwierzetami, w pewnym stopniu (zwlaszcza patrzac po Twoich wypowiedziach Glostaroze widac, ze uznajesz wszystkich ludzi poza soba za zwierzeta). Mamy ta przewage, ze decydujemy kiedy chcemy go uprawiac, a kiedy nie. Wzamian, mozna powiedziec, dostalismy mozliwosc zaspokajania swoich potrzeb w inny sposob. Czlowiek tez nie moze byc egoista, bo w koncu zycie nie polega tylko na tym, aby brac. Sadze, ze kazda kobieta na tym forum jakby byla w zwiazku 9 miesiecy i bylaby zadowolona z tego w jaki sposob zaspokaja ja chlopak, chcialaby mu sie odwdzieczyc. To smieszne jak jedna strona moze sie pochwalic dosc bujnym zyciem w tej strefie, a druga zyje w celibacie.

      Nie pocieszaja przy tym zarciki w stylu R. Begger gloszone przez opetanych kaznodziei ;). Nawet jakby doszlo do stosunku plciowego istnieje cos takiego jak antykoncepcja- Glosatorze, zapomniales? Moze jestes na tyle naturalny, ze pozwalasz swoim malym glosatorkom umrzec po 3 dniach ? Chociaz zapomnialem, taki jestes wielki chlop, silny i sprytny , ze one to bija rekordy i 14 dni wytrzymuja. Jezeli uwazasz, ze w wieku 19 lat nie mozna byc zakochanym ( nie mowie o milosci ! ) to ludzie Twojego pokroju sa naprawde zwierzetami.

      Nie chcialo mi sie (co jest rownoznaczne z "nie potrafie w tym momencie") odpisywac w sposob cyniczny ani smieszny. "Glosi" jezeli o mnie chodzi stworzyl dyskusje na temat swoich wizji, ktore nie maja odniesienia do rzeczywistosci i bladza jak elektron podrozujacy do szczeliny, moze kiedys zahaczy o Wielka Andromede i stwierdzi, ze to nie ta droga?
      • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 19.07.07, 01:32
        wiktor1123 napisał:

        > Szkoda tylko, ze niektorzy cynicy sa ironicz
        > nymi chamami, radze poczytac o cynizmie ;).

        Ja nie muszę czytać - wiem jaki jestem. Napewno nie jestem chamem. Ani razu nie
        użyłem wobec Ciebie pejoratywnego stwierdzenia. Natomiast ocena Twoich
        wypowiedzi była cyzniczna, sarkastyczna i pełna jadu - wyjaśniłem dlaczego a
        teraz ustosunkuję się tylko do fragmentów, bo reszty i tak nie zrozumiesz.

        >
        > Coz, niektorzy moze lubia sie wywyzszac wiekiem i/lub fiutkiem, bo nie maja czy
        > m wiecej ?

        Ja się nie wywyższam - oceniam Twoje teksty i to co sobą w tym prezentujesz.

        > . Powiem Ci tyle glosatorku -chcialbys zeby to byl cynizm. To bylo chamstwo
        > .
        Nie - to nie było chamstwo - ale cóż - jeszcze wielu rzeczy musisz w życiu
        doświadczyć.


        > Nie stosuję obraźliwych stwierdzeń,
        > nie nazywam ludzi głupcami, debilami, etc.
        >
        > Okazujesz brak szacunku oraz dobrego wychowania.

        Co Ty powiesz ;)) No w porównaniu z tym co napisałeś, to ja Ci w tym do pięt nie
        sięgam.

        > Nie jestes cyniczny, jestes ir
        > onicznym pozerem.

        Wiem co piszę - przyjmuję Twoją ocenę i powiem wprost - nie oczekiwałem innej.

        >
        >
        > Teraz cos od serca:
        > Nikt nie mowil, ze jestem rozpalonym osiolkiem, ktory chce siegnac zadka jakieg
        > os konika,bo mu sie trafila okazja.

        Ty powiedziałeś - sam. W tekście, którym rozpocząłeś ten wątek - zaprzeczasz
        swoim słowom?

        > Chodzilo mi raczej o totalny brak zainteres
        > owania partnertki moim cialem. Ani razu nie wspomnialem o seksie vaginalnym,

        Oj nie wypieraj się - przypomnij sobie - to są Twoje słowa znalezione o tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=65559829
        > wi
        > ec cala czcza dysputa tutaj konczy swoj sens.

        Zgadza się.

        > Widac - niektor
        > zy nierozumieja.
        >
        Fakt - nie jesteś w stanie zrozumieć. Nie tylko tego co w konsekwencji sam
        napisałeś i jak to jest odbierane a także tego co m.in. napisałem ja i inni.
        Ja nazywam rzeczy po imieniu - bo taki jestem. Nie rozumiesz? Twoja sprawa.

        > Glosatorku dla Twojej (szacunek, jasne)


        O tak :-)) Oczywiście :)

        > wiadomosci, wiem jak wyglada orgazm kob
        > iety.

        Nie wiesz - pierwsza bardziej cwana dziewczyna zrobi Cię w konia.

        > Moze Twoj maly fiutek

        No widzisz - i tu wyłażą kompleksy. Nie widziałeś go, nic o nim nie wiesz a
        jednak.... :-)) Taki mały jesteś - ale ok - Masz prawo tak myśleć.

        > nie potrafi zrozumiec tego, ze ktos pomimo 19 lat
        > potrafi zadowolic kobiete.

        Kobietę! No pewnie - mająca 17 lat :-) góra 18 :-)))
        Nie - nie wiesz co to znaczy zadowolić kobietę - wydaje Ci się a to wielka różnica.

        > Mysle nawet, pod wzgledem oralnym moglbys sie czegos nauczyc ;). Nie
        > chodzi tylko o sposob wyrazania mysli.

        Nie ucz ojca dzieci robić :))) Nie nauczysz mnie niczego. Choćbyś się bardzo starał.

        >
        > Tutaj przyznam, jestem malym egoistyc
        > znym chwascikiem, ktory chcialby byc zaspakajany przez swoja partnerke.

        Jesteś bardzo skromny w samoocenie. Widać dla bardziejh bystrych w tym wątku
        szczególnie Pań dużo więcej. Ale ja nie oczekiwałem od Ciebie innego listu jak
        właśnie takiego. Życie Cię jeszcze wielu rzeczy nauczy. Ja nie miałem ani
        zamiaru ani chęci. Jestem realistą ;))

        >Nie upr
        > awialismy seksu vaginalnego (gdzies tak juz sobie wymysliles w tym watku).

        To cytat z Ciebie - link wyżej a zacytuję Ci bezpośrednio.
        Ty Wiktorku to napisałeś, cyt. "nie mowie odrazu o seksie vaginalnym czy
        analnym. Istnieja rozne metody zadowolenia czlowieka ... " - czy to skleroza czy
        lenistwo?

        > Nie
        > chce tez seksu analnego. Skoro jedna strona uprawia petting, druga tez moglaby
        > sie ruszyc i ... chociaz sprobowac.

        Widocznie nie działasz na dziewczynki. :))
        >
        > Wszystkie zwierzeta uprawiaja seks wtedy kiedy maja tylko okazje.

        Nie - wszystkie. Zwierzęta uprawiają seks wyłącznie kiedy są do niego gotowe i
        to wyłącznie w okresie rui czyli w okresie prokreacyjnym :-)

        > Ludzie tez sa
        > zwierzetami, w pewnym stopniu

        Wiesz w jakim? Tylko jeśli chodzi o budowę biologiczną - już w aspekcie
        emocjonalnym - zwierzętami nie jesteśmy. Poza tym zwierzęta działają
        instynktownie - a człowiek działa instynktownie wyłacznie, jeśli się nie
        kontroluje (np. zachowuje się jak zwierze, jak jest naprany na martwego zwierza)

        > (zwlaszcza patrzac po Twoich wypowiedziach Glost
        > aroze widac, ze uznajesz wszystkich ludzi poza soba za zwierzeta)

        Nie konfabuluj Młody, proszę - ja zwierzęta kocham :-)
        Nigdy zaś nie potraktowałem człowieka źle. Tobie nawrzucałem - i to uzasadniłem
        - sam dałeś mi powody.



        > Nawet jakby doszlo do stosunku plciowego istnieje cos takiego jak an
        > tykoncepcja- Glosatorze, zapomniales?

        Nie = zawsze o niej pamiętam. A wiesz, że jedyna 100% pewna antykoncepcja to:
        celibat lub podwiązanie jajników lub nasieniowodów?
        Którą z tych metod stosujesz? Bo jeśli stosujesz inne - uwierz, Ty strzelasz a
        Pan Bóg kule nosi ;)))

        > Moze jestes na tyle naturalny, ze pozwala
        > sz swoim malym glosatorkom umrzec po 3 dniach ?

        Widzisz jaki Ty jesteś mały?

        > ze w wieku 19 lat nie mozna byc zakochanym ( nie mowie o milosci
        > ! )

        Nie da się mówić o zakochaniu bez miłości - tylko takie dzieciaki jak Ty mogą
        gadać takie rewelacje ;)))
        Tak - nie wierzę - że 19 latek jest zdolny do odpowiedzialnego, dojrzałego
        uczucia. Twój post to udowadnia. Do szczeniackiego romansiku jesteś zdolny ale
        to wszystko.

        > to ludzie Twojego pokroju sa naprawde zwierzetami.
        >
        Dziękuje - jestem Niedzwiedziem - miło mi ;)))

        > Nie chcialo mi sie odpisywac w sposob cyniczny ani smieszny.

        Nie umiesz a nie nie chciało Ci się - rozpisałeś się, tak, że Twoja urażona
        ambicja aż się wylała mi na ekran ;)))

        > "Glosi" jezeli o mnie chodzi stworzyl dyskusje na temat swoich wizji

        Nie - ja nie mam wizji - podyskutowałem o pewnym dzieciaku, który jest wkurzony,
        że dziewczynki są dojrzalsze od niego i się na nim poznają wykorzystując go jako
        darmowy wibrator, bo na więcej go nie stać :)))
        I gdniewaj się - albo myśl - Wybór należy do Ciebie.

        > jak elektron podrozujacy do szczeliny, moze kiedys zahaczy o Wielka Andromed
        > e i stwierdzi, ze to nie ta droga?

        Gdzie żeś ty się fizyki uczył?
        Bo ja rozumiem, że ubogi seks przysłania Ci rozsądek - ale z tym elektronem, to
        żeś całkowicie wyjechał w niesamowity sposób. Wybaczam Ci glosatorka, marzeń na
        temat konfrontacji ze mną, mojego penisa, i inwektyw, jakimi Ciebie ani razu nie
        obdarzyłem - ale tego elektronu podróżującego do szczeliny co zahacza o Wielką
        Andromedę - i gadającego do tego - ja Ci nie wybaczę ;)))

        Cmok w czułeczko :-)
        • wiktor1123 Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 19.07.07, 09:22

          >>Nie uprawialismy seksu vaginalnego (gdzies tak juz sobie wymysliles w tym watku).
          >To cytat z Ciebie - link wyżej a zacytuję Ci bezpośrednio.
          Ty Wiktorku to napisałeś, cyt. "nie mowie odrazu o seksie vaginalnym czy
          analnym. Istnieja rozne metody zadowolenia czlowieka ... " - czy to skleroza czy
          lenistwo?

          No i ? Sam sobie zaprzeczasz, przeciez przez pol watku mowiles o tym, ze chce tylko przeleciec dziewczyne. A tutaj zauwazasz, ze chodzi mi tylko o jej zainteresowanie i moje podstawowe potrzeby fizjologiczne.


          >> ze w wieku 19 lat nie mozna byc zakochanym ( nie mowie o milosci! )
          >Nie da się mówić o zakochaniu bez miłości - tylko takie dzieciaki jak Ty mogą
          gadać takie rewelacje ;)))
          >Tak - nie wierzę - że 19 latek jest zdolny do odpowiedzialnego, dojrzałego
          uczucia. Twój post to udowadnia. Do szczeniackiego romansiku jesteś zdolny ale
          to wszystko.

          Znow siegasz po obraze, bo zwrot "szczeniacki romansik" mozna traktowac jako obelge. Nie znasz mnie, nie wiesz jaki naprawde jestem,a oceniasz raptem po paru postach. Jezeli ja mialbym tak zrobic to widzialbym jakiegos samotnego faceta siedzacego po nocach przed komputerem, ktory kiedys przezyl pare mniej/bardziej udanych uniesien milosnych i stwierdzil, ze moze uczyc jak dzieci robic. Nigdzie nie wspomnialem, ze to jest wielka milosc, ktora skonczy sie slubem i wlasna rodzina - bo po 9 miesiacach nie mozna okreslic tak dokladnie uczucia miedzy dwojgiem ludzi. Jestem po prostu zauroczony.


          >Nie - ja nie mam wizji - podyskutowałem o pewnym dzieciaku, który jest wkurzony,że dziewczynki są dojrzalsze od niego i się na nim poznają wykorzystując go jako darmowy wibrator, bo na więcej go nie stać :)))

          Z dojrzaloscia sie nie zgadzam. Z wibratorem - owszem. Natomiast nie rozumiem "bo na wiecej go nie stac". Mimo wszystko uwazam, ze caly Twoj wywod jest oparty raptem na paru moich wypowiedziach i Twoich domyslach. Znaczaco odbiga od tematu, a to w jaki sposob do niego podszedles jest ciut nielogiczny. Pare madrych slow powiedziales, ale reszta to czcza gadanina.

          Propo fizyki...
          Widzisz, mechanika kwantowa udowadnia wiele ciekawych rzeczy. Np. taka, ze elektron zmierzajacy do celu porusza sie we wszystkich mozliwych kierunkach jednoczesnie. Jednak trafia do danego celu. Ty zachowales sie jak taki elektron krazac bog wie gdzie i szukajac wlasciwego tematu, choc byl tuz obok Ciebie. Poczytaj o tym.
          • jooseph Glosator, jesteś ŻAŁOSNY 19.07.07, 11:40
            Glosator, jesteś żałosny.

            Żebyś nie mógł po mnie pojechać za nieuzasadnione rzucanie epitetami, zaraz Ci
            wyjaśnię dlaczego. To, co nazywasz cynicznym i żartobliwym, pełnym jadu, ale
            broń boże chamskim wywodem, to było niestety zupełnym strzałem kulą w płot.
            PUDŁO. Czy Ty w ogóle przeczytałeś pierwszy post Wiktora, czy po dwóch, trzech
            zdaniach, olałeś resztę i zaspokoiłeś swoją potrzebę wyżycia się na młodszym.
            Chłopie, przecież Twoja odpowiedź zupełnie nie pasuje do jego problemu? Ty chyba
            masz problemy z rozumowaniem.

            Z całego problemu młodego, wrażliwego człowieka, dojrzałeś tylko: '19 lat', 'Ona
            nie chce' i dopisałeś sobie swoją teorię. Ty chyba zupełnie o kimś innym
            pisałeś. Gdzie tu antykoncepcja, gdzie tu robienie dzieci? Ty chyba masz jakąś
            fobie. Czy Ty nie widzisz, że oni nawet jeszcze nie myślą o tym etapie? Chłopak
            jest zaniepokojony, bo w ich życiu intymnym dziewczyna nie oddaje mu pieszczot,
            a Ty od razu z grubej rury na chłopaka, i jeszcze wydaje Ci się, że to może
            zabawne, albo, co więcej, że robisz mu przysługę. Ego Cię już chyba zjadło.

            I wiesz co jest najlepsze, nie potrafisz się przyznać do błędu. Idziesz w
            zaparte jak osioł i nie przyjmujesz żadnych sensownych argumentów które się do
            Ciebie kieruje. Współczuję wszystkim Twoim współpracownikom, znajomym (jeżeli
            takich posiadasz) i ewentualnie partnerom (wątpię). Takiego nadętego buca dawno
            nie widziałem.

            Wiktor uznał, że znajdzie tutaj jakąś sensowną radę od ludzi, którzy bądź co
            bądź powinni mieć więcej doświadczenia niż on. A co go spotkało? Wiadro, ale nie
            zimnej wody, tylko zwykłego chamstwa od nadętego forumowego buca. Niniejszym
            pozdrawiam, bez poważania. I nie, nie oczekuje od Ciebie sensownej odpowiedzi.

            Pozdrawiam,
            Józef, 29

            Ps. Wiktorze, sposób jest tylko jeden - porozmawiaj z nią. Nie na zasadzie
            stwarzania presji, bo to da efekt odwrotny do zamierzonego, ale spróbuj
            delikatnie poruszyć temat waszego intymnego życia. Może zapytaj ją, co jej się
            podoba, co jej się nie podoba, co by chciała zrobić, czego nie - może taka
            rozmowa rozwinie się w taki sposób, że poznasz powody jej małej aktywności. Może
            dowiesz się czegoś, o czym nie wiedziałeś. Powodzenia.
            • glosatorr Jooseph - Kocham Cię :-) 19.07.07, 12:15
              jooseph napisał:

              > Glosator, jesteś żałosny.

              Niech Ci będzie ;)
              >
              > Żebyś nie mógł po mnie pojechać za nieuzasadnione rzucanie epitetami, zaraz Ci
              > wyjaśnię dlaczego.

              Ok. Już Cię lubię :)

              > To, co nazywasz cynicznym i żartobliwym, pełnym jadu, ale
              > broń boże chamskim wywodem, to było niestety zupełnym strzałem kulą w płot.
              > PUDŁO

              Jakoś po reakcji paru osób nie uważam, aby to było Pudło - ale wiesz, ludzie
              różne rzeczy widzą i mają różne punkty widzenia - więc mnie twoja opinia nie
              dziwi ;)

              >. Czy Ty w ogóle przeczytałeś pierwszy post Wiktora, czy po dwóch, trzech
              > zdaniach, olałeś resztę i zaspokoiłeś swoją potrzebę wyżycia się na młodszym.

              Przeczytałen wszystkie posty Wiktora :-) Nawet dostrzegłem w jego postach to o
              czym on już zapomniał i już nie pamięta.

              > Chłopie, przecież Twoja odpowiedź zupełnie nie pasuje do jego problemu?

              No ok - Ty tego nie widzisz.

              > Ty chyb
              > a
              > masz problemy z rozumowaniem.
              >
              Jeśli tak myślisz?
              :-)

              > Z całego problemu młodego, wrażliwego człowieka,

              Już mi się łza po policzku toczy... poczekaj, wysmarkam sobie nosek, bo juz
              mnie wzuszyłeś ;))

              > dojrzałeś tylko: '19 lat', 'Ona
              > nie chce' i dopisałeś sobie swoją teorię.

              Chlip....

              > Ty chyba zupełnie o kimś innym
              > pisałeś. Gdzie tu antykoncepcja, gdzie tu robienie dzieci? Ty chyba masz jakąś
              > fobie. Czy Ty nie widzisz, że oni nawet jeszcze nie myślą o tym etapie?


              Tak, zauważyłem... poczekaj, wruszasz mnie ciągle Józku :-)

              > Chłopak
              > jest zaniepokojony, bo w ich życiu intymnym dziewczyna nie oddaje mu
              pieszczot,
              > a Ty od razu z grubej rury na chłopaka, i jeszcze wydaje Ci się, że to może
              > zabawne, albo, co więcej, że robisz mu przysługę.

              Nie - na początku myslałem, że chłopak się zreflektuje. Że poza zdolnością
              strzelania plemnikami na lewo i prawo, stac go na odrobinę autorefleksji. Po
              przeczytaniu jego odpowiedzi - rozwiał moje oczekiwania. Chociaz nie ukrywam,
              że bardzo by mnie zdziwił, gdyby zrozumiał ją.

              > Ego Cię już chyba zjadło.
              >
              Poczekaj - dokonam oglądu.... Nie - Ego mnie nie zjadło.
              :-)

              > I wiesz co jest najlepsze, nie potrafisz się przyznać do błędu.

              Powaga? A gdzie popełniłem błąd?

              > Idziesz w
              > zaparte jak osioł i nie przyjmujesz żadnych sensownych argumentów które się do
              > Ciebie kieruje.

              A kto i gdzie kieruje do mnie sensowne argumenty?
              Takim jak Ty - zarzucającym mi chamstwo - odpowiedziałem - możesz sobie
              poczytac. Ale stanowicie tylko część widowni. Jest druga grupa ludzi, która
              zrozumiała co pisalem i co chciałem przekazać. Ja ciągle tłumaczę - Forum, to
              takie miejsce, gdzie ludzie dyskutują - czasami spierają się dwa poglądy -
              jeden ma takich zwolenników drugi ma innych. Ja swój pogląd przedsatwiłem -
              uznałem, że najlepszą formą jest ta, jaką zastosowałem. Ty należysz do ludzi,
              których raziła forma i treść - i ok - przyjmuję to do wiadomości. Ale czytałem
              ten wątek - i parę innych rzeczy dostrzegłem - np. :

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=66061724
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=65743476
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=65770697
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=65753960
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=65776831
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=65779884
              I zauważyłem, że sporo osób, które nie poklepały Wiktorka za jego wzruszający
              problem, że Panienki od niego biorą ale mu nie dają a on je tak kocha.. (chlip,
              chlip... - moment... wzruszam się) - zostały zaatakowane (mimo, że pisały
              grzecznie a nie jak ja - szyderczo) tak samo jak ja i przez te same osoby,
              które nb. dawaly Wiktorkowi rady, jakich napewno nie daliby mając np. córki (by
              je taki Wiktorek posuwał). Tylko za to, że miały inny pogląd niz osoby
              przytulające Wiktorka do piersi. A ja jestem też czasami wredny - i sobie
              pojechałem po Wiktorku. A co!
              Osioł nie mysli Józku - a ja tak. A ja jeśli już - to mam coś z zodiakalnego
              Byka. :-)



              > Współczuję wszystkim Twoim współpracownikom, znajomym (jeżeli
              > takich posiadasz)

              Od licha i ciut ciut - posiadam. Moja skryznka jest pełna, wielu osobom musze
              odmawiać spotkań. I uwierz, że ponieważ mnie znają w realnym świecie i
              wirtualnym też - nie musisz im współczuć. To raczej oni współczuliby Tobie ;)))

              > i ewentualnie partnerom (wątpię).

              Ależ wątp. Masz takie prawo - a ja Cię z błędu nie będę wyprowadzał.
              :-)

              > Takiego nadętego buca dawno
              > nie widziałem.
              >
              No cóż - dla Ciebie mogę być nadętym bucem. Boś świadomego, niepokornego,
              niekłaniającego się byle komu mężczyzny nigdy żeś nie spotkał. Więc dla Ciebie
              (tu wruszam się - chwila, tylko sobie nos wytrę) Józku Kochany Ty mój - jestem
              w mordę kopanym nadętym bucem, chamem, wredną prowokacyjną świnią i co tam
              sobie pomyślisz o mnie. Ja i tak Cię Kocham!

              > Wiktor uznał, że znajdzie tutaj jakąś sensowną radę od ludzi, którzy bądź co
              > bądź powinni mieć więcej doświadczenia niż on.

              No i dostał radę - nie tylko ode mnie. Ale on oczekiwał poklepania po plecach,
              i wskazówek - jak poderwać panienkę i nie namęczyć się a mieć z tego
              przyjemność.
              No i parę osób - w tym wymyślające mi i innym za zjechanie dzieciaka - nie
              przyjęła tego do wiadomości, ale postanowiły przeprowadzić krucjatę.
              Nieważne, że bezskuteczne to działanie - ale po długości i zawzietości widzę
              jak ich to wkurzyło, tak bardzo - że nawet nie są w stanie zrozumieć, że bronią
              dzieciaka, który Miłością nazywa bzykanie panienek.
              Więc wzruszaj mnie dalej ;)))

              > A co go spotkało? Wiadro, ale ni
              > e
              > zimnej wody, tylko zwykłego chamstwa od nadętego forumowego buca.

              No powiedzmy - ja nie używałem tak bardzo dosadnych słów - ale niech Ci będzie.
              Ponieważ nie wiesz co to jest świadomość - wybaczam Ci - a jak chcesz i to Cię
              uspokoi - to nawet przyznam Ci rację.

              > Niniejszym
              > pozdrawiam, bez poważania.

              A ja Cię przytulam do mojej szerokiej klaty i głaszcząc po ojcowsku przytulam i
              mówie Ci od serca: Nic to Synku, nic to. Świat jest Piękny, Ty jesteś mądry i
              piękny i ja Cię kocham - jak syna ;)

              >I nie, nie oczekuje od Ciebie sensownej odpowiedzi.
              >
              No tutaj człecze - ludzkim głosem przemówiłeś - dlatego Cię kocham - za to
              jedno mądre zdanie na końcu ;_)))

              > Pozdrawiam,
              > Józef, 29
              >
              > Ps. Wiktorze, sposób jest tylko jeden - porozmawiaj z nią.

              Poproszę o chusteczkę...znó się wzruszyłem.... chlip./..
              • jooseph Re: Jooseph - Kocham Cię :-) 19.07.07, 13:07
                Drogi Tato (tfu, Glosatorze),

                Chciałem sobie dać spokój już i nie strzępić języka, bo wydaje mi się że swoje
                racje przedstawiłem wystarczająco jasno. Miałem też nadzieję, że dasz mi spokój
                i nie odpowiesz. Oczywiście nie mogłeś sobie odmówić komentarza.

                Ale co od Ciebie usłyszałem? Nic sensownego. Błaznowanie i nabijane się ze mnie,
                wiesz to jest taka technika która ma spowodować zmniejszenie wartości mojej
                wypowiedzi, odwrócenie uwagi albo rozluźnienie atmosfery. Ty nawet nie próbujesz
                odnosić się rzeczowo do tego co napisałem.

                Twoje odpowiedzi to:
                'Nie, nie pomyliłem się, przecież ktoś tu na forum mnie zrozumiał'. Czy to
                oznacza, że jeżeli znajdziesz jedną osobę, która zgadza się z bzdurami, które
                pleciesz to to już nie są bzdury? No to gratuluję, masz rację to wyjaśnia
                wszystko (jedź gówno, miliony much nie może się mylić). Bez żadnego dorabiania
                ideologi, na trzeźwo czytając Twoją odpowiedź i pytanie Wiktora, to żeś się po
                prostu DUPNĄŁ. Minął z celem o kilometr. To Ci zarzuciłem, a Ty obracasz kota
                ogonem. Teraz możesz sobie wymyślać niestworzone historie, ale kolego - to widać
                jak na dłoni. On miał inny problem, a Ty go pojechałeś za coś innego.

                Zarzucam Ci, że nie potrafisz przyznać sie do błędu, a Ty odpowiadasz: 'Powaga?
                A gdzie popełniłem błąd?'. No tak, to ja się pomyliłem, Ty przecież błędów nie
                popełniasz. Wiesz gdzie popełniłeś błąd? Wysunąłeś złe wnioski, czytałeś bez
                zrozumienia, połączyłeś te dwie rzeczy i końcu przesadziłeś z chamstwem w
                odpowiedzi, by ukontentować swoje wybujałe ego i grono fanów. Możesz mieć i taki
                styl, to wolny kraj i obowiązuje wolność słowa. Ale inteligenty człowiek (a za
                takiego się chyba uważasz) potrafi wytłumaczyć swoje postępowanie czymś więcej
                niż tym, co mi napisałeś. Wiesz na jaki post ty odpowiedziałeś w swojej
                wypowiedzi do Wiktora, zaraz Ci napiszę:
                "Hej, tu Wiktorek. Wiecie co, mam tu taką niunię, ma 18 lat i nie chce mi dać
                dupy, a ja już nie mogę wytrzymać. Co mam zrobić, jak ją namówić żeby ściągnęła
                majtki? Aha, gumek nie chce używać, bo za pierwszym razem się nie zachodzi."
                Na taki post, to Twoja odpowiedź może i ma jakiś sens. Ale czy widzisz jaki jest
                styl tego wyimaginowanego postu? To nie chodzi o to że razie mnie forma, czy
                nawet treść. Razi mnie brak Twojej logiki. Po ludowemu: co ma piernik do
                wiatraka. A jak ktoś rozsiewa chamstwo NIEZASŁUŻENIE i udaje, że to jest cynizm,
                albo - o ironio - mądrość życiowa i jeszcze mu z tym dobrze, to mnie krew zalewa.

                Świadomy, niepokorny, nie kłaniający się byle komu mężczyzna powinien także być
                choć trochę skłonny do refleksji, samo dystansu i powinien uczyć się na błędach.
                Bez tego jest zwykłym bucem.

                I daruj cytowanie każdego mojego zdania i odpowiadanie na każde z nich osobno. W
                ten sposób można osłabić, jak i wyśmiać każdą sensowną wypowiedź. A jak chcesz
                dyskutować, to wysil się trochę i napisz coś sensownego, co się razem kupy trzyma.

                • reatka_1980 Jooseph - 07.09.07, 15:23
                  a co ty robisz na TYM forum?
                  • sylwiamich Re: O boziu... 07.09.07, 15:53
                    czyżby "umarł król"? :))))
        • lou21 Glosatorze, kończ waść, wstydu oszczędź ;) 19.07.07, 11:21
          Tak się przyglądam tej polemice między Tobą i Wiktorem1123 i odnoszę
          wrażenie, że nie przyjmujesz do wiadomości żadnych wyjaśnień i kontrargumentów, zakładając, że dysponujesz tak wielkim doświadczeniem, madrością życiową
          i rozeznaniem w sprawach wszelakich, że uprawnia Cię to do bycia wyrocznią. Może warto się czasem przyznać do błędnej oceny sytuacji czy osoby, a nie uparcie bronić swojej początkowej teorii, zwłaszcza jeśli nie padają z Twojej
          strony sensowne odpowiedzi, a tylko zdania typu: "bo reszty i tak nie zrozumiesz", "nie jesteś w stanie zrozumieć", "Nie rozumiesz? Twoja sprawa".

          Chłopak Ci pisze, że się zakochał, ale nie nazywa tego miłością, a Ty mu na to: "Nie da się mówić o zakochaniu bez miłości - tylko takie dzieciaki jak Ty mogą gadać takie rewelacje ;)))". Jak widać nie zrozumiałeś tego, co Wiktor1123 chciał Ci przekazać - zakochanie a miłość to dwie różne kwestie i Wiktor1123 nie utożsamia (słusznie) swojej fascynacji z głębokim uczuciem.

          I na końcu drobniutka uwaga dotycząca ortografii. Nie jest to czymś, co jest szalenie istotne wypowiadając się na forum, a najczęściej wykorzystuje się wytknięcie komuś braków lub nieznajomości poprawnej pisowni jako łatwy argument w walce na słowa. Ja nie mam zamiaru Cię krytykować w tym względzie, ale tłumaczenie się jakimiś dysfunkcjami jest niegodne światłego człowieka, jakim chcesz się jawić na tym forum. Nie wiem, czy słyszałeś, że istnieje coś takiego jak słownik ortograficzny... I to jest prawdziwy cynizm z mojej strony, w przeciwieństwie do Twojego jawnego chamstwa.
          • glosatorr Re: Glosatorze, kończ waść, wstydu oszczędź ;) 19.07.07, 11:44
            lou21 napisała:

            > Tak się przyglądam tej polemice między Tobą i Wiktorem1123

            Tu nie ma żadnej polemiki. Ja jej z Wiktorkiem nie prowadzę - tu nie ma o czym
            dyskutować.

            >i odnoszę
            > wrażenie, że nie przyjmujesz do wiadomości żadnych wyjaśnień i
            kontrargumentów,

            Nie - przyjmuję do wiadomości i tyle. Jego kontrargumenty niech sobie zostawi.
            Mi wystarczy jedno - to co przeczytałem.

            > zakładając, że dysponujesz tak wielkim doświadczeniem, madrością życiową
            > i rozeznaniem w sprawach wszelakich,

            Nigdzie tego nie napisałem - natomiast zauważyłem, że pae osób tak uważa.
            Ty widzę również.

            > że uprawnia Cię to do bycia wyrocznią.

            Nie jestem wyrocznią - natmiast Ty należysz do grupki osób, które tak uwazają.
            Ja jako jeden z setki albo dwóch setek tu piszących osób wyrażam wyłacznie
            swoje opinie. Można je olać albo posłuchać. Koniec i kropka.

            > Moż
            > e warto się czasem przyznać do błędnej oceny sytuacji czy osoby,

            Pewnie, że można - jak ktoś chce i ma powód do tego by się przyznac do błednej
            oceny - nie to robi. W przypadku Wiktorka - ja nie widzę abym gdzieś go błędnie
            ocenił. Możesz w tej materii mieć swoje zdanie - dla mnie jest to dzieciak.

            > a nie uparcie
            > bronić swojej początkowej teorii, zwłaszcza jeśli nie padają z Twojej
            > strony sensowne odpowiedzi,

            Tak się dziwnie składa, że od pierwszych słów Autora wątku - ani razu nie
            zamierzałem byc poważny, zaś jeśli w tym co on pisze dostrzegasz sens - to
            dobrze. Dla mnie to są wypowiedzi dzieciaka, który zupelnie nie rozumie pojęcia
            odpowiedzialność i który zalicza panienki i się dziwi, że niektóe z nich są
            wobec niego ostrożne. Jego zdziwienie jest dla kogoś urocze - super, niech go
            do serca przytuli albo piersi i pociesza. Albo jak ktoś chce niech mu
            zasponsoruje wizytę w Agencji. Ja już swoje powiedziałem - i nie mam zamiaru
            prowadzić z Wiktorkiem poważnej polemiki. Ilekroć coś mu wytknę (choćby to, że
            udaje iż czegoś nie napisał) to świetnie ucieka od tematu.
            :-)
            > a tylko zdania typu: "bo reszty i tak nie zrozumies
            > z", "nie jesteś w stanie zrozumieć", "Nie rozumiesz? Twoja sprawa".
            >
            No nie zrozumie - są rzeczy, do których trzeba dorosnąć by zrozumieć - i są
            dzieci, które mając 19 lat wciąż są dziećmi mimo, że już mają zarost i
            prawidłowo opuszczone jądra. To jeszcze pozostają dziećmi - Wiktorek jest
            dzieckiem.

            > Chłopak Ci pisze, że się zakochał, ale nie nazywa tego miłością, a Ty mu na
            to:
            > "Nie da się mówić o zakochaniu bez miłości - tylko takie dzieciaki jak Ty mogą
            > gadać takie rewelacje ;)))". Jak widać nie zrozumiałeś tego, co Wiktor1123 chc
            > iał Ci przekazać - zakochanie a miłość to dwie różne kwestie i Wiktor1123 nie
            u
            > tożsamia (słusznie) swojej fascynacji z głębokim uczuciem.

            No Ok - Ty tak to odebrałaś a ja odebrałem inaczej - ja nazywam słowa
            adekwatnie, stosownie do ich znaczenia, Ty i Pan Wiktorek - uważacie inaczej.
            Może ja czegoś nie rozumiem - więc załóż, że tak jak Wiktore - w tym rpzypadku
            trafiliście na niereformowalnego chama, który jeśli ktoś mówi - Zakochałem się -
            to mówi - Poczułem Miłość. Dzieci kochają wszystko - dla nich kochanie pieska,
            kotka i koleżanki - to jedno. I dorośli mogą sie nad takim podejściem wzruszać.
            Ale jeśli 19-latek wchodzi z "problemem", polegającym na tym, że chce wybzykać
            i bzyka 17-18 latkę i nazywa to wszystko nieadekwatnie - ja przynajmniej w
            takiej a nie innej formie - stwierdziłem, to co stwierdziłem. Nie zmienię tego
            co napisałem, bo uważam, że mam rację.

            >
            > I na końcu drobniutka uwaga dotycząca ortografii.
            >Nie wiem, czy słyszałeś, że istnieje coś takiego jak słownik
            > ortograficzny...

            Moja Genialna, wszechwiedząca Obrończynio Wiktorka - a czy Ty słyszałaś o czymś
            takim jak skrzyżowana deliteratelizacja oraz dysortografia?

            > I to jest prawdziwy cynizm z mojej strony,

            To nie jest cynizm ;) To tylko pokazuje, że jak już się nie masz czego czepić,
            to zawsze możesz wskoczyć na jakąś literówkę czy ortografię.

            > w przeciwieństwie
            > do Twojego jawnego chamstwa.
            >
            Ok - przyjmuję do wiadomości - :-) Życze miłego dnia ;)
            • aandzia43 Re: Glosatorze, kończ waść, wstydu oszczędź ;) 19.07.07, 12:10
              Wszechwiedzący Gosatorze, to co ci dolega to nie jakaś tajemnicza "skrzyżowana
              deliteralizacja" ale skrzyżowana lateralizacja, ewentualnie nieustalona
              lateralizacja. Moze ona być jedną z przyczyn m.in. dysortografii. Wytykam ci ten
              błąd, bo popełniasz go już drugi raz na tym forum. Jeśli powołujesz się na swoją
              przypadłość tłumacząc sie z kiepskiej ortografii, to przynajmniej naucz się
              poprawnej nazwy tej przypadłości

              Ale do rzeczy: Kończ Waść., wstydu sobie oszczędź. To, co wyczyniasz to żenada.
              Smutne, smutne, smutne...
              • glosatorr Re: Też wstydu oszczędź ;) 19.07.07, 12:19
                aandzia43 napisała:

                > Wszechwiedzący Gosatorze, to co ci dolega to nie jakaś
                tajemnicza "skrzyżowana
                > deliteralizacja" ale skrzyżowana lateralizacja,

                Dziękuję za poprawienie tego błędu.

                > Moze ona być jedną z przyczyn m.in. dysortografii.

                W moim przypadku jest.

                > Wytykam ci te
                > n
                > błąd, bo popełniasz go już drugi raz na tym forum.

                No widzisz - badania miałem lata temu - na starość mi tak się robi :)))

                > Jeśli powołujesz się na swoj
                > ą
                > przypadłość tłumacząc sie z kiepskiej ortografii, to przynajmniej naucz się
                > poprawnej nazwy tej przypadłości

                Już będę pamiętał - dziękuję.

                >
                > To, co wyczyniasz to żenada.
                > Smutne, smutne, smutne...

                Już płaczę... masz chusteczkę?
            • tracer81 Re: Glosatorze, kończ waść, wstydu oszczędź ;) 19.07.07, 12:26
              Glosatorr-wow.
              Na ów wątek trafiłem całkiem przypadkiem, forum przeglądam też czasami. Ale fascynuje mnie osobowość glasatorr'a. Forumowy kaznodzieja z poczuciem misji i chyba niespełnionymi marzeniami o pracy seksuologa. Studnia życiowej, tfu-forumowej mądrości. Gdybym miał go określić współczesnym językiem internetu- jeden wielki LOL. Masz świat poza forum? Zawsze się zastanawiałem, skąd się tacy "misyjni" i nawiedzieni biorą.
            • lou21 Re: Glosatorze, kończ waść, wstydu oszczędź ;) 19.07.07, 12:32
              Polemiki nie ma jak twierdzisz, a dyskutujesz. Dziwna sprawa...

              Nie chodzi o to, czy Wiktor pojmie to, co mu napiszesz, czy nie. Problem w tym, że odpowiedź w stylu "i tak nie zrozumiesz" jest żadnym argumentem. To pójście na łatwiznę, które nie posuwa rozmowy do przodu.

              Napisałam Ci, że czepianie się ortografii to tani chwyt, stosowany w sytuacji, gdy brak innych pomysłów na odpowiedź. Skrzętnie go wyciąłeś, tłumacząc się po raz kolejny swoimi rzekomymi problemami. Ja ich wcale nie kwestionuję, ale takie czy inne zaburzenia nie zwalniają od starań o poprawność.

              Nigdzie nie twierdzę, że jestem genialna i wszechwiedząca, więc nie wiem skąd takie stwierdzenie. Wiktor obronił się sam, a ja nie bawię się w jego adwokatkę, tylko wyrażam swoje zdanie.

              Oceniłeś chłopaka powierzchownie i uparcie trzymasz się tej linii, brnąc zawzięcie w jakieś własne wynaturzenia. Sam fakt, że sporo osób zwróciło Ci uwagę na Twoje błędne rozumowanie powinien Cię przynajmniej zastanowić...
              • nie_alicja Re: Glosatorze, kończ waść, wstydu oszczędź ;) 30.07.07, 15:10
                oj dajcie mu już pokój :-) chce być lubiany, jak każdy, a dodatkowo jeszcze
                uważany za mądrego. teraz mu przykro, ale na pewno się otrząsnie i obszernie o
                tym napisze ;-)

                a co do głównego wątku - odpowiedź Wiktora i jej styl pokazują, że facet ma
                emocjonalnie trochę więcej niż swoje 19 lat. Glosatorr za to zacietrzewia się w
                swoim napuszonym i rozwlekłym krasomówstwie dośc szczeniacko, więc średnia
                wychodzi niespodziewanie ok ;-)
    • al9 glosator DUŻA prośba 30.07.07, 15:44
      Przeczytałem cały wątek od początku do końca z duzym trudem. Glos - proszę -
      przestań odpowiadac na cudzie wypowiedzi wklejając cytaty. Czytanie tych samych
      wypowiedzi raz po raz męczy...
      Żeby było jasne - uważam że w tej dyskusji Ty masz rację. Ale przekroczyłeś
      granice rzetelnej dyskusji. Fakt - sprowokowano Cie, ale Twoje polemiki nie
      wnoszą już nic nowego...
      Spróbuj wyluzować i zakończ to.
      Pozdrawiam
      al
      • glosatorr Re: glosator DUŻA prośba 30.07.07, 16:02
        al9 napisał:

        > Przeczytałem cały wątek od początku do końca z duzym trudem.

        Więc będzie krótko - zwróć uwagę - kiedy ja się ostatni raz wypowiadałem w tym
        wątku. To po pierwsze. Po drugie - zauważ, że ja już swoje powiedziałem. Po
        trzecie - ja pisze tak jak piszę - mam taki nawyk.
        Miłego dnia
    • murakami2 Do Wiktora - pomijam poprzednie wątki 02.08.07, 11:27
      Nie będę zaprzeczać, że popieram pewną mądrość życiową, która tutaj oczywiście
      pojawiła się w wypowiedziach - jesteś jeszcze młody. Twoja partnerka jeszcze
      bardziej. Co prawda podobno dziewczyny wyprzedzają chłopców o dwa lata w rozwoju
      psychiki, ale również bardzo długo dojrzewają do prawdziwego życia seksualnego,
      co przedstawię na własnym przykładzie.
      Miałam 18 lat, gdy "rozpoczęłam współżycie" - celowo w cudzysłowie, bo gdy
      patrzę na to z perspektywy, płakać mi się chce - ze śmiechu, ale też z
      zażenowania. Oczywiście nikt w dzisiejszych czasach nie jest zupełnie zielony,
      gdy przystępuje do seksu - czyta porady w magazynach dla młodzieży (mniej bądź
      bardziej głupkowate), czasem ukradkiem ogląda jakieś porno, słucha opowieści
      koleżanek i kolegów. Takie rzeczy w moim przypadku były jednak trochę
      bezużyteczne, bo nie spodziewałam się zupełnie tego, co nastąpi. Myślę, że
      niezależnie od tego, co kobiety sobie wyobrażają, nie wiedzą, co nastąpi, i nie
      wiedzą, jak na to zareagują, jak mogłyby reagować, co właściwie czują. Myślę, że
      duża część kobiet, jeśli nie większość, wyobraża sobie jednak, że to będzie
      łADNE, ROMANTYCZNE I DA IM SZCZęśCIE. Nie wyobraża sobie, że miałoby przesuwać
      dłonią po penisie i czerpać z tego radość, brać go do ust i czerpać z tego
      radość, leżeć sobie i czuć, jak facet wylizuje jej teren, którego nikt do tej
      pory tak nie traktował i czerpać z tego radość. Nie wspomnę o włożeniu do
      dziurki penisa, co za pierwszym razem w ogóle jest bolesne, a za następnym
      trochę abstrakcyjne (w ogóle śmiać mi się chce, jak pomyślę o seksie analnym w
      tym kontekście). Ja po kilku razach z pierwszym facetem, który był notabene, rok
      starszy ode mnie i nie byłam jego pierwszą dziewczyną, zadałam sobie pytanie: I
      TO JUŻ WSZYSTKO? CAŁY TEN MITYCZNY SEKS, KTÓREGO WSZYSCY PRAGNą? I na bardzo
      długo mi się odechciało w ogóle coś robić w tym kierunku. Nie dlatego, że było
      nieprzyjemnie - było to rozczarowujące!
      Orgazm? Wiesz, co ja wtedy uważałam za orgazm? Ile czasu mi zajęło nauczenie
      się, że drobny dreszczyk w moim przypadku i uczucie przyjemności, to nie orgazm,
      tylko wrażenie? A wiesz, że znacznie szybciej nauczyłam się udawać jakieś
      czynności powszechnie uważane za orgazm? Teraz tylko śmiać mi się chce, że
      kiedyś byłam taka... święcie przekonana, że wiem, co czuję, gdy facet mnie dotyka!
      Nie chcę ci przez to powiedzieć, że z twoją dziewczyną jest identycznie. Chcę ci
      tylko powiedzieć, że kobiety wiążą z seksem całą masę uczuć pozornie z nim nie
      powiązanych, emocji pochodzących z różnych dziedzin ich życia. Oczywiście,
      istnieje ewentualność, że twoja dziewczyna ma słaby temperament. Ale ja w to nie
      wierzę - nie w tym wieku. Ona jeszcze długo będzie się uczyła, co sprawia
      przyjemność jej i partnerowi.
      Co miałbyś zrobić? Ja bym odeszła. Na twoim miejscu. Poznała mnóstwo kobiet,
      które zweryfikują twoje wyobrażenia o seksie i które nauczą cię różnorodności
      kobiecych reakcji. Ale przede wszystkim odeszłabym ze względu na nią. Dałabym
      jej szansę nauczyć się czegoś więcej. Wydaje mi się, że z różnych względów nie
      dacie sobie już nic.
      I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ty jej po prostu nie pociągasz, że ona nie
      chce seksu z Tobą, może w ogóle nie chce seksu jeszcze. A twoja niecierpliwość
      niczego nie ułatwia. Po prostu nie jesteście jeszcze na wspólnej ścieżce. Odejdź.
      • yvona73pol glossator 02.08.07, 17:53
        jedno co do ciebie napisac nalezy: zapomnial wol jak cieleciem byl
        kazdy wiek ma swoje dylematy, jesli ty z nich wyrosles i cie smiesza, to inna
        inszosc..
        a jak kilkuletnie dziecko zwroci sie ze swoim dylematem, "smiertelnie powaznym"
        do ciebie, to tez powiesz, mlody jestes, problem jest glupi i wydumany,
        dorosniesz to zrozumiesz?
        problemy malych dzieci trzeba brac powaznie (nie mowie o folgowaniu
        zachciankom, to odrebny problem), takoz wiek nastoletni i dalsze...
        ja pamietam, ze w licealnych czasach bylam swiecie przekonana o mojej
        dojrzalosci i wszechobyciu, z czego teraz w duchu sie smieje, ale wtedy raczej
        bym nie zareagowala dobrze na poblazliwosc, a juz na pewno nie zadzialalaby ona
        na mnie konstruktywnie
        • glosatorr Re: glossator 02.08.07, 18:12
          yvona73pol napisała:

          > jedno co do ciebie napisac nalezy: zapomnial wol jak cieleciem byl

          Nie zapomniał - i bardzo proszę mi niczego nie imputować. Ja rozumiem, że
          niektórzy bronią biednego Wiktorka. Ja to rozumiem - ale mam szczególnie do
          krytykujących wielką prośbę nie przekonujcie mnie do czegoś co już wyjaśniłem.

          > kazdy wiek ma swoje dylematy, jesli ty z nich wyrosles i cie smiesza,

          Ten "dylemat" mnie śmieszy - fakt, nie z powodu tego, że ja jestem starszy, cyz
          ja z czegoś tam wyrosłem. Ale z prostej zasady mnie śmieszy: "To nie ogon macha
          psem ale pies ogonem". Czytając "rady" innych dostrzegłemn z przerażeniem to, że
          dorośli ludzie zupełnie zgubili istotę problemu. Zaczeli doradzać niedojrzałemu
          dzieciakowi dając "rady", które tak naprawdę demoralizowały.
          Stąd moja reakcja i proszę - nie dobudowywać filozofii. Sam jestem ojcem,
          potrafię dyskutować i rozmawiać z dziećmi.

          > to inna
          > inszosc..
          > a jak kilkuletnie dziecko zwroci sie ze swoim dylematem, "smiertelnie powaznym"
          > do ciebie, to tez powiesz, mlody jestes, problem jest glupi i wydumany,
          > dorosniesz to zrozumiesz?

          Nie - przynajmniej jak moje dziecko się do mnie zgłasza z poważnym problemem -
          to ja mu doradzam z pełną odpowiedzialnością i w sposób adekwatny do jego poziomu.
          Problem "obywatela" zaś nie był poważny, ale był problemem niedojrzałego
          smarkacza, niewyrobionego, skrzywionego zaś po tym co napisał widziałem w nim
          potencjalnego "męża" wielu nieświadomych "pań", które za ileś tam lat trafią
          tutaj przez takiego "skrzywdzone".
          Nie cofam ani jednego słowa ani nie wycofam niczego co napisałem. I nie wstydzę
          się ani jednego słowa, jakie tam wypowiedziałem. Miało to być ostre, miało to
          być zimnym wiadrem wody.

          > problemy malych dzieci trzeba brac powaznie (nie mowie o folgowaniu
          > zachciankom, to odrebny problem),

          No właśnie - ja to widziałem jako folgowanie zachciankom zdemoralizowanego smarka.
          I proszę się obrażać.

          > takoz wiek nastoletni i dalsze...
          > ja pamietam, ze w licealnych czasach bylam swiecie przekonana o mojej
          > dojrzalosci i wszechobyciu,

          I super- to było twoje życie i Twoja wiedza i Twoje decyzje.
          Nic mi do tego. Ja w jego wieku potrafiłem powiedzieć Nie dziewczynie, która na
          moich oczach dostawiała się dzień wcześniej do mojego kolegi. Ale nie przyjmuję
          tej mojej postawy jako wzorzec - to mój wybór.

          > z czego teraz w duchu sie smieje, ale wtedy raczej
          > bym nie zareagowala dobrze na poblazliwosc, a juz na pewno nie zadzialalaby ona
          > na mnie konstruktywnie

          Możliwe - ja nie patrzyłem na Wiktorka z pozycji ja dzisiaj patrzę na to co było
          dawno temu. Ja widziałem młodego chłopaka, który ma zero wiedzy o
          odpowiedzialności, konsekwencjach i jedyne co umie, to chlipać tutaj, jak mu
          źle, że nie może sobie pofolgować z młodszą od niego panienką, która i tak jest
          o tyle dojrzalsza od niego, że zgadza się na pieszczoty a nie na pełny seks. I
          widzę, że to JEST DLA NIEGO TRAGEDIA! A dla mnie tragedią jest, że facet po
          egzaminie dojrzałości nie wie wogóle czym jest odpowiedzialność. Czym jest
          zdolność do brania konsekwencji za własne postępowanie seksualne i widziałem,
          jak rozbawiona gawiedź forumowa dawała mu "dojrzałe" rady w stylu - weź sobie
          inną, przekonaj ją by Ci dała, etc. I na tym polega cały faryzeizm "oburzonych"
          że mówią mi tutaj, jak należy rozmawiać, jak należy postępować bo ja odważyłem
          się wygarnąć mu tak, jakby np. wygarnął mu ojciec tej jego dziewczyny. I pewnie
          wygarnęła by takiemu matka niejednej córki. Problem leży w tym, że te święcie
          oburzone mamusie, co tu na mnie naskoczyły myślą według zasady - nie bzyka mojej
          córki, nie mój problem.
          Tak więc postanowiłem, może jako jedyny - przemówić po ludzku.
          I mam gdzieś to, czy to się komuś podoba czy nie. Mam prawo do własnych poglądów
          i wyrażania ich tak, jak uważam za stosowne. I przyjmuje krytyczne uwagi.
          Rozumiem je. Dla wielu ludzi forma jest rzeczą najwazniejszą - dla mnie
          najważniejsza jest treść. Z wszystkich wypowiedzi jakie tutaj zostały
          wyartykułowane pod adresem Biednego Wiktorka - jemu moja wypowiedź zapadła w
          głowę i to mocno. Poruszyła go. I jest maleńka szansa. Taka maciupinka - że
          kiedyś, nadzwyczajnym wysiłkiem woli, kiedy już schrzani sobie i paru innym
          osobom życie uczuciowe - jakiś psychoterapeuta przypomni mu, że ktoś go kiedyś
          gwałtownie ostrzegł.

          Niezadowolenie i święte oburzenie innych - nie interesuje mnie. Obłuda również.
          Ukłony
          • yoric Re: glossator 02.08.07, 18:43
            Glosatorr - w tym wątku wylazło z Ciebie chamisko. Teraz zbierasz za to po
            uszach od nastej osoby i nerwy nic tu nie dadzą - musisz się z tym pogodzić.

            Pozdrawiam
            • glosatorr Re: glossator 02.08.07, 19:59
              yoric napisał:

              > Glosatorr - w tym wątku wylazło z Ciebie chamisko.

              Yoric :-) Nie uność się - weź parę głębokich oddechów
              Coś Ci przypomnę ;))) Przyganiał kocioł garnkowi ;)))
              Zagadka - od kogo pochodzą te cytaty?

              "Stary, Ty masz jakieś poważne problemy."
              "szkoda na taką czasu..."
              "powinien dać w pysk."
              "Kawitator, który był starym zgorzkniałym dziadem"
              "A Ty, Glosatorr, sorry, ale jesteś po prostu starym, zgorzkniałym dziadem.O
              moherowych poglądach."
              "Witam ponownie dziada"
              "pouczannie za strony osoby intelektualnie podrzędnej"

              Tyle mi się zechciało znaleźć :)
              > Teraz zbierasz za to po
              > uszach od nastej osoby

              Ależ uspokój się Yoriczku :)))
              Jedni się zgadzają inni się wpieniają - mnie to nie dziwi ;))
              Wyluzuj trochę :-) Miałeś mnie nie czytać ;)))
              A Ty tylko czekasz na to, jak ktoś się obruszy. A nie czytasz, jak się ze mną
              zgadza? Zauważ to też i nie zapluwaj się - nic Ci to nie da.
              :-)

              > i nerwy nic tu nie dadzą -
              >musisz się z tym pogodzić.

              Ale ja nerwy mam wyluzowane, odprężone - ja spoko jestem ;)))
              No - oddychaj głęboko i wyluzuj :))))
              Pa Yori
              • yoric Re: glossator 02.08.07, 21:10
                Dzięki za cytaty, cała ich treść się zgadza. Mógłbyś też wkleić ten o Twojej
                ignorancji.

                > Ale ja nerwy mam wyluzowane

                nerwy może i wyluzowane. Tylko osobowość kompulsywną.

                > No - oddychaj głęboko i wyluzuj

                Dzięki za troskę.
                • glosatorr Re: glossator 02.08.07, 23:30
                  yoric napisał:

                  > Dzięki za cytaty, cała ich treść się zgadza. Mógłbyś też wkleić ten o Twojej
                  > ignorancji.
                  >
                  Moje teksty są wszystkie w sieci - kto chce niech czyta. ;)))

                  > > Ale ja nerwy mam wyluzowane
                  >
                  > nerwy może i wyluzowane. Tylko osobowość kompulsywną.

                  Chłopie - diagnozujesz fatalnie ;)))

                  >
                  > > No - oddychaj głęboko i wyluzuj
                  >
                  > Dzięki za troskę.

                  Proszę uprzejmie - jak padniesz tutaj, mogę mieć wyrzuty sumienia ;)))
                  Może....
                  • yvona73pol Re: glossator 03.08.07, 02:55
                    wiesz, gloss, z tego co wyczytalam w pierwszym poscie, to gosciowi nie chodzilo
                    o, jak sie wyrazasz, "pelny seks" tylko, zeby dzieczyna wykazala
                    zainteresowanie i chociazby go dotknela, poglaskala po plecach?
                    nie wiem, jak dokladnie jej zainteresowanie mialo sie objawiac, ale wyczulam,
                    ze chodzi i postawe, ty rob wszystko a ja tylko leze i pachne?
                    wlasciwie to wynika glownie z mlodego wieku, jak na moje oko i tyle, szans na
                    zmiany zaraz natychmiast nie widze....
                    • yoric Re: glossator 03.08.07, 13:09
                      Yvona - nie ma sensu.

                      Przewiń sobie po łebkach i zobacz, ile osób w tym wątku zwracało Glosatorrowi na
                      to uwagę. Problem w tym, że te fakty zupełnie nie pasują mu do wywodu. Dlatego
                      nie licz, że on je odnotuje - "w tym miejscu nie słychać".
                      Taki typ.
                      • minsi Re: glossator 03.08.07, 13:21
                        był taki stary żydowski kawał
                        -panie rozenstein, czy oszukał pan wspólnika?
                        - panie adwokacie, czy ja oszukałem wspólnika?
                        - panie rozenstein, czy wyprowadził pan pieniadze ze spolki?
                        - panie mecenasie, czy ja wyprowadzilem pieniadze?
                        - wie pan, to jest okropny zydowski zwyczaj odpowiadania pytaniem na pytanie
                        - tak pan mecenas sądzi?

                        podobnie glosator na prosbe "czy móglbys nie cytować poprzednich postów bo to
                        niczego nie wnosi" odpowiada cytując to zdanie ;)
                        moze nie zrozumiał
          • nie_alicja Re: glossator 03.08.07, 10:52
            "Z wszystkich wypowiedzi jakie tutaj zostały
            > wyartykułowane pod adresem Biednego Wiktorka - jemu moja wypowiedź zapadła w
            > głowę i to mocno. Poruszyła go. I jest maleńka szansa. Taka maciupinka - że
            > kiedyś, nadzwyczajnym wysiłkiem woli, kiedy już schrzani sobie i paru innym
            > osobom życie uczuciowe - jakiś psychoterapeuta przypomni mu, że ktoś go kiedyś
            > gwałtownie ostrzegł. "

            Boszszsz. Gloss ma znowu gorszy biorytm ;-)))
    • tlustaklucha Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 10.09.07, 03:24
      ... przepraszam,że odgrzewam ten żałosny wątek, ale nie mogę się
      powstrzymać od komentarza:
      Glosatorr, sądzę, że nie masz racji, ale nawet, jakbyś ją miał:
      sposób w jaki odpowiadasz 19-letniemu chłopakowi pokazuje, że
      jesteś w zapaści emocjonalnej. Czy tak rozmawia 40 (chyba
      conajmniej)-latek z dzieciakiem? Powtarzam to, co napisałam w wątku
      o Tobie (który został słusznie skasowany)- sam sobie wystawiasz
      opinię. Im więcej piszesz, tym bardziej staje się ona uzasadniona.
      Nie zwracałabym uwagi na Twoje wypowiedzi - forum to forum, różne
      osoby się mogą przydarzyć - ale nie sądzisz, że niektórym osobom,
      którym tu odpowiadasz, zwłaszcza mężczyznom, robisz po prostu
      krzywdę?
      Możesz powiedzieć, a co mi tam, internet to internet, ja nie biorę
      za nikogo odpowiedzialności, piszę, co chcę, najwyżej niech nie
      czytają. Ale wtedy nie pisz, że 19-latek jest nieodpowiedzialny, bo
      najbardziej nieodpowiedzialny jesteś tu Ty i zmienianie świata
      warto zacząć od siebie.
      Nawiasem mówiąc napisałeś tu tyle tak charakterystycznych postów,
      że naprawdę nietrudno się domyślić, jaki masz problem. Wiem, że to
      Cie powinno usprawiedliwiać w pewien sposób, ale pomyśl też czasem
      (bo zakłocenia procesów poznawczych chyba nie masz) - niektórzy
      ludzie NAPRAWDĘ szukają w inernecie pomocy.
      Gdybyś był łaskaw choć czasem się trochę zdystansować do swojego
      problemu i wziąć to pod uwagę. Może na początek choć w tych
      wypadkach, kiedy widzisz,że forumowicz nie rpzkroczył dwudziestki.
      • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 10.09.07, 10:09
        tlustaklucha napisała:


        > Glosatorr, sądzę, że nie masz racji, ale nawet, jakbyś ją miał:
        > sposób w jaki odpowiadasz 19-letniemu chłopakowi pokazuje, że
        > jesteś w zapaści emocjonalnej.

        Nie jestem w zapaści emocjonalnej - ale cóż, każdy może wyciągnąć własne wnioski.

        >Czy tak rozmawia 40 (chyba
        > conajmniej)-latek z dzieciakiem?

        Tak - tak czasami rozmawia 40-latek z dzieciakiem, który ma problem.
        Nie głaszcząc po główce, nie klepiąc po pleckach, nie mówiąc, że robi dobrze. Bo
        40-latek czasami wie kiedy huknąć...

        > Powtarzam to, co napisałam w wątku
        > o Tobie (który został słusznie skasowany)- sam sobie wystawiasz
        > opinię.

        Ależ ja o tym wiem - i dla jednych jestem skończonym idiotą (dzień dobry), dla
        innych facetem z poczuciem misji (dzień dobry) a jeszcze dla innych mężczyzną,
        który nie zważając czy komuś się podobają jego poglądy czy nie - pisze to co
        czuje i myśli.
        I jednego nie można mi powiedzieć - nie pisze pod publiczkę. Dlatego Twoja i
        innych opinia na mój temat może być inna niż innych.

        > Im więcej piszesz, tym bardziej staje się ona uzasadniona.

        Aha - czyli będziesz zadowolona, kiedy przestanę pisać? Tak?
        Z przykrością więc napisze - że nie zadowolę Cie. Będę pisał wciąż to, co i jak
        uważam za stosowne. Korzystam z prawa wolności wypowiedzi.

        > Nie zwracałabym uwagi na Twoje wypowiedzi - forum to forum, różne
        > osoby się mogą przydarzyć - ale nie sądzisz, że niektórym osobom,
        > którym tu odpowiadasz, zwłaszcza mężczyznom, robisz po prostu
        > krzywdę?

        A czym? A czym np. zrobiłem Wiktorkowi krzywdę? Czasami zastanawiam się, czemu
        ktoś a w szczególności kobieta, widząca wokół siebie setki dupków, którzy np.
        dają pieniądze dziewczynom by usunęły ciążę, którzy udają, że nie znają matek
        swoich dzieci, albo tacy, co zostają ze swoimi kobietami, którym zrobili dzieci,
        albo tacy co bawią się paniami, panienkami dla własnej przyjemności i mają
        gdzieś co te dziewczyny czują, nawet jak one są głupie jak but - nie widzi, że
        takie dupki rodzą się właśnie z takich chłopczyków jak Wiktorek.
        Dlatego jak widzę, że jestem niezrozumiały - zachowuję stoicki spokój. Ja
        przynajmniej sam będąc ojcem wiem, co nalezy zrobić i co należy powiedzieć
        takiemu dzieciakowi.

        Krzywdę te dziecię zrobi sobie i pewnie wielu innym młodym, niedoświadczonym,
        zupełnie beznadziejnie głupim dziewczynom, które w nieodpowiednim momencie się
        zauroczą a potem będą zastanawiać się, czemu wszyscy faceci to świnie.
        Nie skrzywdziłem Wiktorka - natomiast widząc, jak niektórzy doradzają
        dzieciakowi - powiedziałem - Nie.

        > Możesz powiedzieć, a co mi tam, internet to internet, ja nie biorę
        > za nikogo odpowiedzialności, piszę, co chcę, najwyżej niech nie
        > czytają.

        Ja nie pisze co chcę pisac, bo gdybym pisał co chcę pisac, to głosów oburzenia
        byłoby więcej.
        Ale bardzo Cię proszę - nie imputuj mi, że jestem nieodpowiedzialnym
        człowiekiem, ok?

        > Ale wtedy nie pisz, że 19-latek jest nieodpowiedzialny, bo
        > najbardziej nieodpowiedzialny jesteś tu Ty i zmienianie świata
        > warto zacząć od siebie.

        Aha - ja jestem najbardziej nieodpowiedzialnym. Super - pewnie gdybym mu
        napisał: Wiesz biedny chłopcze, czasami tak bywa, że kobieta odmawia seksu, to
        weź sobie poszukaj takiej, co nie odmawia i zna się na tym seksie perfekcyjnie,
        nawet jej zapłać i wtedy będziesz cały happy - to pewnie byś napisała, że ja
        jestem odpowiedzialny?
        Nie - nie napisze tego - bo jestem odpowiedzialny za swoje słowa.

        > Nawiasem mówiąc napisałeś tu tyle tak charakterystycznych postów,
        > że naprawdę nietrudno się domyślić, jaki masz problem.

        Zaskoczę Cię - ilość napisanych postów nie jest oznaką tego, że ktoś ma problem.
        I wiem, że nie uwierzysz, ale ja problemu nie mam. Żadnego. No poza tym, że mnie
        teraz dopadło lumbago :)

        > niektórzy
        > ludzie NAPRAWDĘ szukają w inernecie pomocy.

        Czyli uważasz, że ja o tym nie wiem?
        Ok - no to faktycznie widzimy świat z innej perspektywy.
        Ty pewnie, gdyby tu napisał list chcacy popełnić samobójstwo proszący o
        wskazanie miejsca, gdzie można kupić arszenik - podałabyś mu nawet adres, gdzie
        wystawiają lewe recepty. Ja huknąłbym mu nad głową by się obudził i
        potrząsnąłbym, by mu takie myśli przegonić z głowy.
        Tak - ja się nie zmienię.

        > Gdybyś był łaskaw choć czasem się trochę zdystansować do swojego
        > problemu i wziąć to pod uwagę.

        Wiesz, ludzie tu różne rzeczy piszą. Widzą problemy w innych a nie dostrzegają,
        że te problemy nie są we mnie, ale w nich. Ja to rozumiem. I nie gniewam się -
        dla Ciebie moge być nawet pieprzniętym idiotą. Wpisz mnie na listę "wrogów" i od
        razu Twój świat stanie się piękniejszy, wtedy nie będziesz widziała moich
        postów. :-)

        > Może na początek choć w tych
        > wypadkach, kiedy widzisz,że forumowicz nie rpzkroczył dwudziestki.

        Wybacz, ale mimo, iż rozumu w tym co pisze nie widzisz - i pewnie dla Ciebie
        inni są wporzo a ja jestem tym z problemem - pozwolisz, że będę pisał i myślał
        nie tak, jak tobie się podoba, ale zgodnie z tym co ja sam myślę. Pozwolisz
        więc, że pozostanę sobą. Wiem, będziesz bardzo niezadowolona - ale jak mi
        pokażesz chociaż jedną osobę, która stosując się do moich rad, skręciła sobie
        życie lub kark - przyznam Ci rację. Ok?
        A teraz życzę Ci miłego dnia.
        • tlustaklucha Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 10.09.07, 18:41
          > Zaskoczę Cię - ilość napisanych postów nie jest oznaką tego, że
          ktoś ma problem

          Nie ilość, tylko jakość. Masz specyficzny sposób komunikowania
          swoich racji.

          Naprawdę trudno jest na podstawie tych paru zdań, które napisał
          Wiktor stwierdzić, co z nim jest. Na podstawie dużej ilości Twoich,
          bardzo do siebie podobynch - dużo łatwiej.

          Mimo tego dalej uważam, że mogę się mylić, jeśli chodzi o Ciebie,
          bo Cię kompletnie nie znam. Ty w sprawie Wiktora uważasz, że mylić
          się nie możesz.
          I może istotnie się nie mylisz, nie wiem, ale Twoja wypowiedź nie
          była po prostu reprymendą, jakbyś ją chciał widzieć - była
          przesiąknięta pogardą. Nie cynizmem - pogardą.
          A sądzę, że jeśli ktoś gardzi drugim człowiekiem, a zwłaszcza jeśli
          gardzi dużo młodszym od siebie - sam siebie nie szanuje.


          >> Tak - ja się nie zmienię.
          >

          Wiem i dlatego dalsza dyskusja nie ma sensu.
          Żałuję, że się odezwałam w ogóle, ale wczoraj, jak przeczytałam
          cały ten wątek, zrobiło mi się starsznie głupio.

          I to by było na tyle.
          Pozdrawiam.
          Może będziemy mieli w tym roku ładne babie lato. Kto wie..
          • glosatorr Re: Problem dzieciaka? wątpię 10.09.07, 20:06
            tlustaklucha napisała:


            >
            > Nie ilość, tylko jakość. Masz specyficzny sposób komunikowania
            > swoich racji.
            >
            Ok - mam bardzo niską jakość wypowiedzi - pracujesz w Sevres?

            > Naprawdę trudno jest na podstawie tych paru zdań, które napisał
            > Wiktor stwierdzić, co z nim jest.

            No Ty masz ten problem - bo jesteś dzieczyną.
            Ja nie mam problemu, bo jestem mężczyzną.


            > Mimo tego dalej uważam, że mogę się mylić, jeśli chodzi o Ciebie,

            Nie - nie mylisz się - jestem be, piszę posty o niskiej jakości, nie podoba Ci się jak piszę - przyjąłem to do wiadomości. Gdybyś z równą wytrwałością tępiła innych, którzy takiemu dzieciakowi np. proponują pójście na panienki, co są chętne i dają bez problemu - może uwierzyłbym w Twoją rzeczywistą troskę ;)

            > Ty w sprawie Wiktora uważasz, że mylić
            > się nie możesz.

            Nie wkłądaj mi w usta czegoś, co nie napisałem.
            Ja w sprawie Wiktora po prostu się nie mylę.
            Imiem czytać, wnioskować i nie lituję się nad takimi już mającymi takie problemy dziećmi. Bo to są dzieci.
            I nie poklepię ich po główce. Tylko chlusnę wiadrem zimnej wody.
            I ja to zrobiłem - części to się nie spodobało, części się spodobało i nic tego nie zmieni.

            > I może istotnie się nie mylisz,

            No więc jesli nie wiesz, czy się mylę czy nie - to mam prośbę - nim nie uzyskasz pewności nie wydawaj sądów wartościujących. Możesz mnie oceniać, możesz oceniać moje wypowiedzi. Ok?
            Rób co chcesz. Ale nie pisz sądów wartościujących.

            > ale Twoja wypowiedź nie
            > była po prostu reprymendą, jakbyś ją chciał widzieć - była
            > przesiąknięta pogardą. Nie cynizmem - pogardą.

            Ok - Ty w tym widzisz pogardę - a ja cynizm.
            Już mi to parę osób tutaj napisało. Ok - już to wiem, że część ludzi odebrało to tak jak Ty - część, nie wszyscy.


            > A sądzę, że jeśli ktoś gardzi drugim człowiekiem, a zwłaszcza jeśli
            > gardzi dużo młodszym od siebie - sam siebie nie szanuje.
            >
            Nie gardzę nikim - powaga, ale Ciebie to też nie przekona, więc nie będę Cię przekonywał.


            > Wiem i dlatego dalsza dyskusja nie ma sensu.

            No wreszcie - :-) gratulacje.

            > Żałuję, że się odezwałam w ogóle,

            No, jeśli teraz żałujesz, to jesteś strasznie chwiejna.

            > ale wczoraj, jak przeczytałam
            > cały ten wątek, zrobiło mi się starsznie głupio.
            >
            No jest mi przykro - a może po prostu czegoś nie zrozumiałaś?
            Nad tym się nie zastanawiałaś?

            > I to by było na tyle.
            > Pozdrawiam.

            Wzajemnie, słodkich snów i spokojnych myśli.

            > Może będziemy mieli w tym roku ładne babie lato. Kto wie..

            Niewykluczone.
    • tlustaklucha Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 10.09.07, 20:12
      Przepraszam, to już ostatni mój post na ten temat, ale zapomniałam
      wcześniej ująć najważniejszego:
      jesli osobom takim, jak Wiktor, nie będzie okazywany szacunek, po
      prostu tylko dlatego, że są ludźmi, oni na pewno tego szacunku nie
      okażą innym. Osoba wzgardzona odejdzie i będzie gardzić innymi,
      wyżywając się na nich za swoje niepowodzenia. Nie dowie się, co to
      szacunek, bo sama go nigdy nie zaznała.
      W tym kontekście wyrządziłeś Wiktorowi i jego tej oraz przyszłym
      dziewczynom niedźwiedzią przysługę.
      Nie chodzi mi o to, że się nie zgodziłeś z jego sposobem
      postępowania, ale o to, w jaki sposób to zrobiłeś - w sposób nie
      licujący z powagą dorosłego faceta. Ty go po prostu wyśmiałeś. I
      jaką on ma z tego wynieść nauczkę? Nawet jeśli mmiałeś rację i on
      totalnie pogubił drogi - co miała mu dać Twoja uszczypliwa
      wypowiedź?
      Jeśli sądzisz, że własnie tak się wyprowadza młodych ludzi (i nie
      tylko młodych) z błędu, to się mylisz. Tak się powoduje, że ludzie
      ci będą źli, wkurzeni, będą mieli poczucie wdeptania w ziemię i
      sami będą wdeptywać innych tak samo. Z zemsty i z poczucia niemocy.
      Z przekonania, że są dupami i na nic lepszego ich nie stać.
      W tym kontekście napisałam, że jesteś nieodpowiedzialny jako
      dorosła osoba i że odpowiadając ludziom w taki sposób robisz im
      krzywdę.
      To jest w skrócie wszystko, co chciałam dodać.
      Pozdrawiam.
      • jooseph Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 11.09.07, 11:27
        Drogie Glossie :)

        Zauważyłem, że ktoś jeszcze wątek podbija i jeszcze jakieś dyskusje się
        pojawiają, więc nie mogę się powstrzymać i ponowię mój post, który chyba
        przeoczyłeś (a znajduje się on tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=65554861&a=66158108)
        Pozdrawiam, J.
        Ps. Reatka: Wejdz kiedys na gtalka, pogadamy :)
        A oto i wątek:

        Drogi Glosatorze,

        Chciałem sobie dać spokój już i nie strzępić języka, bo wydaje mi się że swoje
        racje przedstawiłem wystarczająco jasno. Miałem też nadzieję, że dasz mi spokój
        i nie odpowiesz. Oczywiście nie mogłeś sobie odmówić komentarza.

        Ale co od Ciebie usłyszałem? Nic sensownego. Błaznowanie i nabijane się ze mnie,
        wiesz to jest taka technika która ma spowodować zmniejszenie wartości mojej
        wypowiedzi, odwrócenie uwagi albo rozluźnienie atmosfery. Ty nawet nie próbujesz
        odnosić się rzeczowo do tego co napisałem.

        Twoje odpowiedzi to:
        'Nie, nie pomyliłem się, przecież ktoś tu na forum mnie zrozumiał'. Czy to
        oznacza, że jeżeli znajdziesz jedną osobę, która zgadza się z bzdurami, które
        pleciesz to to już nie są bzdury? No to gratuluję, masz rację to wyjaśnia
        wszystko (jedź gówno, miliony much nie może się mylić). Bez żadnego dorabiania
        ideologi, na trzeźwo czytając Twoją odpowiedź i pytanie Wiktora, to żeś się po
        prostu DUPNĄŁ. Minął z celem o kilometr. To Ci zarzuciłem, a Ty obracasz kota
        ogonem. Teraz możesz sobie wymyślać niestworzone historie, ale kolego - to widać
        jak na dłoni. On miał inny problem, a Ty go pojechałeś za coś innego.

        Zarzucam Ci, że nie potrafisz przyznać sie do błędu, a Ty odpowiadasz: 'Powaga?
        A gdzie popełniłem błąd?'. No tak, to ja się pomyliłem, Ty przecież błędów nie
        popełniasz. Wiesz gdzie popełniłeś błąd? Wysunąłeś złe wnioski, czytałeś bez
        zrozumienia, połączyłeś te dwie rzeczy i końcu przesadziłeś z chamstwem w
        odpowiedzi, by ukontentować swoje wybujałe ego i grono fanów. Możesz mieć i taki
        styl, to wolny kraj i obowiązuje wolność słowa. Ale inteligenty człowiek (a za
        takiego się chyba uważasz) potrafi wytłumaczyć swoje postępowanie czymś więcej
        niż tym, co mi napisałeś. Wiesz na jaki post ty odpowiedziałeś w swojej
        wypowiedzi do Wiktora, zaraz Ci napiszę:
        "Hej, tu Wiktorek. Wiecie co, mam tu taką niunię, ma 18 lat i nie chce mi dać
        dupy, a ja już nie mogę wytrzymać. Co mam zrobić, jak ją namówić żeby ściągnęła
        majtki? Aha, gumek nie chce używać, bo za pierwszym razem się nie zachodzi."
        Na taki post, to Twoja odpowiedź może i ma jakiś sens. Ale czy widzisz jaki jest
        styl tego wyimaginowanego postu? To nie chodzi o to że razi mnie forma, czy
        nawet treść. Razi mnie brak Twojej logiki. Po ludowemu: co ma piernik do
        wiatraka. A jak ktoś rozsiewa chamstwo NIEZASŁUŻENIE i udaje, że to jest cynizm,
        albo - o ironio - mądrość życiowa i jeszcze mu z tym dobrze, to mnie krew zalewa.

        Świadomy, niepokorny, nie kłaniający się byle komu mężczyzna powinien także być
        choć trochę skłonny do refleksji, samo dystansu i powinien uczyć się na błędach.
        Bez tego jest zwykłym bucem.

        I daruj cytowanie każdego mojego zdania i odpowiadanie na każde z nich osobno. W
        ten sposób można osłabić, jak i wyśmiać każdą sensowną wypowiedź. A jak chcesz
        dyskutować, to wysil się trochę i napisz coś sensownego, co się razem kupy trzyma.
        • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 11.09.07, 19:05
          Drogi Józku.

          Nie pominąłem Twojej żadnej wypowiedzi, ale po prostu uważam, że wyczerpałem
          temat. Celem mojego wpisu w tym wątku było spuszczenie Ci na głowę wiadra zimnej
          wody. Cel osiągnąłem - moja wypowiedź głęboko zapadła Ci w głowę, pamiętasz to
          co napisałem, czujesz się niesprawiedliwie potraktowany. I ja to doskonale rozumiem.
          Tak - to było moim celem.
          I mam gdzieś głosy oburzenia, święte potrząsanie dłońmi nad moją głową, Twoje
          samopoczucie.
          Chciałem byś sobie uzmysłowił jedno - jesteś młodym człowiekiem. Musisz się
          nauczyć wielu rzeczy. Nie jest trudne znaleźć sobie dziewczynę, z którą
          pójdziesz do łózka i która spełni Twoje najskrytsze marzenia. Nie jest trudne
          zmusić kogoś by robił to co Ty chcesz by zrobił. W sprawach seksu naprawdę
          człowiek może zostać na pewnym poziomie i z niego nigdy już nie ruszyć.
          I Twoja wypowiedź - znana mi doskonale, którą potraktowałem tak, jak
          potraktowałem - miała wywołać w Tobie poczucie niesprawiedliwości.
          Tak. Tak miałeś się poczuć.

          Teraz zadaj sobie pytanie - jak się czują Twoje młodsze od Ciebie koleżanki,
          kiedy Ty chcesz mieć coś z seksu z nimi a one mówią Ci nie.
          Nie - nie poklepałem Cię po plecach jak równorzędnego partnera. Tak, dałem Ci
          odczuć, że jeszcze wiele rzeczy przed tobą do poznania, nauczenia się i
          zrozumienia. Że przed Tobą trudna droga dojrzewania do bycia odpowiedzialnym.
          Cały świat jest pełen facetów, którzy działają tak jak Ty działasz.
          Liczy się dla nich wyłącznie ich zadowolenie. Ich spełnienie. Nie potrafią
          zapanować nad swoją seksualnością, nie rozumieją, że kobieta może pewnych rzeczy
          nie chcieć, bo jest bardziej odpowiedzialna i i bardziej przewidywalna niż Ty.

          Ja rozumiem, że cierpisz. Jesteś rozbudzony i chcesz więcej niż Twoja koleżanka
          może Ci dać. Ale cokolwiek sobie myślisz pamiętaj - od chwili, kiedy wkładasz
          swojego penisa w młodą dziewczynę - bierzesz odpowiedzialność za to co robisz i
          co może być skutkiem Twojego pragnienia ulżenia sobie.

          Widzisz - pisząc swoje wyznanie tutaj okazałeś skrajny przykład braku
          odpowiedzialności. Nie jesteś gotowy by brać odpowiedzialność za drugiego
          człowieka. Nie jesteś gotowy nawet brać odpowiedzialność za siebie. Nie jesteś w
          stanie przewidzieć skutków działań seksualnych - i obruszasz się na młodsze od
          siebie koleżanki, które mogą być bardziej odpowiedzialne od Ciebie.
          Jesteś skoncentrowany na sobie. I masz żal, że życie w aspekcie seksualnym nie
          układa Ci się tak jakbyś chciał by się ułożyło.

          Dlatego napisałem to tak - byś zapamiętał to co napisałem. Bo nie wierzę w to,
          że Ty zrozumiesz coś więcej. Ale wiem, że kiedyś zrozumiesz. I kiedyś
          przypomnisz sobie co ja Ci napisałem - bo to Ci zapadło mocno w głowę. I miało
          zapaść.
          Nie mam najmniejszych pretensji do Ciebie, że się na mnie obraziłeś.
          Nie gniewam się za żal, jaki do mnie czujesz. Mało tego - nie mam w tym wątku do
          nikogo ani pretensji ani żalu. Natomiast moja odpowiedzialność za słowa tu
          pisane nie pozwoliła mi na nic więcej, niż to co zrobiłem.
          Bo naucz się, iż bycie mężczyzną, to nie robienie tego co się chce - ale to co
          jest dobre - dla Ciebie i dla osób, jakie stają obok Ciebie albo na Twojej
          drodze. Że nawet seks - nie jest najważniejszy. Ani nawet nie jest najważniejsze
          to, co Tobie wydaje się miłe, przyjemne i erotycznie podniecające. Najważniejsze
          jest - abyś Ty sam sobie i innym nie czynił krzywdy. A czynisz.

          Masz prawo się ze mną nie zgadzać. Ale pamiętaj - kiedyś w życiu zrobisz coś,
          czego będziesz cholernie żałował, jeśli nie zaczniesz kontrolować swojego
          popędu. A jeśli tego nie nauczysz się teraz - nie nauczysz się nigdy. A jeśli
          tego nie zrobisz, któregoś dnia, a mnie tu napewno nie będzie wtedy - pojawi się
          Twoja żona, partnerka i napisze to co piszą tutaj ludzie - że ich małżeństwo
          jest do bani. Że ich związek się rozpada, że nie mają przyjemności z kochania
          się, że nie rozumieją czemu on już nie może, czemu on jej nie chce, albo, 100
          innych powodów może poruszy.
          Zacznij nad sobą pracować.
          Zacznij po prostu dojrzewać.
          I ja temat zamykam. I każdą osobę, która dalej chce ten wątek odgrzewać
          uprzedzam - to co napisałem - miało trafić do Józka. A ton, sposób, sarkazm,
          cynizm - to tylko środki. By to co napisałem zapadło głęboko - na tak długo jak
          tylko się da.
          A jeśli Józef - nic sobie z tego nie zrobi - to będzie to wyłącznie jego decyzja.
          Życzę Ci tego szybkiego dojrzewania i przeczytaj sobie nie tylko tych, którzy na
          mnie naskakiwali, ale również tych, którzy przyznali mi rację.

          Powodzenia w życiu - bo będzie Ci ono bardzo, ale to bardzo mocno potrzebne.
          • zyg_zyg_zyg Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.09.07, 00:15
            jooseph, 29
            wiktor, 19

            ...czy to ja cos pokrecilam?
            • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.09.07, 00:39
              Nie - to ja pokreciłem - ale myślę, że wszystko poza tym jest jasne.
              Kurcze... przy tylu nickach mam prawo się pomylić.
              • zyg_zyg_zyg Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.09.07, 00:46
                noż przecież nie mówię, że nie możesz...
                :-)
                • jooseph Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.09.07, 09:14
                  No widzisz, jak sie postarasz, to i coś napiszesz bez obrażania. Wprawdzie znowu
                  nauczasz nie na temat, kaznodziejo od siedmiu boleści, ale przynajmniej nie
                  obrażasz. Może gdybyś tak podszedł do sprawy od początku, nie było by takiego
                  fermentu.

                  Szkoda, że czytać Ci się nie chce.

                  Tak jak nie przeczytałeś (nie zrozumiałeś) pierwszego postu Wiktora, tak i nie
                  przeczytałeś chyba mojego i stąd ta mała schizofrenia.

                  Rozumiem, stary człowiek już nie może tak długo(czytać), trzeba czasami sobie
                  skracać, dopowiadać, a potem wychodzą takie potwory.

                  Glosator, ja nic do Ciebie generalnie nie mam. W wielu wątkach jesteś rozsądnym
                  głosem w dyskusji i mimo pewnego zacietrzewienia, potrafisz przekazać pewne
                  wartości. Twoje uwagi są w większości przypadków cenne, bo przekazywane z
                  pozycji faceta doświadczonego życiowo.

                  W niczym Cię to nie usprawiedliwia w tym konkretnym przypadku. Rozumiem że mogły
                  wystąpić niekorzystne okoliczności. Partnerkę życiową (żonę?) bolała głowa,
                  autobus znowu się spóźnił itd. Wylałeś swój jad zupełnie bezzasadnie, bo nie
                  chciało Ci się przeczytać (zrozumieć) całego problemu. W Twojej głowie zapaliły
                  się tylko poszczególne wyrazy: Sex, nie chce dać, 19 lat, i...

                  Nie, nawet to chyba nie wystarczy, żeby tak chamsko komuś zwyzywać. Coś jeszcze
                  musiało posłużyć jako zapalnik. Może jakieś własne schizy? Może kiedyś jakiś 19
                  latek posuwał Twoją partnerkę (żonę?) jak byłeś w pracy? A może Ty zacząłeś
                  życie intymne dopiero jak miałeś 23 lata i teraz Ci żal?

                  Tego, nie dowiemy się już nigdy :P

                  I jeszcze tylko odniosę się do jednego:

                  'Życzę Ci tego szybkiego dojrzewania i przeczytaj sobie nie tylko tych, którzy
                  na mnie naskakiwali, ale również tych, którzy przyznali mi rację.'
                  Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Ci którzy przyznali Ci rację zrozumieli nie
                  więcej niż 50% treści tego wątku. Niestety, oni również nie umieją czytać.
                  • glosatorr Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.09.07, 10:20
                    jooseph napisał:

                    > No widzisz, jak sie postarasz, to i coś napiszesz bez obrażania.

                    Piszę tak jak mi się rzewnie podoba.

                    > kaznodziejo od siedmiu boleści,

                    No cóż Józek... rozumiem, że tutaj miałeś pokazac swoją klasę?
                    W tym miejscu?

                    > ale przynajmniej nie
                    > obrażasz.

                    Za to Ty obrażasz cały czas. Ale masz... zapomniałem - Tobie wolno :-
                    )
                    Za to Ty masz prawo oceniać - kto zostal obrażoby i przez kogo :-)
                    Jako Stary i Głupi wg. Ciebie mam więc prawo napisać: Za moich
                    czasów nazywano takich jak Ty Dulskimi :-)

                    > Może gdybyś tak podszedł do sprawy od początku, nie było by takiego
                    > fermentu.

                    Gdyby babcia miała wąsy... Widzę, że nie doczytałeś, co było celem
                    mojej odpowiedzi dla Wiktora i ja ten cel osiągnąłem. A to, że masz
                    swoją opinie - to mnie cieszy. Ty wielu rzeczy nie zrozumiałeś, ale
                    ja wiem, że nie wszyscy są doskonali.

                    >
                    > Szkoda, że czytać Ci się nie chce.

                    Chce mi się, tylko w tym co napisałeś niewiele bylo rzeczy wartych
                    zauwazenia.

                    >
                    > Rozumiem, stary człowiek już nie może tak długo(czytać), trzeba
                    czasami sobie
                    > skracać, dopowiadać, a potem wychodzą takie potwory.

                    Nie - nie rozumiesz - no widzisz a czepiasz się tego, że ja właśnie
                    tak rozbijam posty. Odnosiłem się do jednej kwestii Józek z Twojego
                    postu - a resztę po prostu spóściłem. Kumasz?

                    >
                    > Glosator, ja nic do Ciebie generalnie nie mam.

                    Nie - ja wiem, że nic do mnie nie masz - nic zupełnie. Ja nawet Cię
                    lubię właśnie za to zdanie :-) Problem w tym, że mogę pomylić wątki,
                    mogę pomylić nicki nawet walnąć gafę, błąd strzelić - ale jednej
                    rzeczy nie przeoczę :-) Kiedy na początku listu ktoś usiłuje
                    (bezskutecznie) przywalić a potem pisze takie zdanie w stylu: "Ja w
                    sumie do Ciebie nic nie mam". Masz - i szkoda, że kamuflujesz się z
                    tym co masz ubierając swoją niechęć w słodkie, takie gładkie gadki :-
                    )

                    > W wielu wątkach jesteś rozsądnym
                    > głosem w dyskusji


                    Co Ty powiesz? W których?

                    > i mimo pewnego zacietrzewienia,

                    Nie jestem zacietrzewiony - jestem charakterystyczny. Nie jestem jak
                    Ty i parę innych osób. Piszę co myślę mając gdzieś to czy to się
                    komuś podoba czy nie. Jestem sobą - wiesz jeszcze co to znaczy?

                    >Twoje uwagi są w większości przypadków cenne, bo przekazywane z
                    > pozycji faceta doświadczonego życiowo.
                    >

                    No owszem - wie to już pare osób tutaj - ale jednak Twoim zdaniem w
                    innych przypadkach możesz wyrazić swoją opinię na temat tego co
                    pisze, możesz się obrażać, napuszać i oceniac moje teksty jako
                    kaznodziejskie. Widzę, że kazań nie sluchasz :-) bo nawet nie wiesz
                    co to znaczy prawić kazania. Pamiętaj - księdzu na ambonie nie
                    przerywa się :-) a mi tutaj możesz nawrzucać, co zresztą robisz z
                    zachowaniem mowy trawy.


                    > W niczym Cię to nie usprawiedliwia w tym konkretnym przypadku.

                    Ale ja mam to gdzieś co mnie usprawiedliwia a co nie usprawiedliwia.
                    Nikogo nie obraziłem - a jeśli ktoś się czuje obrażony - to jest to
                    JEGO I WYŁACZNIE JEGO PROBLEM.

                    >Partnerkę życiową (żonę?) bolała głowa,

                    Nie wiesz - więc nie bądź taki dowciapny - bo robisz z siebie błazna.
                    Pokazujesz jedno - nie rozumiesz tekstu pisanego. Albo masz czasami
                    z tym problemy. Ja ich zgłębiać jak Ty nie mam zamiaru.


                    > Tego, nie dowiemy się już nigdy :P
                    >
                    A Ty opowiesz o swoim zyciu rodzinnym i seksualnym?
                    Nie - więc co ma do rzeczy co ja danego dnia miałem, co jadłem czy
                    sie wypróżnialem czy autobus mi się spóźnił?
                    Dla kogoś, kto ma własnie takie reakcje - sugerowanie ich komuś
                    innemu jest prostą konfabulacją. Nie - nie miałem złego dnia kiedy
                    to pisałem, miałem doskonaly dzień. A co do mojego zycia prywatnego -
                    niczego się nie dowiesz, więc nie gdybaj, bo się ośmieszasz.

                    > I jeszcze tylko odniosę się do jednego:
                    >
                    Zastanawiam się czy ja mam się odnosić.
                    Ale się odniosę...

                    > Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Ci którzy przyznali Ci rację
                    zrozumieli nie
                    > więcej niż 50% treści tego wątku. Niestety, oni również nie umieją
                    czytać.

                    No widzisz - i teraz popatrz - obraziłeś ludzi, którzy w tym wątku
                    przyznali rację. I powiedz mi - obruszasz się, bo ja napisałem
                    Wiktorkowi co myślę na temat jego postępowania - a kiedy Ty
                    ewidentnie sugerujesz im problemy - to Ty nie obrażasz :-)
                    Przeproś ich a prawo Kalego wsadź sobie do kieszeni :))
                    Bo stajesz się niewiarygodny.
                    Buźka ;)))

                    PS: I nie unoś się :-) Bo stracisz kontakt z ziemią ;))
                    • jooseph Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.09.07, 11:44
                      glosatorr napisał:

                      > jooseph napisał:
                      >
                      > >
                      > > Szkoda, że czytać Ci się nie chce.
                      >
                      > Chce mi się, tylko w tym co napisałeś niewiele bylo rzeczy wartych
                      > zauwazenia.

                      Nie lubię tak odpowiadać, ale niech Ci będzie.
                      Dupa, a nie, że Ci się chce. Może warto było zauważyć, że ten post nie był od
                      autora wątku.

                      To mnie w Tobie najbardziej irytuje. Idziesz w zaparte. Jesteś jak galba (za
                      przeproszeniem). Nie da się z Tobą dyskutować, bo nie przyjmujesz do wiadomości
                      rzeczywistości. Już Ci wyjaśniam:

                      Dla mnie to jest bardzo proste. Tu nie trzeba się specjalnie do tego
                      przygotowywać. Napisałem do Ciebie posta jako osoba komentująca, a Ty
                      odpowiadasz nie mi, ale komuś zupełnie innemu. To oznacza, że
                      1) nie zrozumiałeś co tam napisałem
                      2) nie czytałeś całego postu tylko go "przeleciałeś"
                      3) chciałem napisać coś obraźliwego, ale może wystarczy
                      Nie pomyliłeś nicków kochany, Ty się po prostu nie przyłożyłeś.

                      Działasz jak maszyna, cokolwiek Ci się zarzuci, jakkolwiek próbuje się do Ciebie
                      dotrzeć, to Ty piszesz ciągle to samo. Nawet nie zauważasz, że rozmowa jest już
                      o czymś innym, że inni są dyskutanci.

                      Tak, jestem złośliwy w stosunku do Ciebie, tak, robie sobie osobiste wycieczki,
                      może nawet próbuję Cię zirytować (obrazić). Może to moje niskie pobudki chęci
                      dokopania Ci. Nie wiem czy to mnie w jakikolwiek sposób usprawiedliwia, ale to
                      jest tylko reakcja na Twoją chamską postawę. Możesz zarzucać mi w tym dulskość,
                      czy jak się teraz mówi, hipokryzję. Ja uważam że uderzenie kogoś w twarz gdy
                      bije słabszego jest zupełnie czymś innym niż uderzenie w twarz przechodzącego
                      przechodnia.

                      I mogę to jeszcze raz powtórzyć: Osoby, które Ci tak ładnie klaskały po Twoich
                      wypowiedziach nie doczytały o co w tym wątku chodzi (ewentualnie nie
                      zrozumiały). Jak już pisałem, to może i była Twoja świetna riposta, rada, ale
                      dla zupełnie kogoś innego, z zupełnie innym problemem.

                      Prosiłem Cię, żebyś mi nie szatkował moich wypowiedzi. Jak nie umiesz sensownie
                      sklecić paru zdań razem, to daj sobie spokój.

                      Ja też sobie już dam i nie będę więcej próbował Cię zmusić żebyś powiedział:
                      tak, pomyliłem się. Wydaje się, że to niemożliwe.
                      • sylwiamich Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 12.09.07, 11:48
                        nie ma sensu....on ma specjalną ochronę....znaczy Glosss
    • czarnant Re: Problem dzieciaka - ale prosze o powage :) 15.09.07, 15:18
      Mam 28 lat, a gdy byłam w waszym wieku bylismy z moim mezem juz
      małżeństwem,bo nam sie zdarzyło że zaszłam młodo w ciążę, ale nie o
      tym mowa bylismy nieostrożni. Poznalismy się, zaczelismy chodzic ze
      soba i gdzies po 5 miesiacach zdecydowalismy sie na pierwszy raz
      miałam wtedy prawie 17 lat,tak bardzo tego pragnełam i jego tak
      bardzo pragnełam że tylko myslałam kiedy go dotknę i to zrobimy
      ponieważ tak działała na nas ta wzajemna chemia, tak pragnelismy
      siebie nawzajem ciągle i ciagle ( a to był mój pierwszy facet też
      nie byłam doswiadczona).Więc jak czytam takie teksty, to jest mi
      ciebie szkoda bo to znaczy że nie działasz na nia w żaden sposób i
      nie rokuje to na przyszłośc, i wkurzaja mnie teksty że to dlatego że
      czuje sie dziewczyna nie gotowa i niedojrzała itp.. w wieku 18
      lat!!! to sa wymówki a własnego ciała nie da sie oszukac albo sie
      kocha kogos i się go pragnie albo to jest przyzwyczajnie ale to nie
      o to chodzi. Pomyśl co bedzie za 5 i wiecej lat. Jeżeli na poczatku
      związku nie ma takiego oddziaływania na siebie to nie będzie go
      później chyba że zależy ci na związku na zasadzie przyzwyczajenia
      ale ty wtedy lądujesz na tym forum z problemami małżeńskimi.
      Pozdrawiam i życzę ci dziewczyny wartej Ciebie
Pełna wersja