dziewczyny co lubicie w oralu

19.07.07, 08:45
przeczytałem już na tym forum dokładna instrukcje jak postępować z facetami
a o kobietach nic.
Napiszcie co wam sprawia przyjemność a co nie (kiedy jesteście pieszczone oralnie)
Pytam ponieważ dowiedziałem się ostatnio wielu nowych rzeczy z tego forum
(na inne tematy).
Np. dużym zaskoczeniem jest dla mnie że kobiety nie lubią miętolenia piersi
a one (te piersi) są takie że .... człowiek najchętniej by je zjadł
popodrzucałitp. Moja żona powiedziała mi że ona też lubi jak bardzo
delikatnie się z nimi obchodzę .
Jeśli możeci też drogie panie to napiszcie (łopatologicznie) jak się
doprowadzacie do orgazmu pieszcząc piersi ,a kilka pań na tym forum wspomniało
że przeżyło taki orgazm.
Proszę o szczere odpowiedzi
    • gomory Re: dziewczyny co lubicie w oralu 19.07.07, 09:38
      No zobaczymy czy letnia kanikula sprzyja erotomanskiemu gawedziarstwu :P.
      Kobieta nie jestem, ale chyba nie uznasz mojej wypowiedzi za mniej wartosciowa. Kobieta to nie jest organizm zbiorowy, o wsolnej swiadomosci czuciowej. Po prostu sa rozne.
      Moje doswiadczenie wskazuje ze jedne kobiety uwielbiaja mietolenie, a inne nie. Jedne lubia leciutkie tracenia jezykiem sutkow, a inne silne przygryzanie zebami, a reszta wersje posrednie czy wrecz cala rozpietosc doznan ;). Zreszta nie bez znaczenia moze byc dzien w cyklu, czy okolicznosci.
      Przeciez Ciebie chyba interesuje jak lubi Twoja, a nie panie z forum co? No chyba, ze masz ochote poczytac pikantne szczegoly ;).
      Raczej skup sie na obserwacji ukochanej. Nie kopiuj mechanicznie technik innych ludzi, "tworcze" podgladactwo jest wskazane, ale uwierz mi - nie ma gotowych recept dzialajacych na kazda kobiete.
      • cjtec Re: dziewczyny co lubicie w oralu 19.07.07, 10:45
        Myślałem ze dowiem się czegoś nowego , czegoś czego mi fantazja jeszcze nie
        podsunęła.
        Poza tym kobiecy punkt widzenia na seks różnie się znacznie od męskiego ,
        dlatego chciałem sie dowiedzieć czegoś bezpośrednio od kobiet.
        Od zony nie zawsze mogę się dowiedzieć może sama jeszcze nie wie co jej mogło by
        się jej podobać.
        Pomóżcie.

      • rozw.aga Re: dziewczyny co lubicie w oralu 19.07.07, 11:27
        gomory napisał:

        > Moje doswiadczenie wskazuje ze jedne kobiety uwielbiaja mietolenie, a inne
        nie.
        > Jedne lubia leciutkie tracenia jezykiem sutkow, a inne silne przygryzanie zeba
        > mi, a reszta wersje posrednie czy wrecz cala rozpietosc doznan ;). Zreszta
        nie
        > bez znaczenia moze byc dzien w cyklu, czy okolicznosci.

        do wypowiedzi przedpiścy dodam, że na jedne kobiety pieszczoty piersi działają
        od razu, inne ucza się tego latami. dla mnie osobiście piersi są żródłem
        przyjemności od stosunkowo niedługiego czasu. musiałam się tego nauczyć (metodą
        pawłowa) i tak na prawdę dopiero po porodze sytuacja zdecydowanie się poprawiła.
        • wiktoriada111 Re: dziewczyny co lubicie w oralu 19.07.07, 13:03
          kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,79849,4067022.html całkiem miło opisane:-)
    • kusiciel_dusz Re: dziewczyny co lubicie w oralu 19.07.07, 13:15
      Kobieta nie ma instrukcji obsługi dołonczonej do każdego egzemplarza:) Żeby
      partnerka odczuła prawdziwą przyjemność to po za Twoimi technicznymi
      umiejętnościami ważne jest a może nawet bardziej istotne niż sama technika byś
      potrafił odczytać jej reakcje na pieszczoty i zaspokajać jej indywidualne
      potrzeby.
      • herbatka.jasminowa Re: dziewczyny co lubicie w oralu 19.07.07, 19:49
        niesamowity wyraz oczu mojego męża...

        "bezcenne"
    • gacusia1 Ja w ogole nie lubie wiec Ci nie pomoge. n/t 19.07.07, 18:17

    • psottka Re: dziewczyny co lubicie w oralu 19.07.07, 19:57
      cjtec napisał:
      > Pytam ponieważ dowiedziałem się ostatnio wielu nowych rzeczy z tego forum
      > (na inne tematy).Np. dużym zaskoczeniem jest dla mnie że kobiety nie lubią
      > miętolenia piersi a one (te piersi) są takie że.. człowiek najchętniej by je zjadł popodrzucał itp.

      oj to kwestia upodobań osobniczych jest ;-)
      ja tam lubię miętolenie a nawet podgryzanie

      _______
      Psottka
      • flawia40 Re: dziewczyny co lubicie w oralu 20.07.07, 01:27
        A ja nie lubię miętolenia, nigdy nie lubiłam i wcale się to nie zmieniło po żadnym z porodów. Jeśli ma miętolić, to lepiej, żeby nawet nie dotykał! a co do oralu, no cóż, tutaj chyba nie ma aż takich wielkich możliwości, albo się to lubi, albo nie. Ja osobiście uwielbiam, ale pod warunkiem, że facet jest delikatny.
    • ilragazzo Re: dziewczyny co lubicie w oralu 20.07.07, 10:43
      Moja Pani uwielbia, ale zakres zabawy zalezy od wszystkiego - od pogody chyba
      tez ;-)

      czasami musi byc delikatnie jak z motylem, pół godziny poźniej natężenie
      miętoszenia jest tak silne, że do dziś mnie zastanawia, że siniaków nie ma. Ale
      mnie też ta zmienność rajcuje:))))
    • sagittka Re: miętolenie... 20.07.07, 20:29
      Co do preferencji w pieszczotach piersi, to zalezy to oczywiście od kobiety,
      ale nawet u tej samej może występować akceptacja dla "miętolenia" lub
      delikatnych pieszczot w zalezności od:
      - fazy cyklu miesiączkowego (pod koniec piersi są bardziej wrażliwe na dotyk,
      nawet bolesne)
      - fazy aktu miłosnego (im większe podniecenie, tym większe przyzwolenie na
      ostrzejsze pieszczoty)
    • crazyrabbit No w oralu to ja lubię.... 22.07.07, 13:41
      ... oral ;)

      A tak poważnie. Niewielu facetów potrafi podołać temu niełatwemu zadaniu hehe.
      Dobrze , jeśli do działań języka o różnym natężeniu , dołączone są też sprytne
      i intensywne działania palców... w środku... mmmmmm... rozmarzyłam się...

      Co do piersi , to raczej delikatne pieszczenie sutków. Miętolenie naprawdę nie
      jest "jazzy" , świadczy raczej o słabej znajomości kobiet :PP
      Ja mam problem , ponieważ mój biust jest spory i wzbudza zawsze zachwyt panów ,
      którzy chyba czasem starają się "wymacać" czy to aby nie silikon :)))))
      • glamourous Re: No w oralu to ja lubię.... 22.07.07, 14:45
        A ja tam nie mam nic przeciwko mietoleniu piersi ;-) Jezeli jestem bardzo
        podniecona, to wlasnie lubie takie meskie, niecierpliwe ugniatanie i napawanie
        sie konsystencja moich piersi. Uwielbiam, kiedy z napalonego faceta wychodzi
        czasem taki troszke brutalny zwierzak, ktory zaciskajac z pozadania szczeki,
        niecierpliwie mietoli piersi pocierajac brodawki.

        (zwlaszcza, jezeli maja co mietolic, to nie dziwcie sie Panie, ze ich tak
        ponosi! ;-)

        Nie zawsze w namietnym seksie da sie zachowac stosowna, wywazona delikatnosc...

        Dlatego, w imieniu uwielbiajacych mietolenie facetow, prosze o wyrozumialosc,
        chocby przez wzglad na testosteron... ;-)
    • avide Re: dziewczyny co lubicie w oralu 22.07.07, 21:23
      heheh , "dziewczyny co lubicie w oralu" - pytanie.
      Wchodzę, czytam a tam teksty o miętoszeniu cycków.
      Chwileczkę czy aby do orala nie potrzeby jest język ??? i czy aby nie jest to pieszczota ustami partnera (napisze wprost) cipki jego kochanki ????

      Z chęcia poczytam co panie lubią w oralu, ale w końcu to napiszcie !!!!!

      Nie zgodze sie z tym, że nie warto pisać bo każda lubi inaczej. Zgadza sie ale czytając co lubią inne kobiety można samemu wypróbować nowe techniki, sposoby i dzięki temu wskoczyć na wyższy poziom umiejetności lizanka.:))) Ot moje zdanie w tym temacie. Czekam zatem na jakiś konkretny post.
      Przyznam, że tamtyka była już poruszana, ale zawsze jakoś opornie szła.

      Pozdarwiam.
      Avide
      • psottka Re: dziewczyny co lubicie w oralu 23.07.07, 19:05
        avide napisał:
        > Z chęcia poczytam co panie lubią w oralu, ale w końcu to napiszcie !!!!!
        >(...) Czekam zatem na jakiś konkretny post.

        Avide, nie bierzesz pod uwagę że jako kobiety mamy raczej kiepskie pojęcie o tym co nasi partnerzy robią podczas oralu? ;)
        Bo jeśli jest to robione dobrze to po prostu odlatujemy :-)

        _______
        Psottka
        • lilyrush Re: dziewczyny co lubicie w oralu 23.07.07, 21:01
          psottka napisała:

          > avide napisał:
          > > Z chęcia poczytam co panie lubią w oralu, ale w końcu to napiszcie !!!!!
          > >(...) Czekam zatem na jakiś konkretny post.
          >
          > Avide, nie bierzesz pod uwagę że jako kobiety mamy raczej kiepskie pojęcie o ty
          > m co nasi partnerzy robią podczas oralu? ;)
          > Bo jeśli jest to robione dobrze to po prostu odlatujemy :-)
          >
          > _______
          > Psottka

          hmm..może następnym razem w przypadku znalezienia partnera co to moim światem
          zakręci nagrać to na jakieś video...potem można obejrzeć i napisać szczegółowy
          instruktaż wg życzenia Avide ;-)
          albo zagonić samego sprawcę do klawiatury i niech pisze co wyrabiał
          • avide Re: dziewczyny co lubicie w oralu 24.07.07, 10:41
            ech dziewczyny.
            Tak, racja że kobieta której jest dobrze zwyczajnie odlatuje.. Cudowne uczucie
            ... zwłaszcza z punktu wiedzenia faceta :))))).
            Widzicie mi jak jet dobrze również odlatuję jednak doskonale wiem co i jak
            trzeba dotykać, pieścić, ssać, całować, czy nawet gryźć żebym odleciał. Po
            prostu praktyka. Napisałem jak napisałem, gdyż każda z was jest inna, lubi
            inaczej, czuje inaczej. Poznając różne punkty widzenia człowiek się rozwija. Ja
            już wielokrotnie na tym forum musiałem poprzestawiać kilka moich poglądów
            technik itp. Kto pyta nie błądzi tak ?????? Ja nie mam oporów z pytaniem a
            później słuchaniem żeby później wykorzystać to i owo w zaciszu sypialni bo
            zwyczajnie chodzenie po omacku nie jest moim ulubionym sportem czy perwersją :)).
            Gdyby więcej osób tak robiło nie było by tyle łóżkowych nieporozumień.
            oczywiście można czekać az partner/ka albo się sama domyśli albo przez przypadek
            wpadnie na coś, tylko po co ???? Romantyzm ??? dajmy sobie spokój z takimi
            bzdurami, dobre to dla nastolatków. Ja tam wolę wiedzieć jaka jest prosta droga
            do celu i bezwstydnie nią podążać dając zadowolenie i sobie i kobiecie.

            Tyle. Ciągle czekam na jakiś konkretny post !!!!. Zdawkowe, wymijające
            odpowiedzi mnie nie zadowalają. Podejrzewam że się nie doczekam :)))), a szkoda
            bo wielu Panów w tym i może Waszych, dziewczyny partnerów, mężów, kochanków by
            na tym skorzystało przez co same byście skorzystały. Taki łańcuch naczyń
            połączonych :)).
            Pozdrawiam.
            Avide.
            • zyg_zyg_zyg Re: dziewczyny co lubicie w oralu 24.07.07, 12:25
              no to, avide, bedzie technicznie :-)

              1. lubie glaskanie calego ciala przed. calego - nie tylko piersi, albo wrecz z
              ominieciem piersi na poczatku. no, moze calego powyzej kolan - bo ponizej mam
              laskotki :-). a calkowicie nie akceptuje oralnej pieszczoty jako pierwszego
              kroku gry wstepnej - musze byc wczesniej "przygotowana"

              2. lubie przerwy. dluzsza "sesja" powoduje ze opada ze mnie podniecenie. a po
              krotkiej przerwie - w sekundach czy minutach, wszystko jedno - podniecenie i
              pragnienie wraca - czesto silniejsze. poza tym w oralu brakuje mi kontaktu z
              partnerem (nie przepadam za 69), a podczas takiej dluzszej przerwy ja moge
              dotykac, piescic i calowac jego, co dodatkowo mnie podnieca

              3. lubie, kiedy partner jest uwazny, kiedy slucha mojego ciala

              4. podczas seksu oralnego lubie pieszczoty piersi - czasem delikatne a czasem
              bardzo mocne

              5. lubie miekkie, czule, dlugie i raczej delikatne ruchy jezykiem - w
              odroznieniu od twardych i krotkich. czasami prosze o najlzejsze mozliwe - tak,
              zeby sie jemu wydawalo, ze ja kompletnie nic nie czuje. ooo, czuje czuje...
              kiedy jestem blisko konca mocniejsze ruchy sa bardzo przyjemne, ale na poczatku
              nie sa wcale

              6. lubie, kiedy moj partner odslania lechtaczke - rozchyla mocno moje wargi,
              odslania zoladz

              7. lubie pieszczoty "gory" tzn. zoledzi. pieszczoty warg sromowych sa dla mnie
              bardzo przyjemne, ale raczej po orgazmie

              8. nie lubie jednoczesnej stmulacji pochwy i lechtaczki - oddzielnie lubie

              9. lubie jak partner lubi na mnie patrzec - tam :-)

              10. pozycja: lubie lezec na plecach z ugietymi kolanami - ze stopami na lozku
              albo na ramionach partnera - nie lubie lezec na brzuchu, nie lubie stac

              11. lubie umiarkowane zroznicowanie pieszczot :-). nie lubie zmiany rodzaju czy
              tempa pieszczoty co piec sekund, bo wypadam z rytmu, ale z drugiej strony
              zupelna jednostajnosc zabija moje podniecenie (no i wez sie tu dopasuj... :-))

              na razie tyle :-)
              • sylwiamich Re: dziewczyny co lubicie w oralu 24.07.07, 12:32
                A ja powiedzialabym że nie dosyć że każda kobieta jest inna to z każdym facetem
                jest inaczej.Jedni są delikatni, inni brutalniejsi.Jedni lubią pieścić, inni
                przechodza szybko do meritum.I z każdym może być fajnie.Byle tylko lubili...
                • a.b1 Re: dziewczyny co lubicie w oralu 24.07.07, 12:43
                  ok to ja swoje trzy grosze dołoże...
                  lubie klęczeć nad moim chłopczykiem, lubie czuć łapki na mojej pupie, lubie
                  kiedy zaczyna od delikatnego lizania wewnętrznej strony ud potem wargi, tak
                  lekko nakręcona czekam aż dobierze się do łechtaczki, tu lubie kiedy delikatnie
                  ją ssie, wtedy zaczynam tracić czucie, na doprowadzenie mnie do orgazmu
                  wystarczy mu delikatne wpychanie języka do pochwy, jestem wtedy ugotowana
              • glamourous Re: dziewczyny co lubicie w oralu 24.07.07, 18:34
                zyg_zyg_zyg napisała:


                > 5. lubie miekkie, czule, dlugie i raczej delikatne ruchy jezykiem - w
                > odroznieniu od twardych i krotkich. czasami prosze o najlzejsze mozliwe -
                tak,
                > zeby sie jemu wydawalo, ze ja kompletnie nic nie czuje. ooo, czuje czuje...
                > kiedy jestem blisko konca mocniejsze ruchy sa bardzo przyjemne, ale na
                > poczatku nie sa wcale


                Dokladnie TAK!!!! Tez tak mam. Jak najsubtelniej, jak najlzej, najdelikatniej i
                wolno przez caly czas, a przyspieszyc w zasadzie dopiero przed orgazmem. Z
                reguly jednak mezczyzni z jakichs powodow robia to za szybko, za rytmicznie,
                tak jakby sami sie masturbowali. Ja na przyklad nie cierpie tak szybko - przy
                takim maratonie facetowi szybko wysiada jezyk, i prozne poswiecenie - bo dla
                mnie tez to wcale nie jest przyjemne.
                Zmyslowo, delikatnie, powoli - tak troszke leniwie, mniaaaam - to jest to!


                > 9. lubie jak partner lubi na mnie patrzec - tam :-)

                Tak, tez to uwielbiam. Za sprawa jakiegos dziwnego mechanizmu odczucia sa wtedy
                mocniejsze. Lubie, kiedy partner lize powoli, co chwila odsuwajac sie i patrzac
                z upodobaniem, no wlasnie - "tam" ;-)



                > 6. lubie, kiedy moj partner odslania lechtaczke - rozchyla mocno moje wargi,
                > odslania zoladz

                Ja z kolei NIE przepadam jak partner za bardzo mnie "rozchyla" - lubie jak w
                taka nierozchylona wciska swoj jezyk pokonujac "przeszkody".


                > 10. pozycja: lubie lezec na plecach z ugietymi kolanami - ze stopami na lozku
                > albo na ramionach partnera - nie lubie lezec na brzuchu, nie lubie stac


                Ja z kolei uwielbiam stac, wtedy wlasnie partner moze tak cudownie wciskac swoj
                jezyk, przytrzymujac mnie w tym czasie za pupe...


                Ach, mniam, te wszystkie opisy idealnej minetki zaostrzyly moj apetyt! Juz wiem
                do czego zaraz naklonie meza po powrocie z pracy do domu...;-)

                Dobrze ze nie przeczytalam tych postow w srodku dnia!;-)
            • lilyrush Re: dziewczyny co lubicie w oralu 24.07.07, 13:13
              avide napisał:
              Ciągle czekam na jakiś konkretny post !!!!. Zdawkowe, wymijające
              > odpowiedzi mnie nie zadowalają. Podejrzewam że się nie doczekam :)))), a
              szkoda > bo wielu Panów w tym i może Waszych, dziewczyny partnerów, mężów,
              kochanków by > na tym skorzystało przez co same byście skorzystały. Taki
              łańcuch naczyń > połączonych :)).
              > Pozdrawiam.
              > Avide.

              No juz dobrze, dobrze ;-)

              to, co ja mogę napisać, bo kojarzę:

              1. Jak odlatuje (takie ładne określenie :-) ) to raczej muszę mieć stałe
              miejsce oparcia- czyli albo leżec albo porzadnie siedizeć, bo jakos kontrola
              nad własnym ciałem mi znika.
              2. Z tegoś powodu 69 u mnie jak dotad odpadało- bo albo ja odlatuje i nie
              jestem w stanei nic zroibic i jeszcze mogłaybm zrobić niehcccy krzywde, albo ja
              robie i wtedy sie nad tym skupiam i mogłabym co najwyzej partera w jakąś
              flustracje wpędzic, ze on sie tak stara a ja nic.
              3. W całości aktu narastajace tempo i siłą dotyku. Taie kiu sekundowe zmiany
              tempa sa ok, ale nie dłuższe, bo fekt sie rozmywa
              4. Dodatkowa stymulacja w okolicach działa, ale juz na rescie ciała zwyczajnei
              jej nie zauważe.
              5....zapedze partnera do klawiatury, bo o reszcie nie mam pojęcia poza tym, ze
              jest bosko :-)))))) i podobno niesamowicie wtedy wygladam
      • wiktoriada111 Re: dziewczyny co lubicie w oralu 25.07.07, 09:38
        Hmmm to spróbuję napisać coś od siebie... W ogóle to szczerze mówiąc to ja wolę
        robić dobrze ustami facetowi, niż jak facet mi, i to ostatnio nawet zaczęło do
        mnie docierac dlaczego... bo przy minetce czuję się zupełnie zdana na łaskę
        partnera, to on na mnie patrzy, to on daje mi przyjemnosc, ja mogę tylko leżeć
        i brać w tym momencie i nie zawsze umiem się na to branie w 100% nastawić,
        jakoś tak blokuje mnie poczucie że on to robi tylko dla mnie, i że pewnie wcale
        nie sprawia mu to przyjemności, że nie mogę się odwzajemnić pieszczotą, co
        najwyżej poczochrać po łebku :-) Ale jak już wyrzucę z głowy bzdury, wyluzuję
        się, jestem nakręcona i czerpię z tego przyjemnosc bez ograniczeń to nie lubię:
        - Właśnie odsłaniania i bezpośredniego dotyku języka do łechtaczki, bardziej
        boli niż daje przyjemnosć
        - nie lubię jak daję facetowi znak gdzie ma w tym momencie ruszać jęzorkiem, np
        podsuwając się w dół, czy w górę, albo delikatnie zmieniając położenie jego
        głowy (w końcu chodzi czasami naprawdę o milimetrzyk, który da w tym momencie
        kupę przyjemności) a on z uporem maniaka robi swoje i nie zwraca uwagi na moje
        sygnały,jakby wiedział lepiej czego mi trzeba, wtedy może sobie lizac do
        upadłego aż mi drugą dziurkę wyliże :-)
        - nie lubię jak w momencie gdy dochodzę, zaczynam się wić i ogólnie czuję że
        zbliża się moja chwila, facet zaczyna przyspieszać, zwiększa intensywnosc lub
        sposób albo właśnie wtedy zachciewa mu się pomóc paluszkiem.... zdaża się, że
        takie zmiany mordują mój orgazm w zarodku! W końcu mnie podnieca dany moment,
        dana intensywnośc i nie trzeba nic zmieniać skoro właśnie dochodzę!
        - nie lubię ssania, no może tylko na początku dla lepszego ukrwienia, a potem
        wcale bo mnie nawet delikatne znieczula:-( Po prostu trace tam czucie i lipa!
        -tak jak dziewczyny wolę delikatene muśnięcia, powolne,na początku po całej hmm
        muszelce ( jak mi się muszelka z pornosami kojarzy:-) ) ale potem jak już się
        nakręcam wolę aby partner skupił się na miejscu docelowym... i jak się wstrzeli
        w rytm to długo na efekt czekać nie musi :-)
        -Paluszek pomocnik, jak najbardziej, ale zdarza się że zbyt inensywne
        stymulowanie pochwy mnie rozprasza, więc paluszek niech sobie tam pomaga ale
        raczej delikatnie i bardziej statycznie, ot żebym miała się na czym zacisnać :-)

        Nie wierzę,że to napisałam...
        • bellerofont.m Re: dziewczyny co lubicie w oralu 24.08.07, 11:14
          > nie zawsze umiem się na to branie w 100% nastawić,
          > jakoś tak blokuje mnie poczucie że on to robi tylko
          > dla mnie, i że pewnie wcale nie sprawia mu to przyjemności

          Z moją dziewczyną jest tak samo, ale w zasadzie nie zdarza się, żeby się całkiem wyluzowała. Stresuje ją to tak bardzo, kiedy zbliżam się do tamtych rejonów. Mówi, że myśli tylko o tym, jak obrzydliwe to musi dla mnie być, że to "nieładne" (estetycznie) miejsce (?!?) i że na pewno ja nie chce tego robić i nie może mi to sprawiac jakiejkolwiek przyjemności.

          A ja tak to uwielbiam.

          Próbowałem tysiące różnych rzeczy, żeby poczuła, że ja to uwielbiam i że jest tam cudowna. Co można jeszcze zrobić? W jaki sposób Ty się wyluzowujesz? Co robi Twój partner, żebyś się nie blokowała?
        • loppe Re: dziewczyny co lubicie w oralu 26.09.07, 12:20
          Warto przywrócić ten temat na czołówkę, pięknie to Panie
          opowiedziały... Cudowny wątek
    • glosatorr Co moje Panie lubiły... 24.07.07, 13:21
      No nie jestem kobietą, ale ponieważ parę Pań się przewinęło w moim życiu,
      podzielę się swoimi obserwacjami.

      1. Szyja-uszy.
      Wogóle dół uszu, tam gdzie Panie wieszają sobie kolczyki jest silnie erogenne.
      Zawsze po pocałunkach schodze na uszy, szyję i kark. Pieszczota, delikatne
      kąsanie działa bardziej stymulująco jak zauwazyłem niż chociażby pieszczota
      sutków. Tutaj naprawdę niewiele jest Pan, które nie lubią tego rodzaju
      pieszczot. Z tego co mówiły, delikatne pocałunki, zasysanie skóry na szyi,
      bawienie się końcem ucha - odczuwały jako "przeszywający" prąd. Faktycznie,
      potem zauwazyłem, że brodawki są twardsze. Do dzisiaj to stosuje (jak jest
      możliwość) UWAGA - nie wpychac jezora do ucha, tu może zadziałac odwrotna
      reakcja - odsunięcie. Za to doskonale dziala oddech. Kobieta słysząc nasz
      oddech, czując go na szyji (nie dyszenie, ale tzw. chuch) - szybciej się
      podnieca. Przynajmniej moje się podniecały.

      2. Piersi - tu jak już zauwazyłem w wypowiedziach wyżej potwierdza się zasada -
      trzeba z każdą kobieta postępować inaczej. Jedne lubią mocno, inne lekko.
      Dlatego bycie ze stałą partnerką może doprowadzić do wirtuozerii :-) Mietolenie
      piersi jest dobre jak kobieta jest podniecona i jej piersi twardnieją, ale
      trzeba to naprawdę wyważyć. Co do stereotypów - nie wielkość piersi się liczy,
      ale na przeżywanie u kobiet ma wplyw kształt i wielkość sutków. Zasad tutaj
      nie ma - wystarczy kobiety zapytać jak lubi albo poczekać, jak sama traktuje
      swoje piersi gdy jest silniej podniecona. Ja zawsze delikatnie bawię się końcem
      języka piesząc sutek i jak widze, że kobieta reaguje (słucham jej oddechu,
      reakcji) - wiem czy można coś więcej zdziałać, czy tylko zatrzepotać rzęsami na
      jej sutku. Panie mają silnie erogenne sfery pod piersiami. Moja ulubiona zabawa
      to wciagnięcie (zassanie) piersi do ust i pieszczenie sutka językiem w głębi
      moich ust. Powoduje to szybsze ukrwienie piersi i wzrost ich tkliwości na
      pieszczoty. Poza tym zajmując się np. jej muszelką - lubię chwycić kobietę za
      piersi rękami tak, by ich sutek znajdowal się miedzy moimi palcami. Kiedy
      delikatnie poruszam opuszkami palców Panie czasami odczuwają jakby je całowało
      kilku mężczyzn - a to działało przynajmniej u mojej stymulująco.

      3. Brzuch i pempuszek. Niektóre Panie nie odkryły tego, co wyprawiać może język
      mężczyzny w ich pempku. Niektóre Panie silnie to odczuwają (szczególnie Panie o
      jasnej karnacji skóry i pieguski ;))). Nie należy zapominac o tym rejonie -
      większość Pań nie cierpi jak facet zabierając się za pieszczoty od razu pakuje
      się z jęzorem między nogi.

      4. Brzoskwinka.

      No tutaj to naprawdę wymagana jest znajomość preferencji Pań. Ja lubię
      porozmawiać wcześniej, by uniknąć nieprzyjemności, ale większość pań woli,
      kiedy mężczyzna sam zaczyna jak traper odkrywać ich tajemnice. Jeśli jest
      uwazny i czuły, dostarcza tym nowych wrażeń. Najlepiej zacząć od pocałunków ud
      (wewnętrzna strona) - Panie bardziej czułe otwierają się na pieszczoty wtedy
      szybciej. Im większe podniecenie, tym jej muszelka lepiej "zaprasza".
      Oczywiście wbrew niektórym szowinistycznym teoriom, muszelki Pań się różnią -
      są Panie o mniejszych wargach zewnętrznych i większych (falbanki). Znajomość
      tej części anatomii kobiecej przydaje się. Trzeba naprawdę złapać kontakt z
      kobietą. Dlatego ja chętnie zakladam uda i nogi kobiece na moje plecy tak, by
      moje policzki i ucho przylegały do kobiecego uda. Wtedy powolne badanie
      falbanek, dziurki i calej okolicy pozwala mi "poczuć" reakcje kobiety -
      powstaje interakcja - ja dotykając koncem języka czuje każdorazowe drżenie jej
      mięśni - potem to już jest proste nadawanie i odbiór ;)). Każde drgnięcie
      mięśni ud, każdy skórcz łydki, każde zafalowanie brzuszka - to wszystko
      obserwowuję i zarazem zapamiętuję rejony, których pieszczota wywołuje okresloną
      reakcję . Tworząc sobie w głowie tę mapkę najdrobniejszych punktów erogennych
      pozwala mi po chwili zamknąć oczy i już tylko operować języczkiem - tworząc
      kompinacje pieszczot. WIększość Pań nie cierpi tzw. suchego języka - pieszczota
      szorstkim, suchym jęzorem jest dla kobiet bardzo bolesne. Dlatego warto zadbać
      o wilgoć - choćby przed się dobrze napić wody. Potem już można szaleć słuchając
      oddechu kobiety, czując jak koncem jezyka trafiamy w jej "słodkie" miejsca i po
      prostu już potem pamietając co wywołuje jej reakcje "grać" uwerturę Erosa.
      Większość Pań lubi jak w trakcie wsadzi im się paluszek do środka. Warto to
      robić i pamiętać, żeby koniec palca trafił na punkt G. Nawet nie trzeba go
      stymulować, Pani sama się zacznie wiercić bezwiednie - wtedy języczek, plus
      paluszek w środku naprawdę potrafią zdziałać cuda. Warto przy pieszczocie
      pamiętać o delikatnym pieszczeniu wyjścia cewki moczowej - ale delikatnie. Moje
      Panie były bardzo czule na punkcie piezszczot oralnych - dlatego warto naprawdę
      poćwiczyć, popytać jak się czegoś nie wie. Jeden fałszywy ruch a Pani
      może "przejść ochota na caly ten seks". Acha - większość Pań po orgazmie musi
      odpocząć chociaż kilkadziesiąt sekund. Brak tej przerwy może spowodować ból
      podczas pieszczot. Jak rozpoznać orgazm - to pomine. Spróbujcie wtedy np. lekko
      dmuchnąc na łechtunię ;))))

      5. Wejście do jaskini rozkoszy.

      Wszystkie moje Panie lubiły jak ich pusia lądowała cala w moich ustach, górną
      wargą pieściłem ich lechtunię a języczek wciskałem im do środka. Tutaj panowie
      warto poćwiczyć wyciąganie jęzora. Panie mają czułe wejście do jaskini,
      szczególnie to od strony odbytu. Przy silnym podnieceniu, napinanie końcem
      języka i puszczanie wędzidełka sklepienia tylnego wejścia do pochwy dziala jak
      wystrzał pioruna - i jest bardzo przyjemne - niektóre Panie, które mówily mi
      wcześniej, że nigdy w trakcie nie krzyczały, przy tym potrafiły nie tylko zawyć
      ale i wyrwać mi parę klaków z czupryny - nie z powodu bólu oczywiście. Po
      pierwszym orgazmie, czułość tego rejonu wzrasta. Trzeba więc uważać.

      6. Pupka

      No odbyt jest bardzo wrazliwy - nie wspomnę o higienie tego rejonu, bo to chyba
      oczywiste, że trzeba o to zadbać przed rozpoczęciem pieszczot. Ale jeśli pan
      się nie krępuje, to końcem języka tu można zdziałać cuda. Wejście do pupki jest
      silnie erogenne. Ale chyba nie u wszystkich Pań. Cześć pań nie cierpi jak się
      tam w trakcie innych pieszczot wpycha paluchy. To wymaga czasami
      długookresowego "odkrywania" przyjemności płynących z pieszczoty tego miejsca.

      7. Pośladki.

      Nie spotkałem pań, które nie lubiły pocałunków, delikatnych klapsów, lekkiego
      gryzienia pupy w trakcie pieszczot - ale podobno są Panie, które mają to
      miejsce zupełnie nieczułe.

      8. Stopy.

      Są Panie uwielbiające, jak się zaczyna pieszczoty oralne od ich stóp,
      przechodzi potem przez wewnętrzne strone ich nóg do pachwiny. Pamiętac trzeba
      przy tym o zgięciach nóg (na marginesie, tez zgięciach rąk, nadgarstków) - są
      tam bardzo czułe.

      Tak na zakończenie - polecam świczenie palcoweczek, palcami można kobiecie dać
      więcej rozkoszy niż wpychając swojego Freda. Ale trzeba wtedy jak ten ostatni
      Mohikanin poznac swoją Panią od środka. I to bardzo dokładnie. Wtedy łącząc
      pieszczoty ciała kobiety, ustami i palcóweczki, można swoją Panią doprowadzić
      do szczytów rozkoszy. I miło ją zaskoczyć. Tak naprawdę pierwsze kontakty
      należy poświęcić na tworzenie dokładnej mapy wrażliwych cześći ciała kobiety.
      Dopiero później, nauczywszy się jej na pamięć można się zabrać do "grania" na
      jej strunach uwertur. Mogę zaświadczyć, że nie mialem reklamacji. Nie ma to jak
      spoczywająca w ramionach, nasycona, dysząca, omdlewająca z rozkoszy,
      zarumieniona kobieta, z wyrazem szczęścia w oczach.
      Wszystkim Paniom tego życzę - a panom sukcesów "muzycznych"
      • kawitator Re: Co moje Panie lubiły... 24.07.07, 20:23
        Glosator
        Przeczytałem z przyjemnością Świetnie napisałeś Według mnie ten post tu sie
        marnuje Powinien to być początek nowego wątku "jak namówić zina rybę do seksu"

        Sam dodałbym do tego Mówić mówić mówić O tym jaka to fajna wspaniała, co z nią
        zrobisz lub co masz z nią ochotę zrobić
        Ja uda ci się połączyć oddziaływanie na psyche i ciało, zgrać w rytmie to co tu
        mówić Działa i nie ma żony co by nie uległa ;-)))
        • glosatorr Re: Co moje Panie lubiły... 24.07.07, 20:55
          Szanowny Kawitatorze - nie śmiałbym umieszczać tego w osobnym wątku.
          Masz w jednym rację - nawet góra lodowa ma swój słaby punkt - trzeba tylko z
          uporem go szukać. A tu my mężczyźni mamy wrodzony dar tropienia po śladach...

          Tak, mówienie dużo daje. Można spokojnie rozpocząć nowy wątek - jak rozpalić
          kobietę przez telefon, słowami, listami, etc. Zdolność docierania do kobiety
          poprzez wszystkie zmysły - także słuchu ginie w samczym narodzie - ze smutkiem
          stwierdzam. Modulowanie głosem... tego można się nauczyć.
          Co do Twoich wniosków końcowych - pełna zgoda.
          Kobiety mają masę zmysłów - pobudzając je wszystkie - nawet martwa w łóżku,
          ożyje. :-)
          • crazyrabbit Re: Co moje Panie lubiły... 25.07.07, 00:45
            > Kobiety mają masę zmysłów - pobudzając je wszystkie - nawet martwa w łóżku,
            > ożyje. :-)

            ..... co najwyżej muchy jej będą z nosa wylatywać?
            :DDDD

            Ale opisem jestem zachwycona. W praktyce też tak pięknie? Jak tak , to się
            rozmarzyłam....
            • sylwiamich Re: Co moje Panie lubiły... 25.07.07, 05:50
              crazyrabbit napisała:
              ..... co najwyżej muchy jej będą z nosa wylatywać?
              > :DDDD

              Zabiłaś mnie kobieto...:)))))
          • dixia-reaktywacja Re: Co moje Panie lubiły... 25.07.07, 00:53
            Tia....
            Wszystko to pod warunkiem, że się człekowi chce i z maestrią zacznie stroić swą
            lutnię, dobywając z niej najczulsze dźwięki zamiast drapiąc się po worach,
            leniwie przerzuca kanały w TV popijać "MOCNY FULL"...
            ;o))
      • gomory Re: Co moje Panie lubiły... 25.07.07, 06:13
        Fajny zestaw. Ale pempuszek = pępek ;-).
    • avide Ech.... no to się musiałem naprowokować .... 25.07.07, 08:05
      Kurcze a jednak mimo "odlotu" jednak się da opisać to i owo. :)))))))
      Tylko porządnie sprowokować trzeba. :)))) !!!!!!!!!!!!!.
      Pomijam post Glosatora, świetny - ale pisany z męskiego punktu widzenia, nie
      mniej wieeeele można z niego wynieść nauki. Jestem w stanie Glosator uwierzyć na
      słowo, że reklamacji nie miałeś, po takim opisie :)) pewnie niejedna pani się
      tutaj rozmarzyła.

      No dobra ale wracając do dziewczyn. Dlaczego to takie istotne poznać odczucia
      drugiej strony. Jako faceci wszystkiego jedynie możemy się domyślać. Ok pieszczę
      w ten i inny sposób, co mi tam do głowy przyszło ale co to tak naprawdę wywołuje
      w ciele kobiety ???? nie mam zielonego pojęcia. Mogę się tylko domyślać i jeśli
      widzę zadowolenie na jej twarzy sam jestem zadowolony. Zauważcie co napisali
      starsi wiekiem i doświadczeniem ode mnie faceci powyżej (Glosator i Kawitator)
      ... mówić, mówić, mówić ale i rozmawiać. ZWASZE facet dopóki się nie dowie co i
      jak ma jego partnera jest jak saper. Jeden fałszywy ruch i po seksie, same z
      reszta wiecie, misternie budowane napięcie pęka jak bańka seksualna.

      Dlaczego na takim wątku zyskujecie WY same ??? Bo właśnie często wiele z was
      (prze praktykowane) nie potrafi nazwać, opisać tego co właśnie lubią a czytając
      opis np. zyg_zyg_zyg mogą opowiedzieć jak to napisała Glam w odpowiedzi na post
      zyg_zyg-zyg "ooooo tak, to uwielbiam" albo "nie a jak z kolei chyba bardziej
      wolę... " itp. Moja żona kompletnie nie potrafi nazwać odczuć seksualnych,
      dlatego ciągle mimo coraz dłuższego stażu czuję się chwilami jak łóżkowy saper.

      Nawet Ty Glamourous jako forumowa weteranka, znająca doskonale własne ciało,
      własne odczucia, pragnienia, potrzeby, itp. dopiero w odpowiedzi na post
      zyg_zyg_zyg potrafiłaś nazwać i opisać swoje reakcje. Bo chyba nie chodziło o
      strach przed upublicznieniem sowich reakcji bo nie o takich już rzeczach pisałaś
      wcześniej a pruderia to ostatni rzecz o jaka bym Cię posądził. :))

      To co dopiero ma powiedzieć zwyczajna zakompleksiona kobieta, czy taka dopiero
      odkrywająca swoją seksualność. Skoro debatujemy tutaj o najróżniejszych rzeczach
      z zakresu tej tematyki to czemu nie o oralu. Jestem z natury perfekcjonista
      dlatego jak sie zabiorę za jakąś tematykę drążę ją dogłębnie ;)). Męski oral
      został juz dokładnie sprecyzowany przez szalonego kucharza za pośrednictwem
      eeeli (jeśli czegos w nazwach nie pokręciłem). Zatem czemu nie damski ??
      No dobra starczy.

      Fajnie że w końcu napisałyście, mówcie co chcecie ale umiejętna prowokacja
      działa zawsze najlepiej. :)))))))))))))))

      Pozdrawiam.
      Avide

      PS. Uwielbiam podpuszczać i prowokować ;)))
      PS2 Sam się dowiedziałem tego i owego :))) dzięki zatem, dziś mam zamiar prze
      praktykować to i owo w naturze :))))))). W końcu człowiek podobno uczy się całe
      życie :)).
      • glosatorr Jako stary prowokator... 25.07.07, 09:09
        avide napisał:
        >Jestem w stanie Glosator uwierzyć na słowo

        Ależ nie trzeba wierzyć :-) Ci Panowie i Te Panie, które czują bluesa - wiedzą,
        że tekst pisze ktoś, kto sam to wszystko przećwiczył :-)

        > ...nie mam zielonego pojęcia. Mogę się tylko domyślać i jeśli
        > widzę zadowolenie na jej twarzy sam jestem zadowolony.

        Kiedy dwoje ludzi - kobieta, dziewczyna - mężczyzna, chłopak - mają zamiar
        pójść do łózka, bardzo częstą reakcją jest pozowanie. Kobieta szybko
        przeczesuje swoją pamięć, doświadczenia jakie miała, wyobrażenia i ma jakiś tam
        plan dzialania, coś chce. A facet? Szybko w glowie przegląda całą swoją wiedzę,
        wypina bicepsy, szczerzy kły jak Wnuk Markiza de Sade albo Juana di Marco albo
        innego prawnuka Casanovy. Mniejszy odczuwają wstyd rozbierając się. Ale żadne
        często nie wpadnie na pomysł: porozmawiajmy.
        A już zapytać się kobiety - co lubi a czego nie lubi - to jakby stanąc przed
        plutonem egzekucyjnym jakiegoś Wataszki i krzyknąć, że Wataszka jest do d....!

        Uczymy się całe życie - nie wstyd się uczyć, poznawać - wstyd, kiedy ktoś wiele
        gada a za przeproszeniem między nogami kobiety potrafi (z mniejszym lub
        większym skutkiem) tylko wsadzić swoje przyrodzenie.

        Dlatego Avide i wszystkim Tobie podobnym można podziękowac za takie tematy
        wrzucone na Forum, bo pozwalają niektórym zrozumieć, że nie ma się czego bać.

        Kiedy ja sam na siebie spojrzę wstecz, jaki kiedyś byłem to przypomina mi się
        dowcip.
        W parku siedzi dziewczyna i chłopak. Jest zmierzch - pusto.
        Ona: Ty, może mi poliżesz co?
        On: OK
        On klęka przed nią, ona rozchyla nogi
        Ona: Liżesz?
        On: Tak
        po chwili...
        Ona: Może zdejmij okulary, bo mi rwiesz pończochy
        On: Dobra...
        Po chwili:
        Ona: Wiesz, załóż te okulary
        On: Po co?
        Ona: Bo liżesz ławkę

        > Sam się dowiedziałem tego i owego :))) dzięki zatem, dziś mam zamiar prze
        > praktykować to i owo w naturze :))))))).

        Życzę powodzenia. I jak najwięcej radości we dwoje.
        • gomory Re: Jako stary prowokator... 29.07.07, 11:18
          > A facet? (...) żadne
          > często nie wpadnie na pomysł: porozmawiajmy.
          > A już zapytać się kobiety - co lubi a czego nie lubi

          Przeginajac zobaczylem scene jak z amerykanskiej komedii. Panienka przymyka oczy, zmyslowo wyciaga usta, a chlopak z kieszeni wyciaga notes i jedzie: lubisz wsuwania jezyka w usta? Czy moge calowac po uszach? lubisz od tylu? Gdzie moge skonczyc :-)?
          Nie no jesli jest szansa pogawedzic to ja nie jestem przeciwny by sie spytac o to i owo. Ale ludzie poznajac sie sa nieco skrepowani, stremowani. Wg mnie nic tak nie zacheci do wyznan na tym polu jak wspolny seks wlasnie :). Pozniej powstaje o wiele lepszy klimat do omowienia szczegolow. Gdybym poznawal nowa partnerke i zaczal od kwestionariusza seksualnego (jakkolwiek bylbym ciekaw odpowiedzi) to najprawdopodobniej bym ja po prostu zrazil do siebie. Wiec na poczatek jednak by doradzal pocalunki, pieszczoty i wnikliwe obserwacje zamiast pytan. Pozniej latwiej skomentowac co sie podobalo, co nie, wyskoczyc z jakas idea.
          Zreszta seks to nie ksiega obslugi ze skonczona liczba dostepnych punktow. Pani moze sie wstydzic powiedziec o czyms co ja kreci, albo wrecz nie wiedziec, ze jej sie spodoba. Moze miec tez zle doswiadczenia. Ot np. po spotkaniu ze mna stwierdzilaby, ze minetka srednio ja kreci, ale perfekcyjny jezor Glosa sprawilby jej jednak odlot ;). Mozliwe no nie?
          Przynaje racje, ze watki jak ten moga dac natchnienie, i zwiekszyc wlasna inwencje, ktora moze przyniesc wiecej przyjemnosci :).
Pełna wersja