napastowanie seksualne - wpływ na seks

24.07.07, 16:08
Tak mnie zastanowiło to co napisał pigou w wątku konefki "katalog zbrodni"...
Miałam tam odpowiedzieć, ale to chyba jest osobny temat. Pigou napisał mniej
więcej, że problemy jego żony z pożyciem częsciowo ona składa na karb tego,
że jakiś pedofil ja próbował do piwnicy zaciągnać swego czasu etc.
Ludzie! Przecież znakomita większość kobiet bywa napastowana seksualnie w
różnych okresach swego życia od okresu pokwitania mniej więcej i czy cos z
tego wynika? Mówię o napastowaniu/molestowaniu, a nie o traumie spowodowanej
RZECZYWISTYM gwałtem...
I mnie samej i rozmaitym krewnym i znajomym królika zdarzyło się to
najmarniej raz w życiu jak nie lepiej. I co z tego?
Czy ja mam jakąs skrzywioną psychikę i kompletnie nieczuła jestem?....
    • pigou Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 16:41
      Raczej to ja szukam uzasadnienia zachowań mojej żony. Racjanalizuję.
      Nigdy nie rozmawiam z żoną o sexie i tych sprawach.
      Czytając to forum dochodzę do wniosku, że coś ją kiedyś zablokowało. Krzywdzi
      siebie i mnie ale nie zdaje sobie z tego sprawy. Myslę, że ciąg zdarzeń
      spowodował, że jest jaka jest. Trochę niepełnosprawna ...tak to widzę. A czy
      opuszcza się osobę niepełnosprawną ??? Myśl o odejściu mnie moralnie zabija,
      jak i myśl o dalszym takim życiu jakie prowadzimy. Ot dylematy wykształciucha ;-
      )
      ____________________________________________________


      Tak pokochaliśmy nasze życie
      Że po każdym posiłku zbieramy okruszki chleba
      Które stają się głazami w naszych rękach

      Gdy okrutny los czynami innego człowieka
      Zabiera nam radość dnia
      Mówimy sobie to tylko chwila
      Jutro znów wstanie słońce
      Lech chwila ta trwa wiecznie

      Kiedy zmęczeni po pracy
      Kładziemy się by odpocząć
      Z pokorą czekamy na sen
      Sen który jest wieczny

      A w księżycową letnią noc
      Gdy ciała zroszone potem
      Szukają bliskości
      Wyciągamy rękę by tuż obok
      Nie odnaleźć nikogo
      • bigee Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 17:34
        pigou napisał:
        > Raczej to ja szukam uzasadnienia zachowań mojej żony. Racjanalizuję.

        Czas najwyższy poszukac u siebie!

        pigou napisał:
        > Nigdy nie rozmawiam z żoną o sexie i tych sprawach.

        to jest przyznanie się do winy

        pigou napisał:
        > Czytając to forum dochodzę do wniosku, że coś ją kiedyś zablokowało. Krzywdzi
        > siebie i mnie ale nie zdaje sobie z tego sprawy. Myslę, że ciąg zdarzeń
        > spowodował, że jest jaka jest. Trochę niepełnosprawna ...tak to widzę. A czy
        > opuszcza się osobę niepełnosprawną ??? Myśl o odejściu mnie moralnie zabija,
        > jak i myśl o dalszym takim życiu jakie prowadzimy. Ot dylematy wykształciucha

        Wiesz co? Sam jesteś niepelnosprawny. Nie potrafiłes zainteresować kobiety seksem. Nie potrafiłeś ją niczego nauczyć. Jeżeli rzeczywiście coś kiedyś się stało, Twoja rolą było (jezeli ją kochasz? W co wątpię)żeby jak najszybciej zapomniała i w Tobie znalazła oparcie. Dla swojego dobra, ona Ciebie powinna opuścić i myśl o odejściu od kaleki nie powinna jej moralnie zabijać.



        ;
        > -
        > )
        > ____________________________________________________
        >
        >
        > Tak pokochaliśmy nasze życie
        > Że po każdym posiłku zbieramy okruszki chleba
        > Które stają się głazami w naszych rękach
        >
        > Gdy okrutny los czynami innego człowieka
        > Zabiera nam radość dnia
        > Mówimy sobie to tylko chwila
        > Jutro znów wstanie słońce
        > Lech chwila ta trwa wiecznie
        >
        > Kiedy zmęczeni po pracy
        > Kładziemy się by odpocząć
        > Z pokorą czekamy na sen
        > Sen który jest wieczny
        >
        > A w księżycową letnią noc
        > Gdy ciała zroszone potem
        > Szukają bliskości
        > Wyciągamy rękę by tuż obok
        > Nie odnaleźć nikogo
        • sylwiamich Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 17:59
          Bigee...następny/a mądry/a.
          Czy kobiety to jakieś święte krowy?Weżcie przstańcie dramatyzować.Większośc
          kobiet normalnie rozwija się w tym temacie i nie potrzeba im żadnych wirtuozów
          ars-amandi.Ale są takie kobiety i tacy mężczyżni którzy po prostu nie lubią
          tyle lub nie lubią w ogóle.Taka mają cechę.I nikt tu nie jest winien.Ani ci z
          większym, ani ci z mniejszym libido.Czasami się ludzie po prostu nie
          dobierają.I nie wpędzajcie nikogo w poczucie winy, kurna
          • bigee Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 18:07
            sylwiamich napisała:
            ............Ale są takie kobiety i tacy mężczyżni którzy po prostu nie lubią
            > tyle lub nie lubią w ogóle.Taka mają cechę..........

            Jednym słowem chcesz powiedzieć, że są...niepełnosprawni?
            • sylwiamich Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 18:17
              Nie...są inni niż inni.Są tacy co nie przepadaja za jedzeniem i to znaczy że są
              niepełnosprawni?Kurna...dajmy juz spokój z tym szukaniem winy...w sobie w
              innych.Jest problem i trzeba go rozwiązać albo zaakceptować tą inność.


              kabarety.tworzymyhistorie.pl/411_paranienormalni_blondynka.phpa
              • bigee Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 18:24
                sylwiamich napisała:

                > Nie...są inni niż inni.Są tacy co nie przepadaja za jedzeniem i to znaczy że są niepełnosprawni?...........

                Przecież to nie ja powiedziałem :-)
                • sylwiamich Re: no ja też nie 24.07.07, 18:38
                  To kto to powiedział?
                  • bigee Re: no ja też nie 24.07.07, 18:54
                    pigou napisał:
                    >.........że jest jaka jest. Trochę niepełnosprawna ...tak to widzę. A czy >opuszcza się osobę niepełnosprawną ??? Myśl o odejściu mnie moralnie >zabija............
                    • sylwiamich Re: no ja też nie 24.07.07, 18:58
                      Aaaa....ładna racjonalizacja...hihi.
                      • sylwiamich Re: no ja też nie 24.07.07, 19:00
                        A odwrotnie to nimfomanka i zboczeniec:)))No, ale takich to się zostawia...już
                        bez moralniaka...nie?Bo to dewianty chore są...
    • lilyrush Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 16:52
      Ty jesteś całkiem OK. I każda kobieta, która nie potrafi przejść nad tym do
      porządku dziennego tez jest ok. Zwyczajnie to jest bardzo indywidualne i tez
      bardzo zależy od tego, jak sie życie seksualne takiej kobiety układało potem. Ty
      miałaś szczęście, inne kobiety trochę mniej.

      Ja nie potrafię sie przestawić an spokojna reakcje w wypadku nawet żartobliwej
      przemocy typu klepniecie w tyłek. I każdemu facetowi muszę to tłumaczyć.
      • alta_rica Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 24.07.07, 17:18
        Nie no, ok. Zresztą pigou przyznał się, ze jak każdy wykształciuch szuka dziury
        w całym - czyli to jest wersja jego a nie jego żony. Zresztą nie wiadomo jaka
        jest wersja żony bo on z nią nie rozmawia.

        A reakcja to jest osobny temat - miłe to nie jest, reagować trzeba również
        zdecydowanie, ale żeby to miało potem rzutować nie wiem jak na dalsze życie to
        nie pojmuję. Dostał taki w dziób, kopniaka gdzie trzeba i dalej jazda. Pół roku
        potem się uwaza na ulicy i tyle....
        • lilyrush Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 25.07.07, 23:13
          alta_rica napisała:


          Pół roku potem się uwaza na ulicy i tyle....

          Cóz..ciesz się, ze tylko tyle Ci zostało.
    • kitek_maly Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 25.07.07, 23:04
      alta_rica napisała:

      Przecież znakomita większość kobiet bywa napastowana seksualnie w
      > różnych okresach swego życia od okresu pokwitania mniej więcej i czy cos z
      > tego wynika? Mówię o napastowaniu/molestowaniu, a nie o traumie spowodowanej
      > RZECZYWISTYM gwałtem...

      hmm zależy o czym mówisz. bo wg mnie zaciągnięcie kobiety do piwnicy i
      usiłowanie gwałtu bardziej kojarzy mi się z rzeczywistym gwałtem niż z
      napastowaniem.

      > I mnie samej i rozmaitym krewnym i znajomym królika zdarzyło się to
      > najmarniej raz w życiu jak nie lepiej. I co z tego?
      > Czy ja mam jakąs skrzywioną psychikę i kompletnie nieczuła jestem?....

      kurczę, a może ja jakaś jestem dziwna, bo mi chyba to się nie zdarzyło.
      ale może źle rozumiem znaczenie określenia molestowanie czy napastowanie.
      możesz dać przykład o jakich sytuacjach mówisz?
      • alta_rica Re: kitek _maly 26.07.07, 09:38
        Przykłady :
        a/ dziewczynka lat 13 - napastnik ok. 25, zatrzymanie windy między pietrami,
        jakieś ostrzejsze hmm "podmacywanie" lub jakby to ładniej ująć - naruszenie
        nietykalności cielesnej
        b/ piętnastolatka - impreza znajomych na działce rodziny, większość z dziećmi
        (kilka kilkanaście lat), atak w jakichś cholernych krzakach, próba elegancko
        mówiąc penetracji od tyłu
        c/ szesnastolatka - napastowanie we własnym domu przez znajomego ojca nocą,
        jakies przypieranie do ściany, rozpinanie koszuli etc. wszyscy wiedzą
        d/ po drodze jeszcze jakiś ekshibicjonista obnażający się na klatce schodowej
        e/ dwudziestoparolatka - jakieś ocieranie z pełną erekcją w autobusie, próba
        podmacywania - wysiadł za mną, zwiałam ostatecznie

        Takie np. sytuacje - w skrócie.
        • kitek_maly Re: kitek _maly 26.07.07, 10:26
          hmmmmmm szczerze powiedziawszy, jestem w szoku... to wszystko zdarzyło się
          jednej osobie??.. może gdyby zdarzył mi się jeden z tych incydentów jakoś bym
          to przełknęła, natomiast ciężko mi powiedzieć co by było gdybym miała na koncie
          je wszystkie, ale jestem przekonana, że miałoby to wpływ na moje spojrzenie na
          seks i facetów.
          czy ze mną jest coś nie tak, skoro mnie nikt w życiu nie napastował w taki
          sposób?? mam 25 lat i nie siedzię zamnięta w domu 24h na dobę.
          znajomy ojca???
          • alta_rica Re: kitek _maly 26.07.07, 10:31
            no powiedzmy daleki znajomy.... znajomy znajomego...

            no zdarzyło się... jednej osobie...

            ale jaki to może mieć wpływ na Boga na seks małżeński?!
            • kitek_maly Re: kitek _maly 26.07.07, 10:49
              hmm przyznam szczerze, że nie czytałam całej historii, która stała się powodem,
              dla którego napisałaś tego posta. jeśli sytuacja z zaciągnięciem do piwnicy (z
              tamtego wątku) miałaby miejsce np. miesiąc a nie 5 lat temu to może mogłoby to
              mieć jakiś wpływ. to zależy od osoby, której by się to zdarzyło. nie znamy
              szczegółów, być może autor tamtego wątku nakreślił tylko całą tę sytuację.
              a może to tylko 'dobra wymówka'. ciężko powiedzieć.
            • avide Re: kitek _maly 26.07.07, 11:13
              Alta_rica, może mieć wpływ i to ogromny ale i nie musi. Widzisz wszystko jest
              zależne od osobistej wrażliwości danego człowieka. Kobiety z natury sa dużo
              wrażliwsze, dlatego częściej takie traumy pozostają im w głowie rzutując na całe
              życie. Nie bez znaczenia jest tez jak się dalej potoczy życie takiej osoby dalej.
              Po tym co napisałaś o sobie chylę czoła. Masz ogromną odporność, są takie
              kobiety, dodatkowo seks sam w sobie prawdopodobnie sprawia Ci wiele przyjemności
              i potrafisz czerpać z niego garściami.
              Mam pytanie. czy musiałaś uczyć się swojej seksualności czy raczej ciągnęło cię
              od "małego" i nie maiłaś w tym temacie oporów. ??
              To bardzo istotne. Wiele osób zareagowało by właśnie traumą na to co przeszłaś.
              Jednak jeśli twój popęd był na tyle wysoki, twoje libido na tyle duże że
              potrafiło przełamać traumę, zbliżenie z meżczyzną potrafi dostarczyć Ci na tyle
              dużo satysfakcji i nie musiałeś się tej satysfakcji uczyć jak niektóre kobiety,
              odkrywać jej w sobie bo natura niejako dała ci dar w postaci dużej otwartości
              seksualne i stosunkowo sporej odporności psychicznej, dlatego masz jak masz i
              nic tylko się cieszyć.
              Osoba o dleikatnej psychice, mogła by się załamać, a powstałe w ten sposób
              traumy, mogły by ją zniszczyć.
              Znałem kiedyś osobiście kobietę która została więcej niż raz zgwałcona. Nie
              napastowana, ale zgwałcona, brutalnie, z pobiciem. Miała traumę ale natura
              właśnie obdarzyła ją na tyle mocnym popędem oraz przede wszystkim silną psychiką
              że przełamała w sobie strach przed mężczyznami, bo wiedziała że to jedna droga
              by być szczęśliwą, (choc to trwało) i powoli znowu zaczęła czerpać ze zbliżeń
              satysfakcję. Jednak wiele zależało od człowieka jakiego spotkała na swojej
              drodze, baaaardz dużo, niejako naprawił to co ktoś kiedyś podeptał.

              Podsumowując alta, może mieć ogromny wpływ ale nie musi. Natura i psychika
              ludzka jest nieobliczalna a wszystko leży w naszych głowach. Jak wiadomo każda
              głowa jest inna i co innego jest w stanie znieść.

              Chylę czoła raz jeszcze i pozdrawiam
              Avide
              • alta_rica Re: avide 26.07.07, 13:35
                Zaraz, zaraz avide... Ja zastrzegałam że mówię o napstowaniu /molestowaniu, NIE
                o gwałcie! Ten ostatni pewnie jest straszną traumą, nikomu nie życzę i mam
                nadzieję, że sama też nie doświadczę.
                Co do reszty... "ciągnęło mnie od małego", :-)))))))))) - piękne sformułowanie
                w tym przypadku ;-))) użyłabym tu raczej spójnika "do" ;-))))))))))
                Ale tak serio - nic nie musiałam przełamywać - jestem jaka jestem.

                Ale chodziło mi generalnie o cos innego - czyli absurdalne domniemania pigou,
                że problemy małżenskie jego żony z tym się wiążą... No nie uwierzę za żadne
                pieniądze świata, że kobieta przełamała ten hipotetyczny strach po tylu latach
                (niech będzie że miała delikatna psychikę i miała traumę), po czym w trakcie
                trwania małżeństwa "przypomniało" jej się, że jeden taki chciał ją do
                piwnicy... etc. i dlatego teraz pigou ma nieudane życie seksualne. Sorry
                Winnetou - mówiac pospolicie - w takie cuda to nie wierzę...
                • avide Re: avide 26.07.07, 13:47
                  no w to i ja nie wierze.

                  oczywiście molestowanie a gwałt to jest ogromna różnica jednak podkreślam zależy
                  wszystko od indywidualnej psychiki.
                  Oglądałem ostatnio program o molestowaniu przez księży chłopców. Po niektórych
                  to "spylnęlo" ale trafił się taki jeden który po takim MOLESTOWANIU (a nie
                  gwałcie) długie lata leczył traumy i nie mógł się pozbierać. Bał się ludzi, nie
                  potrafił nawiązać kontaktu emocjonalnego i inne takie tam.

                  Pzdr.
                  • sylwiamich Re: avide 26.07.07, 14:23
                    I stąd wniosek że na życie seksualne człowieka ma wpływ wiele czynników.Jeśt
                    tylko jeden problem...na ile osoby o niskim libido lub oziębłe seksualnie
                    wykorzystują wszystkie dostępne im sposoby (molestowanie, rodzinne
                    problemy,religia,"przyzwoitośc")aby wytłumaczyć swoją niechęć do seksu?
                    Bo jest to zwykłe techniki obronne...
    • miedzianakonefka Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 14:18
      Trzeba odróżnić rzeczywiste napastowanie od normalnych zdrowych reakcji na
      budząca uznanie przedstawicielke odmiennej płci. Czasem może to byc gwizdanie
      czasem zagadywanie a czasem stado rechoczących robotników budowlanych (nie
      ujmując im nic, sam kiedys budowałem) MHO to zdrowe byc może czasami mało
      przyjemne objawy zainteresowania płci przeciwnej. Natomiast wszystko co zahacza
      o sprawy typu ciągnięcie przymuszanie czy wpływanie w jakikolwiek sposób na
      zachowanie drygiej osoby jest już niefajne

      Alleluja i do przodu...
      • sylwiamich Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 14:26
        Wiesz miedziana.W przypadku prawa to rzeczywiście trzeba rozróżnić.W przypadku
        człowieka...dla jednej kobiety spojrzenie mężczyzny wyrażające zainteresowanie
        może być niezłą jazdą....dla innej poklepanie po tyłku jest jedynie miłym
        sposobem wyrażenia pochwały.I trzeba nauczyć się z tym żyć.I racjonalizacja
        niewiele tu pomoże..
        • miedzianakonefka Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 14:45
          Eh. Trzeba mieć wyczucie i wiedzieć kiedy można klepnąć a kiedy tylko się
          uśmiechnąć. Z drugiej strony to Wy kobiety życia nam nie ułatwiacie pod tym
          względem.

          Alleluja i do przodu...
          • sylwiamich Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 14:47
            Coś Ty...trzeba po prostu być sobą.I wziąść pod uwagę że czasami dostaniesz w
            twarz a czasami przegapisz okazję:)))
            • miedzianakonefka Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 17:47
              Na szczęście udało mi się uniknąć najgorszego. O! To ty? A myślałem że (tu
              wpisać imię...) :P Plus rozbrajający uśmiech i ręka uniesiona do ciosu opada
              MHO. Bo tak naprawdę to nigdy nie miałem takiej sytuacji, być może ze mnie za
              bardzo miły miś żeby panie myślały o praniu po buzi :P

              Alleluja i do przodu...
              • sylwiamich Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 17:50
                Konewka...Ty się sam podkładasz normalnie:))
                • miedzianakonefka Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 18:10
                  Znaczy że niby ja będę na dole ? :))))))))))

                  Alleluja i do przodu...
                  • sylwiamich Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 18:20
                    Każdy musi być kiedyś na dole że by na górze mógł być...co Ty lektur szkolnych
                    nie czytałeś?
                    :))))))
                    • miedzianakonefka Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 18:32
                      Tego nie było w lekturach. Zresztą i tak wtedy paliłem dragi i mało co
                      pamiętam. Tylko jakąś zboczoną książeczkę o jakimś geju Tadku gdzie jakiś koleś
                      chwytał w lesie publicznie swój długi cętkowny i kręty interes. Fu.

                      Alleluja i do przodu...
                      • sylwiamich Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 23:02
                        To Ty mówisz o Mickiewiczu...zboczeniec i zoofil. Ja o Kochanowskim...chociaż
                        obydwaj wieszczyli.
                        Ale tego fu nie rozumiem....czasami trzeba swój róg chwycić...chiba...bo co ja
                        głupi blondynka tam wiem....
    • trzydziestoletnia Re: napastowanie seksualne - wpływ na seks 26.07.07, 16:15
      Mam w swoim doswiaczeniu podobne zdarzenia jak w Twoich przykladach, i nie czuje, zeby jakos specjalnie wplynely na moje zycie seksualne. I nie powiedzialabym tez, ze jestem "nieczula" czy malo wrazliwa, wrecz przeciwnie. Ale nie "pielegnuje" ich w sobie, nie wyolbrzymiam, nie nadaje wiekszego znaczenia niz rzeczywiscie mialy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja