maciejj123
24.07.07, 21:36
Witam, w tym temacie napisze krotka historie jaka przydarzyla mi sie stosunkwo
niedawno, prosze o jej jakiekolwiek scharakteryzowanie, bo sam tego do konca
nie umiem zrozumiec, wedlug zasady, ze kobiet nie da sie zrozumiec.
Jestem ze swoja dziewcyzna niecaly rok(29 lipca bedzie rowny roczek), od
zawsze kupowalem jej kwiaty, pisalem drobne wierszyki milosne(tylko prosze,
nie myslcie ze jestem jakims romantykiem, ktory wyglada jak 7 nieszcec -
chodze na silownie, aktywnie uprawiam sport, przyzwoicie wygladajacy, ale z
dusza romantyka), jak juz mowilem byly kwiaty, drobny prezenty, wierszyki
milosne, okolo poltorej miesiaca temu powiedziala mi, ze kiedys bylo cudownie,
ale teraz te moje czula slowka, czeste powtarzanie "kocham cie" i kwiaty nie
robia na niej wrazenia bo przyzwykla etc. TO mnie szczerze mowiac podlamalo,
robilem to, poniewaz naprawde ja kochalem i uslyszalem takie oste slowa, wiec
przestalem naduzywac tych slow i gestow sadac ze bedzie lepiej i co?
Tydzien temu w rozmowie dowiedzialem sie, uwaga uwaga, tu sprobuje zacytowac:
Maciek, czy ty mnie jeszce kochasz? Mam wrazenie ze juz nic do mnie nie
czujesz, poniewaz zupelnie sie zmieniles
Czy ja juz zgupialem czy kobiety naprawde nie maja innych problemow?!
Pomoze mi ktos powiedziec, co teraz powinienem zrobic?Bo ja naprwade zaraz
zgupieje... P.S Ona nie jest jakas glupia nastolatka, ma przyzwoita prace,
jest na 4 roku studiow(robi magisterke) i jest naprawde inteligentna kobieta...