Dodaj do ulubionych

"Straciłaś w moich oczach"

02.08.07, 21:08
Kilka tygodni temu dowiedziałam się ze nie mogę miec dzieci...więc
postanowiłam ze nie moge skazywac narzeczonego na takie poświęcenie jakim jest
brak potomstwa którego tak pragnie- i próbowałam się z nim rozstać (co nie
doszło do skutku)a On dziś powiedział ze Straciłam w jego oczach, tak jakby
nie rozumiał jak wielki szok przezyłam gdy dowiedziałam się o swojej
"przypadłosci" Ja nigdy nie powiedziałam mu jak bardzo mnie zranił a sytuacji
było wiele. Czuje ogromny żal, czy bez powodu?? Może histeryzuje....
Obserwuj wątek
    • misssaigon Re: "Straciłaś w moich oczach" 02.08.07, 21:15
      nic tak nie uszlachetnia we własnych oczach jak własne poświecenie...

      ale serio..poczekaj spokojnie jakis czas az partner przetrawi te
      wiadomosc...moze byc mało odporny na komentarze rodziny i przyjaciół,
      "uczulajace " na ten problem...ale trudno tu cokolwiek napisac nie znajac
      twojego narzeczonego
      • condie1 re: 02.08.07, 21:23
        Rodzina nic nie wie. A straciłam w jego oczach bo chciałam go zostawić. Ale czy
        powód i intencje się nie liczą? Nie uwazam ze moje postępowanie jest
        bezbłędne-bo cały czas się ucze.
        • justyna.ada Re: re: 02.08.07, 21:36
          Hm... inną sprawą jest to, czy słusznie chciałaś go zostawić, czy nie, to można
          by się spierać (może on jednak naprawdę Cię kocha... a jest tyle dzieci niczyich)

          Ale z drugiej strony - a teraz co, straciłaś w jego oczach, i dalej chce z Tobą
          być choć Twoja wartość jest jakby niższa? Po co tak gadać... :/
    • xleilax Re: "Straciłaś w moich oczach" 02.08.07, 21:42
      Przede wszystkim bardzo Ci współczuje,ponieważ dla kobiety to bardzo trudna i
      bolesna sytuacja.Jeżeli trudno Ci pogodzić się z nią lub zrozumieć,dlaczego ?
      dlaczego właśnie mnie to spotkało?to propnuje spotkania z psychologiem,duże
      znaczenie ma wsparcie rodziny,przyjaciół i PARTNERA.Oczywiscie wszyscy będą
      pisali,ze musi przywyknać do tej sytuacji,zrozumieć ją itd zgadzam się,ale
      musimy pamiętać,ze to kobieta ma najtrudniejsza sytuacje,jest pełna obaw- o
      partnera między innymi.Wydaje mi się,ze potrzebujecie spokoju,czasu aby
      zrozumiec to,co sie stało,to nie czas na podejmowanie drastycznych decyzji.Czas
      pokaze,jak wspólnie odnajdziecie się w nowej,trudnej dla was obojga
      sytuacji.Temat adopcji lub podjecie innych decyzji musi poczekać,aż obydwoje
      będziecie gotowi.Starciłas w jego oczach?!a on Twoich?Nie wyobrazam sobie
      kochajacego partnera,który w ten sposób mówi do ukochanej.Gdzie wsparcie?napisz
      coś wiecej o nim,pozdrawiam
      • condie1 Re: "Straciłaś w moich oczach" 02.08.07, 21:56
        Dlaczego mnie to spotkało? Bo byłam bym złą matką. Czy się z tym pogodziłam? Już
        nie patrze na kazde dziecko ze smutkiem i nienawiścią do siebie-że nigdy nie
        będe mogła go mieć. To już nie sprawia mi bólu-dostałam po tyłku już tyle razy
        od życia, ze mało co potrafi mnie na dłużej zranić. Popłakałam kilka dni i mi
        przeszło-tak poprostu... a mój narzeczony? Ma dopiero 21 lat- jest niedojrzały
        (choc pewnie mniej niz inni 21-latkowie) Kocha mnie i szanuje i to mnie przy nim
        kurczowo trzyma. Straciłam w jego oczach ale i on mnie wiele razy zawiodł-ale
        nigdy mu tego nie powiem bo wiem jaki to ból by mu sprawiło...
        • xleilax Re: "Straciłaś w moich oczach" 02.08.07, 22:13
          Wydaje mi się,że za nim Twój meżczyzna podejmie decyzje o tym czy być z Tobą
          czy tez nieto Ty sama musisz dojsc do siebie.Teraz piszesz:
          >Kocha mnie i szanuje i to mnie przy nim kurczowo trzyma.
          >Straciłam w jego oczach ale i on mnie wiele razy zawiodł-ale
          > nigdy mu tego nie powiem bo wiem jaki to ból by mu sprawiło...
          Jak dojdziesz do siebie,odzyskasz wiarę w swoją kobiecoś,zrozumiesz,ze owszem
          biologicznego dzidziusia nie mozesz miec,ale swiat jest nadal otwarty NA CIEBIE
          I DLA CIEBIE,to będziesz załować,ze takie niskie mniemanie o sobie miałaś.Nie
          będziesz trzymała się kurczowo "kogoś",bo to Ciebie ktos będzie się trzymał,
          nie zadasz bólu,bo Tobie nie będzie zadawany a dlaczego:bo będziesz kochała,ale
          będziesz też kochana:)
          musi upłynąć duzo czasu,cel życiowy musi znależć swoje miejsce,trzymam
          kciuki,pozdrawiam
    • sagittka re: 02.08.07, 22:00
      Działałaś pochopnie, chciałaś poświęcić się dla jego "dobra" w myśl zasady, ze
      teraz pocierpi, a kiedyś ci podziękuje. Mógł się poczuć urażony, ze decydujesz
      za niego.
      Myślę, że w takiej sytuacji to on powinien podjąć decyzję. Ty nie będziesz
      miała dzieci (biologicznych) ani z nim, ani z innym, on może mieć z inną
      kobietą. Myśle, że powinien o tym wiedzieć, mieć czas na oswojenie się z tym i
      podjąć decyzję czy się z tobą wiązać czy nie, czyli tak naprawdę zdecydować co
      jest dla niego najważniejsze.

      To jest bardzo trudny wybór, bo to wybór między tym co kocha i jest teraz w
      jego zasięgu (ty), a tym co będzie kiedyś kochał (własne dziecko) jeśli wogóle
      je spłodzi (bo jest ryzyko, że on też z jakiegoś powodu nie będzie miał dzieci,
      przecież nie ma pewności że jest płodny lub nie wydarzy się coś co jego plany
      pokrzyżuje).
      Możecie również wychowywać dzieci adoptowane, co jest najczęstsze, gdy to
      kobietę dotyka niepłodność, bo to kobiety głównie pragną macierzyństwa, a
      mężczyzna i tak "dostaje" dziecko po porodzie (swoje lub nie - patrz
      wątek "intercyza...).

      Ja wyszłam za mąż z wielkiej miłości z planami trójki dzieci. Nie chciałabym
      rezygnować z miłości do męża, chciałam mieć dzieci z nim, ale nie wiem czy
      gdybym wiedziała o jego niepłodności, to zdecydowałabym sie na ślub. Owszem są
      adopcje, ale ja marzyłam o macierzyństwie od początku, a nie wiem czy mąż
      zgodziłby się na sztuczne zapłodnienie nasieniem dawcy. To są straszne
      dylematy, ale często ludzi stają przed takimi faktami dopiero po ślubie i
      niekoniecznie się rozstają z tego powodu, myślę nawet że w większości wypadków
      nie.
      • kawitator Re: re: 02.08.07, 22:36
        a nie wiem czy mąż zgodziłby się na sztuczne zapłodnienie nasieniem dawcy.
        Zwykle ludzie dobierają się w związki w ten sposób ze są na podobnym poziomie
        rozwoju emocjonalnego i inteligencji
        czytając twoje posty i biorąc pod uwagę to co napisałem powyżej masz fajnego
        faceta za męża
        Pogadaj to sie dowiesz Jeżeli przedstawiasz wprost swoje potrzeby bycia mamą a
        jednocześnie chęć bycia to powinien sam wapść na to rozwiązanie ;-)) jeżeli
        jego przypadłość stanowi waszą i tylko waszą tajemnice tym bardziej. Dzieci
        nawet adoptowane a co dopiero w połowie nasze nadają sens naszemu życiu i
        pozbawiaj tego sensu siebie i swojego chłopa
        • sagittka Re: re: 02.08.07, 22:56
          Dzięki, ale to był hipotetyczny przykład tego, o czym zastanawiałam się przed
          ślubem. Okazało się po latach, ze to ja miałam problemy z płodnością, nade mną
          wisiała groźba braku dzieci, ale po terapii udało się, choć plan nie został
          zrealizowany w 100%, bo są tylko 2 sztuki i więcej raczej nie będzie.
    • minsi Re: "Straciłaś w moich oczach" 02.08.07, 22:24
      po pierwsze - bez paniki
      zaburzenia płodności to bardzo poważny problem medyczny, ale np. w usa lekarze
      mówią że jeśli kobieta tylko ma macicę to na pewno moze urodzić dziecko, kwestia
      tylko pieniedzy i ilosci zabiegów medycznych jakim sie podda.
      tak ze nie wybiegaj przed orkiestre, moze wcale nie jest tak źle.

      --
      Mówi się, że kobiety kochają tych, którzy je kochają. To nieprawda. Ulegają one
      temu, kto im mówi, że ulegną.
      jakiesforum
      • condie1 Re: moja niepłodnośc 03.08.07, 00:03
        Moja niepłodnosc jest wynikiem braku macicy tj. mam tylko tą zewnętrzną częsc a
        reszta to ślepa uliczka. Moja przypadłosc nazywa się MRHK. Więc jednak wybiegne
        przed orkiestre Minisi;)
        • minsi Re: moja niepłodnośc 03.08.07, 09:56
          no tak , sorry
          ale partnerstwo polega m.in. na tym, że się informuje o swoich problemach tę
          drugą osobę. Nie ma chyba gorszej rzeczy niż podejmowanie za kogoś decyzji,
          zwłaszcza kiedy druga osoba nie zna jej podstaw.

      • pecan Re: szorstki wyraz miłości 19.11.07, 18:53
        Przeczytalam wszystkie posty i rzeczywiscie problem jest powazny. Ja kiedys tez
        rozwazalam co zrobic z moim problemem niemoznosci posiadania dzieci. U mnie
        jednak nie bylo to az tak jednoznaczne bo budowe mam prawidlowa jedynie hormony
        dzialaja zle. Nie wiem czy powiedzialas mu w czym jest problem zrywajac z nim.
        Mylsle, ze jesli nie to mogl poczuc sie tym faktem przerazony (przeciez tez ma
        uczucia dla Ciebie). Jestescie bardzo mlodzi to fakt, ale z drugiej strony to,
        ze nie mozesz miec dzieci nie skazuje cie na samotnosc..Nie wiem jak dojrzaly
        jest Twoj chlopak i jak Ty jestes dojrzala emocjonalnie ale wiem ze swojego
        doswiadczenia, ze jesli sie kogos kocha to takie sprawy moga okazac sie mniej
        wazne. Moj maz zdecydowal sie mnie pobrac choc wiedzial, ze mozemy nie miec
        dzieci. Rozwazalismy adopcje. Sadze, ze tak zareagowal bo mu zalezy na Tobie,
        mogl poczuci sie zraniony...nie wiedziec o co Ci chodzi do konca.. Dlaczego
        zalozylas, ze nie bedzie Ciebie chcial taka jaka jestes?
        Moze warto z nim porozmawiac?
    • light.t Re: "Straciłaś w moich oczach" 19.11.07, 19:29
      Moze nie histeryzjuesz, ale najzwyczajniej przesadzasz.
      O tym, ze Cie zranil, moglas mu powiedziec od razu.
      A jesli brak potomnych jest dla niego problemem- dononaj niezbednego
      przewartosciowania i poinformuj go o wyniku.
    • milosc233 Re: "Straciłaś w moich oczach" 13.02.20, 11:09
      Dziewczyny polećcie wasze macierzyństwo dobremu Bogu.
      Kochane kobiety czy próbowałyście powierzyć sprawę poczęcia dzieciątka dobremu Bogu? Moja siostra nie zachodziła w ciążę przez wiele lat zaczęla modlić sie na Różańcu i odrazu zaszła w ciążę. Jest wiele świadect par którewy modliły ptomstwo, na które nie mieli szans według lekarzy. Bóg jest Bogiem miłości,cudów, miłosierdzia,wierzę że Was wysłucha. Bóg was kocha i chce waszego dobra czasami trzeba być poprostu cierpliwym i nie poddawać się. Powierzcie to Jemu i Jego Matce i naszej Mamie kochanej Maryi. Poproście o modlitwę wstawienniczą np. we wspólnotach lub kapłana,zamówcie Msze Świętą. Bóg Was kocha i chce Waszego szczęścia tylko dajcie Mu szansę ,otwórzcie się na Jego Miłość.Rozumiem jak zalezy Wam na dzieciatku. Znam przypadek gdzie dziewczyna 7 lat starała się o dzieciatko, nic nie pomagało, i na modlitwie wstawienniczej którą słuchała przez internet stał sie cud, została uzdrowiona przez Pana Jezusa, ksiądź który prowadził ta modlitwę miał poznanie od Pana Boga że oglada tą modlitwę kobieta ,która pragnie mieć dzieciątko a nie może z jakiś przyczyn zdrowotnych i że w maju pocznie dziecko bo została uzdrowiona i tak się stało. Niedawno urodziła. Polecam bardzo stronę wspólnoty na której przez internet są prowadzone modlitwy wstawiennicze, są Msze Swiete z modlitwą o uzdrowienie. Można odsłuchac i pomodlic się nawet przez internet. Nie poddawajcie się kochane, uwierzcie, Bóg Was kocha. Nie ustawajcie w modlitwie,wierze że będziecie mieć upragnione dzieci.
      Tu jest strona tej wspólnoty i tam też są linki do modlitw,dużo modlitw wstawienniczych jest też na You Tube.
      mimj.pl/?fbclid=IwAR3AvkOeq558ifzLXJhagtq10tlYK1mY6wm6FVRgTIDfRS...
      Spróbujcie jeszcze postu w intencji poczecia dziecka, niektóre sprawy można wyprosic tylko postem i modlitwą. Polecam też modlitwę o uwolnienie od skutków zła w życiu waszym i waszych rodzin, słyszałam niedawono świadectwo o parze która starała się o dziecko i nic im nie pomagało, dopiero po pokucie za skutki grzechu w rodzinie zostali uwolnieni przez specjalna modlitwę w tej intencji i dziewczyna po 2 tyg modlitwy zaszła w ciążę. Tak jak ponosimy na czasami na ciele skutki złych wyborów i np chorujemy tak i na duchu. Myślę że Pan Bóg chce abyście to wiedziały. Wiara to oddanie się Bogu bez reszty. Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu wszystko inne jest na właściwym. Metoda in vitro jest niewłaściwa. Bóg pragnie waszego szczęścia i kocha Was.

      www.facebook.com/modlitwaopotomstwo/
      www.facebook.com/modlitwaopotomstwo/posts/165467834878229
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka