a dlaczego wini się kobietę?

09.08.07, 23:13
zauważyłam jedną prawidłowość ostatnio. że gdy kobieta wspomina o
problemach z seksem w malzenstwie zawsze wini sie tylko ją. w kilku
postach, a nawet przy kilku moich rozmowach z przyjaciółmi, pierwsza
reakcja jest taka: a czy próbowałaś jakichś sztuczek typu seksowna
bielizna itp, itd.
dlaczego wychodzi się z założenia ze to kobieta sie nie stara?
przecież to wlaśnie kobieta potrzebuje wiecej bodźców żeby sie
rozbudzić? poza tym jesli juz mówi o takich problemach na forum to
chyba logiczne że próbowała już wszystkiego i nie pomoglo więc pyta
na forum.
trochę mnie to zirytowało ostatnio po kolejnym podobnym komentarzu.
    • aaaster Re: a dlaczego wini się kobietę? 09.08.07, 23:35
      bo tak to już zostało u ludzi ukształtowane w drodze ewolucji, że
      samiec zabiega o samicę i jest to uwarunkowane genetycznie (nie
      mówie o osobnikach z uszkodzonym genem, których partnerki również
      piszą na tym forum). Otóż, jeśli samiec przez dłuższy czas nie
      wyczuwa interakcji w swoich zalotach, jego dynamika spada, zanika aż
      po przekroczeniu punktu krytycznego zostaje skierowana do samicy
      (samic), która ze wzajemnością, rozkoszą i wprawą obchodzi sie z
      zalotami samca. To tak w skrócie; teoretycznie proste a
      praktycznie... szkoda gadać.
    • sunflower30 Re: a dlaczego wini się kobietę? 09.08.07, 23:43
      Tak,masz rację, z reguły za nieudany seks wini sie kobietę. Ile ja
      sie tu na forum naczytałam komentarzy sfrustrowanych mężów na temat
      swoich żon, ze albo nie daja wcale, albo rzadko, albo całkiem
      często, ale bez namiętności, często żony to królewny z drewna, nie
      przejmują inicjatywy, nie przygotowują scenerii, nie noszą seksownej
      bielizny itp. Można by tak wyliczać bez końca winy kobiet. A po
      przeczytaniu "katalogu zbrodni" konefki, miałam dość. A mężczyzna?
      cóż, on może być przepracowany, bo to takie na czasie, może byc
      zestresowany, może mieć 1500 innych wymówek, czasami o wiele
      bardziej durnych, niż babski ból głowy, żeby ze zbliżeń zrobić
      robotę do wykonania, lub potrzebę fizjologiczną. Bo o jakość
      zbliżenia powinna dbać kobieta.
      I mnie to też bardzo irytuje, nail.
      • xleilax Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 00:00
        Zgadzam sie z tym obwinianiem Nas kobiet,w jednym poscie
        przeczytałam,ze Pani za mało sie stara jak zwykle,bo jest po
        ciaży,może ma zachwiania emocjonalne...duzo jej dopisano stanów!,ale
        nikt nie zwrócił uwagi,ze po cięciu cesarskim,zrobiła facetowi
        dobrze po 2tyg!!wyobrazacie to sobie?,a z tyg na tydzien było coraz
        lepiej itd,duzo było tego,co ona robiła dla niego...nie zmieniło to
        faktu,ze on i tak przegladał strony,mailował itd...czyli urudx
        dziecko o tak,ale później lepsze obce babki od własnej,mimo,ze bidna
        ducha wyzionać musiała.Swietnie,ze na takim forum,Panie mogą wiele
        się nauczać i wnisokować,to przykład tego Postu,gratuluje!!!
        • gomory Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 08:10
          No tylko pozostaje sie cieszyc, ze jest miejsce gdzie Panie moga sie powymieniac pogladami na trudne tematy.
          Tym niemniej jak czytam o kobietach ktore pelne poswiecenia zagryzajac zeby ida do lozka robic "facetowi dobrze", to mi sie seksu odechciewa. Jakbym sledzil tragiczne losy maltretowanej w domu publicznym. Normalnie mozna zaczac tracic wiare, ze Paniom tez seks daje przyjemnosc :-/.
    • glosatorr Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 00:10
      nail_enamel napisała:

      > zauważyłam jedną prawidłowość ostatnio. że gdy kobieta wspomina o
      > problemach z seksem w malzenstwie zawsze wini sie tylko ją.

      Oj różnie z tym bywa. Ja np. nie winię, bo rozpatrywanie niepowodzeń w związku z
      pozycji kto jest winny jest bezsensem.
      Nad związkiem muszą pracować obie strony związku a nie jedna, przyczyny
      niepowodzeń w zależności od sytuacji mogą się różnie rozkładać. Raz więcej winy
      jest po stronie Pana raz po stronie Pani, w zależności od sytuacji.

      > w kilku
      > postach, a nawet przy kilku moich rozmowach z przyjaciółmi, pierwsza
      > reakcja jest taka: a czy próbowałaś jakichś sztuczek typu seksowna
      > bielizna itp, itd.

      Ja tak też czasami piszę, kiedy kobieta pisze, że ma problemy. Z założenia więc
      i z analizy tego, co pisze widzę tę prawidłowość, że piszące tu Panie są tą
      stroną aktywną w poszukiwaniach rozwiązań. Więc jeśli ona chce znać odpowiedz i
      ona chce działać, zastanawiam się co Jej może pomóc. Czasami odpowiedzialność za
      niepowodzenia spada też na Panią. Bo np. pozwoliła, że sytuacja jaka jej już
      zaczyna doskwierać wynika z jej zaniedbań. Bo np. pozwoliła swojemu facetowi na
      lenistwo i wszystko mu podawała na tacy - w tym samą siebie byleby mu się tylko
      chciało. A zapomniała, że facet ze swej natury leniwy jest i basta i stara się
      tylko wtedy, kiedy wie, że musi się starać. Jak już coś dostaje bez wysiłku, to
      o co ma się starać? Hę?

      > dlaczego wychodzi się z założenia ze to kobieta sie nie stara?

      Ja przynajmniej uważam, że starać się winny obie strony. Panie również.
      Ale dochodzi tu do głosu także pewna prawidłowość - otóż: Panowie mają
      przedziwną tendencję, do szukania winy u innych w pierwszej kolejności. Jak jej
      u innych nie znajdą, to wtedy zastanawiają się dopiero, co z nimi jest nie takt.
      Daj Boże, żeby byli wobec siebie krytyczni i byli zdolni do samoanalizy i
      rachunku sumienia i dochodzą sami do właściwych wniosków - ale jak pokazuje to
      Forum, zdolność ta jest dostępna dla nielicznych. Ale zwykle nie są zdolni, bo
      faceci z założenia, mają o sobie bardzo dobre zdanie i znają swoje prawa i
      obowiązki na wyrywki. I jeśli ktoś im w te prawa i obowiązki wsadził (zwykle
      wsadzili im to koledzy, tatusiowie, zahukane mamusie, znajomi, media) to, że to
      kobiecie ma zależeć - to wtedy taki Pan widzi wyłącznie winę u swojej Partnerki.

      > przecież to wlaśnie kobieta potrzebuje wiecej bodźców żeby sie
      > rozbudzić?

      Oboje potrzebują tyle samo, tylko innych ;)))
      Problem w tym, że faceta łatwiej rozbudzić - nie wymaga to większej sztuki. Za
      to by doprowadzić Panią do erotycznego szaleństwa i eksplozji uczuć - trzeba
      trochę kobiety znać i się natrudzić. A z tym u Panów niestety z natury leniwych
      i próżnych - jest ogromny problem.
      Panowie po prostu z natury mają o sobie najlepsze zdanie - nawet jeśli to tylko
      ich własna opinia.

      > poza tym jesli juz mówi o takich problemach na forum to
      > chyba logiczne że próbowała już wszystkiego i nie pomoglo więc pyta
      > na forum.

      No masz rację - ale z drugiej strony, ja np. Panie czytam i często widzę, że one
      same się obwiniają za swoje niepowodzenia w małżeństwie. I sam się zastanawiam,
      skąd tym paniom takie rzeczy po głowie chodzą. Kiedy piszę np. że Pani powinna
      dbać o to, by Pan nigdy nie osiadł na laurach i wiecznie się o Was starał, to
      wcale mnie już nie dziwi pytanie: Kurde Glosator, ale jak to zrobić?

      > trochę mnie to zirytowało ostatnio po kolejnym podobnym komentarzu.

      Mam nadzieję, że nie moim
      Dobrej nocy życzę/
      • sunflower30 Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 09:38
        Panowie mają
        > przedziwną tendencję, do szukania winy u innych w pierwszej
        kolejności. Jak jej
        > u innych nie znajdą, to wtedy zastanawiają się dopiero, co z nimi
        jest nie takt
        > .
        > Daj Boże, żeby byli wobec siebie krytyczni i byli zdolni do
        samoanalizy i
        > rachunku sumienia i dochodzą sami do właściwych wniosków - ale jak
        pokazuje to
        > Forum, zdolność ta jest dostępna dla nielicznych. Ale zwykle nie
        są zdolni, bo
        > faceci z założenia, mają o sobie bardzo dobre zdanie i znają swoje
        prawa i
        > obowiązki na wyrywki.

        Glosatorr, gratuluję! już chyba drugi raz na tym forum muszę ci
        przyznać rację. A może wstąpię do Twojego fanklubu?
        • glosatorr Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 13:00
          sunflower30 napisała:

          >
          > Glosatorr, gratuluję! już chyba drugi raz na tym forum muszę ci
          > przyznać rację. A może wstąpię do Twojego fanklubu?

          Odradzam :-) Bo Ci, którym to co piszę się nie podoba, zaraz rzucą się Tobie do
          gardła :-) Jeden fan więcej przekłada się na 3 niezadowolonych i prztykających
          mnie tutaj. Ja sobie daję z nimi radę - dla innych może to być nieprzyjemne ;)))
          Ale dziękuję- to miłe i podziwiam odwagę ;)
    • yoric Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 03:33
      Ja natomiast na Forum widzę ostatnio tendencję do "wojny płci".

      Natomiast nie widzę systematycznego obwiniania tylko jednej strony. Gdzie jak
      gdzie, ale akurat na tym Forum nie spotyka się banalnych rad typu "seksowna
      bielizna", "kolacja przy świecach" - a raczej spotyka się, ale prawie wyłącznie
      ze strony nowych użytkowników, którzy jeszcze nie wiedzą, że piszą bzdury.

      W każdym razie przedmówczynie ponarzekały sobie i mam nadzieję, że im lepiej :).

      Pozdrawiam
      • glosatorr SEX WARS 10.08.07, 13:05
        yoric napisał:

        > Ja natomiast na Forum widzę ostatnio tendencję do "wojny płci".
        >

        No to masz reflex Yoric - ja tę wojnę dostrzegam od chwili, kiedy przyjrzałem
        się dokładniej historii relacji pomiędzy płciami.
        Wojna pomiędzy planetą Mars i Wenus trwa w najlepsze - tylko nielicznym
        mieszkańcom tych planet udaje się żyć w pokoju :-)

        > Natomiast nie widzę systematycznego obwiniania tylko jednej strony.

        No ja widzę - ale rzeczywiście, jest to na tym Forum jednak czasami tak
        podskórnie wyczuwalne.

        >Gdzie jak
        > gdzie, ale akurat na tym Forum nie spotyka się banalnych rad typu "seksowna
        > bielizna", "kolacja przy świecach"

        Yoric - już parę razy przyznałeś, że nie czytasz wszystkiego a jak czytasz to co
        3 linijkę więc miałeś prawo to przeoczyć - ja staram się być na bieżąco i takie
        rady są częste.

        > - a raczej spotyka się, ale prawie wyłącznie
        > ze strony nowych użytkowników, którzy jeszcze nie wiedzą, że piszą bzdury.
        >
        No Ty jesteś Starym użytkownikiem i weteranem - ale i Tobie często zdarza się
        pisać bzdury i to wielkie, tak więc nie bądź taki surowy.

        > W każdym razie przedmówczynie ponarzekały sobie i mam nadzieję, że im lepiej :)
        > .

        Niestety to co Ty nazywasz narzekaniem, jest niestety przykrą częścią
        rzeczywistości, której jednak nie dostrzegasz. Ale tylko przez niechlujstwo?

        >
        > Pozdrawiam
        • yoric Re: SEX WARS 10.08.07, 13:32
          'Deliteralizacja' się pogorszyła?

          Zresztą z trollami się nie rozmawia.
          • glosatorr Re: SEX WARS 10.08.07, 13:47
            yoric napisał:

            > 'Deliteralizacja' się pogorszyła?

            Literalizacja - jeśli już. Podziwiam więc Twoją tolerancję dla niepełnosprawnych.

            >
            > Zresztą z trollami się nie rozmawia.

            Ja też nie rozmawiam z trollami - czytałeś Tolkiena? Nachodzą Cię snach czy na
            jawie?
            :-))
            • aandzia43 Re: SEX WARS 10.08.07, 20:45
              Lateralizacja - jeśli już.
    • gacusia1 Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 04:12
      Dlatego,ze NIBY to kobieta ma wieksze pole manewru.To ona moze dbac
      albo nie dbac o siebie.Pojsc do fryzjera,kupic sexy bielizne,zrobic
      mocniejszy makijaz,przygotowac kolacje przy swiecach(on tez to
      moze!)...Skoro facet nie chce sie z nia kochac,to na ogol zaklada
      sie,ze kobieta sie roztyla,u fryzjera byla jakies 2 lata
      temu,paznokcie nalogowo obgryzuje,no i oszczedza wode ,-)))
    • gomory Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 07:54
      Powszechnie przyjelo sie, ze kazdy ma do wypelnienia jakas role w zwiazku. Mowiac maz-glowa rodziny mamy jego obraz. Tak samo wupowiadajac kobieta-matka. No i tak jest utarte: rola kobiety jest tak emanowac swoim czarem by facet ja ciagnal do lozka, a mezczyzny dac w lozku ostro do wiwatu. Dlatego kobietom podpowiada sie rozne sztuczki-wabiki majace mezczyzne zaintrygowac. Sam slyszalem opinie kobiet mowiacych, ze spojrzenia pelne pozadliwosci sa dla nich czescia rozpalajacej gry wstepnej.
      Jestem mezczyzna, wiec moze mam tendencyjne spojrzenie, bo nie dostrzegam przerzucania odpowiedzialnosci tylko na kobiety. Wrecz przeciwnie, czytam juz jak mantre w kazdym watku "wina lezy po obu stronach". Dla mnie tez wcale nie jest takie logiczne, ze skoro pisze na forum to wyprobowala wszystkie oklepane pomysly.
      No i jeszcze troche prozy zycia (dla wielu byc moze smutnej). W milosci jak w sporcie, same starania nie wystarcza by odniesc sukces. Nie kazdy w nagrode za wysilek otrzyma medal. Jak talent sportowcowi, tak milosci potrzeba szczerego uczucia.
    • oczydiabla co to za lament? 10.08.07, 09:04
      Koleżanka chyba nie bardzo potrafi czytać ze zrozumieniem.
      Z postów i komantarzy na forum jasno wynika, że mamy żal do parterki
      (a), a obwiniamy siebie.
      • wilk67 Re: co to za lament? 10.08.07, 10:16
        są tacy faceci którzy piszą na forum : zarabiam dużo, zbudowałem dom, jestem
        przystojny, dbam....a zonie nie chce
        (ale czy kobiety nie piszą, ze dbają o siebie, a mimo to...)

        większość jednak tak jak pisze oczydiabła szuka winy w sobie
        zastanawia się co robię (zrobiłem) źle

        a w rzeczywistości ludzie po prostu do siebie nie pasują i tyle
      • murakami2 Re: co to za lament? 10.08.07, 10:17
        > Koleżanka chyba nie bardzo potrafi czytać ze zrozumieniem.
        > Z postów i komantarzy na forum jasno wynika, że mamy żal do parterki
        > (a), a obwiniamy siebie.

        Koleżanka jest rozżalona. Nie wiem, czy warto jej zrzucać cegłę na głowę ("chyba
        nie bardzo potrafi czytać ze zrozumieniem") i prowokować ją, jak i inne panie,
        do "wojny płci", jak to ktoś wyżej napisał. Może mieć do tego rozżalenia
        rozmaite powody. Warto czasem wykazać zrozumienie.
        • wilk67 Re: co to za lament? 10.08.07, 10:25
          ale panowie też są rozdrażnieni;)
          z pewnych powodów
          • oczydiabla Re: co to za lament? 10.08.07, 12:19
            również pogodowych :)
    • yoric Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 12:13
      Gomory:

      > ...spojrzenia pelne pozadliwosci sa dla nich czescia rozpalajacej gry
      wstepnej. Jestem mezczyzna, wiec moze mam tendencyjne spojrzenie...

      tendencyjne, ale czy pełne pożądliwości? ;)

      A tak serio:

      > W milosci jak w sporcie, same starania nie wystarcza by odniesc
      sukces. Nie kazdy w nagrode za wysilek otrzyma medal.

      Właśnie. W artykułach GW w sezonie ogórkowym i tu na Forum czasami pojawiają się
      takie teksty, że wystarczy się starać, to wszystko będzie dobrze. Guzik prawda.
      • wilk67 Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 14:41
        odbijając piłeczkę w stronę pań
        zapytam, dlaczego w przypadku zdrady
        zawsze wini się mężczyznę
        • sagittka Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 14:52
          Winę za czyn ponosi strona aktywna, czyli ten, kto zdradza.

          Jeśli popełnisz przestępstwo zabójstwa, to jesteś winny tego czynu,
          możesz jednak nie zostać skazany, gdy znajdą się odpowiednie
          okoliczności łagodzące, np. obrona konieczna. Czyli za czyn
          odpowiadasz, ale juz za okoliczności niekoniecznie.

          Analogicznie, możliwa jest również sytuacja, że partner zdradza, ale
          za okoliczności odpowiada druga strona, przynajmniej w większym
          stopniu. Zdrada będzie nadal zdradą, ale nie potępimy jej tak, jak w
          innym przypadkach, gdy okoliczności łagodzących nie było.

          Może jest to relatywizm, ale nawet w przypadku zdrady nic nie jest
          czarno-białe.

          Co do tematu całego wątku, to sytuacje, gdzie tylko jedna strona
          jest winna złego stanu związku, są rzadkością. Patrzmy krytycznie
          najpierw na siebie.
      • aandzia43 Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 20:58
        yoric napisał:
        >
        > Właśnie. W artykułach GW w sezonie ogórkowym i tu na Forum czasami pojawiają si
        > ę
        > takie teksty, że wystarczy się starać, to wszystko będzie dobrze. Guzik prawda.

        A pewnie, że guzik!

        No to sobie odbiję piłeczkę:

        Tu i ówdzie pojawiają się sugestie, że wystarczy się tylko dobrze dobrać (silny
        wzajemny pociąg na początku), a potem już się nie starać i wszystko będzie w
        porządku.
        Też guzik prawda.
        • nella31 Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 21:21
          ojeju! alez dyskusja nesamowita!
          to moze się troche wtrącę:
          1. oczywiście - rozżalona jestem, ostatnio dosć bardzo. inaczej
          pewnie bym nie była na tym forum.
          2. mam swiadomosć tego że w przypadku gdy to facet cierpi na brak
          seksu to pewnie jemu zarzuca sie ze sie nie stara. moze watek
          powiniem brzemiec raczej: dlaczego wini sie osobę która cierpi z
          braku....,
          sens jest taki ze wychodzi sie z załozenia ze ten/ta ktoremu
          doskwiera brak na pewno sie nie stara i dlatego brak mu seksu. i tu
          sie powtórzę - raczej sie wszyscy wystarali ale i tak nic pomogło
          wiec szuka sie pomocy na forum.
          3. wiem że uzyskam tu jedynie rózne opinie, a pomocy to potrzebuję
          fachowej u seksuologa pewnie, ale co się wyżalę to moje :)
          • nail_enamel Re: a dlaczego wini się kobietę? 10.08.07, 21:24
            ten wątek powyżej to mój :)
          • yoric Re: a dlaczego wini się kobietę? 11.08.07, 04:13
            > moze watek powiniem brzemiec raczej: dlaczego wini sie osobę która cierpi z
            braku....,

            ale nie brzmi. Brzmi: "dlaczego wini się kobietę?"
          • gomory Re: a dlaczego wini się kobietę? 11.08.07, 07:34
            Wyzalaj sie do woli, niech Ci na zdrowie wyjdzie. Wiele osob pisalo, ze od tego zrobilo im sie lzej, wiec Tobie tez moze :-).
            Na pewno maga czuc sie rozzalone osoby, ktore bez rezultatu wlozyly spory trud w poprawianie relacji. Maja powod do nerwowosci gdy zaczynaja sie sugestie "a kiedy kupiles kwiaty/ladnie sie ubralas" itd. Moze nie w charakterze wyrzutu, ale chyba warto jednak wspomninac o drobiazgach ktore moga poprawic relacje. Chociazby po to by wzbudzic refleksje. Lub przyspieszyc nieuchronne ;).
            Sam jestem piewca teorii, ze najwieksza moc ma tzw. chemia milosci. Ale nie tylko. Wiele naszych codziennych zachowan, gestow, slow wplywa na codzienne relacje. Dobrze lub zle - a tego mozna sie nauczyc i sporo poprawic. Ludzie nie sa niezmienni, jesli tylko zechca moga naprawde wiele w sobie zmienic.
            • aandzia43 Re: a dlaczego wini się kobietę? 11.08.07, 12:27
              Zgadza się. Mogą wiele w sobie zmienić, wiele z siebie wykrzesać. I jeszcze sami
              siebie po drodze zaskoczyć ;-)))

              Wydaje mi się, że powinno to wyglądać tak: Najpierw sycylijski piorun (a
              przynajmniej jakiś niezgorszy wicher namiętnosci), a potem już tylko rewolucyjna
              czujność i ciężka praca u podstaw. Z obu stron.

              I wtedy związek ma szanse. Wtedy można satysfakcjonująco przejśc razem przez
              życie małżeńskie, w końcu zestarzeć się razem i nie mieć poczucia, ze się
              zmarnowało młodość, swój potencjał emocjonalny i seksualny, i wszelkie szanse na
              szczęście. Mieć poczucie spełnienia. Amen.

              • kici10 Re: a dlaczego wini się kobietę? 11.08.07, 14:37
                czujność i ciężka praca u podstaw. Z obu stron.

                To idealna sytuacja. Niestety często tak bywa, że jednej stronie
                zależy jakby bardziej. Druga strona nadspodziewanie szybko to
                zauważa. I stwierdza, że skoro tamtej tak zależy, to niech się
                stara, natomiast ta, której zależy mniej już starać tak bardzo się
                nie musi. Następnie, ta, której zależy bardziej, stara się coraz
                bardziej, zaś ta, której zależy mniej, stara się jeszcze mniej. I
                tak to często się kula, aż nastąpi tąpnięcie.
                • aandzia43 Re: a dlaczego wini się kobietę? 11.08.07, 15:21
                  kici10 napisała:

                  > czujność i ciężka praca u podstaw. Z obu stron.
                  >
                  > To idealna sytuacja. Niestety często tak bywa, że jednej stronie
                  > zależy jakby bardziej. Druga strona nadspodziewanie szybko to
                  > zauważa. I stwierdza, że skoro tamtej tak zależy, to niech się
                  > stara, natomiast ta, której zależy mniej już starać tak bardzo się
                  > nie musi. Następnie, ta, której zależy bardziej, stara się coraz
                  > bardziej, zaś ta, której zależy mniej, stara się jeszcze mniej. I
                  > tak to często się kula, aż nastąpi tąpnięcie.


                  Zawsze powtarzam, że w związku jak w mnożeniu:

                  Im większe czynniki, tym większy iloczyn. A jesli jeden czynnik to zero, to
                  iloczyn też zero. Nawet kiedy drugi czynnik jest ogromną liczbą. A kiedy wkład
                  jednej ze stron rośnie, efekt rośnie w tempie zawrotnym.
                  Przykład: Partner1 daje 6, Partner2 daje 3. Wynik mamy 18. Kiedy Partner1
                  poprawia sie na 8, a Partner2 poprawia się na 5, to wynik mamy 40. Każdy
                  dorzucił od siebie tylko trochę, a satysfakcja wzrosła ponad dwukrotnie!

                  • nail_enamel Re: a dlaczego wini się kobietę? 11.08.07, 21:50

                    >
                    > Im większe czynniki, tym większy iloczyn. A jesli jeden czynnik to
                    zero, to
                    > iloczyn też zero. Nawet kiedy drugi czynnik jest ogromną liczbą.

                    cos mi się zdaje ze to szczera prawda. niestety większosć tutaj to
                    pewnie ci ktorych wkład jest bardzo duży ale jednak iloczyn wychodzi
                    na zero :(
                    u mnie przynajmniej tak jest. i nie wiem co zrobić zeby to zmienić.
                    • yoric Re: a dlaczego wini się kobietę? 12.08.07, 04:24
                      Przypomina mi się dowcip (w zasadzie wariacja na poprzednich tekstach):

                      - jak mnie poznałaś, jak wiele uczucia czułaś do mnie?
                      - nic. zero.
                      - a teraz?
                      - kochanie! milion razy więcej!
    • miedzianakonefka Re: a dlaczego wini się kobietę? 12.08.07, 08:58
      Bo zdrowemu facetowi wystarczy widok zagładzistych koronek
      opinających jędrne pośladki żeby być gotowym do brykania a tu nagle
      stop. Bo trzeba najpierw ze dwadzieścia minut opowiadać pierdoły,
      następne piętnaście masować i gładzić i zapewniać o Wielkiej
      Miłości, a potem jak się nie odechce to łaskawie można. Dlatego taka
      popularność od tysięcy lat salonów dla panów gdzie bez krępacji
      można sobie wygodzić bez tych kwiecistych przemówień i przygotowań
      jak na wojnę dwudziestoletnią. A wszystko to siedzi w głowie
      kobiety, bo są takie panie które lubia i mogą na równi z mężczyznami
      oraz te co maja wtłoczone pierdoły do głowy od młodości.

      Alleluja i do przodu...
      • nail_enamel Re: a dlaczego wini się kobietę? 12.08.07, 10:47
        miedzianakonefka napisał:

        > Bo zdrowemu facetowi wystarczy widok zagładzistych koronek
        > opinających jędrne pośladki żeby być gotowym do brykania a tu
        nagle
        > stop. Bo trzeba najpierw ze dwadzieścia minut opowiadać pierdoły,
        > następne piętnaście masować i gładzić i zapewniać o Wielkiej
        > Miłości, a potem jak się nie odechce to łaskawie można.

        chyba trochę przesadziłes!
        własnie chodzi o to że tu nawet koronki nie pomagają!
        jak kobieta jet napalona to raczej nie trzeba za dużo gry wstępnej.
        a ostatnio mój M zamiast brac sie do roboty po prostu stwierdził że
        mu sie chce spac.
        • miedzianakonefka Re: a dlaczego wini się kobietę? 12.08.07, 11:12
          Problem stary jak świat. Jakby na twoim miejscu leżała nowopoznana
          dwudziestka z odkrytym brzuszkiem to gość ruszał by sie jak
          błyskawica zaspokajając każde pragnienie na skinięcie paluszkiem.
          Tak to działa, że wszystko co nowe jest ciekawe a potem się nudzi i
          trzeba szukać następnej podniety. Samo życie. Zresztą takie
          podejście zaowocowało rozwojem ludzkości bo zawsze coś nas ciekawiło
          nowego i skłaniało do podejmowania nowych wyzwań :P

          Alleluja i do przodu...
          • nail_enamel Re: a dlaczego wini się kobietę? 12.08.07, 13:21
            no tak. tylko że jak mu mówię że powinien mnie chyba wymienić juz bo
            za stara jestem to on się śmieje i widac ze wcale nie miałby na to
            ochoty. dla niego to ja jestem tą "dwudziestką", bo dzieli nas duża
            róznica wieku. tylko jakos odechciało mu sie dbać o młoda żonę.

            pewnie masz racje ze o NOWĄ to by dbał a ja juz zpowszedniałam.
            • miedzianakonefka Re: a dlaczego wini się kobietę? 12.08.07, 18:37
              Trochę dziwnie bo nawet ze "starą" się da jak przyciśnie. Żartuję. Z
              wieloletnią partnerką też sie da fajnie uprawiać ten ogródek czasami
              nawet lepiej bo zna sie swoje słabe/mocne punkty a jeżeli facet sie
              miga to coś musi byc na rzeczy. Nie mówię nawet o poza związkowych
              partnerkach tylko może ma jakiś problem do którego wstydzi się
              przyznać. Chłopaki tak czasem mają.

              Alleluja i do przodu...
              • sylwiamich Re: do miedzianej 12.08.07, 20:12
                Twoja sygnaturka zrobiła furorę.Moje dziecko płci męskiej skacząc z
                pomostu lub wyrażając zadowolenie zawsze mówi "alleluja".Koleżanka
                która pisze na tym forum i jest Twoją wielbicielką dołożyła ciąg
                dalszy.Wszyscy pekali ze smiechu widząc 10 latka skaczącego w 4
                metrowa głębię z okrzykiem "Alleluja i do przodu.."Pozdrowienia..
                • miedzianakonefka Re: do miedzianej 12.08.07, 20:29
                  Sam bym tak skoczył olewając całe dorosłe życie. Maluchy to nie
                  muszą się martwić i oby tak zostało jak najdłużej. Aha. Przy okazji
                  to nie wiedziałem że ktoś mnie uważa. Przekaż pozdrowienia i
                  uściśnięcie ręki :)

                  Alleluja i do przodu...
                  • nail_enamel Re: 12.08.07, 20:59
                    miedzianakonefka napisał:

                    > Sam bym tak skoczył olewając całe dorosłe życie. Maluchy to nie
                    > muszą się martwić i oby tak zostało jak najdłużej. Aha. Przy
                    okazji
                    > to nie wiedziałem że ktoś mnie uważa. Przekaż pozdrowienia i
                    > uściśnięcie ręki :)
                    >
                    ktoś cie uwaza bo całkiem sensownie i symaptycznie sie z tobą pisze.
                    czasem dowalasz ale szczerą prawdę wiec wszystko ok.
                    a tak wracając do tematu. mój M to pewnie ma jakiś problem natury
                    zdrowotnej tylko do cholery dlaczego nie chce o tym pogadac i nic z
                    tym zrobić! a młoda żona usycha!
                    a nawiązując do tematu wątku to właśnie nikt od razu nie zapyta czy
                    moze mąz ma kłopty zdrowotne, tylko w pierwszej kolejności - to moja
                    wina, moze sie przebieram w seksowne ciuszki. :(
                    > Alleluja i do przodu...
                    • sylwiamich Re: Dziwnie... 12.08.07, 21:06
                      Pytasz: Kochanie...czemu mnie juz pukać nie chcesz?
                      I co mąż na to ma odpowiedzieć sensownie? Co by Ciebie
                      usatysfakcjonowało?
                      • miedzianakonefka Re: Dziwnie... 12.08.07, 21:28
                        Są rzeczy do których człowiek się nie przyzna nawet sam przed sobą a
                        co dopiero przed mażonką. Chłop to bardzo delikatne urządzenie i
                        jeżeli coś mu w lędzwiach nie gra to prędzej z mostu skoczy niż się
                        otworzy nawet przed ślubną. To jest jak sens życia i jakiekolwiek
                        zaburzenia to tragedia. Można delikatnie próbować dociec o co chodzi
                        ale powtarzam "DELIKATNIE" bo jakiekolwiek zwątpieniwe w męskość
                        naszego mężczyzny skutkuje tragedią i całkowitym odmówieniem
                        brombrania a tu chodzi o to żeby było często i dużo no nie ? Tylko
                        dużo cierpliwości i namiętności może sprawić że ze zmokłej kury
                        wyrośnie ognisty kogut.

                        Alleluja i do przodu...
                • gomory Re: do miedzianej 12.08.07, 22:02
                  > Twoja sygnaturka zrobiła furorę

                  Tym powiedzonkiem Ojciec-Dyrektor Torunskiej Rozglosni Radia Maryja zagrzewal na Jasnej Gorze pielgrzymow. O ile dobrze pamietam zwracal sie tez tymi slowami do ksiezy ktorzy ekhm... nieco pobladzili w trudnych czasach. W kregach zblizonych do tego radia jest to zawolanie majace dodawac otuchy.
                  Wiec albo Twoje dziecko wchodzi w moherowe klimaty, albo szydzi z katolickich radykalow ;).
                  • miedzianakonefka Re: do miedzianej 13.08.07, 10:00
                    Głupia sprawa bo jestem niewierzący :P

                    Alleluja i do przodu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja