melisa.0
13.08.07, 17:12
Zakładam ten temat z myslą, że może rozjaśnie sobie w głowie i
odejde? albo wróce.
Jestm z mężem od 4 lat. To była moja wielka miłość. Kochałam go
szaleńczo. Poczatkowo cudownie, jak to zwykle bywa. Po
czasie,pojawiły sie problemy, ja zaczęłam sie wypalać, a to chyba ze
wględu na brak komunikacji. Mówiłam, że mi źle, zróbmy z tym coś, on
na to - że jemu jest dobrze. Zaczęło też komplikować sie w
łóżku.Przestał mnie pociągac, kombinowalam, żeby unikać bliskości.
Zablokowaliśmy sie wzajemnie, realizowalismy swoje potrzeby w
samotności. Tak ja jak i on. Niedawno o tym powiedzieliśmy sobie po
raz pierwszy. Nie moge sie z nim całować, nie mam na niego ochoty.
Wygasło uczucie. Przeszliśmy oczyszczające rozmowy, które sądziłam,
że pomogą. co z tym robić?