Często myślę o seksie...za często?

20.08.07, 09:41
Miałam różne okresy w życiu ze stałymi parterami, różną temperaturę
w 'sprawach łóżkowych'. Zazwyczaj w pierwszym roku nowego związku
było dobrze, często i namiętnie.Poźniej trochę to ostygało, a gdy
zaczynało się sypać- zazwyczaj po 3 latach potrafiłam w ogóle nie
potrzebować seksu, po prostu nie czułam takiej potrzeby, a że jestem
wierną osobą nie dopuszczałam nawet myśli o kimś innym i żyłam tak
bez seksu długo, wcale aż tak nie cierpiąc.
Gdy byłam w ciąży bardzo mi się chciało, gdy urodziłam w ogóle, w
zasadzie dopóki nie skończyłam karmić żyłam głównie dzieckiem.
Później nastąpił przełom- odeszłam od męża i związałam się z kimś
innym i znów nastąpił wybuch namiętności, który trwa do dziś ale
tylko z mojej strony...Mój partner nie przywiązuje aż takiej wagi do
seksu, owszem, lubi go ale czasem z chęcią położy się po prostu spać
po buziaku, wychodzi na to, że ma ochotę mniej więcej raz na trzy
dni.A ja szaleję...w zasadzie ciągle szukam okazji do
tego..wystarczy, ze mnie dotknie, zmysłowo pogładzi po udzie w ciagu
dnia, patrzę na siebie w lustrze i widzę seksowne ciało, cały
czas 'prześladują mnie' wizję namiętnych chwil, chodzę, gładzę sama
siebie i cały czas tęsknie za bliskością, dotykiem...jak kotka w
marcu :) i tu mamy problem. On wie- widzi i mówię mu to, że tak mam
a on przecież się nie zmusi do częstszego pożądania, akurat w tej
sferze jajtrudniej o nagięcie się, poświęcenie, zwłaszcza ze strony
faceta...(wiadomo o co chodzi ;)
Poza sprawami łóżkowymi jest świetnie, wesoło i naprawdę dobrze,
świetnie umie zająć się moim dzieckiem, pomóc mi a to też cenne i
nie tak łatwo kogoś takiego znaleźć.
Już kilka razy wspominaliśmy wręcz o rozstaniu z powodu seksu, choć
kochamy się i poza tym jest nam ze sobą dobrze.
Powiedźcie mi, czy powinnam zerwać i szukać kogoś z większym
temperamentem czy znając swoją seksualną sinusoidę pożądania(patrz
początek wątku)powinnam trochę pocierpieć, zagryźć zęby i poczekać
aż mi trochę przejdzie. W końcu 2, 3 razy w tygodniu to nie jest aż
tak źle?...pozdrawiam
    • murakami2 Re: Często myślę o seksie...za często? 20.08.07, 10:53
      Ja nie wiem, czy teoria o sinusoidzie jest słuszna. Tzn. że tak masz z natury, a
      nie że powodują ja okoliczności życiowe. Zastanów się jeszcze raz.

      > Poza sprawami łóżkowymi jest świetnie, wesoło i naprawdę dobrze,
      > świetnie umie zająć się moim dzieckiem, pomóc mi a to też cenne i
      > nie tak łatwo kogoś takiego znaleźć.
      > Już kilka razy wspominaliśmy wręcz o rozstaniu z powodu seksu, choć
      > kochamy się i poza tym jest nam ze sobą dobrze.
      > Powiedźcie mi, czy powinnam zerwać i szukać kogoś z większym
      > temperamentem czy znając swoją seksualną sinusoidę pożądania(patrz
      > początek wątku)powinnam trochę pocierpieć, zagryźć zęby i poczekać
      > aż mi trochę przejdzie. W końcu 2, 3 razy w tygodniu to nie jest aż
      > tak źle?..

      Tyle zalet. Może warto się zastanowić, zanim to rozsypiecie. 2-3 razy w
      tygodniu... wiesz, ile osób na tym forum chciałoby ci przyłożyć za narzekanie? :)
      Poważnie - może pójdziesz do lekarza i dowiesz się, co z tą "sinusoidą" i z
      apetytem na seks - bo może masz po prostu jakiś hormonalny bałagan.
      • milywarszawiak Re: Często myślę o seksie...za często? 20.08.07, 11:34
        Daj kobiecie spokój. Jakie problemy hormonalne?
        Może i faktycznie jest duża grupa osób, które mogą zazdrościć,
        że "aż" 2-3 razy w tygodniu. Ale to nie znaczy, że jeśli ktoś
        potrzebuje więcej jest dziwny.
        Cóż ludzie są różni, mamy różne problemy.
        (to już nie do Ciebie, ale do autorki wątku)
        Nie martw się tym, że masz duże zapotrzebowanie, jeśli Cię "kręci"
        Twój partner to normalne i bardzo wskazane. Faktycznie może być
        problem jeśli chodzi o sposoby jak namówić jego do robienia tego
        częściej. Ale gdybym ja znał odpowiedzi na takie pytania, to byłbym
        dużo szczęśliwszy (wiem, że to żadna pociecha).
        A wracając do odpowiedzi murakami2 - haha, ciekawe co ja bym
        usłyszał o sobie :-)
        Oj ludzie to jednak dbają o to, abym miał zawsze dobry humor, hahaha
        2-3 razy w tygodniu, haha, dobre :-)
        • murakami2 Re: Często myślę o seksie...za często? 20.08.07, 11:40
          > Może i faktycznie jest duża grupa osób, które mogą zazdrościć,
          > że "aż" 2-3 razy w tygodniu. Ale to nie znaczy, że jeśli ktoś
          > potrzebuje więcej jest dziwny.

          No dla mnie ona jak najbardziej normalna jest. Ale się niepokoi, więc niech
          idzie się upewnić, że jest ok. Nie broń jej pewności, że z nią wszystko w porządku.

          > A wracając do odpowiedzi murakami2 - haha, ciekawe co ja bym
          > usłyszał o sobie :-)

          Żebyś wiedział, że niecierpliwie czekam, aż coś o sobie opowiesz :)

          Dla mnie 2-3 razy w tyg. to kosmos, sama zazdroszczę kobiecie. W sumie nie wiem,
          czy uważasz, że to dużo czy mało.
      • norah5 Re: Często myślę o seksie...za często? 20.08.07, 11:43
        murakami2 napisał:

        > Ja nie wiem, czy teoria o sinusoidzie jest słuszna. Tzn. że tak
        masz z natury,
        > a
        > nie że powodują ja okoliczności życiowe. Zastanów się jeszcze raz.
        >
        Być może to tylko okoliczności, oby.
        > Może warto się zastanowić, zanim to rozsypiecie. 2-3 razy w
        > tygodniu... wiesz, ile osób na tym forum chciałoby ci przyłożyć za
        narzekanie?
        >
        Ale my jesteśmy ze sobą dopiero pół roku! Co będzie później gdy
        wejdzie faktyczna 'stażowa' rutyna?-można sobie tylko wyobrazić

        > Poważnie - może pójdziesz do lekarza i dowiesz się, co z
        tą "sinusoidą" i z
        > apetytem na seks - bo może masz po prostu jakiś hormonalny
        bałagan.

        Myślisz? Wybuchł tak przypadkowo wraz z ze związaniem się z nowym
        mężczyzną? To jest po prostu ogromne pożądanie z mojej strony,
        szukanie więzi także na poziomie cielesno-wręcz mistycznej, żeby
        czuć się bardzo blisko, jednoczyć.Gdy kocham szukam tego
        porozumienia..
        • murakami2 Re: Często myślę o seksie...za często? 20.08.07, 12:03
          > Ale my jesteśmy ze sobą dopiero pół roku! Co będzie później gdy
          > wejdzie faktyczna 'stażowa' rutyna?-można sobie tylko wyobrazić

          No, to mi trochę ulżyło. Tym bardziej wydaje mi się, że nic ci nie jest! A czy
          się rozstać - to nikt ci nie powie, bo zaraz zapytasz "a może ja już nikogo nie
          będę tak pragnęła?" albo w innej wersji "a może on będzie chciał coraz
          rzadziej"... a może zgromadź więcej argumentów do podjęcia decyzji?

          • herbatka.jasminowa Re: Często myślę o seksie...za często? 20.08.07, 15:34
            2-3 razy na tydzień?
            rany, niektórzy maja 2-3 razy w roku
            to całkiem dobry wynik :-)))
            nie narzekaj- tylko doceń
            pozdrawiam
    • loppe Re: Często myślę o seksie...za często? 20.08.07, 17:12
      Ależ Ty nie masz doprawdy żadnego realnego problemu - przynajmniej w
      świetle Twojego hamletowskiego być czy nie być razem (z tak
      znamienitym Partnerem?, boy!).

      Powiem - jeśli 3 razy na tydzień to tak boleśnie mało, to zapewne
      będziesz potrzebować do końca życia ok. 2 partenrów jednocześnie
      albo serii partnerów jednostkowych
Pełna wersja