Korzenie seksu ORALnego

21.08.07, 15:56
Zastanawiam się dokąd sięgają "korzenie" seksu oralnego.
Jaka jest jego historia, jak go odkryto i jak urozmaicano. Zastanawialiście
się nad tym?

Czy dawniej, nasze mamy, babcie i prababcie też znały takie słownictwo jak:
"Minetka", "robienie loda" i tak dalej.
    • ciszaprzedburza Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 16:01
      Słownictwo - to nie wiem. Ale praktykę na pewno ;)
    • tou Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 16:04
      Ciekawe, czy w starożytnym Egipcie, faraonowie już znali te "zabawy" :)
      • your_and Re: Korzenie seksu ORALnego 22.08.07, 17:43
        tou napisała:
        > Ciekawe, czy w starożytnym Egipcie, faraonowie już znali
        te "zabawy" :)

        Egipcjanie ujawniali dużą tolerancję wobec seksu. Dominującą rolę
        odgrywał tu mężczyzna. Praktykowano zróżnicowane formy pieszczot:
        stosunki w różnych pozycjach, analizm, oralizm, zoofilię i kulty
        płodności. W papirusach spotykamy sceny wielu pozycji. Ujawniano
        postawy czci wobec członka - wierzono, że ma on decydujące znaczenie
        w płodności. Rozumiano znaczenie życia seksualnego dla równowagi
        psychicznej kobiety, np. przyczyny histerii upatrywano we
        wstrzemięźliwości płciowej. Znana była masturbacja i kontakty
        analne, o czym wiemy z przekazów obrazowych oraz piśmienniczych.
        Homoseksualizm traktowany był z dystansem, bierne kontakty analne
        wyrażały uległość, poniżenie mężczyzny (By Zbigniew Lew-Starowicz:
        Miłość i seks)

        Natomiast ciekawe jest że wg Izdebskiego kontaktów oralnych w ogóle
        w Polsce doświadczyło raptem 15% badanych panów i chęć doświadczenia
        takowego jest to jedna z głównych motywacji która ciągnie naszych
        rodaków do prostytutek.
    • aandzia43 Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 16:30
      Nooo..., ciekawe!
      Yoric, liczę na ciebie, znajdź odpowiedź na pytanie w niezmierzonych
      głębinach internetu ;-)))

      Na zdrowy babski rozum, to samicę podnieca intymny zapach dorosłego,
      gotowego do kopulacji samca i odwrotnie. Więc od wąchania do czynów
      droga niedaleka. Ot, dystans między nosem a ustami.
      A potem już tylko odległość miedzy ustami a brzegiem pucharu ;-)
      • wermer Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 16:41
        aandzia43 napisała:

        > Nooo..., ciekawe!
        > Yoric, liczę na ciebie, znajdź odpowiedź na pytanie w
        niezmierzonych
        > głębinach internetu ;-)))
        >
        > Na zdrowy babski rozum, to samicę podnieca intymny zapach
        dorosłego,
        > gotowego do kopulacji samca i odwrotnie. Więc od wąchania do
        czynów
        > droga niedaleka. Ot, dystans między nosem a ustami.
        > A potem już tylko odległość miedzy ustami a brzegiem pucharu ;-)

        To faktycznie bardzo odkrywcze, nie sadziłem ze gotowy do kopulacji
        samiec ma jakis specyficzny zapach.( pewnie pachnie waniliową
        prezerwatywą).
        • metalin Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 18:02
          wermer napisał:

          > To faktycznie bardzo odkrywcze, nie sadziłem ze gotowy do kopulacji
          > samiec ma jakis specyficzny zapach.( pewnie pachnie waniliową
          > prezerwatywą).

          Niby w temacie wątku chodzi o seks oralny, ale wermer poddaje w wątpliwość to,
          co napisała aandzia43.
          Otóż drogi wermerze, tak, ten specyficzny zapach jak najbardziej daje się wyczuć
          . Ja podczas wstępnej "zabawy" z moim mężem czuję kiedy ta gotowość narasta,
          czuję to ni mniej , ni więcej , tylko podczas całowania się, czuję w ustach
          coraz silniejszy zapach..... spermy! Rozmawialiśmy o tym z mężem . Mówiłam mu
          kiedy zaczynam czuć ten zapach , a on potwierdzał, że właśnie wówczas jest
          najbardziej podniecony.
          A może my jacyś nienormalni jesteśmy :)))

          Co do korzeni seksu oralnego, cóż nie wiem nic wiążącego na ten temat , ale ja
          szukałabym odpowiedzi w obszarze homoseksualizmu, czyli od zawsze.
          • metalin Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 18:09
          • metalin Jestem trzeźwa, tylko rozkojarzona :)) 21.08.07, 18:15
            metalin napisała:


            > Co do korzeni seksu oralnego, cóż nie wiem nic wiążącego na ten temat , ale ja
            > szukałabym odpowiedzi w obszarze homoseksualizmu, czyli od zawsze.


            Walnęłam jak kulą w płot!:))))
            Pisząc to wszystko co się tyczy korzeni ,myślałam oczywiście o seksie analnym :))))
            • wermer Re: Jestem trzeźwa, tylko rozkojarzona :)) 21.08.07, 18:47
              Matalin, ja już podejrzewałem Cie że coś łyknełaś czytając
              o tym jak wyczuwasz smak spermy przy pocałunku. To jakaś wyższa
              szkoła wtajemniczenia seksualnego, niedostepna zwykłym śmiertelnikom.
              Wogóle twoje posty sa dołujace, i uświadamiam sobie jak niewiele
              wiem o korzeniach seksu analnego i obszarach homoseksualnych.
              Generalnie jestem jakis niedouczony.


              metalin napisała:

              > metalin napisała:
              >
              >
              > > Co do korzeni seksu oralnego, cóż nie wiem nic wiążącego na ten
              temat , a
              > le ja
              > > szukałabym odpowiedzi w obszarze homoseksualizmu, czyli od
              zawsze.
              >
              >
              > Walnęłam jak kulą w płot!:))))
              > Pisząc to wszystko co się tyczy korzeni ,myślałam oczywiście o
              seksie analnym :
              > ))))
              • metalin Re: Jestem trzeźwa, tylko rozkojarzona :)) 21.08.07, 21:03
                wermer napisał:

                > Wogóle twoje posty sa dołujace

                ??????

                > Generalnie jestem jakis niedouczony.

                a ja rozkojarzona...i wszyscy zdrowi! :) ....ostatecznie to bardzo szczególne
                tematycznie forum , tak? ;)

                a z tym zapachem (jeszcze przed faktem... tego tam) , to nie ściemniam...mam tu
                chłopa swojego posadzić , coby potwierdził?:)


                • aandzia43 Re: Jestem trzeźwa, tylko rozkojarzona :)) 21.08.07, 21:38
                  Jeśli koleżanka Metalin coś zjadła, to ja bym chciała to samo ;-)))))
                  • metalin Re: Jestem trzeźwa, tylko rozkojarzona :)) 21.08.07, 21:51
                    aandzia43 napisała:

                    > Jeśli koleżanka Metalin coś zjadła, to ja bym chciała to samo ;-)))))

                    No, ja Ciebie bardzo przepraszam , ale chłopem się nie podzielę, nawet gdybym go
                    sklonowała, to tego drugiego też zatrzymam! ;))))
                    • aandzia43 Re: Jestem trzeźwa, tylko rozkojarzona :)) 21.08.07, 22:02
                      metalin napisała:

                      > aandzia43 napisała:
                      >
                      > > Jeśli koleżanka Metalin coś zjadła, to ja bym chciała to samo ;-)))))
                      >
                      > No, ja Ciebie bardzo przepraszam , ale chłopem się nie podzielę, nawet gdybym g
                      > o
                      > sklonowała, to tego drugiego też zatrzymam! ;))))


                      Oczywiście, jak wiadomo, chodziło mi o zjadanie substancji zmieniających
                      świadomość (zasugerowało mi to twoje rozkoszne rozkojarzenie). Ale pomysł
                      klonowania przyjemnych męskich egzemplarzy jest niegłupi ;-))))
                      Może kiedyś, w przyszłości....Póki co, klony powstają samoistnie, jako bliźnięta
                      jednojajowe, a to nie zawsze udane przedsięwzięcie ;-)))
                      • metalin Re: Jestem trzeźwa, tylko rozkojarzona :)) 21.08.07, 22:25
                        aandzia43 napisała:

                        > Oczywiście, jak wiadomo, chodziło mi o zjadanie substancji zmieniających
                        > świadomość (zasugerowało mi to twoje rozkoszne rozkojarzenie).

                        Oj Aandzia , wystarczy zamienić słowo 'z j a d a n i e' na 'p o ł y k a n i
                        e' i zważywszy na tytuł wątku, wszystko będzie jasne :)

                        Przepraszam , już się zamykam ;)))
        • aandzia43 Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 21:35
          Waniliową prezerwatywą to pachnie waniliowa prezerwatywa. Penis mojego faceta
          pachnie (szczęśliwie dla zainteresowanych) penisem. Jako samica ociosana co
          nieco przez wieki cywilizacji lubię ten zapach tylko w symbolicznym stężeniu,
          ale lubię. Kręci :-)

          Chyba się źle wyraziłam ;-) Powinnam napisać: dorosłego, dojrzałego do kopulacji
          samca
      • yoric Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 18:03
        Od dawna wiadomo, że bonobosy p... się (sorry za język ;)) na wszystkie, albo
        prawie wszystkie znane ludziom sposoby. A takie coś wyczytałem w encyklopedii o
        gorylach:

        "Female gorillas advertise their sexual receptivity through their behavior,
        rather than with any obvious physical changes. Females invite copulations by
        closely following a male, staring at him intently, and sometimes stimulating his
        genitals with their hand or mouth."

        Innymi słowy seks oralny nie jest niczym, co by trzeba było wynajdywać. IMO
        ludzie uprawiali seks oralny, analny i wszelki inny od zawsze. Chyba za często
        zakładamy, że "wszędzie na świecie" to w Europie, a "od zawsze" to od 4 wieku
        pne :))
    • bugbuddy Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 18:24
      Korzenie mogą sięgać nawet za migdałki ;-)

      Gdzieś słyszałem, że w 'dawnych' czasach pozycja osoby przyjmującej fellatio
      była uważana na pozycję uległą, a druga strona była dominującą. Teraz raczej się
      zmieniło: dominuje ten któremu 'robi się laskę'.
      • herbatka.jasminowa Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 18:59
        www.durex.pl/seks_oralny.html
        Macie stronke do poczytania...nie powiem - ciekawa :-))))
      • kawitator Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 19:21
        Nie wiem jak było w epoce kamienia i miedzi. W Pompejach w odkopanych lunaparach
        wymalowane było wszystko o czym słyszałem a także kilka zupełnie nowych
        pomysłów a na płaskorzeźbach w Indiach są seny które mogą przyprawić o rumieniec
        doświadczona wielokrotna dziewice ze współczesnego sex biznesu :-))
        Nihil Novi sub sole W seksie na pewno
        • jkkkk Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 23:48
          pisze się Lupanar a nie Lunapar.
      • eeela Re: Korzenie seksu ORALnego 24.08.07, 15:35
        > Gdzieś słyszałem, że w 'dawnych' czasach pozycja osoby
        przyjmującej fellatio
        > była uważana na pozycję uległą, a druga strona była dominującą.
        Teraz raczej si
        > ę
        > zmieniło: dominuje ten któremu 'robi się laskę'.

        Zmiana rozumienia z naturalnego na kulturowe ;-) Ja juz jakis czas
        temu odkrylam, ze performowanie fellatio na moim kochanku stawia
        mnie w pozycji dominanta, a nie przeciwnie :-)
    • setset Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 22:50
      Socjobiologia daje odpowiedź na twoje pytanie.
      Szczegóły są zawarte w bardzo fajnej popularno naukowej książce Robina Bakera
      (ostro pornograficznej w części przykładowej :) )

      Otóż mówiąc w skrócie/uproszczeniu partnerzy wykorzystywali i wykorzystują seks
      oralny do sprawdzenia czy są sobie wierni.

      Mężczyzna może wyczuć zapach spermy innego mężczyzny, kobieta podobnie. Nie
      pamiętam dokładnie, ale warto przeczytać.

      Po tej książce, świat mi się "poukładał". Teorie socjobiologów pasują mi
      idealnie do tego co widzę i słyszę. Dlatego nie dziwę się skłonnościom Panów i
      Pań będących w związkach do romansów. Czy zanikiem zainteresowania seksem z
      partnerem. Itp./itd.
      Oczywiście te zachowania leżą u podstaw, Froyd nazwał to chyba ID czyli
      podświadome popędy niekontrolowane przez nas, potem jest warstwa EGO następnie
      SUPEREGO, to akurat normy panujące w społeczeństwie i niejako nam narzucone.

      Niektórym trudno zaakceptować teorie socjobiologów ponieważ burzą ich poukładany
      świat. Tylko ta część tego wywodu już jest nie na temat.

      Tak czy inaczej w tej książce jest odpowiedź.

      Pozdrawiam
      S.
      • yoric Re: Korzenie seksu ORALnego 21.08.07, 23:57
        Ja bym to nazwał psychologią ewolucyjną - brzmi łagodniej, niż socjobiologia.
        Akurat z Bakerem jeszcze nie miałem styczności (ale wiem dość dokładnie o czym
        jest), natomiast są mniej kontrowersyjne ksiązki, gdzie jest mniej więcej to
        samo. Zgadzam się w pełni, że dla wielu osób punkt widzenia psychologii
        ewolucyjnej jest poza zasięgiem wyobraźni i dlatego pewnie do końca życia będą
        zadawać pytania "jak to jest, że..." i dziwić się, że nie znajdują odpowiedzi.

        Pozdrawiam
        • yoric Ciąg dalszy 22.08.07, 00:15
          Acha! Zapomniałem o najważniejszym!
          Byłem w ciężkim szoku widząc w jednym wpisie psychologię ewolucyjną, mającą
          sporą wartośc naukową, i Freuda, który nie ma ŻADNEJ wartości naukowej i jest
          obecnie uważany za pewną ciekawostkę historyczną.
          • setset Re: Ciąg dalszy 22.08.07, 08:22
            Owszem żadnej, poza tym że jego ID, EGO, SUPEREGO, najlepiej oddaje działania
            podświadome niezależne od naszej woli, kulturę narzuconą nam przez otoczenie, no
            i świadome działanie.
            Są lepsze teorie ale o tym słyszał chyba każdy? :) A część osób ślysząc o
            genach, psychologi ewolucyjnej i tym że to niejako kieruje naszymi działaniami
            jest strasznie oburzonych że przecież to nie możliwe nie rozumiejąc że to
            działania podświadome, nie wynikające w prost z naszej woli, nieświadome. Jakoś
            nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć.

            Na Gazecie był kiedyś artykuł (trzy nawet) "sekrety ewolucji i kochania" czy
            jakoś tak.

            Podaj inne książki jak możesz.

            Pozdrawiam
            S.
            • yoric Re: Ciąg dalszy 22.08.07, 13:08
              Tu podaję moją listę. Nb. dzięki za przypomnienie o Sperm Wars Bakera - muszę do
              niej zajrzeć :).

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=60442841
              Pozdrawiam
    • glosatorr Historia sexu oralnego 22.08.07, 10:07
      No więc jak się to zaczęło.
      No zaczęło się to dawno temu, za górami i lasami, gdzie pierwsze
      osobniki podobne do człowieka, były tak zarośnięte, że aby się
      poznac musiały się dotykać. A ponieważ samce miały tę dziwną ciągotę
      że wszystko najpierw dotykaly paluchem potem ten paluch pchały do
      geby, tak więc najpierw można powiedzieć, rozpoznać samicę były
      niezmiernie trudno - wszystko śmierdziało dokładnie tak samo,
      smakowało różnie. Można więc powiedzieć, że nieposmakowane - nie
      było poznane. Tak więc najpierw taki samiec, wpychał poniżej pasa
      palec od tyłu w futro, potem to co na paluchu mu zostało, smakował.
      Siłą żeczy więc przed seksem klasycznym, narodził się sex analny.
      Ponieważ osobników człekopodobnych było mało, można przyjąć, że z
      braku laku, czyli samic, samce, szczególnie miesiącami uganiając się
      za zdobyczą, odkryły pierwsze, że można sobie dogadzać na różne
      sposoby.

      Więc siłą rzeczy, z ciekawości, skrócono drogę poznawania
      organoleptycznego eliminując palec jako pośrednika. Ponieważ w
      stadzie łatwiej o kontakt fizyczny, tak więc wpychanie jęzora w
      kłębowisku tulących się z zimna osobników powodował, że po kilku
      tysiącach lat, rodzący się proces szukania przyjemności, połączył
      przyjemność związaną z poznawaniem, iskaniem, lizaniem niektórych
      narządów z faktem, że rodziło to silne podniecenie seksualne.

      Kiedy pierwszy człekopodobny zasłużył na nazwanie go homo sapiens,
      zaobserwowano na malowidłach naskalnych, uwiecznienie całego rytuału
      poznawczego związanego z aktem zaplodnienia. Mianowicie samica
      gotowa do zapłodnienia nadstawiała się samcowi, a ten z ciekawością
      zbliżał się do samicy, obwąchiwał ją, lizał czyli smakował i tak
      można powiedzieć sprawdzając, czy jest ona gotowa do zapłodnienia,
      ona miała pierwszą przyjemność. I tak powstała pierwsza historycznie
      prymitywna gra wstępna i minetka (tu się toczy dyskusja pomiędzy dr.
      A.F. Robinsonem z Boston University a prof. Mortimerem - czy seks
      oralny nie narodził się podczas przeciągającej się nieobecności
      samców wędrujących miesiacami za zdobyczą - pomiędzy samicami).

      Potem oczywiście pierwszy neandertal chwytał samicę za grzywę,
      dopadał ją od tyłu i o seksie oralnym zapominał, co zresztą
      pozostało na poziomie instynktownym u wielu samców człowieka
      współczesnego do dzisiaj - którzy powiedzenie - Maleńka rajcujesz
      mnie, kładź się a ja Cię dosiędę - traktują jako grę wstępną (i to
      jedyną).

      W czasach kamienia łupanego, kobieta głosu nie miała zupełnie -
      miała sprzątać, gotować, rodzić i karmić samca i jego pociechy.
      Dlatego to, że taki nierozgarniety samiec, musząc mieć pewność, że
      ona jest gotowa na bycie matką (i że wogóle jest samicą),
      obwąchując, sapiąc, liżąc, smakując by mieć pewność, że to co chce
      zrobić będzie skuteczne, nie mając niestety zbyt dużej inteligencji,
      zaczął samicom dostarczać mimowolnie przyjemności.

      Jak pokazują późniejsze odkrycia, wraz z rozwojem cywilizacyjnym,
      szukanie urozmaicenia w czasie, kiedy samce nie chciały mieć dzieci,
      powodowało, że potrafili połączyć przez kilka tysięcy lat fakt, że
      iskanie się, lizanie, sprawia przyjemność samicy, i ich więzi przy
      tym stają się bardziej sympatyczne i owocne. Tak więc tracili futro
      między innymi z tego powodu, że futro zaczęło włazic wszystkim w
      zęby, właśnie podczas uciech i zachowań seksualnych pomiędzy
      osobnikami różnej płci.

      Coraz mniejsze owłosienie, rosnąca higiena spowodowały, że seks
      oralny również ewoluował.

      O ile pierwsza lody miały na celu u samicy dbanie o higienę
      (połączenie faktu, że samce wsadzały swoje organa płciowe byle
      gdzie, nie dbając o czystość zupełnie - z chorobami jakie niestety
      kobiety trapiły w tamtych czasach).

      Kiedy samiec zobaczył i poczuł, jakie to jest fajne, zaakceptował to
      i coraz częściej zamiast wpychać swoje organy byle gdzie (np. w
      organa seks. kolejnych zwierząt udomawianych przez człowieka) -
      zaczął również podstawiać je coraz bliżej ust swoich (i nie swoich)
      samic. Później stało się już w przypadku plemion koczowniczych
      rytuałem, że wpychanie penisa bylo formą dominacji nad zniewolonymi
      samicami i upokarzaniem pojmanych wrogów (samców) i ich nałożnic i
      żon.

      Wraz ze wzrostem cywilizacyjnym, ars amandi wzbogacało się o nowe
      formy dawania sobie przyjemności i seks oralny stał się trwałym
      elementem życia seksualnego człowieka do dzisiaj. Klasyczne
      traktowanie seksu oralnego można znaleźć już w odkryciach późnego
      Sumeru, oraz analizując zachowane inskrypcje w Egipcie, Grecji,
      Babilonii i Rzymie. Wszystkie współczesne kultury (nawet prymitywne)
      stosują w swoim ars amandi tę formę kontaktu seksualnego.

      Wyjątkiem jest jednak praktyka plemion zwrotnikowych - szczególnie
      plemienia Ukawai-khe oraz ich sąsiadów, gdzie do dzisiaj formą
      najwyższego szacunku jest zrobienie loda osobie, której okazuje się
      szacunek - stąd np. zrobienie loda np. przez podwładnego swojemu
      Krolowi, Wodzowi, Szamanowi - jest na porządku dziennym i bywa np.
      elementem publicznego okazywania szacunku podczas uroczystości
      plemiennych.

      Inną sprawą jest to, że o ile chaotyczne mielenie jęzorem przez
      samca, rzadko trafia we własciwe miejsca kobiety, dając jej
      możliwość przeżycia orgazmu - o tyle zdarza się, że samica niby
      niechcący, ale pokazuje samcowi, iż w pełni włada facetem, chociazby
      czasami przejeżdżając zębami po główce członka. Takie zachowania
      występowały i występują nadal pomimo tego, iż ludzkość weszła już w
      XXI wiek. Ale praktyka czyni mistrza, tak więc kończąc mogę tylko
      życzyć wszystkim, by w seksie oralnym znajdowali wyjątkową
      przyjemność.


      Na podstawie wywiadu z prof. J.A. Mortimerem z "Paleontology revies"
      (2007/04/12)
      • substantiv Historia sexu oralnego - Freud, Fromm & Co 23.08.07, 01:17
        Freud, Fromm & Co przypisywali oralnemu cechy takie jak zachłanność,
        niecierpliwość, nastawienie na branie, chęć podporządkowania sobie
        innych i osobowość zależna, narcywstaczna. zazdrosna depresywna; a
        analnemu upór, systematyczność, zamiłowanie do porządku, władzy,
        kontroli skąpstwo, pedantyzm, koncentrowanie się na błędach a nie na
        mocnych stronach, agresja.

        Tak podchodzac do tematu mozna rzec, powiedz jak sie kochasz a
        powiem ci kim jestes.

        + + +
        Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
        • substantiv Re: Historia sexu oralnego - Freud, Fromm & Co 23.08.07, 01:23
          sorry, trochę newyraźnie się wyraziłem, chodzi o teorię osobowoci i
          podział min. na charakrer oralny i analny, no ale od charakteru do
          sexu nie daleko...


          + + +
          Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
          • yoric Re: Historia sexu oralnego - Freud, Fromm & Co 24.08.07, 17:25
            No właśnie. Właściwie to chyba same te pojęcia starczają sobie za komentarz :).
            Może Freud jest popularny wśród gawiedzi i kulturoznawców. Ale żaden poważny
            naukowiec (w sensie scientist) nigdy Freuda nie zacytuje, chyba że na żarty,
            albo w sensie historycznym.
            • substantiv Re: Historia sexu oralnego - Freud, Fromm & Co 25.08.07, 20:26
              freud byl genialnym pionierem i jak kazdy pionier mylił sie,
              niezaprzeczalna jest jego intuicja i nowatorskosć. Dzis
              neorobiolodzy potwierdzaja jego tezy zob.
              www.zeit.de/2006/09/F-Seelen-Mechanik?page=1
              to tak a propos naukowcow

              + + +
              Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
              • yoric Re: Historia sexu oralnego - Freud, Fromm & Co 25.08.07, 21:12
                Freud być może zwrócił uwagę na parę rzeczy, ale po pierwsze i najważniejsze,
                jego teoretyzowanie nie miało żadnych cech metody naukowej (która już wtedy
                miała się całkiem dobrze).
                Co do potwierdzeń to nie mogę się ustosunkować, bo tekst jest w jakimś
                barbarzyńskim języku :P. Na pewno da się z całego Freuda - jak z każdego
                większego systemu - wygrzebać jakieś pojedyncze tezy, które na *pewnym poziomie
                ogólności* da się potwierdzić. Np. że płaty czołowe mózgu to taki biologiczny
                odpowiednik superego. Ogólnie rzecz biorąc Freud nie ma żadnej wartości naukowej
                - może ma pewną wartość literacką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja