Seks po osiemdziesiątce...

23.08.07, 16:52
Właściwie to od 57 lat w górę. Na początku chciałem podczepić pod "Seks na
szych rodziców", ale stwierdziłem, że to jednak inny temat.

news.bbc.co.uk/2/hi/americas/6959977.stm

Statystyki są zdumiewające. A najlepsze jest to: "Of those who said they were
sexually active, most said they were having sex at least two or three times a
month."

Albo zwyczajnie kłamią, albo badanym w wieku naszych dziadków powodzi się
lepiej, niż statystycznemu członkowi tego Forum!!!

Pozdrawiam
    • feuer_und_wasser Re: Seks po osiemdziesiątce... 23.08.07, 17:24
      Moi Rodzice są tuż przed... ale zapytam. Będę u nich w sobotę, przez telefon jakoś tak głupio:)
    • ewolwenta Re: Seks po osiemdziesiątce... 23.08.07, 18:15
      Ciekawy to temat bo u nas zupełnie tabu. Tak jakby z wiekiem popęd gasł zupełnie.

      A ponoć to nie prawda, zwłaszcza u kobiet. Potwierdzała to jedna z moich
      kuzynek, która zachowała aktywność w tej sferze jeszcze dobrze po 75 r. życia (z
      młodszym partnerem).
      Wiek po 70tce czy 80tce znaczy zupełnie co innego w zależności od stanu zdrowia.
      Myślę, że Ci w miarę sprawni fizycznie (uprawiający całe życie sporty), życiowo
      i intelektualnie aktywni, zachowują sprawność też i w łóżku. Jeśli sonda
      przeprowadzona była na próbie ludzi zdrowych to wyniki jej pewnie są prawdziwe.
      Tylko który 80cio late nie leczy się przewlekle?
      Faktem też było, że ciotka o której wspomniałam, na tyle ile miała lat nigdy nie
      wyglądała. Mówiła ona też, że jej ojciec "witalność" - jak to określała -
      zachował do końca życia (czyli do ok. 80tki).
      Niestety niezdrowy styl życia (odżywianie, brak ruchu) powoduje, że seniorzy
      wegetują na lekach i nie mają szans na uniesienia. I tak się stało z ciotką w
      ostatnich jej latach życia.
      • kawitator Re: Seks po osiemdziesiątce... 23.08.07, 18:58
        Yoric Po jakiego grzyba wyciągasz jakieś obce nam statystyki ?
        Ciekawyś ? Zapytałbyś sie na priva. Całej prawdy bym ci nie powiedził bo mógłbyś
        sie targnąć na siebie lub najmilejszą z ostrym lub tępym narzędziem. Tego rąbka
        co bym uchylił wystarczyło by na to abyś pił z żałości przez dni kilka. ;-PPPPPP
        • ewolwenta Re: Seks po osiemdziesiątce... 23.08.07, 19:11
          nie no kawi, usycham teraz jeszcze z ciekawości
        • lilyrush Re: Seks po osiemdziesiątce... 23.08.07, 19:50
          kawitator napisał:

          > Yoric Po jakiego grzyba wyciągasz jakieś obce nam statystyki ?

          Bo Yoric sie nudzi, a niestety poszukiwania nowej partnerki idą marnie. Moze
          wartoby zweryfikować niektóre poglądy???
    • nostress.ka21 Re: Seks po osiemdziesiątce... 23.08.07, 22:47
      Niezły tekst. To ja w młodzieńczym wieku czasem mam rzadziej :/
      Nie wiem ile w tym prawdy, ale kiedyś pogadałam sobie ze "znajomym" staruszkiem,
      który NIE leczy się przewlekle, no i on twierdzi, że robił TO z żoną do samego
      końca ich małżeństwa. Czyli jak on miał 86lat, a ona 72.
      Natomiast znam niesamowitego faceta, w niesamowitym wieku, niedługo skończy
      72lata i wiem, że może bez niebieskiej tabletki, ale już nie tak często. W sumie
      sama bym to z chęcią sprawdziła, ale nie będę się z potencjalnym teściem sexić :|
    • yoric Re: Seks po osiemdziesiątce... 23.08.07, 22:57
      Hehe, po co wyciągam statystyki? Żeby uzmysłowić ludziom, co tracą :).

      > Bo Yoric sie nudzi, a niestety poszukiwania nowej partnerki idą marnie

      Lily, ciekawią mnie niezmiernie dwie rzeczy. Raz, czym akurat Ciebie tak
      dotknąłem, bo sądząc po Twoich ostatnich wpisach sprawa jest poważna? I dwa, to
      zacytowane to na czym opierasz, jeśli łaska? ;)

      Pozdrawiam
      • lilyrush Re: Seks po osiemdziesiątce... 24.08.07, 09:38
        yoric napisał:

        > Hehe, po co wyciągam statystyki? Żeby uzmysłowić ludziom, co
        tracą :).
        >
        > > Bo Yoric sie nudzi, a niestety poszukiwania nowej partnerki idą
        marnie
        >
        > Lily, ciekawią mnie niezmiernie dwie rzeczy. Raz, czym akurat
        Ciebie tak
        > dotknąłem, bo sądząc po Twoich ostatnich wpisach sprawa jest
        poważna? I dwa, to
        > zacytowane to na czym opierasz, jeśli łaska? ;)
        >
        > Pozdrawiam


        Nie zastanawiaj sie za bardzo bo jeszcze cos głupiego wymyślisz.
        Powiedzmy, ze mam ostatnio skręcony humor i robie sie z lekka
        złosliwa.

        A z cytownaiem to chyba nie rozumie o co chodiz- w tym poście
        cytowałam Kawiego
        • yoric Re: Seks po osiemdziesiątce... 25.08.07, 13:39
          Problem w tym, że ja też mam taki humor i jestem przewrażliwiony :).

          A chodziło mi o to:

          > > Bo Yoric sie nudzi, a niestety poszukiwania nowej partnerki idą
          marnie

          Jeszcze wczoraj chciałem napisać: "przeciwnie, przeciwnie - idą znakomicie", ale
          dziś przychylam się do tej opinii.

          Pozdrawiam
          • sylwiamich Re: Seks po osiemdziesiątce... 25.08.07, 14:01
            Będąc młoda pielęgniarką:))
            Moja podeszła już wiekowo sądziadka udął się do księdza pobliskiej
            parafii z chęcią zawarcia związku małżeńskiego.Po tejże wizycie
            opowiadała wzburzona całemu podwórku:
            -No i ten bęcwał się mnie zapytał:"Babciu a po co wam ślub
            kościelny? W tym wieku?"To ja mu na to:"By się ksiądz wstydził.Co mi
            ksiądz każe?Seks bez ślubu uprawiać?Cudzołożyć?!!!


            A teraz całkiem świeża historia:
            Przyszła do sąsiadki 67letniej koleżanka z awanturą:
            -A weż go sobie!Masz większą emeryturę to do Ciebie przychodzi
            ladacznico.Ja go już nie chcę.
            Boziu...w tym momencie rozwiały się moje marzenia że to z wiekiem
            przechodzi:(((
    • murakami2 Re: Seks po osiemdziesiątce... 24.08.07, 09:28
      Jak napisałam w wątku "seks moich rodziców", ze zdziwieniem dowiedziałam się, że
      po tylu latach postu zachciało im się ponownie spróbować. A ja, ku swemu
      zdumieniu, stałam się kimś, kogo własna matka pyta "co nowego w seksie". Moi
      rodzice mają po 67 i 61 lat. Specjalnych wygibasów nie robią, bo też mają spory
      reumatyzm. Z tego, co się dowiedziałam, to tak przeciętnie raz w tygodniu. Poza
      nimi ze znanych mi par w tym wieku seks uprawiali moi dziadkowie ze strony ojca
      - do śmierci babci, czyli 57 lat. Poza tym nie zauważyłam, żeby ktoś sie tym
      chwalił, mówił o tym, czy aby ten temat pojawiał się w plotkach. Dlaczego? A
      któż to wie. Na pewno to temat tabu, a w tym wieku wielu ogarnia nadmierna
      nabożność i mówienie takich rzeczy to jakiś skandal :)
      • ewolwenta Re: Seks po osiemdziesiątce... 24.08.07, 10:11
        > któż to wie. Na pewno to temat tabu, a w tym wieku wielu ogarnia nadmierna
        > nabożność i mówienie takich rzeczy to jakiś skandal :)

        Raczej Ci ludzie i w młodszym wieku nie mówili o seksie za często.
        • murakami2 Re: Seks po osiemdziesiątce... 24.08.07, 11:27
          > Raczej Ci ludzie i w młodszym wieku nie mówili o seksie za często.

          To prawda. Moja mama w swoim domu nie mogła na ten temat rozmawiać np., bo
          babcia jej mówiła, że "to, co chłopy zawsze chcą, ty nie musisz", "wyjdziesz za
          mąż, to się dowiesz" i temu podobne mądrości. Abstrahując od babci, przypomniał
          mi się wywiad z Michaliną Wisłocką w "Dużym Formacie", którego fragment
          przytaczam, trochę tłumaczący, jak drzewiej bywało:

          "- Jak pacjentki mówiły o seksie w latach 50.?

          - Oj tam, o seksie... Nawet o pochwie czy o członku się nie mówiło, bo to
          wszystko było świństwo. Pytałam po lekarsku, co ją boli i gdzie.

          - A ona jak odpowiadała?

          - Tu.

          - Tu mnie boli?

          - Tu mnie boli, tam mnie szczypie.

          - Tu - to nie wiadomo gdzie?

          - A palcem pokazywały. Już pan się nie martwi o to, jak ja się porozumiewałam.
          Doskonale mi to szło.

          - A w latach 70?

          - Stopniowo już pisało się "pochwa" i "członek".

          - A pacjenci jak mówili?

          - One już mówiły "cipa". Że cipcia ją boli albo swędzi. Mówiły też "gniazdko".
          Było jeszcze określenie "psiocha". Oni, że: "maciek". Albo bez nazywania: "No
          nic mi nie staje, co ja mam zrobić?". Prosto się mówiło. W latach 70., gdy
          mówiłam w sposób bardziej naukowy, to niektóre już rozumiały, bo czytały
          książki. Ale w latach 50. - nic. Na przykład chłopom rosła macica. O, ile razy
          przychodził, bo go macica dusi, rośnie mu tak, aż go dusi. Taki ogólny pogląd
          wiejski, że jak go coś dusiło, to go macica dusiła. Nie jestem pewna, czy na
          głuchej wsi jeszcze do teraz nie dusi ta macica. "

          Jeśli ktoś chciałby przeczytać cały artykuł, to proszę bardzo:
          kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78525,2291497.html?as=1&ias=11&startsz=x
    • feuer_und_wasser Re: Seks po osiemdziesiątce... 28.08.07, 09:55
      Byłam u Rodziców i zapytałam jak u nich z seksem. Dodam, że Tata ma
      79 lat a Mama 77. Oświadczyli, że teraz głównie oral. Normalny seks
      chyba rok temu. Dowiedziałam się też, że moja Mama odkryła
      przyjemności wynikające z minety w późnym wieku ok. 50 lat. Podobno
      nie z winy Taty, ale nie wnikałam. W tej chwili Ojciec się śmieje,
      że ciągle jest na etapie nadrabiania zaległości i tych lat kiedy nie
      było lizanka. Jedyną trudność stanowi przyjęcie odpowiedniej
      pozycji: Mama jest przed operacją biodra a Tatko ma reumatyzm. Ale
      podobno sobie radzą:)
    • sagittka Re: Seks po osiemdziesiątce... 04.09.07, 20:26
      Przypominam sobie artykuł, w którym była wzmianka, że częściej
      uprawiają seks emeryci w nowych związkach, z nowymi partnerami, niż
      ci, którzy trwają w kilkudziesięcioletnich małżeństwach. Wynikało to
      głównie z tego, że ta sfera była stopniowo zaniedbywana i zanikała,
      także z powodu konfliktów występujących głównie w wieku średnim i
      potem, gdy juz mentalność łagodniała było za późno na reaktywację.
      Dowiedziono również, że długoletnie pary, które utrzymują poziom
      intymności, lepiej radzą sobie z problemami w związku i są zdrowsze.
      • ewolwenta Re: Seks po osiemdziesiątce... 04.09.07, 23:26
        > Dowiedziono również, że długoletnie pary, które utrzymują poziom
        > intymności, lepiej radzą sobie z problemami w związku i są zdrowsze

        Ciekawe, bo kiedyś zdumiało mnie, że jeśli po ulicy idzie para
        starszych ludzi to:
        - albo emanuje z nich pogoda, są sprawni fizycznie
        uśmiechnięci i trzymają się za rękę lub inaczej okazują sobie
        wzajemną czułość,
        - albo są skrzywieni, schorowani, idą daleko od siebie a
        nierzadko zwracają się oschle do partnera.

        Nie mogę sobie przypomnieć sytuacji nie przeczącej tej regule.
        • gomory Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 06:44
          Racja. Ja tez nigdy nie widzialem jednoczesnie zlosliwie skrzywionych i czule trzymajacych sie za rece ;).
          • sylwiamich Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 07:21
            Komentarz mojego kolegi w odpowiedzi na moje achy i ochy nad
            trzymającą się za ręce staruszków:
            -Za ręce sie trzymają bo boją się że upadną.
          • ewolwenta Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 11:39
            miałam na myśli połączenie czułości i sprawności fizycznej

      • aandzia43 Re: Seks po osiemdziesiątce... 04.09.07, 23:39
        sagittka napisała:

        Wynikało to
        > głównie z tego, że ta sfera była stopniowo zaniedbywana i zanikała,
        > także z powodu konfliktów występujących głównie w wieku średnim i
        > potem, gdy juz mentalność łagodniała było za późno na reaktywację.
        >

        To jak najszybciej załatwiajmy konflikty, póki jesteśmy młodzi (a przynajmniej w
        wieku średnim)! I nie dajmy się pochłonąć problemom. Jednym słowem -
        dojrzewajmy, zamiast tylko starzeć się.
        Bo jak zgubimy teraz, to na starość nie odnajdziemy....
        • anmar123 Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 08:56
          Pociąg jest tylko lokomotywa odjechała!
          Ale to tylko w przypadkach, w którech nieużywany organ zanika.
          • yoric Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 15:33
            Trzeba zatem zadbać (i tu wyjątkowo popieram Glam w wątku obok), żeby najlepsze
            lata naszej seksualności nie przechodziły nam p r z e z p a l c e...
            • aandzia43 Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 16:39
              I nie prowadzić gospodarki rabunkowej, nawozić i pielęgnować...
            • kawitator Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 17:27
              żeby najlepsze lata naszej seksualności nie przechodziły nam p r z e z p a l c e...
              Yoric Z takim pojmowaniem świata to wiesz co zrobić? gdxzie go mozesz sobie
              wsadzić ?
              Najlepsze lata to są te które masz przed sobą a najlepszy dzień to jutro I
              żebyś nie zmieniał codziennie zdania jak jutro to jutro każdego dnia jutro wbij
              sobie w głowę
              Dzisiaj leje i bardzo mnie cieszy perspektywa ze juro nie będę mógł kosic trawy
              ;-))
              Potem idziemy na imprezę i mam obiecane od żony, że nawet jak będę śpiewał
              pieśni patriotyczne to nie będę musiał jechać w bagażniku To jest najlepszy
              świat bo innego nie będziesz miał i szkoda czasu na pitolenie
              • yoric Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 23:42
                To jest text z komika estradowego (nie pamiętam którego). Moim zdaniem całkiem
                niezły. W oryginale było o okresie lat nastu i że wtedy *przechodzi przez
                palce*. W Stanach może nie, ale polskim nastolatkom to jednak głownie przez te
                palce :).

                Pozdr
              • kalina1970 Re: Seks po osiemdziesiątce... 05.09.07, 23:51
                juz teraz wiem ,ze kiedys psychologia byla Ci obca,ale teraz
                sluchasz swoich kolegow,oj sluchasz.Duzy chlopiec a pitoli czasami
                jak nieopierzony kurak.
              • gomory Re: Seks po osiemdziesiątce... 06.09.07, 08:32
                > Najlepsze lata to są te które masz przed sobą a najlepszy dzień to jutro

                Pamietam wyniki badan przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii i Francji na reprezentatywnej grupie 50/60/70 latkach. Wszystkie wprawdzie z roznym rozkladem procentem (precyzyjnie jak to wygladalo nie pamietam) ale w miare zgodnie oceniali, ze najchetniej i najlepiej wspominanym okresem w zyciu sa lata mlodosci.
                Ale zgadzam sie z kawitatorem, ze przeszloscia zyja hmmm... przegrani?
              • kropka991 moje ratunkowe koło 08.09.07, 17:59
                To jest najlepszy
                > świat bo innego nie będziesz miał i szkoda czasu na pitolenie

                "Dziś jest pierwszy dzień całej reszty mojego życia" - takie zdanie
                było kiedyś m ratunkiem przed kompletną katastrofą. A teraz widzę tę
                samą ideę w słowach kawitatora. Nie tylko tutaj - w tym poście.
                Witaj, bracie - i dzięki za mimowolną pomoc w nawigacji przez moje
                życiowe rafy. Trzymaj się dzielnie! Właściwie to głównie dla twoich
                postów czasem tu zaglądam.
                • ewolwenta Re: moje ratunkowe koło 09.09.07, 00:11
                  trudno się nie zgodzić, Kawi to taki dobry duch z niewyparzonym
                  jęzorem na tym forum
    • b_masztalska Re: Seks po osiemdziesiątce... 09.09.07, 11:48
      yoric napisał:

      > Albo zwyczajnie kłamią, albo badanym w wieku naszych dziadków powodzi się
      > lepiej, niż statystycznemu członkowi tego Forum!!!
      Mój dziadek był na chodzie do samej śmierci, a umarł, mając 81!
      Mam chyba po nim geny. Chociaż stara nie jestem, wszystko przede mną.:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja