Witam - oczywiście z problemem...

05.09.07, 11:29
Czytam sobie Wasze opowiesci i rozważania już od kilku miesiecy, ale
nie miałam odwagi opisać swojej historii, bo... jest tak banalna, że
aż mi głupio. Popełniłam wiele babskich błędów, mój małż wiekszość
męskich. Trwamy. Wybaczcie lakoniczność, ale może się jeszcze
ośmielę ;). Tytułowy seks jest, brak tez już przerabiałam. I chyba
widmo braku popchnęło mnie, żeby w kopńcu się ujawnić. Może zanim
wejdę w szczegóły przeszłości, opiszę,co teraz mnie nurtuje.
Sama nie wiem,co tym myśleć? Facet,który chciał seksu trzy razy
dziennie, wiecznie zabiegany, rzadko w domu, nagle zaczyna w tym
domu przesiadywać, ale do łóżka go nie ciągnie. Owszem, kiedy ja
zaproponuję, nie odmówi, ale sam jakoś nie przejmuje inicjatywy. Tak
jest już od kilku tygodni. Zastanawiam się, czy to mozliwe, żeby
facet o wysokim libido miał słabszy okres. A może się wypalił? Nie
byłaby to pierwsza historia, w której żona przestaje być atrakcyjna
seksualnie :/. Wracam do punktu wyjścia: stereotypowe te moje
problemy, aż do mdłości.
    • mam_to_w_nosie Re: Witam - oczywiście z problemem... 05.09.07, 12:01
      Ja tu ekspertem od braku seksu nie jestem, ale moją uwagę zwróciła
      jedna rzecz. Piszesz:

      > Facet,który chciał seksu trzy razy
      > dziennie, wiecznie zabiegany, rzadko w domu, nagle zaczyna w tym
      > domu przesiadywać, ale do łóżka go nie ciągnie.

      Zaczęłabym od tego dlaczego nagle przesiaduje w domu, coś się stało?
      Czy to jego zagonienie wynikało z aktywnego organizowania sobie/Wam
      czasu wolnego czy z pracy? Bo jeśli to pierwsze to trzeba by się
      zastanowić co się stało, że nagle stracił inicjatywę i chęci i czy
      ma to jakiś związek z mniejszą ilością seksu. A jak to drugie to może
      coś wydarzyło się w pracy co powoduje, że ma mniej obowiązków i
      przyjmuje to jak porażkę, a zatem stres, a zatem spadek libido...

      Trochę to uprościłam, ale zwróciłabym uwagę również na zmiany zachowania
      towarzyszące mniejszej ilości seksu między Wami skoro one są, bo to
      zapewne się wiąże.
      • matthiolavaria Re: Witam - oczywiście z problemem... 05.09.07, 12:52
        Zagonienie wynikało z pracy oraz z uciekania przed obowiazkami
        domowymi. Przechodziliśmy poważny kryzys a jednocześnie w jego pracy
        wszystko się poukładało. Teraz pochłania go budowa domu. Oczywiście
        to zrozumiałe,że to przeżywa i oddaje się temu bez reszty. Niesty
        nie chce mi się wierzyć, by to było tak pasjonujące zajęcie,że
        odechciewa się seksu. Wraca wieczorami, bo uparł się pomagać
        ekipie,zeby poczuć swój wkład w budowę, nigdy nie pracował
        fizycznie, więc jest wykończony. Tylko małe ale: panowie na tym
        forum wielokrotnie pisali, że wysiłek fizyczny nie osłabia popędu.
        • gomory Re: Witam - oczywiście z problemem... 05.09.07, 13:18
          Chyba czytalas wybiorczo - byly i opinie jednoznacznie mowiace, ze czlowiek fizycznie zmordowany pada na pysk i chce odpoczac, a nie bzykac.
          Czlowiek _przyzwyczajony_ do fizycznego wysilku, miewa lepszy poped. Wiadomo lepszy nastroj, zadowolenie z kondycji, poprawy wygladu, plynie na fali euforii. Ale jak nagle zafundujesz oboz pracy komus nawyklemu do siedzenia za biurkiem, to nie tylko seksu mu sie odechce ;).
          • matthiolavaria Re: Witam - oczywiście z problemem... 05.09.07, 13:22
            Pocieszyłeś mnie trochę :). Ale tylko trochę, bo co niby mam teraz
            zrobić ze swoją frustracją? I jeszcze dobiło mnie jedno. Przed
            godziną wysłam do niego mmsa ze swoją rozebraną fotką i pytaniem czy
            nie urwie się na pół godzinki. I nic :( Chyba odszukam wibrator.
            • murakami2 Re: Witam - oczywiście z problemem... 05.09.07, 22:48
              Pogadaj z człowiekiem, póki nie jest za późno na rozmowy. Bo potem to już tylko
              frustracja ci zostanie i nowy dom, w którym nie będzie seksu.
            • ilragazzo Re: Witam - oczywiście z problemem... 06.09.07, 10:14
              matthiolavaria, tak z własnego doświadczenia powiem, że jak miewam
              (bo niestety czasem się zdarzają:() okresy "bezochotynaseks"
              (niezależnie od przyczyn), to zachęty odnoszą prawie odwrotny
              skutek - raczej mnie irytują. Nie wiem czemu tak jest - po prostu
              takie mam odczucie.

              U mnie zwykle działa to tak, że potrzebuje jakiegoś czasu (tydzień,
              miesiąc) na abstynencję seksualną (lubię wtedy np. wyjechać w góry,
              czy po prostu posiedzieć z kumplami na piwie, poczytać książkę
              etc.). Po prostu potrzebuje czasowej separacji psychicznej. I
              wszystko wraca do normy (przynajmniej do tej pory wracało).

              Również wysiłek fizyczny - ten nieregularny - zdecydowanie powoduje
              zmęczenie i brak ochoty. Natomiast regularny w długim okresie czasu
              (np. uprawianie sportu), zdecydowanie pozytywnie wpływa i na libido
              i całokształt naszego życia seksualnego.

              Ale to mój organizm tak działa - jak jest u Twojego męża, chyba
              musisz sama dociec.

              Niezależnie od tego, rozmowa z pewnością pomoże. Pierwsze co mi
              wyobraźnia podsuwa, to dać człowiekowi tydzień spokoju, być miłym
              jak co dzień (mam na myśli, żeby normalnych relacji nie zmieniać ani
              in plus, ani in minus), obserwować i dopiero wtedy spokojnie
              porozmawiać.

              powodzenia,
            • gomory Re: Witam - oczywiście z problemem... 06.09.07, 10:29
              > I jeszcze dobiło mnie jedno. Przed godziną wysłam do niego mmsa ze swoją rozebraną fotką i pytaniem czy nie urwie się na pół godzinki. I nic :(

              Przykro mi to stwierdzic, ale ten MMS mogl jeszcze bardziej wystudzic ochote meza. Gdy facet przezywa znizke seksualnej formy to nachalne zachety sa dla niego raczej przygnebiajace, bo uswiadamiaja jego podswiadomosci, ze nie jest jurnym samcem. Mechanizm obronny podsuwa mu stosowne wykrety (ja tutaj ciezko zapier%^&m a tej glupoty w glowie / w sumie to jest nudno w lozko, dokad mam pedzic / czy cos takiego ).
              Takie erotyczne wybiegi sprawdzaja sie wtedy gdy kwitnie erotyczna atmosfera. W okresach chlodu trzeba byc ostroznym, i odpornym. Bo moze to byc zenujace dla obydwu stron.
              • matthiolavaria Re: Witam - oczywiście z problemem... 06.09.07, 11:10
                Macie całkowitą rację. Zadziałałam pochopnie, przenosząc moje
                chciejstwo na niego. Potem przyszła refleksja, że gdyby sytuacja
                była odwrotna, to takie "zachętny" zniechęciłyby mnie na amen.
                Tylko, że mleko się już wylało. Na szczęście życie było dla mnie tym
                razem łaskawe. Mmsa odebrał dopiero w domu,kiedy już dziecię wróciło
                i warunki były kiepskie. Zaciagnał mnie do łazienki na szybki
                numerek.
                A wieczorem zasnął po dobranocce. Zdaje się, że bezzasadnie
                spanikowałam. A co do rozmowy,to pewnie bym ją przeprowadziła, ale
                jestem ostrożna z tak zwanymi "poważnymi rozmowami". Ja jestem
                introwertyczką i szybko się blokuję, M.jako typowy facet też do
                rozmownych nie należy i wynika z tego więcej szkody niż pożytku.Wolę
                poruszyć temat w przypadkowych, relaksujących okolicznościach, niż
                zasiadać do stłu z tekstem "musimy porozmawiać".
                Dziękuję Wam za głos rozsądku.
Pełna wersja