kiss.me.stupid
07.09.07, 08:19
Ale w łóżku - lepiej nie mówić :(
Seks w jego wykonaniu to:
1. Pomiętosić biust
2. Zrobić palcówkę
3. Wejść i skończyć :((((
I co z tego, ja się pytam, że mam orgazm za każdym razem? Nuda, rutyna,
mechaniczność... Jak się pytam, co by chciał dla odmiany, co ja mogę zrobić,
to on nie wie, jemu jest dobrze, jak jest. Jak wychodzę z inicjatywą, to i tak
woli po swojemu.
Dałam mu album o masażu erotycznym, to przekartkował i odstawił.
O, ale zapytajcie go o wyrafinowane pozycje, afrodyzjaki i gadżety.. Wie
wszystko - z jakiej części rybiego pęcherza były dawne kondomy i że za
kochanka doskonałego był uważany w starożytnych Indiach mężczyzna, który
potrafił zaspokoić jednocześnie 6 kobiet. Intelektualista, psia jego mandolina :/
Jest świetnym facetem w życiu pozałóżkowym, choć i tam zauważam pewne
tendencje do rutyny, rytualizacji i przesadnego planowania. Jak myślicie, czy
taka cecha charakteru da sie zwalczyć? Można mu jeszcze zaszczepić odrobinę
spontaniczności i ducha przygody? Bo jak nie, to seks pozostanie dla mnie orką
na ugorze, obowiązkiem i nudą :(((
Ej, pocieszcie mnie, cooooo?