Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :)

16.09.07, 23:29
Witam, otoz poznalismy sie 9 miesiecy temu. Od 5 jestesmy razem i........ nic
:( Wszystko co jest miedzy nami to ... buzi. Setki, telefonow, smsow,
spotkania ( no moze juz nie tak czeste ), ale on unika bliskoci. Demonstruje
przed znajomymi, ze jestesmy razem, ale to koniec. Nawet nie zaprasa mnie do
siebie, odwolal wakcje, nie chce ze mna jezdzic tam gdzie moglibysmy spedzic
noc razem. Co jest grane. Jest starszy ode mnie 12 lat, kazdy normlany
mezczyzna, chcialby czegos wiecej niz rozmow, ale nie oc. Dodam, ze nie jestem
taka straszna, alebardzo zagubiona. Nie wiem o co chodzi, chyba naprawde mnie
to przybija, ze boi sie bliskosci ze mna, przeciez go nie zjem, nie atakuje.
prosze powiedzcie co zrobic, nie chce koniecznie seksu, chce byc blizej... :(
    • zdzichu-nr1 Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 00:00
      Pierwsze co się ciśnie, to że trafiłaś na geja ;-( no, ale może też
      być wiele innych przyczyn np.
      - ma małego ptaszka i się wstydzi,
      - ma jakieś psychiczno-fizyczne blokady po doświadczeniach z inną
      kobietą/kobietami,
      - ma żonę w domu,
      - jest prawiczkiem ;-(
      - itp. itd.

      Podstawa to nie szukać winy u siebie!!! No qrcze, tak się nie
      zachowuje normalny facet, Ty się mu lepiej przyjrzyj z bliska, bo
      coś tu śmierdzi na odległość
    • aandzia43 Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 00:03
      Gej?
    • yoric Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 00:29
      Może się brzydzi?


      ...sorry nie mogłem się powstrzymać :).

      Pozdrawiam
      • coill Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 01:59
        yoric napisał:

        > Może się brzydzi?
        >
        >
        > ...sorry nie mogłem się powstrzymać :).
        >
        > Pozdrawiam

        oboze... hehe
    • coill impotent 17.09.07, 01:58
    • glosatorr Gdzie Ty masz oczy kobieto? 17.09.07, 08:49
      pytalska_1 napisała:

      > Witam, otoz poznalismy sie 9 miesiecy temu. Od 5 jestesmy razem
      i........ nic

      Czasami jak czytam takie teksty, to zastanawiam się, gdzie Autorka
      takiej wypowiedzi ma oczy?

      >
      > :( Wszystko co jest miedzy nami to ... buzi. Setki, telefonow,
      smsow,
      > spotkania ( no moze juz nie tak czeste ), ale on unika bliskoci.

      Wszystko ma swoją przyczynę - od razu zaznaczam, że będę gdybał.
      Powiem jak jest normalnie, bo nie wiem czy Ty już Pani Pytalska
      pamiętasz, jak to jest, jak między ludźmi iskrzy.
      Tak więc - jak zaczyna pozytywnie iskrzeć, to wszystko jest inaczej.
      Wlaśnie jak zaczyna się fascynacja, to faceta trzeba powstrzymywać,
      bo się pcha z łapami do łóżka, czasami gotowy jest pokonywać
      Kordyliery, byleby spotkac się z kobietą, na której mu zalezy.
      Czy wiesz o tym?


      > Demonstruje
      > przed znajomymi, ze jestesmy razem, ale to koniec.


      Demontrant Panie :-) No i jak demonstruje? Mówi przy
      wszystkich "Pytalska to moja kobieta!" czy tylko trzyma Cię za rekę?

      > Nawet nie zaprasa mnie do
      > siebie,

      Ooo i tu mi śmierdzi. Nie zaprasza Cię? No to wproś się a jak
      odmówi, zapytaj się co ukrywa. Bo mi się wydaje, że on coś ukrywa.

      > odwolal wakcje, nie chce ze mna jezdzic tam gdzie moglibysmy
      spedzic
      > noc razem.

      Może mieć tutaj wiele problemów, zaczynając od tego, że jest jak
      ktoś tu wspomniał facetem z małym taszkiem, może być chory, może
      mieć setkę problemów, albo jest zakompleksiony.
      A może tez być tak, że w domu jest żona i on musi po prostu w domu
      się wieczorem meldować - dlatego wyjazdy i Twoje propozycje
      wyjazdowe są zbywane. Gdyby facet oszalał na Twoim punkcie, to dla
      niego możliwość wyjazdu i upojnych nocy pod gwiazdami sprawiłaby, iż
      gościu nawet wziąłby bezpłatny urlop!
      :-)

      > Co jest grane. Jest starszy ode mnie 12 lat,

      Tu różnica wieku nie ma znaczenia. Naprawdę. Za to na coś wskazuje -
      że pomino tego, iż facet już powinien myśleć przynajmniej jak to
      wszystko się je - zachowuje się tak, jakby był dzieckiem, które
      bardzo chce... ale się boi.

      > Nie wiem o co chodzi, chyba naprawde mnie
      > to przybija, ze boi sie bliskosci ze mna, przeciez go nie zjem,
      nie atakuje.

      No widzisz - i generalnie, jak facet zaczyna się bac kobiety (ale
      czy on się boi wogóle?) to znaczy, że ma jakiś problem ze sobą. A
      jesli to trwa 9 miesięcy - to ma bardzo duży problem ze sobą i
      bardzo możliwe, że z głową. Czyli jeśli chcesz mieć normalne życie,
      musisz facetowi powiedzieć wprost - Albo zachowuj się jak mężczyzna
      albo spadaj. Niestety takie jest jedyne rozwiązanie.
      Bo jeśli na tym etapie masz tyle problemów, sama niewiele wiesz o
      gościu i to trwa już 9 miesięcy - to wybacz, albo wierzysz w cuda
      albo jesteś najzwyklej w świecie zbyt nastawiona na tego gościa.
      Przejrzyj proszę na oczy.


      > prosze powiedzcie co zrobic, nie chce koniecznie seksu, chce byc
      blizej... :(

      No jeśli po 9 miesiącach masz taki problem, to rozwiązanie jakie CI
      zaproponowałem wyżej, jest najbardziej racjonalne.
      I przyjrzyj się mieszkaniu Twojego pana. Ja myślę, a coś mi moja
      intuicja mówi sporo - że on tam skrywa coś, co wyjaśni Ci wszystko,
      więc postaw na swoim i popros go o telefon domowy i powiedz, że
      chcesz zobaczyć jak mieszka. Myślę, że wizyta tak albo zadzwonienie
      do domu późnym wieczorem - wyjaśni Ci więcej niż to co tu napiszemy.
      • sylwiamich Re: A może to.... 17.09.07, 10:27
        Glosss....on zawsze radzi zeby najpierw poobserwować.Bo to świadczy
        o dojrzałości:)))
        Mój mąż też nie nalegał...pierwszy facet który nie dązył do
        konsumpcji na pierwszej randce;)))
        I tak juz zostało...przez 11 lat.A moja mama mi mówiła że to pzrez
        szacunek do kobiety...hahaha
        • pytalska_1 Re: A może to.... 17.09.07, 10:53
          No to dobra od poczatku :)
          Nie latwo jest otworzyc oczy. Od poczatku na nic nie nalegal. Caly czas
          powtarza, ze on buduje wszystko powoli, mowiac, ze demonstruje ze jestesmy
          razem, mam na mysli, ze jesli tylko ktos sie mna zainteresuje on dostaje
          przyspieszenia i natychmiast musi komus tam pokazac, ze jestem zajeta. Taki pies
          ogrodnika. Czasami chcialabym zeb dal mi spokoj, bo uwazam, ze on po postu nie
          jest w stanie podolac zwiazkowi - moze rzeczywiscie jest impotentem. Gejem
          napewno nie jest, zony napewno nie ma. Bardzo go kocham, ale przez to wszystko
          to ja zaczynam wpadac w doly, troche trudno zrozumiec, ze ktos kto Cie ponoc
          kocha nie chce Cie przytulic. Kiedys powiedzial, ze gdybym byla odwazna to bym
          wszystko miala, on nie jest ofensywny, no ale przeciez nie bede go "atakowac",
          cholera nie potrafie wykrzesac tego z siebie. Ten dystans jest niedpokonoania
          chyba, kiedys bylo wiecej czulosci, teraz stara sie przytrzymac mnie obiecujac,
          ze juz niedlugo bedzie gotow do zwiazku,a z drugiej strony nic nie jest lepiej.
          Lipa :(
          • glosatorr Re: A może to.... 17.09.07, 11:25
            pytalska_1 napisała:

            > Od poczatku na nic nie nalegal.

            Załóżmy, że on taki delikatny jest :-)

            > Caly czas
            > powtarza, ze on buduje wszystko powoli, mowiac, ze demonstruje ze
            jestesmy
            > razem, mam na mysli, ze jesli tylko ktos sie mna zainteresuje on
            dostaje
            > przyspieszenia i natychmiast musi komus tam pokazac, ze jestem
            zajeta.

            No jak ktoś tak powoli działa, to inni moga nie zauwazyć, że on
            wogóle istnieje :-) Rozumiem, że jemu się nie spieszy, ale to nie
            przeszkadza, bym okazywać czynami, że jemu zależy.


            > Taki pie
            > s
            > ogrodnika. Czasami chcialabym zeb dal mi spokoj, bo uwazam, ze on
            po postu nie
            > jest w stanie podolac zwiazkowi - moze rzeczywiscie jest
            impotentem.

            Może... ale przede wszystkim facet nie ma jaj - tak naprawdę trzeba
            umieć podejmowac decyzje a samo okazywanie "przywiązania" w sytuacji
            tylko wtedy, kiedy zbliża się inny samiec, to powiem szczerze
            wskazuje, że facet ma duży problem z okazywaniem uczuć.

            >Gejem
            > napewno nie jest, zony napewno nie ma.

            Na pewno? Skąd ta pewność?

            > Bardzo go kocham, ale przez to wszystko
            > to ja zaczynam wpadac w doly, troche trudno zrozumiec, ze ktos kto
            Cie ponoc
            > kocha nie chce Cie przytulic.

            No widzisz i tu trafiamy w sedno. Ty już kochasz - nie pospieszyłaś
            się? Bo on się nie spieszy. Widzisz więc problemy, widzisz jego
            minusy i dlatego wpadasz w doły.

            > Kiedys powiedzial, ze gdybym byla odwazna to bym
            > wszystko miala, on nie jest ofensywny,

            Wybacz, ale ja powiem wprost - to dupa wołowa a nie facet.
            A on co jest? Odwazny? Jaki znowu ofensywny?
            On ma potężny problem a Ty się mężczysz, bo zaangażowałaś się w
            gościa wcześniej go nie poznając. I teraz zamiast dbając o swoje
            [potrzeby i spokój powiedzieć mu wprost: Suchaj Gościu, dupa z
            Ciebie a nie facet, a ja potrzebuję faceta a nie jakąś slimazare
            ślimakopodobną więc spadaj i nie zawracaj mi głowy - to Ty masz doły.

            > no ale przeciez nie bede go "atakowac",

            A czemu nie?
            Co Ci przeszkadza? Jego ślimakowatość?

            > cholera nie potrafie wykrzesac tego z siebie.

            No to Cię czeka marnienie w oczach i zabawa w idiotę.

            > Ten dystans jest niedpokonoania
            > chyba, kiedys bylo wiecej czulosci, teraz stara sie przytrzymac
            mnie obiecujac,
            > ze juz niedlugo bedzie gotow do zwiazku,


            A teraz nie jest gotów do związku? Gdybym ja był babą, to bym
            powiedział - to jak nie jesteś gotów do związku, to won do chałupy i
            dojrzewaj. A jak będziesz gotów do związku, to napisz podanie w
            dwóch egzemplarzach i ja się zastanowie, czy dać Ci drugą szansę.
            Jeśli to potrwa za długo, możesz nawet się nie odzywać.
            Co to znaczy nie jest gotów!? Jak nie był gotów, to czemu startował
            do Ciebie?

            >a z drugiej strony nic nie jest lepiej.
            > Lipa :(

            No lipa na całej długości. I ja się zastanawiam nad czym ty się
            jeszcze chcesz zastanawiac?
    • misssaigon Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 10:47
      ha, po co zatem spotyka sie z toba? moze liczy na to ze mu zapiszesz mieszkanie
      w spadku a on pomzoe ci przeniesc sie wczesniej na tamten swiat?, moze masz
      ukryty w skrytce bankowej wzor na niewyczerpywalne paliwo - a on chcialby go
      przejac i zbic kokosy?


      muis byc jakis powod..a jesli go nie ma...to jaki jest powod, ze ty z nim chcesz
      byc? ...zeby znajomi widzieli ze chlopa masz??????
      • pytalska_1 Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 11:02
        Nie musicie po mnie jezdzic. I tak mam dosc. Po kilku latach malzenstwa, ktore
        zle sie skonczylo, myslalam, ze znalazlam szczescie, ale ono trwalo b. krotko.
        Moze nie umiem sie wyzwolic, szukam winy w sobie, powodu dla ktorego to wszystko
        sie nie klei. Finansowo to on mnie wspiera, a nie ja jego. nie wiem po co sie ze
        mna spotyka, po co urzymuje ta fikcje, wiem ze powinnam sie otrzasnac, jest mi
        po prostu ciezko to zrobic. gdyby wszystko bylo proste pewnie nie byloby tego forum.
        • misssaigon Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 11:22
          pytalska...tu nie jest grupa wsparcia, ktora cie poklepie po ramieniu i powie,
          ze biedna jestes..skor umiesz sobie zadac pytanie to badz na tyle szczera i
          odwazna wobec siebie, zeby na nie odpowiedziec...
          5 lat to strasznie duzo czasu - nie szkoda ci go?

          wg mnie brniesz w slepy zaulek...od zlych decyzji gorszy jest brak decyzji...

          moim zdaniem pewnego dnia twoj pan po prostu zniknie, przestanie odpowiadac na
          telefony, smsy..a ty sie bedziesz nastepne 5 lat katowac pytaniem dlaczego? co
          zrobilas? czym zawinilas?

          a twoja podstawowa wina jest zaniechanie...

          amen;DDD
          • misssaigon Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 11:39
            pomylilam miesiace z latami....``sorry :))
        • notting_hill Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 18.09.07, 11:22
          Oj, brzmi tak jakby mój ex.... A ile on ma lat? Tak z ciekawości
          pytam, bo wiele rzeczy się zgadza :)

          A tytułowe pytanie to już rzeczywiście wymyśliłaś...! Jak tak
          będziesz szukać winy w sobie, to zafundujesz sobie niezłą jazdę. po
          prostu przyjmij, że gość jest coś nie bardzo, on, a nie Ty.

          Ale zaraz, jeśli on jest od Ciebie 12 lat starszy, a Ty masz
          najmniej 20+ (bo zakładam że nie 15!), to znaczy że chcesz związku z
          dojrzałym mężczyzną po 30-tce, o którym nic nie wiesz? I uważasz,
          że wszystko jest ok? Nie wiesz czy był żonaty, czy ma dzieci, czy
          miał za sobą poważne związki z kobietami (a powinien mieć, na Boga,
          skoro jest o tyle od Ciebie starszy!) i już "go kochasz"?
          Chyba przede wszystkim nic o nim nie wiesz. Zrób to dla siebie,
          wyluzuj trochę. Ja nawet rozumiem, że takie tajemnicze osobniki
          działają na niektóre kobiety (na mnie działał ładnych parę lat:)),
          ale nie robisz sobie dobrze.
          • czarnant Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 18.09.07, 17:03
            zgadzam się z poprzednikiem że to na pewno jest ukryty gej bo co
            znaczy obnoszenie się wśród znajomych, w normalnym zwiążku nie ma
            potrzeby udawadniania że jest się hetero ( winny się tłumaczy), to z
            nim jest nie tak daj sobie spokój bo co będzie później
    • nostress.ka21 Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 17.09.07, 12:05
      pytalska_1
      tak sobie gdybam, że możesz przecież go spoić odrobinkę chociaż i bezczelnie
      uwieść, zobaczysz co będzie wtedy ;)
      Bo już na dosypywanie czegoś do drinów to nawet ja nie mam odwagi ;))
      :D
      • marek_kolomanski to może być ukryty gej a Ty jesteś do maskowania 17.09.07, 12:17
        To ukryty gej, który potrzebuje Ciebie do ukrywania tego faktu przed otoczeniem
        - to jedna z możliwych teorii. W jego otoczeniu myślą, że ma kobietę i nie snują
        domysłów na jego temat.
        Tak czy siak gościu nie jest normalny...
    • yoric Re: Jaki ze mnie musi byc maszkaron ... :) 18.09.07, 18:48
      A tak poza tym to to "buzi" jest wieloznaczne.

      To może być cokolwiek między całusem w policzek a heavy petting :). Po samych
      buziakach można poznać w zasadzie niezawodnie, czy jest iskra prowadząca do
      następnych etapów (w gwarze mężczyzn znanych jako "bazy").

      Pozdrawiam
Pełna wersja