regesamba
20.09.07, 23:47
No wlasnie, problem jak w tytule. Na tutejszym forum przewalany juz tysiace
razy. Ale ja ciagle nie moge znalezc odpowiedzi dla siebie, a tym bardziej
jakiegos sensownego rozwiazania, albo sposobu zeby wreszcie chcialo mi sie
chciec. Dokladnie - mnie sie po prostu nie chce uprawiac sexu!!!
Ale po kolej: wydaje mi sie, ze ten problem istnial juz od wielu lat, ale
dopiero teraz (od kilku miesiecy) zaczal porzadnie mi dokuczac.
Bylo mniej wiecej tak: z kazdym nowym facetem sex byl po prostu nieziemski.
Zabawy do samego rana, urywanie sie z pracy na szybki numerek, gadzety, jednym
slowem wszelkie chwyty dozwolone. Inicjatorem sexu bylam ja, albo on. Byly
sytuacje kiedy tak miedzy nami iskrzylo, ze nie moglismy isc np do knajpki na
kolacje, jesli wczesniej sie nie "skonsumowalismy". No i potem przychodzil
"kolejny etap" zwiazku, jakies zaangazowanie emocjonalne, codzienne sprawy. I
wlasnie to we mnie mrozilo jakikolwiek poped, ktory schodzil do poziomu zera
absolutnego. Sex coraz rzadziej, on go inicjowal, bo mnie sie juz nie chcialo.
Owszem, byl satysfakcjonujacy za kazdym razem (nie mam zadnych problemow z
orgazmem, nie mam kompleksow na punkcie mojego ciala), ale gdyby nie wysilki
ze strony moich partnerow, wolalabym pewnie poczytac ksiazke, albo cos ugotowac.
W takich momentach zapalala mi wiec sie czerwona lampka i zwiewalam czym
predzej od faceta. Potem byl nastepny i schemat identyczny: 2-3 miesiace
superfajnego sexu, a potem zamienialam sie z Krolowa Sniegu. A potem byl
kolejny facet. I tak w kolko....
Do momentu, kiedy poznalam mojego meza: od razu "poplynelam" emocjonalnie - po
prostu zakochalam sie jak nastolatka. I w tym wypadku bylo to w odwrotnej
kolejnosci: najpierw uczucie, naprawde niesamowity odlot emocjonalny, a
dopiero po paru miesiacach znajomosci sex. Sex, ktory byl dla mnie spelnieniem
wszystkiego czego mozna dzieki niemu doswiadczyc. NIe moglismy od siebie sie
oderwac. W weekendy zamykalismy sie w sypialni i jedynym "spacerkiem" na
ktory sobie pozwalalismy byl ten do lodowki, aby "uzupelnic" zapasy. I tak
bylo przez pol roku, rok, poltora. Wtedy stwierdzilam, ze pewnie w przeszlosci
trafialam na nieodpowiednich facetow, ktorzy za szybko mi sie nudzili. Dla
mnie To bylo To!BYlo cudownie: zajebisty sex z facetem ktorego kocham!
Zaplanowalismy slub i juz wtedy zaczelo to wszytsko jakby wolniej sie krecic.
Ja mialam coraz mniejsza ochote, moj maz jak zwykle moglby 5 razy dziennie.
Poszly w obrot zabawki, filmiki, superseksowna bielizna. To wszystko troche
mnie jeszcze "dokrecalo". Ale teraz jest juz koszmarnie: NIC NIE DZIALA, A
MNIE SIE ZNOWU NIE CHCE!!!! Nie inicjuje sexu, zaslaniam sie tysiacem wymowek,
dluzej pracuje, zeby tylko nie isc do lozka!!! Jak, z rzadka, uda nam sie
teraz w nim znalezc, to po poczatkowej fazie niecheci jest naprawde super i
sex sam w sobie sprawia mi przyjemnosc. Tzn pod warunkiem, ze On zacznie, sila
zaciagnie mnie do lozka, albo najlepiej przeleci "gdzies w biegu". Nie mam
ochoty na te wszytskie ceregiele, gry wstepne.
Zastanawiam sie co ze mna jest nie tak?????
Ta sytuacja jest dla mnie duzym problemem. Kocham Jego, ale widze, ze to juz
zaczyna go troche meczyc - choc na razie zwala to na karb nadmiaru pracy,
dziwi sie gdzie zniknela ta "lwica" z poczatku naszego zwiazku.
A ja.....ja mam tylko ochote polozyc sie przy nim jak siostra i przytulic. I
NIC WIECEJ!
Zastanawiam sie setny raz o co w tym wszystkim chodzi: nie sa to wzgledy
estetyczne, obydwoje bardzo dbamy o sobie, jestesmy atrakcyjni, wiec tu nic
sie nie zmienilo. Nie sa to tez wzgledy emocjonalne, bardzo sie kochamy i tak
jak pisalam wczesniej w tym wypadku najpierw bylo uczucie, a potem sex. Wiec
nie mozna porownywyac tej sytuacji do moich ucieczek od poprzednich facetow.
Pod wzgledem intelektualnym tez sie nic nie zmienilo, potrafimy przegadac do
bialego rana. Nie mamy zadnym problemow, dobrze sie nam powodzi, nie ma
zadnych "odskokow", innych zainteresowan.
Jest tylko jeden problem: MNIE SIE NIE CHCE!!
Mam nadzieje, ze nie zanudzialam Was moim belkotem. Jesli ktos jest w stanie
cos mi podpowiedziec bede wdzieczna:)