Pytanie do Pań (prezent dla żony)

25.09.07, 09:02
Kochane Panie,
Na 10 rocznicę ślubu wymyśliłem, że kupię żonę ładną bieliznę sexi. Ponieważ
nigdy nie kupowałem jej tego typu prezentów mam wątpliwości, czy jej się
spodoba... Moje pytanie jest generalne - czy kobiety lubią tego typu prezenty,
czy nie? Czy nie myślicie wtedy "Pewnie dla niego jestem mało atrakcyjna,
skoro kupuje mi takie prezenty..." ?
Czy lepiej kupić samemu, czy zaprosić żonę na wspólne zakupy?
Może niektóre pytania wydadzą się Wam śmieszne, ale chciałbym, by ten wieczór
był dla niej pod każdym względem miły i nie chcę go spaprać przez jakiś
"drobiazg"...
Będę wdzięczny za wszelkie spostrzeżenia i sugestie.
W.
    • anetta46 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 09:14
      Myślę ,że z bielizny będzie zadowolona może to dobry pomysł by sama wybrała jaką
      chce i do tego kolacyjka ze świecami ,winko ... życzę udanej kolacji razem ze
      śniadankiem !!!!!!!
      • sylwiamich Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 09:31
        A ja bym wolała na odwrót.On w seksownej bieliżnie....hihi...mogłoby
        się dziać:)))
        • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 12:44
          Sylwia a zdefiniuj sexi bieliznę dla faceta. ???? Jak to wg Ciebie wygląda ???
          Pytam zupełnie poważnie, bo u kobiet sprawa jest oczywista, zaś mężczyźni maja
          bardzo uboga w porównaniu do kobiet ofertę nie sadzisz ?????
          • kanapony Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 15:18
            najsekowniejsze, co widziałam to zielone bokserki w różowe kutasiki
    • tuniatunia Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 09:39
      wincenty0 napisał:

      > Na 10 rocznicę ślubu wymyśliłem, że kupię żonę ładną bieliznę sexi. Ponieważ
      > nigdy nie kupowałem jej tego typu prezentów mam wątpliwości, czy jej się
      > spodoba... Moje pytanie jest generalne - czy kobiety lubią tego typu prezenty,
      > czy nie?

      Wydaje mi sie, ze wiekszosc kobiet lubi bielizne jako taka, a w prezencie - tym
      bardziej :-)

      Czy nie myślicie wtedy "Pewnie dla niego jestem mało atrakcyjna,
      > skoro kupuje mi takie prezenty..." ?

      U mnie jest na odwrot - gdy maz daje mi tego typu prezent, to mysle, ze jestem
      dla niego atrakcyjna, moje cialo mu sie podoba i chce mnie widziec tak
      "przyozdobiona". Bo gdyby mu sie nie podobalo - to jego widok w skapej sexi
      bieliznie tez by nie byl przyjemny.

      > Czy lepiej kupić samemu, czy zaprosić żonę na wspólne zakupy?

      To zalezy jak dobrze znasz jej gust. Jezeli niezle, to zaryzykowalabym kupienie
      samodzielnie. Mnie akurat zawsze bardziej krecily niespodzianki i inicjatywa
      meza, niz zalatwianie takich spraw z jakimkolwiek moim udzialem.

      > Może niektóre pytania wydadzą się Wam śmieszne,

      Gdzie tam, nie widze w tym nic smiesznego, serio.

      ale chciałbym, by ten wieczór
      > był dla niej pod każdym względem miły i nie chcę go spaprać przez jakiś
      > "drobiazg"...

      Juz samo Twoje nastawienie mnie urzeka :-) To dobrze wrozy dla tego wieczoru.
      Milej zabawy :-)

      Tunia
    • lilyrush Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 10:12
      Porządny prezent to niespodzianka!!!!
      A zapbanie żony na zakupy pt. wybierze sobie coś to bedizesz miała
      prezent to jak dla mnie zniszczenie całego pomysłu i rodosci. Kup
      sam, ale w takim sklepie, gdize ewenualna wymiana na inny rozmiar
      czy model nie beidze powodowała zadużych trudnosci.
    • anais_nin666 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 11:39
      Nie ma tu prostej odpowiedzi Wincenty.
      Tylko Ty znasz swoją żonę i wiesz czy taki prezent jej się sposoba
      czy też niekoniecznie.
      Nigdy od męża nie dostałam w formie prezentu niespodzianki bielizny,
      bo by sie sam nie odważył kupić w obawie, że nie trafi ani w rozmiar
      ani w mój gust. Bieliznę prezent kupujemy razem. Innymi słowy - ja
      wybieram, a on płaci. Mało w tym rozmantyzmu, ale i tak mnie ów
      prezent cieszy, bo przepadam za ładną bielizną.
      Jesli zdecydujesz się porwac na samodzielny wybór proponuję dobrze
      przyjrzeć się bieliźnie, którą nosi żona, by oscylowac wokół takich
      fasonów jakie ona wybiera. Kupienie prezentu takiego jaki Tobie
      będzie odpowiadał będzie w zasadzie prezentem dla Ciebie, nie dla
      niej, bo ona i tak więcej niż raz danej bielizny nie włoży.
      Proponuję coś fiznezyjnego, kuszącego jednak choć haczącego o jej
      gust. Jesli lubi satynę nie kupuj koronek, bo nie będzie ich nosić.
      Nie wiem na ile dobrze znasz rozmiar jaki nosi zona (przy czym
      rozmiar rozmiarowi nierówny), jeśli masz wątpliwości proponuje
      jednak wizytę z żoną. Zawsze wieczorem będzie mogła Ci się pokazac w
      prezencie, bo jeśli sam kupisz i okaże się za duży/za mały, to
      niestety prezentacja się nie odbędzie ( a wynika z Twej wypowiedzi,
      że planujecie spędzić razem przyjemny wieczór).
      Udanych zakupów:)
    • pstrokata Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 12:32
      nie wiem czy czasami pomysł kupna bielizny nie jest za "śliski" , rozmiar
      rozmiarowi nierówny i co bedzie jesli okaże sie, że wybrałeś źle?... jeszcze
      zakiełkuje w niej myśl (eśli za duży kupisz biustonosz) "może chce mi dać coś do
      zrozumienia? że moje piersi moglyby być większe..." (jeśli kupisz za mały
      komplecik ) " hmmm.. może powinnam sie odchudzać, i daje mi to do zrozumienia,
      że wolałby mnie w wersji filigranowej" ....
    • sofi84 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 13:50
      ehhh ale jej zazdroszczę!
    • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 14:12
      Wincenty.

      Nie jestem co prawda kobietą ale jako, że mam spore doświadczenie w dawaniu w
      prezentach różnego rodzaju bielizny od satynowych bluzeczek i szlafroków po
      koronki i stringi zatem wtrącę swoje trzy grosze.

      Po pierwsze pamiętaj, że kobieta lubi być zaskakiwana. Jeśli zrobisz jej prezent
      pod tytułem, wybierz sobie coś to tak jakbyś nie zrobił jej prezentu. Zawsze
      powtarzam mojej ślubnej na pytanie "co chcę na prezent" takie słowa. "Kochanie
      kup mi paczkę zapałek i finezyjnie zapakuj a później każ mi warstwa po warstwie
      dobierać się do niego"
      Prezent z definicji musi być NIESPODZIANKĄ !!!, nie ma niespodzianki nie ma
      prezentu. Tak więc żadnej wspólnej wizyty razem. To po primo.
      Jak zaczniesz się nachalnie dopytywać to szybko się połapie o co chodzi i będzie
      sie spodziewała a to również obniży element zaskoczenia który jest tutaj decydujący.
      Tak naprawdę ta NIESPODZIANKA jest w tym wszystkim najważniejsza. Taka jest
      psychologia kobiety i dawania jej prezentu. A m bardziej będzie przebierała
      nóżkami z ciekawości tym większy bonus dla ciebie. Wiem to z autopsji.

      Pierwszą bieliznę sprezentowałem koleżance ze szkoły średniej w ramach
      szczeniackiego zakładu który przegrałem. dziewczyna nie wierzyła jak rozpakowała
      pudełko i ... spłonęła piękną purpura. :))) Udało sie ;)). Śmiechu było co
      niemiara bo zdobycie jej rozmiaru kosztowało mnie sporo zachodu ale od czego ma
      się swoje sztuczki. Ekspedientka w sklepie tez miała niezły ubaw jak taki
      zielony przyszedłem i chciałem coś kupić :)) nie mniej to bardzo wyrozumiałe
      kobiety i potrafią często dobrze doradzić więc śmiało najlepiej na samym wejściu
      podejdź i powiedz wprost o co chodzi, że to ma być prezent i że nie do końca
      jesteś pewny rozmiaru i zastrzeż sobie możliwość ewentualnej wymiany. Ze
      stanikami zazwyczaj nie ma najmniejszego problemu, czasami przy majtkach robią
      problemy. Ważne by były metki. Nawet jeśli je oderwiesz zrób to w miarę
      estetycznie i zachowaj je no i oczywiście nie zapomnij o paragonie bo w razie
      ewentualnej wymiany to podstawa. A nie zawsze się trafia, zdarzały mi się pudła
      :)) jednak jeśli nie kupisz to sie nie przekonasz, a nawet jeśli będzie potrzeba
      wymiana rozmiaru daję sobie głowę obciąć że żona okaże mnóstwo wyrozumiałości bo
      w końcu "chłop jesteś" i "sie nie znasz".
      Poza tym uwierz mi, mina kobiety która dostaje pierwszy raz w życiu bieliznę
      jest niesamowita. Nawet jeśli nie trafisz w rozmiar czy gust, ten "pierwszy raz
      "zawsze ma "fory".

      Rozmiar. Jako że żona to zadanie ułatwione. Musisz się DYSKRETNIE dowiedzieć
      jaki stanik lubi najbardziej i najlepiej weź go ze sobą na zakupy. Nawet jak sam
      sie nie bardzo będziesz znał ekspedientka jak zobaczy stanik wybierze odpowiedni
      rozmiar.

      Gust. Tutaj gorzej. Masz dwa wyjścia. Albo pójść w ten deseń i gamę
      kolorystyczną staników jakie posiada łącznie z materiałem albo zaszaleć i pójść
      dokładnie w przeciwna stronę.
      Moja żona miała same białe i czarne staniki. Bida z nędzą. Przyjrzałem się jej
      stylowi ubioru. Zauważyłem, że ma kilka niebieskich bluzek, koszulek, kilka
      czerwonych, pomarańczowych, bordowych. Oczywiście pod te wszystkie bluzki biały
      i czarny prawie zawsze pasuje ale... no właśnie ale taki dobrany kolorystycznie
      pasowałby znacznie lepiej. Kobiety lubią się ubierać z gustem, pod kolor.
      Zatem dostała ode mnie raz czerwono-czarny zestaw który pasował jej do ciemnych
      bluzek oraz wszelakich odcienie czerwieni, a następnym razem udało mi się kupić
      cudowny biało-niebieski. Generalnie uciekałem od monotonii bieli lub czerni choć
      zwłaszcza czerń lubię. Tak więc proponuję przyjrzenie się w czym najczęściej
      chodzi żona (bielizna), przejrzyj kolorystykę garderoby i spróbuj skonfrontować
      z posiadana bielizną. A nuż okaże się że ma jakichś ciuchów w danej gamie
      kolorystycznej sporo a takowej bielizny mało.

      Kupując taką bieliznę przynajmniej zagwarantujesz sobie że będzie w niej
      chodziła bo będzie jej zwyczajnie pasowała.
      Ach zapomniałem, no i przede wszystkim musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy
      ma to być bielizna do "zdjęcia" :)) czy do noszenia. Obie mogą być bardzo ładne
      i zmysłowe tyle że te do "zdjęcia" tzw kurewskie jak ja to mówię często kupuje
      się w zupełnie innych sklepach :))).

      Nie kupuj przez neta. Na ten pierwszy raz najlepiej wybierz jakiś markowy sklep
      i nie w supermarkecie. Najlepiej klasyczny sklep z bielizną, bo tam łatwiej
      będzie dokonać ewentualnego zwrotu.

      Jeśli to twój pierwszy raz a żona nie jest w łóżku takim liberałem, nie polecam
      gorsetów, jakichś pończoch z dziurkami w odpowiednich miejscach i innej tego
      typu wyuzdanej bielizny. To się może skończyć dwukrotnym przemierzeniem tzw
      pierwszym i ostatnim. I zamiast miłej niespodzianki pozostanie niesmak. Twój bo
      cała twoja inwencja i zapał pójdzie z próżnie a ona bóg wie co sobie pomyśli.

      Polecam również na początek raczej markową bieliznę niż stanik typu "no name".
      Kobiety zazwyczaj lubią ładną markową bieliznę, Triumpha masz w całej Polsce
      wszyscy znają ta markę i raczej nikt poza cenami na jakość nie narzeka. Na pewno
      będzie zadowolona.

      Ach koronki. Koniecznie sprawdź czy żona nosi jakąkolwiek koronkową bileiznę.
      moja żona np. nie trawi koronek, jesli juz to musi być najwyższej jakości tzw.
      niegryząca a te zwykle kosztują. Jak kupisz nawet sredniej klasy koronke znowu
      może okazać się mały niwypał jeśli koronek nie toleruje.

      No i na koniec jaki rodzaj majtek preferuje biodrówki, stringi, hipstery. Może
      być bowiem że ma jakieś kompleksy na punkcie swojej pupy i stringów za nic nie
      założy, za to będzie uwielbiała takie pełniejsze majtki w stylu hipsterów (jak
      nie wiesz jakie to wpisz w google nazwę triumph ma ich trochę) które potrafią
      np. pośladki podnieść przez co tyłek wygląda troszkę bardziej jędrnie i
      elastycznie. Wiesz każda ma swoje jazdy na punkcie urody. Ja np. wiem że stringi
      z takim klasycznym paskiem mogę zapomnieć no nie i juz ale takie troszkę szersze
      to już a i owszem.

      Na koniec pamiętaj, że udany prezent to prezent dobrze zapakowany. niekoniecznie
      w dwadzieścia zwojów papieru bo jeśli zona nie ma za dużo cierpliwości wywoła
      to w niej więcej irytacji niż zabawy. Jeśli sam nie potrafisz kup ładny papier w
      papierniczym i pójdź do pierwszej lepszej kwiaciarni. Byla która kwiaciarka tak
      Ci to cudnie zapakuje, a w dodatku jeszcze jakimiś kwiatkami małymi udekoruje za
      śmieszne pieniądze. Za to efekt że hej :))).

      No i na koniec forma wręczenia. Dobrze jakbys coś wymyślił czego jeszcze nie
      było. Np. kup ze dwadzieścia świec, i trochę margaretek. Świeczki ustaw w lini
      prowadzacej do sypialni gdzie bedzie czekał stół z kolacja oczywiście
      obowiązkowo z obrusem na którym mżesz rozrzucić główki margaretek ewentualnie
      stokrotek. Jak liczysz na małe co nieco i masz mozliwośc łóżko tez przygotuj.
      Zawsze po kolacji, możesz włączyć muzyke i tanecznym krokiem zaprowadzić ja
      sypialni, albo zatańczyć i później zaniesć na rękach jeśli tęzyzna fizyczna
      pozwala.
      Prezent. Pięknie zapakowany prezent postaw w idocznym miejscu ale powedz że
      rozpakuje dopiero po kolacji. Niech go widzi niech go ogląda i zastanawia się co
      jest w środku tak aż ją bedzie skręcało z ciekawoci :))) (uwielbiam ten widok) i
      nawet jak sie bedzie wkurzała że ma dośc i natychmiast musi się dowiedziec co
      jest w srodku nie ulegaj. Na koniec i tak Ci podziękuje. Chodzi o to by
      ciekawość narastała i narastała.
      A żeby nie pomyślała sobie źle dając jej bieliznę (np. czy to znaczy że moja
      bielizna ci się nie podoba??/) Okraś to wszystko w momencie jak będzie
      rozpakowywała, komplementem dotyczącym piękna jej urody, coś w stylu "wiem że
      ten mały prezent nie jest nawet w połowie tak piękny jak Ty kochanie ale jak go
      zobaczyłem od razu wiedziałem że będzie doskonale podkreślał drzemiąca w Tobie
      zmysłowość." coś takiego. Jeśli nie masz w sobie tyle spontaniczności ułóż
      wcześniej :)). I tak się złapie na te słowa.

      nie znam kobiety która by się oparła cze
      • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 14:19
        czemuś takiemu. (miało być ale ucięło)

        Pozdrawiam i życzę niezapomnianej 10-tej rocznicy :)))))
        Avide
      • sofi84 avide 25.09.07, 14:29
        zaimponowałeś mi! <czeka_opadla_na_klawiature>
      • pstrokata Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 14:55
        avide napisał:

        nie znam kobiety która by się oparła

        widac mało kobiet znasz (bez urazy) .... ładny napisałeś referat nie powiem, ale
        nie przyszło Ci na myśl , że kobieta też chce zrobić niespodzianke swojemu
        męzowi i pewnie "zaopatrzy" się w stosowną bielizne na ten wieczór .... i teraz
        wyobraź sobie sytuacje...

        on - mam dla Ciebie prezent niespodzianke
        ona - ja dla Ciebie też kochanie
        on - Ty pierwsza
        ona - dobrze skarbie zaczekaj jedna chwilke... i wraca... szlafroczek
        ( on zamiera) poły szlafroczka powoli rozsuwa i... Twoim oczom ukazuje
        sie przecudna bielizna... jak zza swiatów dolatuje glos żony... kupiłam ją
        specjalnie na dzisiejszy wieczór... a teraz pokaż co Ty masz dla mnie...zanim
        przekonasz się jak cudowna w dotyku jest ta bielizna...

        i klapa... psze Pana.... bielizna w prezencie i owszem ale nie na rocznice, na
        którą druga strona też się przygotowuje...:)
        • sofi84 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 15:02
          > i klapa... psze Pana.... bielizna w prezencie i owszem ale nie na rocznice, na
          > którą druga strona też się przygotowuje...:)


          oj tam oj tam! wcale, że nie prawda! ja bym była zachwycona mimo wszystko
          1 CHCIAŁ! POSTARAŁ SIĘ KOMBINOWAŁ! POMYŚLAŁ!
          2 ja w nowej bieliźnie kupionej przez siebie byłabym prezentem dla NIEGO a nie
          dla mnie
          3 jakby nie było to już 2 komplety ładnej bielizny ;)
          • pstrokata Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:05
            sofi84 napisała:

            jakby nie było to już 2 komplety ładnej bielizny ;)


            jakie to pazerne na bielizne dziewuszysko no :P:D
        • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 15:15
          pstrokata napisała:

          > avide napisał:
          >
          > nie znam kobiety która by się oparła
          >
          > widac mało kobiet znasz (bez urazy) .... ładny napisałeś referat nie powiem, al
          > e
          > nie przyszło Ci na myśl , że kobieta też chce zrobić niespodzianke swojemu
          > męzowi i pewnie "zaopatrzy" się w stosowną bielizne na ten wieczór .... i teraz
          > wyobraź sobie sytuacje...
          >
          > on - mam dla Ciebie prezent niespodzianke
          > ona - ja dla Ciebie też kochanie
          > on - Ty pierwsza
          > ona - dobrze skarbie zaczekaj jedna chwilke... i wraca... szlafroczek
          > ( on zamiera) poły szlafroczka powoli rozsuwa i... Twoim oczom ukazuje
          > sie przecudna bielizna... jak zza swiatów dolatuje glos żony... kupiłam ją
          > specjalnie na dzisiejszy wieczór... a teraz pokaż co Ty masz dla mnie...zanim
          > przekonasz się jak cudowna w dotyku jest ta bielizna...
          >
          > i klapa... psze Pana.... bielizna w prezencie i owszem ale nie na rocznice, na
          > którą druga strona też się przygotowuje...:)


          :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
          fakt, nie pomyślałem o tym :)), pewnie dlatego że jeszcze sie nie zdarzyło by w
          moim małżeństwie na rocznice to żona coś takiego przygotowała. Zawsze jak już
          coś było to widziałem dokładnie co gdzie i jak, bo zwyczajnie sama nie potrafiła
          wytrzymać i musiał mi wcześniej powiedzieć. :))) Dlatego poszedłem niejako w
          ciemno. Dopiero uczę jej tej cierpliwości, bo czasami warto się pomęczyć ;)), no
          i raz już mnie zaskoczyła że mi kopara na podłoge opadła. :)))


          Heheh ale śmiechu była by co niemiara.
          Wiesz ja by wybrnął prosto z tej sytuacji. Kobieta ma pierwszeństwo, zatem po
          prezentacji powiedział bym że prezent niespodzianka ale dopiero później go
          zobaczysz. Skonsumował bym "mój prezent" a później przystąpił do prezentacji
          drugiego. :)) A poza tym myślę że było by mnóstwo śmiechu i zabawy i tak czy
          siak wieczór by sie udał.
          Nie mniej dawanie sobie prezentów bez okazji myślę że jest dużo bardziej
          smakowite :)).
          Pzdr.
          Avide.

          PS. Byłem pewien że ktoś mi wytknie to "nie ma takiej kobiety co by sie na to
          .....". Z doświadczenia jednak powiem Ci że 9 na 10 padnie z zachwytu, bo
          wiadomo że wszystkim się
          nie dogodzi. Dlatego napisałem żeby rozpatrzyć INDYWIDUALNIE sytuację, bo
          wiadomo że każdy jest inny i lubi co innego, u mnie takie coś zawsze były
          strzałami w dziesiątkę a w oczach żony pełne zachwytu dwa serduszka,... choć ja
          bym wolał zamiast dwóch serduszek jednego "kurwika" :))) Ale jak sie nie ma co
          sie lubi to sie lubi co się ma. Zawsze to fajne popołudnie było no i "ego" ci
          rośnie jak sobie coś zaplanujesz i wypali Ci wszystko w 100%, boskie uczucie no
          nie ??? :)).
          • pstrokata Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:14
            avide napisał:

            fakt, nie pomyślałem o tym :)),

            a ja pomyslałam z racji takiej, że sama bym się na taka
            rocznice "odsztafirowała" w coś szałowego, ot kilka paseczków tu i
            ówdzie ;)

            PS. Byłem pewien że ktoś mi wytknie to "nie ma takiej kobiety co by
            sie na to .....". Z doświadczenia jednak powiem Ci że 9 na 10 padnie
            z zachwytu,

            ....też bym oszalała...ale z nerwów...widać jestem ta jedna co się
            ostała na dziesięć , bo nie znosze prezentów niespodzianek...trzeba
            się glupio usmiechać i robić dobrą mine do złej gry . Zazwyczaj bywa
            tak, że mężczyźni wybierając bielizne kierują się swoim
            gustem....oczywiście idą na zakupy z przekonaniem , że gusta
            małżonki, sa mu znane...bo przecież tyle czasu razem, bo przecież
            wie co nosi...ale jak się znajdą w tym przybytku kobiecych koronek,
            wybieraja takie, ktore na nich zrobily najwieksze wrażenie...:P:D
    • sagittka Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 14:16
      Propozycja typu wspólne zakupy ma sens, jeśli żona chętnie
      przymierzy wszystko co będzie w sklepie, ty będziesz ją podziwiał we
      wszystkim, a na koniec, nie mogąc się zdecydować, poprosisz
      ekspedientkę, by zapakowała wszystko :)
      ... ewentualnie wybierzesz najciekawszy strój i zapłacisz za niego.

      Jeśli chcesz powiedzieć, żeby sama coś wybrała, to daruj sobie taki
      prezent, bo to nie prezent, tylko sponsoring, a dla żony, którą stać
      na to żeby samej sobie kupić bieliznę, to żadna atrakcja.
      • anais_nin666 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 14:55
        Jeśli chcesz powiedzieć, żeby sama coś wybrała, to daruj sobie taki
        > prezent, bo to nie prezent, tylko sponsoring, a dla żony, którą
        stać
        > na to żeby samej sobie kupić bieliznę, to żadna atrakcja.


        Sponsoringiem zwać płacenie za coś co kupuje sie żonie z własnej
        chęci i potrzeby jest jednak przesadą:)
        Czy zonę stać na kupienie stanika o jakim marzy nie wiadomo. POza
        tym może kobieta należeć do tych pragmatycznych osób, które gdy mają
        wydac na biustonosz więcej niż 50 zł robi im się żal pieniędzy i
        wolą sobie za to kupić np. patelnię (znam takie panie).

        Avide wspominał, że prezent ze swej definicji jest niespodzianką.
        Otóż nie. Prezent ze swej definicji jest darem, a dar może być
        niespodzianką jak równiez czymś co sobie zamówiliśmy i na co
        oczekujemy bądź nie, generalnie jest czymś co ktoś nam dał.
        • wielorak Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 15:00
          ja bym wolała aby mój M. sam wybrał- chodzi też o to, żeby się również jemu
          podobała ta bielizna prawda?
          a skoro ma to być niespodzianka to tym bardziej
        • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 15:33
          anais_nin666 napisała:

          > Avide wspominał, że prezent ze swej definicji jest niespodzianką.
          > Otóż nie. Prezent ze swej definicji jest darem, a dar może być
          > niespodzianką jak równiez czymś co sobie zamówiliśmy i na co
          > oczekujemy bądź nie, generalnie jest czymś co ktoś nam dał.


          Kurcze ale ty się czepiasz szczegółów Anais ...:)) Dobra racja, przyznaje,
          prezent jest przede wszystkim darem ... który najlepiej smakuje w postaci
          niespodzianki.

          A jeśli twierdzisz inaczej to znaczy, że tak naprawdę nikt Ci jeszcze n ie
          zrobił prawdziwej nieoczekiwanej niespodzianki. Ale takiej o której byś
          pomyślała na samym końcu. To jest właśnie istota prezentu. Dla mnie taki dar pod
          tytułem "zamów sobie w internecie a ja zapłacę" ... dziękuję postoje.

          Dla mnie magia prezentu od ukochanej osoby polega na jego tajemniczości.
          Bardziej chodzi o to, że pomyślała, pokombinowała, pomęczyła sie by kupić,
          ładnie zapakować, odpowiednio wręczyć itp. a nie że dostałem taka a taka zabawkę.
          Oczywiście fajnie jak to będzie ta zabawka o której marzę od miesięcy. Wtedy
          jest boski prezent trafiony w dziesiątek.
          Dać też trzeba umieć i tu się chyba zgodzisz.

          Moja definicja trafionego prezentu w dziesiątkę to właśnie coś co ta osoba
          bardzo pragnie i potrzebuje ale z racji ważności innych wydatków nigdy by sobie
          tego nie kupiła sama, na to nie pozwoliła. Jak np. dla niejednej pani dzień
          pobytu w SPA. Nie znam takiej co by nie skorzystała z przyjemnością, zaś
          niewiele świadomie by na to odkładało przez ileś tam kasę bo wiadomo że do
          najtańszych takie coś nie należy.

          Jak to napisałaś o awersji na wydanie 50zł na stanik, przecież w to miejsce
          można kupić 2 tańsze, co wcale nie znaczy, że o tym za 50zł nie marzy. Moja żona
          to właśnie przykład takiej kobiety. Dlatego kupuję jej bieliznę namiętnie bo ja
          z kolei twierdze, że ładne rzeczy sorry ale muszą kosztować i nie żal mi kasy.
          Kwestia priorytetów w życiu.
          • anais_nin666 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:08
            Kurcze ale ty się czepiasz szczegółów Anais ...:)) Dobra racja,
            przyznaje,
            > prezent jest przede wszystkim darem ... który najlepiej smakuje w
            postaci
            > niespodzianki.

            Słyszałeś Avide, że diabeł tkwi w szegółach?
            Co do niespodzianki..., warto pokusić się o dopisek, że dla Ciebie
            prezent smakuje najlepiej w formie niespodzianki:) Bo nie ma tak, że
            dla wszystkich wszystko identycznie smakuje.
            Owszem, lubię bardzo niespodzianki, zwracam uwagę na "podanie"
            prezentu i jest na pewno mi miło, gdy czuję, że ktoś włożył w to
            serce, niemniej nie będę szczera pisząc, że mimo pieknego
            opakowania, starań i ujmującego miejsca, w którym ktoś ów prezent mi
            da zachwycę się np. kryształowym wazonem. No nie da rady;)

            Jak to napisałaś o awersji na wydanie 50zł na stanik, przecież w to
            miejsce
            > można kupić 2 tańsze, co wcale nie znaczy, że o tym za 50zł nie
            marzy. Moja żona to właśnie przykład takiej kobiety. Dlatego kupuję
            jej bieliznę namiętnie bo ja z kolei twierdze, że ładne rzeczy sorry
            ale muszą kosztować i nie żal mi kasy. Kwestia priorytetów w życiu.

            Więc właśnie o tym pisałam, że piękna bielizna dla kobiety, która na
            co dzień woli stanik w stylu 2 berety zwiazane gumką to świetny
            pomysł, choć nie zawsze niestety trafia się w gust i wówczas ból, bo
            piękna (dla nas, wg nas) rzecz leży w szafie i się kurzy.
            >
    • kanapony a to takie proste 25.09.07, 15:16
      jeśli masz oczywiście jeszcze nieco czasu do rocznicy
      jeśli nie - też rada, ale w dalszej części postu

      1. wybierzcie się razem na jakieś zakupy (na pewno czegoś do domu
      potrzebujecie)

      2. wybierz taki sklep, by był blisko sklepu z bielzną (a więc
      najlepsze galerie - po prostu będziecie "łazic" i nie sposób nie
      zauważyc sklepu z bielizną, wtedy można iśc nawet po bułki i masło)

      3. może sama żona zaproponuje wejście? jeśli choc na chwilę zatrzyma
      się przed wystawą - wejdźcie do środka,

      4. obserwuj co ogląda,

      5. jeśli nie będziesz pokazywał zniecierpliwienia - może i zacznie
      przymierzac? będzie Cię pytac jak wygląda...

      6. jeśli nie zacznie przymierzac to sam zaproponuj by coś sobie
      wybrała, możesz żartobliwie dodac, że zaponsorujesz, ale w granicach
      pewnej kwoty (Twój post wskazuje na dobre stosunki między Wami i
      zrozumienie)

      7. zapamietaj rozmiar kupionej bielizny i rzeczy na które Twoja żona
      zwróciła uwagę

      8. wróc tam (lub do innego sklepu) sam i kup to, co "wyjdzie" w
      punkcie 7.

      JEŚLI NIE UDA CI SIĘ WYCIĄGNĄC ŻONY NA ZAKUPY - PO PROSTU OTWÓRZ JEJ
      SZAFKĘ Z BIELIZNĄ I PRZECZYTAJ JAKI JEST ROZMIAR NAPISANY NA METCE
      OSTATNIEGO KUPIONEGO STANIKA, W KTÓRYM CHOC RAZ JĄ WIDZIAŁEŚ
      ALBO - JEŚLI NIE PAMIĘTASZ - PRZEZCZYTAJ WSZYSTKIE I WYBIERZ TEN
      ROZMIAR, KTÓRY SIĘ NAJCZĘŚCIEJ POJAWIA

      9. kupionej bieliźnie można dodac uroku i przedłużyc wspomnienie o
      niej na lata w bardzo prosty sposób: po wizycie w sklepie z
      bielizną, gdzie będziesz sam, udaj się również do jubilera i kup
      pierścionek, kolczyki, wisiorek, następnie to cacko trzeba przyszyc
      do stanika w miejscu, gdzie łączą się miseczki - tam najczęściej
      jest jakieś badziewie typu kokardka

      POWODZENIA I PROSIMY O RELACJĘ Z UROCZYSTOŚCI
      :)
      • avide Re: a to takie proste 25.09.07, 15:39
        kanapony napisała:

        >
        > 9. kupionej bieliźnie można dodac uroku i przedłużyc wspomnienie o
        > niej na lata w bardzo prosty sposób: po wizycie w sklepie z
        > bielizną, gdzie będziesz sam, udaj się również do jubilera i kup
        > pierścionek, kolczyki, wisiorek, następnie to cacko trzeba przyszyc
        > do stanika w miejscu, gdzie łączą się miseczki - tam najczęściej
        > jest jakieś badziewie typu kokardka

        Pkt 9 dobry :)) na to jeszcze nie wpadłem :)), z pomysłu skorzystam :)) za
        pozwoleniem :).
      • lilyrush Re: a to takie proste 25.09.07, 15:49
        kanapony napisała:

        > JEŚLI NIE UDA CI SIĘ WYCIĄGNĄC ŻONY NA ZAKUPY - PO PROSTU OTWÓRZ
        JEJ
        > SZAFKĘ Z BIELIZNĄ I PRZECZYTAJ JAKI JEST ROZMIAR NAPISANY NA METCE
        > OSTATNIEGO KUPIONEGO STANIKA, W KTÓRYM CHOC RAZ JĄ WIDZIAŁEŚ
        > ALBO - JEŚLI NIE PAMIĘTASZ - PRZEZCZYTAJ WSZYSTKIE I WYBIERZ TEN
        > ROZMIAR, KTÓRY SIĘ NAJCZĘŚCIEJ POJAWIA

        powodzenia...pierwszą i najczestszą rzeczą, którą robi wiekszosć
        kobiet zaraz po przyjsciu dodomu i wrzuceniu nwych zakuów do pralki
        to wyciecie wszelkich wnerwiajacych i mega gryzących metek, które
        nieżadko potrfia być wielkości np. połowy stringów.

        Pomysł Avide z "wykradnieciem" stanika do sklepu jest chyba bardziej
        realny
        • kanapony Re: a to takie proste 27.09.07, 00:44
          czy ja wiem...? ja wycięłam metkę chyba tylko raz w zyciu
    • gacusia1 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 15:41
      Gdybys mi po 10 latach malzenstwa nagle kupil sexy bielizne,to
      pomyslalabym,ze Ci na starosc odwala ,-))) CHyba lepiej zrobisz
      kupujac jakas ladna bizuterie a moze do tego ta bielizne?
      • sofi84 gacusia 25.09.07, 15:52
        nie poznaję Cię :D
        • gacusia1 Re: gacusia 25.09.07, 19:56
          why? Zmienilam sie? ,-))))
      • sunflower30 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:04
        Wiesz wincenty, dostałam kiedyś od męża bardzo, ale to bardzo
        niebanalny prezent, tyle tylko, ze na 2 rocznice ślubu. Zaprosił
        mnie do restauracji, naszej ulubionej, oczywiście kwiaty i prezent.
        Spodziewałam sie, że cos dostane, bo dziwnie mnie wypytywał, czego
        potrzebyje. Oczywiście, dla zmyłki powiedziałam, że niczego, oprócz
        szczęścia. Żeby nie pomyślał sobie, ze jestem materialistką, ale tak
        naprawde to myślałam o dobrych perfumach, albo o biżuterii.
        Sądziłam, ze to takie oczywiste, ze sie domysli.
        Podczas tej kolacji wyciąga w pewnym momencie piękne, czerwone małe
        pudełeczko. Pomyslałam, ocho! pierścionek z brylantem. Może być.
        Otwieram, a tam....czterolistna koniczyna. Prawdziwa, jeszcze
        zielona. Pomyślałam sobie, fuck, ale prezent, no super.
        Jednak, wiesz co? Nawet dzis do niej wracam, bo wiem, że życzył mi
        wtedy szczęścia, tak jak człowiek człowiekowi. Jest to
        najpiekniejszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałam, bo wiem, że on
        musiał długo szukac tej koniczyny i robił to wyłącznie dla mnie.
        Szkoda, że zrozumiałóam to dopiero wtedy, gdy sie rozstaliśmy. To
        pudełeczko z koniczynką mam jednak do dziś.
        Pomyśl o czyms niebanalnym, od serca.
        pozdrawiam
    • glamourous Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 15:56
      Nie cierpie prezentow-niespodzianek. Wlasciwie z takich prezentowych
      niespodzianek ucieszylyby mnie tylko niespodziewany wyjazd gdzies w
      nieznane na romanyczny weekend tylko we dwoje ;-)

      Jesli zas chodzi o prezenty bielizniane, ubraniowe, perfumeryjne
      itp, to nie znosze niespodzianek! Mam bowiem swoje wlasne "gusty i
      gusciki" i rzadko zdarzylo mi sie dostac naprawde trafiona
      niespodzianke, a juz jakos nigdy trafiona nie byla ofiarowywana mi
      bielizna ;-) Zawsze musialam gonic potem do sklepu i odmieniac, a
      domyslam sie ze dla prezentodawcy nie ma wtedy chyba gorszego
      uczucia, ze swiadomosc, ze jego prezent zostanie wymieniony na cos
      innego i ze w dodatku nastreczy ukochanej kobiecie klopotu z
      jezdzeniem na drugi koniec miasta. Nie ma chyba nic gorszego niz
      sztuczny okrzyk "wooooooow, ale piekna bielizna, tylko yyy, skarbie,
      czy aby zachowales metke?" ;-)

      Raz kupilam mezowi (jeszcze w czasach narzeczenskich) piekna markowa
      bielizne. Obcisly t-shirt i do tego seksowne bokserki. Wzielam je
      jednak za male, bo kompletnie nie znam sie na meskich rozmiarach.
      Ile potem bylo zachodu z bieganiem i odmienianiem... brrrrr. Nigdy
      wiecej. Teraz ciagne go do sklepu, razem wybieramy, przymierzamy - a
      ile przy tym zabawy! ;-)

      Moze jestem malo romantyczna, ale zdecydowanie wole wlasnie taka
      wspolna wyprawe do sklepu i wybranie tego, co najbardziej sie
      podoba. Bez klopotow, rozczarowan, oraz straty cennego czasu. A
      przyjemnosc z prezentu w postaci wymarzonej rzeczy i tak jest
      przeciez wielka...
      • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:13
        Wybacz glamourous, ale dla mnie to co piszesz to nieporozumienie.
        napisałaś że raz spróbowałaś i nie trafiłaś i jak dla mnie "oddałaś pole".
        Powiem Ci tyle, ryzyko zawodowe.
        Gdybym się zniechęcił po pierwszej "wtopie" ominęło by mnie wiele wspaniałych
        chwil w życiu. Warto czasami zaliczyć gafę. Zwłaszcza, że mówimy o naszych
        drugich połówkach. Komuś obcemu bym się nie odważył, ale żonie ????. Kwestia
        wprawy, a na miejscu Twojego faceta zlustrowałbym dyskretnie garderobę i nie ma
        siły coś bym znalazł, a i rozmiar można dopasować i miseczkę i firmę ulubiona
        znaleźć i kolor. Trzeba tylko trochę POGŁÓWKOWAĆ. Wiem że cię moje słowa
        kompletnie nie przekonają bo znam z autopsji takie podejście do tematu prezentu
        ale uwierz mi na słowo że warto. Sama napisałaś ze Twoja "wtopa" była to na
        początku narzeczeństwa, teraz z pewnością dużo trafniej byś wybrała bieliznę i
        niekonieczne byłoby latanie po sklepach i zmienianie rozmiarów. Po prostu już go
        znasz.

        A tak nawiasem mówiąc, dwa bilety na jakąś wycieczkę to tez świetny pomysł na
        prezent. I również można go odpowiednio opakować i "sprzedać". Najważniejsze w
        tym całym dawaniu jest znajomość partnera i jego potrzeb, przyzwyczajeń.
        Przyznam, że mam akurat w tym temacie ściśle określone poglądy, poparte
        wieloletnim doświadczeniem. Ja zwyczajnie uwielbiam zaskakiwać i już, dlatego
        opcja "choć i sobie coś wybierz" kompletnie do mnie nie przemawia.

        Pozdrawiam
        Avide
      • anais_nin666 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:14
        Moze jestem malo romantyczna, ale zdecydowanie wole wlasnie taka
        > wspolna wyprawe do sklepu i wybranie tego, co najbardziej sie
        > podoba. Bez klopotow, rozczarowan, oraz straty cennego czasu. A
        > przyjemnosc z prezentu w postaci wymarzonej rzeczy i tak jest
        > przeciez wielka...

        Ja zatem tez z tych mało romantycznych.
        Wspólne kupowanie i mierzenie ma dla mnie jeszcze jedna wielka
        zaletę, zwłaszcza gdy to mąż mierzy - pasę oczy. Oglądam sobie
        tyłeczek, łasym okiem zerkam na to i owo. Klepnę, przejadę dłonia,
        otrę się, mruknę. No fajnie bywa:) W domu juz tak fajnie nie jest,
        bo mam pewnośc, że nikt mi nie wpadnie, a po 12 latach wspolnego
        bycia adrenalinka wskazana.
        • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:23
          anais_nin666 napisała:

          > Ja zatem tez z tych mało romantycznych.
          > Wspólne kupowanie i mierzenie ma dla mnie jeszcze jedna wielka
          > zaletę, zwłaszcza gdy to mąż mierzy - pasę oczy. Oglądam sobie
          > tyłeczek, łasym okiem zerkam na to i owo. Klepnę, przejadę dłonia,
          > otrę się, mruknę. No fajnie bywa:) W domu juz tak fajnie nie jest,
          > bo mam pewnośc, że nikt mi nie wpadnie, a po 12 latach wspolnego
          > bycia adrenalinka wskazana.

          ja z to z tych upierdliwych w temacie twardo obstających przy swoim, tzw
          niereformowalnych.
          Świetne jest to co napisałaś Anais, wiele bym dał by moja ślubna tak się
          zachowywała podczas mierzenia ale nie uważasz że coś takiego można sobie
          zafundować co najmniej raz w tygodniu. ??? Co tydzień możesz sobie mruczeć,
          klepać, ocierać itp. podczas mierzenia na zwyczajnych zakupach, przecież w
          przymierzalni nie bywa się raz w w roku tylko prawie za każdym razem gdy kupuje
          sie jakiś ciuch :)))))).
          No i wtedy takie mruczenie, ocieranie, klepanie po tyłku hymmm mniam mniam,
          (rozmarzyłem sie :)) ) .... bezcenne.!!
          Za całą resztę zapłacisz karta MasterCard :))))))).
          Pozdrawiam.
          Avide
          • anais_nin666 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:37
            Nie wiem jakim Ty jesteś do mierzenia i wchodzenia do sklepów z
            ciuchami facetem, ale mojego męza to trzeba wołami ciągnąć, zatem
            wspomniane przez Ciebie "co tydzień" ma się nijak do rzeczywistości.
            Niestety:)
            Generalnie częściej męzowi kupuję inne rzeczy w prezencie niż
            ciuchy, bo wiem, że "inne" bardziej go cieszy (płyty, ksiązki
            głównie). W tej materii trudno nie trafić, ale i niespodzianka
            średnia, bo i tak wie, że dostanie coś z tego, choć zawsze czeka co
            to będzie. Prezenty pozapłytowo/filmowo/ksiąkowe radości mu nie
            sparawiają. No czasem jakieś wdzianko..., ale to raz, dwa razy do
            roku. No i tez pytanie komu raośc dają większą - mi czy tez jemu:)
            • avide Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 16:46
              Jako żem facet nie przepadam za łażeniem po sklepach jednak jak już idę to mnie
              ciężko ze sklepów wyciągnąć. Po prostu chce wtedy załatwić najczęściej wszystkie
              swoje potrzeby ubraniowe. Coś na zasadzie raz a dobrze. Przy czym to "raz" jest
              średnio co kwartał. Sama oceń. Choć powiem Ci że gdyby wspomniana przez Ciebie
              sytuacja miewała miejsce przy okazji zakupów :)) .... hymmm byłbym pewnie stałym
              bywalcem różnych przymierzalni sklepowych :))), nie ma to jak odrobina
              adrenaliny, i 12-letni staż nie jest do tego potrzebny.

              A propos.. we wspomniany, sklepie firmy Etam w Arkadii maja jedna boska rzecz.
              Właśnie przymierzalnie. Jedna z przymierzalni jest przeznaczona dla dwojga :)).
              Panie same zapraszają panów czekających na swoje kobitki by weszli i pooglądali
              :)))
              Pomysłowe :)) a w środeczku mnóstwo luster i dwie wygodne ławeczki do siedzenie
              i nie tylko :))). :):)
              Pozdrawiam.
              Avide
            • glamourous Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 17:03
              No wlasnie. W koncu w dawaniu prezentow chodzi o to, zeby tym
              dawaniem sprawic PRZYJEMNOSC drugiej osobie - a nie sobie, prawda?
              Wiec mimo iz NASZA wizja rozpieszczania kogos czasem nie pokrywa sie
              z upodobaniami osoby obdarowywanej, trzeba niestety chwilowo
              zawiesic swoje idealy na kolku i zrobic to tak, jak ta osoba
              najbardziej lubi.

              Moj maz tez akurat tez nie przepada za niespodziankami. Woli np,
              zebym kupila mu cos co wpadlo mu akurat gdzies tam w oko. I ma
              podobnie jak ja : jesli juz bielizna, to koniecznie wybierana razem
              w ciasniutkiej przymierzalni ;-)

              Chodzi po prostu o to, zeby nie uszczesliwiac nikogo na sile. Bo
              czasami wiecej z tym potem zachodu niz przyjemnosci. Byc moze mam
              skomplikowane gusta ;-), ale tyle razy juz dostalam niedopasowana
              bielizne, zle dobrane kosmetyki, nietrafione perfumy, bizuterie czy
              ciuchy, ze naprawde wole pojsc i wspolnie wybrac cos naprawde extra,
              co mnie od razu rzuci na kolana - bez wymian, komplikacji oraz
              ewentualnych kwasnych uwag sprzedawczyni ("na drugi raz nie
              odrywajcie panstwo metki";-))
            • kanapony Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 27.09.07, 00:51
              mam kilku znajomych, których ciężko jest wyciągnąc na zakupy
              po wizycie w sklepie z ich żonami / dziewczynami - rozumiem biedaków
              ;)
    • pstrokata Re: wincenty ale jeśli chodzi o wspolne zakupy... 25.09.07, 17:10
      Twoj pomysl wspólnych zakupow jest całkiem całkiem i ma wiele
      plusow... bo jakby nie patrzyć to... szykuje się
      przymierzanie pozycji...wybranych przez żonę...ale i przez Ciebie
      rownież..moze odkryje podczas takiego "wypadu", że w czymś wygląda
      cudownie, czego wcześniej by nigdy nie zalozyła, a co podsuniesz
      jej z uśmiechem szepczac " oj przymierz no...dla mnie"... Drugi
      plus takich zakupow bywa nader odczuwalny...te wszystkie "no chodź
      zobacz" kuszącym glosem, zalotnym spojrzeniem w połaczeniu z
      Twoim dotykiem ot tak niby przypadkiem dla sprawdzenia z jakiego
      to materialu...z Twoim pożądaniem widocznym nie tylko w oczach...
      to powiem Ci początek świetnie zapowiadajacego sie wieczoru... ze
      swej strony życze by takie zakupy wywołały ten sam pospieszny
      powrot do domu w celu rozladowania emocji "pozakupowych" , ktory
      towarzyszył lat pare wstecz, gdy sie czlowiek dowiedzial że ma
      godzine "wolna chate"..;)
    • kalina1970 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 23:33
      nie czytalam wszyskich odpowiedzi,wiec pewnie gdzies to juz
      przeczytales...albo i nie:)kup zonie,to co jej sprawi przyjemnosc.Po
      10 latach malzenstwa,pytasz co cie stanie jak jej kupisz erotyczna
      bieliZne...ja nie wiem co ona sobie pomysli:):):)kup jej robot
      kuchenny,bedziecie oboje zadowoleni:)
    • kalina1970 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 25.09.07, 23:41
      ja naprawde nie rozumiem,jak facet po 10 latach zwiazku moze nie
      wiedziec jak jego kobieta "zareaguje" na "taki" PREZENT...:)
    • wincenty0 Re: Pytanie do Pań (C.D.) 26.09.07, 08:58
      Wow, nie spodziewałem się aż tylu odpowiedzi. Kolejny raz forum okazało się
      bardzo pomocne...
      Dziękuję za wszelkie Wasze spostrzeżenia.
      Postanowiłem dopisać jeszcze parę zdań, by trochę rozjaśnić sytuację. Rocznicę
      mamy dzisiaj i w zasadzie już wszystko zaplanowałem. Zrezygnowałem z zakupu
      bielizny. Ponieważ ostatnimi miesiącami nasz związek przechodził małe burze
      pomyślałem, że najważniejsze dzisiaj będzie zapewnienie atmosfery miłości,
      ciepła... Parę z Was potwierdziło moje obawy, że "strzał" z bielizną może okazać
      się dość ryzykowny, a do tego kłopotliwy jeśli nie trafię w gust lub rozmiar.
      Będzie więc wieczór przy świecach, dobre wino, kwiaty...
      Jako drobny upominek pomyślałem o biletach do teatru (przy dwójce dzieci mamy
      mało sposobności do tego typu wyjść, a wiem, że żona lubi teatr), później jakiś
      spacer, kawiarnia, czyli jak gdyby dalszy ciąg świętowania (bo spektakl jest za
      kilka dni, więc będziemy jak gdyby rocznicę świętować po raz drugi).
      Myślę, że z bielizny nie zrezygnuję. Po prostu w weekend znienacka zaproszę ją
      na zakupy. Pójdziemy razem i myślę, że kupimy coś, co sprawi jej radość (czyli
      taką bieliznę, której by sobie normalnie nie kupiła).
      Avide - od dzisiaj mówię do Ciebie "Maestro". Ale odnoszę wrażenie, że czasami
      dla Ciebie ważniejsza jest forma niż treść, i ważniejszy jest efekt w postaci
      Twojego zadowolenia ("Udało się!") niż odczuć drugiej strony...
      Ktoś mi zarzucił, że po 10 latach nie wiem, czy żona będzie zadowolona z
      prezentu... To prawda.
      Ja jednak bardziej chciałem się dowiedzieć jak inne kobiety reagują na takie
      prezenty. Wydaje mi się, że kobiety i tak nigdy nie da się poznać w 100%... A
      może się mylę?...
      Gdybyście mieli jeszcze jakieś myśli czy uwagi, piszcie.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie,
      W.
      PS. Do paru osób pozwoliłem sobie napisać na priv...
      • avide Re: Pytanie do Pań (C.D.) 26.09.07, 10:20
        Tak liczy sie dla mnie forma ... ale i treść na równi.
        Widzisz w tematyce dawania prezentów mam ściśle określone poglądy i choć
        potrafię zrozumieć obawy przed "pudłem" napisze, że warto ryzykować.

        Tak Wincenty masz zdecydowanie rację ja robiąc komuś prezent liczę na taki a nie
        inny efekt końcowy czyli "wrażanie" na danej osobie i to daje mi satysfakcję. A
        powiedz mi ty przygotowujesz ta kolację bo masz w d..e wszystko czy tez chcesz
        zaskoczyć żonę ???
        Widzisz jako, że to forum o seksie zastosuję prosta alegorie do seksu.

        Popatrz idziesz do łóżka z kobietą, kochasz sie z nią, piescisz ją. Po co to
        robisz ???? Po to by JEJ było dobrze jednak robisz to również dlatego że TOBIE
        sprawia to przyjemność. Dlatego właśnie jeśli w łóżku spotka się dwoje ludzi
        którzy potrafią czerpać przyjemność zarówno z tego, że pieszczą jak i że sa
        pieszczeni (a wszyscy do tego dążymy) to wtedy jest maksymalny odlot.
        Ja właśnie mam takie podejście przy dawaniu prezentu. Przygotowując
        niespodziankę mam dziką satysfakcję z samego jej przygotowywania, z wymyślenia,
        z fory i z treści a ukoronowaniem tego jest radość na twarzy obdarowywanego.
        Wtedy obdarowany ma radość bo dostał coś zarówno w treści i formie co go bardzo
        ucieszyła, ja mam radochę że on ma radochę, zatem wszyscy mamy radochę i wtedy
        gra jest warta świeczki.

        Ty zresztą dokładnie to samo chcesz zrobić. Przecież oboje będziecie czerpali
        przyjemność z zaplanowanego przez CIEBIE wieczoru ??? Prawda ??? I o to chodzi.
        Zaś nacisk na niespodziankę kładę dlatego, że wtedy efekt jest dodatkowo
        wzmocniony. Kobieta myśli, że zapomniałeś, że znowu będzie jak co dzień, jak co
        roku, pójdzie i sama sobie coś od "ciebie" kupi i jakoś poleci. Jak pierwszy raz
        zrobiłem coś takiego żonie popłakała się z radości i szczęścia.

        Dziewczyny powyżej prezentująca postawę pragmatyczną, "chodźmy i cos sobie
        kupmy" są dla mnie dowodem, że ich partnerzy zwyczajnie nie do końca czują ich
        potrzeby. Glam zresztą szczerze sama przyznała, że po iluś tam nietrafionych
        prezentach typu za mała bielizna, złe perfumy, itd. w końcu sie zniechęciła. I
        wcale się nie dziwię.

        Prezenty niespodzianki robię tylko i wyłącznie tzw. "pseudo pewniaki". Nigdy
        bym nie kupił nawet koronki od CHANTAL-a jeśli wiedział bym, że żona się wzdryga
        przed koronką, podobnie jak NIGDY nie kupie kobiecie perfum których wcześniej
        nie używała i wiem że je lubi. Bielizna zaś to taki prezent, który jak się
        trochę pogłówkuje można trafić i w rozmiar i gust. A ładnej bielizny nigdy za
        wiele jak to sie mówi. Trzeba tylko wykazać odpowiednio dużo zainteresowania
        tematy. Dlatego właśnie na taki rodzaj niespodzianki można sobie pozwolić z
        osoba którą sie zna, którą się obserwuje i WIDZI czego ona potrzebuje.

        Ja NIGDY nie kupuję zupełnie w ciemno :)))). Gdybym wiedział że moja kobieta ma
        szafę zawalona bielizną, bielizny by nigdy nie dostała, no chyba że jakąś taka
        "kurewską" typową do zdjęcia, do seksu, gdyby wiedział, że moja kobieta ma
        dwadzieścia rodzajów perfum nie kupił bym jej kolejnej fiolki. Zawsze można COŚ
        znaleźć. Jeśli jest sie na tyle bogatym że ma się wszystkiego pod dostatkiem z
        rzeczy materialnych to właśnie bilety do teatru na premierę jakiejś sztuki mogą
        okazać się strzałem w dziesiątkę. Trzeba tylko znać swojego partnera i próbować
        sie wsłuchać w jego potrzeby.

        O takim prezencie poza tym Wincenty nie myśli się dzień, dwa przed, tylko
        minimum dwa tygodnie wcześniej. Mi się czasami nawet z miesięcznym wyprzedzeniem
        coś kupić (np. bilety do teatru bo się rozchodzą jak świeże bułeczki). Schowam
        sobie i leży i czeka a ja mam spokojna głowę.
        Na tym to polega, w moim osobistym odczuciu choć już wiem, że wielu sie ze mną
        nie zgodzi

        Pozdrawiam
        Avide

        PS. A propos biletów. Świetny pomysł, tylko że ... moja żona jak pierwszy raz
        dostała ode mnie bilety do teatru była delikatnie mówiąc zdziwiona. Dopiero jak
        sztuka okazała sie strzałem w dziesiątkę (Mayday R.Cooneya - genialna komedia
        polecam serdecznie), jak wybawiła sie super to mi tak szczerze podziękowała, bo
        nie złapała na początku intencji bo teatr kojarzył sie z nudnymi spektaklami na
        które ciągano nas w szkole średniej. A tutaj okazało się, że sztuka może być i
        zabawna i ciekawa i czas leci jak szalony :)) lepsza od kina.
        • wincenty0 Re: Pytanie do Pań (C.D.) 26.09.07, 10:51
          Avide,
          Ja przecież powiedziałem - jesteś dla mnie Maestro! ;-)
          Twoje rady wziąłem sobie głęboko do serca i wkrótce będę mógł sie spróbować...
          Wszak bieliznę można też kupić na imieniny, nie? A te już wkrótce.
          Masz rację, źle się za to zabrałem. Za późno po prostu. Przyznaję się bez bicia.
          W.
    • loppe Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 26.09.07, 09:02
      to może trochę za nadto prezent dla samego siebie:)
      • krolewna_sniezka77 Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 26.09.07, 11:00
        Po pierwsze, Avide, naprawdę nie kazdy lubi niespodzianki. Często tez lepiej coś
        mniej zaskakującego niż "rzucajacego o scianę".
        Ale do rzeczy.

        Na prezent wybieram coś, czego danej osobie w jakis sposób brakuje, na co
        miałaby ochotę, co ewentualnie chciałaby miec a żal jej wydac na to pieniądze.

        Istotą prezentu jednak jest coś niematerialnego - czyli poświęcony danej osobie
        czas, uwaga, włożony wysiłek.

        Jeżeli zona siedzi z dziećmi w domu - dobrym prezentem będzie wyjście do teatru,
        restauracji. Jeżeli jest kobietą interesu i czesto chodzi na biznesowe lunche
        czy kolacje-bedzie wolała posiedziec w domu, w swetrze z lampką wina.
        Doceniam to, że ktoś daje mi to, czego mi brakuje (i WIE czego brakuje)

        Jeśli chodzi o kupowanie bielizny (ciuchów w ogóle) zdecydowanie wolę iść z
        mężem na zakupy i ten czas, którego potrzebowałby żeby tropić metki, modele i
        dyskutować ze sprzedawczynią, spędzić RAZEM Z NIM. Oczywiście warunkiem jest, że
        mamy na to czas, on się nie niecierpliwi, z uwagą mi się przygląda, ma swoje
        propozycje i pomysły, ale równiez słucha, co mam do powiedzenia.

        Oczywiście przymierzanie bielizny ma swój urok, ale jeżeli akurat żona
        potrzebuje na jakąś zbliżająca się okazję bluzki, sukienki, kostiumu itp. to nie
        będzie jej cieszyło wybieranie staników ("niespodziankowe" zakupy zaczęłabym od
        propozycji "chodźmy na zakupy" albo "kupiłbym coś mojej ślicznej żonie" i
        dyskretnie przyjrzeć się, w stronę którego sklepu spojrzy ;-) A pasującą do
        bluzki/kreacji bieliznę można do tego dokupić jak najbardziej i przymierzyć już
        tego wieczoru (a wcześniej iść na lunch/obiad/piwo i szpanować wypchaną torbą z
        logo markowego sklepu ;-)

        • lilyrush Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 26.09.07, 14:33
          Dla mnie kluczowe jest tu jedno...po 10 latach małżeństwa chyb aise
          powinno wiedzic jakie prezenty lubi ta druga strona????
          Nwet mój jeszce mąż po 3 wpadkach totalncyh załapał, że jeśi w ogóle
          chce mi robić prezent to musi sobie z tym poradizc sama, bo na
          kolejną propozycje "chodź, jeziemy do centrum handlowego, wybierzesz
          sobie prezent" zareaguje juz mało pokojowo...
    • altu Re: Pytanie do Pań (prezent dla żony) 26.09.07, 18:12
      ja, jako zona wolałabym brylanty ;) coś ładnego, uniwersalnego.. żeby mozna było miec zawsze przy sobie ;)
Pełna wersja